Pewnego rodzaju mini-dylemat

10.07.14, 01:11
Może mi poradzicie...

Lubię wspólne pisanie historii w Internecie: w tym sensie, że jest pomysł np. na romans dwóch osób i dwoje graczy / autorów wspólnie to odgrywa. Może być romantycznie, może być erotycznie :) W każdym razie, lubię to.

Mam pomysł na taką historię: romans zakonnicy pracującej w szpitalu z pacjentem. Chciałbym, żeby zakonnica była szarytką, bo z różnych względów je lubię :))) Chciałbym też, żeby to było realistyczne, więc przydałaby mi się wiedza o paru szczegółach. Nijak nie mogę wygooglować tych spraw w sieci...

Pytanie: czy napisanie maila na oficjalną stronę zakonu jest bezczelnością? :)))) Zakładając, że w ogóle ktokolwiek odpisze, to pojawią się pytania: a po co to panu? A ja na to musiałbym odpowiedzieć, że piszę romans, potencjalnie nawet z elementami lesbijskimi...
    • ja.nusz Re: Pewnego rodzaju mini-dylemat 10.07.14, 08:29
      W związku z Twoim mini-dylematem ma jedno pytanie i jedną informację.

      Pytanie: w tej wspólnie pisanej historii w internecie to kogo chciałbyś grać? Siostrę szarytkę,
      czy jej lesbisjką kochankę?

      Informacja: Siostry Szarytki nie mają w poprzek - mam nadzieję, że rozwiązałemł ten mini-dylemat...
      • stephen_s Re: Pewnego rodzaju mini-dylemat 10.07.14, 11:51
        > Pytanie: w tej wspólnie pisanej historii w internecie to kogo chciałbyś grać? S
        > iostrę szarytkę,
        > czy jej lesbisjką kochankę?

        Siostrę :)))))

        > Informacja: Siostry Szarytki nie mają w poprzek - mam nadzieję, że rozwiązałemł
        > ten mini-dylemat...

        .... nie rozumiem. Co znaczy "w poprzek"?
        • a000000 Re: Pewnego rodzaju mini-dylemat 10.07.14, 12:11
          stephen_s napisał:


          > .... nie rozumiem. Co znaczy "w poprzek"?

          Stefciu, no niech padnę i zaryczę!!! Widać, że siedzisz w czterech ścianach i kapcaniejesz... Ruszaj, kurna, w świat!!!

          Chodzi o budowę anatomiczną kobiety- zakonnicy, która anatomię ma taką, jak i inne kobiety, nie " w poprzek".

          a tak w ogóle, to czym TY się, nieszczęsny, zajmujesz? Przydałaby Ci się jakaś fizyczna praca u podstaw. Od razu byś zszedł na ziemię, szybciorkiem.
          • maria421 Re: Pewnego rodzaju mini-dylemat 10.07.14, 12:41
            a000000 napisała:

            > Stefciu, no niech padnę i zaryczę!!! Widać, że siedzisz w czterech ścianach i
            > kapcaniejesz... Ruszaj, kurna, w świat!!!
            >
            > Chodzi o budowę anatomiczną kobiety- zakonnicy, która anatomię ma taką, jak i i
            > nne kobiety, nie " w poprzek".
            >
            > a tak w ogóle, to czym TY się, nieszczęsny, zajmujesz? Przydałaby Ci się jaka
            > ś fizyczna praca u podstaw. Od razu byś zszedł na ziemię, szybciorkiem.

            Podpisuje sie obiema rekami pod Azerka :)
          • stephen_s Re: Pewnego rodzaju mini-dylemat 10.07.14, 15:30
            > Chodzi o budowę anatomiczną kobiety- zakonnicy, która anatomię ma > taką, jak i inne kobiety, nie " w poprzek".

            No ale co to znaczy to "w poprzek"?

            > a tak w ogóle, to czym TY się, nieszczęsny, zajmujesz? Przydałaby Ci się jaka
            > ś fizyczna praca u podstaw. Od razu byś zszedł na ziemię, szybciorkiem.

