TUSZE DO RZĘS

10.08.11, 10:57
Nieustannie poszukuję tuszu idealnego. Wypróbowałam pewnie dziesiatki różnych marek i składów i ciągle nie trafiłam na ten jedyny. Z resztą pewnie gdybym trafiła to natychmiast rozpoczęłabym badania w celu potwierdzenia czy to na pewno ten ;-).
A czy wam się udało?
    • yaga7 Re: TUSZE DO RZĘS 10.08.11, 11:03
      Mnie w sumie tak. Własne rzęsy mam marne, rzadkie i krótkie. Muszę mieć tusz, który robi wszystko albo jeszcze więcej. Zwłaszcza, że maluję się zwykle na wyjścia, więc wtedy chcę mieć porządnie podkreslone rzęsy. Przy czym moje maksymalnie podkreślone rzęsy są krótsze i cieńsze niż rzęsy większości kobiet po jednokrotnych przejechaniu jakimkolwiek tuszem ;))

      W każdym razie u mnie się dobrze sprawdza wersja baza pod tusz (przetestowałam Lancome i bazę z dwustronnego Bourjois) plus tusz Lancome, ostatnio chyba Amplicils. Ostatnio odkryłam też, że MAC robi fajne tusze i mam jakiś z wizażowej wymianki, i z bazą pod tusz wygląda świetnie, więc na pewno będę testować kolejne.

      Kiedyś lubiłam tusz Bourjois, nie pamiętam nazwy, ale jak kupiłam po latach, to już nie było to.
    • izas55 Bourjois - Volume Glamour Ultra Black 10.08.11, 11:08
      Mam długie i naturalnie podkręcone ale dość cienkie i rzadkie rzęsy. Poszukuję więc mocno pogrubiającego tuszu, który będzie jednak dawał w miarę naturalny efekt.
      Bourjois - Volume Glamour Ultra Black należy do czołówki moich ulubionyc tuszy do rzęs.

      Pogrubia, ale nałożony jedną warstwą wygląda naturalnie. Jest dość gęsty, ale można go nałożyć kilka warstw bez sklejania rzęs, co daje dość dramatyczny efekt. Ma wygodną i gęstą szczoteczkę. Nie zasycha w opakowaniu.

      Do wad zaliczam dużą objętość. Tusze zmieniam co 4-5 miesięcy ze względów higienicznych, węc 12ml to dla mnie dużo jak na jedno opakowanie. Połowę mniejsze wystarczyło by mi w zupełności.

      Kiedyś był dostępny w wielu różnych kolorach, nieustająco tęsknię za wersją w kolorze śliwkowym. Teraz widze w sklepach tylko brązowy, zgniłozielony i kobaltowy.

      Cena od ~30-50zł w zależności od drogerii i promocji.
      • kaga9 Re: Bourjois - Volume Glamour Ultra Black 20.08.11, 22:14
        Iza, przyglądałam się dziś Bourjois, zauważyłam VGUCurl (z podkręconą szczoteczką), znasz? Pisałaś, że masz rzęsy naturalnie podkręcone, ja mam proste, ale reszta opisu nam się pokrywa. Zastanawiam się, czy ten byłby dobry.
        • izas55 Re: Bourjois - Volume Glamour Ultra Black 21.08.11, 18:52
          Nigdy nie kupowałam takich z podkręconymi szczoteczkami, bo ich krzywizna zawsze mi wypadała nie tam gdzie potrzeba i nie byłam sobie w stanie nimi umalować rzęs. Więc ci niestety nie poradzę. Mam wrażenie że te tusze różnią się tylko szczoteczką.
          • kaga9 Re: Bourjois - Volume Glamour Ultra Black 21.08.11, 18:54
            Byłoby świetnie! Chyba zainwestuję w niego w najbliższym czasie. Dzięki za odp.
      • kaga9 Bourjois - Volume Glamour Ultra CURL 11.09.11, 19:39
        Trochę inna wersja. Kupiłam, bo wyglądało na to, że mam rzęsy podobne do Izys, tyle że proste. No i niestety mnie rozczarował. Być może mam inne oczekiwania co do końcowego efektu (oczekuję wyraźnego podkreślenia, choć nie sztucznie teatralnych rzęs, ale u mnie nawet kilka warstw nie daje dramatycznego efektu, który osiągnęła Izas). Szczoteczka też nie jest szczególnie wygięta ani, moim zdaniem, gęsta. Wykorzystam go oczywiście do końca, ale drugi raz raczej nie kupię. Na pewno lepszy efekt (choć ciągle nie absolutnie idealny) uzyskałam jak dotąd L'Orealem (biało-złotym, z bazą), Factorem 2000 Calories (z podkręconą szczoteczką) i Ace of Face Prestige Nr 1.
      • izas55 Bourjois - Volume Glamour Ultra Black [swatch] 21.01.12, 11:32
        W końcu zrzuciłam zdjęcia z aparatu na komputer a między nimi słocze tego tuszu.
        Od lewej- bez tuszu, jedna warstwa, dwie warstwy. Tak jak wspominałam, tych warstw daje się spokojnie nakładać więcej, ale na codzienny makijaż to już delikatna przesada.

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/zf/de/okmd/2DeyF26xMUBADxbQNX.jpg
    • pierwszalitera Lash Queen Helena Rubinstein 10.08.11, 11:44
      Dla mnie idealne są tusze Lash Queen Heleny Rubinstein. To bardzo drogi tusz (kupuję w duty free na lotniskach), ale w przypadku moich oczu nie robię żadnych kompromisów. Maluję rzęsy codziennie od wielu, wielu lat, mam wrażliwe oczy i tu nic nie może podrażniać, mazać się i przeszkadzać. Tusz musi wytrzymać też od rana do wieczora. Dosyć długo używałam La Roche Posay do wrażliwych oczu, ale to taki zwykły tusz, bez większego efektu. Nieco przyciemniał i tyle. Do tego szybko się rozmazywał. Tusze Heleny Rubinstein mają piękny kolor, głęboki, leciutko połyskliwy, trzymają się dobrze, nie rozmazując i nie podrażniając. Trzeba jednak wiedzieć, że każdy robi nieco inny efekt i ma inną szczoteczkę. Najpierw używałam Lash Queen Feline Blacks, opakowanie w kocie cętki. Szczoteczka raczej wąska, dramatyczny efekt, najpiękniejszy czarny kolor, jaki kiedykolwiek przy tuszach widziałam, mocno pogrubiał, podkręcał i byłam bardzo zadowolona. Zdarzyło mi się kilka razy, że kobiety pytały, jakiego tuszu używam. Teraz jednak maluję się nieco jaśniej i delikatniej, często rezygnuję z cieni, więc wypróbowałam Lash Queen Feather Collection, opakowanie w piórka. Szczoteczka jest płaska, rozczesuje mocno w górę, wydłuża niesamowicie, daje nieco elastyczniejszy i naturalniejszy efekt. Lepszy dla jasnych typów urody, gdy nie chcemy mieć zbyt obciążonego oka. Tego pierwszego używam więc na wieczór, tego nowego w ciągu dnia.
      Lash Queen istnieje też jako Sexy Blacks i Extravaganza. Dają więcej objętości i bardziej dramatyczny efekt. Mamy też zwykle wybór pomiędzy wersję normalną i waterproof. Waterproof nie używam nigdy. Zmywają się trudno i podrażniają podobno oczy. Lash Queen w wersji normalnej też się nie rozmazuje. Tusze Heleny Rubinstein wolno schną, co dla mnie jest zaletą, bo mam czas na stylizację rzęsów i nie robią mi się szytwne, jak plastikowe, oblepione czułki, których nie znoszę i które robiły mi często tanie tusze.
      • sbarazzina Re: Lash Queen Helena Rubinstein 10.08.11, 12:03
        Kupilam ostatnio Lash Queen Feline Blacks i jestem bardzo rozczarowana.

        Tusz skleja mi rzesy, robia sie wlasnie takie czulki. Moim zdaniem wlasnie szybko zasycha i jak juz raz sie skleja, nie moge ich rozdzielic.

        Na dodatek cos mnie zacmilo i wzielam wodoodporny i bardzo ciezko sie go zmywa. Nic co mialam w domu nie daje temu tuszowi rady, musze go zmywac czyms oleistym i to kilka razy.

        Nie wiem moze mialam pecha, i dostalam jakis przeterminowany egzemplarz (kupowalam na lotnisku).
        • sbarazzina Re: Lash Queen Helena Rubinstein 10.08.11, 12:13
          Jeszcze zapomnialam, ze odbijal mi sie pod oczami, a ze byl wodoodporny i ekstremalnie trwaly, to nie moglam go zmyc czymkolwiek w trakcie dnia.
        • pierwszalitera Re: Lash Queen Helena Rubinstein 10.08.11, 12:32
          sbarazzina napisała:

          > Kupilam ostatnio Lash Queen Feline Blacks i jestem bardzo rozczarowana.

          Nie mogę napisać nic o wododpornej wersji, bo nigdy jej nie używałam. Być może zasycha szybciej i inaczej, w końcu ma jakieś inne tłuszcze. Wodoodporne tusze to są tusze na specjalne okazje i powinny być takie jak doświadczyłaś, zmywać się tylko specjalnymi zmywaczami, bo kobiety kupują je na plażę i do pływania. Nie powinny się więc rozmazywać nawet pod wpływem tłustych olejków (np. do opalania). Ta wada jest więc właściwie zaletą tego tuszu. ;-)
    • mania_aniam Maybelline, Max Factor, Collection 2000 10.08.11, 12:00
      Moi faworyci do ktorych czesto wracam to Maybelline Volum' Express jasnoniebieski z zagieta raczka (dociera nawet do najmniejszych rzes) i tusze z Max Factor (praktycznie wszystkie, ale szczegolnie Masterpiecie).
      Natomiast ostatnio moim ulubiencem jest polecany przez siostry Pixiwoo Big Fake Lash Mascara od Collection 2000 za 4.99 funta:] Mimo wieeelkiej szczoty swietnie mi sie nim maluje, rozdziela wszystkie rzesy, nie skleja, nadaje objetosci, wydluza i jest super czarny. No cudo cudo cudo i na razie nie planuje zmieniac.
      • kis-moho Max Factor False Lash Effect 10.08.11, 20:43
        > Moi faworyci do ktorych czesto wracam to Maybelline Volum' Express jasnoniebies
        > ki z zagieta raczka (dociera nawet do najmniejszych rzes) i tusze z Max Factor
        > (praktycznie wszystkie, ale szczegolnie Masterpiecie).

