kosmetyczki, fryzjerki, ekspedientki

18.08.11, 08:42
W zasadzie zainspirował mnie wątek o testerach, ale problem jest na tyle inny, że postanowiłam założyć osobny wątek.
Czy Was też niepomiernie denerwuje zachowanie większości kosmetyczek i ekspedientek w drogeriach? Bo ja najchętniej wszelkie zabiegi przechodziłabym w pełnej narkozie ;-) a zakupy robiła w sklepie samoobsługowym (to ostatnie nawet mi się udaje).
Większość ekspedientek zachowuje się tak, jakby nic nie wiedziała o sprzedawanych produktach, a ich jedynym celem było wciśnięcie klientce jak najdroższego towaru. A jednocześnie próbę rozmowy o cenach traktują jako coś niestosownego i zaczynają patrzeć na mnie z góry.
I tak samo niestety zachowuje się większość fryzjerek - już się nauczyłam, że na zadane mimochodem pytanie "czy nałożyć odżywkę" trzeba reagować natychmiast "a ile to kosztuje?", bo inaczej do mojego rachunku zostanie dopisane coś, czego nie zamierzałam kupić. Jeszcze gorsza jest praktyka wpychania klientce horrendalnie drogich kosmetyków, którą kończy się każda rozmowa o pielęgnacji włosów, czy skóry głowy. A nikt nie przebije mojej poprzedniej fryzjerki, która wiedziała, że jestem prawnikiem i zanudzała mnie opowieściami o swojej sprawie sądowej, żądając porad. Kobita dobrze strzygła, więc nie powiedziałam jej co naprawdę myślę, o tym procesie, tylko wydawałam ogólne pomruki ;-)

Czy taki model obsługi klienta się sprawdza? czy inne kobiety lubią, kiedy obsługuje je wyniosła dama? faktycznie dają się namawiać na impulsowe kupowanie szamponu za stówę?
Bo mnie się wydaje, że te panie powinny być dla mnie jako klientki miłe i swoim zachowaniem sprawiać, że chciałabym tam wrócić.
    • urkye Re: kosmetyczki, fryzjerki, ekspedientki 18.08.11, 11:02
      Nie znoszę wciskania mi czegoś, czego nie chcę kupić. Nie lubię proponowania mi zdecydowanie droższych rzeczy/usług, kiedy na wstępnie wyraźnie mówię, że planuję wydać X zł.
      Nie cierpię rozmów z fryzjerkami, tych ploteczek i wyciągania informacji o mnie. Tym bardziej, że często odnoszę wrażenie, że pochodzimy z totalnie różnych światów i ciężko nam będzie się zrozumieć.
      Nie rozumiem problemu z poprawnym odwzorowaniem 5cm przez fryzjerkę, ale to osobny temat;)
      Efekt tego jest taki, że fryzjera ograniczam do niezbędnego minimum, a na samą myśl o wizycie robi mi się słabo. Do kosmetyczek nie chodzę, byłam raz i stwierdziłam, że za tę kasę lepiej jednak było sobie kupić jakiś secik z nowych maskaradek;)

      Ps. Jak jestem u fryzjera i fryzjerka coś mi proponuje w trakcie usługi, to też zawsze pytam "ile" :P Niestety życie mnie nauczyło, że tutaj prawie nic nie jest za darmo;)
      • urkye Ekspedientki 18.08.11, 11:05
        Zapomniałam o ekspedientkach;) Z racji wieku jestem raczej traktowana jako klient gorszej kategorii, więc mnie nie zamęczają, raczej olewają i jak czegoś chcę, to muszę sama prosić o pomoc. Czasami wręcz czuję się "obserwowana" i na swój sposób jest to zabawne, niemniej strasznie irytujące.
        W kilku sklepach/drogeriach nie jestem traktowana w ten sposób i co oczywiste, wolę tam chodzić:)
        • magdalaena1977 Re: Ekspedientki 18.08.11, 12:45
          urkye napisała:

          > Zapomniałam o ekspedientkach;) Z racji wieku jestem raczej traktowana jako
          > klient gorszej kategorii, więc mnie nie zamęczają, raczej olewają i jak
          > czegoś chcę, to muszę sama prosić o pomoc.

