jureek
17.12.12, 12:04
Właściciel samochodu, któremu fotoradar zrobił zdjęcie, otrzymuje wezwanie do wskazania, kto kierował pojazdem, ale nie dostanie samego zdjęcia. Te może obejrzeć dopiero w sądzie, co czasem wiąże się z podróżą na drugi koniec Polski.
"Minister transportu, budownictwa i gospodarki wodnej w oświadczeniu dotyczącym tego tematu ujawnił inną przyczynę ukrywania zdjęć przed kierowcami. "Przesyłanie fotografii 'z automatu' byłoby sprzeczne z interesami organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. W przeszłości fotografie były przez straże gminne (miejskie) wysyłane i praktyka dowiodła, że gdy właściciel pojazdu otrzymywał zdjęcie z urządzenia rejestrującego i zarazem informację, na ile twarz kierującego jest wyraźna, częstokroć wykorzystywał to do uniknięcia odpowiedzialności" - czytamy w dokumencie."
krakow.gazeta.pl/krakow/1,35821,13062135,Dostaniesz_mandat__Zdjecia_z_fotoradaru_nie_zobaczysz.html
Za tę wypowiedź wskazującą na niezrozumienie podstawowych interesów organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości pan minister powinien natychmiast polecieć ze stanowiska.
Jura