        Tez bardzo lubie MaxFactor - efektu sztucznych rzes co prawda nie robi :o) ale dla mnie to zdecydowany plus. Rzesy mam raczej dluzsze, ani cienkie, ani specjalnie grube, ten tusz wyglada na nich bardzo naturalnie - jak dla mnie w sam raz na codzien, raczej nie nadaje sie do robienia mega efektu w wieczorowym makijazu. Mam czarny wodoodporny - nie podraznia, nie sypie sie, czyli ogolnie robi wszystko to, czego od tuszu na codzien wymagam.
        • urkye Re: Max Factor False Lash Effect 12.08.11, 16:30
          Też mam i uwielbiam:) Na razie mój faworyt z Max Factora. Miałam chyba ich wszystkie i ten jest zdecydowanie da best;)
      • po.rzeczka Re: Maybelline, Max Factor, Collection 2000 11.08.11, 19:57
        Też bardzo lubię Maybelline Volum' Express ten niebieski to pogrubiająco-podkręcający, efekt naturalny,ale bardzo fajny.
      • anne_stesia Max Factor 2000 Calories 20.08.11, 10:16
        Mój ulubiony i najwspanialszy! W pewnym sensie odziedziczyłam go po mamie, bo pierwszy raz podbierałam go, a potem sama zaczęłam nam go kupować - absolutny ideał. Korzystałam z tuszy z każdej półki cenowej - od Wibo i Miss Sporty, przez Maybelline takie pękate różowe i żółte oraz Rimmela aż do Diorshow i Lancome. Te ostatnie były super, ale wciąż czegoś mi brakowało i pokornie wróciłam do kalorycznego MaxFactora.
        Mam rzęsy długie, ale cienkie - codzienny efekt to jednokrotne wyszczotkowanie ich, żeby nabrały koloru i nieco się pogrubiły, a efekt "na wyjścia" to staranniejsze pomalowanie ich 2-3 warstwami. Tusz ich nie skleja, nie umiem ocenić, czy wydłuża - jeśli już to minimalnie. Ładnie pogrubia i sprawia, że rzęsy są wyraziste. Po otwarciu jest dość suchy, dzięki czemu nie muszę na początku bać się, że rzęsy się pozlepiają i trzeba je będzie czesać.
        Cena bardziej niż przyzwoita - ostatnio w Douglasie jest promocja i tusz kosztuje 24zł.
      • slotna Re: Maybelline, Max Factor, Collection 2000 20.08.11, 17:31
        > Natomiast ostatnio moim ulubiencem jest polecany przez siostry Pixiwoo Big Fake
        > Lash Mascara od Collection 2000 za 4.99 funta:]

        Heh, wiedzialam, ze cos pokrecilam. Chcialam kupic ten tusz, poszlam do Bootsa i zdziwilam sie, ze kosztuje tylko 2.99 euro - oczywiscie to nie ta firma :D Kupilam Natural Collection, Collection 2000 stala tuz obok... Niemniej juz go wyprobowalam i jesli tylko mnie nie uczuli, nie rozmaze sie albo nie ukruszy, to bede szalenie zadowolona, bo od wiekow mi sie nie zdarzylo, zeby tusz nalozony po raz pierwszy nie skleil mi rzes na maksa. Bardzo naturalny efekt, po prostu mi je uczernil (mam dlugie rzesy, ale z jasnymi koncowkami, chyba typowy problem), wygladam jak bez makijazu, tylko ladniej :)
    • sbarazzina Dior, Diorshow 10.08.11, 12:11
      Moj osobisty hit. Zuzylam juz kilka sztuk i nigdy sie nie rozczarowalam. Uzywam tuszu codziennie i musi byc on maloklopotliwy (nie sypac sie, nie rozmazywac w ciagu dnia) i dawac dosc wyrazny efekt.

      Diorshow nie skleja, maluje kazda rzese z osobna, wydluza, zageszcza. Dla mnie tusz idealny na codzien. Nie mam mu absolutnie nic do zarzucenia.

      Niestety nie znalazlam jeszcze tuszu ktory robilby teatralny efekt, nie wiem moze wymagam za wiele ;) Jesli zalezy mi na mocniejszym efekcie nakladam Diorshowa, kilka razy, ale to nadal nie jest to czego bym oczekiwala. Mimo to, lepszego tuszu nie znam.
      • izas55 Re: Dior, Diorshow 10.08.11, 12:16
        Chyba spróbuję. Zaraz wypadam na lotnisko, może będzie trochę taniej. Choć niestety od dłuższego czasu ceny na lotniskach zdecydowanie mniej atrakcyjne. Trzeba sie będzie gdzieś poza unię przelecieć ;-)
      • pierwszalitera Re: Dior, Diorshow 10.08.11, 12:49
        Ale który Diorshow? Bo jest cała masa wersji, a każda wersja robi pewnie inny efekt.

        Jeżeli chodzi o dramatyczny efekt, to ten zależy często od koloru. Czarny czarnemu nie równy. Być może Diorshow Blackout albo Diorshow Extase robiłby to, czego sobie życzysz. Pierwszy ma podobno wyjątkowo głęboki kolor, a drugi perłowe pigmenty. Te lekko płyskliwe tusze robią teatralne oko.
        • sbarazzina Re: Dior, Diorshow 10.08.11, 20:34
          Miałam już Diorshow, Diorshow Iconic, Diorshow Blackout, Diorshow Waterproof i w sumie wszystkie sprawowaly sie podobnie. Najmilsze wspomnienia mam z klasycznym Diorshow, ale moze to tylko sentyment.
      • azymut17 Re: Dior, Diorshow 10.08.11, 14:13
        Ubiegłaś mnie, chciałam właśnie o nim napisać :-) Używałam wersji wodoodpornej:
        www.dior.com/beauty/int/en/makeup/eyes/mascaras/y0697150/py0697150.html
        Muszę mieć tusz wodoodporny, bo oczy często mi łzawią, mam brzydki nawyk tarcia oczu, a przede wszystkim tłustą cerę, która jest w stanie po kilku godzinach zmyć nawet tusz robiąc ze mnie pandę. Noszę też szkła kontaktowe, co nie przeszkadza przy tym tuszu - nie wiem dlaczego, ale dla części wyrobów jest to bariera nie do przeskoczenia.
        U mnie robi efekt jak najbardziej mocny, niemal teatralny, ale ja mam długie rzęsy. Rano wygląda to więc dość dziwnie, ale trwałość jest nie do pobicia :-) Wadą niestety jest jego cena, dlatego jak dotąd kupiłam tylko jedno opakowanie i tęsknie wzdycham do następnego.
      • yaga7 Re: Dior, Diorshow 10.08.11, 15:02
        Do czasu odkrycia bazy pod tusz Diorshow też był hitem. I wersję Blackout też miałam.
        Teraz, jak pisałam wyżej, mam bazę pod tusz + tusz i efekt jest lepszy niż w przypadku Diorshow.
        A Lancome Hypnose bez bazy daje taki sam efekt u mnie jak Diorshow.
        • sbarazzina Re: Dior, Diorshow 10.08.11, 20:37
          Yaga, mozesz napisac cos wiecej o tej bazie? W zyciu o tym nie slyszalam ;) Dlugo schnie, jaki daje efekt etc.

          Zalinkuj, obejrzymy sobie sklad ;)
          • yaga7 Re: Dior, Diorshow 10.08.11, 21:01
            Mam tę:
            sklep-z-bielizna.com/lancome-cils-booster-xl-baza-pod-tusz-do-rzes.html
            Ale ta:
            www.dolce.pl/lancome/baza_oscillation/12076.php5
            to chyba to samo tylko pod zmienioną nazwą.

            Ona nie schnie - nakładasz bazę na rzęsy, na to od razu nakładasz tusz i całość ma wyschnąć.
            U mnie wydłuża i pogrubia rzęsy - pisałam, mam bardzo marne, do tego lubię bardzo wyraziste rzęsy, więc dla mnie jest to duże odkrycie :)
            Natomiast na pewno nie będzie to dobre rozwiązanie dla kogoś, kto nie lubi mocnego efektu.
      • izas55 Re: Dior, Diorshow 11.08.11, 12:09
        Przelatując wczoraj przez lotnisko kupiłam sobie Diorshow Black Out.

        Niestety nie dla mnie. Efekt pogrubienia jest rzeczywiście wdoczny, tusz ma głęboki czarny kolor (co akurat mi bardzo odpowiada), ale niestety potwornie skleja mi rzęsy. Po nałożeniu jednej warstwy robią mi się pajęcze nóżki, muszę go rozczesywać, i nakładać kolejne rozczesując po każdej warstwie. Poza tym dramatycznie podkreśla to, że moje rzęs są nierównej długości. Nie do końca odpowiada mi szczoteczka, która nabiera bardzo dużo tuszu.

        Porównując z Bourjois, ktOrego używam na codzień - Daje bardzo spektakulerny efekt, ale ilość pracy którą muszę w ten efekt włożyć jst tak duża że chyba nie chce mi się na codzień. Wydaje mi się że wbrew pozorom to nie jest tusz dla osób o bardzo cienkich rzęsach jak moje, bo za bardzo je obciąża.

        Chce któraś? Kupiony wczoraj, użyty raz. 75zł
        • a_gneskka Re: Dior, Diorshow 23.08.11, 01:28
          > Przelatując wczoraj przez lotnisko kupiłam sobie Diorshow Black Out.
          >
          > Niestety nie dla mnie. Efekt pogrubienia jest rzeczywiście wdoczny, tusz ma głę
          > boki czarny kolor (co akurat mi bardzo odpowiada), ale niestety potwornie sklej
          > a mi rzęsy. Po nałożeniu jednej warstwy robią mi się pajęcze nóżki, muszę go ro
          > zczesywać, i nakładać kolejne rozczesując po każdej warstwie. Poza tym dramatyc
          > znie podkreśla to, że moje rzęs są nierównej długości. Nie do końca odpowiada m
          > i szczoteczka, która nabiera bardzo dużo tuszu.
          >
          > Porównując z Bourjois, ktOrego używam na codzień - Daje bardzo spektakulerny ef
          > ekt, ale ilość pracy którą muszę w ten efekt włożyć jst tak duża że chyba nie c
          > hce mi się na codzień. Wydaje mi się że wbrew pozorom to nie jest tusz dla osób
          > o bardzo cienkich rzęsach jak moje, bo za bardzo je obciąża.

          U mnie Black Out też się nie sprawdza (skleja i obciąża), za to wprost genialny jest Iconic, a jedyne czego żałuję to to, że odkryłam go dopiero niedawno ;)

          Rzęsy mam dość krótkie i cienkie, ale jest ich sporo i większość tuszy je zlepia. Przy Iconiku nawet przy nakładaniu kolejnych warstw nie robią mi się "sklejki" i wszystko zostaje ładnie rozdzielone, co pozwala też stopniować efekt, od naturalnego do mocniej podkreślonych, wydłużonych rzęs (ale miłośniczkom teatralnego oka ten tusz nie wystarczy, lojalnie ostrzegam ;) ) . Nie osypuje się nawet po całonocnej hulance ;)

          Dla porównania kilka tych, które poza Black Outem się u mnie nie sprawdziły zupełnie (mocno zlepiały i obciążały):

          - Clinique Lash Power
          - chyba wszystkie L'Oreal
          - Helena Rubinstein Spectacular
          - Lancome l'Extreme

          I te, które do odkrycia Iconic uważałam za dobre dla moich rzęs:

          - Bourjois Talons Aiguilles
          - Chanel Inimitable
          - Clinique Long Lashes
          • izas55 Dior, Diorshow Blackout [swatch] 30.01.12, 21:29
            No nie jestem w stanie nałożyć sobie tego tuszu tą wielgachną szczotą, kilka razy dawałam mu szansę ale znowu wraca do lodówki.Te posklejane kępki i tak są efektem bardzo delikatnego nakładania, zwłaszcza efekt z przodu jest jak dla mnie koszmarny. Wyglądam jakbym sobie wyrwała połowę rzęs.

