jureek
01.07.19, 13:01
Tak samo jak i w zeszłym roku byłem w służbie porządkowej marszu. Dzięki temu mogłem z bliska oglądać i uczestniczyć w tym radosnym wydarzeniu. Było więcej uczestników niż w roku ubiegłym (około 1500), zaś uczestników kontrmanifestacji było około setki. Nie było praktycznie żadnych incydentów. Narodowcy chcieli kordonem bronić przed nami opolskiej katedry, tylko po pierwsze, Kościół, jak stwierdził rzecznik kurii, wcale ich o taką obronę nie prosił, a po drugie, uczestnicy marszu w ogóle nie zamierzali katedry atakować. W uzgodnieniu z policją zmieniliśmy trasę marszu tak, żeby ominąć katedrę szerokim łukiem, więc biedni narodowcy zostali przez nas kompletnie zignorowani. Takie zresztą były zalecenia, żeby ignorować i nie reagować w ogóle na ich zaczepki. Z naszej strony nie było więc żadnych prowokacji, było kolorowo i radośnie. Na jednym balkonie widziałem "faka" w naszym kierunku, ale z większości okien i balkonów ludzie nam machali, a my im odmachiwaliśmy. Muszę też pochwalić profesjonalizm policji. Współpraca z policją układała się bardzo dobrze, policja była czujna - widziałem taką akcję, gdy z chodnika zza barierki wychylił się gościu i zamachnął się, chcąc uderzyć pięścią kogoś z maszerujących i po chwili już leżał na glebie powalony przez policjantów w cywilu. Podobno atakującym był podpity, czy raczej pijany redaktor opolskiego oddziału TVP. Narodowcy tak bardzo cierpieli z tego powodu, że ich kompletnie olaliśmy (a tak się starali - wyzywali nas od pedofilów, pederastów, siewców kiły i rzeżączki), że skarżyli później się mediom, że ktoś z uczestników marszu równości przechodził tylko obok ich zgromadzenia idąc od strony placu Kopernika na marsz. Takie są one te narodowce wrażliwe i delikatne. Wbrew obawom Marii nie było z naszej strony żadnych antykościelnych prowokacji, jeśli już to prowokowali raczej narodowcy idąc pod kurię z okrzykami "stop pedofilii" czy "ręce precz od naszych dzieci".