Malowanie przez makijażystkę

16.08.11, 16:38
Byłyście kiedyś malowane przez kogoś? Gdzie? Z jakiej okazji? Byłyście zadowolone? Nauczyłyście się czegoś nowego? :)
    • yaga7 Re: Malowanie przez makijażystkę 16.08.11, 16:42
      Dawno temu tak się uczyłam sama siebie malować. Łaziłam parę razy po sephorach czy inszych perfumeriach (nie pamiętam), panie mnie malowały, pisały na karteczkach co i jak, czasem wyglądałam jak straszydło, ale czasem malowały ładnie, więc wybierałam to, co mi się podoba i potem próbowałam sama.

      Potem miałam dwa podejścia do makijażu ślubnego - jedna domorosła wizażystka ślubna pomalowała mnie okropnie, kompletnie nie pod moją urodę i nie pod moje życzenia (a była z polecenia i inne osoby były zadowolone). Zmieniłam na kogoś kompletnie w ciemno i to był strzał w 10, ślubnym mejkapem byłam zachwycona. Ale już na sesję foto malowałam się sama i też fajnie wyszło.

      Od tego czasu już nikt mnie nie malował i nie sądzę, żeby to było konieczne, bo teraz to sama potrafię dość dobrze ;)
      • urkye Re: Malowanie przez makijażystkę 16.08.11, 16:57
        Makijażu ślubnego bałam się masakrycznie, własnie ze względu na potencjalny efekt straszydła;) Na szczęście wyszło dość dobrze, ale imo miałam za ciemny podkład i przez to nie byłam w 100% zadowolona. Na sesję tak jak Ty malowałam się sama i byłam zadowolona:P
    • urkye Nauka makijażu w Inglocie 16.08.11, 16:55
      Byłam kilka razy na makijażu w Inglocie. Jest bardzo sympatycznie:) Pierwszy raz byłam z tytułu nauki malowania się cieniami - dotychczas ograniczałam się jedynie do eye-linera i tuszu. Postanowiłam kupić sobie cienie i zacząć szaleć z cieniami;) Podczas kupowania ekspedientka powiedziała mi, że w piątki jest makijażystka i jeśli kupi się cokolwiek za min. 50zł, to ma się godzinną lekcję makijażu za darmo, makijażystka pomoże mi też w doborze kolorów itd. Umówiłam się więc na piątek i wspólnie najpierw wybrałyśmy dla mnie cienie, które docelowo planowałam sobie kupić, a potem pani [czyli dziewczyna pewnie w moim wieku, albo niewiele starsza/młodsza;)] krok po kroku uczyła mnie jak się maluje. Makijaż był oczywiście pełny, czyli jeszcze zaliczyłam podkłady, pudry, róże itp. Nie zgodziłam się tylko na pomadki/błyszczyki, bo jak dla mnie to już jest zbyt niehigieniczne;)
      Ogólnie bardzo mi się podobało:) Dostałam karteczkę z zapisanymi wszystkimi produktami, których makijażystka używała - bardzo dobry chwyt, jeśli coś się klientce spodoba, to wie co ma sobie później kupić i w efekcie prawdopodobieństwo ponownych zakupów u nich wzrasta;) Umówiłyśmy się na kolejną lekcję, jak już opanuję podstawy. W sumie byłam już na trzech takich spotkaniach i mam jeszcze zaproszenie na kolejne. Za każdym razem uczę się czegoś nowego i jestem bardzo zadowolona:)

      Z najfajniejszych rzeczy, których się dowiedziałam/nauczyłam, jest kolejność nakładania cieni, mieszanie ich i korzystanie z różnych dziwnych pędzelków, o których dotychczas nie słyszałam i męczyłam się z malutkimi aplikatorkami;)
    • magdalaena1977 Re: Malowanie przez makijażystkę 16.08.11, 20:07
      Kiedy byłam świadkiem na ślubie przyjaciółki, malowała mnie makijażystka.
      Malowanie trwało z pół godziny, wyglądałam jak gwiazda filmowa (tj. tak idealnie, a nie tak krzykliwie), a co lepsze makijaż był niesamowicie trwały i trzymał się do rana.
    • kaga9 Re: Malowanie przez makijażystkę 16.08.11, 20:25
      Na co dzień oczywiście maluję się sama, ale ze względu na tłustą cerę na wyjście potrzebuję bardziej trwałego mejkapu. Kilka razy byłam malowana przez kosmetyczki; najpierw przez wiele lat na specjalne okazje (mój ślub oraz nieliczne czyjeś) pacykowała mnie pani Ela, byłam raczej zadowolona, choć nawet jej makijaż nie trzymał się mojej twarzy do rana; ostatnim razem (3 lata temu, taka częstotliwość:P) trafiłam do pani, która znęcała się nad moim obliczem ponad godzinę (4 razy dłużej niż pani Ela), efekt średni.

      Wnioski:
      1) tłustej cery nic nie zmoże;
      2) kosmetyczki nie umieją malować rzęs:P Mam rzęsy bardzo cienkie, ale długie; proste, ale podatne na podwijanie. Na co dzień więc podciągam je i przy wygiętej szczoteczce osiągam naprawdę niezły efekt. Maluję je tylko z jednej strony, natomiast panie kosmetyczki, malując podobno prawidłowo, czyli z obu stron, robią mi efekt włosków na liszce. Kicha.

      Aneks:
      chciałabym się nauczyć nakładać róż, by wysmuklić twarz oraz dowiedzieć się, o co chodzi z tymi dziwnymi pędzelkami do cieni;)
    • kasiamat00 Re: Malowanie przez makijażystkę 16.08.11, 21:47
      Kiedyś załapałam się na naukę makijażu w MAC-u, fajnie było, bardzo mi się spodobało jak dziewczyna wymodelowała mi twarz różem i ciemnym pudrem. No i nie myślałam, że będę dobrze wyglądać w oliwkowych cieniach, a wyszło fajnie. Trochę przerosło ją za to zatuszowanie moich rozszerzonych porów (tzn. nie było źle, ale bez rewelacji) oraz całkowicie - dobór koloru szminki. Skończyło się na wymieszaniu szminki i jakiegoś kolorowego błyszczyka w innym odcieniu.

      Niedługo potem malowała mnie obecna tu Iza, od której nauczyłam się jak zatuszować pory na takiej skórze jak moja (gąbeczką! wciskać! nie trzeć!), która dla odmiany strzeliła mi na powieki jakiś róż (? tak to wygląda na zdjęciu, nie pamiętam), a na usta błyszczyk, który zjadłam w ciągu pół godziny. O, właśnie, jak ktoś mnie nauczy jak nie zjadać błyszczyków/szminek, to będę wdzięczna.

      BTW, Izuś, jak kiedyś będziesz miała czas i ochotę, to ja się bardzo chętnie dam wymalować w jakieś dowolnie wariackie kolory, chciałabym zobaczyć jak w tym będę wyglądać.
      • izas55 Re: Malowanie przez makijażystkę 16.08.11, 22:10
        Chetnie się spotkam, oczyma wyobraźni widzę te kobaltowe kreski ;-).
        I żeby nie było, żadną makijażystką nie jestem, coć rzeczywiście to moja pasja i malowałam bardzo wiele osób. Również do ślubu i na duże okazje.

