Dodaj do ulubionych

Płacenie w restauracjach

12.10.20, 11:39
Mam problem przy płaceniu w restauracjach, gdzie narodziła się taka nowa świecka tradycja, że kelner przynosi rachunek w jakiejś zamkniętej książeczce, czy nawet jakiejś skrzyneczce i znika. O co w tym chodzi? Czemu normalnie nie położy papieru na stół i nie poczeka, aż mu zapłacę? Wydaje mi się to pretensjonalne i kłopotliwe dla gościa. No i nie widzę sensu tej ceremonii.
Obserwuj wątek
    • maria421 Re: Płacenie w restauracjach 12.10.20, 11:42
      To wcale nie jesz zadna nowa tradycja, to jest stara, dobra tradycja i dobrych restauracji. To wcale nie jest klopotliwe dla goscia, odwrotnie, to pokazuje ze kelner (restauracja) ma do goscia zaufanie i nie sterczy mu nad glowa az ten zaplaci.
      • jureek Re: Płacenie w restauracjach 12.10.20, 12:28
        maria421 napisała:

        > To wcale nie jesz zadna nowa tradycja, to jest stara, dobra tradycja i dobrych
        > restauracji. To wcale nie jest klopotliwe dla goscia, odwrotnie, to pokazuje ze
        > kelner (restauracja) ma do goscia zaufanie i nie sterczy mu nad glowa az ten z
        > aplaci.

        Jeśli wołam kelnera, że chcę płacić, to właśnie po to go wołam, żeby zapłacić mu do ręki.
        Z tą skrzyneczką to mam go dwa razy wołać, raz, żeby przyniósł rachunek i drugi raz, żeby mu wręczyć gotówkę?

        • jureek Re: Płacenie w restauracjach 12.10.20, 12:45
          jureek napisał:

          > maria421 napisała:
          >
          > > To wcale nie jesz zadna nowa tradycja, to jest stara, dobra tradycja i do
          > brych
          > > restauracji.

          Widocznie nie chodziłem do wystarczająco dobrych, dlatego tego nie znałem.
          A teraz te gorsze też chcą chociaż w tym udawać te dobre i dlatego staje się to powszechne.
          Chociaż w Pradze tego jeszcze nie widzę. Przynajmniej poza centrum, bo w centrum jadać nie lubię.
        • maria421 Re: Płacenie w restauracjach 12.10.20, 12:55
          jureek napisał:

          > Jeśli wołam kelnera, że chcę płacić, to właśnie po to go wołam, żeby zapłacić m
          > u do ręki.
          > Z tą skrzyneczką to mam go dwa razy wołać, raz, żeby przyniósł rachunek i drugi
          > raz, żeby mu wręczyć gotówkę?

          A jak chcesz placic karta, co teraz w czasie pandemii jest wskazane?

          • jureek Re: Płacenie w restauracjach 12.10.20, 13:07
            maria421 napisała:

            > A jak chcesz placic karta, co teraz w czasie pandemii jest wskazane?

            No to wtedy mówię, że chcę płacić kartą i kelner przychodzi z terminalem.
            Z tym, że w restauracjach akurat płacę raczej gotówką, bo trudno kartą dać napiwek.
            Mówią mi kelnerujący znajomi, że właśnie z powodu upowszechnienia płacenia kartą coraz gorzej wygląda sytuacja z napiwkami.
            Kłopotliwe są dla mnie te skrzyneczki, bo nie wiem, co mam potem zrobić, jak kelner przyniesie ją i zniknie?
            Może jako bywała w świecie oświecisz mnie w tej materii.
            • astra18 Re: Płacenie w restauracjach 12.10.20, 13:12
              jureek napisał:


              >
              > No to wtedy mówię, że chcę płacić kartą i kelner przychodzi z terminalem.
              > Z tym, że w restauracjach akurat płacę raczej gotówką, bo trudno kartą dać napi
              > wek.

              Płacisz kartą, kelner odchodzi a Ty gotówką w skrzyneczce albo w książeczce zostawiasz napiwek.