            Praca by się przydała faktycznie, ale hobby już nie można mieć? ;)
            • maria421 Re: Pewnego rodzaju mini-dylemat 10.07.14, 15:39
              stephen_s napisał:

              > No ale co to znaczy to "w poprzek"?

              O rany, Stefan!

              Nie wiesz jaki jest uklad warg sromowych u kobiety?

              Wez sobie wygoogluj, to zobaczysz na obrazku :-)
              • stephen_s Re: Pewnego rodzaju mini-dylemat 10.07.14, 15:48
                Rany, to to wiem :) Ale co to ma wspólnego z tematem?
                • maria421 Re: Pewnego rodzaju mini-dylemat 10.07.14, 16:08
                  stephen_s napisał:

                  > Rany, to to wiem :) Ale co to ma wspólnego z tematem?

                  Janusz Ci napisal ze "Siostry nie maja w poprzek", czyli ze sa takimi samymi kobietami jak inne, wiec jezeli interesuje Cie zycie seksualne zakonnic to wyobraz sobie ze pod habitem kryje sie to samo co u kazdej kobiety :).
                  • stephen_s Re: Pewnego rodzaju mini-dylemat 10.07.14, 16:28
                    Ale mnie nie interesuje życie seksualne zakonnic, bo to sobie mogę wyobrazić...

                    Mnie interesuje np. ile trwał u szarytek nowicjat. Kiedy zaczynały one nosić ten niesamowity strój ze skrzydłami. Czy zmieniały one w przeszłości imiona przy wstępowaniu do zakonu. Itd.
                    • maria421 Re: Pewnego rodzaju mini-dylemat 10.07.14, 16:36
                      stephen_s napisał:

                      > Mnie interesuje np. ile trwał u szarytek nowicjat. Kiedy zaczynały one nosić te
                      > n niesamowity strój ze skrzydłami. Czy zmieniały one w przeszłości imiona przy
                      > wstępowaniu do zakonu. Itd.

                      Tu masz odpowiedz na jedno pytanie :

                      en.wikipedia.org/wiki/Cornette
                      • stephen_s Re: Pewnego rodzaju mini-dylemat 10.07.14, 16:46
                        Eee, nie o to chodzi. Mi chodzi o to, czy one zaczynały nosić kornet po zakończeniu okresu nowicjatu (który trwał 6 miesięcy, jak podaje jedno źródło), czy też po zakończeniu generalnego okresu próbnego, który mógł trwać i kilka lat...
                        • ja.nusz Re: Pewnego rodzaju mini-dylemat 10.07.14, 19:52
                          Stefanio, nowicjat w każdym klasztorze trwa minimum 1 rok.
                          Jeżeli tak bardzo interesuje Cię życie Szarytek i nie masz zamiaru zadawać intymnych pytań, to napisz do przeoryszy, umów się na ro zmowę, na pewno Ci nie odmówi.
                          Oczekiwanie, że ktoś tu za Ciebie rozwiąże Twój "mały dylemat" jest zwykłą naiwnością.
                          Weź się w garść chłopie i spróbuj znaleźć w Empiku czy Bibliotece Miejskiej film pt. "Droga", który opowiada o życiu sióstr Szarytek.
                          Jak będziesz się tu dalej tylko użalał, to nikt nie będzie Cię traktował poważnie - trochę jaj.

                          • stephen_s Re: Pewnego rodzaju mini-dylemat 10.07.14, 20:05
                            > Stefanio, nowicjat w każdym klasztorze trwa minimum 1 rok.

                            No, moje źródła wskazują na co innego... Nota bene: szarytki nie są klasztorem. :P

                            > Oczekiwanie, że ktoś tu za Ciebie rozwiąże Twój "mały dylemat" jest zwykłą naiw
                            > nością

                            Ojeju, pytam co myślicie. Lepiej rozmawiać o piwie z Lidla?

