Cały problem z owymi "związkami partnerskimi"

03.04.13, 15:58
polega na na syndromie sakramentu w stosunku do sprawy. Katoholicy bronią owego "sakramentu" jak Częstochowy a "postępowcy" zamiast dążyć do pragmatycznego wprowadzenia umów cywilno-prawnych między dwiema pełnoprawnymi jednostkami, usiłują wykąpać związki jednopłciowe w wodzie święconej.

Bo obie strony kurczowo trzymają się sentymentalnego modelu państwa-opiekuna, państwa-matki, kiedy pańtwo powinno być organizacją administrującą zbiór jednostek na terenie określonym granicami.
    • maria421 Re: Cały problem z owymi "związkami partnerskimi" 03.04.13, 16:07
      Zbychu, odczep sie od katolikow.
      Kazda z trzech religii monoteistycznych uznaje homoseksualizm za grzech i kazda z nich uznaje ze malzenstwo to zwiazek mezczyzny z kobieta (kobietami) a nie zwiazek dwoch kobiet czy dwoch mezczyzn.

      • zbyfauch Re: Cały problem z owymi "związkami partnerskimi" 03.04.13, 16:30
        maria421 napisała:

        > Zbychu, odczep sie od katolikow.
        > Kazda z trzech religii monoteistycznych uznaje homoseksualizm za grzech i kazda
        > z nich uznaje ze malzenstwo to zwiazek mezczyzny z kobieta (kobietami) (...)

        No i git, niech sobie uznaje, państwu powinno to zwisać i powiewać a obowiązywać powinny związki cywilno-prawne, bez albo o jakiejś innej dowolnej nazwie.
        • maria421 Re: Cały problem z owymi "związkami partnerskimi" 03.04.13, 16:57
          zbyfauch napisał:

          > No i git, niech sobie uznaje, państwu powinno to zwisać i powiewać a obowiązywa
          > ć powinny związki cywilno-prawne, bez albo o jakiejś innej dowolnej nazwie.

          Przeciez panstwu zwisa slub koscielny, jedyny slub czyli zwiazek cywilno-prawny jaki panstwo uznaje to zwiazek kobiety z mezczyzna i nie ma powodu zeby to zmieniac.
          • zbyfauch Re: Cały problem z owymi "związkami partnerskimi" 03.04.13, 18:27
            maria421 napisała:
            > Przeciez panstwu zwisa slub koscielny, jedyny slub czyli zwiazek cywilno-prawny
            > jaki panstwo uznaje to zwiazek kobiety z mezczyzna i nie ma powodu zeby to zm
            > ieniac.

            Niezupełnie, wszyscy mówią o "małżeństwie", z ceremonią, przysięgami, umpa-umpa a mnie chodzi o umowę między dwoma osobami cywilnymi, pozbawioną sentymentalnego odium sakramentu, umowie, której kopię podpisaną przez strony, ewentualnie podpisanej online z podpisami elektronicznymi. Umowę taką jak kupna-sprzedaży, najmu czy jakąkolwiek inną.

            Jak ktoś chce wianków i umpa-umpa to prywatnie, w remizie, kościele, gdziekolwiek, pozaurzędowo.
            • zbyfauch Re: Cały problem z owymi "związkami partnerskimi" 03.04.13, 18:28
              (...)umowę, której kopię otrzymuje odpowiedni urząd ewidencji ludności.
            • zbyfauch Re: Cały problem z owymi "związkami partnerskimi" 03.04.13, 18:31
              I proszę nie czepiać się "umpa-umpa",to tylko ozdobnik. Chodzi o pozostawienie "małżeństwa" w sferze obyczajowej i wyeliminowanie z prawnej.
              • maria421 Re: Cały problem z owymi "związkami partnerskimi" 03.04.13, 19:07
                zbyfauch napisał:

                > I proszę nie czepiać się "umpa-umpa",to tylko ozdobnik. Chodzi o pozostawienie
                > "małżeństwa" w sferze obyczajowej i wyeliminowanie z prawnej.