              > Mówią mi kelnerujący znajomi, że właśnie z powodu upowszechnienia płacenia kart
              > ą coraz gorzej wygląda sytuacja z napiwkami.
              > Kłopotliwe są dla mnie te skrzyneczki, bo nie wiem, co mam potem zrobić, jak ke
              > lner przyniesie ją i zniknie?

              Co ci zniknie? przecież do mordowni nie chodzisz.
              Skrzyneczki albo książeczki są od bardzo dawna, nawet jak się płaciło gotówką to nie przytrzymujesz kelnera, chwaląc się że dajesz mu napiwek, tylko on odchodzi - nie martw się, obserwuje swój stolik z daleka - a ty wkładasz datek i adios.
              • jureek Re: Płacenie w restauracjach 12.10.20, 14:36
                astra18 napisał:

                > Płacisz kartą, kelner odchodzi a Ty gotówką w skrzyneczce albo w książeczce zos
                > tawiasz napiwek.

                Jak masz drobne na napiwek. A jak masz taką sytuację, że załóżmy że obiad kosztował 60 złotych, chcesz dać kelnerowi 10 złotych napiwku, a najmniejszy nominał, jaki masz w kieszeni to 100 złotych?
                Mam mu wtedy te 100 złotych zostawić w skrzyneczce?

                > Co ci zniknie? przecież do mordowni nie chodzisz.

                Nie co, tylko kto? Kelner zniknie po przyniesieniu skrzyneczki, a ja chciałbym mu dać tę stówę i powiedzieć, żeby zaokrąglił 60 do 70.
                A do mordowni, owszem, jak najbardziej chodzę. Nieraz lepiej dają tam jeść, niż w jakichś "Sowach" czy innych miejscówkach dla chamów w białych kołnierzykach.

                > Skrzyneczki albo książeczki są od bardzo dawna, nawet jak się płaciło gotówką t
                > o nie przytrzymujesz kelnera, chwaląc się że dajesz mu napiwek, tylko on odchod
                > zi - nie martw się, obserwuje swój stolik z daleka - a ty wkładasz datek i adio
                > s.

                Pod warunkiem, że masz odpowiednie nominały. Nastały takie czasy, że nie wydaje się reszty?
                • astra18 Re: Płacenie w restauracjach 12.10.20, 14:43
                  jureek napisał:

                  > astra18 napisał:
                  >
                  > > Płacisz kartą, kelner odchodzi a Ty gotówką w skrzyneczce albo w książecz
                  > ce zos
                  > > tawiasz napiwek.
                  >
                  > Jak masz drobne na napiwek. A jak masz taką sytuację, że załóżmy że obiad koszt
                  > ował 60 złotych, chcesz dać kelnerowi 10 złotych napiwku, a najmniejszy nominał
                  > , jaki masz w kieszeni to 100 złotych?

                  To możemy tak dzielić włos w nieskończonośc.
                  Jeśli wyjście do restauracji to spontan no to może zaistnieć opisana przez Ciebie sytuacja.
                  Jeśli zaplanowana, powinienieś zaplanować okoliczność o której ja pisałam.

                  > Mam mu wtedy te 100 złotych zostawić w skrzyneczce?
                  >
                  > > Co ci zniknie? przecież do mordowni nie chodzisz.
                  >
                  > Nie co, tylko kto? Kelner zniknie po przyniesieniu skrzyneczki, a ja chciałbym
                  > mu dać tę stówę i powiedzieć, żeby zaokrąglił 60 do 70.
                  > A do mordowni, owszem, jak najbardziej chodzę. Nieraz lepiej dają tam jeść, niż
                  > w jakichś "Sowach" czy innych miejscówkach dla chamów w białych kołnierzykach.

                  > Pod warunkiem, że masz odpowiednie nominały. Nastały takie czasy, że nie wydaje
                  > się reszty?