          Nie wiem, czy to jest kwestia wieku, bo ja jestem starsza i nie zauważyłam, żeby z czasem ekspedientki zaczęły mnie traktować poważniej.
          Zaobserwowałam jednak, że próba rozmowy o cenach powoduje wyraźny wzrost wyniosłości. Tak jakby myślały, że jestem za biedna na ten sklep, skoro nie zgodzę się na płacenie w ciemno.
    • winter76 Re: kosmetyczki, fryzjerki, ekspedientki 18.08.11, 11:05
      I dlatego od roku chodzę do fryzjera,Maćka i komfort podczas strzyżenia i po mam zapewniony :)
    • jul-kaa Re: kosmetyczki, fryzjerki, ekspedientki 18.08.11, 11:17
      Niedawno po raz pierwszy od dawna byłam u fryzjera, drogiego (jak dla mnie bardzo), ponoć dość ekskluzywnego. W sumie też pojawił się temat kosmetyku, który doskonale wygładzi mi włosy, będą gładkie i jedwabiste jak nigdy (a włosy puszą mi się bardzo), pani opowiadała, jak personel salonu zabijał się o próbki itd. Słuchałam z zaciekawieniem, oglądałam butelkę (śliczną ;)) i tyle. Kiedy wyszłam po strzyżeniu, siąpiło. Włosy spuszyły się i skręciły natychmiast :)
      Ale ze strzyżenia jestem BARDZO zadowolona, to była pierwsza fryzjerka, która mnie wysłuchała, wzięła pod uwagę, co mówię o swoich włosach, dostępnym sprzęcie do układania i preferencjach (że nie będę spędzać pół godziny na układaniu włosów). Mam niezłą fryzurę (mąż twierdzi, że doskonałą), która nawet zupełnie nieułożona wygląda nieźle. No i pani była baaardzo sympatyczna, dowcipna, pogodna. Koleżanka twierdzi, że pani rozmawia z włosem, ale niestety tego nie doświadczyłam ;)
      • an.i.ka Re: kosmetyczki, fryzjerki, ekspedientki 27.08.11, 07:25
        Raz tylko byłam u fryzjerki (ostatnio i zmierzam ponowienie), która zamiast plotkować o wszystkim i o wszystkich, mówiła o moich włosach (o tym jak powinnam je pielęgnować, farbować, jak nakładać maskę, jaka fryzura mi pasuje, a jaka nie itd).

        W odróżnieniu od innych fryzjerek, do których chodziłam poprzednio miała też bardzo ładne włosy - grube, gęste i piękny czekoladowy kolor!
        Czy zauważyłyście, że większość fryzjerek ma mocno wycieniowane blond włosy z pasemkami, natapirowane na górze, lub rzadziej inną fryzurę ale też mocno wycieniowaną? :))
        • azymut17 Re: kosmetyczki, fryzjerki, ekspedientki 27.08.11, 10:15
          an.i.ka napisała:
          > Czy zauważyłyście, że większość fryzjerek ma mocno wycieniowane blond włosy z p
          > asemkami, natapirowane na górze, lub rzadziej inną fryzurę ale też mocno wycien
          > iowaną? :))

          Moja ma błyszczące, ciemne, gęste i raczej długie loki :-) Pewnie dlatego chodzę do niej od kilkunastu lat, zna moje włosy i potrafi je obciąć tak dobrze, że wizyta raz-dwa razy do roku wystarczy. A jak uczesała mnie na wesele brata, to upięcie z długich włosów (nie kok, upięte loki) trzymało się całą noc tańców, a wyglądało lekko i świeżo, na nietknięte lakierem czy pianką. Zdradziłam ją tylko kilka razy, zawsze żałowałam, dlatego nie wiem, jak się stylizuje większość.

          Natomiast nigdy więcej nie poproszę o radę ekspedientki w drogerii. Szukałam kiedyś podkładu mineralnego i prosiłam o pomoc. Poleciła mi taki kolor, że po pomalowaniu się w domu musiałam się od razu umyć - był ciemny jak puder brązujący. A specjalnie prosiłam o kolor dla bladziocha... Trafiłam chyba na jakąś tipsiarę-solarę ;-)
          • izas55 Re: kosmetyczki, fryzjerki, ekspedientki 27.08.11, 10:25
            To mogło niestety wynikać z fatalnego oświetlenia. W Warszawie prym wiedzie pod tym względem Douglas w Arkadii. Mają jakieś zielonkawe światło nad ladą z kolorowymi kosmetykami, nie wyobrażam sobie kupowania tam podkładu. Ja zwykle wychodzę na zewnątrz żeby sprawdzić kolor.
    • kaga9 Re: kosmetyczki, fryzjerki, ekspedientki 18.08.11, 11:33
      "Ogólne pomruki" Magdalaeny poszerzyły mój uśmiech:D

      Przystrzyganie moich krótkich włosów trwa...krótko, więc nie plotkuję. Moja fryzjerka nie ma zresztą w sobie nic ze wścibskiego babona, to dziewczyna na oko w moim wieku, bardzo taktowna i sympatyczna. Pamięta swoje klientki (ujęła mnie tym, że pamiętała mnie już po pierwszej wizycie, choć salon jest spory i ma obłożenie). Czasem wymienimy jakąś uwagę, ale nie zagadujemy się na siłę. Jestem z niej bardzo zadowolona i zawsze zostawiam napiwek. Podobnie moja mama, której nasza pani D. zaproponowała nowy image i odmłodziła kobitkę o lat kilka.

