stephen_s
28.11.18, 21:02
Przepraszam, ale taka myśl mi się nasunęła, jak przeczytałem opis nowego filmu Krzysztofa Zanussiego:
kultura.gazeta.pl/kultura/7,114438,24213838,eter-to-powrot-krzysztofa-zanussiego-rezyser-napisal-takze.html
Film jest, generalnie, o lekarzu z początku XX wieku, który fascynuje się eterem do znieczuleń, chce go używać go kontrolowania umysłów itd. Film ma by filozoficzny, głęboki itd. Zanussi mówi np.:
"Eter okaże się pierwszym krokiem na drodze pozbawienia człowieka wolnej woli, a hipoteza o tym, że wypełnia przestrzeń kosmiczną, daje bohaterowi płonną nadzieję na władzę nad całym światem."
A ja, słysząc to, łapię się za głowę i mam ochotę krzyknąć: wielki reżyser Zanussi jest NIEUKIEM!
Czemu? Bo jakby nie był nieukiem, to by wiedział, że eter stosowany w medycynie to nie to samo, co eter mający wypełniać wszechświat (wg teorii fizycznych z przełomu XIX i XX wieku). Ten pierwszy to po prostu związek chemiczny z grupy o nazwie "etery". Ten drugi to teoretyczna niewykrywalna substancja, mająca tłumaczyć, jakim cudem światło rozchodzi się w próżni. Dwie zupełnie różne rzeczy, jak pilotka (czapka) i pilotka (kobieta sterująca samolotem).
Kurde, czy ktoś będzie miał odwagę powiedzieć publicznie, że wielki polski reżyser po prostu nie rozumie znaczenia słów i nakręcił film, którego cała filozofia oparta jest na kompromitującym wykształconego człowieka błędzie???