                  Po prostu nie wypada dać kelnerowi banknot na napiwek i powiedzieć "resztę", chyba że całość płacisz gotówką, to wtedy zawyżasz rachunek o napiwek i mówisz z jakiej kwoty ma ci wydać.
                  • jureek Re: Płacenie w restauracjach 12.10.20, 14:54
                    astra18 napisał:

                    > To możemy tak dzielić włos w nieskończonośc.

                    To nie jest dzielenie włosa, tylko całkiem zwyczajna sytuacja, która jest dla mnie kłopotliwa.

                    > Jeśli wyjście do restauracji to spontan no to może zaistnieć opisana przez Cieb
                    > ie sytuacja.
                    > Jeśli zaplanowana, powinienieś zaplanować okoliczność o której ja pisałam.

                    To znaczy jak zaplanować? Mam z góry wiedzieć, co będę jadł i ile to będzie kosztowało, żeby mieć odpowiednie nominały?

                    > Po prostu nie wypada dać kelnerowi banknot na napiwek i powiedzieć "resztę", ch
                    > yba że całość płacisz gotówką, to wtedy zawyżasz rachunek o napiwek i mówisz z
                    > jakiej kwoty ma ci wydać.

                    Najczęściej mam tę drugą sytuację, że całość płacę gotówką, ale nawet w pierwszej dlaczego tak nie wypada? Lepiej dać napiwek w taki sposób, niż nie dać go wcale, co niestety jest coraz częstsze wśród naszej elity biznesowej. Mam kelnerujących znajomych, więc wiem, jak to wygląda z drugiej strony.
                    • astra18 Re: Płacenie w restauracjach 12.10.20, 15:01
                      jureek napisał:

                      > astra18 napisał:
                      >
                      > > To możemy tak dzielić włos w nieskończonośc.
                      >
                      > To nie jest dzielenie włosa, tylko całkiem zwyczajna sytuacja, która jest dla m
                      > nie kłopotliwa.

                      Starałam się napisać jak ja to robię i nie mam żadnych , ale to ŻADNYCH kłopotów ani z frustracji z powodu skrzyneczki czy książeczki.
                      A rób jak chcesz:)
                      >
                      >
                      • jureek Re: Płacenie w restauracjach 12.10.20, 15:06
                        astra18 napisał:

                        > Starałam się napisać jak ja to robię

                        Napisałaś tylko ogólnie, że się przygotowujesz, ale konkretnie, jak się przygotowujesz, to już nie napisałaś.
                        Studiujesz menu przed wyjściem w internecie, żebyś była przygotowana na odpowiednią kwotę?
                        • astra18 Re: Płacenie w restauracjach 12.10.20, 17:01
                          jureek napisał:

                          > astra18 napisał:
                          >
                          > > Starałam się napisać jak ja to robię
                          >
                          > Napisałaś tylko ogólnie, że się przygotowujesz, ale konkretnie, jak się przygot
                          > owujesz, to już nie napisałaś.
                          > Studiujesz menu przed wyjściem w internecie, żebyś była przygotowana na odpowie
                          > dnią kwotę?


                          Również. No i mam limit finansowy w głowie, mniej więcej do tej kwoty dodaje 10% na napiwek i już.
            • maria421 Re: Płacenie w restauracjach 12.10.20, 13:22
              jureek napisał:

              > No to wtedy mówię, że chcę płacić kartą i kelner przychodzi z terminalem.

              I do tego terminalu mozesz sam przylozyc karte czy wstukac PIN, kelner Twojej karty do reki nie bierze

              > Z tym, że w restauracjach akurat płacę raczej gotówką, bo trudno kartą dać napi
              > wek.

              Dlaczego? Wystarczy tylko miec drobne w kieszeni.

              > Mówią mi kelnerujący znajomi, że właśnie z powodu upowszechnienia płacenia kart
              > ą coraz gorzej wygląda sytuacja z napiwkami.
              > Kłopotliwe są dla mnie te skrzyneczki, bo nie wiem, co mam potem zrobić, jak ke
              > lner przyniesie ją i zniknie?
              > Może jako bywała w świecie oświecisz mnie w tej materii.