                            > Weź się w garść chłopie i spróbuj znaleźć w Empiku czy Bibliotece Miejskiej fil
                            > m pt. "Droga", który opowiada o życiu sióstr Szarytek.

                            O, widzisz, to jest ciekawa podpowiedź. Dzięki.
    • zbyfauch Czy szarytka pochodzi od "share"? 10.07.14, 08:36
      Znaczy czy taką przytojną siostrę zakon udostępnia chętnym użytkownikom, co zainspirowało autora wątku.
      • maria421 Re: Czy szarytka pochodzi od "share"? 10.07.14, 09:04
        Stefan, zejdz-ze na ziemie! Naprawde myslisz ze jakakolwiek siostra zakonna udzieli Ci informacji jezeli bedzie wiedziala w jakim celu chcesz je wykorzystac?

        Masz zamiar kontaktowac sie tez z lesbijkami zeby od nich dowiedziec sie o pewnych szczegolach?
        • stephen_s Re: Czy szarytka pochodzi od "share"? 10.07.14, 11:52
          > Stefan, zejdz-ze na ziemie! Naprawde myslisz ze jakakolwiek siostra zakonna udz
          > ieli Ci informacji jezeli bedzie wiedziala w jakim celu chcesz je wykorzystac?

          To może w takim razie nie mówić? :)

          > Masz zamiar kontaktowac sie tez z lesbijkami zeby od nich dowiedziec sie o pewn
          > ych szczegolach?

          Yyyy... czemu nie?
    • a000000 Re: Pewnego rodzaju mini-dylemat 10.07.14, 12:15
      stephen_s napisał:

      > Pytanie: czy napisanie maila na oficjalną stronę zakonu jest bezczelnością?

      zależy o co chcesz pytać. Jeśli o sprawy intymne, to tak, jest to bardzo duża bezczelność. I nie chodzi tu o to, że po drugiej stronie siedzi zakonnica.... każda normalna kobieta wyśle Cię do diabła... normalny człowiek nie rozprawia o swojej intymności z nieznajomymi. Nawet w necie.

      • stephen_s Re: Pewnego rodzaju mini-dylemat 10.07.14, 15:31
        Nie no, o sprawy intymne pytać nie zamierzałbym, spokojnie. Chodzi o sprawy bardziej organizacyjne, typu długość nowicjatu itd.
    • stephen_s No i zrobiłem to 10.07.14, 23:59
      Wysłałem na kilka stron szarytek maile z pytaniami. Niektóre pytania mogą być uznane za dziwne, np. jak często w przeszłości brały prysznic :)

      Zobaczymy, co się stanie...

      BTW. Pytań erotycznych nie było :P
      • ja.nusz Re: No i zrobiłem to 11.07.14, 00:24
        stephen_s napisał:

        > Wysłałem na kilka stron szarytek maile z pytaniami. Niektóre pytania mogą być u
        > znane za dziwne, np. jak często w przeszłości brały prysznic :)

        Na takie pytanie jako Szaryt odpowiedziałbym pytaniem: "czy Pan się dobrze czuje"?
        • stephen_s Re: No i zrobiłem to 11.07.14, 00:52
          Pytanie jest bezsensowne... dopóki nie próbujesz opisać poranka zakonnicy. Wtedy nagle okazuje się, że nie wiesz: powinna ona wziąć prysznic o poranku, czy myje się w misce?

          Wyobraź sobie, że są zakony kontemplacyjne, gdzie zakonnice właśnie myją się w miskach, a na prysznic muszą mieć pozwolenie przełożonej.
        • jureek Re: No i zrobiłem to 11.07.14, 10:51
          ja.nusz napisał:

          > Na takie pytanie jako Szaryt odpowiedziałbym pytaniem: "czy Pan się dobrze czuj
          > e"?

