gumpel
10.05.19, 17:16
Zaczęło się od warszawskiej deklaracji LGBT. Potem były obraźliwe obrazy i premowa Jażdżewskiego. W międzyczasie wystąpienie prezesa o podniesionej ręce, a już jutro premiera filmu braci Sekielskich:
oko.press/sekielski-tylko-nie-mow-nikomu-pedofilia/
Każde z tych wydarzeń można wytłumaczyć z osobna: próbami przykrycia czegoś, głupotą, nadgorliwością, zbiegiem okoliczności. Jeśli jednak weźmie się je wszystkie razem to powstaje nieodparte wrażenie, że oto kampania wyborcza przekształciła się na naszych oczach w polsko-polską wojnę kulturową. Oczywiście, nie liczyłem, że w tej kampanii będziemy rozmawiać o kompetencjach parlamentu europejskiego. Ale czy ktoś jeszcze pamięta przynajmniej o 500+, polexicie, aniołkach Glapińskiego, albo dwóch wieżach? Nawet te tematy zniknęły zupełnie z głównych stron gazet i portali. Zastąpiły je Kościół, wolność przekonań, LGBT. To już nie są tematy zastępcze - one wyznaczają linie podziałów według których wytycza się fronty.
Muszę napisać, że czuję się na tej wojnie wyjątkowo niekomfortowo, bo znowu przyjdzie mi usiąść okrakiem na barykadzie. Tymczasem logika takich konfliktów jest taka, że kto by nie wygrał, to ten, co orakiem znajdę się w końcu zawsze w obozie przegranych ...
G.