A propos bezsensów

30.06.14, 15:28
W ramach szukania pracy, postanowiłem wyrobić sobie książeczkę Sanepidu, żeby móc pracować w sklepach itd.

Jest to, okazuje się, kolejny nonsens. Trzeba zapłacić z 200 zł, żeby dostać zaświadczenie, że w danym momencie nie jest się nosicielem choroby lub pasożyta. Zaświadczenie wydaje się na podstawie badanie kału itd., a obowiązuje ono... na zawsze. Więc dzień po badaniu można się zarazić tasiemcem i nikt tego nie zauważy. A 200 zł leci...

BTW. W Warszawie totalne ulewa. Wróciłem z miasta i jestem cały mokry :(
    • maria421 Re: A propos bezsensów 30.06.14, 16:04
      Gdybys naprawde pracowal w gastronomii czy w jakis inny sposob mial zawodowo do czynienia z zywnoscia, to musialbys regularnie ponawiac badania.
      Tak bylo juz w PRLu i z pewnoscia teraz jest tak samo.
      • stephen_s Re: A propos bezsensów 30.06.14, 16:26
        Czy ja wiem? Z tego, co słyszałem, to odnawianie badań polega na wizycie u lekarza, który opuka i osłucha. Badań kału się nie powtarza...
    • jureek Re: A propos bezsensów 30.06.14, 16:11
      stephen_s napisał:

      > Jest to, okazuje się, kolejny nonsens. Trzeba zapłacić z 200 zł, żeby dostać za
      > świadczenie, że w danym momencie nie jest się nosicielem choroby lub pasożyta.
      > Zaświadczenie wydaje się na podstawie badanie kału itd., a obowiązuje ono... na
      > zawsze. Więc dzień po badaniu można się zarazić tasiemcem i nikt tego nie zauw
      > aży. A 200 zł leci...

      To widzę, że w Polsce bardzo dokładnie badają, skoro to aż tyle kosztuje. Niemiecki odpowiednik tzw. Gesundheitspass kosztuje tylko 14-20 euro. Ciekawe, co aż 200 złotych może kosztować.
      • stephen_s Re: A propos bezsensów 30.06.14, 16:27
        100 zł badanie kału + min. 50 zł za wizytę u lekarza medycyny pracy.
    • ja.nusz Re: A propos bezsensów 01.07.14, 09:31
      stephen_s napisał:

      > W ramach szukania pracy, postanowiłem wyrobić sobie książeczkę Sanepidu, żeby m
      > óc pracować w sklepach itd.
      >
      > Jest to, okazuje się, kolejny nonsens. Trzeba zapłacić z 200 zł, żeby dostać za
      > świadczenie, że w danym momencie nie jest się nosicielem choroby lub pasożyta.
      > Zaświadczenie wydaje się na podstawie badanie kału itd., a obowiązuje ono... na
      > zawsze. Więc dzień po badaniu można się zarazić tasiemcem i nikt tego nie zauw
      > aży. A 200 zł leci...

      Jak chciałbyś zmienić ten "nonsens"?

      A co do kosztów, to z tego co wiem, pokrywa je pracodawca.
      • jureek Re: A propos bezsensów 01.07.14, 09:32
        ja.nusz napisał:

        > Jak chciałbyś zmienić ten "nonsens"?
        >
        > A co do kosztów, to z tego co wiem, pokrywa je pracodawca.

        Oj, naiwny, naiwny, naiwny, jak dziecko we mgle...
        • ja.nusz Re: A propos bezsensów 01.07.14, 09:36
          jureek napisał:

          > ja.nusz napisał:
          >
          > > Jak chciałbyś zmienić ten "nonsens"?
          > >
          > > A co do kosztów, to z tego co wiem, pokrywa je pracodawca.
          >
          > Oj, naiwny, naiwny, naiwny, jak dziecko we mgle...

          Wiesz, że jest inaczej?
          • jureek Re: A propos bezsensów 01.07.14, 09:46
            ja.nusz napisał:

            > Wiesz, że jest inaczej?

            Tak, wiem. Kandydat ubiegający się o pracę jest pytany o to, czy ma ważną książeczkę zdrowia. Jeśli nie ma, to pracodawca zatrudnia innego kandydata, który książeczkę ma. Tak to wygląda w praktyce.
            • ja.nusz Re: A propos bezsensów 01.07.14, 10:24
              jureek napisał:

              > Tak, wiem. Kandydat ubiegający się o pracę jest pytany o to, czy ma ważną książ
              > eczkę zdrowia. Jeśli nie ma, to pracodawca zatrudnia innego kandydata, który ks
              > iążeczkę ma. Tak to wygląda w praktyce.