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/zf/de/okmd/siIb3niLCgUwHPjYTX.jpg
    • izas55 Bell Glam & Sexy Mascara 10.08.11, 12:41
      Tusz dostępny w dużej gamie kolorów, ja mam fioletowy. Bardzo tani, nie pamietam dokładnie ceny, ale w granicach 10zł. Do kupienia w stoiskach Bell w centrach handlowych.

      Dość wolno schnie, wygodnie da się nałożyc kilka warstw choć efekt pogrubienia nie jest jakiś powalający. Daje lekko błyszczący woskowy efekt. Dobrze się zmywa i nie rozmazuje ani nie osypuje, jest dość elestyczny. Nie uczula i nie podrażnia moich spojówek.

      U mnie dobrze się sprwadza jako elemet minimalistycznego letniego makijażu, pt. tusz + błsczyk na usta.
    • maggianna Lancome Hypnose 10.08.11, 15:41
      Rzesy sredniej dlugosci, nie za geste, skora wokol oczu delikatna i sklonna do podraznien i uczulen - efekt rewelacyjny, tusz trzyma sie dlugo, nie osypuje. Uzywam tuszy Lancome od kilkunastu lat i zawsze jestem zadowolona.

      Dla efektu "teatralnego" uzywam z baza pod tusz Lancome - tyle ze wtedy musze zakladac szkla kontaktowe bo efekt jest taki ze rzesami zawadzam o szkla okularow i nie moge zamknac oczu :-)

      i ciekawostka - zarowno cwicze (intensywnie) jak i plywam w tym tuszu - jak dlugo nie potre oczu to tusz wytrzymuje wszystko - uzywam wersji nie-wodoodpornej.

      Lash Queen HR tez lubie i czasem stosuje zamiennie z Lancome, ale tylko wersje klasyczna (ta w zlotym opakowaniu) - ta w centki juz mi tak nie pasowala.
      Przy okazji tuszu moge polecic korektor pod oczy Helena Rubinstein Magic Concealer - przetestowalam kilkanascie korektorow i ten dla mnie jest najlepszy - dlugo sie trzyma, swietnie kryje (ale nie robi maski) i jest bardzo wydajny.
      • urkye Re: Lancome Hypnose 12.08.11, 16:32
        Moja mama go ma. Kiedyś go spróbowałam i jest świetny:) Niestety jeśli chodzi o stosunek jakości do ceny, to mogłoby być lepiej. Jeśli chodzi o wytrzymałośc i efekt, jest imo porównywalny z Max Factorem False Lash Effect, tylko kosztuje ponad dwa razy tyle;)
    • slotna Re: TUSZE DO RZĘS 12.08.11, 00:40
      Lubilam jeden tusz Oriflame, taki z bardzo gesta owalna szczoteczka, ale od wiekow nic od nich nie zamawialam, w sumie nawet ich nie widzialam w Irlandii.

      Poza tym jakiego bym tuszu nie miala, zawsze wracam do firmy Rimmel. Stosunek jakosci do ceny maja moim zdaniem swietny. A ja otwartego tuszu nie trzymam dluzej niz 2-3 miesiace, wiec to dla mnie istotne.
    • ciociazlarada Może jaka dobra dusza poleci tusz w kolorze 20.08.11, 22:33
      albo śliwkowym/fioletowym, albo szarym, albo oliwkowym, bo zasadniczo takich głownie używam?
      Wypróbowane mam różne Burżłasy, Astory z grzebykiem, Lancome Hypnose, YSL Faux Cils, Art Deco All in One, IsaDora cośtam Volume, Helena Rubinstein Feline w cętki. Każdy albo był za gęsty, albo się kruszył, albo sklejał, albo brudził, albo zostawiał grudki. Jednym słowem wciąż szukam tuszu idealnego i chętnie posłucham rad.
      • izas55 Re: Może jaka dobra dusza poleci tusz w kolorze 21.08.11, 18:53
        Też szukam takiego nieustająco.
        • pierwszalitera Re: Może jaka dobra dusza poleci tusz w kolorze 21.08.11, 22:37
          Dior ma kolorowe tusze. Diorshow ma na przykład oprócz czarnego i brązowego kolor azurowy niebieski (azure blue). W wersji Diorshow Extase jest kolor śliwkowy (prune). Wersja Diorshow Iconic ma kolor granatowy (navy).
          Yves Saint Laurent oprócz czarnego i brązu ma także deep plum, green, violet.
          Deep purple znajdziesz u Chanel Sublime.
          Wściekłe kolory ma Zoom Coloured Mascara marki MAC. Kolory to blue charge, green is green, high estem (oliwkowy), plum reserve.
          Niebieski pod nazwą intense blue ma też Clarins jako Instant Definition Mascara i filetowy pod nazwą wonder violet jako Mascara Wonder Volume.
          Kilka kolorów w tym trzy rodzaje niebieskiego ma Build Up Extra Volume Isadora.
          • ciociazlarada Re: Może jaka dobra dusza poleci tusz w kolorze 23.08.11, 10:44
            O dziękuję, będzie co testować. Z tego co wymieniłaś, to YSL (Faux Cils jest w takich kolorach) bardzo słaby - kulki i niesamowicie skleja, trwałość marna (<2 mce, potem robi kulki) i Isadora również taka sobie (kulki i grudki). Będę testować reszŧę.
            • pierwszalitera Re: Może jaka dobra dusza poleci tusz w kolorze 23.08.11, 14:50
              ciociazlarada napisała:

              Z tego co wymieniłaś, to YSL (Faux Cils jest w
              > takich kolorach) bardzo słaby - kulki i niesamowicie skleja, trwałość marna (&#
              > 60;2 mce, potem robi kulki) i Isadora również taka sobie (kulki i grudki).

              Jeżeli tusz wysycha ci tak szybko i grudkuje, to prawdopodbnie masz złą technikę nabierania tuszu. Tusze wysychają bowiem błyskawicznie i zaczynają się kruszyć, jeżeli wyciągając szczoteczkę pompuje się energicznym ruchem w pojemnik powietrze, co niektóre kobiety robią nawet wielokrotnie przy każdym nakładaniu tuszu. Ja używałam już różnych tuszów, od polskiej Celii, przez drogeryjne Max Factor, Loreale, apteczne La Roche Posay po wysokopółkowe. Niektóre uczulały, inne się mazały i były nietrwałe, jeszcze inne były takie sobie w efekcie, ale grudki miałam chyba tylko raz po 6 miesiącach używania. To przypomniało mi, że tusz miałam już stanowczo za długo. Ale ja staram się wydobyć z pojemnika jak najmniejszą ilość tuszu, więc uważam bardzo, by nie robić tego typowego ruchu.
              • ciociazlarada Re: Może jaka dobra dusza poleci tusz w kolorze 23.08.11, 17:13
                > Jeżeli tusz wysycha ci tak szybko i grudkuje, to prawdopodbnie masz złą technik
                > ę nabierania tuszu. Tusze wysychają bowiem błyskawicznie i zaczynają się kruszy
                > ć, jeżeli wyciągając szczoteczkę pompuje się energicznym ruchem w pojemnik powi
                > etrze, co niektóre kobiety robią nawet wielokrotnie przy każdym nakładaniu tusz
                > u.

                Nie jestem pewna czy rozumiem, o co Ci chodzi z tym pompowaniem. Odkręcam tusz, wyciągam szczoteczkę i maluję rzęsy. Bardzo często zakrywam palcem otwarte opakowanie, bo mam nadzieję, że dzięki temu wolniej będzie wysychać. Po pomalowaniu rzęs wkładam szczoteczkę do opakowania i zakręcam aż kliknie. W którym miejscu jest to pompowanie, bo nie umiem sobie tego jakoś zwizualizować?

                Tak poza tym, to niektóre tusze nie muszą być wyschnięte, żeby kulkować. YSL Faux Cils jest w ogóle bardzo mokry, a i tak dość szybko zaczyna zostawiać grudki. Nie mam pojęcia od czego to zależy.
                • kasica_k Re: Może jaka dobra dusza poleci tusz w kolorze 23.08.11, 17:21
                  Chyba chodzi o wielokrotne wkładanie szczoteczki i wyjmowanie jej z powrotem celem usunięcia nadmiaru tuszu. Ja też po prostu wyjmuję i maluję, a grudki i tak się robią, tzn. takie musze łapki na końcach rzęs... brr. Dla mnie chyba te wszystkie tusze są po prostu za gęste. Powinnam sobie sprowadzić tusz z Japonii :)
                  • kis-moho Patent na musze lapki 23.08.11, 17:28
                    Ja tez nie wkladam szczoteczki wielokrotnie, a musze lapki (trafna nazwa :o)) tez miewam, niezaleznie od tuszu, czy wieku opakowania. Podobno pomaga wlasciwa technika malowania rzes (ruszajac delikatnie reka w przod i w tyl, zeby rzesy mialy szanse ulozyc sie miedzy wloskami szczoteczki), ale u mnie sprawdza sie to srednio. Natomiast na takie okazjonalne grudki pomaga mi przeczesanie rzes czysta szczoteczka (np. po starym tuszu). Raz przejezdzam przez rzesy i po grudkach nie ma sladu (z tym, ze nie ma ich zbyt wiele, ten tusz w ogole nie skleja rzes i nie jest jakis mega gesty).
                  • ciociazlarada Re: Może jaka dobra dusza poleci tusz w kolorze 23.08.11, 17:31
                    Musze łapki to świetne określenie:) Dzięki za wyjaśnienie, na takie pompowanie szczerze mówiąc bym nie wpadła, jakoś nigdy mi to nie przyszło do głowy. Mam w pracy Japończyków, mówisz, że danie im po prostu listy zakupowej rozwiąże problem?

                    Pamiętam był kiedyś taki "zwykły" tusz Margaret Astor, który po prostu malował rzęsy, bez grudek. Clinique też ma taki tusz, ciemnozielone opakowanie. Rzadki, po prostu pokrywa rzęsy, bez pogrubiania, wydłużania... grudkowania. Niestety one wszystkie są czarne, a ten Clinique też nieciekawie odbija się pod oczami.
                    • kasica_k Re: Może jaka dobra dusza poleci tusz w kolorze 23.08.11, 18:21
                      ciociazlarada napisała:

                      > Musze łapki to świetne określenie:) Dzięki za wyjaśnienie, na takie pompowanie
                      > szczerze mówiąc bym nie wpadła, jakoś nigdy mi to nie przyszło do głowy. Mam w
                      > pracy Japończyków, mówisz, że danie im po prostu listy zakupowej rozwiąże probl
                      > em?

