Sukces

25.06.13, 09:18
Bardzo mi sie podobala ta rozmowa:

trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,14143870,Stefan_Chwin__Jak_nie_masz_sukcesu__jestes_nikim_.html#Cuk
    • annajustyna Re: Sukces 25.06.13, 09:25
      No i pytanie zasadnicze: czym jest sukces?
      • ja.nusz Re: Sukces 25.06.13, 09:34
        annajustyna napisała:

        > No i pytanie zasadnicze: czym jest sukces?

        Jest pojęciem względnym - bardzo względnym.
      • maria421 Re: Sukces 25.06.13, 09:34
        annajustyna napisała:

        > No i pytanie zasadnicze: czym jest sukces?

        Dla mnie osobiscie sukces jest osiagnieciem postawionego sobie celu.
        • kqsh Re: Sukces 25.06.13, 11:56
          maria421 napisała:

          > Dla mnie osobiscie sukces jest osiagnieciem postawionego sobie celu.

          W takim razie pradziwym 'człowiekiem sukcesu' był również niejaki Andriej Czekatiło (z Rostowa), który w latach 1978-90 aż 53 razy osiągał postawiony sobie samemu cel, a takze wielu innych, jemu podobnych...

          Trochę kulawa ta Twoja definicja "sukcesu", nie uważasz?

          ;)

          • ja.nusz Re: Sukces 25.06.13, 12:20
            Nie wiem, czy trzeba upaść na głowę, czy być pogiętym od urodzenia, żeby w tym kontekcie przytaczać przykład seryjnego mordercy psychopaty.
          • maria421 Re: Sukces 25.06.13, 12:36
            kqsh napisał:

            > > Dla mnie osobiscie sukces jest osiagnieciem postawionego sobie celu.
            >
            > W takim razie pradziwym 'człowiekiem sukcesu' był również niejaki Andriej Czekatiło (z R
            > ostowa), który w latach 1978-90 aż 53 razy osiągał postawiony sobie samemu cel,
            > a takze wielu innych, jemu podobnych...
            >
            > Trochę kulawa ta Twoja definicja "sukcesu", nie uważasz?

            Napisalam czym jest dla mnie osobiscie sukces, czyli jak ja to slowo rozumiem.
            Nie sililam sie na definiowanie tego slowa.

            Jezeli sie jednak nie zgadzasz z moim pojeciem sukcesu, to mozesz przeciez napisac czym dla Ciebie jest sukces.

            • kqsh Re: Sukces 26.06.13, 12:16
              maria421 napisała:

              > Napisalam czym jest dla mnie osobiscie sukces, czyli jak ja to slowo rozumiem.
              > Nie sililam sie na definiowanie tego slowa.
              >
              > Jezeli sie jednak nie zgadzasz z moim pojeciem sukcesu, to mozesz przeciez napi
              > sac czym dla Ciebie jest sukces.
              >

              Mój przykład „sukcesu“ poprzez realizację postawionego sobie zbrodniczego celu był oczywiście mała prowokacją, która miała uzmysłowić fakt, że ‚sukces’ jest pojęciem mało precyzyjnym i chociaż w efekcie może być czymś pozytywnym, to jednak obejmuje także całą sferę realizacji celów negatywnych czy wręcz zbrodniczych. I właśnie dlatego z punktu widzenia najgłębiej pojmowanej istoty człowieczeństwa, obok zdroworozsądkowego liczenia się z porażkami, dążenie do skutecznego osiągnięcia jakiegokolwiek celu zawsze powinno się rozpatrywać również w aspektach moralnych.

              Z tezami zawartymi w zalinkowanym wywiadzie zgadzam się w zupełności. Myślę, że najbezpieczniej jest, gdy sukcesy przydarzają się człowiekowi przy okazji, tzn. gdy nie są one sensem naszego życia, ale efektem właściwych wyborów i decyzji. Uczynienie z sukcesu bożka i podporządkowywanie mu wszystkich poczynań bez względu na cenę czy skutki uboczne, prawie zawsze prowadzi na manowce.

              Dodam może tylko, że dla mnie człowieka dojrzałego i wierzącego, w miarę „zbierania“ różnych pozytywnych i negatywnych doświadczeń życiowych i – mam taką nadzieję – w procesie nieustannego wzrastania w wierze, osiąganie tzw. „życiowych skucesów“ prawie zupełnie straciło na znaczeniu.
              • maria421 Re: Sukces 26.06.13, 12:26
                kqsh napisał:

                > Mój przykład „sukcesu“ poprzez realizację postawionego sobie zbrodn
                > iczego celu był oczywiście mała prowokacją, która miała uzmysłowić fakt, że 
                > 218;sukces’ jest pojęciem mało precyzyjnym i chociaż w efekcie może być c
                > zymś pozytywnym, to jednak obejmuje także całą sferę realizacji celów negatywny
                > ch czy wręcz zbrodniczych. I właśnie dlatego z punktu widzenia najgłębiej pojmo
                > wanej istoty człowieczeństwa, obok zdroworozsądkowego liczenia się z porażkami,
                > dążenie do skutecznego osiągnięcia jakiegokolwiek celu zawsze powinno s
                > ię rozpatrywać również w aspektach moralnych.
                >
                > Z tezami zawartymi w zalinkowanym wywiadzie zgadzam się w zupełności. Myślę, że
                > najbezpieczniej jest, gdy sukcesy przydarzają się człowiekowi [u]przy okazji[/
                > u], tzn. gdy nie są one sensem naszego życia, ale efektem właściwych wyborów i
                > decyzji. Uczynienie z sukcesu bożka i podporządkowywanie mu wszystkich poczynań
                > bez względu na cenę czy skutki uboczne, prawie zawsze prowadzi na manowce.
                >
                > Dodam może tylko, że dla mnie człowieka dojrzałego i wierzącego, w miarę „
                > ;zbierania“ różnych pozytywnych i negatywnych doświadczeń życiowych i 
                > 211; mam taką nadzieję – w procesie nieustannego wzrastania w wierze, osi
                > ąganie tzw. „życiowych skucesów“ prawie zupełnie straciło na znacze
                > niu.

                Nalezy rozroznic miedzy indywidualnym rozumieniem sukcesu, a tym, co aktualnie jest uznawane przez innych za sukces.

                Poniewaz zbrodniarze stanowia, na szczescie, znikomy promil spoleczenstwa, Twoja prowokacja byla po prostu niesmaczna.


                • kqsh Re: Sukces 26.06.13, 13:00
                  maria421 napisała:


                  > Nalezy rozroznic miedzy indywidualnym rozumieniem sukcesu, a tym, co aktualnie
                  > jest uznawane przez innych za sukces.

                  A czy nie wydaje Ci się przypadkiem, że właśnie w wyniku wielu „indywidualnych sukcesów“, nawet takich mniej „zbrodniczych“, ale za to egoistycznie ambitnych, sporo innych ludzi ponosi porażki? Czy nie jest zwykle tak, że sukces jednosktki, która realizuje swe indywidualne cele BEZ oglądania się na innych, przynosi więcej szkód niż dobra? A co z tzw. dążeniem do celu „po trupach“? Temat rzeka...

                  > Poniewaz zbrodniarze stanowia, na szczescie, znikomy promil spoleczenstwa, Twoj
                  > a prowokacja byla po prostu niesmaczna.

                  Była drastyczna (jak to prowokacja!), ale trafna. Myślę, że akurat w przypadku „sukcesów“ negatywnych problemem nie jest „znikomy promil“ zbrodniarzy, ale pozycja jaką zajmują, zasięg, jakim dysponują i straszliwe, czasem wręcz globalne skutki realizacji tych ich „indywidualnych celów“. I tylko na ten dodatkowy, ale niezwykle ważny aspekt zagadnienia miał wskazać mój przykład.
                  • maria421 Re: Sukces 26.06.13, 13:29
                    kqsh napisał:

                    > A czy nie wydaje Ci się przypadkiem, że właśnie w wyniku wielu „indywidua
                    > lnych sukcesów“, nawet takich mniej „zbrodniczych“, ale za to
                    > egoistycznie ambitnych, sporo innych ludzi ponosi porażki? Czy nie jest zwykle
                    > tak, że sukces jednosktki, która realizuje swe indywidualne cele BEZ oglądania
                    > się na innych, przynosi więcej szkód niż dobra? A co z tzw. dążeniem do celu &
                    > #8222;po trupach“? Temat rzeka...