              Nie musisz czekac az kelner odbierze, to jest ich ryzyko.

              Jak zapraszasz gosci do restauracji i kelner podaje Ci rachunek w ksiazeczce, to jest to kwestia dyskrecji- tylko Ty wiesz ile zaplaciles.
              • jureek Re: Płacenie w restauracjach 12.10.20, 14:40
                maria421 napisała:

                > Jak zapraszasz gosci do restauracji i kelner podaje Ci rachunek w ksiazeczce, t
                > o jest to kwestia dyskrecji- tylko Ty wiesz ile zaplaciles.

                To jest jak na razie jedyne uzasadnienie dla tego pretensjonalnego podawania rachunku w skrzyneczce. Z tym, że rachunek tak mi podają także wtedy, gdy jestem całkiem sam.
                Zaś w sytuacjach, gdy nie chcę, żeby zaproszeni widzieli, ile zapłaciłem, przepraszam po prostu na chwilę resztę towarzystwa, odchodzę od stolika i idę zapłacić przy bufecie.

                • astra18 Re: Płacenie w restauracjach 12.10.20, 14:44
                  jureek napisał:


                  >
                  > To jest jak na razie jedyne uzasadnienie dla tego pretensjonalnego podawania ra
                  > chunku w skrzyneczce. Z tym, że rachunek tak mi podają także wtedy, gdy jestem
                  > całkiem sam.

                  e, po prostu od dawna już tak się nie robi.

                  > Zaś w sytuacjach, gdy nie chcę, żeby zaproszeni widzieli, ile zapłaciłem, przep
                  > raszam po prostu na chwilę resztę towarzystwa, odchodzę od stolika i idę zapłac
                  > ić przy bufecie.
                  >
                  • jureek Re: Płacenie w restauracjach 12.10.20, 14:57
                    astra18 napisał:

                    > > chunku w skrzyneczce. Z tym, że rachunek tak mi podają także wtedy, gdy j
                    > estem
                    > > całkiem sam.
                    >
                    > e, po prostu od dawna już tak się nie robi.

                    Zależy gdzie jest tak od dawna. Być może w tych restauracjach dla lepszego towarzystwa jest tak już od dawna, ale ja do takich nie chodzę, więc zauważyłem zjawisko dopiero wtedy, gdy ten kłopotliwy dla mnie zwyczaj trafił pod strzechy.
                    • astra18 Re: Płacenie w restauracjach 12.10.20, 15:11
                      jureek napisał:


                      >
                      > Zależy gdzie jest tak od dawna.

                      Ok. 10 lat. W Gdańsku np.

                      Być może w tych restauracjach dla lepszego towa
                      > rzystwa jest tak już od dawna,

                      Zaliczam się do "normalnego towarzystwa", często w pizzeriach, gdzie takie obyczaje są.
                      Gruzińskie czy greckiego to powiedzmy trochę wyższy standard ale niewiele odbiegający poziomem i cenami.

                      BTW - polecam aplikację na telefon "finebite", można za 50 procent załapać się na dobre jedzenie, rezerwujesz stolik ( koszt 10zł, pobierane z karty), na dzień i godzinę , którą podała na stronie dana restauracja.

                      ale ja do takich nie chodzę, więc zauważyłem zja
                      > wisko dopiero wtedy, gdy ten kłopotliwy dla mnie zwyczaj trafił pod strzechy.
                • maria421 Re: Płacenie w restauracjach 12.10.20, 15:16
                  jureek napisał:

                  > To jest jak na razie jedyne uzasadnienie dla tego pretensjonalnego podawania ra
                  > chunku w skrzyneczce. Z tym, że rachunek tak mi podają także wtedy, gdy jestem
                  > całkiem sam.
                  > Zaś w sytuacjach, gdy nie chcę, żeby zaproszeni widzieli, ile zapłaciłem, przep
                  > raszam po prostu na chwilę resztę towarzystwa, odchodzę od stolika i idę zapłac
                  > ić przy bufecie.