      Co do kosmetyczek, to nie mam wielkiego doświadczenia, bo rzadko chodzę. Najbardziej charakterystyczna była dziewczyna, którą spotkałam raz -malowała mi paznokcie do ślubu. Nie chciałam niczego nadzwyczajnego, klasyczny french mi pasował, z czym ona (specjalistka od zdobienia paznokci, że tak to ujmę, już na pierwszy rzut oka charakterystyczna) kompletnie nie mogła się pogodzić i koniecznie chciała mi coś dorysowywać, "chociaż ślubnego kwiatuszka", brrr. W przerwach rozmawiała ze swoją koleżanką, usadowioną za moimi plecami, która chyba strzelała jakieś miny w reakcji na to, co mówiłam, a paznokcie u nóg malowała mi...włażąc pod biurko, na którym malowała mi paznokcie u rąk:D

      Masowo za to wkurzają mnie panie w perfumeriach, które (wiem, muszą, taka polityka) namolnie atakują mnie co dwie minuty z pytaniem, czy mogą mi pomóc. Chyba wyglądam biednie, bo nikt mi drogich kosmetyków nie wciska, serio:D
    • pinupgirl_dg Re: kosmetyczki, fryzjerki, ekspedientki 18.08.11, 12:27
      Mnie też ekspedientki niespecjalnie nakłaniają do zakupy drogich produktów, raczej sprawdzają, czy nie kradnę ;).

      Co do fryzjerów - jeśli chodzi o cięcie, to jest mi w sumie wszystko jedno, zdaje się na wizję fryzjerów, ma być tak, żeby mi ładnie było :D. Natomiast nie lubię tego, że fryzjerzy zupełnie inaczej rozumieją, co znaczy "suszenie bez modelowania", dla nich to oznacza "pianka, pasta, żel dla podkreślenia pazurków, wyciągnięcie włosów na szczotce, lekkie podtapirowanie i spryskaniem lakierem". Nie mam siły się wykłócać, więc znoszę to spokojnie, po wyjściu z salonu czapka na głowę, pędem do domu i znów mycie.
    • ciociazlarada Re: kosmetyczki, fryzjerki, ekspedientki 18.08.11, 13:41
      He, z tym niekradnięciem to było dobre:) Mam podobnie w różnego rodzaju Sephorach, choć wiele razy trafiłam na miłą obsługę robiącą próbki.

      Niemniej 80% zakupów perfumowych dokonuję online, kupuję również próbki za kilka euro przy okazji nabywania konkretnego innego zapachu. Pozostałe 20% to sklepy oraz prom, gdzie można znaleźć naprawdę ciekawe rzeczy. Obsługa w sklepie promowym głównie patrzy czy dzieci nie zrzucą zbyt wiele towaru z półek, a różne podejrzane typki nie wyniosą połowy sklepu. Na ich tle prezentuję się nobliwie:)
      • pinupgirl_dg Re: kosmetyczki, fryzjerki, ekspedientki 18.08.11, 19:28
        > Obsługa w sklepie pro
        > mowym głównie patrzy czy dzieci nie zrzucą zbyt wiele towaru z półek, a różne p
        > odejrzane typki nie wyniosą połowy sklepu. Na ich tle prezentuję się nobliwie:)

        Chyba w tym sęk, że mojemu image bliżej raczej do podejrzanych typków, w każdym razie na pewno jest mało nobliwy i co tu mówić, w podartych dżinsach i adidasach zdecydowanie się wyróżniam na tle reszty klientek ;). Chyba następnym razem na zakupy się bardziej odpicuję, żeby było widać, że mnie stać ;). Chociaż z drugiej strony mi akurat na uprzejmościach nie zależy, jak wchodzę do sklepu, to zwykle dokładnie wiem, po co przyszłam i nieźle radzę sobie bez pomocy.
        • ciociazlarada Re: kosmetyczki, fryzjerki, ekspedientki 18.08.11, 22:19
          Wierz mi, ja na dziesięciogodzinną, samotną podróż za kółkiem wybieram się w starych szmatach i adidasach. Przy uchodźcach z Somalii i kierowcach TIRów, którzy pachną jak świeżo zbudzony niedźwiedź każdy wygląda nobliwie.
          Polecam promy nocą:)

          "Pomocy" też nie znoszę. Jeśli chodzi o perfumy to wiem, czego szukam i wiem, że na 90% tego nie ma:)
      • magdalaena1977 Re: kosmetyczki, fryzjerki, ekspedientki 18.08.11, 20:55
        ciociazlarada napisała:

        > Obsługa w sklepie promowym głównie patrzy czy dzieci nie zrzucą zbyt
        > wiele towaru z półek, a różne podejrzane typki nie wyniosą połowy sklepu.

        O dziwo ja też mam pozytywne doświadczenia z lotniska. Pani na Okęciu znalazła dla mnie czas, przyjęła do wiadomości mój limit ceny i pokazała mi kilkanaście produktów, które wchodziły w grę. Produkt kupiłam.
        Tak sobie myślę, że może w takim sklepie więcej klientów kupuje, a nie tylko ogląda i pani ma realną szansę, że dostanie prowizję za zakupy.
        • pierwszalitera Re: kosmetyczki, fryzjerki, ekspedientki 19.08.11, 01:12
          magdalaena1977 napisała:

          > O dziwo ja też mam pozytywne doświadczenia z lotniska. Pani na Okęciu znalazła
          > dla mnie czas, przyjęła do wiadomości mój limit ceny i pokazała mi kilkanaście
          > produktów, które wchodziły w grę. Produkt kupiłam.
          > Tak sobie myślę, że może w takim sklepie więcej klientów kupuje, a nie tylko og
          > ląda i pani ma realną szansę, że dostanie prowizję za zakupy.

