Jak być piękną niepostrzeżenie:)

06.08.11, 18:04
Zakładam ten wątek, bo ciekawa jestem jak można pogodzić pieczołowitą dbałość o urodę z udanym życiem z partnerem. Ja nie potrafię i chętnie posłucham jak wy sobie z tym radzicie.

Weźmy pierwszy z brzegu przykład - olej kokosowy. Również na moje włosy ma on wpływ zbawienny, jednak kiedy staje przed wyborem: udane życie seksualne - piękne włosy, zawsze wybieram to pierwsze. Podobny dylemat mam przy oleju z czarnych porzeczek, który również ma zbawienny wpływ na moją twarz oraz nadaje jej trupio-zielono-błotny kolor.

Może ktoś powie mi, jak rozwiązywać takie sprawy. Nie zajmuję się jedynie leżeniem i pachnięciem, mój partner widział mnie w różnych sytuacjach, ale czepek foliowy i błoto/olej na głowie (w łóżku??), maseczka z guano i lawy, tudzież cukrowa depilacja tego i owego są dość daleko od nieprzekraczalnej granicy tajemniczości, którą chciałabym zachować.
    • madzioreck Re: Jak być piękną niepostrzeżenie:) 06.08.11, 18:53
      Ja sobie radzę w sumie dość prosto, ponieważ mój szanowny małżonek pracuje na zmiany i często nie ma go do północy, więc hulaj dusza ;) Wtedy na tapetę idą maseczki, pedikiury, kompresy i takie tam. Ponieważ jedyną nierobiącą mi kuku formą depilacji jest golenie, tu sprawa jest prosta, załatwiam to w czasie kąpieli.
      Natomiast, żeby nie wiem, co, nie pójdę spać z żadnym nocnym kompresem na czerepie, nie i już :D
    • pierwszalitera Re: Jak być piękną niepostrzeżenie:) 06.08.11, 19:02
      Po prostu zrezygnowałam z tych cudów, przerzuciłam się na minimalizm i na zabiegi, które można zacząć i zakończyć w ciągu maksymalnie pół godziny za zamkniętymi drzwiami w łazience. Wypadły więc smarowania, okłady, maseczki i podobne rzeczy, ale nie zauważyłam, by szkodziło to mojej urodzie. Wręcz przeciwnie, mam mniej stresu, bo wiem, że tak właściwie potrzebuję tylko dobrego ekologicznego kremu, balsamu do ciała i błyskawicznej odżywki do włosów, najlepiej takiej bez spłukiwania. Cukrowy peeling robię pod prysznicem, zrogowacenia na piętach ścieram regularnie także przed prysznicem. Także przy tej okazji załatwiam depilację. Z łazienki wychodzę więc gładka. ;-) To co takiego miałby mój partner zobaczyć w sypialni? Przy łóżku mam tylko olejek migdałowy, do rąk i łokci, oraz miętowy balsam do ust, bo dobrze smakuje. ;-) Acha, czasami robię sobie manicur przed telewizorem, ale kobieta z pilnkiem i lakierem do paznokci, to nie aż tak straszny widok. ;-)
      • ciociazlarada Re: Jak być piękną niepostrzeżenie:) 06.08.11, 19:17
        Robię tak jak Wy, w sensie jak nie ma chłopa to błotne okłady, jak jest to minimalizm.
        Działa, owszem. Ale do założenia wątku zachęcił mnie ten nieszczęsny olej kokosowy ponieważ po wakacjach mam fatalne, zniszczone słońcem, potem i wiatrem włosy. Kładłam sobie cichcem olej i wór na głowę;), ale aktualnie mam (na szczęście, nie co dzień święto) lubego w domu - dla mnie olej i wór automatycznie odpadają. Ciekawa jestem jak godzą to osoby używające oleju kokosowego często. Praca zmianowa na pewno jest tu plusem, w moim przypadku niestety odpada, musiałabym zmienić partnera na nowy model.
        • izas55 Re: Jak być piękną niepostrzeżenie:) 06.08.11, 19:25
          Nigdy nie olejowałam włosów (chyba powinnam spróbować), ale znam osoby które go nakładają w małej ilości na około 30 minut. Łazienka powinna wystarczyć żeby się schować ;-)
          • ciociazlarada Re: Jak być piękną niepostrzeżenie:) 06.08.11, 19:41
            Jeśli 30 minut wystarczy, to jak najbardziej spróbuję:)!
            • 100krotna Re: Jak być piękną niepostrzeżenie:) 08.08.11, 11:24
              Hihi... co tam olejek kokosowy, ja chodziłam z czerepem umazanym olejem rycynowym :)
              Luby trwa niezmiennie (i oby tak dalej). Wcześniej informowałam, że jutro mam dzień dbania o urodę, olejkowania i planuję oglądać seriale i grać w komputer :) Ewentualnie robiłam sobie taki dzień wtedy, gdy planował wyjście na cały dzień.
              Nakładałam olejek, na to taki cienki foliowy czepek z gumką, na to czapeczka z kwiatkiem... i spokojnie chodziłam w tym kilka godzin.
              Zdarzyło mi się też wyjść w tym gustownym nakryciu głowy do sklepu, po odkryciu, że nie mam jajek (dla mnie niezbędne przy zmywaniu olejku rycynowego)
        • madzioreck Re: Jak być piękną niepostrzeżenie:) 06.08.11, 19:46
          Ale przecież nie musisz nakładać kokosa na całą noc czy ileś tam godzin :) Ponosić trochę i zmyć :)
    • a_gneskka Re: Jak być piękną niepostrzeżenie:) 06.08.11, 19:49
      Z olejkami na włosach bez skrępowania chodzę po domu: nakładam, owijam folią i zawijam w cienki ręcznik z mikrofibry. Powstaje gustowny niebieski turbanik i tyle ;) Inaczej nie bardzo da radę, bo pół godziny to dla mnie zdecydowanie za mało, sensowne efekty mam jak zostawię tego kokosa czy co tam wsmaruję na 2 godziny co najmniej. Podobnie robię z henną, którą zresztą chłop osobiście mi nakłada ;)