                  No to moze podejdz do tego ze strony elegancji- czy bardziej podoba Ci sie jak zamowiona kawe podaja Ci na tacy, czy jakby filizanke kelner w rece niosl?
                  • jureek Re: Płacenie w restauracjach 12.10.20, 15:33
                    maria421 napisała:

                    > No to moze podejdz do tego ze strony elegancji- czy bardziej podoba Ci sie jak
                    > zamowiona kawe podaja Ci na tacy, czy jakby filizanke kelner w rece niosl?

                    Noszenie filiżanki w ręce nie jest zbyt wygodne.
                    Mi tam zresztą nie przeszkadza, że dostanę paragon w książeczce, przeszkadzają mi ceregiele z płaceniem i wydawaniem reszty.
    • maria421 Re: Płacenie w restauracjach 12.10.20, 18:43
      W tym roku bylam w restauracji jedyne DWA razy- raz po chrzcie wnuczki i raz z moja corka w pizzerii we Frankfurcie, i byla to moja jedyna pizza w tym roku.

      Ludzie! Ja przez tego swirusa marnuje cenny czas mojego zycia!!!!
      • a000000 Re: Płacenie w restauracjach 12.10.20, 19:21
        maria421 napisała:

        > W tym roku bylam w restauracji jedyne DWA razy- raz po chrzcie wnuczki i raz z
        > moja corka w pizzerii we Frankfurcie, i byla to moja jedyna pizza w tym roku.
        >
        > Ludzie! Ja przez tego swirusa marnuje cenny czas mojego zycia!!!!


        i nie jesteś w tym marnowaniu samotna bynajmniej...
    • maria421 Re: Płacenie w restauracjach 12.10.20, 19:45
      A propos restauracji, to musze pochwalic polska gastronomie z jej masa przeroznych restauracji i restauracyjek o pomyslowych, estetycznych wnetrzach i z dobrym jedzeniem.

      Widac, ze nie swieca pustkami, to znaczy ze ludzi na nie stac, co tez mnie cieszy.

      Oczywiscie bedac w Polsce chodze glownie do polskich restauracji serwujacych polskie dania.

      Pare krytycznych uwag:

      1. woda mineralna w butelkach chyba 0,3 l i do tego szklanka 100 ml . Wody za malo, a w takich szklankach (jak one sie nazywaly?) to sie setke wodki zamawialo. Albo podawanie wody w szklance z cytryna. Nie wiem czemu to ma sluzyc, do popijania posilku sie malo nadaje.

      2. Malutkie i cienkie serwetki postawione w serwetniku , co mi przypomina czasy PRL. Kupowalo sie paczke takich serwetek, najlepiej z wycietymi w fale brzegami, kladlo sie czesc paczki na stole, przyciskalo kciukiem i zakrecalo tymze kolko, wtedy sie serwetki ladnie wachlarzowo ukladaly. Skladalo je sie na pol i wkladalo do serwetnika, potem czasem wyciagalo sie z niego po pare naraz:-)

      No i tak narobilam sobie apetytu na polskie pierogi :-)

      • a000000 Re: Płacenie w restauracjach 13.10.20, 08:38
        maria421 napisała:


        > Nie wiem czemu to ma sluzyc, do popijania posilku sie malo nadaje.


        Skoro jesteś bardziej "praworządna" niż sam papież, to zawiadamiam Cię, że pijanie posiłków jest szkodliwe dla zdrowia.

        > No i tak narobilam sobie apetytu na polskie pierogi :-)

        a co za problem? zrób sama....
        >
          • maria421 Re: Płacenie w restauracjach 13.10.20, 09:02
            a000000 napisała:

            > > Skoro jesteś bardziej "praworządna" niż sam papież, to zawiadamiam Cię, ż
            > e pijanie posiłków jest szkodliwe dla zdrowia.
            > >
            >
            > POpijanie... POpijanie.... POpijanie.....

            A tak twierdzi KTO?