                    > Była drastyczna (jak to prowokacja!), ale trafna. Myślę, że akurat w przypadku
                    > „sukcesów“ negatywnych problemem nie jest „znikomy promilR
                    > 20; zbrodniarzy, ale pozycja jaką zajmują, zasięg, jakim dysponują i straszliwe
                    > , czasem wręcz globalne skutki realizacji tych ich „indywidualnych celów&
                    > #8220;. I tylko na ten dodatkowy, ale niezwykle ważny aspekt zagadnienia miał w
                    > skazać mój przykład.


                    Chyba jednak roznimy sie podejsciem do otoczenia.

                    Ja za osobisty sukces uwazam na przyklad coraz dluzszy spacer po ciezkiej operacji. Albo zrzucenie niepotrzebnych kilogramow. Albo rzucenie palenia.

                    Ty w sukcesie widzisz raczej uzywanie lokci i marsz po trupach.
                    • kqsh Re: Sukces 26.06.13, 14:10
                      maria421 napisała:

                      > Chyba jednak roznimy sie podejsciem do otoczenia.
                      >
                      > Ja za osobisty sukces uwazam na przyklad coraz dluzszy spacer po ciezkiej opera
                      > cji. Albo zrzucenie niepotrzebnych kilogramow. Albo rzucenie palenia.
                      >
                      > Ty w sukcesie widzisz raczej uzywanie lokci i marsz po trupach.

                      Toteż mówię, że "sukces" jest terminem mało precyzyjnym.

                      Zrozum, że ja tylko UZUPEŁNIŁEM wywody Chwina o bardzo, moim zdaniem istotny aspekt tzw. "sukcesów" negatywnych, egoistycznych i podejmowanych WBREW innym lub nawet ze szkodą dla nich, o których w tym arcyciekawym wywiadzie nie ma zbyt wiele - dodatkowo sprowokowany Twoim, również niezbyt precyzyjnym stwierdzeniem, że dla Ciebie sukces, to "osiągnięcie wyznaczonego sobie celu". U kogoś takiego jak Ty wszystko jest w porządku (odbędziesz dłuższy spacer po operacji, schudniesz, rzucisz palenie itd., zyskując wiele i jednocześnie NIE SZKODZĄC NIKOMU), ale ta maksyma odniesiona do kogoś bezwzględnego i egoistycznego (a takich w dzisiejszych neoliberalnych, nastawionych na dogadzanie sobie za wszelką cenę czasach ciągle PRZYBYWA!) do kogoś, kto przez rodziców, szkołę, uczelnię czy inne środowiska został wytresowany do "odnoszenia sukcesów", do "zrobienia kariery" i tym celom podporządkował wszystko inne, na pewno zaowocuje "trupami", jeśli nawet nie w sensie dosłownym, to na pewno w sensie "pokonywania przeciwników" i bezwzględnego usuwania stojących na drodze przeszkód, z ewidentną szkodą dla swego otoczenia.

                      Tak przy okazji, jak Ci się podoba argumentacja Chwina odnośnie jego negatywnego stosunku do posyłania do szkoły sześciolatków? O ile sobie dobrze przypominam, masz w tej kwestii odmienne zdanie, prawda?

                      • maria421 Re: Sukces 26.06.13, 16:29
                        Jurku, zrozum ze ja od samego poczatku pisalam o moim osobistym rozumieniu sukcesu, a nie o tym, czym jest sukces.

                        Co do szesciolatkow w szkolach, to nie rozumiem dlaczego cos, co w wielu innych krajach jest norma, mialoby sie w Polsce nie funkcjonowac.

                        Nasze dzieci tez poszly do szkoly w wieku 6 lat, czy nie?
                        • astra18 Re: Sukces 27.06.13, 07:03
                          maria421 napisała:

                          "Co do szesciolatkow w szkolach, to nie rozumiem dlaczego cos, co w wielu innych
                          > krajach jest norma, mialoby sie w Polsce nie funkcjonowac. "

                          Ano dlatego:

                          www.ratujmaluchy.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=163&Itemid=92
                          Zabieranie się za taką reformę "od tyłu" to zbrodnia na tych najmniejszych.
                          • maria421 Re: Sukces 27.06.13, 08:38
                            astra18 napisała:
                            Ano dlatego:
                            >
                            > www.ratujmaluchy.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=163&Itemid=92
                            > Zabieranie się za taką reformę "od tyłu" to zbrodnia na tych najmniejszych.

                            Przekonuje mnie tylko punkt 7 i 11, tzn. ze nie ma programu i ze nie ma nauczycieli. Program da sie napisac, co z nauczycielami nie wiem.