                      Nie wiem, pierwszalitera pisała o japońskich tuszach, ze są rzadsze ze względu na przyzwyczajenia Japonek - w wątku forum.gazeta.pl/forum/w,103682,128062458,128062458,Japonskie_kosmetyki_w_tym_Shiseido_.html
                      Osobiście nie wypróbowałam, prosto z Japonii miałam tylko lakier do paznokci :)

                      > Pamiętam był kiedyś taki "zwykły" tusz Margaret Astor, który po prostu malował
                      > rzęsy, bez grudek. Clinique też ma taki tusz, ciemnozielone opakowanie. Rzadki,
                      > po prostu pokrywa rzęsy, bez pogrubiania, wydłużania... grudkowania. Niestety
                      > one wszystkie są czarne, a ten Clinique też nieciekawie odbija się pod oczami.

                      Czerń jest dla mnie OK, ale odbijanie się pod oczami już nie...
                    • ananke666 Re: Może jaka dobra dusza poleci tusz w kolorze 23.08.11, 18:50
                      Popularne są jeszcze "owadzie nóżki".
                    • pierwszalitera Re: Może jaka dobra dusza poleci tusz w kolorze 23.08.11, 22:30
                      > Musze łapki to świetne określenie:) Dzięki za wyjaśnienie, na takie pompowanie
                      > szczerze mówiąc bym nie wpadła, jakoś nigdy mi to nie przyszło do głowy. Mam w
                      > pracy Japończyków, mówisz, że danie im po prostu listy zakupowej rozwiąże probl
                      > em?

                      Tu masz jeszcze mój wpis z tego japońskiego wątku o mojej metodzie tuszowania rzęs:
                      Istnieje jednak sposób, który może ci pomóc. Ja stosuję go od zawsze, a właściwie od momentu kiedy pojawiały się na rynku pierwsze mascary, bo ja malowałam rzęsy jeszcze tuszem z tubki Celii. ;-) Na początu w ogóle nie mogłam dać sobie rady z mascarą, posklejane rzęsy to też mój osobisty horror. Otóż kupując nowe opakowanie tuszu, nie wyrzucasz starego, tylko zostawiasz sobie z niego szczoteczkę oczyszczoną dobrze jakimś produktem do demakijażu. Malując oczy nabierasz delikatnie starą, czystą szczoteczkę małą warstwę tuszu z nowej (szczoteczka o szczoteczkę), na której zwykle jest zbyt dużo tuszu i tuszujesz rzęsy tą starą. Minimalizujesz wtedy ilość tuszu nakładanego na oko. Ja mam rzęsy długie, gęste, ale delikatne i proste, więc bardzo mi zależy, by nie mazać sobie na nie zbyt wiele, zbyt duża ilość tuszu bardzo rzęsy mi obciąża i wtedy okalpują tworząc smętne czułki. Lepiej nałożyć kolejno dwie cieńkie, ale czyste warstwy niż smarować sobie jedną grubą. Efekt z zastosowania drugiej szczoteczki jest też lepszy od rozczesywania posklejanych rzęs grzebykiem po fakcie. Niestety, wiele kobiet lubi efekt sklejonych muszych łapek, więc firmy produkują u nas takie gęste mazie. ;-)
                      • kis-moho Re: Może jaka dobra dusza poleci tusz w kolorze 23.08.11, 22:56
                        Dobry pomysl, nie wpadlam na to. Ale czyscisz ta druga szczoteczke po kazdym uzyciu?
                        • ciociazlarada Re: Może jaka dobra dusza poleci tusz w kolorze 23.08.11, 23:17
                          Chciałam o to samo zapytać, bo mi by się trochę nie chciało...
                          • pierwszalitera Re: Może jaka dobra dusza poleci tusz w kolorze 23.08.11, 23:41
                            ciociazlarada napisała:

                            > Chciałam o to samo zapytać, bo mi by się trochę nie chciało...

                            To jest kwestia przyzwyczajenia i pewnej wprawy. Mnie by się nie chciało walczyć ze sklejonymi rzęsami i prawdę mowiąc, pewnie bym sobie przy nerwowym wyczesywaniu grudek ze schnącego już tuszu i rodzielaniu włosków jakieś wyrwała. ;-) Nie mówiąc już o tym, cały efekt podkręcenia diabli przy tym biorą.
                            Muszę jednak też napisać, że mój ostatni tusz Lash Queen Feather Helena Rubinstein (z piórkami na opakowaniu) jest o wiele łatwiejszy w użytku i po raz pierwszy nie muszę korzystać w ogóle z drugiej szczoteczki. Ma taką trochę nieco spłaszczoną szczoteczkę, jakby w kszatałcie dyska, tusz się na niej inaczej rozkłada. Ale to może być tylko osobista kompatybilność.
                        • pierwszalitera Re: Może jaka dobra dusza poleci tusz w kolorze 23.08.11, 23:18
                          kis-moho napisała:

                          > Dobry pomysl, nie wpadlam na to. Ale czyscisz ta druga szczoteczke po kazdym uz
                          > yciu?

                          Po prostu zmywam ją po użyciu pod bieżącą wodą, a raz na jakiś czasu biorę odrobinę żelu do mycia.
                          • ananke666 Re: Może jaka dobra dusza poleci tusz w kolorze 23.08.11, 23:34
                            Potwierdzam, metoda jest dobra.
                            Poza tym kiedyś pod tusz nakładałam bezbarwną odżywkę, tusz łatwiej się na niej rozprowadzał. Ale jaka była, ni cholery nie pamiętam.
                          • kulka_kulkowa Re: Może jaka dobra dusza poleci tusz w kolorze 24.08.11, 15:27
                            Też maluję rzęsy sposobem pierwszejlitery, szczególnie polecam, kiedy tusz jest nowy i dużo się go nabiera na szczoteczkę. Nie trzeba już po malowaniu nic robić przy rzęsach.

                            Szczoteczkę czasem odciskam w chusteczkę higieniczną. Sposób dobry też przy malowaniu nowym tuszem, np. na wyjeździe.
                  • ananke666 Re: Może jaka dobra dusza poleci tusz w kolorze 23.08.11, 18:54
                    kasica_k napisała:

                    > Chyba chodzi o wielokrotne wkładanie szczoteczki i wyjmowanie jej z powrotem ce
                    > lem usunięcia nadmiaru tuszu. Ja też po prostu wyjmuję i maluję, a grudki i tak
                    > się robią, tzn. takie musze łapki na końcach rzęs... brr. Dla mnie chyba te ws
                    > zystkie tusze są po prostu za gęste. Powinnam sobie sprowadzić tusz z Japonii :)

                    Kasica, a próbowałaś Maximeyes Diora? Grudek nie robił, dawał się nakładać cienkimi warstwami, rzęsy wydłużał i podkręcał. Bardzo ładny efekt dawał, ale uprzedzam, że używałam go eee... z siedem lat temu. Jaki jest teraz, nie wiem.
                    • kasica_k Re: Może jaka dobra dusza poleci tusz w kolorze 24.08.11, 02:36
                      ananke666 napisała:
                      >
                      > Kasica, a próbowałaś Maximeyes Diora? Grudek nie robił, dawał się nakładać cien
                      > kimi warstwami, rzęsy wydłużał i podkręcał. Bardzo ładny efekt dawał, ale uprze
                      > dzam, że używałam go eee... z siedem lat temu. Jaki jest teraz, nie wiem.

                      Nie. Eksperymenty z wyższą półką ograniczyłam do Estee Lauder, miałam dwa różne, nie pamiętam już jakie, szału nie robiły, więc wróciłam do Max Factor :) Teraz używam jakiegoś Maybelline, ale jest średni. Ze zwykłych drogeryjnych wypróbowałam chyba wszystkie marki, choć nie wszystkie rodzaje, rzecz jasna.
                • pinupgirl_dg Re: Może jaka dobra dusza poleci tusz w kolorze 23.08.11, 17:27
                  Ja takie "pompowanie" widziałam wielokrotnie u moich koleżanek, sama tak nie robię, bo wiem, że to przyspiesza wysuszanie. A grudki jak były, tak są. Wyczesuje je wszystkie jeszcze na mokro szczoteczką do zębów. Kiedyś trafiłam na tusz-ideał, był dość wodnisty, robił piękny efekt, nie zlepiał, nie grudkował, łatwo się zmywał, był dostępny w kolorze śliwkowym - jakaś stara Paloma. Ale gdy się skończył okazało się, że został wycofany :(.
                  Co do kolorowych tuszów - wydaje mi się, że widziałam wczoraj oliwkowy w Dauglasie z BeYu. Poza tym znalazłam na necie taki artykuł:
                  www.papilot.pl/papitesty/10968/PAPITEST-Kolorowe-maskary-na-Sylwestra.html
            • madzioreck Wibo Spectacular Me Volume Mascara 30.01.12, 23:56
              (Niebieskie opakowanie)Fajna szczoteczka - silikon czy insze tworzywo, w każdym razie maluje naprawdę przyzwoicie. I podobnie, jak Izas - nie szkoda mi wywalić, kiedy zaczyna schnąć, bo tani. Ale raczej szybciej się u mnie zużywa, niż wysycha ;)
              Próbowałam też Wibo Growing Lashes - również byłam zadowolona, trudno mi powiedzieć, dla mnie różnią się tylko kształtem szczoteczki i układem kujek na niej :)
              Z innych "ideałów" - rewelacyjny jest dla mnie Loreal Telescopic (używałam tego w złotym opakowaniu) - szczoteczka jest super. Tyle, że ten tusz osiąga juz absurdalną dla mnie cenę - koło 60zł, a nie zapłacę tyle za tusz, który tym się dla mnie różni od Wibowego, że nakładam jedną warstwę mniej... Fakt, że ja mam proste w obsłudze rzęsy, długie, dość gęste, łatwe do podwinięcia/podniesienia palcem, i nawet stare dobre Miraculum z tradycyjną szczoteczką daje radę ;)
              Używałam też dość długo Rimmel Extra Super Lash - tu szczoteczka to tradycyjna spirala, ale bardzo gęsta i wygodnie się maluje. Tusz trochę rzadszy niż Wibo, bardziej kremowa konsystencja. W sumie byłam bardzo zadowolona, ale chciałam wypróbować inne, stąd te Wibo :)
          • izas55 Re: Może jaka dobra dusza poleci tusz w kolorze 23.08.11, 10:54
            No więc niestety większość tych śliwkowych tuszy (kolor, który mnie najbardziej interesuje), w trakcie wysychania zdecydowanie traci na intensywności koloru.
            Nie próbowałam jak do tej pory MACa, zawsze to jakiś trop poszukiwań jeżeli chodzi o kolory, bo ich czarne tusze nie przyprawiały mnie o zawrót głowy
      • genepi Re: Może jaka dobra dusza poleci tusz w kolorze 23.08.11, 11:37
        Nie wiem czy idealny bo nie wypróbowałam ale wczoraj widziałam w Sephorze kolorowy tusz 8 w 1, wszystkorobiący, jest niebieski, jest fiolet, jest brąz. Cena 55 zł
      • kasiadj07 Polecam Oriflame Beauty Wonder 24.08.11, 13:56
        Gdzieś od dwóch lat używam Oriflame Wonder w kolorze prune (piękny, śliwkowy fiolet:). Nie skleja rzęs, nie robi grudek, nie pokrywa grubą warstwą, tylko delikatnie podkreśla każdą rzęsę z osobna. Rzęsy są elastyczne, nic się nie kruszy. Ma silikonową szczoteczkę. Żaden inny tusz z tradycyjnymi szczoteczkami nie sprawdził się na moich cienkich i delikatnych rzęsach jak ten, bo zwykle te tradycyjne mają na sobie zbyt dużo tuszu. Do codziennego makijażu nakładam jedną warstwę - głównie chodzi mi o lekkie podkręcenie i pokolorowanie jaśniejszych końcówek. Na większe wyjście można uzyskać bardziej teatralny efekt. W dodatku podobno jest hipoalergiczny, moja mama, która od innych dostaje uczulenia, też go używa.
        pl.oriflame.com/products/product-detail.jhtml?prodCode=10782
        można poczytać komentarze:) Ostatnio kupiłam go na allegro, bo po jeden tusz szkoda zachodu z konsultantkami.
        Na razie jest to mój ideał, nie mam odwagi testować innych, choć może istenieje gdzieś jeszcze lepszy:)
    • kryklu Clinique - High impact mascara 21.08.11, 15:36
      Mam cienkie rzęsy z jasnymi końcami, jestem bladą blondynką, z wrażliwą cerą i łatwo łzawiącymi oczami. Zależy mi na naturalnym efekcie i niepodrażnianiu. Ten tusz spełnia te oczekiwania. Wieczorowy efekt uzyskuję 2-3 warstwami tuszu i cieniami. Gdybym miała go w kolorze brązowym, zamiast czarnym, byłoby idealnie.
      • kasica_k Re: Clinique - High impact mascara 23.08.11, 00:36
        A nie skleja?

