misiabella
15.05.04, 16:36
Oto treść mojego postu,który napisałam na forum depresja.Dostałam wiele
miłych i serdecznych odpowiedzi,jednak mimo iż w temacie forum to odwiedzają
specjaliści,żaden z nich nie zabrał głosu.Bardzo proszę o radę jakąś
kompetentną osobę,z góry dziękuję.A oto post:
Bardzo proszę o pomoc.Moja mama ma depresję.Leczy się na nią od lat,bez
żadnych efektów,stan się coraz bardziej pogarsza.Kilka ostatnich miesięcy
spędziła w szpitalu.Wypuszczają ją,bo udaje,że jest ok,a potem znowu wraca.
Do tego doszły zmiany w obrębie płatów czołowych.Nie Alzheimer,lekarze nie
wiedza co to.Być może efek długotrwałej depresji.Oprócz stanów całkowitej
apatii,poczucia beznadziei i braku sensu życia dochodzą też zaburzenia typu
hipochondrycznego(przekonanie o jakiejś ciężkiej,wstydliwej i nieuleczalnej
chorobie-mama jest przekonana,że "wszyscy wiedzą,a nikt nie chce powiedzieć").
To jest straszne,okropnie się męczy,leki niewiele pomagają.Nie wiemy co robić.
Reakcja lekarzy pozostawia wiele do życzenia.Radzą oddać mamę do domu
opieki,bo nic się nie da zrobić,a "państwo młodzi,rady sobie nie dacie".
Mama mieszka trochę u mnie,trochę u brata.Jest nam ciężko nie tylko za
względów mieszkaniowych (mieszkam z mężem w kawalerce),ale i psychicznie.Na
pewno matki nigdzie nie oddam,ale sama ledwo żyję.W ub.roku dwukrotnie
poroniłam,jestem załamana tym,że nic się nie da zrobić.
Staramy się być dla niej oparciem,ona zdaje sobie sprawę,że jest kochana i
chciana.U nas jej dobrze.Ale wciąż powtarza,że wszystko byłoby dobrze,gdyby
nie "ta" choroba,myśli o samobójstwie,jak mówi "żeby nie narobić nam
wstydu".Ta obsesja jest straszna,rujnuje jej życie,tym bardziej,że fizycznie
jest zdrowa.
Lekarze są bez serca,niewrażliwi,protekcjonalni,traktują chorych i ich
rodziny jak zło konieczne. Mama,do tej pory chętnie chodziła do lekarza,sama
poprosiła go o skierowanie do szpitala,teraz nie chce nawet słyszeć o
lekarzach,bo jak twierdzi,nic już jej nie pomogą.
Jesteśmy bezradni.