                            I prosze Cie, nie uderzaj w tragizujace tony typu "zbrodnia na tych najmniejszych" kiedy sie mowi o wczesniejszej edukacji dzieci.
                            Czy to polskie dzieci sa jakies inne niz angielskie, francuskie, niemieckie ze nie nadaja sie do szkoly w wieku 6 lat?
                            • astra18 Re: Sukces 27.06.13, 08:58
                              maria421 napisała:

                              " Przekonuje mnie tylko punkt 7 i 11, tzn. ze nie ma programu i ze nie ma nauczyc
                              > ieli. Program da sie napisac, co z nauczycielami nie wiem."


                              Skoro tylko tych 2 punktów wg ciebie nie ma w tej ustawie, to jak można zabierać się do jej realizacji?Dzieci to króliki doświadczalne?
                              Wiele szkół zostało zlikwidowanych a dzieciaki są upychane do molochów i w ten sposób robi się jeszcze większy.


                              " I prosze Cie, nie uderzaj w tragizujace tony typu "zbrodnia na tych najmniejszy
                              > ch" kiedy sie mowi o wczesniejszej edukacji dzieci."

                              A jak inaczej nazwać reformę, która jest nieprzygotowana merytorycznie a jej odbiorcy, czyli ci najmniejsi obywatele, będą "obrywać" za brak jej zaplecza?

                              " Czy to polskie dzieci sa jakies inne niz angielskie, francuskie, niemieckie ze
                              > nie nadaja sie do szkoly w wieku 6 lat? "

                              Nie są inne, ale inne są warunki w jakich miałyby rozpoczynać swój start edukacyjny.
                              I w tym cały ambaras.

                              • maria421 Re: Sukces 27.06.13, 09:07
                                astra18 napisała:

                                > Skoro tylko tych 2 punktów wg ciebie nie ma w tej ustawie, to jak można zabiera
                                > ć się do jej realizacji?Dzieci to króliki doświadczalne?

                                Jak dlugo trwa przygotowanie programu? Pol roku? Rok? Tak wiec jeden punkt juz odpada.
                                Co z nauczycielami- nie wiem.

                                > Wiele szkół zostało zlikwidowanych a dzieciaki są upychane do molochów i w ten
                                > sposób robi się jeszcze większy.

                                Kiedy ja szlam do szkoly w wieku 7 lat, podstawowka trwala 8 lat. Teraz trwa 6 lat, prawda?

                                > A jak inaczej nazwać reformę, która jest nieprzygotowana merytorycznie a jej od
                                > biorcy, czyli ci najmniejsi obywatele, będą "obrywać" za brak jej zaplecza?

                                Nieprzemyslana.

                                > Nie są inne, ale inne są warunki w jakich miałyby rozpoczynać swój start edukac
                                > yjny.
                                > I w tym cały ambaras.

                                To nalezy przystosowac warunki a nie grzmiec o "zbrodni".
                                • astra18 Re: Sukces 27.06.13, 09:16
                                  maria421 napisała:

                                  " Nieprzemyslana."

                                  " To nalezy przystosowac warunki a nie grzmiec o "zbrodni". "

                                  No widzisz, a się wprowadza coś co jest nieprzygotowane. Jak tu nie grzmieć?
                                  • maria421 Re: Sukces 27.06.13, 09:33
                                    astra18 napisała:

                                    > No widzisz, a się wprowadza coś co jest nieprzygotowane. Jak tu nie grzmieć?

                                    To grzmij zeby te reforme przygotowano, ale nie o "zbrodni" .
                                    • ja.nusz Re: Sukces 27.06.13, 09:35
                                      Czyżby była to kłamliwa propaganda ministerstwa?

                                      Posłanie 6-latka do szkoły wcale nie oznacza zabierania mu dzieciństwa. Dzieci w pierwszej klasie uczą się poprzez zabawę. To nie są sztywne lekcje jakie pamiętamy z naszego dzieciństwa. Dzieci mają do dyspozycji kąciki do zabawy i odpowiednie meble.

                                      Dzieci, które idą wcześniej do szkoły zyskują wcześniej dostęp do lepszej niż w przedszkolu infrastruktury naukowej (zyskują darmowa naukę języka obcego i zajęcia pozalekcyjne), sportowej (boiska i place zabaw) i informatycznej.

