stephen_s
02.01.19, 21:46
Przy kolacji wigilijnej rozmawialiśmy u nas o różnych sprawach. I tak jakoś zeszło na katechetów w szkołach...
Siostra opowiedziała, że znajoma z pracy miała taką historię, że jej małoletnia córka na religii w szkole usłyszała od katechety, że i jej rodzice, i ona sama pójdą do piekła, bo jej rodzice nie mają ślubu. Tak po prostu katecheta jej to powiedział, przy całej klasie. Teraz nikt z klasy nie chce się z nią bawić - bo jak bawić się z kimś, kto pójdzie do piekła?
Tymczasem aktualna partnerka mojego ojca opowiedziała historię ze szkoły wnuka. Tam katechetka zorganizowała przedstawienie. W przedstawieniu było o Polsce, UE i emigracji. I generalnie była taka, że Polacy emigrujący za granicę to... kundle (albo coś w tym stylu).
Czujecie teraz, czemu katecheci nie powinni być wychowawcami?