            • a000000 Re: Płacenie w restauracjach 13.10.20, 09:10
              maria421 napisała:

              > a000000 napisała:
              >
              > > > Skoro jesteś bardziej "praworządna" niż sam papież, to zawiadamiam
              > Cię, ż
              > > e pijanie posiłków jest szkodliwe dla zdrowia.
              > > >
              > >
              > > POpijanie... POpijanie.... POpijanie.....
              >
              > A tak twierdzi KTO?
              >

              MEDYCYNA.

              bo płyny rozrzedzają soki trawienne i w ten sposób upośledzają trawienie. Pić trzeba po jedzeniu. Ale jeśli musisz pić w trakcie jedzenia bo potrawa sucha czy twarda czy masz kłopot w połykaniu, to pij malutko.
              Wiesz, że w ślinie mamy pierwszy enzym trawienny amylazę?


              >
              • maria421 Re: Płacenie w restauracjach 13.10.20, 09:44
                a000000 napisała:

                > MEDYCYNA.
                >
                > bo płyny rozrzedzają soki trawienne i w ten sposób upośledzają trawienie. Pić
                > trzeba po jedzeniu. Ale jeśli musisz pić w trakcie jedzenia bo potrawa sucha
                > czy twarda czy masz kłopot w połykaniu, to pij malutko.
                > Wiesz, że w ślinie mamy pierwszy enzym trawienny amylazę?

                To przy sniadaniu kawe czy herbate pijesz przed spozyciem kanapki czy po? :-)

                Ech, Azerciu.... Gdyby tak bylo, to wszelkie narody popijajace posilki woda i winem bylyby schorowane, a zyja zdrowo i dlugo :-)
                Tymczasem oni maja zasade ze wypijaja cos przed posilkiem, posilek popijaja (ale nie swinstwami typu coca cola) , a po posilku tylko malenka kawka.

                Polacy w ogole pija za malo wody.



                • a000000 Re: Płacenie w restauracjach 13.10.20, 09:58
                  maria421 napisała:

                  > To przy sniadaniu kawe czy herbate pijesz przed spozyciem kanapki czy po? :-)

                  łamię zakazy medycyny i piję na długo przed. I to z odrobiną mleka i łyżką miodu - co mnie kwalifikuje na szubienicę medyczną... ale co tam, raz się żyje....
                  mocnej kawy gorzkiej i bez mleka nawet nie poliżę.... A herbata tylko gorzka i też nie mocna....

                  > Polacy w ogole pija za malo wody.

                  co prawda to prawda. Ja wodą popijam wszelkie leki (już niestety obecne przewlekle), a i pomiędzy lekami też często woda o wiele smaczniejsza niż cokolwiek innego. Martwi mnie tylko źródło tej wody.... kranówa jak to kranówa - strach się bać, a doniesieniom prasowym o kryształowej jej czystości, w dobie powszechnej płatnej reklamy, jakoś nie ufam.... więc kupujemy wodę butelkowaną - i tu kolejny schodek.... plastikowa butla....
                  I co ja, nieszczęsny robaczek, mam zrobić?
                  Rady w postaci: pić piwo czy wino odrzucam a'priori.
                  • maria421 Re: Płacenie w restauracjach 13.10.20, 11:08
                    a000000 napisała:

                    > łamię zakazy medycyny i piję na długo przed. I to z odrobiną mleka i łyżką miod
                    > u - co mnie kwalifikuje na szubienicę medyczną... ale co tam, raz się żyje....
                    > mocnej kawy gorzkiej i bez mleka nawet nie poliżę.... A herbata tylko gorzka i
                    > też nie mocna....
                    >>
                    > co prawda to prawda. Ja wodą popijam wszelkie leki (już niestety obecne przew
                    > lekle), a i pomiędzy lekami też często woda o wiele smaczniejsza niż cokolwiek
                    > innego. Martwi mnie tylko źródło tej wody.... kranówa jak to kranówa - strach s
                    > ię bać, a doniesieniom prasowym o kryształowej jej czystości, w dobie powszechn
                    > ej płatnej reklamy, jakoś nie ufam.... więc kupujemy wodę butelkowaną - i tu ko
                    > lejny schodek.... plastikowa butla....
                    > I co ja, nieszczęsny robaczek, mam zrobić?
                    > Rady w postaci: pić piwo czy wino odrzucam a'priori.