      Resztę zabiegów załatwiam w zaciszu łazienki :)
    • yaga7 Re: Jak być piękną niepostrzeżenie:) 08.08.11, 06:28
      Nigdy nie stosowałam takich olejów na włosy i podejrzewam, że już raczej nie będę, mimo, że włosy na łbie mam kiepskie. Ale ja po prostu nie lubię nakładać na siebie rzeczy na X minut czy godzin, czekać i potem to spłukiwać. Dlatego też rzadko stosuję maseczki na pysk, czy jakiekolwiek inne okłady. I jakoś nie widzę, żebym miała fatalną skórę czy jakieś problemy skórne.

      Zabiegi kosmetyczne lubię, o ile są szybkie i sprawne. A wizja leżenia z czymś na jakiejkolwiek części ciała przez X minut jest stanowczo poza mną ;)
    • pinupgirl_dg Re: Jak być piękną niepostrzeżenie:) 08.08.11, 15:17
      Ja tak samo przerzuciłam się na minimalizm w tej kwestii. Określenie niezbędnego minimum jest trudne i dla każdego będzie oznaczać co innego, ale w moim wypadku to woda, mydło, szampon, jakiś olej do natłuszczania (nie wszystkiego, twarz, dekolt, dłonie łydki), dobry krem do stóp, lakier, oraz dziesięć różnych odżywek do paznokci :D. Więc z reguły wszystko załatwiam w łazience, po przyjściu do sypialni zdarza mi się jeszcze wmasować krem do stóp i olejek w dłonie i paznokcie, więc chyba bez tragedii. Olejowanie odpuściłam, odkąd rozcieńczam szampon przed użyciem nie potrzebuję tego, moje włosy nie wyglądają jak żywcem wyjęte z reklamy Pantene, ale po olejowaniu też nie wyglądały, więc pogodziłam się z losem :). Ale kiedy olejowałam, też to nie był żadnej problem - na włosy taki czepek prysznicowy (względnie reklamówka) a na to turban z ręcznika i już, po paru godzinach zmywałam. Jedynym zabiegiem "nocnym" który stosuję tylko, jak śpię sama jest nałożenie skarpetek na nakremowane stopy. Paznokcie lakieruję i smaruję odżywkami przy facecie, ale obcinanie i piłowanie wolę wykonawać na osobności, to nie problem, zawsze się znajdzie chwila. Makijaż też wolę robić sama, maluję się raz na pół roku i bardzo go to ciekawi, ale ja nie lubię, gdy mi ktoś patrzy na ręce, zaraz mi coś przestaje wychodzić.
    • anne_stesia Re: Jak być piękną niepostrzeżenie:) 15.08.11, 19:12
      Hm. Weszłam w wątek i nie bardzo wiem, o co w nim chodzi :D Tzn. pewnie robię strasznie źle, ale wiele rzeczy robię przy facecie, bo nie chcę chować się we własnym domu przed domownikiem. Nie załatwiamy potrzeb fizjologicznych przy sobie, ale nie zablokuję łazienki na godzinę, bo ja chcę poleżeć w wannie z maseczką z glinki na twarzy - jak facet chce w tym czasie wejść po coś, czy umyć ręce to nie jest to problem.
      Zabiegi jakie wykonuję to mycie się, depilowanie, manicure, pedicure, maseczka w czasie kąpieli i malowanie.
      1. Maluję się w przedpokoju z nosem przy lustrze, bo tak mi wygodniej - nie muszę się wyciągać przy umywalce. Nie sposób tego robić nie przy partnerze, a ponieważ go to fascynuje to często się przygląda. Mnie to różnicy nie robi - i tak widzi mnie bez makijażu często.
      2. Depiluję się w łazience, ale też cichaczem tego nie zrobię, bo depilator wściekle bzyczy, więc z całej maskarady nici :)
      3. Manicure i pedicure... Najczęściej przed komputerem, żebym nie łaziła po domu i nie łapała za coś, co mogłoby mi zniweczyć efekty, więc siłą rzeczy facet widzi, że naturalnie to ja chabrowych paznokci u nóg nie mam :)
      4. Maseczki są śmieszne :D Luby sam z nich korzysta, bo musi dbać o cerę bardziej niż ja i żadnemu z nas nie ujmuje to seksapilu.
      Nie chodzę po domu w worku i oleju, ale myślę, że też byłby to powód do śmiechu raczej, więc nie zastanawiałabym się czy mogę.

      Czy ja robię źle? :D Dlaczego kryjecie się z zabiegami przed facetem? Rozumiem zmianę tampona/podpaski/kubeczka, załatwianie się, wyciskanie pryszcza, ale reszta rzeczy nie widzi mi się jako szczególnie odpychająca.
      • jul-kaa Re: Jak być piękną niepostrzeżenie:) 15.08.11, 20:56
        anne_stesio, prawie identyczny wątek był na Offtopach, pamiętam, że sama koty darłam, fajnie było :) O tu link:
        forum.gazeta.pl/forum/w,86228,120403499,120405107,Re_Golenie_nog_i_inne_takie_na_oczach_faceta_.html
        • anne_stesia Re: Jak być piękną niepostrzeżenie:) 16.08.11, 01:36
          Gorąca dyskusja :)
          Nie będę bawić się w archeologa i go odkopywać, żeby napisać, że jestem chyba trzecim skrajnym typem (jeśli uznać ten zbiór za trójkąt), ale bardzo ciekawie się go czytało. Dzięki za link!
      • pierwszalitera Re: Jak być piękną niepostrzeżenie:) 15.08.11, 21:22
        anne_stesia napisała:

        > Czy ja robię źle? :D Dlaczego kryjecie się z zabiegami przed facetem? Rozumiem
        > zmianę tampona/podpaski/kubeczka, załatwianie się, wyciskanie pryszcza, ale res
        > zta rzeczy nie widzi mi się jako szczególnie odpychająca.

        Tu nie chodzi w ogóle o to, co nasi faceci, albo my same uznamy za odpychające. To jest wątek dla kobiet, które chcą być piękne NIEPOSTRZEŻENIE bez względu na to, jakie mają do tego przesłanki. A niechby i po to, by nasz facet wierzył, że związał się z blondynką, chociaż jesteśmy brunetką i po kryjomu tlenimy skalp, to nasza sprawa. Nie każdy ma taką potrzebę, ale jeśli się ją ma, to można podzielić się doświadczeniami z równie nastawionymi, prawda? ;-)
        • anne_stesia Re: Jak być piękną niepostrzeżenie:) 15.08.11, 23:31
          Aaaa, ok, przepraszam :D Po prostu przeraziłam się, że jestem odmieńcem :D Faktycznie, można chcieć się w ten sposób bawić :) To w pewien sposób ekscytujące nawet, chociaż ja za leniwa jestem i niekiedy poziom moich żartów i rozmów z TŻtem osiąga poziom rynsztokowy, więc podobne maskarady chyba do mnie nie pasują :D
          Jeśli się nie obrazicie to mnie się to wydaje takie trochę... retro :) Jak z Mad Mana :) To oczywiście pozytywne skojarzenie :)
Pełna wersja