        "cienkie rzęsy z jasnymi końcami, które każdy tusz zlepia, robiąc z każdych pięciu rzęs po jednej grubej" to ja :)
        • kryklu Re: Clinique - High impact mascara 23.08.11, 10:15
          > A nie skleja?

          Stosunkowo najmniej spośród znanych mi typu l'Oreal czy Max Factor. Wysokopółkowych nigdy nie próbowałam, obiecywany "spektakularny efekt" mnie nie pociąga. HIM ma bardzo dobrze rozczesującą szczoteczkę, a konsystencja tuszu jest niezbyt gęsta i nieoblepiająca. I najmniej ze wszystkich znanych mi tuszy odbija mi się na powiekach, co było moim ciągłym utrapieniem.
          Dobrego tuszu szukałam całe życie. Tego się trzymam od ok. 2 lat i na razie nie szukam dalej.
          • genepi Re: Clinique - High impact mascara 23.08.11, 11:34
            Teraz w sephorze jest akcja wymiany starego tuszu na Clinique, małe opakowanie 4g. Przynosisz stary, dowolny - dostajesz małego Clinique.
    • izas55 konsystencja tuszu a zlepianie 24.08.11, 07:13
      W wątku "japońskim" wywiązała się dyskusja o tuszach do rzęs.
      Można ją podsumować, że im rzadszy tusz tym mniej zlepia.

      Ja się z tym nie do końca zgadzam. Sama mam wprawdzie długie i wywinięte, ale bardzo cienkie i rzadkie rzęsy. Nic nie robi mi większego kuku niż rzadka maskara. Zlepia natychmiast, nie robi efektu typowych owadzich nóżek, tylko wygląd a'la lata 60te. Tak więc bez rozczesywania się nie obejdzie.
      Dużo większy wpływ na sklejanie ma gęstość szczoteczki, w moim przypadku musi być bardzo gęsta. A ideałem okazały się silikonowe szczoteczki lub grzebyczki, które bardzo dobrze rozczesują rzęsy już przy nakładaniu
      • anne_stesia Re: konsystencja tuszu a zlepianie 24.08.11, 09:41
        Zgadzam się z Tobą :)
        Mój aktualny faworyt (Max Factor 2000 Calories) ma szczoteczkę prawie suchą i nic mi się nie skleja. Ma ją również gęstą bardzo, to fakt, ale to co najbardziej mi się rzuca w oczy to fakt, że po wyjęciu z tubki jest ona matowa i prawie sucha - doskonale się tym maluje. Uprzedzam pytania - tusz nie jest zwietrzały ;) Każdy jego egzemplarz tak ma ;)
        Tusze z grzebyczkami też są fajne, ale mnie te grzebyczki drapią :/
        Za to wszelkie rzadkie tusze zlepiały mi rzęsy natychmiast i tak jakby rozlewały się na sąsiednie. Dramat.
        • kasica_k Re: konsystencja tuszu a zlepianie 24.08.11, 13:13
          O tym, że gęsta szczoteczka to podstawa, również się przekonałam. Te silikonowe są dla mnie lepsze od tradycyjnych, ale wciąż nie są tak gęste, by każda rzęsa była malowana oddzielnie. Zawsze się zlepiają.

          Z tym, że zlepianie bywa niezależne od gęstości, jest coś na rzeczy. Często najlepiej mi się malowało takim prawie wyschniętym tuszem, który tylko barwił rzęsy, ale prawie się na nich nie osadzał.

          Zawsze śmieszą mnie reklamy tuszy do rzęs, na których modelka ma milion rzęs i każda jest odzielnie. Nigdy mi się to nie udało.
          • anna-pia Re: konsystencja tuszu a zlepianie 24.08.11, 16:47
            kasica_k napisała:

            > Zawsze śmieszą mnie reklamy tuszy do rzęs, na których modelka ma milion rzęs i
            > każda jest oddzielnie. Nigdy mi się to nie udało.

            Bo ty je malujesz :) Pokażę ci kiedyś z bliska rzęsy mojej córki, to zobaczysz, na czym polega ten milion.
            • pierwszalitera Re: konsystencja tuszu a zlepianie 24.08.11, 22:27
              anna-pia napisała:

              > Bo ty je malujesz :) Pokażę ci kiedyś z bliska rzęsy mojej córki, to zobaczysz,
              > na czym polega ten milion.

              Malowanie nie ma żadnego wpływu na kondycję rzęs. Albo się je ma z natury długie i gęste, albo nie i tyle. Ja maluję rzęsy codziennie od 25 lat, z małymi wyjątkami na urlopy w naturze i ewentualnie dni, kiedy siedzę cały dzień w domu, jestem chora i mi się nie chce. A przed malowaniem w szkole średniej farbowałam je regularnie henną, bo w tych czasach nie wolno było w szkole się malować. Moje rzęsy ciągle wyglądają tak samo, może nie milion, ale mam ich dużo i ciągle są tak samo długie i ładne. Jeszcze, bo z wiekiem, po menopuazie mogą stać się słabsze, podobnie jak włosy na głowie, chociaż w mojej rodzinie kobietom włos się raczej nie wyrzedza. A rzęsy na reklamach to photoshop, nikt nie ma oprawy oczu jak z japońskiego komiksu.
              • anna-pia Re: konsystencja tuszu a zlepianie 25.08.11, 00:20
                pierwszalitera napisała:

                > /cięcie/

                Nie zrozumiałaś, o co chodzi. Trudno, nobody's perfect.
    • izas55 Wibo Extreme Lashes [swatch] 16.01.12, 00:14
      Moje przypadkowe odkrycie. Kupiony w Rossmanie. Tani 7-9zł!, z czystym sumieniem wyrzucam jak zaczyna gęstnieć. Tutaj można zobaczyć opakowanie i bardzo gęsta i wygodną szczoteczkę wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=37595
      Jak widać na zdjęciu od góry, rzęsy mam praktycznie niewidoczne bez tuszu, cienkie, rzadkie i nierównej długości. Większość tuszów je skleja i daje za słaby efekt pogrubienia.
      Tusz nałożony jedną warstwą (środkowe zdjęcia) wygląda bardzo naturalnie, nie skleja, przy nałożeniu dodatkowych warstw (dolne zdjęcia) zaczynają się pojawiać grudki, ale po rozczesaniu efekt jest całkiem niezły

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/zf/de/okmd/L3mAl9cVntlmu6OlQX.jpg
      • ciociazlarada Re: Wibo Extreme Lashes [swatch] 21.01.12, 00:45
        Świetny! No i ta cena:)
        Bardzo masz ładny kolor oczu. Czym robisz kreski?
        • izas55 Re: Wibo Extreme Lashes [swatch] 21.01.12, 07:59
          Kupiłam sobie kolejne Wibo, tym razem z silikonową szczoteczką. Też za 9zł. Obfocę jak będę miała chwilę

          Kreski - AVON Supershock. Genialna, żelowa, maluje się nią jak masłem niemalże, po czym zastyga i jest nie do zdarcia. Niestety znowy AVON coś grzebie przy swojej ofercie i chyba ją wycofali i wprowadzili coś "lepszego"
          • ciociazlarada Re: Wibo Extreme Lashes [swatch] 21.01.12, 10:59
            Bardzo ładnie wygląda. Nie będę polowała, bo wolę mokrymi cieniami i we wszystkich kolorach tęczy. Jakby Ci Avon wycofali, polecam ten pędzelek: www.coastalscents.com/brushes/application/liner-brow-brushes/br-515.html, można nim zrobić dowolnej grubości kreskę z każdego materiału.
            • izas55 OT kreski 21.01.12, 12:55
              też robię kreski cieniami na mokro, kocham grubaśne na górnej powiece i smoky eye.
              Pędzelek mam taki www.sephora.com/browse/product.jhtml?id=P239509&categoryId=S4700&shouldPaginate=true
    • miss-alchemist Clinique Lash Doubling Mascara + baza/odżywka 20.01.12, 22:33
      Kupiony w promocji w Douglasie za 29 zł (4 g tuszu i 4 g odżywki).

      Rzęsy mam niezbyt imponujące ;), raczej cienkie, rzadkie i jasne, średniej długości, więc super efektu u mnie nie da się osiągnąć. Najbardziej zależy mi na tym, żeby tusz nie sklejał rzęs i tutaj ten Clinique sprawdza się nie najgorzej - ma dość gęstą szczoteczkę, w miarę ładnie rozczesuje, nie muszę jakoś bardzo poprawiać. Pogrubia tak sobie, trochę wydłuża.

      Ciekawostką dla mnie jest baza, nazwana odżywką. Mam ten zestaw od grudnia, jakichś oszałamiających efektów odżywczych nie odnotowano, rzęsy są jakie były. I teraz nie wiem, czy tu zasługa odżywki, czy też tuszu, ale trwałość makijażu na duży plus. Zawsze mam problem z odbijaniem się tuszu nad i pod oczami, tutaj nic takiego nie występuje. Nie chodzę też z efektem misia pandy, co bardzo cieszy. Baza łatwo się nakłada, chociaż zdarza mi się ciapnąć za dużo i wtedy okropnie skleja rzęsy.

