Dodaj do ulubionych

"Wyniosłych złożył z tronu"

05.07.21, 17:50
Polecam ciekawy tekst Zbigniewa Nosowskiego z "Więzi" komentujący ostatnie wydarzenia ws. pedofilii w polskim Kościele:

wiez.pl/2021/07/02/wynioslych-zlozyl-z-tronu/

Na podstawie danych z tekstu podsumuję: 8 hierarchów już ukaranych przez Watykan, 7 kolejnych postępowań o zaniedbania w toku (w tym wobec Dziwisza), 1 postępowanie wobec biskupa o molestowanie 15latki. Dodatkowo kilkaset przypadków molestowania przed duchownych zgłoszonych w okresie lipiec 2018 - grudzień 2020.

Pozwolę sobie zacytować tutaj ten fragment:

"Fakt, że w tak krótkim czasie ogłoszono aż siedem watykańskich werdyktów (niektóre z nich formalnie są rezygnacją, ale wiadomo, że wymuszoną „z góry”), to wydarzenie o dużym znaczeniu. Nie da się tego wytłumaczyć tylko zbieżnością czasową. Skoro decyzją Watykanu aż tylu aktualnych i byłych polskich biskupów diecezjalnych utraciło dobre imię, to znaczy, że nawet najwięksi sceptycy muszą wreszcie dostrzec, iż problem jest nie jednostkowy, lecz systemowy.

Problemem są nie tylko bezpośredni sprawcy wykorzystywania, lecz także ich przełożeni. Problemem jest nie tylko indywidualne przymykanie oka przez biskupów na ekscesy podwładnych, lecz także głęboko zakorzeniona klerykalna kultura sprawowania władzy, która pozwala – z imieniem Boga na ustach – na całkowite lekceważenie osób pokrzywdzonych w imię rzekomego dobra Kościoła (utożsamianego z interesem kleru).

Obłożeni obecnie infamią biskupi – którzy wykazali się karygodnym brakiem ludzkiej i chrześcijańskiej wrażliwości – jeszcze niedawno pouczali innych, jak myśleć i żyć, pomstowali na zły świat, zaprzeczali wszelkim oskarżeniom i znacząco wpływali na prace Konferencji Episkopatu Polski. A dzisiaj? „Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało”…

Tragiczny stan struktur hierarchicznych naszego Kościoła najwyraźniej widać w tym, że od żadnego z odchodzących w niesławie hierarchów nie usłyszeliśmy (choćby wymuszonego) aktu uznania własnych win i prośby o przebaczenie. Padają publicznie kolejne kościelne „przepraszam”, ale nie z ust tych, którzy przepraszać powinni.

Uważam tę sytuację za najsmutniejszą – bo przecież odwołani biskupi przez lata uczyli, że jeśli mamy do czynienia w życiu z grzechem i złem, to jest też możliwość dania szansy prawdzie i dobru – poprzez szczery rachunek sumienia, wyznanie grzechu, nawrócenie, pokutę, zadośćuczynienie i poprawę. Gdy jednak taka sytuacja dotyczy ich samych – nic z tego się nie dzieje. Trzeba się dziś wręcz zastanawiać, czy oni w to w ogóle wierzyli."
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka