kqsh
08.08.13, 08:44
Mój ulubiony bloger-ateista ponownie popisał się niezłym, a przede wszystkim dowcipnym (jak dla mnie) tekstem. ;)
Dwa cytaty:
"Pewien podstarzały trefniś obśmiał Murzyna twierdzącego, że gdzieś w swojej nigeryjskiej wiosce widział zmartwychwstanie. Murzyn zebrał solidne cięgi wymierzone niskich lotów satyrą, ale jakoś tak się dziwnie złożyło, że sam kuglarz w swoich wierzeniach pozostał nietknięty. Tymczasem kawalarz drwiący z Murzyna jest w mistyce przesunięty o 100 lat za Murzynami, bo jak inaczej wytłumaczyć następujący zabobon. Oto dorosły, można powiedzieć przekwitający facet, w okrągłym wieku 50 lat, widzi przed sobą coś na obraz i podobieństwo brakującego ogniwa w teorii ewolucji. Osobnik ów ma przyklejone sztuczne cycki, zadrapaną od pośpiesznego golenia facjatę, niedźwiedzią łapę, twarz boksera wagi ciężkiej i do tego kokietujący dyszkant. No i co się dzieje? Ano pan przekwitnięty racjonalista zamiast rzucić dowcipnym powitaniem: „Cześć Krzysiek! Ale jaja sobie chowasz!”, grzecznie poprawia się na sofie i zaczyna modlitwę: „Witam Państwa! Dziś naszym gościem jest pani Ania”."
( ... )
"Religijnie dużo bardziej zabawny jest wyznawca żyjących bożków przypominających karykaturę bytu wszelakiego, niż wierni Bogu, który jest nieodgadnionym ideałem. I jeszcze taki mały rechot rzeczywistości. Współczesna nauka jest o krok od tego, żeby z żebra Adama stworzyć Ewę i o lata świetlne od tego, aby jakimkolwiek, mniejszym lub większym wybuchem wybudować psią budę. W religii znajdziemy więcej intuicyjnie odkrytych skrawków tajemnicy istnienia, niż we współczesnych pseudonaukowych ideologiach opartych na modnym zabobonnym bełkocie, z teorią „płci społecznej” na czele."
Warto przeczytać całość. Mnie ten tekst poprawił humor, zepsuty trzema, kolejno po sobie następującymi burzami, które od rana nawiedziły Berlin...