      Ogólnie z zestawu jestem zadowolona, gdyby ponownie trafiła się promocja, to bym kupiła, ale w cenie regularnej - raczej nie.
    • lonely.stoner Re: TUSZE DO RZĘS 21.01.12, 02:02
      moj faworyt to Masterpiece Max MAx Factor- taki w fioletowej tubce. Mam krotkie, rzadkie rzesy, i proste. Po nalozeniu 1 warstwy wygladaja super :) - dluugie, geste, ciemne, bez grudek... uzywam zawsze zalotki. JEdyny minus to duza szczoteczka- z ktora trzeba uwazac zeby sobie nie wsadzic przypadkiem do oka, zwlaszcza jak chce sie dosiegnac najkrotszych rzes w kaciku.

      Poza tym uzywalam tez tusze Loreal, Rimmel, Maybeline, Bourjois, Revlon, Body Shop i Lancome, Pierre Rene i pewnie z milion innych firm- i szalu nie ma. Ten z MAx Factor jest najlepszym tuszem.

      aha, polecam tez odzywke do rzes Talika firmy Lipocils- kupuje raz na jakis czas, i naprawde po niej rzesy sa dluuuugie- tylko trzeba regularnie uzywac, i mniej ich wypada- to znaczy ze po prostu sa mocniejsze, i nie wypadaja tak szybko takze wzrastaja do swojej maxymalnej dlugosci.
      • mszn Re: TUSZE DO RZĘS 21.01.12, 10:11
        Też lubię Maxy Factory. Zwykły Masterpiece, a jeśli sępię akurat tych kilku euro więcej (co jest głupotą, bo tusz kupuję raz na półtora roku), to 2000 Calorie. Przyzwyczaiłam się do tych gęstych, wielkich szczot i właśnie innymi tuszami wydłubuję sobie oczy.
    • izas55 Benefit Bad Gal Blue 21.01.12, 11:53
      Mam słabość do kolorowych tuszów do rzęs, i mam słabość do firmy Benefit. Lubię zwłaszcza ich róże i bronzery, a do tuszu Bad Gal przymierzałam się od jakiegoś czasu, oczywiście w poszukiwaniu spektakularnego pogrubienia. Po prostu chciałam żeby na pierwszy rzut oka było widać jaka ze mnie zła dziewczyna ;-).
      Ale ponieważ nie jestem wielką fanką płacenia ponad 150zł za tusz do rzęs, powstrzymywało mnie to od zakupu. Ale ostatnio w Sephorze trafiłam na przeceniony Bad Girl Blue ponad 50% off, więc się skusiłam.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/zf/de/okmd/5ZbKDRUiriGbDeRYbX.jpg

      W rzeczywistości opakowanie jest odrobinę bardziej fioletowe, sam tusz też. Ma wielką szczotę, na zdjęciu do porównania Wibo i Bourjois. Ciężko mi się taką szczotą manipuluje w kącikach oczu. Do tego szczoteczka jest dość rzadka jak na taką szczotę co powoduje u mnie sklejanie rzęs. Na zdjęciach poniżej musiałam je rozczesać metalowym grzebyczkiem.
      No nie zachwycił mnie niestety, może dlatego, że spodziewałam się grubaśnych rzęs, a dostałam rzęsy wyglądające dość naturalnie. No i muszę tracić czas na rozczesanie rzęs, co mi kompletnie psuje nastrój o poranku. Nie jest oczywiście zły, ale za normalną cenę raczej go nie kupię powtórnie

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/zf/de/okmd/nnbM3AimKlbbPteBuX.jpg
      • mszn Re: Benefit Bad Gal Blue 21.01.12, 12:25
        Baaardzo mi się podobają te zdjęcia, taka jedwabna firanka. Może i nie o ten efekt Ci chodziło, ale jest pięknie.
        • izas55 Re: Benefit Bad Gal Blue 21.01.12, 12:31
          podejrzewam, że to efekt boskiego grzebyka do rzęs
          www.tweezerman.com/store/product/folding-ilashcomb/
          i dziękuję ;-)
    • izas55 Sephora Mascara Reversant [swatch] 21.01.12, 12:26
      Tusz kupiony kiedyś przy okazji w Sephorze przy jakiejś promocji Kup 2 produkty a trzeci dostaniesz za darmo. Więc ten tusz był tym za darmo, a normalnie kosztuje chyba 65zł.
      Jedno z moich większych pozytywnych zaskoczeń

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/zf/de/okmd/u7EwAXsj8xTdlATbpX.jpg

      Ma jasny kolor, dla mnie i moich ciągot do dramatycznego efektu, trochę za jasny. Ale do delikatnego dziennego makijażu jest świetny. Brąz jest chłodny, z dużą domieszką śliwki, co się rzadko zdarza i trochę wygląda jakby był lekko perłowy. Jedna z lepszych szczoteczek jakie miałam, dość mała, gęsta, a dzięki temu stożkowatemu kształtowi - dobrze mi się nią maluje w kącikach oczu.
      Nie skleja i przy nałożeniu 2-3 warstw leciutko podkręca co trochę widać na zdjęciu w prawym dolnym rogu.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/zf/de/okmd/UaDoS8L3jGgZG7FwBB.jpg
      • lonely.stoner iza55 21.01.12, 20:29
        tak przegladam twoje zdjecia i dochodze do wniosku ze ty chyba lubisz tusze ktore nic nie robia z rzesami poza pokolorowaniem ich. Masz naturlanie dlugie rzesy, sa jedynie jasne- i te tusze ktorymi sie zachwycasz w moim przypadku by nic nie zrobily- bo ja np, nie dosc ze mam rzesy dosc jasne to i krotkie/rzadkie. Wiec tak na dobra sprawe taki efekt jaki ty chcesz osiagnac to mozna byle jakim tuszem przy odrobinie wprawnej reki.
        • izas55 Re: iza55 21.01.12, 21:05
          Ja się zachwycam, bo nie znalazłam ŻADNEGO tuszu który na prawdę pogrubiał by mi rzęsy w zauważalny sposób. Więc te które dają efekt lepszy od przeciętnego zasługują na uwagę. Nie szukam niczego co mi będzie przedłużać rzęsy (bo wtedy już kompletnie bym zapaćkała okulary) ani je podwijać, o czym z resztą wspominałam na początku tego wątku.

          Żeby można było zobaczyć ich tendencję do sklejania się, ja je sobie pomaluję super wypasionym pogrubiającym Diorem, który leży nieużywany w lodówce, to zobaczysz jak smętnie wyglądają ;-). Żaden z tuszów które sfotografowałam nie pogrubia moich rzęs bo one są takie cienkie. Podobno aparat dodaje kilogramów, więc najwyraźniej na zdjęciu wydają się grubsze ;-). Poza tym na drugim oku mam je tak rzadkie, że widać łyse placki.

          Tuszu idealnego i pogrubiającego ciągle szukam. Przy czym zaznaczam, że nie zależy mi na takim tuszu którym będę malowała rzęsa po rzęsie warstwami co będzie trwało wieki. To można osiągnąć zarówno bylejakim tuszem (przy okazji zdefiniuj proszę bylejaki) jak i takim z wysokiej półki. Wprawną rękę raczej posiadam.

          Poleciłabyś coś co się u ciebie sprawdza? Może zrób zdjęcie i wstaw.
          • izas55 max factor 22.01.12, 08:19
            Właśnie dostrzegłam, że pisałaś o Max Factor ;-). Możesz wrzucić zdjęcia w nim bo jestem ciekawa? Wielkość szczoteczki trochę mnie zniechęca.
            I powiedz proszę gdzie kupujesz odżywkę o której pisałaś.
            • lonely.stoner Re: max factor 22.01.12, 14:22
              izas55 napisała:

              > Właśnie dostrzegłam, że pisałaś o Max Factor ;-). Możesz wrzucić zdjęcia w nim
              > bo jestem ciekawa? Wielkość szczoteczki trochę mnie zniechęca.
              > I powiedz proszę gdzie kupujesz odżywkę o której pisałaś.

              mozesz kupic wersje max factor masterpiece - nie max tylko ta zwykla, ma mala szczoteczke, i ten tusz ma za zadanie wlasciwie tylko pogrubic rzesy i rozdzielic, ten ktory ja uzywam- Masterpiece MAX pogrubia i wydluza.
              Zdjec nie wrzuce bo nie mam.
              A odzywke kupuje przez internet na stronie Talika.
          • lonely.stoner Re: iza55 22.01.12, 14:30
            > Tuszu idealnego i pogrubiającego ciągle szukam. Przy czym zaznaczam, że nie zal
            > eży mi na takim tuszu którym będę malowała rzęsa po rzęsie warstwami co będzie
            > trwało wieki. To można osiągnąć zarówno bylejakim tuszem (przy okazji zdefiniuj
            > proszę bylejaki) jak i takim z wysokiej półki. Wprawną rękę raczej posiadam.
            >

            tusz byle jaki to wlasnie taki jak piszesz- ktorym nie osiaga sie w sumie zadnego efektu poza pokolorowaniem rzes, i ktory ma kiepska jakosc (kruszy sie, odbija itd).
            Najlepszy moim zdaniem bylby ten Masterpiece - nie obciaza rzes, i 1 wartwa na pewno wystarczy. A dzieki temu ze ma silikonowa szczoteczke nie trzeba zadnych cudow robic zeby rzesy sie nie posklejaly, o grudkach juz nie wspominajac. Tusz jest raczej z niskiej polki- bo w PL kosztuje chyba z 50zl.

            aha, dopiero teraz sprawdzilam - ten tusz ktory ja uzywam w Polsce nie nazywa sie masterpiece max tylko fusion mascara albo false lash effect- ma taka wieksza tubke i duza szczteczke. A masterpiece MAX to wersja z normalna mala szczoteczka i ten tusz jest wlasnie chyba najlepszy na pogrubienie rzes.
            • izas55 pogrubiający max factor 22.01.12, 20:44
              Jak wykończę ten który kupiłam teraz to na pewno się za nim rozejrzę ;-)
    • izas55 Wibo Growing Lashes Stimulator Mascara [swatch] 21.01.12, 12:50
      Mój Bourjois dokonał w końcu żywota i stwierdziłam, że mogę kupić sobie nowy czarny tusz.
      Chcąc połączyć przyjemne z pożytecznym, kupiłam tusz do przetestowania.
      Po raz kolejny padło na Wibo, tym razem Growing Lashes Stimulator Mascara. Zachęciła mnie szcoteczka - mała, silikonowa, taka jak lubię. No i cena poniżej 10zł
      Tu dobrze widać szczoteczkę i opakowanie
      somethingtodoff.blogspot.com/2011/12/wibo-growing-lashes-stimulator-mascara.html
      Oczywiście nie jestem w stanie powiedzieć nic na temat jakiejkolwiek stymulacji, oceniam tylko komfort malowania się nim.
      Na zdjęciu jest tylko jedna warstwa tuszu! Świetnie się nakłada, nie skleja. Jak dla mnie, szczoteczka mogłaby być gęściejsza. Nie zauważyłam jakiegoś osypywana się o czym piszą dziewczyny na wizażu. Dla mnie ten tusz jest super, a stosunek jakości do ceny to mistrzostwo świata

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/zf/de/okmd/2TZvlzuELrTPXtsFjX.jpg
      • teresa104 Izkas, ile Ty masz tych tuszów? 21.01.12, 13:23
        Przecież to równik można by zatuszować!

        Ja mam jeden do używania, jeden taki sam, ale stary, a ponieważ nigdy nie wiem, który jest stary, który nowy, boję się któryś wyrzucić. I mam jeden, który był kulą w płot, bo szybko spada mi w postaci grud na poliki i obcy ludzie mi mówią, że mam sadzę na twarzy. To go nie używam, tylko przemieszczam, szkoda wyrzucić, używać się nie da. Może szczotka się kiedyś przyda do celów technicznych.

        No dobra, skoro już zrobiłam Ci wyrzut, przeciwstawiając Twojemu makijażowemu wyuzdaniu mą mnisią skromność i rozwagę, to spytam: co myślisz o granatowym tuszu do granatowych cieni na oczach o sraczkowatej tęczówce? Czy to siara jakaś? Bo dostałam cienie na imieniny (tradycja: stal, granat, niebieskawa zieleń) i coś bym mogła pokombinować.
        • izas55 Re: Izkas, ile Ty masz tych tuszów? 21.01.12, 14:27
          Mam jeszcze dwa których nie fotografowałam, ale leci do mnie trzeci ;-). Ja te tusze zużywam w sporych ilościach, bez 2-3 warstw raczej nie wchodzę z domu to się szybko zużywają. Poza tym ostatnio przerzuciłam się na tusze za 10zł to nie szkoda mi wywalić po 3-4 miesiącach jak wyschnie. Niektórzy tyle wydają codziennie na fajki.

          Ja bym ten granatowy tusz do sraczkowatej tęczówki nosiła jak najbardziej, tylko nie z granatowymi cieniami, a na przykład fiołkowymi lub brązowymi. Albo kombinacja fiołkowy + zgniłozielony cień i do tego granatowy tusz. Ale to pewnie nie na co dzień. Na co dzień beżowy cień, delikatna granatowa kreska u nasady rzęs (może być roztartym cieniem) + granatowy tusz. Bo granatowy tusz do granatowych cieni sprawi, że ich nie będzie zupełnie widać, więc lepiej jest wybrać cień kontrastujący z rzęsami.
          • teresa104 Brąz do sraczkowatych tęczówek 21.01.12, 15:52
            to sprawa diabla. Nieoczywista, powiem Ci. Wiadomo, że brąz brązowi nierówny, jednak kilka moich prób skończyło się fiaskiem. Odcień brązu, który dobrze wygląda na mojej skórze, czyli zimny kawowy brąz, robi mi zupełnie żółte oczy. Co może samo w sobie nie jest takie złe, wszak w dowodzie stoi, iż piwne. Piwo to piwo, żółte jest piwo. Wszelkie ciepłe, czerwonkawe odcienie podbijają felery cery, naczynka głównie, też te w oczach.
            Natomiast wszelki granat, szary też, mogę ładować w ciemno. Skóra żółta, oczy orzechowe.

            Może jeszcze nie znalazłam tego brązu. A chyba warto poszukać, bo ten brąz uznałabym raczej za brak koloru, za wymodelowanie oka, optyczne powiększenie, a nie tapetę.

            Siedziałam wczoraj pod Inglotem w Złotych i obserwowałam przez 38 minut malowanie jednej pani, jednej - podkreślam. To tyle czasu zajmuje?
            • izas55 Re: Brąz do sraczkowatych tęczówek 21.01.12, 16:08
              no rzesz! znaczy się minęłyśmy pod tym Inglotem wczoraj ;-).
              A co do brązu to masz świętą rację, jest trudny przy twojej kolorystyce, i tyż prawda, że musi być chłodny. Taki betonowo szaroburobrązowy. Mam gdzieś taki cień, jak mi się naładuje bateria w aparacie to zrobię zdjęcie.
              Mi poranny makijaż zajmuje 5-7 minut, z tego połowa na malowanie warstwami moich wylniałych rzęs i ich rozczesywanie, ale czasem jak mi się chce poeksperymentować, zwłaszcza z kimś kogo nie znam, to się i 40 minut zejdzie.
              • teresa104 Re: Brąz do sraczkowatych tęczówek 21.01.12, 16:34
                Jak się skupię, to Ci powiem, o której tam siedziałam. Od 14 byłam w Złotych, gdzieś o 15 już osłabłam od łażenia i szukałam jakiegoś zydla, żeby się posadzić. I w końcu tę pufę fioletową znalazłam. 15:43 wstałam i poszłam na dworzec, następnie nie zdążyłam na pociąg o 16:02, bo zapomniałam, że tam po remoncie zlikwidowano wiele kas.

                Nie masz wyliniałych rzęs, nie są to rzęsy jak szczota, ale kto by chciał szczotę. Ładne, długie rzęsy masz.
                • izas55 Re: Brąz do sraczkowatych tęczówek 21.01.12, 17:10
                  To się nie miałyśmy szansy spotkać, ja tam byłam jak ty byłaś pewnie w połowie drogi do domu albo i dalej.
                  A co do rzęs to na zdjęciach jest to "lepsze" oko z rzęsami o równej długości. I w związku z tym wpiszę się do wątku o wadach urody ;-)
          • prostokvashino Re: Izkas, ile Ty masz tych tuszów? 21.01.12, 19:13
            zas55 napisała:

            > Poza tym ostatnio przerzuciłam się na tusze za 10zł to nie
            > szkoda mi wywalić po 3-4 miesiącach jak wyschnie. Niektórzy tyle wydają codzie
            > nnie na fajki.
            Ostatnie moje odkrycie - tusze z Biedronki, są 2 pogrubiający i wydłużający za 8 lub 9 zł.Wydłużający ma genialną szczoteczkę, tusz jest z tych rzadszych, pięknie mi rozdzielał rzęsy. Generalnie efekt bym powiedziała, że niewiele różnił się od clinique. Jedynie w ciągu dnia robi mi oczy pandy (pod dolną linią rzes, mimo, ze malowałam tylko górną). Ale ja mam tłustą cerę w strefie T i również większość tuszy w cenie 100-150zł robiło mi taką samą pandę.
            • izas55 Re: Izkas, ile Ty masz tych tuszów? 21.01.12, 19:23
              No to koniecznie muszę spróbować. A czy one są sprzedawane pod marką biedronki? Bo ja w biedronce obok siebie widziałam tylko tusze Eveline.
              • prostokvashino Re: Izkas, ile Ty masz tych tuszów? 21.01.12, 20:48
                Tuszy Eveline w Biedronce nie widziałam jeszcze nigdy. Te się pojawiły 5-7 tygodni temu. Są w złotych pudełkach z czarnymi napisami,firma albo seria Carla Norri. Wersja wydłużająca ma bardzo fajną szczoteczkę.
                • izas55 Re: Izkas, ile Ty masz tych tuszów? 21.01.12, 21:06
                  Będę musiała rzucić okiem, dzięki za info
            • ciociazlarada Re: Izkas, ile Ty masz tych tuszów? 21.01.12, 20:07
              prostokvashino napisała:

              Generalnie efekt bym powiedziała, że niewiele różnił
              > się od clinique. Jedynie w ciągu dnia robi mi oczy pandy

              Tym też niewiele różnił się od Clinique;-)
    • mszn Tusz do dolnych rzęs 28.01.12, 23:02
      Obczajając siostry Pixiwoo, o których słyszałam już dawno temu, natknęłam się na zajawkę o Clinique Bottom Lash Mascara. Wstawiam tutaj, może któraś z Was od zawsze marzyła o czymś takim :)
      • izas55 Re: Tusz do dolnych rzęs 28.01.12, 23:16
        Nie wiem jak mogłam bez niego żyć ;-).
      • teresa104 Malowanie dolnych rzęs szmera 29.01.12, 13:57
        czyli łaskocze. Do tego pomalowane dolne rzęsy zaczynają się zaczepiać z górnymi i szmeranie całodzienne gwarantowane. Ja dolnych nie maluję, próbowałam parę razy i spłakałam się ze śmiechu przy tej czynności.
    • little_woman1 Re: TUSZE DO RZĘS 10.02.12, 14:11
      Polecam Manhattan, Proffesional Mascara with Silk (tusz wydłużający i pogrubiający). Zasadniczo nigdy nie widziałam różnicy między poszczególnymi tuszami (mówię o tej średniej półce, czyli ceny do 30, max. 40 zł, bo na droższe szkoda mi kasy), ale ten wyróżnił się tym, że świetnie się nakładał, nawet na początku korzystania nie oblepiał całej szczoteczki, ładnie wydłużał i nie sklejał. Nie wiem czy jest jeszcze dostępny bo od jakiegoś czasu nie widziałam go na półkach niestety :(
    • po.rzeczka Szukam brązowego wodoodpornego 03.06.13, 20:22
      Szukam dla koleżanki na urodziny. Rzadko używa tuszu, ale jak już, to upiera się przy wodoodpornym. Czy macie jakieś sprawdzone, które występują też w brązie?
      • izas55 Re: Szukam brązowego wodoodpornego 03.06.13, 22:00
        Zajrzyj do Sephory, w ich linii własnej są niezłe wodoodporne tusze.
    • besame.mucho Helena Rubinstein - jakie szczoteczki? 03.06.13, 22:21
      Mój ulubiony Lancome L'extreme jest ostatnio nie do dostania, a w Sephorze usłyszałam, że w ogóle nie jest już produkowany (wiecie czy to prawda, czy tylko tak straszą?) i szukam alternatywy. Przetestowałam kilka innych Lancome, ale żaden mi nie pasuje tak jak L'extreme - niektóre są za gęste, inne za szybko schną, w jeszcze innych mi nie gra szczoteczka. Poczytałam lobby i z Waszych opisów najbardziej do moich rzęs przemawia HR, tylko powiedzcie proszę jakie te tusze mają szczoteczki. Lubię tradycyjne szczoteczki z włosia, silikonowe wypustki, grzebyczki itd. się u mnie nie sprawdzają, bo mają za krótkie ząbki. Do tego to włosie musi być porządnie sztywne, żeby rozczesać gęste rzęsy, i gęste, bo inne mi sklejają rzęsy. HR takie ma czy szukać czegoś innego?
      • izas55 Re: Helena Rubinstein - jakie szczoteczki? 03.06.13, 23:19
        A w Sephorze albo Douglasie nie są wystawione same szczoteczki do "pomacania"?
        Może ta?

        https://image.ceneo.pl/data/products/966382/i-helena-rubinstein-lash-queen-tusz-do-rzes-7gr.jpg
        • besame.mucho Re: Helena Rubinstein - jakie szczoteczki? 04.06.13, 13:07
          > A w Sephorze albo Douglasie nie są wystawione same szczoteczki do "pomacania"?

          A fakt, że chyba są, używałam tego L'extreme tyle lat, że zawsze brałam na ślepo z półki i już zapomniałam, że przecież można wymacać w sklepie, dzięki :) !
      • pierwszalitera Re: Helena Rubinstein - jakie szczoteczki? 04.06.13, 10:31
        besame.mucho napisała:

        Poczytałam lobby i z Waszych opisów n
        > ajbardziej do moich rzęs przemawia HR, tylko powiedzcie proszę jakie te tusze m
        > ają szczoteczki.