          Pani na Okęciu ma międzynarodowe obycie, a za granicą czasem bardzo trudno "zobaczyć" po człowieku, ile ma pieniędzy i ile może wydać. ;-) Podarte dżinsy i stare adidiasy mogą być noszone do diamentowych rolexów pod rękawem luzackiej koszuli. Wiele bogatych nacji jest znanych z tego, że nie przykłada wartości do pokazywania swoich pieniędzy drogą odzieżą i wyszukanym stylingiem, zwłaszcza w podróżach, ale może jednocześnie chętnie kupować inne drogie gadżety, na przykład luksusowe kosmetyki. Tak zachowują się często Niemcy, Brytyjczycy, Holendrzy i Skandynawowie.
          • kis-moho Lotniska 20.08.11, 17:14
            > Pani na Okęciu ma międzynarodowe obycie, a za granicą czasem bardzo trudno "zob
            > aczyć" po człowieku, ile ma pieniędzy i ile może wydać. ;-)

            Ja wlasnie jestem swiezo po wesolej przygodzie na lotnisku (co prawda nie na Okeciu). Chcialam rzucic okiem na jeden z podkladow clinique, odcien 02. Oczywiscie obejrzec sama nie moglam, natychmiast u mojego boku stanela pomocna pani. OK, rozumiem, ze chca uniknac sytuacji, kiedy nastolatki robia sobie w bezclowym pelen makijaz. Biore wiec tester do reki - ale uwaga, tester jest nowy (!), wiec nie moge go uzyc. Moge za to chetnie sprobowac odcienia 05 - pani swym nieomylnym okiem widzi, ze ten odcien tez bedzie mi swietnie pasowal. Obydwa beda wprost idealne dla mojej cery.
            Ubawilam sie setnie, ale zastanawiam sie, czy do pracy w takich sklepach nie trzeba chociaz odrobiny wiedzy na temat makijazu?
    • madzioreck Re: kosmetyczki, fryzjerki, ekspedientki 19.08.11, 03:17
      > Czy Was też niepomiernie denerwuje zachowanie większości kosmetyczek i ekspedie
      > ntek w drogeriach?

      Nie, większości nie. Zdarzają się pojedyncze ekspedientki (w różnych miejscach, nie tylko drogeriach, a do kosmetyczek nie chadzam), które bywają nieuprzejme/nachalne/olewają klienta, ale przesadziłabym grubo twierdząc, że "większość". Z drugiej strony - pracując od lat z klientem w różnych branżach powiem tyle - ludzi potrafią irytować takie rzeczy, że czasem naprawdę trudno wycelować w gusta ;) Czytam różne fora - jedni się skarżą, że od progu ich spotyka atak w postaci "czy mogę w czymś pomóc", drudzy - że wchodzą, a tu nikt nie reaguje ;)

      Trafiłam raz na panią w świetnie zaopatrzonej drogerii - kiedy nie odpowiadały mi cążki do skórek, jakie pokazała, zapytałam, czy są jeszcze jakieś inne, usłyszałam: są, ale to już takie droższe... i podniesione wysoko brwi, kiedy poprosiłam, aby jednak pokazać. Ale ta pani ogólnie nie jest za sympatyczna.

      > I tak samo niestety zachowuje się większość fryzjerek - już się nauczyłam, że n
      > a zadane mimochodem pytanie "czy nałożyć odżywkę" trzeba reagować natychmiast "
      > a ile to kosztuje?", bo inaczej do mojego rachunku zostanie dopisane coś, czego
      > nie zamierzałam kupić. Jeszcze gorsza jest praktyka wpychania klientce horrend
      > alnie drogich kosmetyków, którą kończy się każda rozmowa o pielęgnacji włosów,
      > czy skóry głowy.

      Nie chodzę jakoś często do fryzjera, ale serio, nigdy mi się nie zdarzyło, żeby fryzjerka cokolwiek mi wciskała... umawiałam się na strzyżenie/czesanie i taki zakres usługi otrzymywałam...