        I jeżeli miałabym coś dorzucić na temat tego czego oczekiwać od makijażystek przed ważnymi uroczystościami, to dobrze się jest umówić na próbny makijaż. Po pierwsze unika się takich niespodzianek jak uczulenie, a po drugie daje to możliwość wypracowania pewnego konsensusu. Nigdy nie zapomnę jak malowałam koleżankę do ślubu. Ja wiedziałam od początku jak ten makijaż ma wyglądać a ona chciała czegoś innego. Dużo czasu minęło zanim ustaliłyśmy jak ten makijaż ma wyglądać
    • jul-kaa Re: Malowanie przez makijażystkę 16.08.11, 21:48
      Byłam, łącznie 5 razy: na ślubie przyjaciółki (byłam świadkową), na sesję foto przed swoim ślubem i na ślub (te trzy razy przez makijażystki/kosmetyczki?) oraz dwa razy przez Matkę Założycielkę niniejszego forum :)
      Wszystkie razy wspominam dość dobrze, makijażystkom chyba najpierw wyraźnie powiedziałam, czego oczekuję.
    • anna-pia Re: Malowanie przez makijażystkę 16.08.11, 23:20
      Raz Izas mnie pomalowała, i miałam piękne oko :) Wiem, że oprócz zielonego cienia kupię sobie coś fioletowego.
    • madzioreck Re: Malowanie przez makijażystkę 16.08.11, 23:58
      Byłam malowana przez kogoś 2 razy - raz przez makijażystkę - podobało mi się zestawienie i ustawienie kolorów, ale wykonanie było niestaranne, prześwity niepomalowanej skóry przy rzęsach, tragicznie pomalowane rzęsy i takie tam.
      Drugi raz byłam malowana przez mojego męża, i byłam zadowolona trochę bardziej - zresztą chodziło bardziej o pomysł i pokazanie ciekawej wizji, a i małżonek nie zajmuje się na co dzień makijażem, więc trochę wprawy by nie zaszkodziło ;)
      Kiedy jednak jest ważna okazja, jak mój ślub czy inne wielkie wyjście, maluję się zawsze sama.
    • pierwszalitera Re: Malowanie przez makijażystkę 17.08.11, 00:13
      Mnie wizażystka w Douglasie zrobiła przed laty moje pierwsze smokey eyes. Pamiętam dokładnie, że wzięła do tego smoliste cienie marki Bobbi Brown. Ten przepiękny kolor istnieje jeszcze pod nazwą smoke 24 (a deep brown black). Efekt był taki piorunujący, że od tej pory smokey eyes, to mój make upowy standard, tylko, że nie używam na co dzień aż tak ciemnych kolorów. Przy tej okazji okazji odkryłam też, że powieki nie muszą błyszczeć, matowe cienie wyglądają bardzo sophisticated. ;-)
    • pinupgirl_dg Re: Malowanie przez makijażystkę 17.08.11, 11:58
      Moja mama ma fioła na punkcie kolorówki i zawsze starała się mnie tym zarazić, zabierała mnie na różne darmowe makijaże. Chyba wszystkie makijażystki malują mnie w bardzo podobny sposób: ujednolicona cera, kości policzkowe podkreślone pudrem brązującym, ładnie wymodelowane cieniami oczy i delikatnie podkreślone rzęsy. Na początku mi się nie podobało, bo te panie za nic miały mój ideał makijażu pt. krwistoczerwone albo fioletowe usta, eyeliner i kapiące od tuszu rzęsy, ale z czasem ze skruchą przyznałam im rację.
    • kulka_kulkowa Re: Malowanie przez makijażystkę 17.08.11, 14:21
      Pierwszy makijaż nie z własnej ręki zrobiła mi koleżanka z klasy w II klasie ogólniaka. Żadnych fajerwerków w postaci cieni, nabłyszczaczy itp. nie było, za to musiała mieć rewelacyjny podkład, bo cerę miałam jak kryształ. Mam grupowe zdjęcie z tamtego dnia i bardzo się sobie na nim podobam.

      Makijażystka malowała mnie dobrych parę lat temu, na dwie studniówki. Byłam zadowolona, bo wtedy umiałam sobie pomalować tylko rzęsy :) Robiła mi makijaż pod kolor kiecki, taki błękitno-szary (cienie), ale doradziła mi złoto na co dzień. Spróbowałam i okazało się, że złote cienie mi bardzo pasują. Zawsze, jak kupuję nowe, to łapię się na tym, że podobają mi się złote, brązy i beże i trochę się czasem zmuszam, żeby spróbować inne.

      W tym roku mama mnie "wysyłała" do tej kobitki przed ślubem, tak jej utkwiło w pamięci pozytywne wrażenie ze studniówki, ale zgubiłam jej wizytówkę i nic z tego nie wyszło. Koleżanka, która mi dała kiedyś namiary na pierwszą makijażystkę, korzysta teraz z usług jakiejś innej i te makijaże zupełnie mi się nie podobają.

      Na ślub malowałam się sama. Makijaż miał być delikatny, więc cała sztuka polegała na zakupie dobrych, trwałych kosmetyków (głównie Artdeco - dzięki pierwszalitero!).

      Do dobrej makijażystki chętnie bym jeszcze poszła.

      PS. Pani makijażystka studniówkowa powiedziała, że mam urodę średniowiecznej księżniczki i od tamtej pory zamieniłam określenie mimoza na rzeczoną księżniczkę :) Czasem warto pójść!
    • agafka88 Re: Malowanie przez makijażystkę 18.08.11, 18:03
      Mnie malowała do tej pory zawsze przyjaciółka, która posiada naturalny talent artystyczny, maluje, rysuje, tańczy a do tego robi świetne makijaże. Z makijażu doszkalała się początkowo na youtubie, teraz ukończyła profesjonalny kurs makijażu, nie mogę się doczekać aż mnie umaluje. Dziewczyna maluje lepiej niż wszystkie makijażystki, które spotkałam i nie robi tandetnej "tapety".
      Byłam malowana na wesela, wyjścia do klubu, mniej i bardziej oficjalne imprezy i zawsze było świetnie, a makijaż utrzymywał się do rana. Dziewczyna maluje też większość dalszych i bliższych znajomych, aż żałuję, że nie ma zmysłu marketingowego i jest bardzo skromna, bo mogłaby się na tym nieźle dorobić.
      W każdym razie gdyby jakaś Lublinianka była zainteresowana, mogę dać namiary.
Pełna wersja