          Niegrzecznie jest odpowiadać pytaniem na pytanie. Zawsze mnie zastanawiało, skąd u niektórych ludzi taka niechęć do odpowiadania po prostu wprost na zadane pytania. Obawa, że może to zostać poczytane jako słabość? Nieufność, że pytający wykorzysta odpowiedź przeciw nam?
          • a000000 Re: No i zrobiłem to 11.07.14, 11:04
            jureek napisał:

            Nieufność, że pytający
            > wykorzysta odpowiedź przeciw nam?

            zgodnie z zasadą sądową: wszystko co powiesz może być użyte przeciw Tobie.

            A więc asekuracja.
            • jureek Re: No i zrobiłem to 11.07.14, 11:24
              a000000 napisała:

              > zgodnie z zasadą sądową: wszystko co powiesz może być użyte przeciw Tobie.
              >
              > A więc asekuracja.

              Osoby niechętnie odpowiadające na pytania często mówią jednak dużo i chętnie od siebie. Wtedy nie obawiają się, że będzie to użyte przeciw nim?

              • maria421 Re: No i zrobiłem to 11.07.14, 11:29
                Kto ustala ze nie powinno sie odpowiadac pytaniem na pytanie?

                Zalozmy ze Jureek pyta zony "Co bedzie na obiad?" a zona odpowiada " A co bys chcial?"

                To znaczy ze pani Jureekowa sie wymiguje, asekuruje, jest niegrzeczna czy co?

                Zejdzcie na ziemie, ludziska....
                • jureek Re: No i zrobiłem to 11.07.14, 11:44
                  maria421 napisała:

                  > To znaczy ze pani Jureekowa sie wymiguje, asekuruje, jest niegrzeczna czy co?

                  To znaczy, że pani Jureekowa nie odpowiedziała na pytanie. Przecież nic by się chyba nie stało, gdyby najpierw odpowiedziała, a potem zapytała. Np. w taki sposób: "Nie wiem jeszcze. A co byś chciał?"
                  • maria421 Re: No i zrobiłem to 11.07.14, 11:45
                    jureek napisał:

                    > To znaczy, że pani Jureekowa nie odpowiedziała na pytanie. Przecież nic by się
                    > chyba nie stało, gdyby najpierw odpowiedziała, a potem zapytała. Np. w taki spo
                    > sób: "Nie wiem jeszcze. A co byś chciał?"

                    A jezeli nie odpowie tak, jak tego sobie pan maz zyczy , tylko przejdzie od razu do "A co bys chcial?" to co? Tez jej zwrocisz uwage ze nie powinno sie odpowiadac pytaniem na pytanie?
                    • jureek Re: No i zrobiłem to 11.07.14, 12:07
                      maria421 napisała:

                      > A jezeli nie odpowie tak, jak tego sobie pan maz zyczy ,

                      Chyba się nie rozumiemy. Nie chodzi o to, że nie odpowie, jak ja sobie życzę, tylko o to, że nie odpowie w ogóle.

                      > tylko przejdzie od raz
                      > u do "A co bys chcial?" to co? Tez jej zwrocisz uwage ze nie powinno sie odpowi
                      > adac pytaniem na pytanie?

                      To zależy. Jeżeli z sytuacji będzie wynikało, że obiad już się robi, to będę nalegał na odpowiedź. Albo po prostu odpowiem, co bym chciał, i przejdę nad tym do porządku dziennego.
                • ja.nusz Re: No i zrobiłem to 11.07.14, 11:52
                  maria421 napisała:

                  > Kto ustala ze nie powinno sie odpowiadac pytaniem na pytanie?
                  >
                  > Zalozmy ze Jureek pyta zony "Co bedzie na obiad?" a zona odpowiada " A co bys c
                  > hcial?"
                  >
                  > To znaczy ze pani Jureekowa sie wymiguje, asekuruje, jest niegrzeczna czy co?
                  >
                  > Zejdzcie na ziemie, ludziska....