      A nikt nie przebije mojej poprzedniej fryzjerki, która wiedzia
      > ła, że jestem prawnikiem i zanudzała mnie opowieściami o swojej sprawie sądowej
      > , żądając porad. Kobita dobrze strzygła, więc nie powiedziałam jej co naprawdę
      > myślę, o tym procesie, tylko wydawałam ogólne pomruki ;-)

      :D Dobre :D
    • anulla1974 Re: kosmetyczki, fryzjerki, ekspedientki 19.08.11, 09:24
      Ekspedientki sa różne, ale owszem pare razy zdarzyło mi się zaliczyć spojrzenia, jak zapytałam o cenę. Często jest to też kwestia ubioru - jak jestem ubrana na sportowo to bywam oceniana już od wejścia.
      Z usług fryzjera korzystam w 2 małych zakładach i nikt niczego nie wciska. I dobrze rozumieją co znaczy "bez modelowania".
    • zenobia44 Re: kosmetyczki, fryzjerki, ekspedientki 26.08.11, 11:55
      Mnie wkurzają ekspedientki i staram sie minimalizować kontakt z nimi,
      więc dużo rzeczy kupuję w samoobsługowych. W tym, że z góry na luzie podchodzę do Rossmannowskich "oficerów śledczych", nawet jest mi ich trochę żal, bo jak kiedyś niechcący podsłuchałam i tak kiepsko im idzie łapanie. Zawsze kradną nie ci kogo oni śledzą, a że śledzą chyba wszystkich moich znajomych, więc ta konkluzja mnie nie dziwi;).
      Do Sephory i Douglasa nie chodzę, chyba, że mam jakiś konkretny produkt do kupienia tylko tam, ale wtedy jest konkretne pytanie "gdzie? ile?" a potem płacę i "dziękuję, do widzenia".
      Staram się nie kupować w centrum miasta, mam taką swoją drogerię z dobrym zaopatrzeniem, dużą, przestronną, z normalnymi paniami, które zawsze dają próbki czy się chce czy nie chce (co prawda, nie są to próbki Chanela tylko firm polskich, ale zawsze coś).
      Unikam po prostu jak tylko mogę "paniuś" taksujących z góry na dół, które w tej swojej polityce obsługi klienta wydają się tępe jak but. Miałam związane z tym niezbyt miłe doświadczenie. Wracałam z jakiejś służbowej imprezy bardzo zrobiona na business-look i przeszłam się po kilku sklepach w okolicy uczelni i tym razem paniusie w sklepach padały mi do stóp, choć w portfelu miałam nie więcej niż 20 zł, ale aktówka, obcas i garsonka zrobiły swoje. Normalnie, codziennie ubrana nie jestem jednak godna ich zainteresowania i miłej, kompetentnej obsługi.
      U fryzjera i kosmetyczki nienawidzę gadać, aczkolwiek chłodnej wyniosłości też nie lubię. W obu sytuacjach informuję, że bardzo mi przykro, ale bez okularów to ja nic nie widzę, a trudno mi się gada jak nie widzę rozmówcy:)) Fryzjerów kiedyś jak mnie było stać odwiedzałam całkiem drogich, teraz maksymalnie tanich i prawda jest jedna - jak ktoś jest dobrym fachowcem to naprawdę nie ma znaczenia czy to Fryzjer Damski rodem z PRL czy salon stylizacji Iwsąlorą lub czy jest drogi czy tani. Do takich dobrych fachowców warto wracać, ale ich najtrudniej znaleźć.
      Natomiast prawdziwym przejściem przez mękę są sprzedawcy w sklepach odzieżowych, ale to chyba na Lobby Odzieżowe się nadaje.
    • niebieskie.oko Re: kosmetyczki, fryzjerki, ekspedientki 26.08.11, 12:49
      Czytam i mi się robi smutno. Chodzenie do fryzjera, kosmetyczki czy po jakis zakup do perfumerii powinien byc PRZYJEMNOSCIĄ a nie stresem.Taksowanie wzrokiem klienta i ocenianie jego grubosci portfela i tyle ile moze zostawic w sklepie/ salonie. Wciskanie czegos tylko dlatego ze jest droższe i ma sie z tego wiekszy zysk... nieeee! Niedouczenie i totalny brak kultury ekspedientek. Klient ma byc zadowolony i do nas wrócić. A jeszcze oprócz tego ma zastosować najbardziej skuteczną reklamę tzw. reklamę szeptaną tzn poleci nas znajomym, ciociom, kolezankom z pracy itd. Echh daleko nam do tego. Pracowalam przez jakis czas w perfumerii na wyspach i tam do głowy nikomu nie przyszło, zeby oceniać klientów po wyglądzie. Nikt sie nie dziwił jesli pytał o cenę. Przeciez to normalne-wydajesz swoje pieniądze- chcesz je w moim sklepie zostawic -wiec szacunek. Jesli klient szukał pomocy i nie był zdecydowany to z usmiechem sie robiło wywiad nt potrzeb jego skóry,włosów czy preferencji zapachowych. Jesli w danej grupie produktów były te o zróznicowanym składzie i cenie to o wszystkim informowałysmy. Klient decydował. A my z usmiechem na ustach dodawałysmy próbki, pakowałysmy czy umawiałysmy na bezpłatny makijaz do wizazystki. Wszystko jedno czy kupił Nivee, Garniera czy Lancoma albo Diora... Miałysmy w głowe przez szefa wkładane" klient ma byc zadowolony i do nas wrócić." Czy wróciłby do mnie klient, gdybym mu na siłe wciskała cos drogiego albo cos czego kompletnie nie potrzebuje?
      I powiem Wam po cichu, ze najlepsze klientki to własnie były klientki w dresach, które "po drodze" ze spaceru "wpadały" do sklepu wydajac naprawde ciezkie pieniadze.
      Cos w systemie wynagrodzen ekspedientek w Polsce szwankuje, ze Polki maja takie stresy przy zakupach kosmetyków. Wiekszosc kosmetyków kupuje nadal na lotniskach albo w samoobsłudze. Ale musze "przetestowac" jakas drogerie z obsługa i sprawdzic czy to co piszecie jest prawdą.
      Co do fryzjerek to niestety moja "ukochana" Pani jest na macierzynskim a ja zostałam sama " jak ta sztacheta z płotu wyrwana" i szukam godnej zastepczyni. Ale jeszcze nie znalazłam. Obserwacje mam podobne: wciskanie na siłe zabiegów, no i obgadywanie, plotki przez cały czas pobytu w salonie.
      Kosmetyczka- mam ukochana pania Magde. Niestety ze wzgledów finansowych nie jestem u niej czesto. Tania nie jest. Ale jest swietna. Poza tym ma klase, fantastyczne poczucie humoru, doskonale wyczuwa nastroje klienta. Jak trzeba milczymy jak nie rozmawiamy o fajnych rzeczach. Wizyta u niej dobrze mi robi na psyche. Rozsyła takie dobre fluidy.. echh zateskniłam do niej. Musze odłozyc jakiejs zaskórniaki i umówic sie na wizyte.
    • winter76 Re: kosmetyczki, fryzjerki, ekspedientki 26.08.11, 13:58
      Ja zawsze z grzecznym uśmiechem dziękuję za pomoc i mówię,że sama sobie poradzę ;) Chodzi mi oczywiście o sklepy samoobsługowe.Tym bardziej,że jeśli chodzi o perfumy to mało która Pani w Sephorze,czy Douglasie zna się dobrze na nich.Albo z koleżankami mamy pecha i na takie trafiamy ;) Nie dalej jak wczoraj Pani nie miała pojęcia co oznacza pytanie,czy zapach przeszedł reformulację,hm :)
    • ciociazlarada Smutny się ten wątek jakoś robi 26.08.11, 14:25
      Tak sobie czytam go od początku i do takiego wniosku doszłam.
      Piszecie, że ekspedientki są niemiłe, ale piszecie również o nich per "paniusie" i ogólnie w lekceważącym tonie. Nie pomyślałyście, że kij ma dwa końce? Nadęty klient=niemiła ekspedientka? Te rzeczy obowiązują w obie strony...