                    Moim pierwszym napojem w ciagu dnia jest woda ktora popijam tabletke i czuje jak mnie pieknie nawizla od srodka.
                    Mleka nie trawie. Kawa (mocna) , herbata (srednio mocna) , jedno i drugie z cukrem.
                    Wody kranowki nie pije, choc my tu mamy wyjatkowo dobra i miekka wode; tez kupuje w plastikowych butelkach, a wiesz dlaczego? Bo lzejsze.
                    Piwo czasem do grilla- czemu nie?
                    Wino- tylko dobre i tylko do posilku, ale nigdy do samotnego posilku.
                    Zadnych likierow (chyba ze nalewka mojej bratowej), zadnych mocnych alkoholi.

        • maria421 Re: Płacenie w restauracjach 13.10.20, 09:06
          a000000 napisała:

          >
          > a co za problem? zrób sama....
          > >

          Dla mnie samej sie nie oplaca. Czasem na przyjazd dzieci robie knedle z truskawkami lub sliwkami, zalezy od pory roku, robie tak duzo, ze polowe zabieraja ze soba.

          Polskie pierogi firmy "Sniezka" czasem kupuje tu w sklepie. Sa z miesem, ruskie, a kiedys byly z truskawkami. Niezle.
          • a000000 Re: Płacenie w restauracjach 13.10.20, 09:25
            maria421 napisała:

            > Dla mnie samej sie nie oplaca.

            no nie żartuj.... z pół kilograma mąki zrobisz gdzieś tak z pięćdziesiąt (formatu szklanki).... zjadasz ile chcesz, a resztę ZAMRAŻASZ. I masz gotowiznę na "czarną godzinę".
            Ja nie zamrażam, bo nie mam czego zamrażać..... mój ślubny będzie je tak długo jadł, aż zje wszytko.... a takie pierogi w lodówce mogą leżeć i kilka dni.... oczywiście, ugotowane. I je zjada raz z barszczem, raz z zsiadłym mlekiem, raz solo.....
            zamrażam samo ciasto. Bo często farsz się wcześniej kończy. Gdy ciasto poleży w zamrażarce, to potem jest jak guma....
            Ze względu na honor mojej Mamy - nigdy pierogów w sklepie nie kupuję. Wystarczy, że kupuję makarony - czym moja Mama się nigdy nie splamiła, robiła sama.... ale ja na kobietę świętą się nie nadaję...
            Zwłaszcza, że gotowe makarony (te droższe) są bardzo dobre. Czego nie można mówić o pierogach....

            • maria421 Re: Płacenie w restauracjach 13.10.20, 09:48
              Azerko, moja sp. Mama tez sama robila makaron. Najlepszy makaron do rosolu byl wyrobu mojej Mamy.
              Na starosc "szla na latwizne", czyli robila wiecej makaronu naraz i suszyla.

              Do pierogow potrzebuje tez farsz, czy to z miesa czy z kapusty z grzybami (oba nadzienia uwielbiam), a to jest tyle roboty, ze dla mnie samej nie mam ochoty.
              • a000000 Re: Płacenie w restauracjach 13.10.20, 10:10
                maria421 napisała:

                > Azerko, moja sp. Mama tez sama robila makaron. Najlepszy makaron do rosolu byl
                > wyrobu mojej Mamy.

                Ech, pamiętam.... niedziela, makaron ręcznie robiony, rosół tak pachniał, że aż skręcało.... dlaczego dziś mięsne wywary śmierdzą???


                > Do pierogow potrzebuje tez farsz, czy to z miesa czy z kapusty z grzybami (oba
                > nadzienia uwielbiam), a to jest tyle roboty, ze dla mnie samej nie mam ochoty.