        Każda wersja tuszu do rzęs HR ma inną szczoteczkę, ale te które próbowałam miały zawsze tradycjyne szczoteczki z włosia. Kształt szczoteczek możesz sobie obejrzeć mniej więcej tutaj. Mnie najbardziej odpowiadała szczoteczka z Lash Queen Feline Blacks, bo jest długa i stosunkowo wąska, a moje rzęsy mają przy grubych szczotach nabierających dużo tuszu skłonność do sklejania, czego nie lubię. Ta Extravaganza ma jak na mój gust szczotkę za grubą, ale jak sama nazwa mówi, ma robić dosyć spektakularny efekt, zależy co kto lubi. Do każdej wersji jednak nie zaglądałam, więc może być, że niektóre mają też silikonowe wypustki. Najlepiej poczytaj sobie najpierw opisy tuszów, byś wiedziała o jaki efekt ci chodzi, a potem pójdź pomacać szczotki do Douglasa, bo niektóre szczotki są śmiesznie wygięte i trzeba mieć świadomość, że będzie w malowaniu jakoś inaczej niż zwykle. Ja mam ochotę wypróbować Lash Queen Fatal Blacks, bo ma taką wężowo wygiętą, zakręcającą rzęsy szczoteczkę.
        Trudno powiedzieć, jak HR daje sobie radę z innymi rzęsami niż moje, ale każda wersja tuszu jest nieco inna. Wspólne jest to, że są raczej plastyczne, dłużej zasychające, ale nie lejące się i nie kruszące się (silikon?), co lubię, bo daje mi to czas wyczesać i wymodelować moje długie rzęsy bez potrzeby targania po suchym już tuszu. Ale z tym długim zasychaniem można też przesadzić, jak okazało się przy moim aktualnym Artdeco, schnie tak długo, że cała wymodelowana konstrukcja opada i robią mi się proste czułki. Feline Blacks był też jedynym tuszem, który nigdy mi się nie mazał, Dior Iconic robi mi czasem po wielu godzinach oczy pandy. Kupiłam Diora, bo chciałam lżejszego efektu, a Lash Queen Feather akurat nie było. Feline Blacks ma piękny kolor czarnej lekko błyszczącej smoły, ale miałam akurat fazę na naturalność. W sumie, ja dużo nie oczekuję od tuszu do rzęs, tyle tylko, by nie drażnił oczu, robił ładny kolor, dało się go czysto nałożyć, a jak do tego trochę podkręca, to jest super, bo mam z natury dosyć długie i gęste rzęsy, więc tych wszystkich funkcji wydłużania, pogrubiania i powiększania objętości nie potrafię specjalnie ocenić i nawet takich nie szukam. Ja muszę uważać nawet, by nie zrobić sobie tuszem efektu zbyt teatralnego, bo przy rudawych blondynkach z bladą twarzą, w dosyć zaawansowanym wieku wygląda to raczej śmiesznie. ;-)

        • besame.mucho Re: Helena Rubinstein - jakie szczoteczki? 04.06.13, 13:08
          Dzięki za linka i opis. Obejrzę szczoteczki i poczytam, a później pójdę jeszcze do drogerii i pomacam. Ja też nie potrzebuję ani wielkiego pogrubienia ani wielkiego wydłużenia, za to moje rzęsy łatwo posklejać, dlatego szukam tuszu idealnego :).
          • pierwszalitera Re: Helena Rubinstein - jakie szczoteczki? 04.06.13, 17:04
            besame.mucho napisała:

            > Ja też nie potrzebuję ani wielkiego pogrubienia ani wie
            > lkiego wydłużenia, za to moje rzęsy łatwo posklejać, dlatego szukam tuszu ideal
            > nego :).

            Dlatego warto dokładnie czytać, który tusz do czego się nadaje, bo przeglądając ostatni numer niemieckiej Elle znalazłam promocję nowego tuszu bodajże Lancome, właśnie powiększającego objętość. Ten tusz posiada jakieś polimery, które sklejają i wypełniają powierzchnię pomiędzy rzęsami, robiąc w ten sposób efekt większego i grubszego owłosienia. Dla kogoś mniej obdarzonego przez naturę, a pragnącego efektu XXL na pewno super, ja bym dostała chyba szału, gdybym musiała chodzić z posklejaną mazią na oczach. Z moich obserwacji nie sklejają tusze wolno wysychające i elastyczne, a wypróbowane przez mnie HR takie właśnie były.
      • maggianna Re: Helena Rubinstein - jakie szczoteczki? 04.06.13, 11:02
        Z informacji na oficjalnej stronie Lancome wynika ze nadal jest w ofercie:
        www.lancome.pl/_pl/_pl/makijaż/oczy/tusze-do-rzęs/lextreme-181019.aspx
        ale w sklepie internetowym nie ma.

        Widzialam ten tusz w Sephorze lub Douglasie w Wiedniu, byl chyba tez na lotnisku w WAW, szkoda ze nie wiedzialam to bym Ci przywiozla.
        W tym miesiacu juz nigdzie nie jade ale moge zapytac kogos ze znajomych zeby kupil.
        • besame.mucho Re: Helena Rubinstein - jakie szczoteczki? 04.06.13, 13:10
          > Widzialam ten tusz w Sephorze lub Douglasie w Wiedniu, byl chyba tez na lotnisk
          > u w WAW, szkoda ze nie wiedzialam to bym Ci przywiozla.
          > W tym miesiacu juz nigdzie nie jade ale moge zapytac kogos ze znajomych zeby ku
          > pil.

          Dziękuję, ale nie ma co robić kłopotu, jeśli wycofali, to trudno, będę musiała się zaprzyjaźnić z czymś innym, a jeśli nie wycofali, to pewnie prędzej czy później się w Sephorach i Douglasach znajdzie, już kilka razy tak było, że na chwilę znikał i znów się pojawiał :).
    • black_halo Essence - get BIG! lashes 04.06.13, 00:04
      Moje najnowsze odkrycie, tanie jak barszcz. Kupilam po ogromnym rozczarowaniu tuszem Astor za chyba 38 zlotych.

      Tusz z Essence ma lekko wygieta szczoteczke, ktora fajnie podkreca rzesy. szczoteczka jest duza ale za to swietnie rozdziela, rzesy nie posklejane. Nie potrzebuje nic nadzwyczajnego, moje rzesy sa dlugie ale koncowki maja jasne, sa za to wystarczajaco geste wiec jedna warstwa daje mi idealny look. Na wieczor mozna pacnac dwa razy i daje lekki efekt sztucznych rzes. Nie sypie sie. Mam go miesiac wiec nie powiem czy na dlugo starcza ale za ta cene (2.59 euro) moge kupowac i co miesiac.
    • prostokvashino Missha 4D 08.06.13, 21:49
      Mój wynalazek, używam od roku. Gdzieś na stanikowych forach przeczytałam o nim.
      Do kupienia na ebay (koreański). Kosztuje ok 7$, przesyłka zazwyczaj darmowa.
      Jest to NAJLEPSZY tusz, jaki miałam w życiu. A próbowałam w desperacji sporo różnych z najwyższej półki: chanel, dior, helena , hypnose, armani, ysl i inne, których nie pamiętam.
      Każdy w ciągu dnia odbijał mi się pod oczami, klasyczna panda (nigdy nie malowałąm dolnych rzęs!)
      Ten mało, że się nie odbija, generalnie nie zlepia rzęs, to na dodatek przechodzi największą próbę - po zajęciach z tańca (gdzie mi pot dosłownie płynie po twarzy strumieniami) on tylko kruszy się w śladowych ilościach (jeśli nie pocieram oczu - niestety, jak sie tam pocę, to nie raz zapominam i wycieram wodę z twarzy, pocierając przy tym oczy).
      Nie jest to tusz wodoodporny, więc pięknie się zmywa płynem do demakijażu z Rossmana za 5zł:)
    • besame.mucho SWATCH Helena Rubinstein Lash Queen Feline Blacks 12.06.13, 09:59
      Stałam 20 minut przy półce, macałam szczoteczki i ostatecznie padło na Lash Queen Feline Blacks:
      https://image.ceneo.pl/data/products/5933170/i-helena-rubinstein-lash-queen-feline-blacks-mascara-wydluzajaca-i-pogrubiajaca-rzesy-7g.jpg

      Ta druga panterka, Extravaganza, miała opis, że jest bardzo pogrubiająca, a tego nie szukam, a szczoteczka wydawała się dosyć miękka, więc balam się, że nie będzie dobrze rozczesywała rzęs. Wahałam się jeszcze między Fatal Blacks i jeszcze jedną, której nazwy niestety nie zapamiętałam i nie mogę się doszukać w necie, ale która miała opis, że rozdziela rzęsy i szczoteczkę taką, która miała włoski jakby z jednej strony dłuższe, a z drugiej krótsze. Ale stwierdziłam, że może zacznę zaprzyjaźnianie się z Heleną od prostej szczoteczki, a ewentualnie później będę kombinować.

      LQ Feline Blacks malowało mi się dobrze, na zdjęciach jedna warstwa tuszu. Wydłuża, nieco pogrubia, ale na szczęście nie za bardzo, czyli robi dokładnie to co chciałam. Na swatchu troszkę sobie nią posklejałam rzęsy, ale to raczej kwestia mojego nieprzyzwyczajenia do szczoteczki, a nie wada tuszu, bo dziś przy malowaniu już mi się to nie zdarzyło :). Nie osypała się, nie porozcierała i w ogóle jestem z niej zadowolona.

      https://imageshack.us/a/img209/7861/tuszo.png
      • pierwszalitera Re: SWATCH Helena Rubinstein Lash Queen Feline B 12.06.13, 11:12
        Ładne oczy masz, komu je dasz? Takie ładne oczy.... ;-)
        Twoje rzęsy wyglądają już bez tuszu zarąbiście, a Feline Blacks wygląda u ciebie bardziej naturalnie niż u mnie. No ale ja bledziuch z o dużo jaśniejszą oprawą oczu jestem. Tak sobie myślę, że tusze robiące u mnie naturalne rzęsy, jak Dior Iconic na przykład, u ciebie nie byłyby praktycznie widoczne. ;-)
        • besame.mucho Re: SWATCH Helena Rubinstein Lash Queen Feline B 12.06.13, 22:42
          Dziękuję :). No i przede wszystkim wielkie dzięki za dokładne opisy HR, bo to dzięki nim się skusiłam na tusz tej firmy i jestem z niego bardzo zadowolona.
          Co do tuszu, który robi naturalne rzęsy - czasem takich używam, bo czasami nie chcę mieć efektu pomalowanych rzęs, a przy używaniu pudru obsypują mi się rzęsy, więc maluję je takim, żeby były czarne, ale żeby nie wyglądały na pomalowane. Ale kiedy takie kupuję, to raczej z dolnej półki, a nie Diora, bo jednak to dosyć rzadkie sytuacje (na wakacjach kiedy nie używam podkładu czy pudru zazwyczaj nie używam też tuszu do rzęs, wychodząc właśnie z założenia, że i tak są czarne i dosyć gęste), więc szkoda mi na taki tusz więcej kasy.
Pełna wersja