      Ktoś tu podawał przykład UK. No kurcze, naprawdę radzę zobaczyć jak wygląda zachowanie ekspedientek w stosunku do kogoś, kto strzela fochy i zachowuje się jak księżniczka Strucla.

      To jak szkolone są w Polsce ekspedientki i co mówią im ich managerowie to inna sprawa, na patologii wolę się nie skupiać:)
      • winter76 Re: Smutny się ten wątek jakoś robi 26.08.11, 14:30
        Dlatego jak napisałam to grzecznie dziękuję Paniom za pomoc :) Jak ktos mnie obserwuje jakbym miała coś zwinąć to też się nie irytuję,taką maja pracę ;) Naprawdę nie pamiętam,kiedy ostatnio spotkałam się z niewłaściwym zachowaniem przez panie sprzedające.Osobną sprawa jest ich wiedza,czy przygotowanie,ale tu po prostu wychodze.
        17.11.2004-witam Cię Syneczku:-)
        -----
        • kis-moho Re: Smutny się ten wątek jakoś robi 26.08.11, 14:36
          Ja tez nie przepadam, jak ktos mnie ciagle pyta, czy czegos potrzebuje, ale to raczej celowe dzialanie sklepu, a nie wina samych sprzedawczyn.
          Mnie natomiast irytuje brak kompetencji, zwykle licze na swoja wiedze + wiadomosci z internetu, a nie wiedze sprzedajacych. Ale trafiaja sie wyjatki, raz trafilam na fantastycznie znajaca sie na podkladach i ich odcieniach dziewczyne, od niej moglabym kupowac w ciemno. Obawiam sie jednak, ze to raczej wyjatek.
          • anne_stesia Re: Smutny się ten wątek jakoś robi 26.08.11, 16:14
            Ja miałam dziś zabawną sytuację. Kręciłam się po nowo otwartym, olbrzymim Rossmannie, w którym wystawiono niespotykane dotychczas stoiska różnych firm i błądząc sobie pomiędzy nimi trafiłam na wystawkę Bourjois. Omiotłam ją wzrokiem, próbując przypomnieć sobie, co ciekawego polecano mi z tej marki i nagle olśnienie! Już mój wzrok skupia się na szklanej buteleczce podkładu, kiedy słyszę pytanie: "Czy w czymś mogę pomóc?". Ale, ale! Nie wypłynęło ono z ust młodziutkiej hostessy tylko eleganckiego pana z identyfikatorem Max Factora. Jak zwykle odruchowo odpowiedziałam, że nie dziękuję, ale pan zaczął przekonywać, że on tę firmę zna, że chętnie pomoże i doradzi, że może jednak w czymś pomóc. No więc mówię nieśmiało, że oglądam sobie podkład, o którym czytałam ostatnio, po czym pan ochoczo opowiada mi o dwóch wariantach rzeczonego podkładu, wyjaśnia różnice, sugeruje, który mogłabym dla siebie wybrać. Dobrze, że nie było w tamtym momencie testerów (normalnie byłby to skandal), bo pan tak ładnie przekonywał, że pewnie gotowa bym była kupić :D
            Strasznie mnie ta sytuacja dzisiaj rozbawiła, bo poczułam się strasznie przytłoczona tym jego profesjonalizmem :D
            • magdalaena1977 Re: Smutny się ten wątek jakoś robi 26.08.11, 17:01
              anne_stesia napisała:

              > Dobrze, że nie było w tamtym momencie testerów (normalnie byłby
              > to skandal), bo pan tak ładnie przekonywał, że pewnie gotowa bym była kupić :D
              > Strasznie mnie ta sytuacja dzisiaj rozbawiła, bo poczułam się strasznie
              > przytłoczona tym jego profesjonalizmem :D

              Być może pan był jednak sprzedawcą wyższego szczebla?

              Normalnie ekspedientki w P&C są strasznie nieuprzejme, np. nie mogę się ich doprosić, żeby sprawdziły w komputerze, co faktycznie mają w większym rozmiarze, tylko muszę grzebać po wieszakach.
              Ale kiedyś oddawałam tam sukienkę (jak dla mnie naprawdę drogą) i zwrot przyjmował ode mnie pan sprzedawca, mówiący z lekkim obcym akcentem. Był tak miły i profesjonalny, że w końcu prawie go przepraszałam, że naprawdę sukienka jest cudowna, tylko moja impreza nie wypaliła.
              • anne_stesia Re: Smutny się ten wątek jakoś robi 26.08.11, 17:45
                > Być może pan był jednak sprzedawcą wyższego szczebla?

                Pan był w gruncie rzeczy super, bo gdybym naprawdę chciała coś kupić to pewnie wyszłabym stamtąd zadowolona tylko trochę byłam zakłopotana tym, że nie dość, że chciałam sobie tylko pooglądać i obczaić ceny, to jeszcze pan wie o tym więcej niż ja :D
      • magdalaena1977 Re: Smutny się ten wątek jakoś robi 26.08.11, 16:56
        ciociazlarada napisała:

        > Tak sobie czytam go od początku i do takiego wniosku doszłam.
        > Piszecie, że ekspedientki są niemiłe, ale piszecie również o nich per
        > "paniusie" i ogólnie w lekceważącym tonie. Nie pomyślałyście, że kij
        > ma dwa końce? Nadęty klient=niemiła ekspedientka?

        Ja uważam, że ekspedientka powinna być bardziej miła - zawodowo się uśmiechać, uprzejmie odpowiadać, dostosowywać się do nastroju klienta (np. nie podchodzić po kilka razy, jeśli ktoś raz powiedział "nie, dziękuję").
        A klientka wystarczy, że będzie taka neutralnie poprawna.
      • niebieskie.oko Re: Smutny się ten wątek jakoś robi 26.08.11, 17:10
        Nie wiem, co prawda, co rozumiesz pod pojeciem "księżniczka Strucla", nie rozumiem co masz na mysli "strzela fochy". Ekspedientka zarabia na zycie sprzedajac kosmetyki, jesli klient przychodzi nie po to, aby kupic dobry kosmetyk tylko "strzela fochy" to wystawia sobie sam nienajlepsze swiadectwo i to jest jego problem. Kwestia kultury. Personel nie ma prawa grymasić, klient ma. Nawet jak nic nie kupuje. Ale fakt jesli ktos sie zachowuje chamsko i niegrzecznie to niech nie oczekuje super obsługi. Tak jak ktos napisał szacunek nalezy sie i paniom sprzedajacym kosmetyki i niezdecydowanym klientkom.
      • zenobia44 Re: Smutny się ten wątek jakoś robi 26.08.11, 19:11
        Rozumiem, że to do mnie?
        Sorry, ale takie chamstwo wśród obsługujących jak w sklepach z kosmetykami to tylko w sklepach z ubraniami można spotkać:)
        A dziwne bo w innych miejscach nie, a klient ten sam, no to jak?
        I wielkie nie w księgarni, nie na stacji benzynowej i ja osobiście nie spotkałam też chamstwa u fryzjera ani w fitness klubie, no to chyba o czymś to świadczy?
        Ostatnio stałam 20 minut w kolejce do kasy i kiedy byłam pierwsza w kolejce to pani bez wytłumaczenia dlaczego, zamknęła mi przed nosem kasę i kazała pójść do drugiej kolejki (15osobowej, bo akurat była wyprzedaż i stałam w niej kolejne 20 minut), jak się zapytałam dlaczego i czy nie mogłabym do tej nowej kolejki wejść na początek, to pani zmieszała mnie z błotem
        Wiecie dlaczego stałam? Bo udało mi się dostać ubrania na mój rozmiar, co mi się zdarza raz na rok do tego w cenie przystępnej, co nie zdarza mi się w ogóle, ale czułam się bardzo, bardzo źle
        • ciociazlarada Re: Smutny się ten wątek jakoś robi 27.08.11, 13:02
          Owszem Zenobio, trochę mnie zainspirował Twój post:)
          Nie pomyślałaś nigdy, że to może działać na zasadzie akcja-reakcja? Nie lubisz zakupów kosmetycznych/ubraniowych, spotkały Cię tam nieprzyjemności, więc idziesz z góry nastawiona na "wojnę". Inni ludzie przecież reagują na mnóstwo niewerbalnych sygnałów, które bezwiednie wysyłamy i mogą, również bezwiednie albo celowo, do tego się dostosować.

