magdalaena1977
18.08.11, 08:42
W zasadzie zainspirował mnie wątek o testerach, ale problem jest na tyle inny, że postanowiłam założyć osobny wątek.
Czy Was też niepomiernie denerwuje zachowanie większości kosmetyczek i ekspedientek w drogeriach? Bo ja najchętniej wszelkie zabiegi przechodziłabym w pełnej narkozie ;-) a zakupy robiła w sklepie samoobsługowym (to ostatnie nawet mi się udaje).
Większość ekspedientek zachowuje się tak, jakby nic nie wiedziała o sprzedawanych produktach, a ich jedynym celem było wciśnięcie klientce jak najdroższego towaru. A jednocześnie próbę rozmowy o cenach traktują jako coś niestosownego i zaczynają patrzeć na mnie z góry.
I tak samo niestety zachowuje się większość fryzjerek - już się nauczyłam, że na zadane mimochodem pytanie "czy nałożyć odżywkę" trzeba reagować natychmiast "a ile to kosztuje?", bo inaczej do mojego rachunku zostanie dopisane coś, czego nie zamierzałam kupić. Jeszcze gorsza jest praktyka wpychania klientce horrendalnie drogich kosmetyków, którą kończy się każda rozmowa o pielęgnacji włosów, czy skóry głowy. A nikt nie przebije mojej poprzedniej fryzjerki, która wiedziała, że jestem prawnikiem i zanudzała mnie opowieściami o swojej sprawie sądowej, żądając porad. Kobita dobrze strzygła, więc nie powiedziałam jej co naprawdę myślę, o tym procesie, tylko wydawałam ogólne pomruki ;-)
Czy taki model obsługi klienta się sprawdza? czy inne kobiety lubią, kiedy obsługuje je wyniosła dama? faktycznie dają się namawiać na impulsowe kupowanie szamponu za stówę?
Bo mnie się wydaje, że te panie powinny być dla mnie jako klientki miłe i swoim zachowaniem sprawiać, że chciałabym tam wrócić.