                Jak Ty to sobie wyobrazasz? Ze malzonkowie nie beda mieli wobec siebie zadnych zobowiazan prawnych? Ze sie zlikwiduje wdowie renty, alimenty, zwolnienie ze skladania zeznan w sadzie, prawo dziedziczenia itp?
                • zbyfauch Re: Cały problem z owymi "związkami partnerskimi" 03.04.13, 19:13
                  maria421 napisała:
                  > Jak Ty to sobie wyobrazasz? Ze malzonkowie nie beda mieli wobec siebie zadnych
                  > zobowiazan prawnych? Ze sie zlikwiduje wdowie renty, alimenty, zwolnienie ze sk
                  > ladania zeznan w sadzie, prawo dziedziczenia itp?

                  Nie małżonkowie tylko strony umowy, która oczywiście wymienione przez Ciebie postanowienia będzie zawierała, ewentualnie zobowiązywała strony do podporządkowania się odpowiednim przepisom zawartym w odpowiednich ustawach.
                  • maria421 Re: Cały problem z owymi "związkami partnerskimi" 03.04.13, 19:25
                    zbyfauch napisał:


                    > Nie małżonkowie tylko strony umowy, która oczywiście wymienione przez Ciebie po
                    > stanowienia będzie zawierała, ewentualnie zobowiązywała strony do podporządkowa
                    > nia się odpowiednim przepisom zawartym w odpowiednich ustawach.

                    Wiec Tobie tylko o to chodzi zeby malzenstwo nie nazwywalo sie malzenstwem?
                    • zbyfauch Re: Cały problem z owymi "związkami partnerskimi" 03.04.13, 19:48
                      maria421 napisała:
                      > Wiec Tobie tylko o to chodzi zeby malzenstwo nie nazwywalo sie malzenstwem?

                      Nie, tak naprawdę chodzi mi o gulę paracetamolu.
    • zawszekacperek Re: umpa-umpa 03.04.13, 19:48
      Szanowny Panie Zbychu,

      a zna Waszmość pojęcie stan cywilny? Zapewne tak, ale na wszelki wypadek zapodam:
      Zespół cech mówiących o sytuacji osobistej danej osoby (podstawowe dane osobowe), w tym o jej pozycji w rodzinie (posiadanie danego rodzaju członków rodziny, np. dziecka, współmałżonka)
      Te podstawowe dane z żywota każdego rejestruje się w tzw. aktach stanu cywilnego tj.:w akcie urodzenia, w akcie małżeństwa i w akcie zgonu. Legalizacja związków partnerskich (czy to heteroseksualnych czy homoseksualnych) musiałaby doprowadzić do ingerencji w ustaloną istotę stanu cywilnego i w konsekwencji w niedalekiej przyszłości do upadku instytucji rodziny, bo związki partnerskie (nawet heteroseksualne) w swej istocie są antytezą małżeństwa i związanych z nim norm społecznych. Małżeństwo ex definitione nie jest tylko umową pomiędzy mężczyzną i kobietą lecz także umową społeczną. Związek partnerski taką umową ze społeczeństwem nie jest a jego beneficjenci chcą korzystać z dobrodziejstw umowy jaką jest małżeństwo.
      Żeby to lepiej uzmysłowić podeprę się przykładem. Rozpad małżeństwa (rozwód) nie znosi obowiązku alimentacyjnego w stosunku do eksmałżonka, który popadł w niedostatek. Jak by to miało wyglądać w przypadku rozwiązania związku partnerskiego? Na marginesie: związek partnerski zawierany byłby na czas określony czy nieokreślony? Jakie zdarzenie rozwiązywałoby te związki i w jakiej formie? I cały szereg innych problemów.
      Co do "syndromu sakramentu" to demonizujesz ten problem. Jak kogoś sakrament uwiera, to państwo nie pozostawia biedaczka na pastwę losu i daje mu możliwość realizacji swojej woli w formie czysto świeckiej. Nawet w ... Rosji postsowieckiej.

      Kacperek
      -
      • zbyfauch Re: umpa-umpa 03.04.13, 21:06
        Instytucja rodziny nie zniknie tylko dlatego, że zniknie część przepisów. I dlaczego umowy nie zawierać czas określony? Potomstwo powinno być chronione osobnymi przepisami.
        Geszeft ów, handełłe, jak kto woli, rozwiązałoby problem pedałów, którzy chcą ślubu z welonami i druhami. Taki braliby sobie w gejowskiej remizie.
Pełna wersja