          Do księgarni idziesz zadowolona i szafa gra:). Radość jest zaraźliwa.

          Zdarzyło mi się owszem, że ekspedientka miała tzw. muchy w nosie, a nie powinna bo jest w pracy. Z drugiej strony staram się podchodzić miło bo widzę, że jest to ciężki chleb. Cały dzień na nogach, czasami w sklepach jest koszmarna muzyka, fatalne, agresywne oświetlenie. Ja nie znoszę zakupów w centrach handlowych i czuję się tam źle po kilku minutach, jak pomyślę że ci ludzie muszą tam pracować cały dzień to mam kolejny powód za który kocham swoją pracę.
          • magdalaena1977 Re: Smutny się ten wątek jakoś robi 27.08.11, 13:58
            ciociazlarada napisała:

            > Nie pomyślałaś nigdy, że to może działać na zasadzie akcja-reakcja? Nie lubisz
            > zakupów kosmetycznych/ubraniowych, spotkały Cię tam nieprzyjemności, więc idzie
            > sz z góry nastawiona na "wojnę". Inni ludzie przecież reagują na mnóstwo niewer
            > balnych sygnałów, które bezwiednie wysyłamy i mogą, również bezwiednie albo cel
            > owo, do tego się dostosować.

            IMHO ekspedientka powinna celowo i świadomie nie reagować na te negatywne sygnały.

            Byłam kiedyś w punkcie gwarancyjnym HP. Wchodzili tam kolejni klienci (BTW sami mężczyźni) totalnie wkurzeni bo "k.., nie drukuje".
            A pan serwisant był tak spokojny i uprzejmy, że po chwili wszyscy się odprężali, spokojnie opowiadali, co się stało i wychodzili z nadzieją, że już za dwa - trzy dni odbiorą działający sprzęt.
            • ciociazlarada Re: Smutny się ten wątek jakoś robi 27.08.11, 14:35
              Magdalaeno, napisałam też o nieświadomych sygnałach i reakcjach. Nie wymagajmy od sprzedawców, aby byli wytrenowani jak snajperzy i komandosi, potrafiący zwolnić ilość uderzeń serca na zawołanie:)

              Zauważ też, że często tacy pracownicy nie są uczeni, lub nawet nie mają w repertuarze reakcji na które mogą sobie pozwolić, żadnych obronnych zachowań w przypadku klientów nie tyle trudnych, co chamskich. Słynne polskie "klient nasz pan" jest przez wielu interpretowane jako furtka do odreagowania swego złego nastroju na sprzedawcach. Nie odnoszę się tutaj do nikogo konkretnego w tym wątku oczywiście.
              Z drugiej strony sprzedawcy i ich managerowie również znają to powiedzenie i uważają, że w przypadku chamstwa sprzedawca nie ma prawa do obrony. Koło się zamyka, bo klient, który z daleka wygląda na trudnego, może być automatycznie i często nieświadomie potraktowany gorzej, tak na wszelki wypadek.

              Piszę z własnych doświadczeń - staram się nastawiać pozytywnie do zakupów i zazwyczaj spotykają mnie pozytywne reakcje.
    • jul-kaa Re: kosmetyczki, fryzjerki, ekspedientki 26.08.11, 17:24
      Chciałam kupić dziś w Inglocie puder, myślałam o takim do palety (rozmyślam nad nią od jakiegoś czasu), ale pani stwierdziła, że nie wie, czy może mi taki sprzedać! Chyba, że mam już paletę. No wryło mnie, musze przyznać...
      • anne_stesia Re: kosmetyczki, fryzjerki, ekspedientki 26.08.11, 17:44
        A ja dziś kupiłam taki puder :D I cień do palety :D Panie w Inglocie co prawda są mało pomocne, ale takich cyrków nigdy z nimi nie było :O
Pełna wersja