zbyfauch
03.04.13, 15:58
polega na na syndromie sakramentu w stosunku do sprawy. Katoholicy bronią owego "sakramentu" jak Częstochowy a "postępowcy" zamiast dążyć do pragmatycznego wprowadzenia umów cywilno-prawnych między dwiema pełnoprawnymi jednostkami, usiłują wykąpać związki jednopłciowe w wodzie święconej.
Bo obie strony kurczowo trzymają się sentymentalnego modelu państwa-opiekuna, państwa-matki, kiedy pańtwo powinno być organizacją administrującą zbiór jednostek na terenie określonym granicami.