              Nie wiem, czy to jest w oparciu o jakąś ustawę, ale tu stoi inaczej. Oczywiście nikt nie może zabronić ubiegającemu się o pracę, żeby sam to sfinansował. Nie sądzę, żebyś mógł mieć podstawy, aby tak generalizować.
              • jureek Re: A propos bezsensów 01.07.14, 10:45
                ja.nusz napisał:

                > Nie wiem, czy to jest w opar
                > ciu o jakąś ustawę, ale tu stoi inaczej. Oczywiście nikt nie może zabronić ubie
                > gającemu się o pracę, żeby sam to sfinansował. Nie sądzę, żebyś mógł mieć podst
                > awy, aby tak generalizować.


                Taka jest teoria, a praktyka na rynku pracy, na którym dominującą pozycję ma pracodawca, jest inna. Państwo nie potrafi dopilnować, żeby pracownicy na czas dostawali pensje (w pewnych opolskich zakładach opóźnienia przekraczały 6 miesięcy), a Ty liczysz na to, że dopilnuje tego, żeby pracodawca opłacił badania?
          • stephen_s Re: A propos bezsensów 01.07.14, 11:09
            Oczywiście, że jest inaczej. W ogłoszeniach o pracę pracodawcy wprost podają, że ważna książeczka jest warunkiem zatrudnienia.
    • stephen_s Szlag mnie dziś trafił! 03.07.14, 20:38
      Zaniosłem dziś pracowicie zebrane próbki do Sanepidu, a oni mi ich nie przyjęli! Oświadczyli, że "materiału" jest... za dużo.

      A następny "materiał" wydalę za tydzień dopiero :((
      • fan.club Podrzuciłeś im ten materiał taczką czy co? 04.07.14, 07:13
        Nie ma żadnych "pomocników" do pobrania próbki?

        Np. takiego kawałka tekturki ze szpachtelką:
        deutsche.krebsgesellschaft.de/portal/pics/rechzeitigerkennen/re_11.jpg
        • stephen_s Re: Podrzuciłeś im ten materiał taczką czy co? 04.07.14, 16:35
          A widzisz, teraz się wycwanili. Teraz dają wąskie probówki z wymazówką. W instrukcji napisali, że trzeba pobrać "odrobinę" (co to znaczy). Ja dałem więcej na wszelki wypadek, a oni uznali, że im to wystrzeli z maszyny, czy coś...
    • stephen_s No więc, mam książeczkę 06.08.14, 16:30
      I jest tak, jak mówiłem: badania na nosicielstwo salmonelli, duru brzusznego itd. wykonuje się raz na całe życie. Książeczka jest ważna trzy lata, żeby przedłużyć, wystarczy iść do lekarza medycyny pracy. Który tylko zadaje parę pytań i opukuje.

      To jest naprawdę nonsens.... który kosztował mnie 200 zł.
      • a000000 Re: No więc, mam książeczkę 06.08.14, 19:51
        stephen_s napisał:

        > To jest naprawdę nonsens..

        takich bezsensów jest więcej. Starasz się o sanatorium, więc musisz wykonać i przedstawić komisji kierującej serię badań, bo chorego do sanatorium nie przyjmują. W dniu składania formularza jesteś zdrów. Ale sanatorium dostajesz za kilkanaście miesięcy!!!! Czy wówczas też jesteś zdrowy? To już nikogo nie obchodzi.

        Albo bezsensy budowlane. Masz swoje własne podwórko, notarialne. Chcesz poprowadzić przewód z czymś tam, woda, gaz, prąd.... Tu ustawodawca zadbał o Ciebie i każe Ci to coś wkopać na głębokość około 70cm.... Ale tu wisi nad Tobą gmina.... musi się zgodzić ( i nanieść na plany) na wszystko, co wkopujesz poniżej pół metra... Bo TWOJA jest ziemia do pół metra, dalej ziemia jest państwowa. Wiesz ile z tym zabawy? Gmina, starosta, geodeta... w końcu powiatowy Urząd. Drżyj obywatelu przed wszechwładzą urzędnika!
        Gdy zbudujesz ceglaną komórkę dla kur czy szpadli - płacisz podatek od nieruchomości. Gdy drewnianą - nie płacisz. No a garaż przy domu jest powierzchnią użytkową, jak kuchnia czy pokój. Garaż wolnostojący ma większy podatek, dlaczego? pojęcia nie mam.
        I tak brniesz w gąszczu bezsensu...
        Głowa do góry Stefciu, nic to...

        Cieszę się, że może teraz jakąś pracę podłapiesz.
Pełna wersja