                  Jest dokładnie tak, jak napisała Maria.
                  Odpowiedź pytaniem na pytanie jest jak najbardziej dopuszczalna - jest wręcz zachęceniem do dalszej konwersacji.
                  A czy taka odpowiedź jest grzeczna czy niegrzeczna itp. zależy od konkretnej sytuacji.
                  • jureek Re: No i zrobiłem to 11.07.14, 12:24
                    ja.nusz napisał:

                    > Odpowiedź pytaniem na pytanie jest jak najbardziej dopuszczalna - jest wręcz za
                    > chęceniem do dalszej konwersacji.

                    A co szkodzi, żeby odpowiedzieć, a potem zadać swoje pytanie będące zachętą do dalszej konwersacji?

                    > A czy taka odpowiedź jest grzeczna czy niegrzeczna itp. zależy od konkretnej sy
                    > tuacji.

                    Zgadza się. Twoje pytanie o samopoczucie byłoby niegrzeczne, pytanie z przykładu Marii niegrzeczne nie jest.
                    • maria421 Re: No i zrobiłem to 11.07.14, 12:35
                      jureek napisał:

                      > Zgadza się. Twoje pytanie o samopoczucie byłoby niegrzeczne, pytanie z przykład
                      > u Marii niegrzeczne nie jest.

                      Czyli, wycofujesz Twoje wczesniejsze twierdzenie :

                      Niegrzecznie jest odpowiadać pytaniem na pytanie

                      tak?

                      • jureek Re: No i zrobiłem to 11.07.14, 12:42
                        maria421 napisała:

                        > Czyli, wycofujesz Twoje wczesniejsze twierdzenie :
                        >
                        > Niegrzecznie jest odpowiadać pytaniem na pytanie
                        >
                        > tak?

                        Tak, wycofuję. Nie zawsze i nie wszędzie musi to być niegrzeczne, choć przeważnie tak jest.
              • a000000 Re: No i zrobiłem to 12.07.14, 09:46
                jureek napisał:

                > Osoby niechętnie odpowiadające na pytania często mówią jednak dużo i chętnie od
                > siebie. Wtedy nie obawiają się, że będzie to użyte przeciw nim?

                mówią to, co chcą powiedzieć, często niekoniecznie prawdę. Malują pijarowsko swój obraz, prawie zawsze wirtualny.
                A gdy ktoś pyta.... człowiek czuje się jak na przesłuchaniu. I staje się podejrzliwy.
          • ja.nusz Re: No i zrobiłem to 11.07.14, 12:06
            jureek napisał:

            > ja.nusz napisał:
            >
            > > Na takie pytanie jako Szaryt odpowiedziałbym pytaniem: "czy Pan się dobrz
            > e czuj
            > > e"?
            >
            > Niegrzecznie jest odpowiadać pytaniem na pytanie. Zawsze mnie zastanawiało, ską
            > d u niektórych ludzi taka niechęć do odpowiadania po prostu wprost na zadane py
            > tania. Obawa, że może to zostać poczytane jako słabość? Nieufność, że pytający
            > wykorzysta odpowiedź przeciw nam?

            Rozumiem, że preferowałbyś stwierdzenie wprost, że tak pytający ma nie równo pod sufitem.
            A ja tylko chciałbym zapytać o samopoczucie pytającego. I co Twoim zdaniem jest grzeczniejsze?
            • jureek Re: No i zrobiłem to 11.07.14, 12:12
              ja.nusz napisał:

              > Rozumiem, że preferowałbyś stwierdzenie wprost, że tak pytający ma nie równo po
              > d sufitem.
              > A ja tylko chciałbym zapytać o samopoczucie pytającego. I co Twoim zdaniem jest
              > grzeczniejsze?