                                      Na stworzenie w szkołach warunków przystosowanych do temperamentu i możliwości 6-latkow wydaliśmy od 2009 r. niemal 2 mld zł z budżetu państwa i 600 milionów zł ze środków UE:

                                      Na remonty - 157 mln zł
                                      Na wyposażenie nowych sal lekcyjnych i sal gimnastycznych 49 mln zł
                                      „Radosna szkoła” – 244 mln zł na 2024 place zabaw i wyposażenie 11 773 szkół podstawowych w wewnętrzne sale zabaw.


                                      To daje efekty. Zdaniem Głównego Inspektoratu Sanitarnego w zaledwie 0,5% szkół panują złe warunki techniczne i higieniczno – sanitarne. W 2009 roku było to 7,9% (skontrolowano 7500 szkół na 13 777). NIK przyznaje, że wszystkie kontrolowane ostatnio szkoły będą gotowe na przyjęcie 6-latków już na początku nowego roku szkolnego, gdyż zauważone uchybienia są niewielkie (skontrolowano 32 szkoły na 13 777).

                                      NIK potwierdził też, że wszyscy nauczyciele z kontrolowanych szkół mają kwalifikacje do nauczania młodszych uczniów.

                                      Dlatego aż 89% rodziców sześciolatków, którzy posłali swoje dzieci wcześniej do szkoły, jest zadowolonych ze swojej decyzji (źródło: badanie Instytutu Badań Edukacyjnych z 2012 r.). Szacujemy, że od 2009 roku taką decyzję podjęło już około 500 000 rodziców.
                                    • astra18 Re: Sukces 27.06.13, 09:36
                                      maria421 napisała:

                                      > astra18 napisała:
                                      >
                                      > > No widzisz, a się wprowadza coś co jest nieprzygotowane. Jak tu nie grzmi
                                      > eć?
                                      >
                                      > To grzmij zeby te reforme przygotowano, ale nie o "zbrodni" .

                                      A jak inaczej nazwać taki bubel, którego skutkiem może być trauma szkolna u tych najmniejszych?
                        • jureek Re: Sukces 27.06.13, 08:42
                          maria421 napisała:

                          > Nasze dzieci tez poszly do szkoly w wieku 6 lat, czy nie?

                          To zależy przycież, w którym półroczu się urodziły. Z mojej trójki jedno dziecko poszło jako siedmiolatek, a dwoje pozostałych jako sześciolatki. Najmłodszy miał "pecha", bo poród ginekolog wyliczył na pierwszego lipca, a ten się pospieszył i przyszedł na świat już 30 czerwca i tym samym musiał iść do szkoły rok wcześniej. No ale to własnie ten, który ma tak świetną średnią na świadectwie maturalnym, więc chyba na złe mu nie wyszło :)
                          Jura
                          • maria421 Re: Sukces 27.06.13, 09:00
                            jureek napisał:

                            > To zależy przycież, w którym półroczu się urodziły. Z mojej trójki jedno dzieck
                            > o poszło jako siedmiolatek, a dwoje pozostałych jako sześciolatki. Najmłodszy m
                            > iał "pecha", bo poród ginekolog wyliczył na pierwszego lipca, a ten się pospies
                            > zył i przyszedł na świat już 30 czerwca i tym samym musiał iść do szkoły rok wc
                            > ześniej. No ale to własnie ten, który ma tak świetną średnią na świadectwie mat
                            > uralnym, więc chyba na złe mu nie wyszło :)
                            > Jura

                            Napisalam " w wieku 6 lat", tzn. majac ukonczone 6 lat.
                            W Polsce liczy sie rocznik, czyli moze sie zdarzyc ze dzieci urodzone w grudniu poszlyby do szkoly przed ukonczeniem 6 lat.

                            Znalazlam tabele w ktorej ujeto wiek rozpoczecia nauki w krajach Europy.
                            Na 43 kraje:
                            w 3 rozpoczyna sie nauke w wieku lat 5
                            w 28 w wieku lat 6
                            w 12 w wieku lat 7
                            • jureek Re: Sukces 27.06.13, 09:33
                              maria421 napisała:

                              > Napisalam " w wieku 6 lat", tzn. majac ukonczone 6 lat.

                              Gdy dziecko jest urodzone w lipcu lub w sierpniu, to idzie do szkoły mając ukończonych 7 lat.
                              Jura
Pełna wersja