kasica_k
14.08.11, 23:26
Przypuszczam, że niejednej z Was zdarzyło się zetknąć z taką praktyką: oto stoicie przed półką pełną, powiedzmy, lakierów do paznokci, i chcecie wypróbować jeden z produktów. Testera brak. Pomocna sprzedawczyni jednak sięga po normalny produkt i proponuje Wam przetestowanie go "w drodze wyjątku, bo testery się nam skończyły".
Niedawno miałam taką sytuację w Doglasie i trochę straciłam ochotę na kupowanie tam lakierów, bo nie chcę płacić niemałej ceny za coś, co było wcześniej otwierane i używane. Tylko jeśli nie tam, to gdzie? Kto mi zagwarantuje, że we wszystkich sklepach z kosmetykami nie postępuje się podobnie? Podejrzewam, że gdyby klientki nie zgadzały się nagminnie i ochoczo na takie propozycje, sklepy częściej inwestowałyby w testery. Jak się zachowujecie w takiej sytuacji? Ja odmawiam.