              Jedno i drugie jest niegrzeczne, bo nic nie upoważnia Cię do stwierdzenia, że pytający ma nierówno pod sufitem.
              Gdybym uznał, że pytanie jest zbyt intymne, narusza jakieś granice itd., to po prostu poinformowałbym pytającego, że na jego pytanie nie odpowiem, bez oceniania jego stanu psychicznego.
    • stephen_s O czym wy mi tu rozmawiacie... 11.07.14, 14:48
      ... rozmawiać mi tu o zakonnicach, nie innych sprawach! :)

      Na pewno wiecie coś ciekawego o zakonnicach. To piszcie :)
      • maria421 Re: O czym wy mi tu rozmawiacie... 11.07.14, 15:24
        stephen_s napisał:

        > ... rozmawiać mi tu o zakonnicach, nie innych sprawach! :)
        >
        > Na pewno wiecie coś ciekawego o zakonnicach. To piszcie :)

        Sa ciekawsze tematy :)
      • alpepe Re: O czym wy mi tu rozmawiacie... 11.07.14, 22:39
        studiowałam z dziewczyną, która wylądowała w zakonie kontemplacyjnym. Codzienna msza święta, na okrągło Radio Maryja słuchane przez rodziców, starsza siostra w zakonie. Dziewczyna skrajnie niezaradna, często kręcąca, szukająca wymówek, niegoląca nóg i pach, chodząca w spódnicach do kostek, zresztą ze względu na kształt nóg i słusznie. Miła, ale niesamowicie niedojrzała. Lubiłam ją bardzo. Po studiach poszła do zakonu, ale w sumie nikt z jej otoczenia nie potrafił sobie wyobrazić, jak ona miałaby żyć samodzielnie i dojrzale. No, ale to z szarytkami ma niewiele wspólnego.
        • maria421 Re: O czym wy mi tu rozmawiacie... 12.07.14, 09:09
          Mowisz, Alpepe, ze pojscie do zakonu moze byc ucieczka od zycia? Cos w tym jest.
    • stephen_s Bwahaha! 29.07.14, 20:45
      Śmieliście się ze mnie, a właśnie dostałem maila z odpowiedzią od zakonnicy! Która odpowiedziała na moje pytania!

      Jak to mawiają Amerykanie: "In your face, suckers!" :)
      • annajustyna Re: Bwahaha! 29.07.14, 22:00
        I co dokladnie napisala? Pewnie, ze welonu a la meduza juz od dawna w zakonie Milosierdzia sie nie nosi ;).
        • stephen_s Re: Bwahaha! 29.07.14, 22:27
          To akurat i ja wiedziałem :)

          W każdym razie trochę mi napisała, a przynamniej zapodała jedno źródło, do którego mogę zajrzeć.

          A welon jak meduza był super :)
    • stephen_s BTW 30.07.14, 17:28
      Zobaczcie tutaj:

      www.maggieblanck.com/Mayopages/ClareWalsh.html

      Ta pani w 1961 była szarytką, a w 1966 wyszła za mąż :)
      • annajustyna Re: BTW 30.07.14, 17:42
        A gdzie problem? Sluby zakonne nie sa sakramentem, mozna zostac z nich zwolnionym...
        • stephen_s Re: BTW 30.07.14, 17:56
          Z tego, co rozumiem, to tu nawet nie chodzi zwolnienie. Czy szarytki nie mają tak, że nie składają co roku nowych ślubów? Więc mogą po prostu sobie nie przedłużyć i odejść...
          • annajustyna Re: BTW 30.07.14, 17:59
            Kiedys chyba jednak nadchodzi czas na sluby wieczyste? ;)
            • stephen_s Re: BTW 30.07.14, 18:04
              No okazuje się, że u szarytek ślubów wieczystych w ogole nie ma...
    • herbarium-1 Re: Pewnego rodzaju mini-dylemat 30.07.14, 17:50
      Tu masz sporo o zakonach, archiwum jest bogate:
      powolaniowapomoc.p2a.pl/
      Witam na forum po latach. Konto herbarium mi diabli wzięli, więc jestem herbarium-1, ale ta sama osoba.
      • stephen_s Herbi!!!!!!! 30.07.14, 17:57
        Witaj :))))))))))))))))))))))))))
Pełna wersja