                Najwięcej kłopotu jest z farszem mięsnym, koniecznie wołowym - ma charakter , bo to trzeba ugotować do miękkości z warzywami, ostudzić, zmielić, przyprawić.... dlatego robię więcej i zamrażam.... potem pierożki albo krokiety już mniej czasu zabierają.

                kapusta mrozu nie lubi... a farsz do ruskich MUSI być świeży.... ale warto. Do ruskich to ziemniaki muszą być suche. Inaczej po dodaniu smażonej na maśle cebulki farsz robi się glutowaty. I szkoda roboty....
                Do ruskich twarogu też mniej dodaję niż w oryginale. No ale de gustibus.
                • maria421 Re: Płacenie w restauracjach 13.10.20, 11:00
                  a000000 napisała:

                  > Ech, pamiętam.... niedziela, makaron ręcznie robiony, rosół tak pachniał, że a
                  > ż skręcało.... dlaczego dziś mięsne wywary śmierdzą???

                  Na rosol potrzebna jest prawdziwa wiejska kura, taka co sobie chodzi samopas po podworku. Trudno teraz o taka.

                  > Najwięcej kłopotu jest z farszem mięsnym, koniecznie wołowym - ma charakter , b
                  > o to trzeba ugotować do miękkości z warzywami, ostudzić, zmielić, przyprawić...
                  > . dlatego robię więcej i zamrażam.... potem pierożki albo krokiety już mniej cz
                  > asu zabierają.
                  >
                  > kapusta mrozu nie lubi... a farsz do ruskich MUSI być świeży.... ale warto. Do
                  > ruskich to ziemniaki muszą być suche. Inaczej po dodaniu smażonej na maśle cebu
                  > lki farsz robi się glutowaty. I szkoda roboty....
                  > Do ruskich twarogu też mniej dodaję niż w oryginale. No ale de gustibus.

                  Azerko, ja bardzo lubie gotowac .... dla gosci. Wtedy nie zal mi czasu, trudu, pieniedzy. Dla mnie samej to zadna przyjemnosc.
                  Nie wykluczam jednak, ze kiedys, na przyjazd moich dzieci, przygotuje wczesniej farsz i zrobie swieze pierogi.
    • jureek Re: Płacenie w restauracjach 12.10.20, 21:00
      My tu gadu, gadu, a ja nadal nie wiem, jak mam się zachować w przykładowej sytuacji opisanej w odpowiedzi dla Astry:
      Powiedzmy, że mam do zapłacenia 60 złotych, chcę dać 10 złotych napiwku, a w kieszeni mam same stuzłotówki.
      Kelner przynosi mi skrzyneczkę i zanim zdążę ją otworzyć, już go nie ma.
      Co mam zrobić?
      • maria421 Re: Płacenie w restauracjach 13.10.20, 08:38
        jureek napisał:

        > My tu gadu, gadu, a ja nadal nie wiem, jak mam się zachować w przykładowej sytu
        > acji opisanej w odpowiedzi dla Astry:
        > Powiedzmy, że mam do zapłacenia 60 złotych, chcę dać 10 złotych napiwku, a w ki
        > eszeni mam same stuzłotówki.
        > Kelner przynosi mi skrzyneczkę i zanim zdążę ją otworzyć, już go nie ma.
        > Co mam zrobić?

        Poczekac az kelner wroci
        • a000000 Re: Płacenie w restauracjach 13.10.20, 08:47
          maria421 napisała:

          > Poczekac az kelner wroci

          a gdy nie masz czasu na czekanie, wstać i udać się w miejsce gdzie kelnerzy się czają obserwując, czy klient nie ucieka.... Sądzę, że gdy wstaniesz - kelner się sam ujawni. Wówczas się do niego odzywasz jak do człowieka i mówisz: dyszka dla pana.... Konkretnie i bez owijania w bawełnę. W końcu żaden to wstyd.
          Gdy masz zaproszonych gości - nie płacisz przy nich tylko idziesz na zaplecze.... możesz to uzgodnić z kelnerem na wstępie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka