Olejowanie włosów - rodzaje olejów i sposoby

    • teresa104 Amlowy Khadi 17.01.12, 10:41
      Dziwny zapach, jest to olej, który nawet nie udaje, że mógłby ładnie pachnieć. Kojarzy mi się z lutowaniem, czyli kalafonią, ale to nie do końca to, trochę kminek, trochę pieprz, trochę kalafonia. Nie odór, ale smrodek. Kolor fioletowawy, widoczne maluteńkie czarne punkciki, jak sadza.

      Jeszcze nie zmywałam, siedzę w turbanie. Użytkowniczki tego oleju mogłyby mi przypomnieć, po co tak siedzę?
      • mszn Re: Amlowy Khadi 17.01.12, 10:49
        Ja w moich Khadi śpię, żeby rano mieć piękne włosy. Jakbym siedziała w turbanie to może olej byłby wymówką do siedzenia w turbanie? Ale wiesz, Teresa, jak chcesz sobie posiedzieć, to możesz w samym turbanie, bez babrania.
        • teresa104 Można się w turbanach rozsmakować 17.01.12, 11:35
          i w turbanach nawet spać.

          Powiedz, ten Twój olej też tak grzmoci niewiadomoczym? Spodziewałam się zapachu podobnego do proszku z amli, tymczasem ciągle myślę o płytkach drukowanych.
          • mszn Re: Można się w turbanach rozsmakować 17.01.12, 11:50
            Ten Khadi, który w Helfach nazywał się stymulujący i jest jasny i bez paprocha, pachnie ładnie: sauną, drewnem.

            Drugi, ciemny, z paprochem do wstrząśnięcia, nazywa się na okładce "Brahmi Bhringraj Amla with almond oil" amlą bynajmniej nie pachnie. Jak go pierwszy raz otworzyłam, to pomyślałam o trupie w świeżym grobie. Zapach jest ciemny jak ten paproch, ziemny, zgniławy. Trochę jak zeszłoroczna słoma w krypcie.

            Oczywiście ten śmierdziuch chyba działa lepiej. A przynajmniej łatwiej sobie wmówić efekty, biorąc bod uwagę rozmiary poświęcenia.
      • teresa104 Włosy się błyszczą jak psu 17.01.12, 12:43
        nos. Po amlaku umyłam szamponem Kuomaye Bio dla brunetów, jedno spienienie wystarczyło. Odstąpiłam od odżywki , zastosowałam tylko zwyczajową jedną porcję żółtego olejku Gliss Kur (ile tam olejku, a ile silikonów...) na końcówki.

        Ale u mnie łatwo wywołać błyszczenie. Ja chcę cudu, chcę gęściejszych włosów. Za jakiś kwartał zaraportuję.
      • shiftlk19 Re: Amlowy Khadi 22.03.23, 07:57
        Po wypróbowaniu wielu olejków do włosów, stwierdzam, że najlepszy jest olejek konopny . Przede wszystkim nie zawiera żadnych sztucznych składników. Używam obecnie olejek konopny editt Kupiłam w konopnej farmacji w Poznaniu mają też strone konopiafarmacja.pl/ online za 29.00 zł . Jest on w ciemnej butelce i dzięki temu się nie starzeje. Szybko się wchłania, zapach nie jest męczący. Używam na skórę twarzy i włosy - głównie na końce, które stały się bardziej sprężyste i nie wyglądają na zniszczone. Włosy o wiele łatwiej się rozczesują. Olejek jest wydajny, starcza na wiele miesięcy nawet przy częstym używaniu. A skóra wreście odzyskała równowagę Rewelacja !
    • miss-alchemist Vatika i olejek z Alterry 20.01.12, 22:41
      Vatikę kupiłam w promocji na helfach przed świętami ;) Czaiłam się raczej na Sesę albo Heenarę, ale nie było, a chciało mi się nowego olejku.

      - pachnie ładnie, tak słodko, raczej nie kokosowo. Zapach jednak nie utrzymuje się po myciu :(
      - zmywa się dość łatwo - zwykle najpierw wstępnie myję włosy odżywką i potem bez problemu zmywa się jednym myciem szamponem, zostawia jednak taką delikatną warstewkę na włosach
      - u mnie daje efekt podobny jak olej kokosowy, wygładza i nabłyszcza bez obciążenia. W zasadzie po Vatice i umyciu włosów nie muszę nakładać odżywki,
      - póki co, nie zauważyłam długofalowego wpływu na jakość włosów, szybciej mi nie rosną niestety ;)

      Potem przyczaiłam olejki w Rossmanie i zaczęłam od olejku do masażu z migdałami i papają. Ogólnie te olejki mają podobne składy, różnią się szczegółami. Ten pachnie mocno cukierkowo, zapewne dzięki środkom zapachowym.
      - nakłada się genialnie, pod tym względem to chyba będzie mój ulubiony olejek - ma dość rzadką konsystencję, łatwo się rozprowadza
      - równie łatwo się zmywa
      - zapach nie utrzymuje się na włosach, może nawet lepiej, bo dla mnie odrobinę zbyt cukierkowy na dłuższą metę
      - moje włosy go polubiły, są po nim gładkie i miękkie, ładnie się układają.
      Ogólnie jak za tę cenę olejek jest super. Do ciała też go używam czasem, bo bardzo ładnie się wchłania.
      • madzioreck Re: Vatika i olejek z Alterry 24.01.12, 01:03
        Jak to Vatika nie pachnie kokosem, a czym?! ;P

        A tych z Altrry nie mogłam znaleźć - gdzie one stoją??
        • zenobia44 Re: Vatika i olejek z Alterry 24.01.12, 01:30
          U mnie stały na przedłużeniu tych regałów prowadzących do kas, mijasz kremy i dalej coś jest - balsamy do ciała chyba? Na najwyższych półkach stały. Nie zawsze i w każdym Rossie są wszystkie olejki, więc łatwo je przeoczyć.

        • izas55 Re: Vatika i olejek z Alterry 24.01.12, 07:01
          Ja znalazłam olejki Alterry przy balsamach do ciała, koło oliwki Babydream dla kobiet w ciąży
        • miss-alchemist Re: Vatika i olejek z Alterry 24.01.12, 08:17
          Ja tam mniej czuję kokosa, a bardziej te dodatki wszelakie. Mam porównanie z czystym kokosem i Vatika pachnie inaczej ;)

          Ja te olejki widziałam obok balsamów do działa.
    • mela1 Co ma mi dać ten olej? 30.01.12, 09:38
      Nakręciłam się na olejowanie i efektów nie widzę. Kupiłam na Helfach olejek z Amlą, Vatikę, dodaję oliwę z oliwek, mam też olej Monoi. Miałam problem ze zmyciem, więc zaczęłam myć odżywką. I włosy tylko bardziej sianowate, puszące się, albo nbardziej postrzepione albo to taki efekt bo się puszą. Nic lepiej. Przetłuszczanie też nie widzę, żeby zmalało, bo jak naolejuję wieczorem, to i tak rano musze myć. I mam suche siano. Może jakbym nie musiała prostować, to powiedziałabym, że efekt jakbym miała więcej włosów, ale więcej, bo napuszone, a i tak doprowadzam je do gładkości. Jakoś wyprostowane trwale prestały być proste. Podoba mi się zabawa w olejowanie, nie ejstem ekologiczna w ogóle, ale zaczęłam wierzyć, że może lepiej samej dawać włosóm i skórze odpowiednie skąłdniki niż wierzyć w napis na przemysłowej butelce, że odżywka ma jakiś olejek czy keratynę, a ma co kot napłakał. A okazuje się, że te rpzemysłowe robią lepiej:(
      • izas55 Re: Co ma mi dać ten olej? 30.01.12, 11:37
        Jeżeli po myciu masz suche siano, to jest to kwestia szamponu a nie oleju?
        Może oleje nie dla ciebie i jeżeli lepiej na ciebie działają te używane poprzednio, to po prostu przy nich zostań a z olejowaniem daj sobie spokój.
        Mi za to bardzo się z włosami poprawiło, i rytualnie wcieram zestaw: rycynowy i nafta.
      • mszn Re: Co ma mi dać ten olej? 04.02.12, 13:15
        Nie każdy olej każdym włosom odpowiada, to trochę tak, jak z podkładami mineralnymi: można powiedzieć, że dla każdej cery znajdzie się odpowiedni podkład, ale czasem trzeba się długo naszukać. Ja np. po Vatice mam paskudne strąki, a mam prawie pełną butelkę, z którą nie wiem, co zrobić.

        Poza tym, jeśli po każdym myciu używasz prostownicy, a włosy masz skłonne do puszenia i kręcenia, to nie licz na to, że będziesz miała kiedykolwiek zdrowe włosy, które będą Ci się podobały. W przypadku włosów falujących/kręconych oleje te skłonności wzmacniają - bo zdrowy, nawilżony włos w tym przypadku = skręcony. Poza tym włosy regularnie traktowane prostownicą są po prostu zbyt zniszczone na to, żeby doraźnie pomagało cokolwiek niesilikonowego.

        Z ograniczaniem przetłuszczania przez oleje nie chodzi o to, że nie musisz ich zmywać, tylko o to, że po pewnym czasie codzienne mycie może nie być konieczne. Już prawie dwa miesiące nakładam olej na całą noc przed każdym myciem i myję włosy już nie 5-6 razy w tygodniu, ale 3. Drugiego dnia po myciu nie noszę rozpuszczonych włosów, bo są przyklapnięte po nocy, ale nie są przetłuszczone.
        • teresa104 Po nocy 04.02.12, 18:47
          ja mam takie polany, wyleżane placki i fizie, że nawet gdybym włosy miała czyste jak serce Aliny, tej od Balladyny, to muszę je umyć. Zachodzę w głowę, jak to ludzie robią, że nie myją codziennie i nie wyglądają jak psu z odbytnicy.
          Z tego samego powodu nie mogę umyć włosów wieczorem, żeby oszczędzić czas rano.

          I potwierdzam - włosy regularnie szmelcowane mniej się samoszmelcują.

          Ponadto po olejach włosy przestają się rozdwajać.
          • mszn Re: Po nocy 04.02.12, 20:49
            Może zanadto obniżyłam samej sobie estetyczną poprzeczkę? Martwisz mnie ;) Wychodzę z założenia, że póki to, co przy samej głowie nie jest tłuste i nie ma prześwitów, to mało mnie obchodzi, czy supeł włosów z tyłu jest bardzo ładny, czy taki se.
            • teresa104 Re: Po nocy 04.02.12, 21:59
              A może to ja wyglądam rano jak po uderzeniu pioruna w rabarbar i skalkulowałam, że łatwiej mi od nowa umyć, niż wczorajsze ugładzać?
              A może to ja poprzeczkę mam zbyt wysoko? Kiedyś, kiedy miałam włosy krótsze i nie dało się ich związać, kiedy miałam jakieś wyjście wieczorem, myłam głowę drugi raz po południu. A jak jechałam przez ogarniętą wojną Jugosławię, to ostatnią flaszkę wody zużyłam na umycie głowy, mimo pragnienia i zdecydowanie brudniejszych innych części ciała.
          • pinupgirl_dg Re: Po nocy 06.02.12, 21:43
            > ja mam takie polany, wyleżane placki i fizie, że nawet gdybym włosy miała czyst
            > e jak serce Aliny, tej od Balladyny, to muszę je umyć. Zachodzę w głowę, jak to
            > ludzie robią, że nie myją codziennie i nie wyglądają jak psu z odbytnicy.

            A ja się zastanawiam, jak ludzie mogą codziennie myć włosy i nie wyglądać jak strach na wróble :). Celowo myję włosy na noc, bo dopiero rano wyglądają jako tako, ale dobrze to zwykle na drugi dzień, czasami suszarka pomaga, ale też nie ma reguły, a ja jestem za leniwa na to. Sporo zmieniło rozcieńczanie szamponów i odstawienie niby-zdrowych, prostych, "ziołowych" szamponów o prostym składzie, ale codziennego mycia wolę nie ryzykować. Powoli rozważam mycie odżywką, bo z drugiej strony taka codzienna porcja świeżości musi być fajna.
            • teresa104 Na pewno zależy to od rodzaju włosów 07.02.12, 10:54
              i od tego, co się chce z nimi zrobić.
              A ja mam tak, że nie umiem się czuć umyta, jeśli mam niemyte włosy. I odwrotnie - umycie tylko włosów powoduje, że w ogóle czuję się świeżej. Poza tym nie lubię tych poskręcanych od wilgoci pierścionków, jakie robią mi się przy twarzy, kiedy myję się bez mycia głowy. Takie same pierścioneczki skręcają mi się w wilgotnym klimacie. Jeszcze gdyby wszystkie włosy mi się kręciły, ale nie, reszta jest prosta jak trakcja.
              • mela1 Re: Na pewno zależy to od rodzaju włosów 07.02.12, 11:01
                Doskonale rozumiem, tylko mi spadły wymagania co do własnej estetyki drastycznie. Wstyd mi trochę, ale coraz częściej nie mam siły. Też zwykle myłam włosy przed wieczornym wyjściem, a jak postanowiłam nie umyć, bo wyglądały akceptowalnie, to po wzięciu prysznica przestawały wyglądać, bo się pomoczyły, zwilgotniały itp.
                Kiedyś nawet zdarzało mi się brać prysznic w pracy jak gdzieś wychodziłam po. Odnalazłam prysznic na innym piętrze, miałam ręcznik, mydło. Tylko kiedyś ktoś ukradł klucz od tego prysznica. Ale potrzebę miałam taką, że wzięłam prysznic w pomieszczeniu zamkniętym tylko na klamkę, którego nie dało się oznaczyć jako zajęte:) Bez włosów, bo wymagają jednak suszarki, a do wyglądania jeszcze prostownicy.
                • teresa104 A ja odniosłam inne wrażenie z Twoich postów, 07.02.12, 14:14
                  nie pamiętam ich co prawda zbyt wiele, ale to chyba Ty zaszkodziłaś sobie kwasami i depilacją wąsa. Kobieta, której mało zależy na wyglądzie, takich rzeczy nie robi. Ja na przykład w temacie kwasu to tylko cytrynowym czajnik odkamieniam. Wąs czasem drapnę czy skubnę, plastrów nie używam, mam wrażenie, że więcej skóry zedrą, niż włosów wyszarpną.

                  Tak, codzienne czynności są upierdliwe, to wstawanie, to mycie, te śniadania... Czasem można sobie zrobić dzień, a nawet tydzień, dziecka i rosić wszystko na ciepło, ale rzeczywistość już taka jest, że co dzień się żuje ten sam chleb powszedni.
                  • mela1 Re: A ja odniosłam inne wrażenie z Twoich postów, 07.02.12, 15:55
                    Bo mi zależy, ale jakoś głupio. Np. nabyłam wczoraj kolejną sukienkę, bo lubię kupować sukienki, a chodzę cały tydzień do pracy w długim swetrze (jednym) i leginsach, tudzież spodniach jakby dresowych. Piorę, żeby nie było, ale tego nie widać i czuję się jak lump. Kiedyś bym bez makijażu i umytych włosów nie wyszła, teraz przez jakiś czas się cieszyłam, że mi przeszło i po bułki mogę iść nieumalowana, ale chyba przeginam.
                    Flejowatość mnie dopada, bo np. paznokcie mam pomalowane zawsze,a le jak lakier odpryśnie, to często udaję, że nie widze i tak łażę. Makijaż robię, ale w połowie dnia spływa i tak zostaje. A nie myć się i nie ubierać kilka dni? Idzie mi to doskonale:) Myję się tylko przez wzgląd na ludzi.
                    • pinupgirl_dg Re: A ja odniosłam inne wrażenie z Twoich postów, 07.02.12, 18:53
                      > Bo mi zależy, ale jakoś głupio. Np. nabyłam wczoraj kolejną sukienkę, bo lubię
                      > kupować sukienki, a chodzę cały tydzień do pracy w długim swetrze (jednym) i le
                      > ginsach, tudzież spodniach jakby dresowych. Piorę, żeby nie było, ale tego nie
                      > widać i czuję się jak lump. Kiedyś bym bez makijażu i umytych włosów nie wyszła
                      > , teraz przez jakiś czas się cieszyłam, że mi przeszło i po bułki mogę iść nieu
                      > malowana, ale chyba przeginam.
                      > Flejowatość mnie dopada, bo np. paznokcie mam pomalowane zawsze,a le jak lakier
                      > odpryśnie, to często udaję, że nie widze i tak łażę. Makijaż robię, ale w poło
                      > wie dnia spływa i tak zostaje. A nie myć się i nie ubierać kilka dni? Idzie mi
                      > to doskonale:) Myję się tylko przez wzgląd na ludzi.


                      Witaj, Siostro :).
                      U mnie też okresy kompulsywnego dbania o siebie przeplatają się z okresami, kiedy chodzę brudna i obdarta, potrafię narobić sobie zaległości higienicznych oglądając w tym samym czasie nowe pasy do pończoch i planując wybielanie zębów.
                      Dla mnie prysznic to była katorga, bo prysznic := umycie się, nałożenie maski na włosy, ogolenie się do ostatniego włoska, wmasowanie balsamu do ciała, kremu na biust, żelu na celluit, oskrobanie pięt, odsunięcie skórek, użycie kremu do stóp, lakier na paznokcie, zmycie maski, nałożenie odżywki, nasmarowanie rycyną brwi i rzęs, wysuszenie włosów na okrągłej szczotce, pewnie jeszcze o czymś zapomniałam. Jeśli przesadzam, to tylko odrobinę.
                      Teraz udało mi się znaleźć jakąś równowagę, przypomniałam sobie, jaka to przyjemność wziąć prysznic z pachnącym żelem po męczącym dniu. Jeśli po prysznicu mam ochotę na masowanie - to sobie nie odmawiam, ale zwykle wykonuję tylko potrzebne minimum. Rezygnuję z zabiegów i kosmetyków, których nie lubię używać, zrezygnowałam z depilacji depilatorem na rzecz golarki, nietrafione szampony używam jako środki do prania itd itd.
                      W kwestii strojów też chodziłam albo w sukienkach i obcasach, albo w dresach. Teraz wiem, że retro szyk nie jest dla mnie, wiem w jakich strojach naprawdę dobrze się czuję, a że są to z reguły dżinsy i t-shirty - nie mam już wyrzutów sumienia przez to ;). Nie nadaję się do regularnego prasowania, dbania o ubrania. Fryzjerów proszę o możliwie prostą w utrzymaniu fryzurę, ewentualnie pytam, jak można ją ułożyć "na wyjścia".
                      Flejowatość wciąż mnie dopada okresowo, kiedy mam dużo pracy i stresów, ale coraz lepiej sobie z nią radzę. Kupuję jakiś fajny żel pod prysznic albo mydełko, mycie traktuję jako odprężenie. Jeśli nie mam ochoty, do darowuje sobie golenie, makijaż czy wymyślne fryzury, staram się wyglądać czysto i schludnie (nie zawsze mi wychodzi).
                      Uszy do góry :). Bez znacznej części kosmetyków naprawdę można żyć, bez specjalnej straty na estetyce, nie wymagaj od siebie zawsze wyglądu jak gwiazda na czerwonym dywanie. Od czasu do czasu można się odstrzelić, jeśli się nie robi tego codziennie, to wtedy też jest to podwójna frajda :).
                      • mela1 Re: A ja odniosłam inne wrażenie z Twoich postów, 07.02.12, 19:37
                        myć się uwielbiam, najlepiej godzine, kupuję pachnące żele. I prać:) miewam okresy prasowania nawet majtek i skarpetem (jak kupiłam nowe żelazko) albo nieprasowania w ogóle jak teraz (pod swetrem nie widać). Miałam okresy dżinsów i bluz, miałam okresy sukienek. Teraz wstaję o 6 co jest dla mnie środkiem nocy, więc nie mogę się zmobilizować. Najgorzej jak się odstawiam 2 godziny, patrzę w lustro i jestem, delikatnie mówiąc, niezadowolona z efektu. Wymyślam w co się ubrać, a potem patrzę na efekt i ręce mi opadają.
                        • pinupgirl_dg Re: A ja odniosłam inne wrażenie z Twoich postów, 07.02.12, 19:51
                          Więc myjesz się też dla siebie. Jeśli chodzisz czysta, wyprana - to jest ok. Wszystko ponadto to już opcjonalna sprawa. Z własnego doświadczenia wiem, że efekt odstawiania się przez 2 godziny zwykle rzadko się specjalnie różni, od efektu odstawiania się przez 30 minut. Może za dużo od siebie wymagasz? A może te odstawianie idzie w złą stronę - to kwestia eksperymentu, znajdziesz sposób odpicowania, który najbardziej Ci będzie odpowiadał.
                          PS. Ja rano jestem w stanie co najwyżej przemyć twarz tonikiem, nałożyć podkład, tusz i róż, użyć dezodorantu i umyć zęby. Całą resztę pielęgnacji przeniosłam na wieczór. Między budzikiem a wyjściem z domu mija mi jakieś 20 minut (śniadań nie jem w domu, tylko po dojechaniu na miejsce, mieszczę się w jakiejś godzinie od obudzenia, ale dodatkowe pół godziny snu jest dla mnie zbyt cenne). Chyba, że "rano" oznacza takie moje rano, czyli okolice południa, wtedy jak najbardziej mogę się robić na bóstwo.
                          • mela1 Re: A ja odniosłam inne wrażenie z Twoich postów, 07.02.12, 20:03
                            rano potrzebuję ok. 50 minut na prysznic, śniadanie, kawę, makijaż, ubranie. Z myciem i suszeniem włosów dłużej. Wiem, że mam problem z postrzeganiem siebie, po prostu czesto się sobie nie podobam, nie mam zdolności ubierania się, zawsze dowolna koleżanka wygląda lepiej. Kiedyś usłyszałam od bardzo czystej i schludnej koleżanki, że jestem estetyczna i to mnie ucieszyło. Najbardziej mnie martwi, że facet ogląda mnie często jak mi sie nie chce umyć w niedzielę.
                            • pinupgirl_dg Re: A ja odniosłam inne wrażenie z Twoich postów, 08.02.12, 00:50
                              > Wiem, że mam problem z postrzeganiem siebie,
                              > po prostu czesto się sobie nie podobam, nie mam zdolności ubierania się, zawsze
                              > dowolna koleżanka wygląda lepiej.

                              Nawet, jeśli tak jest - to co? Nie tylko ładni ludzie z wyczuciem smaku mają prawo do dbania o siebie. Jak w reklamie - "jesteś tego warta". Porównywanie się z innymi nie ma sensu, zawsze znajdą się ludzie w czymś lepsi, w czym innym gorsi, to chyba dobrze, że nie jesteśmy wszyscy tacy sami. Wygląd i styl nie jest też moją mocną stroną, ale nie czuję się (już) przez to gorsza.
                              Mój facet też mnie czasami widuje nieumytą. Rozróżniam, kiedy to jest leniwy "dzień dziecka", (z którego powodu nie robię sobie wyrzutów, pod warunkiem, że nie zdarza się zbyt często) a kiedy jakiś głębszy dół, który sprawia, że chce sobie sama dokuczyć, odmawiając sobie przyjemności prysznica, świeżego lakieru na paznokciach itd.
        • mela1 Re: Co ma mi dać ten olej? 06.02.12, 14:50
          Nie prostuję po każdym myciu juz od dawna, zwykle raz w tygodniu, bo myję wieczorem albo na szybko rano i nie mam czasu. Generalnie keidyś miałam tak jak Teresa, teraz chodzę chyba nawet z brudnymi. Moja poprzeczka estetyczna została dawno strącona, wyglądam jak ósme dziecko stróża.

          Włosy mam puszące się, a nie kręcone, chyba Besame pokazywała kiedyś, jak to wygląda. Jeśli chcę wyglądać tak, żeby się sobie podobać, to prostuję, bo mi się kręcone na mnie nie podobają. Zresztą kręcić się też nie chcą - tylko na chwilę, potem wiszą jak strąki. Nie są zniszczone ekstremalnie, może nie piekne, ale po wyprostowaniu są miękkie i ładnie błyszczą. Nie oczekuję cudów, tylko jakiegoś efektu: bez oleju gorzej, po olejowaniu - lepiej. Znam moje włosy, wiem, czego mogę oczekiwac, a czego nie.

          W kwestii przetłuszczania właśnie o to mi chodzi. Żebym następnego dnia mogła związać włosy, jak nie zdążę umyć rano albo móc umyć wieczorem i rano wyjść z domu bez obrzydzenia dla siebie. Bo wyjść wyjdę, nie umyję włosów jak jest -20, ale chciałabym, żeby nie wyglądały na brudne. Problem tylko taki, że teraz jak myję wieczorem, to nie mam keidy nakładać oleju na noc, a na godzinę przed myciem to mogę nie zdążyć.

          Na początku myślełam, że Vatica mi nie służy, ale teraz właściwie nie widze żadnej róznicy, z takim czy innym olejem, czy bez.
          • pierwszalitera Re: Co ma mi dać ten olej? 06.02.12, 21:35
            mela1 napisała:

            > Włosy mam puszące się, a nie kręcone, chyba Besame pokazywała kiedyś, jak to wy
            > gląda. Jeśli chcę wyglądać tak, żeby się sobie podobać, to prostuję, bo mi się
            > kręcone na mnie nie podobają. Zresztą kręcić się też nie chcą - tylko na chwilę
            > , potem wiszą jak strąki. Nie są zniszczone ekstremalnie, może nie piekne, ale
            > po wyprostowaniu są miękkie i ładnie błyszczą. Nie oczekuję cudów, tylko jakieg
            > oś efektu: bez oleju gorzej, po olejowaniu - lepiej. Znam moje włosy, wiem, cze
            > go mogę oczekiwac, a czego nie.

            Moim zdaniem nie wszystko da się uzyskać jak w koncercie życzeń. ;-) Niektóre włosy, by dobrze wyglądały wymagają innego cięcia i innej fryzury niż sobie wyobrażamy, szczególnie, gdy nie są one ani całkowicie proste, ani naprawdę w lokach. Oleje pewnie obciążają ci i wygładzają powierzchnię włosa, więc łatwiej o efekt prostownicy, ale nie obiecuj sobie po olejowaniu aż tak bardzo, olejem nie zmienisz charakteru włosów. Zniszczonych włosów też niczym nie odżywisz, zniszczone długości się obcina, a jak chce się mieć ładne i zdrowe, to nie używa się w ogóle prostownicy, albo tylko od wielkiego święta. Osobiście śledzą ten wątek z pewnym rozbawieniem, bo nie wierzę w zbawienny wpływ oleju na włosy, ale też z podziwem dla samozaparcia olejujących. Mnie by się nie chciało paprać tłuszczu na głowę. Brudne poduszki, olej na twarzy sprzyjający pryszczom, dyskomfort podczas snu i strata czasu na wyszorowywanie tego paskudztwa. A skoro i tak nie zauważasz efektu, to po co to robisz?
            • madzioreck Re: Co ma mi dać ten olej? 07.02.12, 01:32
              Osobiście śledzą ten wą
              > tek z pewnym rozbawieniem, bo nie wierzę w zbawienny wpływ oleju na włosy, ale
              > też z podziwem dla samozaparcia olejujących. Mnie by się nie chciało paprać tłu
              > szczu na głowę. Brudne poduszki, olej na twarzy sprzyjający pryszczom, dyskomfo
              > rt podczas snu i strata czasu na wyszorowywanie tego paskudztwa. A skoro i tak
              > nie zauważasz efektu, to po co to robisz?

              Bez przesady. To się nakłada na głowę i włosy, a nie na twarz ;P Po drugie, nie ma przymusu spania w tym - mnie by żadna siła nie zmusiła do spania z czymkolwiek we włosach, ani w papilotach, ani w oleju. Nakładam kilka godzin przed myciem i voila. Mycie trwa dokładnie tyle samo, ile zwykłe mycie.
              Nie wiem, na ile "zbawiennie" działają oleje, ale mnie wystarczy, że włosy się po nich tylko kręcą, zamiast kręcić i puszyć jak wściekłe. I są inne w dotyku. Cudów nie ma, spalonej trwałej olej nie odratuje, ale też zazwyczaj dziewczyny, które bawią się w oleje, unikają również zabiegów szkodliwych dla włosów. Prostownice czy lokówki faktycznie są od święta.
              • pierwszalitera Re: Co ma mi dać ten olej? 07.02.12, 11:19
                madzioreck napisała:

                > Nie wiem, na ile "zbawiennie" działają oleje, ale mnie wystarczy, że włosy się
                > po nich tylko kręcą, zamiast kręcić i puszyć jak wściekłe.

                No bo tłuszcz na włosach ma właśnie tylko sens przy bardzo suchych, mocno kręconych włosach. Pozwala to na lepsze ułożenie się włosów, jeżeli nie zmyjemy go zbyt gruntownie. Kiedyś, gdy szampony były toporne i nie było odżywek, a na "dobre" włosy czekało się kilka dni po myciu, znaczy zanim skóra dostarczyła odpowiedniej ilości własnego sebum, były to jedyna możliwość na ujarzmienie takiego sianka. Ale olejowanie na pewno nie zapobiega przetłuszczaniu się tłustych włosów (ludzie, przecież to mit) i kobiety z takim rodzajem włosów i do tego raczej prostymi włosami muszę głębiej sięgnąć do butelki z agresywnym szamponem, by zmyć z włosów to paskudztwo i nie mieć na głowie gluta. Olej okleja przecież tylko włos i na pewno go ani nie odżywia, ani nie nawilża, ani nie wchodzi do środka. Olejowanie to zabawa z szuflady babci, zupełnie już bez sensu, przecież istnieją dobre odżywki dopasowane do rodzajów i potrzeb włosa. ;-)
                • pinupgirl_dg Re: Co ma mi dać ten olej? 07.02.12, 11:37
                  > No bo tłuszcz na włosach ma właśnie tylko sens przy bardzo suchych, mocno kręco
                  > nych włosach. Pozwala to na lepsze ułożenie się włosów, jeżeli nie zmyjemy go z
                  > byt gruntownie. Kiedyś, gdy szampony były toporne i nie było odżywek, a na "dob
                  > re" włosy czekało się kilka dni po myciu, znaczy zanim skóra dostarczyła odpowi
                  > edniej ilości własnego sebum, były to jedyna możliwość na ujarzmienie takiego s
                  > ianka. Ale olejowanie na pewno nie zapobiega przetłuszczaniu się tłustych włosó
                  > w (ludzie, przecież to mit) i kobiety z takim rodzajem włosów i do tego raczej
                  > prostymi włosami muszę głębiej sięgnąć do butelki z agresywnym szamponem, by zm
                  > yć z włosów to paskudztwo i nie mieć na głowie gluta. Olej okleja przecież tylk
                  > o włos i na pewno go ani nie odżywia, ani nie nawilża, ani nie wchodzi do środk
                  > a. Olejowanie to zabawa z szuflady babci, zupełnie już bez sensu, przecież ist
                  > nieją dobre odżywki dopasowane do rodzajów i potrzeb włosa. ;-)

                  Pierwszalitero, zaryzykuję stwierdzenie, że dużo kobiet robi to... dla ekologii. Często czytam wyznania fanek olejowania, jakie "świństwa" są pakowane do kupnych odżywek i jakie cudowne właściwości nawilżające (?), odżywcze (?) mają oleje. Nie wiem, czym się odżywia martwy twór, jakim jest włos i jak bardzo niezbędne są mu witaminki zawarte w olejach, ale sądzę, że to o ogólny pęd ku naturze chodzi.
                  Z mojej strony oleje robią dokładnie to, co piszesz - natłuszczają, a moim włosom to robi dobrze. Ale nie na tyle dobrze, żeby obejść się całkiem bez odżywek. Sądzę, że rzeczywiście trochę hamują przetłuszczanie, chociaż to może być wrażenie, bo na pewien czas odstawiłam też odżywki -> jeszcze bardziej suche włosy -> wrażenie, że się mniej przetłuszczają. Głowy nie daję. Dobrze tonują wszelkie podrażnienia, swędzenia. Na same włosy działają tak sobie, ale skórze głowy służą. Poza tym ja akurat mam dziką przyjemność z babarania się w olejach, ale rozumiem, że nie każdego to musi bawić.
                  • pierwszalitera Re: Co ma mi dać ten olej? 07.02.12, 23:09
                    pinupgirl_dg napisała:


                    Dobrze tonują
                    > wszelkie podrażnienia, swędzenia. Na same włosy działają tak sobie, ale skórze
                    > głowy służą.


                    I akurat do tego są oleje bardzo dobre. Ja nie mówię, że oleje są złe, sama nawet od dwóch tygodnu używam oleju do twarzy, bo przy tym mrozie mój krem jest za lekki, skóra była podrażniona i piekła, a nie chciało mi się kupować innego. Ale nie do każdego rodzaju skóry i włosów te oleje się nadają i przy samoistnym przetłuszczaniu są moim zdaniem zupełnie zbędne. Wystarczy włosy wieczorem wyszczotkować, czyli rozprowdzić własne sebum po włosach i rano umyć włosy najlepiej delikatnym szamponem bez SLS. Ale ja jestem od wielu lat minimalistką jeżeli chodzi o zabiegi kosmetyczne i najśmieszniejsze, że od kiedy właśnie zaczęłam ten minimalizm stosować, wszystko się u mnie poprawiło i stan włosów, i cery.
                    • anne_stesia Re: Co ma mi dać ten olej? 08.02.12, 00:06
                      No ja zapodam większa herezję. Moje cienkie, miękkie włosy, które same z siebie się przetłuszczaja, bo po prostu taka moja uroda myję szamponem z silikonami i SLS, nie używam odżywek (czasem takiej w sprayu z podwójna porcja silikonów, żeby się nie elektryzowały), farbuję je i włosy sa śliczne, a jedynym czynnikiem jaki ma na nie wpływ jest mój stan zdrowia. No, jeszcze kiedy mam dzień lenia i nie umyję ich to kolejnego dnia sa jakby słabo domyte, bo oklapnięte. Myję codziennie, suszę, czasem stylizuję pianka/lakierem. Nie dbam o nie zatem prawie wcale, a wygladaja na zdrowe i zadbane.
                      Tyle tylko, że sa krótkie. Nie walczę z ich natura - trudno o cienkie, lubiace sobie klapnać włosy, które będa dobrze wygladać jako długie. Znakomicie za to wygladaja obcięte, bo wtedy nabieraja lekkości, a nawet taki włos nieprawidłowo ścięty będzie zachowywał się jak ciężki i trudny do ułożenia.
                      Czasem jak widzę na ulicy dziewczynę z długimi, ale suchymi, postrzępionymi na długości włosami, gdzie widać, że one się krusza i łamia, bo odstaja sprężynkami od głowy to mam ochotę zachować się jak neofitka brafittingu i nakłaniać ja, żeby ścięła te umęczone włosy, a potem zaczęła o nie dbać porzadnie.
                    • miss-alchemist Re: Co ma mi dać ten olej? 08.02.12, 10:13
                      > Ale nie do każdego rodzaju skóry i włosów te oleje się nadają i przy samoistnym
                      > przetłuszczaniu są moim zdaniem zupełnie zbędne. Wystarczy włosy wieczorem wysz
                      > czotkować, czyli rozprowdzić własne sebum po włosach i rano umyć włosy najlepie
                      > j delikatnym szamponem bez SLS

                      Jako posiadaczka prostych włosów samoistnie przetłuszczających sięstanowczo protestuję. Włosy z konieczności (i dla przyjemności) myję codziennie, bo przy skórze przetłuszczają mi się bardzo, ale nie wystarczy ich rozczesać, żeby na końcach nie były lekko suchawe. Nic tak nie wygładza mi ani nie nabłyszcza włosów jak oleje, dodatkowo bez efektu obciążenia (tzn mogę użyć silikonów, ale wtedy po trzech godzinach od mycia moje włosy wyglądają już nieświeżo). W przypadku moich włosów minimalizm (delikatny szampon + odżywka) się zwyczajnie nie sprawdza.

                      Ty być może nie potrzebujesz takiej pielęgnacji, są tacy, którym ona służy - i wcale nie są to tylko osoby z suchymi włosami.
                • mszn Re: Co ma mi dać ten olej? 07.02.12, 11:49
                  Oleje mogą regulować przetłuszczanie się skóry głowy w ten sam sposób, w jaki kremy do twarzy z dodatkiem olejów (zamiast agresywnych zmatowiaczy) regulują przetłuszczanie tłustej cery. Nie możesz pierwszego uznawać za mit, a drugiego za fakt.
                  • pinupgirl_dg Re: Co ma mi dać ten olej? 07.02.12, 13:41
                    > Oleje mogą regulować przetłuszczanie się skóry głowy w ten sam sposób, w jaki k
                    > remy do twarzy z dodatkiem olejów (zamiast agresywnych zmatowiaczy) regulują pr
                    > zetłuszczanie tłustej cery. Nie możesz pierwszego uznawać za mit, a drugiego za
                    > fakt.

                    Nie wiem do końca, jak to działa. Mi OCM zrobiło masakrę na twarzy, a olejowanie przed myciem służy mojej skórze głowy. Tak samo oleje po myciu czy tłuste kremy na twarz.
                  • pinupgirl_dg Re: Co ma mi dać ten olej? 07.02.12, 13:45
                    Aha, chyba co do jednego jesteśmy wszystkie zgodne, że nadmierne przetłuszczanie może być reakcją obronną na zbyt intensywne mycie. Może więc warto przyjrzeć się szamponom, których używasz?
                  • pierwszalitera Re: Co ma mi dać ten olej? 07.02.12, 22:47
                    mszn napisała:

                    > Oleje mogą regulować przetłuszczanie się skóry głowy w ten sam sposób, w jaki k
                    > remy do twarzy z dodatkiem olejów (zamiast agresywnych zmatowiaczy) regulują pr
                    > zetłuszczanie tłustej cery. Nie możesz pierwszego uznawać za mit, a drugiego za
                    > fakt.
                    >

                    Ja obie rzeczy uważam za mit. Oleje nie regulują tłustej skóry. Oleje mogą się tylko sprawdzić przy skórze z zachwianą barierą lipidową, a coś takiego fundują sobie często właścicielki tłustej skóry agresywnym oczyszczaniem i odtłuszczaniem.
                • a_gneskka Re: Co ma mi dać ten olej? 08.02.12, 01:19
                  pierwszalitera napisała:
                  > Olej okleja przecież tylk
                  > o włos i na pewno go ani nie odżywia, ani nie nawilża, ani nie wchodzi do środk
                  > a.

                  Kokosowy "wchodzi", badano to spektrometrem masowym:

                  Due to its polarity and affinity for the protein, coconut oil was found to penetrate into the hair cortex. Mineral oil, on the other hand, did not penetrate the fiber.

                  Całość tutaj:
                  journal.scconline.org/pdf/cc2001/cc052n03/p00169-p00184.pdf
                  Dzięki temu kokos lepiej niż olej mineralny czy słonecznikowy chroni włosy przed np. mechanicznym niszczeniem podczas czesania:

                  This study has firmly established the superiority of the protective effect of coconut oil
                  on hair damage in grooming processes when it is used as a pre-wash conditioner as compared to mineral oil and other vegetable oils such as sunflower oil. It not only has a protective effect on undamaged hair but also on chemically treated hair, UV-treated hair, and hair treated with boiling water (i.e., hair in water at 100øC for 2 hr). The ability of coconut oil to penetrate into hair cuticle and cortex seems to be responsible for this effect.

                  journal.scconline.org/pdf/cc2003/cc054n02/p00175-p00192.pdf

                  >Olejowanie to zabawa z szuflady babci

                  No to babcie mądre kobity były, bez spektrometrów i badań wiedziały, co dobre ;)

                  >zupełnie już bez sensu, przecież istnieją dobre odżywki dopasowane do rodzajów i potrzeb włosa

                  Może i istnieją, ale jakoś dotychczas żadna odżywka nie dała mi takiego fajnego nawilżenia i wyglądu włosów, jak ta zabawka z szuflady babci :)
                  • pinupgirl_dg Re: Co ma mi dać ten olej? 08.02.12, 09:47
                    Olej kokosowy jest rzeczywiście specyficzny. U mnie (suche, porowate włosy) robi masakrę, w przeciwieństwie do innych olejów, które nawet, jeśli nie pomagą specjalnie, ale też raczej nie szkodzą.
            • mela1 Re: Co ma mi dać ten olej? 07.02.12, 07:33
              stąd moje pytanie: skoro cudów nie zdziała, to ile może zdziałać?
              Robie to, ponieważ:
              -licze na efekty po jakimś czasie
              -dziewczyny pisały, że to ogranicza przetłuszczanie
              -babranie sie w pachnącym tłuszczu jest dla mnie przyjemne
              -nie czuję dyskomfortu w czasie snu
              -lubię testować na sobie kosmetyczne cuda.
              • izas55 Re: Co ma mi dać ten olej? 07.02.12, 08:11
                Dla mnie podstawowy efekt jest jeden - przestały wypadać mi włosy. Dla tego jednego jestem w stanie przeżyć okropne nakładanie oleju rycynowego, całe szczęście dla mnie nie pachnie odstręczająco, więc nie jest to jakieś bardzo przykre. Rycynowy nakładam tylko na skórę.
                Drugi efekt - zdecydowanie mniej przetłuszczają mi się włosy. Kiedyś musiałam je myć codziennie, długie włosy były totalnie klapnięte po jednym dniu. teraz mogę nosić rozpuszczone 2-3 dni i oczywiście widać, że nie są to świeżo umyte włosy, ale wyglądają ciągle dobrze. Z mycia codziennie, zeszłam do mycia 2x w tygodniu.
                Na włosy nakładam naftę kosmetyczną na zmianę z różnymi olejami na bazie rycynowego i migdałowego. Nakładam ich na tyle mało na włosy, że właściwie nie są nawet tłuste.
                Jeżeli chodzi o ich wygląd to jak na razie nie zauważam jakichś spektakularnych efektów. Bardziej się błyszczą, ale to wszystko. I mniej się kręcą, a oczekiwałam, że będą miały lepszy skręt. Zobaczymy co będzie jak minie zima, i zostaną wyłączone kaloryfery. Moje włosy zdecydowanie lepiej się kręcą w bardziej wilgotnym środowisku/klimacie.
                Na razie mi sie nie znudziło, a olejuję pewnie ze 2 miesiące, co jak na moje zwykłe tempo zarzucania testowanych kosmetyków jest sporym osiągnięciem.
                • pierwszalitera Re: Co ma mi dać ten olej? 07.02.12, 11:05
                  izas55 napisała:

                  > Dla mnie podstawowy efekt jest jeden - przestały wypadać mi włosy.

                  No ale na chłopski rozum, dlaczego? Przecież wypadanie włosów zależy od zupełnie innych czynników, zapytaj dermatologa.

                  > Drugi efekt - zdecydowanie mniej przetłuszczają mi się włosy.

                  To żaden dowód. Mnie też włosy przestały się przetłuszczać. Bez olejowania. Kiedyś myłam je codziennie, bo musiałam, teraz myję je codziennie z przyzwyczajenia i dla uczucia świeżości, ale obiektywnej potrzeby nie ma. Ale wiem, że moje wyobrażnie, że świeżo umyte włosy wyglądają u mnie ładniej, to tylko urojenie. ;-)
                  Dla mnie zabiegi kosmetyczne typu maseczkowanie, olejowanie, wcieranie kremów cellulitowych itp., to właśnie tylko takie zajmowanie się sobą, dla psychologicznego efektu. Nie ma to żadnego wpływu na stan włosy, skóry, łotewer, ale daje poczucie, że coś dobrego sobie robimy. A potem kobiety się skarżą, że "utrzymywanie" urody, to tyle roboty. Same są sobie winne. ;-)
                  • izas55 Re: Co ma mi dać ten olej? 07.02.12, 13:16
                    Wypadanie i przetłuszczanie powstrzymuję siłą woli...
                    • mszn Re: Co ma mi dać ten olej? 07.02.12, 13:32
                      Izas, po moderatorce Lobby Kosmetycznego nie spodziewałabym się niczego innego ;)
                    • teresa104 A mnie się z samowmówienia tak robi: 07.02.12, 14:40
                      img638.imageshack.us/img638/5685/jajajca.jpg
                      Włosy umyte, wysuszone, nieczesane, niewyciągane na szczotkę.
                    • pierwszalitera Re: Co ma mi dać ten olej? 07.02.12, 22:49
                      izas55 napisała:

                      > Wypadanie i przetłuszczanie powstrzymuję siłą woli...

                      To nie wiedziałaś, że w chłodnej porze roku skóra produkuje mniej tłuszczu?
                • pinupgirl_dg Re: Co ma mi dać ten olej? 07.02.12, 14:27

                  > Dla mnie podstawowy efekt jest jeden - przestały wypadać mi włosy. Dla tego jed
                  > nego jestem w stanie przeżyć okropne nakładanie oleju rycynowego, całe szczęści
                  > e dla mnie nie pachnie odstręczająco, więc nie jest to jakieś bardzo przykre.

                  Ja też wątpię w taką leczniczą moc oleju. Włosy wypadają nam stale - to normalne, tak samo, jak okresowo wypada ich więcej lub mniej. Możliwe, że akurat zniknął jakiś czynnik, który powodował, że traciłaś włosy. A najbardziej podejrzewam, że wyciągnęłaś te wszystkie martwe, ledwo trzymające się skóry, przy aplikacji oleju, zwłaszcza tak tępego, jak rycyna, i co miało wypaść, to wypadło. Bardzo często dziewczyny odstawiają z tego powodu oleje, bo nagle widzą zapchane całe sitko wanny.
          • kis-moho Re: Co ma mi dać ten olej? 08.02.12, 10:41
            > Nie prostuję po każdym myciu juz od dawna, zwykle raz w tygodniu, bo myję wiecz
            > orem albo na szybko rano i nie mam czasu.

            Mela, jako właścicielka pewnie bardziej od Ciebie kręconych włosów powiem tak - u mnie nic nie powoduje większego puszenia włosów niż prostownica i suszarka. Mogę sobie wmasowywać cysternę oleju, najlepsze odżywki, nie ma zmiłuj - każdy włos sterczy w inna stronę, jest suchy, twardy i chropowaty. Moje patenty to:
            - oleje przed myciem (ale jak się nie da, nie mam czasu czy ochoty, to świat się nie zawali - z olejem jest lepiej, włosy mam bardziej miękkie i błyszczące, ale i bez nich da się żyć).
            - mycia standardowo, szampon z SLS bo nie lubię tych tępych mazideł, potem odżywka na 2-3 minuty, długie prysznice mi nie służą
            - teraz zaczynają się ważne rzeczy: nie wycieram włosów ręcznikiem, i nie trę, tylko zawijam w bawełnianą ściereczkę kuchenną
            - sprawa istotna nr. 2: obciążam włosy (inaczej się będą puszyć). W mojej mieszance jest w zależności od tego, co akurat u mnie stoi w łazience: kropla odżywki (zwykłej do spłukiwania, tej samej, której używam przy myciu), kropla żelu do włosów, kropla oleju, kropla gliceryny. Najważniejsze z nich to odżywka i żel, ale w ilościach minimalnych, inaczej włosy będą za ciężkie i będą wyglądać jak brudne. Jeżeli masz opory, bo włosy Ci się łatwo przetłuszczają, nie musisz nakładać tego od nasady, zacznij trochę niżej, zwykle włosy nie puszą się od samej góry.
            - rozczesuję włosy grzebieniem o szerokich zębach (delikatnie!), potem już nie czeszę, bo będą się puszyć
            - możesz oczywiście nakładać jedwabie na końcówki, wcierki w skórę głowy, ja nie mam czasu ani chęci, ale nie wykluczam, że to pomaga
            - nie suszę suszarką. Włosy myję w ciągu dnia jeżeli pracuję w domu, po południu/wieczorem, jeżeli wychodzę w ciągu dnia. A jak się nie da, suszę suszarką, i wtedy cały efekt diabli biorą, więc oleje/odżywki itp. mogę sobie odpuścić. I nigdy nie prostuję, staram się regularnie obcinać końcówki. Teraz chyba sobie ciachnę nawet większy kawałek, bo widzę, że końce nie są ładne - jak o to nie zadbasz, włosy zawsze będą sie puszyć na końcach.
            • pierwszalitera Re: Co ma mi dać ten olej? 08.02.12, 11:13
              kis-moho napisała:

              > - nie suszę suszarką. Włosy myję w ciągu dnia jeżeli pracuję w domu, po południ
              > u/wieczorem, jeżeli wychodzę w ciągu dnia. A jak się nie da, suszę suszarką, i
              > wtedy cały efekt diabli biorą, więc oleje/odżywki itp. mogę sobie odpuścić.

              No jak różnie mogą reagować nasze włosy. ;-) Moje sterczą we wszystkie strony, łatwiej chłonną wilgoć z powietrza i się puszą, gdy nie używam suszarki. Suszarką wygładzam powierzchnię włosa i wyglądają o wiele lepiej, nie mówiąc już o tym, że bez szuszarki po prostu nie schną, a ja nie mam pięciu godzin czasu by pozwalać im dosychać na powietrzu. Nie przepadm też za przegrzanymi pomieszczeniami, więc wysychające wolno włosy mnie po prostu ziębią. Tylko suszarkę trzeba mieć dobrą, taką dobrze dmuchającą, najlepiej jeszcze z jonizacją, a nie malutką grzałkę przypalającą włosy. Do tego ważna jest technika. Włosy suszy się zawsze strumieniem powietrza z góry na dół, w ten spoósb zamyka się łuski włosa i stają się one gładkie i błyszczące. Dzikie szuszenia od spodu, albo nawet przez głowę nigdy nie da ładnego włosa. Łuski będą otwarte i gotowe do puszenia. Włosy puszą się też, gdy myjemy je wieczorem i kładziemy się spać jeszcze z lekko wilgotnymi. Takie włosy są bardzo wrażliwe na mechaniczne urazy, a tarcie na puduszce im szkodzi. Ja myję włosy od lat codziennie rano, codziennie używam suszarki i do pewnego czasu używałam tylko szamponów z SLS, nigdy nie olejowałam i moje włosy wyglądały zawsze zdrowo. Od pewno czasu nie używam szamponów z SLS (te bez zrobiły się bowiem lepsze w zastosowaniu) i włosy wyglądają moim zdaniem jeszcze lepiej. Ale ważna jest też ich długość, dobre ścięcie itp, we włosach topielicy mało kto wygląda zadbanie. ;-)
              Najgorsze spustoszenie w stanie włosów miałam, gdy fryzjerowi zachciało się kilka razy wyprostować je prostownicą. Po umyciu w domu wyglądały jak plastikowe z połamanymi, odstającymi małymi włoskami, która strasznie się puszyły. Tego nie dało się już odżywić. Musiałam odczekać i obciąć. Nigdy więcej nie zastosuję prostownicy. Zadbane włosy bez połamanych włosków dają się też gładko wysuszyć suszarką i płaską szczotką, a prostownia to moim zdaniem coś dla kobiet, które fundują sobie ciągle nowe sztuczne przedłużenia i nie muszą martwić się o ich stan.
              • kis-moho Re: Co ma mi dać ten olej? 08.02.12, 11:19
                > No jak różnie mogą reagować nasze włosy. ;-)

                Ludzie się różnią, i całe szczęście. Radzę Meli z punktu widzenia kręconowłosej, Ty masz jak pamiętam włosy proste. Mela pisze, że ma włosy lekko kręcone, i może powinna spróbować w wolnej chwili takich sposobów, a nuż się sprawdzą.

                Tylko suszarkę t
                > rzeba mieć dobrą, taką dobrze dmuchającą, najlepiej jeszcze z jonizacją, a nie
                > malutką grzałkę przypalającą włosy. Do tego ważna jest technika. Włosy suszy si
                > ę zawsze strumieniem powietrza z góry na dół, w ten spoósb zamyka się łuski wł
                > osa i stają się one gładkie i błyszczące. Dzikie szuszenia od spodu, albo nawet
                > przez głowę nigdy nie da ładnego włosa.

                Dobrze, że Cię znam z forum nieco dłużej, bo inaczej bym pomyślała, że sugerujesz, że nie umiem się posługiwać suszarką. Tą najtańszą z budki na rogu ;o)
              • anne_stesia Re: Co ma mi dać ten olej? 08.02.12, 11:25
                Już miałam protestować przeciwko temu suszeniu od spodu, bo pomyślałam, że sama tak robię i jest super, kiedy uświadomiłam sobie, że suszenie z głowa w dół daje inny kierunek patrzenia :D Więc owszem, susze od spodu, ale wtedy kiedy mam głowę w dół i wtedy powietrze leci wzdłuż włosa, a nie pod włos :D
              • pinupgirl_dg Re: Co ma mi dać ten olej? 08.02.12, 11:29
                > No jak różnie mogą reagować nasze włosy. ;-)

                No tak ;). Moje puszą się jednakowo, czy używam suszarki, czy nie, może jak wysuszę je suszarką na pieprz, najlepiej na szczotce, to się nie puszą i prostują. Za to dobrze wyglądają po położeniu się spać z mokrymi, dlatego zwykle myję włosy na noc.
    • epistilbit A czym to zmywacie? 02.02.12, 08:59
      Wyoliwkowałam włosy i cholerstwo nie chciało się zmyć. 3 razy myłam wieczorem, puściło dopiero za 4 razem rano i musiałam z mokrą głową wyjść na taki mróz....
      Brrr.
      • teresa104 Oliwą? 02.02.12, 09:20
        Oliwa zmywa się faktycznie najtrudniej ze wszystkich próbowanych przeze mnie olejów. Reszta schodzi od jednego spienienia, nigdy nie miałam żadnych problemów. Ale to pewno zależy od włosów, ja mam niewiele, za to grubych włosów, więc mają niedużą powierzchnię. W przypadku włosów gęstych i cienkowłókiennych może być trudniej zmyć cokolwiek.

        Włosy myję codziennie rano i teraz raczej suszę, żeby mi sople kaptura nie zrzucały;)
      • izas55 Re: A czym to zmywacie? 02.02.12, 09:24
        Ja jak wstanę rano z naolejowanymi włosami nakładam na odżywkę na włosy od nasady po końce. Zwykle najtańsza jaką mi się da kupić, ostatnio któraś z serii Z apteczki Babuni Joanny lub najtańsza Isana z Rossmanna (obydwie poniżej 5zł za butelkę) i lekko wmasowuję w całe włosy. Trzymam ją chwilę na włosach (z 5-10 minut) i wchodzę pod prysznic. Zwykle po takiej samej odżywce spłukuje mi się olej z włosów. Potem zmywam rozcieńczonym szamponem Babydream z Rossmanna (łyżeczka szamponu na pół szklanki wody), może być każdy inny dowolny szampon, ten jest akurat tani. Zmywa się bez śladu. Tylko ja tego oleju na noc nakładam dość mało na włosy, po nałożeniu wyglądają na mono przetłuszczone i sztywne, ale się nie kleją i nic po nich nie spływa.
      • madzioreck Odżywką. 04.02.12, 20:57
        Jakąkolwiek. Odżywka też zawiera jakieś tam tłustości, a one ładnie się łączą z tłuszczem wcześniej nałożonym. Jedno mycie odżywką, jedno szamponem i gotowe :)
    • milstar Helfy, czyli problem z wyborem 15.03.12, 17:18
      Dorosłam do zakupów na helfach - tylko.... tych olejków tam tak duużo :(
      Jest coś, co polecacie szczególnie?
      • izas55 Re: Helfy, czyli problem z wyborem 15.03.12, 17:28
        Do mnie właśnie idzie spore zamówienie, opowiem jak dojdzie ;-)
        • milstar Re: Helfy, czyli problem z wyborem 15.03.12, 17:51
          Spore, powiadasz? Czyli nie wybierałaś, brałaś jak leci? ;)
          • izas55 Re: Helfy, czyli problem z wyborem 15.03.12, 18:10
            Wzięłam oleje Khadi i z Amlą i 5-6 opakowań różnych ziół w proszku do potestowania jako maseczki do włosów.

            www.helfy.pl/olejek-stymulujacy-porost-wlosow-zatrzymuje-wypadanie
            www.helfy.pl/amla-olejek-amalaki-wzmocnienie-wlosow
    • daslicht Co dla włosów prostych i tłustych? 26.05.12, 14:54
      Czytam o tym olejowaniu tu i tam, no i stwierdziłam, że może też spróbuję. Ale wszędzie jest o włosach kręconych i/lub suchych, a ja takich nie mam. Co polecicie?

      Właściwości moich włosów:
      - wyglądają tak:
      z daleka
      z bliska
      z bardzo bliska
      - typ: 1, bardzo proste, przetłuszczające się
      - grubość: grubsze niż w grupie kontrolnej, ale nie jakieś bardzo grube
      - gęstość: przeciętna
      - układanie: wiszą sobie i tyle, w wilgotnym środowisku wiszą jeszcze bardziej
      - wypadanie: przeciętne
      - puszenie: nie
      - rozdwajanie: nie
      - plątanie: nie, same się rozplątują, ale lubią zbijać się w pasma-strąki, które trzeba przejechać szczotką
      - w dotyku: przypominają włosie zwykłych pędzelków, kiedy stosowałam dodatkową odżywkę w sprayu, były jak pędzle do pudru
      - co z nimi robię: myję szamponem Isana Med, smaruję odżywką Nivea do spłukiwania, kiedyś jeszcze pryskałam je odżywką w sprayu, ale się szybciej przetłuszczały i przyklapywały, wolę jednak nieco sztywniejsze, czasem robię czerwone pasemka, ale bardzo rzadko
      - stylizacja: nie używam żadnych kosmetyków ani sprzętów do stylizacji, tylko czeszę, ewentualnie układam na wodę, kiedy np. grzywka sterczy do góry lub są jakieś wgniecenia
      - inne właściwości: długo schną

      Co bym mogła zastosować i jak? Czy ma to w ogóle sens?
      • pinupgirl_dg Re: Co dla włosów prostych i tłustych? 26.05.12, 17:57
        Ja mam zupełnie inny gatunek włosa, ale obstawiałabym klasykę, czyli olej kokosowy albo rycynowy.
      • milstar Re: Co dla włosów prostych i tłustych? 26.05.12, 19:19
        Z opisu wnioskuję, że Twoje włosy są mało porowate i raczej zdrowe. Przeczytaj to: czarownicujaco.blogspot.com/2012/04/oleje-podzia-i-troszke-o-budowie.html
        • daslicht Re: Co dla włosów prostych i tłustych? 26.05.12, 19:29
          O, właśnie tak! Długo nasiąkają, długo schną, a ufarbować je to niezła jazda. Żeby uzyskać czerwone pasemka, muszę użyć utleniacza 12%. No to widzę, że olej kokosowy albo lniany.
        • indigo-rose Re: Co dla włosów prostych i tłustych? 06.06.12, 15:06
          Dziewczyny, a jak to jest z tymi typami włosów? Jeśli są naturalnie proste, ale kręcą się mokre albo po potraktowaniu jakimś kosmetykiem, to nadal typ 1 czy już inny? Bo to by mi chyba pomogło określić porowatość włosów. Moje dla odmiany pięknie łapią kolor i skręt, ale szybko też je gubią (tylko henna się nie spłukuje). To by wskazywało na wyższą porowatość, ale typ 1 jest opisany jako gładki i teraz sama nie wiem :D
          • indigo-rose Re: Co dla włosów prostych i tłustych? 06.06.12, 15:09
            Aha, i długo schną, ale to może być równie dobrze kwestia ich budowy, co ilości i długości, więc tym bardziej nie wiem.
      • daslicht Re: Co dla włosów prostych i tłustych? 08.09.12, 01:20
        To ja po czasie. Testowałam olej rycynowy z drożdżami. Żadnych spektakularnych efektów, tylko znacznie więcej roboty. Samo mycie włosów mnie wkurza a chodzenie kilka godzin z lepką, śmierdzącą breją na głowie to jak dla mnie przegięcie. Włosy mają takie same właściwości, tylko zapach inny, niestety brzydszy. Olejowanie zatem sobie odpuszczam.
    • tfu.tfu masło shea? 04.06.12, 13:52
      nada się? bo dostałam w prezencie :-) urąbać go się nie da inaczej niż siłą, a rozsmarowanie na paszczy wręcz boli (wiem, powinnam najpierw w dłoni ogrzać, no ale tak strasznie chciałam się upaćkać ;-))
      niby bywa w odżywkach, ale nakładała któraś z Was czyste shea na włosy?
      • mszn Re: masło shea? 04.06.12, 14:05
        Czystego nie nakładałam, bo bym sobie wyrwała wszystkie włosy, nie mam cierpliwości. Ale mieszałam pół na pół z oliwą - na ciepło, więc się topiło - i to była jedna z najlepszych na moich włosach mieszanek. Coś mi się też niejasno wspomina, że zimą czasem też wcierałam na noc trochę samego masła w końcówki, przy okazji smarowania rąk - ale głowy nie dam, że to było to, a nie jakiś inny olej.
        • tfu.tfu Re: masło shea? 05.06.12, 13:16
          "rozmydliłam" w dłoniach i umazałam kłak od ucha w dół :-) efekt jest niesamowity:
          nie widać już tych strasznie rozdwojonych końcówek i "siana", lekkie fale w zestawie, ale przede wszystkim moje cienkie włosiny nagle stały się dwukrotnie grubsze.
          na same końcówki już po zmyciu dałam 3 krople olejku z migdałów (na wilgotne włosy) i hmmm :-) podoba mi się ten efekt.
          pewnie nie będę stosować częściej niż raz w tygodniu, ale było warto!
          swoją drogą na moich włosach najlepiej sprawdzał się kokos, ale prezent był pod kątem "ratujmy skórę", a nie "ratujmy włosy", ergo już wiem, że można 2 w 1.
          a, no i powiem jak działa po kilku/kilkunastu użyciach.
          zastanawiałam się, czy nie machnąć sobie odżywki na wodzie demineralizowanej (trochę wody, podgrzać z shea i zobaczyć co wyjdzie ;-)), jak się odważę, to zdam relację :-)
          dziękuję za odpowiedź :-)
          • izas55 Re: masło shea? 05.06.12, 14:20
            > zastanawiałam się, czy nie machnąć sobie odżywki na wodzie demineralizowanej (t
            > rochę wody, podgrzać z shea i zobaczyć co wyjdzie ;-)), jak się odważę, to zdam
            > relację :-)

            bez emulgatora ci się nie zmiesza, to tak jakby mieszać olej z wodą.
            • tfu.tfu Re: masło shea? 05.06.12, 15:04
              myślałam o podgrzaniu i wybełtaniu jednorazowej porcji :-)
              a jaki emulgator?
              zostałam fanką shea i dziękuję za wszystkie porady dotyczące stosowania! :-)
              • izas55 Re: masło shea? 05.06.12, 15:49
                > myślałam o podgrzaniu i wybełtaniu jednorazowej porcji :-)

                No ale w trakcie nakładania będzie ci i tak zastygać, w niczym ta woda ci nie pomoże.

                > a jaki emulgator?
                Jak chcesz coś co masz pod ręką to chociażby żółtko jajka. Majonez shea ;-)
                • kis-moho Re: masło shea? 05.06.12, 15:53
                  > Jak chcesz coś co masz pod ręką to chociażby żółtko jajka. Majonez shea ;-)

                  Bio-organic shea-mayo.
                  Możemy założyć nową eko-firmę ;o)
                  • izas55 Re: masło shea? 05.06.12, 17:38
                    ;-). Zawsze mówiłam, że jak mnie szlag na moją pracę trafi to zostanę manikurzystką, ale wychodzi na to, że zostanę producentką kosmetyków.
                    • tfu.tfu a zatrudnisz mnie do testowania? ;-) 06.06.12, 12:18
                      jako wściekły alergik będę bardzo dobrym królem doświadczalnym ;-)
                • tfu.tfu Re: masło shea? 06.06.12, 12:17
                  doooooooooobre :-D se ukręcę :-D
                  dzięki Izuś :-)
                  • mszn Re: masło shea? 06.06.12, 14:38
                    A masz jakąś lekką odżywkę do włosów? Bo wystarczy przecież wmieszać do porcji takiej odżywki to rozpuszczone shea, w małych ilościach to się wszystko miesza ładnie. Chociaż żółtko samo w sobie włosom też robi dobrze, więc można się bawić dalej.
                    • tfu.tfu Re: masło shea? 10.06.12, 13:21
                      w ogóle nie mam odżywki :-( były pilniejsze potrzeby...
                      • nientepaura olej palmowy? 27.06.12, 19:33
                        w sklepie, w którym zazwyczaj kupuję kokosowy, nie było 500 gramowego opakowania, więc wzięłam palmowy - ktoś próbował na włosy?;) kręcone, suche siano, ale przetłuszczające się u nasady - kokos robił dobrze;) najwyżej zużyję do smażenia...;)
                        • meridos Re: olej palmowy? 30.07.12, 13:38
                          zobacz balsam z kokosem do ciała i włosów Shealife'a. Powinien Ci się spodobać. ;)
    • veev Czy ja coś źle robię...? 27.06.12, 23:34

      ...czy to po prostu nie dla mnie?

      Skusiły mnie entuzjastyczne relacje na "włosianych" blogach i tutaj. Kupiłam sobie super-eko-organic olej kokosowy i zaczęłam eksperymentować. I porażka.

      Tzn. sam olej ślicznie pachnie i do smarowania skóry jest bdb, kulinarnie też mnie kusi. Ale na włosach się nie sprawdza (mam proste z minimalną tendencją do falowania od wilgoci, raczej niepuszące się, do ramion).

      Po pierwsze, tylko raz się zdobyłam na nałożenie oleju na noc - jakoś mnie odstrasza wizja spania z kimś z tłustą kokosową masą na głowie, no i konieczność prania pościeli zaraz potem (nie wystarczy ręcznik na poduszce czy coś, bo za bardzo się kręcę podczas snu). Nakładam go więc na kilka godzin dziennie, próbowałam też podawanego tu sposobu (nie pomnę przez kogo - anna_pia?) z podgrzewaniem suszarką. Potem zmywam - zwykłym szamponem, próbowałam odżywką, ale nie daje rady - i nakładam standardową odżywkę do spłukiwania. Ale po tym wszystkim moje włosy są jakieś takie tępe i niefajne (oczekiwałam miękkości, gładkości, ale po zwykłej odżywce do suchych włosów mam lepszy efekt niż po tym oleju).
      Próbowałam też z oliwą z oliwek (raz, bo się trochę zniechęciłam do całej idei) i było podobnie.

      I teraz wrócę do pytania z tematu: czy coś robię źle? Powinnam poczekać dłużej na efekty (takich sesji olejowych robiłam może z osiem w ciągu ostatnich dwóch miesięcy)? Zmienić olej? Olać olej i używać odżywek, z których byłam dotychczas zadowolona? Halp.
      • izas55 Re: Czy ja coś źle robię...? 28.06.12, 06:38
        Może po prostu nie dla ciebie. Mi kokosowy zupełnie nie podszedł, mam po nim jakieś dziwne siano. Za to świetnie u mnie działa rycynowy na skórę, tylko smaruje się nim koszmarnie. Na włosy używam odżywki z domieszanm olejem, i to sprawuje się u mnie zdecydowanie lepiej niż sam olej i lepiej się zmywa.
        A smaruję ~1-2 godziny przed myciem.
        • veev Re: Czy ja coś źle robię...? 28.06.12, 23:18
          izas55 napisała:

          > Może po prostu nie dla ciebie. Mi kokosowy zupełnie nie podszedł, mam po nim ja
          > kieś dziwne siano. Za to świetnie u mnie działa rycynowy na skórę.

          No właśnie, dziwne siano, to jest dokładnie to.

          I pamiętam, że w zamierzchłych licealnych czasach eksperymentowałam z rycynowym (mieszanym z żółtkiem i sokiem z cytryny) i faktycznie dawał niezłe efekty, tyle że się ciężko zmywał i często ta specyficzna nuta zapachowa mi na włosach zostawała ;) Ale pewnie faktycznie gdyby zamiast z żółtkiem wymieszać z odżywką, to będzie łatwiej, spróbuję, dzięki :)

          A kokosowy zużyję w kuchni ;)

          I w ogóle ostatnio najlepsze włosy (miękkie, błyszczące, sypkie, jedwabiste) mam po zwykłej żółtej odżywce Elseve, która ma w składzie silikon i methylparaben, więc zgodnie z najnowszymi trendami internetowymi w ogóle nie powinnam na nią nawet patrzeć ;)
      • anulla1974 Re: Czy ja coś źle robię...? 28.06.12, 11:33
        Po prostu olej kokosowy nie jest dla Twoich włosów dobry. Zobacz jak włosy będą się zachowywać przy innym oleju. Mi kokosowy akurat podpasował, ale z rycynowym było strasznie, niezbyt też pasuje mi amla.
      • anulla1974 Re: Czy ja coś źle robię...? 28.06.12, 13:21
        Tu masz trochę o porowatości włosów i olejach
        i tu
      • zawrotglowy Re: Czy ja coś źle robię...? 28.06.12, 17:28
        Mam te same podejrzenia, z tym że moja zabawa z olejami trwa dłużej. Pierwszy olej - kokosa kupiłam dwa lata temu. Nie widziałam po nim żadnych efektów poza lekkim nabłyszczeniem, ale to po prostu tłuszcz odbijał światło.
        Potem były: bawełna, konopny, jojoba, z orzechów włoskich, lniany, Alterra z brzozą i pomarańczą. Większość z nich to oleje schnące, które nie za bardzo nadają się do zostawienia na długo na włosach, więc tym tłumaczyłam sobie fakt, że efektów nie dawały. Teraz czasem używam oliwy z oliwek, ale rzadko, bo zaczyna to być zwykła strata czasu. Dobrze że dają się z powodzeniem wykorzystać w kuchni:)
        Aha, testowałam też hinduskie: capiącą Sesę, Amlę na parafinie, teraz mam Amlę Jivę ponoć na porost. Używam tego ostatniego tylko i wyłącznie po to, żeby ostatecznie sobie udowodnić, że to nic nie daje.
        Co do włosów blogerek, to podejrzewam, że główny powód ich ładnego wyglądu to po prostu kompleksowe dbanie: suplementy, ochrona końcówek, dobieranie odpowiednich do rodzaju włosa odżywek, ochrona przed urazami.
        Ja po prostu chyba muszę przyznać się sama przed sobą, że padłam ofiarą własnej naiwności;)
        I też o wiele lepsze efekty dają u mnie odżywki i maski.
        • pinupgirl_dg Re: Czy ja coś źle robię...? 28.06.12, 18:04
          Właśnie chciałam napisać mniej więcej to samo ;).
          Cóż, kiedyś nie było odżywek i ludzie sobie radzili, jak mogli. Moje zdanie jest takie, że olej robi dokładnie to, co każda odżywka do włosów - nabłyszcza, wygładza, chroni przed urazami. Tyle, że w moim wypadku, robi to dużo gorzej, niż dobrze dobrane odżywki, przy większym nakładzie pracy. Jedyny wyjątek, to oleje oparte na parafinie i oliwa z oliwek, one działają na moje włosy niezwykle nabłyszczająco, ale też obciążają i łatwo skończyć rano z tłustym gniazdem.
          Olejuję włosy od prawie 10 lat, mniej lub bardziej regularnie i mogę stanowczo zaprzeczyć, że oleje w jakiś sposób wpływają na włosy długofalowo - odstawienie oleju nawet raz i umycie włosów szamponem daje dokładnie te same efekty, co odstawienie silikonów, po zmyciu ich slesowym szamponem do gołej łuski wyglądają wciąż tak samo.
          Po trzecie - niejednokrotnie czytając włosowe historie znajduję ten sam początek - szampon "familijny" i zero odżywki. Nic dziwne, że przemiany są potem tak spektakularne ;). Sądzę, że to nie zasługa olejów i wcierek, tylko regularnej pielęgnacji. Oleje w takiej sytuacji mogą bardzo pomóc, owszem, doprowadzić skórę głowy do ładu po eksperymentach, na mnie działają bardzo łagodząco. Piszę to jako eks-włosomaniaczka :). Włosy olejuję od przypadku do przypadku, bo zwyczajnie to lubię, działają na mnie jak nie najlepsza odżywka, ale miło czasami zastosować takie sposoby rodem z apteczki babuni, poza tym skóra głowy je lubi (chociaż nie wszystkie).
          • edhelwen Re: Czy ja coś źle robię...? 28.06.12, 19:30
            "Po trzecie - niejednokrotnie czytając włosowe historie znajduję ten sam począte
            > k - szampon "familijny" i zero odżywki. Nic dziwne, że przemiany są potem tak s
            > pektakularne ;)."

            Fakt. Ja sobie mogę tylko przypomnieć moje włosy jak wyglądały np 10 i więcej lat temu (szampon taki sam dla całej rodziny lub przeciwłupieżowy, czasem odżywka) - ścinane rzadko, strasznie porozdwajane końce, przesuszone. Albo nawet parę lat temu, kiedy sięgały do ramion. Bardzo jestem ciekawa jakby wyglądały takie włosy po kuracji olejami. Na krótkich włosach nie widać spektakularnych efektów.
            • pinupgirl_dg Re: Czy ja coś źle robię...? 28.06.12, 19:47
              > Bardzo jestem ciekawa jakby wyglądały takie
              > włosy po kuracji olejami. Na krótkich włosach nie widać spektakularnych efektów.

              Tu się nie zgodzę, na krótkich włosach o efekt zadbania dużo łatwiej. Przy długich włosach jednak tej roboty więcej, a efekty też nie aż tak dobre. Chyba, że ktoś ma z natury mocne włosy (a o takie podejrzewam te włosomaniaczki, które przed przemianą jechały na Familijny). To jest jeden z powodów, dla których lubię krótkie włosy, łatwo uzyskać efekt zdrowych "aż po końce".
              I jeszcze raz powtórzę, na moich wlosach (obojętne, czy prawie po pas, czy do połowy szyji) efekty olejowania krótko- i długoterminowego są takie same, jak po przeciętnej, niezbyt dobrze dobranej odżywce. Żadnego efekty kumulacji nie zauważyłam, chyba, że chodzi o przyklep ;).
              Trochę tutaj jadę po olejach, ale to nie jest tak, że nikomu nie będą pasować, tak jak każda inna odżywka. Ale chcę obalić mity wyższości olejowania, nad tradycyjną odżywką, jednemu podejdzie to, drugiemu tamto.
              • edhelwen Re: Czy ja coś źle robię...? 28.06.12, 20:16
                No ja na swoich krótkich włosach teraz nie widzę różnicy. Mam na myśli naprawdę krótkie włosy, a nie coś co jest określane w babskich gazetach jako krótkie włosy, a tak naprawdę są to włosy np za ucho, do ramion itp ;) O coś takiego, tylko krótsze z przodu ;)
                www.fryzury-katalog.pl/Images/fryzury%20krotkie%20fryzury%20mlodziezowe%20modne%20fryzury%20dla%20nastolatek%2012a.jpg
                Jeszcze kwestia struktury - ja mam falowane/kręcone, a włosomaniaczki często lansują proste gładkie włosy ;)

                Z tego co piszesz o odżywkach, rozumiem, że olejowanie stosowałaś zamiast odżywek? Bo ja tak czy owak używam odżywek do włosów i z tego co czytałam na blogach i Wizażu, to olej ma trochę inne zadania niż odżywka.
                • pinupgirl_dg Re: Czy ja coś źle robię...? 28.06.12, 20:25

                  Też nosiłam takie włosy i,moim zdaniem, fajnie wtedy wyglądały :). Jak są długie, to nawet, jak się dba, niektórych uszkodzeń się nie uniknie, siłą rzeczy dłuższe włosy są starsze i zawsze będą bardziej obciążone.
                  Oleje stosowałam i z odżywkami, i bez. To było cały czas balansowanie między sianem (za dokładne zmycie) i tłustym włosiem (niedokładne zmycie). Jak mi się zmyło za bardzo, to szła jeszcze odżywka - efekt taki, jak bym nie olejowała wcale. Jak za słabo, to już nie, ale włosy były jak po odżywce, ale za ciężkiej i źle dobranej, często z tłustym gniazdkiem z tyłu. Teraz, jak olejuje, to głownie ze względu na skórę głowy, zmywam solidnie i nakładam normalną odżywkę.
                • zawrotglowy Re: Czy ja coś źle robię...? 28.06.12, 21:05
                  Ja do tej pory nie wiem, co te oleje właściwie mają robić. Znaczy się, teoretycznie wiem;) Niby odżywić, utrzymać nawilżenie. Jedne zawierają kwasy takie, inne owakie. Ale ja nigdy u siebie nie zauważyłam żadnych efektów poza wspomnianym przez pinupgirl smalczykiem(niedokładne zmycie) lub przesuszem(za dokładne).
                  Zastanawiam się, skąd włosomaniaczki wiedzą, że polepszenie kondycji włosów jest akurat po takim a nie innym oleju, skoro jednocześnie stosują suplementy, codziennie różne odżywki, psikadła, na dodatek każdego dnia jest inna wilgotność powietrza, która ma ogromny wpływ na zachowanie się włosa. Bo u mnie było tak: po zmyciu oleju macałam włosy nie zauważając niczego specjalnego,czasem pomijałam odżywkę/maskę i zostawiałam do wyschnięcia i wtedy też nie zauważałam niczego specjalnego poza tym, że przydałaby się odżywka. A po każdej odżywce moje włosy zachowują się inaczej i od razu widzę czy mi pasuje czy nie.
                  • pinupgirl_dg Re: Czy ja coś źle robię...? 28.06.12, 21:26
                    > Ja do tej pory nie wiem, co te oleje właściwie mają robić. Znaczy się, teoretyc
                    > znie wiem;) Niby odżywić, utrzymać nawilżenie.

                    I ochronić przed mechanicznymi uszkodzeniami :). Tyle, co odżywki. Sądzę też, że działają trochę jak metoda OMO, chroniąc skórę i włosy przed detergentem, ale jeśli tego detergentu trzeba użyć 3x tyle, co zwykle, żeby wyglądać jak człowiek, to chyba się mija z celem ;).
                    Sądzę, że rodzaj włosa też ma znaczenie. Ostatnio kupiłam odżywkę Isana z olejkiem bobasu, recenzje świetne, a ja mam po niej taki efekt, jak po niedomyciu oleju, więc zakładam, że grubszym włosom o ten efekt właśnie chodzi. Zresztą ja do tej pory też nie narzekałam na oleje, bo moim włosom wszelkie obciążenie służyło, poza tym gustowałam w takich "mokrych Włoszkach", teraz mi się odmieniło.
                  • pinupgirl_dg Re: Czy ja coś źle robię...? 28.06.12, 21:31
                    > Zastanawiam się, skąd włosomaniaczki wiedzą, że polepszenie kondycji włosów jes
                    > t akurat po takim a nie innym oleju, skoro jednocześnie stosują suplementy, cod
                    > ziennie różne odżywki, psikadła

                    ... i nie szaleją z koloryzacją, upinają włosy, nie pozwalają im trzeć o ubranie, czeszą tylko po masce, a jeśli na sucho, to TT albo szczotką z włosia, śpią w warkoczach, ograniczają suszarkę, nie prostują, kręcą tylko na skarpecie... :)
                  • madzioreck Re: Czy ja coś źle robię...? 28.06.12, 21:42
                    > Zastanawiam się, skąd włosomaniaczki wiedzą, że polepszenie kondycji włosów jes
                    > t akurat po takim a nie innym oleju, skoro jednocześnie stosują suplementy, cod
                    > ziennie różne odżywki, psikadła,

                    Ja nie włosomaniaczka, bo z wymienionych stosuję tylko oleje, a stąd wiem, jak działają, że mam po nich inne włosy. Nie wiem, jak się ma sprawa z prostymi, ale z moimi, kręconymi i pierzącymi się od bele czego, wyglądała tak, że dopóki stosowałam tylko odżywki silikonowe, moje włosy głupiały: skręt jest za silny, żeby dociążone silikonem włosy się wyprostowały całkiem lub ułożyły w spokojne , ale gładkie fale, ale jest też za słaby, żeby się skręciły w swój zwyczajny kształt (tzn. taki, jak bez żadnych mazideł, tyle, że wtedy tępe). Efekt - włosy "główne" powyginane w różne strony, natomiast charakterystyczne dla kręconowłosych masy widocznych, krótszych włosków - napuszone do granic możliwości. Całość tworzy efekt, jak na filmach, gdzie malowniczo pokazują fryzurę po porażeniu prądem ;)

                    Co mi robią oleje: jedne silnie wygładzają i prostują włosy do stanu pofalowania (kokos), inne - umożliwiają normalne skręcenie, bez puszenia (rycyna). Czyli ogólnie mówiąc - zapomniałam co to puszenie się.
                    Nie wiem, jak dokładnie działają, ważne, że działają (u mnie, nie twierdzę, że u każdego). W każdym razie nie jest tak, że działają doraźnie, użyte przed myciem - nie miałam oleju na włosach od ładnych kilku myć i dopiero zaczynają ponownie "wstawać". W erze przed-olejowej to była norma.
                    A zmywam bez większych ceregieli, raz odżywką, i raz normalnie szamponem (odżywką zmywam bardziej z długości, szamponem - ze skóry głowy). Przy 3-krotnym myciu szamponem, nawet bez SLS, faktycznie olejowanie mija się z celem.
                    • zawrotglowy Re: Czy ja coś źle robię...? 28.06.12, 22:02
                      Tak też właśnie sobie dumam, że oleje mogą być dobrą rzeczą u osób z kręconymi/suchymi włosami, a i to pewnie nie u wszystkich. Ja zaczęłam je stosować po pierwszej trwałej, ale na moich sztucznych lokach nie robiło to żadnego wrażenia podobnie jak na odrastających prostych. Zastanawiam się tylko od czego to zależy, że komuś pasuje ta pielęgnacja a komuś nie. Pytałam nawet na Wizażu do jakich typów włosów oleje się nadają a do jakich nie, ale tam ostatnio uznaje się tłuszcz za lekarstwo na wszystko i nie dostałam odpowiedzi;)
                      A tak BTW to trochę zadziwia a trochę przeraża mnie ostatnia tamtejsza moda na kładzenie farby na naolejowane włosy. Widziałam na jednym z blogów opłakane efekty takich eksperymentów (przy koloryzacji na blond) i dziwię się, że są ponoć fryzjerzy, którzy się tego zadania podejmują.
                      • pinupgirl_dg Re: Czy ja coś źle robię...? 28.06.12, 22:09
                        > A tak BTW to trochę zadziwia a trochę przeraża mnie ostatnia tamtejsza moda na
                        > kładzenie farby na naolejowane włosy. Widziałam na jednym z blogów opłakane efe
                        > kty takich eksperymentów (przy koloryzacji na blond) i dziwię się, że są ponoć
                        > fryzjerzy, którzy się tego zadania podejmują.

                        Pewnie chodzi Ci o to:

                        blogblondbunny.blogspot.com/2012/04/przykre-skutki-farbowania-na-olej.html
                        Cóż, gdyby mi ktoś nie powiedział, że to nie tak miało być, to bym nie wiedziała, że coś poszło nie tak :). Co do farbowania na olej się nie wypowiem, nie próbowałam.
                        • zawrotglowy Re: Czy ja coś źle robię...? 28.06.12, 22:33
                          Właśnie o to:)
                          Nie no, ja bym czegoś takiego nie chciała...;)
                          • pinupgirl_dg Re: Czy ja coś źle robię...? 28.06.12, 22:53
                            > Właśnie o to:)
                            > Nie no, ja bym czegoś takiego nie chciała...;)

                            No cóż, mi się te włosy podobają bardziej, niż np. włosy autorki bloga :) (chociaż doceniam, rozjaśnienie ciemnych włosów i utrzymanie ich w takim stanie na pewno nie jest łatwe). Taki miedziany blond bardziej mi się widzi, niż platyna, ten nierównomierny kolor wzięłabym za pasemka i gdybym nie wiedziała, że nie o to chodziło, to bym nie zwróciła uwagi :).
                            • zawrotglowy Re: Czy ja coś źle robię...? 28.06.12, 23:06
                              Mi też się włosy autorki bloga niezbyt podobają, zresztą w ogóle estetyka, którą ona lubi jest mi obca, ale po włosach tej dziewczyny widzę, że coś posżło nie tak, bo ja miałam podobny efekt po dekoloryzacji przed nałożeniem właściwej farby. Dlatego przy takich kolorkach włącza mi się czerwona lampka:)
                      • madzioreck Re: Czy ja coś źle robię...? 28.06.12, 22:14
                        To pewnie jak z każdym innym kosmetykiem - jeden sobie chwali, a drugiemu robi masakrę :) Trzeba wypróbować, a jak nie służy, to odstawić i cześć, i szukać czegoś innego :)

                        > A tak BTW to trochę zadziwia a trochę przeraża mnie ostatnia tamtejsza moda na
                        > kładzenie farby na naolejowane włosy. Widziałam na jednym z blogów opłakane efe
                        > kty takich eksperymentów (przy koloryzacji na blond) i dziwię się, że są ponoć
                        > fryzjerzy, którzy się tego zadania podejmują.

                        Cóz no, jedni jak usłyszeli, że stanik ma byc ścisły, to się nim lubią podusić, inni jak usłyszeli, że oleje są dobre, to gotowi zaryzykować zieleń na włosach ;)
                    • pinupgirl_dg Re: Czy ja coś źle robię...? 04.07.12, 09:01
                      > Nie wiem, jak dokładnie działają, ważne, że działają (u mnie, nie twierdzę, że
                      > u każdego). W każdym razie nie jest tak, że działają doraźnie, użyte przed myci
                      > em - nie miałam oleju na włosach od ładnych kilku myć i dopiero zaczynają pono
                      > wnie "wstawać".

                      Moim zdaniem wbrew temu, co się pisze, szampon z SLES nie działa jak płyn do naczyń. Powierzchnia długich włosów w sumie jest całkiem duża. Podejrzewam, że oleje stopniowo się zmywają, stąd efekt. Zresztą to działa nie tylko przy olejach, te opowieści o obciążających silikonach też nie wzięły się znikąd. U mnie też schodzi kilka myć, zanim dojdę do etapu całkiem suchych, pozbawionych cienia oleju czy odżywki włosów.
                      • madzioreck Re: Czy ja coś źle robię...? 05.07.12, 00:43
                        Pewnie tak, ale ważne, ze na głowie nie mam siana (no chyba, że się rozczeszę kontrolnie na sucho ;))
                        A silikony obciążają u mnie po prostu całkiem inaczej. Odżywek używam, odkąd pamiętam, co najmniej z 15 lat, po każdym myciu. Mogę, przepraszam za porównanie, zębów wieczorem nie umyć, ale odżywka musi być absolutnie - i nic mi one w kwestii siana i puszenia nie robiły, tyle, że nie wyrywałam sobie włosów przy czesaniu (wtedy jeszcze myślałam, że jak nie rozczeszę na mokro, to już kapota).
                        A teraz myję włosy w ogóle wynalazkiem, zobaczymy czy będą lepsze efekty :)
        • edhelwen a u mnie działają na porost włosów ;) 28.06.12, 19:07
          Serio. Jeśli to nie wcieranie olejów, to nie wiem co innego.... Zaznaczam, że wcieram te hinduskie z różnymi wyciągami, przeznaczone specjalnie do tego celu. Mam bardzo rzadkie włosy, próbowałam nawet mezoterapii skóry głowy. Kosztowna, bolesna metoda, na mnie chyba nie podziałała :(
          Równolegle z olejowaniem łykałam spirulinę i piłam Gelacet (drogi :( ), ale mniej wierzę w suplementy niż w skuteczność wcierania. Obecnie łykam jakiś suplement ze skrzypem.
          Jeśli chodzi o stan włosów, to nie widzę jakiejś szczególnej różnicy. Być może na DŁUGICH włosach różnicę widać od razu. Włosy mam na pewno bardziej miękkie, kiedy zaczęłam olejować, miałam bardzo przesuszoną grzywkę i tu różnica była widoczna od razu.

          Myślę, że gdybym miała "normalne" włosy w szerokim tego słowa znaczeniu (przeciętna gęstość, nie przetłuszczające się u nasady, nie wysuszone na końcach, brak łupieżu), to nie bawiłabym się w olejowanie. Ja po prostu nie mam już nic do stracenia, oprócz oczywiście pieniędzy, ale dlatego wolę też kupić olej za 20zł z przesyłką niż preparaty za 200zł (o mezoterapii nie wspominając ;) ).

          Jeszcze jedna sprawa - ostatnio czytałam na jakimś blogu, że dziewczyny oczekują cudów w wyglądzie włosów stosując naturalną pielęgnację, a podobno włosy potraktowane silikonem (zakładam, że są to zdrowe włosy) i tak będą zawsze wyglądać lepiej, tak samo jak naturalna twarz będzie się różniła od takiej z mejkapem.
          • zawrotglowy Re: a u mnie działają na porost włosów ;) 28.06.12, 19:25
            Zapomniałam dodać, że co do wpływu na porost nie mam wątpliwości, zwłaszcza tych olejów z ziołami, chociaż na sobie tego nie zaobserwowałam. Trafia do mnie wytłumaczenie, że oleje z wyciągami (podobnie jak same wyciagi jako wcierki) działają na cebulki włosów. Ale nie wierzę w to, że olej może zadziałać długofalowo na włosy, które już jakiś czas na głowie są.
            A już w ogóle rozkłada mnie pisanie, że oleje nawilżają. Albo rady na Wizażu, kiedy ktoś pyta, co zrobić ze zniszczonymi włosami: odstaw sls, silikony i stosuj szampon dla dzieci i oleje.
            Ale z tego co widzę, to jestem raczej w moim sceptycyzmie odosobniona;)
            • edhelwen Re: a u mnie działają na porost włosów ;) 28.06.12, 20:29
              "Albo rady na Wizażu, k
              > iedy ktoś pyta, co zrobić ze zniszczonymi włosami: odstaw sls, silikony i stosu
              > j szampon dla dzieci i oleje. "

              Bo ludzie mają skłonności do upraszczania i przesady. Po pierwsze zakładają, że każda dziewczyna stosuje kosmetyki z silikonami i ma nimi oblepione włosy. Przy jednoczesnym pisaniu, że taki Dimethicone jest z łatwością usuwany przez coś tam Betaine ;) a na pewno przez SLES. Więc takie założenie trochę się wyklucza, tzn. jeśli używa się prostego szamponu z SLS/SLES i po nim odżywki, która prawie na pewno będzie miała jakiś lekki silikon, to to nie ma szansy się nadbudować, bo przecież się zmywa przy następnym myciu.

              Jeśli chodzi o SLS/SLES to akurat w moim przypadku rezygnacja z szamponów z tymi składnikami spowodowała BRAK łupieżu, a nawracający łupież nękał mnie latami. Rzadko też swędzi mnie skóra głowy, po użyciu szamponu z SLS - owszem.

              Szampon dla dzieci - uproszczenie. Np taki Babydream może przesuszać włosy. Na mnie o wiele lepiej działa Alterra, mimo podnoszących się głosów "ale Alterra zawiera SLS!!!!!!!!!!". Z tym, że widocznie są to ilości śladowe, skoro nie wpływają źle na moją skórę głowy.
              Dziewczyny, które przesiadają się na Babydream w większości pewnie doznają szoku ;) - nie mogą rozczesać włosów bez odżywki, włosy są sianowate, etc.
              Zniszczone włosy najlepiej po prostu podciąć ;)
              • pinupgirl_dg Re: a u mnie działają na porost włosów ;) 28.06.12, 21:02
                > Szampon dla dzieci - uproszczenie. Np taki Babydream może przesuszać włosy. Na
                > mnie o wiele lepiej działa Alterra, mimo podnoszących się głosów "ale Alterra z
                > awiera SLS!!!!!!!!!!". Z tym, że widocznie są to ilości śladowe, skoro nie wpły
                > wają źle na moją skórę głowy.
                > Dziewczyny, które przesiadają się na Babydream w większości pewnie doznają szok
                > u ;)

                Taaa, ja też przeżyłam szok ;). Trudno mi uwierzyć, że te detergenty są takie delikatne, po tym, co zrobiły z moimi włosami.
                I też służyła mi Alterra (migdałowa), bardzo się ucieszyłam, że w końcu jakiś szampon bez sles, który mi pasuje, a potem doczytałam, że ma sles na drugim miejscu w składzie ;). U mnie rezygnacja z sles była raczej ideologiczna, więc luz. Nie pasują mi za to proste szampony typu woda, sles i sól, tez mam po nich łupież.
          • pinupgirl_dg Re: a u mnie działają na porost włosów ;) 28.06.12, 19:34
            Takie wcierki, oleje przyspieszające porost itd zwykle działają lekko drażniąco, przez co zwiększają ukrwienie skóry i poprawiają odżywienie cebulek. U mnie tak działa nafta kosmetyczna i jakiś olej orientalny (dostałam odlewkę i nie pamiętam, co to było). Ale coś za coś, wraz z porostem włosów łupież gratis, więc stosuję ostrożnie.
            Osobiście bardziej liczę na suplementy/dietę i ogólnie działanie od wewnątrz, ruch, względnie masaż.
            Co do silikonów - dla mnie są przede wszystkim lżejsze. Wbrew teorii o oblepionych silikonami włosach, moje włosy po silikonowych odżywkach są błyszczące, ale wciąż lekkie i puszyste. Kiedy miałam sztywne, suche włosy, to nie było problemu, ale teraz moja skóra głowy zaszalała i bardziej się przetłuszcza, a włosy mam bardzo cienkie, więc nie mogę przesadzać. Z drugiej strony oleje mogą ograniczyć przetłuszczanie, szczególnie u osób, u których skóra głowy tak się broni np. przed częstym, agresywnym myciem. Moja skóra głowy polubiła się bardzo z olejem rycynowym, to był mój pierwszy olej, jak dotąd najlepszy, więc czasami stosuję. Ale niektóre osoby podrażnia.
      • madzioreck A bop to nie takie proste... 03.07.12, 23:07
        Jak poczytałam, to mi słabo...
        czarownicujaco.blogspot.com/2012/06/oleje-szczegoy-wnikania-wedug.html
        czarownicujaco.blogspot.com/2012/04/oleje-podzia-i-troszke-o-budowie.html
        i inne notki zalinkowane pod powyższymi.
        Cieszę się niezmiernie, że rycyna, z którą się przeprosiłam, mi służy, bo chyba bym nie miała zdrowia rozkminiać tych wszystkich olejów, testować fafnastu ich rodzajów, tym bardziej, że ponoć pierwszą reakcją może być niefajny wygląd i trzeba czasu, żeby sprawdzić,czy dany olej służy (teoria parasolowa w odniesieniu do porowatości, no i zanim się znajdzie dobry, to se można te łuski powyłamywać)...
        • zawrotglowy Re: A bop to nie takie proste... 04.07.12, 00:00
          Dla mnie najbardziej tajemnicza część tych praktyk dotyczy porowatości włosów. Za nic w świecie nie umiem jej określić, wychodzi mi, że mam na głowie wszystkie porowatości bo np włosy nad karkiem mam cienkie, niepodatne, szybko schnące i bardzo zdrowe, a te z przodu wokół twarzy grube, zniszczone, podatne, a z tyłu głowy od czubka jeszcze inne. Bądź tu włosomaniaczką:)
        • pinupgirl_dg Re: A bop to nie takie proste... 04.07.12, 09:26
          > Cieszę się niezmiernie, że rycyna, z którą się przeprosiłam, mi służy, bo chyba
          > bym nie miała zdrowia rozkminiać tych wszystkich olejów, testować fafnastu ich
          > rodzajów,

          Dla mnie rycyna też jest olejowym numerem 1. Testowana i za młodu (wlosy zdrowe, średnio porowate, normalne z tendencją do przetłuszczania) i teraz (włosy suche, bardzo porowate, skóra głowy też bardzo sucha, chociaż ostatnio wszystko zaczyna wracać do normy).


          > tym bardziej, że ponoć pierwszą reakcją może być niefajny wygląd i t
          > rzeba czasu, żeby sprawdzić,czy dany olej służy (teoria parasolowa w odniesieni
          > u do porowatości, no i zanim się znajdzie dobry, to se można te łuski powyłamyw
          > ać)...

          Ja jestem ostrożna z częstym wśród maniaczek pielęgnacji "chcesz być piękna, musisz pocierpieć". Mam wrażenie, że kosmetyki, które od razu poprawiają widocznie stan cery, czy włosów są traktowane podejrzliwie, na zasadzie, że gdzieś tu musi być haczyk i zapewne przy dłuższym stosowaniu zapcha pory czy oblepi włosy, jeśli nie zrobi czegoś gorszego. Czytam, jak dziewczyny męczą się pod warstwami filtrów, walcząc z wyglądem zmory po to, żeby za 20 lat mieć może mniej zmarszczek, znoszą "oczyszczające wysypy", noszą przekarmione włosy i w sumie rozumiem, bo też to przerabiałam. Wtedy mi się wydawało, że wszystko jest super, ale patrząc na zdjęcia, wyglądałam po prostu gorzej, niż obecnie (kilka lat starsza), a ile się przy tym umęczyłam, to moje :).
          Pamiętam wypowiedź jednej dziewczyny, która stosowała przez jakiś rok pielęgnację bezsilikonową i bezselesową. Twierdziła, że jej włosy są ok, aż kiedyś przypadkiem na wyjeździe umyła włosy normalnym szamponem i nałożyła zwykłą, silikonową odżywkę i nie poznała owłosienia. Oczywiście, sama ją przekonywałam, żeby nie szła tą drogą ;).

          Żeby nie było - nie jestem wrogiem naturalnej pielęgnacji, filtrów, biochemii itd itd, sama korzystam, wszystko jest dla ludzi. Ale uważam, że trzeba wybierać to, co naprawdę nam pasuje.
          • zawrotglowy Re: A bop to nie takie proste... 04.07.12, 11:39
            > > Dla mnie rycyna też jest olejowym numerem 1

            Oj, to u mnie zupełnie odwrotnie, a wszystko przez jej lepkość i ciężkość. Po eksperymentach z nią nie jestem w stanie znieść nawet rycynowego zapachu niektórych pomadek.

            > Ja jestem ostrożna z częstym wśród maniaczek pielęgnacji "chcesz być piękna, mu
            > sisz pocierpieć". Mam wrażenie, że kosmetyki, które od razu poprawiają widoczni
            > e stan cery, czy włosów są traktowane podejrzliwie, na zasadzie, że gdzieś tu m
            > usi być haczyk i zapewne przy dłuższym stosowaniu zapcha pory czy oblepi włosy,
            > jeśli nie zrobi czegoś gorszego. Czytam, jak dziewczyny męczą się pod warstwam
            > i filtrów, walcząc z wyglądem zmory po to, żeby za 20 lat mieć może mniej zmars
            > zczek, znoszą "oczyszczające wysypy", noszą przekarmione włosy i w sumie rozumi
            > em, bo też to przerabiałam. Wtedy mi się wydawało, że wszystko jest super, ale
            > patrząc na zdjęcia, wyglądałam po prostu gorzej, niż obecnie (kilka lat starsza
            > ), a ile się przy tym umęczyłam, to moje :).

            Kiedyś koleżanka, której na problem z pojedynczymi wypryskami poleciłam wysuszacz z kwasami, odpowiedziała "Jak mam wyglądać tak ja ty czasami, to wolę już te pryszcze". To mi bardzo dało do myślenia. Byłam wtedy na etapie, kiedy to prawie udało mi się sobie wmówić, że dobrze wygladam z filtrem 50 na twarzy, a łuszczenie po Zoracu to mały pikuś, którego nikt nie widzi, włosy też mam zdrowe po olejach;) Niestety tak nie było i trochę czasu zajęło mi dojrzenie bezsensu takiej pielęgnacji.
            To działa też w taki podbudowujacy sposób. W końcu fajnie myśleć o sobie, że jest się świadomą konsumentką, która nie daje sobie wciskać kitu i należy do elitarnego jakby nie było kręgu noszących najwyższy filtr nawet w grudniu:)

            • madzioreck Re: A bop to nie takie proste... 04.07.12, 20:22
              > Oj, to u mnie zupełnie odwrotnie, a wszystko przez jej lepkość i ciężkość. Po e
              > ksperymentach z nią nie jestem w stanie znieść nawet rycynowego zapachu niektór
              > ych pomadek.

              Też się na jakiś czas obraziłam na rycynę, nie znoszę jej zapachu (uraz z dzieciństwa - dostałam na przeczyszczenie, a omal się nie porzygałam ;)). Ale robi mi na włosy najlepiej na świecie, tylko trudne jest nakładanie i zmywanie rycyny solo. Dodanie odżywki/żółtka/jakiegoś emulgatora robi z niej łatwą w obsłudze emulsję (o ile byś chciała jeszcze kiedyś spróbować :))
              • zawrotglowy Re: A bop to nie takie proste... 04.07.12, 21:03
                Może kiedyś się przełamię, ale na pewno nie solo. Poza tym nie wiem na ile rycyna może przyciemnić włosy, bo mam jasne, a wolałabym nie uzyskać zielonkawej poświaty;)
                Na razie sobie jednak daruję oleje, bo mam już po prostu dosyć bawienia się z czymś, co efektów nie daje.
                • madzioreck Re: A bop to nie takie proste... 04.07.12, 21:14
                  Ja też blondyna, nic mi nie ciemnieje, ale to pewnie indywidualna sprawa :)
                  A jak nie ma efektów, to faktycznie szkoda czasu :)
                  • mankencja Re: A bop to nie takie proste... 05.07.12, 00:00
                    ja bym chciała, żeby ściemniało, a tu nic.
            • pinupgirl_dg Re: A bop to nie takie proste... 04.07.12, 23:59
              > To działa też w taki podbudowujacy sposób. W końcu fajnie myśleć o sobie, że je
              > st się świadomą konsumentką, która nie daje sobie wciskać kitu i należy do elit
              > arnego jakby nie było kręgu noszących najwyższy filtr nawet w grudniu:)

              Jasne, sęk w tym, żeby zamiast jednego kitu, nie dać sobie wcisnąć innego ;).
              Zresztą moim zdaniem należy rozróżnić dwie sprawy, co innego osoba, którą zabawa z kosmetykami kręci, hobby jak każde inne. Jednego będzie rajcować poprawianie wyniku w wyciskaniu leżąc, drugiego tropienie zmarszczek i likwidowanie zaskórników. A co innego myśleć, że mając normalną skórę _musimy_ to wszystko robić, bo inaczej pryszcze, zmarchy i rak od parabenów. Przy czym w mojej definicji normalności zupełnie się mieści parę piegów i pryszcz przed okresem.

              A co do rycyny - dla mnie zmywa się dużo łatwiej niż np. nafta czy oliwa. Nakłada się też fajnie, wylewam na spodek, spodek na filiżankę z kawą i wrzątkiem. Kawa się parzy, olej się podgrzewa. Olej wmasowuję w skórę głowy, potem rozprowadzam grzebieniem na reszcie.
              I moim zdaniem nie przyciemnia. Też jestem blondyką (czasem ciemną, zwykle średnią, czasami jasną, ale nie do końca naturalnie :) ) i nic się nie stało. Mocno nawilżone i natłuszczone, błyszczące włosy wyglądają na ciemniejsze, kolor jest podkręcony, nie wypłowiały. Ale po dokładnym zmyciu wraca do normy. Ale jak Ci rycyna nie pasuje, to sprawa jasna :).
          • pierwszalitera Re: A bop to nie takie proste... 19.07.12, 01:43
            pinupgirl_dg napisała:

            > Pamiętam wypowiedź jednej dziewczyny, która stosowała przez jakiś rok pielęgnac
            > ję bezsilikonową i bezselesową. Twierdziła, że jej włosy są ok, aż kiedyś przyp
            > adkiem na wyjeździe umyła włosy normalnym szamponem i nałożyła zwykłą, silikono
            > wą odżywkę i nie poznała owłosienia. Oczywiście, sama ją przekonywałam, żeby ni
            > e szła tą drogą ;).

            Sama używam szamponów bez SLS, ale tylko dlatego, że myję włosy codziennie, a SLS wyraźnie wysusza i niszczy mi włosy, przy dłuższych było to widoczne. Ale po każdym myciu nakładam za to kropelkę silikonu, bo moje bardzo gęste włosy są przez to ładniejsze, gładsze i lepiej się układają. Silikon nie obciąża mi włosów, więc nie wiem dla jakiej zasady miałbym z niego rezygnować? Więc wykluczanie wszystkiego "zła" uważam za nieporozumienie. Jeżeli już z czegoś rezgynujemy, albo zamieniamy na jakąś alternatywę, to musi mieć to jakiś sens. Ja nie bardzo wiem w jakim celu miałabym olejować włosy. Dobra, łatwa do spłukania odżywka od czasu do czasu i codzienna kropla silikonu wystarczają. Jak ktoś ma jednak wysuszone siano na głowie, to może i potrzebuje oleju. Ale co daje olej, który zmywany jest (często dwukrotnie) znowu szamponem? Dla zrozumienia tematu spróbowałam niedawno po raz pierwszy w życiu zolejować włosy. Miałam taką mieszankę do ciała z Alverde, nałożyłam na włosy, po trzech godzinach zmyłam najpierw odżywką by zaoszczędzić sobie szorowania, a potem raz szamponem. Włosy były tak jak zawsze, szkoda było tego babrania. ;-)
            • izas55 Re: A bop to nie takie proste... 19.07.12, 07:51
              Ale każdy ma prawo do pielęgnacji takiej jaka mu odpowiada. To że u ciebie coś się sprawdza, zupełnie nie znaczy, że tak będzie u wszystkich. A jeżeli tobie służy pielęgnacja taka jaką stosujesz nie widzę powodu dla której miałabyś z niej rezygnować.
              Ta "nienawiść" do silikonów to taka sama moda jak nieużywanie SLS, konserwantów itd. A miłość do olejowania u niektórych to efekt zinteresowania naturalną pielęgnacją, której sama jesteś zwolenniczką.
              Mi się wydaje, że w takich "hardkorowych" zabiegach pielęgnacyjnych przodują dość młode osoby, chyba z wiekiem przychodzi zastanowienie, że wiele rzezcy po prostu nie ma sensu ;-).
              Niektórym chyba odpowiada takie poczucie że coś robią dla siebie. W końcu zdecydowana większość kosmetycznych rytuałów jest po to, żeby sobie zrobić przyjemność.

              Dla mnie odkryciem był olej rycynowy bo wyraźnie przyspiesza mi wzrost włosów, nakładam go tylko na skórę, a samych włosów już nie olejuję. Co zupełnie nie przeszkadza mi używać również szamponu z silikonem bo znakomita większość potwornie plącze mi długie, ale cienkie i kręcone włosy.
              Co węcej, kiedyś fryzjer nauczył mnie myć tylko samą skórę głowy, i tłumaczył, że przy codziennym myciu ta spływająca po włosach piana i tak spłucze codzienny brud. W moim przypadku do zmycia oleju wystarcza take umycie skóry bez tarcia i mycia samych włosów.

              Poza tym takie pojedyncze olejowanie zwykle nie ma żadnego wpływu na ich stan, jak w większości czynności pielęgnacyjnych - jeżeli coś działa magicznie od razu, zwykle jest jak "lifting który po pierwszym użyciu zlikwiduje wszystkie zmarszczki". Niektóre osoby widzą zmiany wcześniej lub później, nie każdy olej każdemu odpowiada itd. Więc jeżeli wiesz, że nie sprawi ci przyjemności próbowanie znalezienia tego co jest dla ciebie najfajniejsze, to chyba nie ma co próbować. Ale też nie ma chyba sensu wydawania ostatecznych wniosków, że działa, albo nie działą
              • pinupgirl_dg Re: A bop to nie takie proste... 19.07.12, 10:08
                > Ta "nienawiść" do silikonów to taka sama moda jak nieużywanie SLS, konserwantów
                > itd. A miłość do olejowania u niektórych to efekt zinteresowania naturalną pie
                > lęgnacją, której sama jesteś zwolenniczką.

                Tak, tylko trzeba pamiętać, że natura to i taki widok:
                www.sklep.miesiaczka.com/themes/base/beauty/_img/na-strone.jpg
                i taki:
                upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/6/60/Ixodes_ricinus_PL.jpg/400px-Ixodes_ricinus_PL.jpg
                Poza tym dostaliśmy od matki natury nie tylko pachnące ziółka, ale też całkiem mocną jednostkę pod czaszką i zdolności do życia w grupie, żebyśmy sami też mogli kombinować i tworzyć coś samemu. Począwszy od tego, jak z tych ziółek zrobić wyciągi i olejki, po produkcje syntetycznych olejów, leczenie nowotworów i budowę LHC.

                > Poza tym takie pojedyncze olejowanie zwykle nie ma żadnego wpływu na ich stan,
                > jak w większości czynności pielęgnacyjnych - jeżeli coś działa magicznie od raz
                > u, zwykle jest jak "lifting który po pierwszym użyciu zlikwiduje wszystkie zmar
                > szczki"

                A w to akurat nie wierzę, to częste zaklęcie, jakoś te godziny w łazience trzeba usprawiedliwić ;). Możliwości kosmetyki są raczej ograniczone i tej naturalnej, i tej "sztucznej". Sądzę, że raczej chodzi o to:

                > Niektórym chyba odpowiada takie poczucie że coś robią dla siebie. W końcu zdecy
                > dowana większość kosmetycznych rytuałów jest po to, żeby sobie zrobić przyjemno
                > ść.

                Tu się zgadzam w całej rozciągłości.

                Poza tym włosy to nie skóra, to martwa tkanka, więc jeśli coś od razu nie powoduje poprawy (no nie tak od razu, tylko po kilku godzinach moczenia w oleju), to raczej nie ma się co czarować. Może to być jeszcze kwestia rodzaju oleju, może być kwestia sposobu zmycia, może też kwestia włosów. Może za kilka miesięcy czy lat, kiedy włosy trochę zmienią preferencje, skóra głowy zacznie produkować więcej/mniej łoju, oleje okażą się ok. Ale to jak z każdą odżywką.
              • pierwszalitera Re: A bop to nie takie proste... 19.07.12, 13:12
                izas55 napisała:

                > Ale każdy ma prawo do pielęgnacji takiej jaka mu odpowiada. To że u ciebie coś
                > się sprawdza, zupełnie nie znaczy, że tak będzie u wszystkich. A jeżeli tobie s
                > łuży pielęgnacja taka jaką stosujesz nie widzę powodu dla której miałabyś z nie
                > j rezygnować.
                > Ta "nienawiść" do silikonów to taka sama moda jak nieużywanie SLS, konserwantów
                > itd. A miłość do olejowania u niektórych to efekt zinteresowania naturalną pie
                > lęgnacją, której sama jesteś zwolenniczką.


                Owszem, ale ja używam kosmetyków ekologicznych głównie dlatego, by wykluczyć składniki które mi wyraźnie szkodzą i poza tym, uważam myślę ekologiczną za pozytywny kierunek. Dlatego też używam oleju, ale tam gdzie mam on sens, czyli w kremach i balsamach do ciała, bo tam pełni rolę chroniącą i jest dla mnie naturalną alternatywą do parafiny. Oleje na włosy też, jak najbardziej, dlatego używam też odżywek, które zawierają oleje, odrobina tłuszczu chroni moje często myte włosy przed nadmiernym oczyszczaniem. Lubię bowiem uczucie świeżo umytych włosów, ale moje skóra głowy się nie przetłuszcza i własnego ochronnego łoju mam za mało, więc staram się ograniczyć nieco szkody wyrządzane włosy tak częstym myciem. Dlatego najczęściej nakładam tłustą odżywkę przed myciem, by je bardziej "pobrudzić". Ale jest tak jak pisze pinupgirl, włosy to martwa tkanka, niczym ich nie odżywisz. Kwaśne wygładza trochę łuski, a oleje, czy silikon oklejają włosy i sprawiają, że wyglądają one na gładsze i zdrowsze. Im cięższy, bardziej woskowy olej, tym więcej tego klejącego zostaje po myciu szamponem na włosach, dlatego najlepiej "sprawdzają" się rycynowy, czy kokosowy. Nie ma cudów, to jest forma ochronnego "makijażu" i po całkowitym zmyciu tego balastu pokazuje się prawdziwy stan włosa. Zniszczonego niczym nie zaklajstrujesz, więc w cudowne przemienienia po miesiącach olejowania nie wierzę. A tak w ogóle, to według moich obserwacji piękne włosy są zwykle darem natury, cieńkich, suchych, skłonnych do rozdwajania włosów żadną kuracją od zewnątrz nie naprawisz.
                Ale naturalnie nie ma nic przeciwko "robieniu sobie przyjemności", tylko trzeba zdawać sobie sprawę z możliwości, by przyjemność nie zamieniła się w kosmetyczną presję, stres i stratę czasu kosztem innych zajęć.
                • izas55 Re: A bop to nie takie proste... 19.07.12, 13:42
                  Ależ oczywiście masz rację z tym mechaniczno ochronnym działaniem. Więc niektórzy wybierają po prostu olej zamiast silikonu. Zniszczonych włosów oczywiście nie da się naprawić, więc równie bzdurne są opowieści, że olej je uzdrowi jak i jakakolwiek odżywka je "poskleja" lub zregeneruje. Więc jak ktoś lubi odżywki to używa odżywek, a jak ktoś lubi olej to używa oleju.
                  Choć silikon działa wyłącznie mechanicznie i zewnętrznie, oleje są w stanie działać na skórę głowy, tak jak w kremach czy olejkach do twarzy. Często mają w sobie ekstrakty roślinne, które też nie są im obojętne. Moim zdaniem to te wszystkie oleje na włosy działają właśnie na skórę, co powoduje wzrost zdrowszych włosów, stąd ten efekt olejowania pojawiający się często po kilku miesiącach użytkowania. Wtedy takie użytkowniczki widzą po prostu nowe, często szybciej odrastające włosy.

                  Ja pisałam tylko, że rezygnacja z silikonów u wielu osób powodowana jest chęcią bycia "ekologicznymi". W moim, jak i twoim przypadku, jedno po prostu nie wyklucza drugiego.
                  • pierwszalitera Re: A bop to nie takie proste... 19.07.12, 14:24
                    izas55 napisała:

                    Moim zdaniem to te wszyst
                    > kie oleje na włosy działają właśnie na skórę, co powoduje wzrost zdrowszych wło
                    > sów, stąd ten efekt olejowania pojawiający się często po kilku miesiącach użytk
                    > owania. Wtedy takie użytkowniczki widzą po prostu nowe, często szybciej odrasta
                    > jące włosy.

                    Czytałam niedawno gdzieś jakiś artykuł, że porost włosów nie ma nic wspólnego ze skórą głowy, więc podchodzę sceptycznie do tych "ekstraktów roślinnych". Jedynie choroby skóry mogą powodować wzmożone wypadanie włosów, ale zdrowej skóry do produkowania większej ilości, do tego grubszych włosów, nic nie podkręci. Ja nie nacieram się niczym, a włosy rosną mi piorunem, do tego jest ich bardzo dużo, genetyczne szczęście oddziedziczone po mamusi. Nie działa na nie też stres, zmiany hormonalne, codzienna suszarka czy inne zło, jedynie długości zaczynają się z czasem wysuszać, gdy nie chronię je przed działaniem detergentów. Ale to i tak subiektywne wrażenie "dotykowe", bo coś takiego jak rozdwajanie znam tylko z opowiadań. Znam za to mnóstwo osób z nieco marniejszą w tej dziedzinie biologiczną konstytucją, pracujących latami i przeróżnymi specyfikami nad poprawą tego stanu i żadna z nich nie uzyskała efektu bujniejszej i zdrowszej czupryny. Tym bardziej w te oleje nie wierzę. Jedynie koleżance z hormonalnymi problemami pomogły przy autentycznym łysieniu plackowatym jakieś preparaty z żeńskimi hormonami.
                    • edhelwen Re: A bop to nie takie proste... 20.07.12, 01:00
                      A mnie włosy zagęściły się dopiero po wcieraniu hinduskich olejów do włosów z wyciągami z ziół.
                      A wierz mi, że próbowałam naprawdę wielu sposobów. Łącznie z mezoterapią skóry głowy. Właściwie oprócz jakiś mega drogich kuracji typu tabletki czy ampułki (bo takich z wyższej półki typu Vichy Dercos też próbowałam) został mi tylko przeszczep włosów.
                      Oczywiście to może być zbieg okoliczności i zaistniała jakaś inna przyczyna, ale badania hormonalne i ogólne mam bez zmian, nie zmieniłam też diety czy trybu życia.
                      Pewnie w to nie uwierzysz, jak ciebie znam :P
                  • pinupgirl_dg Re: A bop to nie takie proste... 19.07.12, 16:21
                    > Ależ oczywiście masz rację z tym mechaniczno ochronnym działaniem. Więc niektór
                    > zy wybierają po prostu olej zamiast silikonu. Zniszczonych włosów oczywiście ni
                    > e da się naprawić, więc równie bzdurne są opowieści, że olej je uzdrowi jak i j
                    > akakolwiek odżywka je "poskleja" lub zregeneruje. Więc jak ktoś lubi odżywki to
                    > używa odżywek, a jak ktoś lubi olej to używa oleju.

                    Pełna zgoda.

                    > Choć silikon działa wyłącznie mechanicznie i zewnętrznie, oleje są w stanie dzi
                    > ałać na skórę głowy, tak jak w kremach czy olejkach do twarzy.

                    Oleje silikonowe są również z powodzeniem stosowane w kosmetykach do twarzy i ciała. Ja w ten sposób używałam też klasycznych odżywek, wcierałam w głowę, kiedy była bardzo sucha i też pomagało. Chociaż w tej kwestii oleje (nie wszystkie) sprawdzały się lepiej.


                    > Często mają w sobie ekstrakty roślinne, które też nie są im obojętne. Moim zdaniem to te
                    > wszystkie oleje na włosy działają właśnie na skórę, co powoduje wzrost zdrowszych
                    > włosów, stąd ten efekt olejowania pojawiający się często po kilku miesiącach użytkowania. > Wtedy takie użytkowniczki widzą po prostu nowe, często szybciej odrastające włosy.

                    Ale wielbicielkami olejów są często osoby o długich włosach, kilka miesięcy to trochę mało na wyraźny odrost. U mnie włosy rosną różnie, najszybciej około 2cm miesięcznie, więc pół roku to jakieś 10-12 cm. To wciąż raczej mało. Zresztą te 10-12 cm przy głowie i tak przy długich włosach z reguły jest zdrowsze, niż końce.

                    A co do ekstraktów - ja też nie wierzę w cuda. Większość tych środków działa lekko drażniąco na skórę, przez co zwiększa ukrwienie, również cebulek. Olej rycynowy itd mogą silnie podrażnić. U mnie cuda w kwestii porostu działa nafta kosmetyczna, ale kosztem niesamowitego łupieżu.
                    • pierwszalitera Re: A bop to nie takie proste... 19.07.12, 16:50
                      pinupgirl_dg napisała:

                      U mnie włosy rosną różnie, najszybciej około 2cm
                      > miesięcznie, więc pół roku to jakieś 10-12 cm. To wciąż raczej mało.

                      Jeżeli włosy rosną ci 2cm na miesiąc, to jest rekordowo szybko. Włosy rosną bwoiem około 1cm na miesiąc, latem nieco szybciej niż zimą.


                      > A co do ekstraktów - ja też nie wierzę w cuda. Większość tych środków działa le
                      > kko drażniąco na skórę, przez co zwiększa ukrwienie, również cebulek. Olej rycy
                      > nowy itd mogą silnie podrażnić. U mnie cuda w kwestii porostu działa nafta kosm
                      > etyczna, ale kosztem niesamowitego łupieżu.
                      >

                      Cudowne właściwości przyśpieszające porost włosów przez olej rycynowy bazują na mitach medycny ludowej. Trochę w nich zawsze prawdy, ale działanie jest nieco inne niż nam się wydaje. Olej rycynowy zapobiega wysuszaniu i łamaniu się włosów, w efekcie wizualnie jest ich wtedy więcej. Ponadto bardzo łatwo tworzy powłoczkę ochronną na skórze, ma właściwość wypełniania "dziur" w zrogowaceniach, co ułatwia gojenie się stanów zapalnych skóry, z którymi ludzie mieli wcześniej z powodu gorszych warunków higienicznych często do czynienia, i które najczęciej były przyczyną złego stanu włosów. Stosowany na rzęsy wiązał brud, pył i pot, w podobny sposób jak kohl stosowany w krajach orientalnych, chronił więc oczy przed stanami zapalnymi. A że olej rycynowy nie nadaje się też do spożycia, jego zastosowaniu w kosmetyce nie stało nic przeciwko. W jego składzie nie ma jednak niczego, co mogłoby pobudzać porost włosów.
                    • izas55 Re: A bop to nie takie proste... 19.07.12, 16:52
                      > A co do ekstraktów - ja też nie wierzę w cuda. Większość tych środków działa le
                      > kko drażniąco na skórę, przez co zwiększa ukrwienie, również cebulek. Olej rycy
                      > nowy itd mogą silnie podrażnić. U mnie cuda w kwestii porostu działa nafta kosm
                      > etyczna, ale kosztem niesamowitego łupieżu.

                      No chyba jednak nie do końca
                      Tak kilka artykułów z brzegu wyciągniętych z pubmedu
                      www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18478241
                      O ekstrakcie z bhringaraj
                      Alopecia is a dermatological disorder with psychosocial implications on patients with hair loss. Eclipta alba Hassk. is a well-known Ayurvedic herb with purported claims of hair growth promotion. In the reported work attempts were undertaken to evaluate petroleum ether and ethanol extract of E. alba Hassk. for their effect on promoting hair growth in albino rats. The extracts were incorporated into oleaginous cream (water in oil cream base) and applied topically on shaved denuded skin of albino rats. The time (in days) required for hair growth initiation as well as completion of hair growth cycle was recorded. Minoxidil 2% solution was applied topically and served as positive control for comparison. Hair growth initiation time was significantly reduced to half on treatment with the extracts, as compared to control animals. The time required for complete hair growth was also significantly reduced. Quantitative analysis of hair growth after treatment with petroleum ether extract (5%) exhibited greater number of hair follicles in anagenic phase (69 +/- 4) which were higher as compared to control (47 +/- 13). The result of treatment with 2 and 5% petroleum ether extracts were better than the positive control minoxidil 2% treatment.

                      www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/1302812
                      O hamowaniu wzrostu dermatofitów przez oleje
                      A survey on the use of hair oils for hair dressings by the Indian population revealed that mustard oil is preferred by males and coconut oil by females. Amla oil is used equally by both. These oils contain different percentages of various saturated and unsaturated fatty acids which largely determine their toxicity against dermatophytes. For Microsporum canis, M. gypseum and Trichophyton rubrum, amla oil was most toxic, followed by cantharidine and coconut oil, while Trichophyton mentagrophytes was most susceptible to coconut oil followed by amla and cantharidine oil. Mustard oil showed least toxicity to all four test species. The rarity of tinea capitis in India has been concluded to be due to the common use of hair oils by the Indian population.

                      www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20625237
                      O wpływie lipidów izolowanych z oleju sojowego na wzrost włosów poprzez aktywację komórek skóry
                      Mannosylerythritol lipids (MELs), the extracellular glycolipids produced from feedstock by yeasts belonging to the genus Pseudozyma, are the most promising biosurfactants known due to its versatile interfacial and biochemical actions. In order to broaden the application in cosmetics, the cell activating property of MELs was investigated using cultured fibroblast and papilla cells, and a three-dimensional cultured human skin model. The di-acetylated MEL (MEL-A) produced from soybean oil significantly increased the viability of the fibroblast cells over 150% compared with that of control cells. On the other hand, no cell activation was observed by the treatment with MEL-A produced from olive oil. The mono-acetylated MEL (MEL-B) hardly increased the cell viability. The viability of the fibroblast cells decreased with the addition of more than 1 microg/L of MELs, whereas the cultured human skin cells showed high viability with 5 microg/L of MELs. Interestingly, the papilla cells were dramatically activated with 0.001 microg/L of MEL-A produced from soybean oil: the cell viability reached at 150% compared with that of control cells. Consequently, the present MEL-A produced from soybean oil should have a potential as a new hair growth agent stimulating the papilla cells.

                      www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20206225
                      o wpływie pl.wikipedia.org/wiki/G%C5%82o%C5%BCyna_pospolita na wzrost włosów

                      This study was undertaken to examine the efficacy of essential oil from seeds of Zizyphus jujuba for its potential role on hair growth by in vivo method. Essential oil was applied at different concentrations (0.1%, 1% and 10%) over the shaved skin onto the backs of BALB/c mice and monitored for 21 days. After 21 days, mice treated with 1% and 10% of oil produced a greater effect on the length of hair which were measured to be 9.96 and 10.02 mm, respectively, as compared to the control (8.94 mm). We measured the weight of hair/cm(2) area of dorsal skin and also evaluated hair thickness and hair follicles microscopically after plucking the hair immediately from the shaved area of mice and found the best results for 1% of essential oil-treated mice. From this study, it is concluded that Z. jujuba essential oil possesses hair growth promoting activity.
                      • pinupgirl_dg Re: A bop to nie takie proste... 19.07.12, 19:25
                        Nie za bardzo widzę rozbieżność. Nie przeczę, że niektóre substancje pobudzają porost włosów, chociaż zwykle są to substancje drażniące (patrz olej rycynowy). Pobudzają ukrwienie i stawiają skórę na równe nogi. To zależy, z czym do kogo, na mineralnekosmetyki.blogspot.com widziałam malowniczy pęcherz po stosowaniu rycyny, u mnie nic złego się nie dzieje, a skóra dobrze odżywiona.
                        Wpływ na inne organizmy to jeszcze osobna kwestia, tutaj też nie neguję działania niektórych olejów i wyciągów.
                        • izas55 Re: A bop to nie takie proste... 19.07.12, 19:52
                          no ale gdyby oleje działały tylko drażniąco i przez to powodowały porost włosów to intensywne drapanie się po głowie w celu podrażnienia przynosiłoby podobny efekt ;-)
                          • tfu.tfu Re: A bop to nie takie proste... 19.07.12, 20:10
                            a nie powoduje, bo bym miała czuprynę gęstą i długą, a mam 5 cienkich włosków na krzyż ;-)
                          • pinupgirl_dg Re: A bop to nie takie proste... 19.07.12, 20:28
                            Kto wie ;). Ale drapanie się po głowie zwykle oznacza jakiś problem, więc może by się skompensowało ;).

                            Ale tak serio - podobnie działanie wzmacniające porost włosa ma też światło słoneczne. Przy okazji UV wybija różne zarazy.
                            Gdyby działanie było inne, np. takie, że oleje dostarczają składników potrzebnych cebulkom do budowy, jak to się często przedstawia, to nie wiem, jakie musiałoby być ich stężenie i jaka przenikalność, żeby wyhodować, powiedzmy, dodatkowy centymetr włosa.
                            • izas55 Re: A bop to nie takie proste... 19.07.12, 21:38
                              > Gdyby działanie było inne, np. takie, że oleje dostarczają składników potrzebny
                              > ch cebulkom do budowy, jak to się często przedstawia, to nie wiem, jakie musiał
                              > oby być ich stężenie i jaka przenikalność, żeby wyhodować, powiedzmy, dodatkowy
                              > centymetr włosa.

                              Bo to się chyba źle przedstawia ;-) I nie ma raczej związku z dostarczaniem czegokolwiek do wzrostu. Dopiero teraz zaczyna się prowadzić badania nad tym jaki jest prawdziwy mechanizm działania różnych związków. Ponieważ interesował mnie ten olej rycynowy, znalazłam ostatnio publikację o tym, że działanie oleju rycynowego jako środka przeczyszczającego nie ma wcale związku z jego jakimikolwiek właściwościami drażniącymi. Podany doustnie wpływa na regulację genów w komórkach nabłonka jelit i przez to na ich zachowanie. Jeżeli wpływa na komórki nabłonka, z pewnością może działać na komórki skóry. Ale to nie ma nic wspólnego z odżywianiem.
                              • pinupgirl_dg Re: A bop to nie takie proste... 19.07.12, 21:55
                                Jeszcze się odniosę do tej ekologiczności, bo ja na razie olej rycynowy tylko zewnętrznie, więc trudno mi się w jakikolwiek sposób wypowiedzieć na temat jego działa na jelita :).
                                Ja całkowicie rozumiem ciągoty do ekokosmetyków. Nie wiem, na czym to polega, może na tym, że czuję się wtedy tak, hmm, bardziej naturalnie piękna :D. Lubię się otaczać naturą (chociaż zwykle wolę to robić bardziej dosłownie), a olejowanie włosów to już kocham. To ciepło, ten masaż, od razu się czuję jak egzotyczna księżniczka :D. Moim włosom wszystko jedno, czy je olejuję, czy nie (jeśli kokosem, to nawet wolą, jak nie), moja skóra głowy istotnie oleje chwali. Chociaż ostatnio mam swojego oleju pod dostatkiem, więc nie muszę nic kłaść.
                                Chcę tylko powiedzieć, że oleje nie są ani lepsze, ani gorsze, komuś będą pasować bardziej, komuś mniej. Nie chcę, żeby ktoś się czuł poszkodowany, że mu oleje nie służą ;). Albo żeby się męczył z obrzydzenia wcierając oleje i nie widząc efektów :). Jak komuś to sprawia frajdę, to jak najbardziej polecam. Ja olejowanie bardzo lubię, ale dla niektórych to może być równie przyjemne, co depilacja bikini, wtedy nie widzę powodów, żeby się przy olejach upierać i czekać na to, że moooże po iluśtam razach włosy zechcą się zmienić w piękną lejącą taflę.
                                • izas55 Re: A bop to nie takie proste... 19.07.12, 22:09
                                  > Chcę tylko powiedzieć, że oleje nie są ani lepsze, ani gorsze, komuś będą pasow
                                  > ać bardziej, komuś mniej. Nie chcę, żeby ktoś się czuł poszkodowany, że mu olej
                                  > e nie służą ;). Albo żeby się męczył z obrzydzenia wcierając oleje i nie widząc
                                  > efektów :). Jak komuś to sprawia frajdę, to jak najbardziej polecam. Ja olejow
                                  > anie bardzo lubię, ale dla niektórych to może być równie przyjemne, co depilacj
                                  > a bikini, wtedy nie widzę powodów, żeby się przy olejach upierać i czekać na to
                                  > , że moooże po iluśtam razach włosy zechcą się zmienić w piękną lejącą taflę.
                                  >

                                  Zgadzam się w całej rozciągłości ;-)
                                • madzioreck Re: A bop to nie takie proste... 19.07.12, 22:31
                                  Moim włosom wszystko jedno, czy je olejuję, czy nie (jeśli kok
                                  > osem, to nawet wolą, jak nie),

                                  :D
                              • pierwszalitera Re: A bop to nie takie proste... 19.07.12, 22:41
                                izas55 napisała:

                                Jeżeli wpływa na komórki nabło
                                > nka, z pewnością może działać na komórki skóry. Ale to nie ma nic wspólnego z o
                                > dżywianiem.

                                Raczej nie. Nabłonek w jelitach ma całkiem inne właściwości biologiczne od nabłonka na skórze. Jelita to główne miejsce resorbcji składników odżywczych (jelito cieńkie), elektrolitów i wody (jelito grube), naskórek na skórze głowy zachowuje się zupełnie inaczej.
                                • izas55 Re: A bop to nie takie proste... 19.07.12, 23:06
                                  Oczywiście, że skóra głowy to nie nabłonek jelita, raczej trudno by było się pomylić. Ale to nie świadczy o tym, że komórki skóry nie mogą lub nie będą reagować, mogą po prostu reagować inaczej. Poza tym w grę wchodzą również inne komórki niż nabłonkowe. Skóra to też tkanka łączna, fibroblasty są i w jeliach i w skórze.
                          • pinupgirl_dg Re: A bop to nie takie proste... 19.07.12, 20:30
                            A co do tego, co napisałaś wcześniej i gdzieś znikło - owszem, oleje syntetyczne są mniej bogate w dodatkowe składniki, ale to też czasami akurat plus (mniejsze ryzyko alergii). Poza tym nic nie stoi na przeszkodzie, żeby do odżywek konwencjonalnych dodawać rożne substancje.
    • puellapuellae Jak długo trzmymacie olej na włosach? 02.08.12, 11:29
      Witajcie,

      Czytam forum regularnie i postanowiłam się wreszcie ujawnić:)
      Od 3 tygodniu stosuje olejowanie włosów - efekty są świetne, ale zastanawia mnie na jak długo trzeba zostawiać olej na włosach, żeby zabieg faktycznie miał sens? Producent zaleca oczywiście 2-3 godziny a najlepiej całą noc z olejem na włosach, ale rozum mówi mi, że włos to martwy twór i być może, żeby go zmiękczyć i nabłyszczyć wystarczy tak naprawdę chwila? Wiem, że oleje mają też działać na skórę głowy i na tym też mi zależy, ale z kolei skóra może chyba przyjąć określoną ilość substancji odżywczych i czy dłuższe trzymanie oleju sprawi, że wchłonie ich więcej? Czy któraś z Was zmywa olej po krótkim czasie i jeśli tak to jakie są tego efekty?
      • zawrotglowy Re: Jak długo trzmymacie olej na włosach? 02.08.12, 13:18
        To podobno sprawa indywidualna i to, że u kogoś lepiej sprawdza się trzymanie oleju 1 godzinę, nie znaczy, że u Ciebie też tak będzie.
        • puellapuellae Re: Jak długo trzmymacie olej na włosach? 03.08.12, 11:31
          Wiem, że działanie różnych specyfików to bardzo indywidualna kwestia, ale ciekawią mnie doświadczenia innych w tym zakresie:)
          Interesuje mnie zwłaszcza pojawienie się długowalowych efektów przy krótkim trzymaniu oleju na włosach, czyli czy np. taki sposób jego używania pomógł komuś pozbyć się wypadania włosów, ograniczył przetłuszczanie czy pobudził wzrost?
          • pinupgirl_dg Re: Jak długo trzmymacie olej na włosach? 03.08.12, 11:46
            > Interesuje mnie zwłaszcza pojawienie się długowalowych efektów przy krótkim trz
            > ymaniu oleju na włosach, czyli czy np. taki sposób jego używania pomógł komuś p
            > ozbyć się wypadania włosów, ograniczył przetłuszczanie czy pobudził wzrost?

            To zależy. Naftę kładę na góra 15 minut, bo jest silnie drażniąca i tyle spokojnie wystarczy, żeby poprawić ukrwienie i przyspieszyć wzrost. Ostatnio mi na tym nie zależy, więc jej nie stosuję.
            Zwykle na noc byłoby najwygodniej, bo nie trzeba się chować pod czapką, jak przyjdzie listonosz, ale też po 1 noc z olejem to średnia przyjemność, po 2 - bolała mnie skóra głowy po tym, sądzę, że dla skóry to był zbyt duże obciążenie (analogiczne uczucie, jak wtedy, kiedy się chodzi długo z mocno przetłuszczonymi włosami).
            Optymalny czas dla mnie to około godziny, może dwóch. Nawet kilka godzin może być, chociaż nie wpływa to jakoś specjalnie na efekt, ale też nie szkodzi. Niektóre dziewczyny nakładają oleje np. przed ćwiczeniami i zmywają normalnie po.
          • zawrotglowy Re: Jak długo trzmymacie olej na włosach? 03.08.12, 12:38
            U mnie trzymanie olejów na włosach mija się z celem, bo nie daje efektów i jest upierdliwe. Niestety nie zaliczam się do grona osób, które lubią ten proceder, a nawet czuję się flejowato i nieświeżo. I już miałam kończyć przygodę z olejami, gdyby nie to, że miałam flaszkę oleju hinduskiego Amla Jiva i w ramach testów postanowiłam go jakieś półtora miesiąca temu nakładać tylko na skórę głowy. Czuję się wtedy mniej flejowato;)
            Przyglądałam sie ostatnio dokładniej włosom dumając czy czekać jeszcze z farbowaniem czy już wyglądam jak skunks i ze zdumieniem zauważyłam, że mam dużo nowych, króciutkich włosków. Czyli olej naprawdę zadziałał na porost. Przetłuszczania nie ograniczył, ale ja myję włosy codziennie i bez tego czuję się niekompletnie umyta.
            Z tym, że nakładałam go na noc, ale sądzę, że wystarczy godzina. Są maski na porost np Wax, które powinno się trzymać coś około 20 minut, tak samo nafta, więc myślę, że podobnie będzie z takim olejem. Mam w zapasie jeszcze olej Bhringraj i zamierzam stosować go nakładając właśnie na maximum godzinę. Tyle jestem w stanie wytrzymać z otłuszczonym czerepem:) A potem rozejrzę się za wcierkami, bo ta forma zdecydowanie bardziej mi odpowiada.
            • puellapuellae Re: Jak długo trzmymacie olej na włosach? 03.08.12, 12:55
              Moje pytanie wynikło właśnie z tego, że siedzenie z olejem na głowie przez 2-3 godziny to dla mnie czasem spore ograniczenie - przez 3 godziny mojego wolnego czasu przed albo po pracy nie mogę nigdzie wyjść i jestem uwięziona w domu. Nie jest to życiowy dramat, ale wolałabym zmyć olej po 20 minutach i być z powrotem wolnym człowiekiem:)
              Stosuję olej Khadi przyspieszający porost włosów i na tym efekcie najbardziej mi zależy. Przy okazji okazało się też, że olejowanie ogranicza u mnie przetłuszczanie się włosów a jest to problem, z którym walczę (bezskutecznie) od jakichś 15 lat. Przez cały ten czas starałam się maksymalnie odtłuszczać i odświeżać włosy, stosować oczyszczające szampony, lekkie odżywki itd. a okazało się, że trzeba zadziałać odwrotnie, co jest dla mnie sporym odkryciem:) Odkąd zaczęły się upały musiałam myć włosy codziennie, teraz wystarczy raz na dwa dni a drugiego dnia są naprawdę nadal świeże. Pozostaje mi tylko faktycznie uczucie nieumytych włosów, ale to kwestia psychiki raczej niż tego co na głowie - teraz pomyślałam sobie, że być może wystarczyłoby mi bycie co 3 dni - mam zamiar przyjrzeć się moim włosom po tym czasie i pomyśleć, czy to tylko mój dyskomfort czy rzeczywista potrzeba mycia głowy.
              Skoro Amla wywołała u Ciebie porost włosów to znaczy, że się da a to dla mnie ważna wiadomość - zaczynając olejowanie byłam dość sceptycznie nastawiona co do jego efektów. Co prawda na blogach o pielęgnacji włosów można znaleźć informacje, że się da, ale tak jak ktoś napisał już wcześniej - włosomaniaczki stosują często tyle środków, że trudno stwierdzić, co pomogło - suplement, dieta czy może faktycznie olej.
              • izas55 Re: Jak długo trzmymacie olej na włosach? 03.08.12, 13:11
                > ażna wiadomość - zaczynając olejowanie byłam dość sceptycznie nastawiona co do
                > jego efektów. Co prawda na blogach o pielęgnacji włosów można znaleźć informacj
                > e, że się da, ale tak jak ktoś napisał już wcześniej - włosomaniaczki stosują c
                > zęsto tyle środków, że trudno stwierdzić, co pomogło - suplement, dieta czy moż
                > e faktycznie olej.

                Ja nie używam suplementów, miliona wcierek i odżywek, tylko mieszankę oleju rycynowego z amlą i widzę bardzo wyraźne efekty. Rośnie mi zdecydowanie więcej włosów i tak jak tobie, mniej mi się przetłuszczają. Olej nakładam tylko na skórę, dość mało, tak że nawet nie mam specjalnie tłustych włosów po olejowaniu. Czasem robię to po przyjściu z pracy koło 19, i zmywam przed spaniem koło 22, czasem zostawiam na noc (zwykle cały olej wsiąka w skórę do czasu położenia się spać) i myję włosy rano. Amla Dabur, której teraz używam jest na bazie parafiny więc nie wsiąka mi w skórę, ale rycynowy, zwykle wchłania się niemalże do sucha po ~2h. Tylko tak jak mówię, nakładam go mało na samą skórę. Gdy zepnę włosy, spokojnie mogę otwierać listonoszowi i nikt z krzykiem nie ucieknie na mój widok.
                • puellapuellae Re: Jak długo trzmymacie olej na włosach? 03.08.12, 14:08
                  Piszesz, podobnie jak zawrotglowy, że wyrasta Ci dużo nowych, krótkich włosków, czyli takich baby hair. Skoro dzieje się to za sprawą olejowania, to dobra wiadomość, to znaczy, że w tym kierunku ono działa, ale czy wpływa też u Was na sam porost włosów czyli przyspieszenie ich rośnięcia na długość? Na tym najbardziej mi zależy, włosy mam dość gęste, nie wypadają, ale chciałabym pobudzić je do wzrostu, żeby w krótszym czasie mieć z powrotem długie włosy. Wiem, że to trochę niewymierny efekt, bo włosy i tak rosną 1, może 2 cm na miesiąc, ale może ktoś da mi nadzieję, że moje smarowanie może coś zdziałać:)
                  • zawrotglowy Re: Jak długo trzmymacie olej na włosach? 04.08.12, 00:20
                    U mnie jest podobnie, to znaczy mniej zależy mi na baby hair, bo włosy mam gęste. Wolałabym szybszy porost, bo mam włosy z odrastającą trwałą, której chciałabym się teraz pozbyć bez konieczności cięcia na Ziemowita;) Używałam Amli Jivy z nastawieniem, że to nic nie da, więc nie mierzyłam odrostu i nie mam miarodajnych obserwacji. Ale myślę, że na tym polu olej też się spisuje. Po ostatniej wizycie u fryzjera (przed rozpoczęciem eksperymentu) wyszłam z włosami, których praktycznie nie dało się złapać w kitkę. Po około dwóch miesiącach spokojnie mogę z nich zrobić kucyk, który nawet się wywija w różne strony i nic z niego nie ucieka. Zazwyczaj musiałam dłużej czekać na taki efekt (bo przez ostatni rok do takiej właśnie długości ścinałam za każdym razem). Nie będę podawać orientacyjnej nawet długości odrostu w tym czasie, bo nie chcę wprowadzić w błąd, ale widzę różnicę.
                  • edhelwen Re: Jak długo trzmymacie olej na włosach? 05.08.12, 03:53
                    Mnie rosną szybciej, ale nie jestem w stanie powiedzieć ile cm na miesiąc, bo mam za krótkie włosy aby je dobrze zmierzyć ;) W każdym razie fryzjerka za każdym razem dziwi się, że tak dużo urosły :P Podcinam co 2 miesiące.
                    • puellapuellae Troche OT - Trudności w pomiarach 06.08.12, 14:54
                      W ogóle mam wrażenie, że ciężko jest dokładnie zmierzyć długość włosa - zwłaszcza swojego:) Ja mam włosy trochę pocieniowane, różnej długości i skąd mam wiedzieć, że jak za miesiąc będę je mierzyć to złapię ten sam kosmyk co ostatnio?:) A każdy mój kosmyk ma inną długość...
                      Jak mierzę obwód w biuście i pod nim to za każdym razem mam trochę inny wynik - raz 89/101, za chwilę 90/103 itd. a włosy przecież trudniej zmierzyć niż biust więc nawet nie próbuje, bo nie wiem czy na wiele by się to zdało...:)
                      • tfu.tfu Re: Troche OT - Trudności w pomiarach 06.08.12, 15:12
                        farbowane mają łatwiej, widać po odrostach (no, chyba że się farbuje ton w ton, wtedy gorzej...)
                        • pinupgirl_dg Re: Troche OT - Trudności w pomiarach 07.08.12, 11:52
                          Ja widzę, kiedy mam grzywkę :). Obcinam do brwi, jak mi wchodzi do oczu, to czas na kolejne cięcie. Z tym, że krótsze włosy podobno rosną szybciej, tak powyżej kilkudziesięciu cm podobno zwalniają tempo.
                          • mszn Re: Troche OT - Trudności w pomiarach 07.08.12, 15:23

                            • mszn Re: Troche OT - Trudności w pomiarach 07.08.12, 15:25
                              Przepraszam za pusty post, kliknelo mi sie bezmyslnie.
                          • mszn Re: Troche OT - Trudności w pomiarach 07.08.12, 15:23
                            A skad wlos wie, ze jest juz taki dlugi i ma zwolnic?
                            • puellapuellae Re: Troche OT - Trudności w pomiarach 07.08.12, 15:48
                              Może cebulki nie wytrzymują za dużego ciężaru długiego włosa? Fryzjerka powiedziała mi kiedyś, że włosy mogą wypadać, bo są za długie w stosunku do słabych cebulek. Może niewydolność cebulek wpływa też na szybkość rośnięcia włosów?
                            • pinupgirl_dg Re: Troche OT - Trudności w pomiarach 07.08.12, 18:18
                              Dokładnie, może cebulka wie :). Dlatego, moim zdaniem, w tym podcinaniu włosów dla wzmocnienia jest ziarnko prawdy. Chociaż możliwe też, że ta plotka to efekt hodowania na siłę długich, łamiących się na końcach włosów. W każdym razie zaznaczam, że dokładniejszych pomiarów dostarcza mi grzywka, bo jeśli chodzi o włosy po całości, to też nie jestem w stanie stwierdzić, czy to centymetr więcej, czy mniej. Te się nadają do pomiarów na dłuższą metę, czyli np. że w ciągu x miesięcy urosło mi około 20cm włosów i wtedy wyciągam w przybliżeniu miesięczny przyrost.
                              Najdokładniejszy pomiar miałam wtedy, kiedy farbowałam mysi blond na rudo. Odrosty aż biły po oczach, więc pomiar był łatwy :).
                              Teraz z resztą nie prowadzę statystyk, rosną, jak chcą, niby zapuszczam, ale bez większego ciśnienia. Jak zaczynam wyglądać na zarośniętą i włosy za bardzo mi zasłaniają pole widzenia, to idę do fryzjera.
                          • tfu.tfu Re: Troche OT - Trudności w pomiarach 07.08.12, 15:45
                            a kicha tam, a nie rosną szybciej ;-) mi szybko rosną tylko na nogach :-/ niesprawiedliwość! a wiem, o czym piszę, bo bardzo długo miałam fryz pt. rekrut (3 i 6 mm ;-))
              • zawrotglowy Re: Jak długo trzmymacie olej na włosach? 03.08.12, 13:30
                Moja Amla to ta:
                www.helfy.pl/olejek-indyjski-do-wlosow
                W porównaniu z Sesą i Amlą Dabur nie śmierdzi, to znaczy jakiś tam zapach ma, ale nie aż tak intensywny.
                W kolejce mam ten
                www.helfy.pl/bhringaraj-wzmocnienie-wlosow
                Ma stałą postać, zielonkawe grudki i trochę mocniejszy zapach.
                Co do wcierek, to myślałam nad czymś takim:
                ukraina-shop.bazarek.pl/opis/1393109/serum-przeciw-wypadaniu-wlosow-lopianowe-100-ml-wlosy-slabe.html
                Nie ma alkoholu (który podrażnia, ale też wzmacnia działanie ziółek), ale ma polysorbate-80, a ta substancja powoduje odrost nowych włosów (jej działanie jest pod tym kątem udowodnione).
                • izas55 OT zapach Amli 03.08.12, 14:10
                  Ja muszę być jakaś dziwna chyba. Mi się zapach Amli Dabur i większości tych wszystkich indyjskich ziół szalenie podoba. Jakbym mogła to bym używała amli jak perfum ;-).
                  • zawrotglowy Re: OT zapach Amli 04.08.12, 00:06
                    U mnie Amla Dabur chyba poruszyła jakieś głęboko ukryte pokłady masochizmu, bo też momentami lubiłam ten zapach;) Czego nie dało się powiedzieć o współmieszkańcach. Gorsza pod tym względem jest Sesa, a niestety jej zapaszek po całej nocy wcale nie jest słabszy.
                  • agusiazabrze Re: OT zapach Amli 07.08.12, 22:28
                    też uwielbiam zapach Amli dabur :) kocgam takie kadzidełkowo mdlące pachnidła
              • puellapuellae Khadi stymulujący wzrost - po dwóch miesiącach 07.09.12, 11:16
                Używałam olejku Khadi stymulującego wzrost włosów przez ostatnie dwa miesiące i czuje nieodpartą potrzebę podzielenia się wrażeniami:) Trudno powiedzieć, czy faktycznie przyspieszył wzrost, żeby to wiedzieć, musiałabym prowadzić pomiary długości przez co najmniej kilka miesięcy wstecz a tego nie robiłam. Mam jednak grzywkę sięgającą do brwi (ją też zapuszczam) i myślę, że gdyby włosy rosły naprawdę szybko to już dawno miałabym ją w oczach. A nie mam. Poza tym nie zauważyłam niestety żadnych "baby hair". Olejek Khadi ma jednak świetne właściwości pielęgnacyjne, niestety - śmierdzi okropnie. Postanowiłam spróbować innych olejków, skoro po nich również mogę mieć ładne włosy nie męcząc się z ich zapachem. Gdyby olejek faktycznie działał na porost to mogłabym tolerować jego specyficzny zapach, ale w tej sytuacji nie ma to sensu. Wczoraj pierwszy raz użyłam na noc czystego olejku kokosowego Efavit i to jest to:) Włosy są chyba nawet ładniejsze niż po olejku Khadi i zapach olejku kokosowego, zwłaszcza w porównaniu z nim jest cudowny:)
    • madzioreck Sesy, Dabury i inne amle stacjonarnie Łódź 17.08.12, 18:33
      Ostatnio przechadzając się po Manufakturze zauważyłam nowe stoisko - mają Vatiki, Sesy, amle i inne takie, co zwykle trzeba netowo zamawiać :) Niestety nie zapytałam o ceny, ale pewnie i tak wyjdzie taniej, niż netowo z przesyłką :)
    • juannita Nie wiem, jak moglam do tego dopuscis... 17.08.12, 21:09
      ...ale chyba praca i potomstwo daly mi sie we znaki, bo dopiero zauwazylam, ze powstalo cos takiego jak lobby kosmetyczne - a ono przeciez juz dziala od roku!
      Jest chyba ze mna gorzej niz myslalam. Wprawdzie na glownym forum sie raczej nie udzielam - jestem ostanikowana prawidlowo, ale jakos malo mam na ten temat do powiedzenia - ale zagladam sobie czasem na Lobbystki matkujace i na offtopy i powinnam byla zauwazyc nowe forum o kosmetykach....
      Bo kosmetyki to akurat uwielbiam, uwielbiam o nich czytac, probowac nowe, kupowac w duzych ilosciach (choc ostatnio i tak mniej). A tu jeszcze mozna o nich porozmawiac i to na dodatek w milym gronie...

      To bylo tytulem wstepu i powitania - a teraz o olejowaniu: takiego sensu stricto nie stosuje, ale mam rewelacyjna dla mnie maske do wlosow do stosowania przed myciem, podobnie jak olej.
      Nazywa to sie La moelle - concentré vegétal - Laboratoires COPAR. Stosowalam to raz w miesiacu - i rewelacyjnie regeneruje to moje wlosy po farbowaniu, po przesuszeniu od slonca latem i od kaloryferow zima. Niestety firme kosmetyczna przejela inna (Lovea) i zaprzestali produkcji, ich nowe kosmetyki sa moim zdaniem beznadziejne.
      Moze ktos przypadkiem zna podobny preparat i moglby mi podpowiedziec? Jezeli nie, to przerzuce sie chyba na olej kokosowy, bo to podstawowy skladnik tego mazidla.
      Lista skladnikow wyglada zreszta dla mnie troche strasznie i nie obrazilabym sie, gdyby bylo cos podobnego o prostszym skladzie:
      Cocos Nucifera (Coconut) oil, Petrolatum, Cetearyl Alcohol, PEG-40 castor oil, Cetearyl Isononanoate, Glyceryl Sterate, PEG-20 Glyceryl Stearate, Ceteareth-20, Cetyl Palmitate, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed oil, Soybean (Glycine Soja) Lipid, Propylparaben, Parfum (Fragrance).
      • zawrotglowy Re: Nie wiem, jak moglam do tego dopuscis... 18.08.12, 12:54
        Czy dobrze widzę, że w tej masce nie ma wody w składzie? Bo jeśli tak, to Palmer's ma podobne ciężkie mazidła-maski do włosów z parafiną, olejem kokosowym i jakimiś dodatkami. Ja miałam tę:
        wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=49478
        I u mnie to była katastrofa. Ale są też inne. Problem tylko, że nie widziałam ich w Polsce.
        • juannita Re: Nie wiem, jak moglam do tego dopuscis... 20.08.12, 22:41
          Dziekuje bardzo za podpowiedz - zerknelam na opis tej maski, ale chyba to nie dokladnie to samo, bo moja ladnie pachnie, zmywa sie calkiem latwo i do tego wlosy po niej sa miekkie i sprezyste. Skladniki niby troche inne, ale podobne. Zastanawiam sie na przyklad, czy petrolatum to to samo co parafina?
          • madzioreck Re: Nie wiem, jak moglam do tego dopuscis... 20.08.12, 23:07
            Zas
            > tanawiam sie na przyklad, czy petrolatum to to samo co parafina?

            Tak dokładnie identycznie pod względem chemicznym chyba nie, ale ta sama paczka ropopochodnych.
            • juannita Re: Nie wiem, jak moglam do tego dopuscis... 21.08.12, 12:15
              Tak mi sie tez wlasnie wydawalo...
          • zawrotglowy Re: Nie wiem, jak moglam do tego dopuscis... 21.08.12, 16:58
            Poza tą maską są chyba jeszcze ze dwie czy trzy inne o podobnej formule, może akurat by sie nadawały. Producent zapewnia, że to maski do spłukiwania chłodną wodą, więc może to kwestia tego czy włosy lubią parafinę? Może jak lubią, to łatwiej schodzi?;)
            • juannita Re: Nie wiem, jak moglam do tego dopuscis... 21.08.12, 20:28
              Dzieki - poszperalam troche i chyba jak mi sie skonczy moja maska, to kupie sobie olej kokosowy i bede mieszac z maslem shea - jakos mi sie widzi, ze to tez bedzie dobre na moje wlosy.
              • pierwszalitera Re: Nie wiem, jak moglam do tego dopuscis... 21.08.12, 21:30
                juannita napisała:

                > Dzieki - poszperalam troche i chyba jak mi sie skonczy moja maska, to kupie sob
                > ie olej kokosowy i bede mieszac z maslem shea - jakos mi sie widzi, ze to tez b
                > edzie dobre na moje wlosy.


                Może i będzie dobre, ale na pewno inne w użyciu, bo twoja maska zawiera całą masę emulgatorów (np. Cetearyl Alcohol, PEG-40 castor oil. PEG-20 Glyceryl Stearate itd.), dlatego łatwo się zmywa. Mieszanka oleju kokosowego z masłem shea będzie zachowywać się inaczej.Może się o wiele trudniej zmywać.
                • juannita Re: Nie wiem, jak moglam do tego dopuscis... 21.08.12, 21:46
                  Rzeczywiście, masz racje, ze to może inaczej się zachowywać. Spróbuje w takim razie dodać trochę mojej zwyczajnej odzywki (Alverde winogrona i awokado), bo w jej składzie tez widzę tego typu substancje. Kiedyś już dodawałam do niej masło shea, i było dobrze, dało się nałożyć i spłukać.
                  Dla mnie zresztą ta seria Alverde jest rewelacyjna, odkąd jej używam skora nie swędzi a włosy są sypkie i dają się świetnie rozczesać. Ta moja gęsta maska, to głownie po to, żeby dodać trochę pepsu włosom latem i zima, bo wtedy czuje, ze są trochę bardziej przesuszone.
                  • madzioreck Re: Nie wiem, jak moglam do tego dopuscis... 22.08.12, 00:38
                    Odżywka dodana do masy olejkowej sprawi, że na pewno będzie łatwiej nałożyć, natomiast co do zmywania - wystarczy pierwsze mycie zrobić odżywką i nawet czystemu olejowi daje radę :) Potem raz szamponem normalne mycie i już :)
                    • juannita Re: Nie wiem, jak moglam do tego dopuscis... 22.08.12, 09:19
                      Dziekuje, dobrze wiedziec! Sprobuje i dam znac jaki rezultat.
                      Troche bede musiala z tym poczekac, bo wlasnie wymieniaja w moim budynku piecyk olejowy i przez 10 dni nie mam cieplej wody, wiec mycie wlosow musi byc teraz raczej dosc minimalistyczne.
                  • pierwszalitera Re: Nie wiem, jak moglam do tego dopuscis... 22.08.12, 01:41
                    juannita napisała:

                    Spróbuje w takim r
                    > azie dodać trochę mojej zwyczajnej odzywki (Alverde winogrona i awokado), bo w
                    > jej składzie tez widzę tego typu substancje. Kiedyś już dodawałam do niej masło
                    > shea, i było dobrze, dało się nałożyć i spłukać.

                    Ja też wzbogacam czasem moją Alverde olejem, zresztą tej samej marki, takim do ciała. Bardzo lubię Alverde szampon i odżywkę do włosów blond, robią mi śliczny kolor i cudownie pachną, ale ta odżywka jest mi odrobinkę za lekka, producent zakłada chyba, że blondynki mają delikatne włosy, których nie należy obciążać, moje nadają się jednak na materace i wytrzymują więcej. ;-) Alverde ma też olej arganowy do włosów i skóry głowy, jak moja butelka się kiedyś skończy, to może wypróbuję z tą mieszanką. Samego olejowania nie lubię, kiedyś próbowałam, ale odżywka robi to samo i jest mniej zachodu. Najbogatsza odżywka Alverde, intesywniejsza od wingron/awokado, to moim zdaniem Amarant. Bardzo dobra do suchych włosów.
                    • juannita Re: Nie wiem, jak moglam do tego dopuscis... 22.08.12, 09:33
                      Musze sprobowac kiedys tego amaranta. Na razie oprocz winogron i awokado uzywalam hibiscusa z aloe vera i cytryny z brzoskwinia i to absolutnie nie bylo to.
                      A mam tez w domu olejek arganowy, kupiony do spmarowania ciala, ale jakos go nie uzywam. Moze sprobuje do wlosow, jesli sie nadaje. Szkoda tylko, ze zapach nie jest tak przyjemny jak kokos.
    • kis-moho Oil rinsing 28.08.12, 11:05
      Znacie? Przyznam, że ostatnio odpuściłam sobie olejowanie prawie kompletnie, bo po prostu zupełnie nie mam na to czasu. Dlatego kiedy ta metoda wpadła mi w oko, postanowiłam spróbować. Cała rzecz polega na tym, żeby:
      - normalnie umyć włosy (szamponem czy jak kto lubi)
      - szampon spłukać mocno ciepłą wodą
      - wmasować olej we włosy i skórę głowy (rodzaj oleju dowolny, ja mam Alterrę z pomarańczą)
      - spłukać włosy bardzo ciepłą wodą
      - nałożyć odżywkę (u mnie Balea do loków), trochę poczekać
      - spłukać wszystko chłodną wodą

      Cała rzecz ma się opierać na tym, że bardzo ciepła woda i szampon ułatwiają olejom i odżywce wnikanie do włosa. Nie wiem, ile w tym prawdy, ale po jednorazowej próbie mogę powiedzieć, że włosy są miękkie, błyszczące, ogolnie jest fajnie. Resztek oleju na włosach nie zaobserwowałam, a tego bałam się najbardziej. Nie wiem, czy jest to metoda cud (pewnie nie :o)), myślę, że będę dalej testować, na pewno jest mniej czasochłonna/paćkająca niż tradycyjne olejowanie.
      Szczegółów i ulepszeń jest wiele, całą rzecz znalazłam na niemieckiej stronie (tutaj). Na pewno jest też mnóstwo wyjaśnień polsko czy anglojęzycznych, google translate też zwykle daje radę.
      • pinupgirl_dg Re: Oil rinsing 28.08.12, 12:12
        Ciekawa metoda. Ja kiedyś olejowałam w ten sposób: mycie, olej na mokre włosy (normalne olejowanie na parę godzin lub całą noc) i znów mycie. Sama nie wiem, skąd ja miałam na to czas i siłę ;). Efekty były fajne, ale to były lata temu, miałam wtedy inne włosy.
        Może spróbuję tak, jak opisujesz. Ciekawe, czy dodanie oleju do odżywki dałoby podobny efekt?

        A tak przy okazji - próbował ktoś laminowania żelatyną? Najnowszy hit na blogach włosomaniackich, nie próbowałam i w sumie sama nie wiem, czy mnie ciągnie, ale jestem ciekawa.
        • kis-moho Re: Oil rinsing 28.08.12, 12:21
          > A tak przy okazji - próbował ktoś laminowania żelatyną? Najnowszy hit na blogac
          > h włosomaniackich, nie próbowałam i w sumie sama nie wiem, czy mnie ciągnie, al
          > e jestem ciekawa.

          Hehe, tak :o) Miałam chwilę czasu w domu, więc postanowiłam spróbować, roboty z tym jest w sumie niezbyt wiele (pomijając te 45 min siedzenia z żelatyną na głowie).
          I powiem tak - efektów wielkich nie widziałam. Tzn. włosy sprawiają wrażenie grubszych, cięższych, jednocześnie są bardziej miękkie (ale nie mega gładkie jak jedwab :o) po prostu przyjemne w dotyku). I chyba tyle. Błyszczą mi się tak samo jak zwykle, loki mam jak zwykle. Minusów typu pozostałości galaretki we włosach nie odnotowałam. Podejrzewam, że to może się bardziej sprawdzać na prostych i lekkich włosach, które będą lekko obciążone? Nie mam pojęcia. Być może dodatek oleju/odżywki coś zmienia (ja użyłam tylko żelatyny). Może kiedyś spróbuję jeszcze raz z jakimś olejem, ale nie jestem przekonana, bo nienawidzę siedzieć z czepkiem na głowie.
          • pinupgirl_dg Re: Oil rinsing 28.08.12, 12:31
            Aż poszłam sprawdzić, czy mam jeszcze jakąś żelatynę i jest :). Pozostaje chyba samemu wypróbować, jak się skuszę, to zdam relację :).
        • izas55 laminowanie żelatyną 28.08.12, 12:27
          Tak, próbowałam. W wersji minimalistycznej bez żadnych zabiegów dodatkowych.
          W moim przypadku świetnie się sprawdziło, ale bardziej myślę na zasadzie wysokobiałkowej/aminokwasowej odżywki
          • teresa104 Żelatyna cuchnie okrutnie! 05.09.12, 09:40
            Woń gotującego się mięsa, kości i woń żelatyny jest dla mnie jedną z przykrzejszych. Warto ją znosić? A może zabija ją zapach odżywki?
            • pinupgirl_dg Re: Żelatyna cuchnie okrutnie! 05.09.12, 10:29
              > Woń gotującego się mięsa, kości i woń żelatyny jest dla mnie jedną z przykrzejs
              > zych. Warto ją znosić? A może zabija ją zapach odżywki?

              Jak dla mnie żelatyna nie pachnie wcale (w przeciwieństwie do gotującego się mięsa), w mieszance czuję tylko odżywkę. A czy warto - moim zdaniem nie i raczej tego nie powtórzę, ale trzeba się samemu przekonać :). Niektóre kobiety są zachwycone.
              • teresa104 Zrobiłam. 05.09.12, 12:00
                No i tak:
                - smród zły i niedobry po spłukaniu jest ledwie wyczuwalny ale i tak mam penia, że psy i osy mogą mnie dziś ścigać
                - w czasie trzymania tego na głowie (tak długi czas naprawdę jest tak potrzebny?) na odkrytej skórze mergulum mi zaschło i ściąganie zwiniętego na foliowym czepku szala wydepilowało mi kark
                - resztę żelatyny wymieszanej z odżywką o woni waniliowej schowałam do lodówki i dam głowę, że ktoś to dziś zje
                - nie wiadomo kiedy to jest spłukane, ostatecznie zniecierpliwiona obsuszyłam ręcznikiem sztywne, szorstkie i grube strąki
                - w miarę suszenia włosy zaczynają dawać się rozczesywać
                - po wysuszeniu włosy są proste (nie puszą się, jak to u mnie zwykle bywa), ładnie się błyszczą (trudno stwierdzić, czy bardziej niż zazwyczaj, chyba nie) i co najważniejsze są sztywne, tak jak lubię. Nie wiem, co z plątaniem i strąkowaniem, bo związałam włosy.

                Czy powtórzę? Nie wiem. Dawno przy mieszaniu kosmetyku nie drętwiała mi żuchwa - objaw zwiastujący pawia. Chyba wolę gotowy glut z drogerii usztywniający włosy.
                • pinupgirl_dg Re: Zrobiłam. 05.09.12, 12:16
                  A jak masz namiar na jakiś dobry, nie rujnujący portfela glut z drogerii, to dawaj :).
                  U mnie efekt żelatynowania był jednodniowy - za krótko na jakąś poważniejszą kurację, za dużo zachodu na większe wyjście. Nieplanowana depilacja również była. Ale ja też z kręcąco-falujących, możliwe, że to nie metoda dla mnie.
                  • teresa104 Po szerokim szukać świecie 05.09.12, 12:54
                    tego, co jest bardzo blisko.
                    Kojarzysz kosmetyk zwany po prostu Loton? Marka starsza ode mnie. Występuje z numerami 1-4. Dwójka to płyn do układania. Czwórka to lakier. Ja kupuję czwórkę (6 złotych tesco), bo jest, a nie zauważyłam różnicy z dwójką, spryskuję kilkoma psiknięciami mokre włosy, rozczesuję i suszę.

                    Skład czwórki: Alcohol Denat., Aqua, Hydrolyzed Proteins, Proteins, Parfum, Ethylparaben, Methylparaben, Xexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Geraniol, Citronellol.

                    Kiedyś bardzo śmierdział, teraz zapach dają jakby słabszy.
                    • pinupgirl_dg Re: Po szerokim szukać świecie 05.09.12, 12:57
                      Kojarzę :). Dzięki za cynk. Zwykle nakładam tylko odżywkę i niech się dzieje, co chce, ale czasami trzeba wyglądać jak człowiek.
                • teresa104 Zrobiłam drugi raz. 08.09.12, 10:54
                  Postanowiłam sporządkować tę resztkę z lodówki.
                  Nałożyłam na głowę pod prysznicem tak, jak odżywkę, na chwilę, chwilę nieco wydłużoną myciem miski po żelatynie. Efekty są takie same - ta sama niepewność, ile to mam zmywać, te same szorstkie strąki, ta sama sztywność i zniesione puszenie. Moim zdaniem jeśli ktoś się decyduje żelatynować włosy, to nie ma sensu męczyć się z tym trzy kwadranse.
        • fanaberia.fanaberia Żelatyna +1 29.08.12, 14:06
          Pod wpływem forum wczoraj się dokształciłam teoretycznie i przetestowałam odżywkę z żelatyną przy dzisiejszym myciu. Efekt jest bardzo fajny. Włosy (mam całkiem proste, dość długie) po żelatynie są gładkie i sprężyste, takie jak lubię. Dzięki za ten pomysł!

          Swoją drogą mam cichą nadzieję, że nikt tu nigdy nie napisze nic o najnowszym trendzie w postaci pielęgnacji kwasem solnym ;)
          • kis-moho Re: Żelatyna +1 29.08.12, 14:10
            Włosy (mam całki
            > em proste, dość długie) po żelatynie są gładkie i sprężyste, takie jak lubię. D
            > zięki za ten pomysł!

            Tak mi się właśnie wydaje, że prostowłose mogą widzieć bardziej spektakularne efekty.
            W końcu musi być sprawiedliwie, oleje dają bardziej spektakularne efekty u kręconowłosych :o)

            > Swoją drogą mam cichą nadzieję, że nikt tu nigdy nie napisze nic o najnowszym t
            > rendzie w postaci pielęgnacji kwasem solnym ;)

            :o)
            • izas55 Re: Żelatyna +1 29.08.12, 14:23
              Nowy trend - solny na opalanie, od razu skwareczka się zrobi ;-)
          • darchangel Re: Żelatyna +1 26.09.12, 13:21
            Też zrobiłam, internet mnie namówił, a nawet przekonał zdjęciami włosów kilku blogerek. Co prawda, obawiając się skutków ubocznych, dla bezpieczeństwa najpierw przetestowałam na chłopie: włosy mu się zakręciły bardziej, niż zwykle, a i obiecany efekt sklejenia rozdwojonych końcówek też wystąpił (ale i tak trzeba mu podciąć). Zrobiłam sobie: włosy błyszczą (ale nie wiem, czy bardziej, niż zazwyczaj), są miłe w dotyku, tak fajnie gładkie, od wysuszenia żaden kołtun się nie zrobił (a normalnie to już 2 razy bym musiała tył rozczesywać), objętość też jakby większa... Minus jest taki, że włosy teraz "pachną" mi mokrą wełną. Nic, następnym razem użyję jakiejś silnie aromatyzowanej odżywki...
            Aha, no i ten glut generalnie jest trochę irytujący... co zrobić, żeby trochę wolniej zastygał?
            • fanaberia.fanaberia Glut żelatynowy 26.09.12, 14:09
              darchangel napisała:

              > Aha, no i ten glut generalnie jest trochę irytujący... co zrobić, żeby trochę
              > wolniej zastygał?

              Wygląda na to, że jako jedyna (z otoczenia tak rodzinnego, jak i forumowego) gluta nie doświadczyłam, zatem opowiem, jak to robię. Jednostki znające moje dane osobowe uprasza się o nieczytanie, bo będę musiała poubijać, gdyż właśnie zamierzam wyjawić swoją najmroczniejszą tajemnicę ;)
              Żelatynę rozpuszczam bardzo dokładnie w przepisowej ilości wody, odstawiam do ostudzenia, mieszam z odżywką, nakładam na włosy i (wrażliwcy nie wizualizować) wsadzam sobie na głowę torebkę foliową. Uprzedzając wątpliwości - wyłącznie na część owłosioną. Gustowny wystrój uzupełniam polarową czapką i siedzę jak ten pacan tyle, ile trzeba (w zależności od zawartości kokonu, bo patent stosuję z różnymi mazidłami). Jest to czas, w którym nie ma mnie dla nikogo, nie podnoszę domofonu ani nawet nie odbieram telefonu w obawie, że ktoś mógłby mnie zawiadomić, że za 5 minut wpadnie.
              Zalety są takie, że nadzienie nic a nic nie wysycha, bo kokon jest szczelny. Plus polar daje ciepło, które jest wskazane przy wielu maskach do włosów. Czapka się nie brudzi, bo po uzyskaniu minimalnej wprawy wiadomo, jaki margines folii zostawić na zewnątrz.
              Sposób wypracowałam metodą prób i błędów. Żadne czepki foliowe nie chcą się utrzymywać na moich mokrych włosach, ponadto zjeżdża z nich ręcznik, a zawartość wypływa nieskrępowanie, zaś założenie opakowania gumowego jest całkowicie awykonalne.
        • zawrotglowy Re: Oil rinsing 30.08.12, 13:33
          Nie próbowałam i nie będę, bo moje włosy źle reagują na proteiny. Takiej masakry jaką zafundowało mi jajco dugo nie zapomnę, bo włosy potrzebowały kilka myć, żeby dojść do siebie. Niby kolagen to już insze białko, ale wolę sobie darować niż potem się wkurzać, że znowu poleciałam jak szczerbaty na suchary;)
        • pinupgirl_dg Laminowanie 02.09.12, 00:02
          Skusiłam się :). Efekty mnie nie porwały, chociaż nie jest źle:
          + większa objętość
          + grubsze, gładkie włosy
          +/- są takie, jak gdyby były pokryte jakimś środkiem do stylizacji, kształt utrwalony, wzmocniony skręt, jak podpięłam grzywkę po myciu to teraz ładnie trzymają taką fryzurę
          - jeszcze parę godzin po wyrywałam sobie żelki z włosów :P

          Użyłam łyżki żelatyny, trzech łyżek wody i łyżki odżywki na włosy do ramion, ale to zdecydowanie za mało. Dodałam kilka kropel oleju.
          W sumie sama nie wiem, co o tym myśleć. Gdybym te 40 minut poświęciła na normalne ułożenie włosów np. na szczotce, pewnie efekt byłby lepszy. Co do odżywienia to też nie wiem, są przyjemniejsze w użyciu maski. Ale nie jest źle. Nie zaobserwowałam kłopotów z rozczesaniem po laminowaniu, nie licząc tych żelków ;).
      • aksanti Re: Oil rinsing - OT olej na mokre włosy 28.03.13, 12:48
        Ciekawe, może spróbuję.. ale jak mam doświadczenia z olejowaniem to moje włosy taka metoda szybciej obciąży - zawsze po olejowaniu moje włosy są świeże tylko przez około dobę. Staram się dobrze je umyć, próbowałam z różnymi szamponami i olejkami.
        Ostatnio natomiast zamiast na suche włosy to nakładam olejek (teraz mam Bhringraj) na dość mocno zwilżone i efekt jest nieporównywalnie lepszy.
    • adwarp Re: Po olejowaniu? 03.09.12, 15:22
      czy wasze włosy po umyciu szamponem są gładkie i dają się rozczesać? czy wymagają nałożenia odżywki?

      ja niestety po umyciu mam kołtun i dopiero nałożenie odżywki powoduje, że włosy są miękkie i daje się w nie włożyć grzebień, w związku z tym nie wiem, czy połysk to wynik działania oleju, czy odżywki właśnie:(
      • pinupgirl_dg Re: Po olejowaniu? 03.09.12, 17:37

        U mnie do tej pory bez odżywki ani rusz. Ale miałam włosy koszmarnie suche, teraz skręcają wręcz w stronę przetłuszczających i odżywki używam głównie z przyzwyczajenia, sądzę, że jakaś mgiełka czy jedwab na końcówki załatwiłoby sprawę. Więc może znów spróbuję z olejowaniem bez odżywki.
        Uważaj też, jak zmywasz oleje. Może robisz to zbyt agresywnie? Podobno nałożenie odżywki przed myciem ułatwia zmycie oleju.
    • botenloginjestwolny A co do do suchych i porowatych (chyba) włosów? 06.09.12, 15:45
      Próby z olejem kokosowym - porażka, na głowie siano, to samo po oliwie i amli. Tak samo działa u mnie jedwab i wszelkie inne sztuczniejsze psikadła/smarowidła bez spłukiwania. Z jednym wyjątkiem - odżywka w sprayu Joico Moisture Recovery. Ale chciałabym znaleźć coś naturalniejszego i tańszego.
      Włosy długo schną, a jeśli nie suszę ich suszarką, na głowie mam smętne pióra mimo dobrego strzyżenia. Szybko klapią i ogólnie robią co chcą, jeśli nie są choćby lekko wymodelowane. Szybko też się przesuszają. Nie wiem, czy to oznacza, że są porowate. A za to skórę głowy mam szybko przetłuszczającą się (hormony).
      Włosy farbuję co około 2,5 miesiąca i po farbowaniu są o dziwo jakby zdrowsze. Szamponów i odżywek wypróbowałam bardzo dużo, od Alterry po wspomniane Joico. Jaki olej polecicie?
      • teresa104 Re: A co do do suchych i porowatych (chyba) włosó 06.09.12, 16:16
        Mam co prawda zupełnie inne włosy (bardzo gładkie, schną jak kaczka, jakby nie dało się ich dobrze pomoczyć), ale wydaje mi się, że dla Ciebie dobry by był olej rycynowy - nie obciąża włosów, ale wygładza, włosy są sprężyste, odbijają od skóry, rycynus bardzo dobrze reguluje też łojotok.
        Tylko wybacz mu jego konsystencję, przypomina on nieco klej, trzeba go precyzyjnie nakładać na skórę i rozczesane włosy i nie próbować rozczesywać włosów natartych rycyną, bo można się żywcem oskalpować. Tę cechę rycyny można trochę łagodzić dodatkiem innego oleju (ja mieszam z ciemnym amlowym lub z żelem hamującym wypadanie włosów dermena, fajny majonez powstaje).
        • 100krotna Re: A co do do suchych i porowatych (chyba) włosó 26.09.12, 21:37
          Dementuję plotkę, że rycynowy olej odbija włosy od skóry. Nie wszystkie.
          Moich włosów (cienkie, podobno gęste, miękkie, dziecinne, niepodatne) nie odbija ani troszkę. I mnie nie reguluje łojotoku, czy stosuję, czy nie stosuję, to i tak włosy muszę myć codziennie.

          Ale i tak go kocham - nawet chyba nie przez to, co faktycznie robi, ale przez to, że jak sobie wetrę takiego ciepłego gluta w skalp i włosy to mam przekonanie, że teraz będę piękna, że olejek zdziała cuda, że o siebie dbam, że włosy mi urosną niesamowicie, zaczną falować, staną się grube i zagęszczą się jeszcze o połowę, a krótkookresowo, to już dnia następnego ich piękność porazi wszystkich ;)
          Fakt, błyszczące są (i to by było na tyle z zachwytów).

          Trzeba tylko pamiętać, że olejek rycynowy najłatwiej zmywać najpierw odżywką, później szamponem (i można jeszcze raz potraktować odżywką, jeśli ktoś lubi a potrzebuje).
      • adwarp Re: A co do do suchych i porowatych (chyba) włosó 07.09.12, 22:41
        niektórzy uważają, że olej kokosowy daje lepsze efekty nakładany na mokre włosy, może to coś dla ciebie:)

        ps
        co do joico, potwierdzam jest super, :)
    • zawrotglowy Re: Olejowanie włosów - rodzaje olejów i sposoby 30.09.12, 11:20
      Ja muszę się poskarżyć. Na olej Bhringraj. Używałam go przez 3 tygodnie na skórę głowy, miałam nadzieję na przyśpieszenie porostu. I zaczęły mi po nim lecieć włosy. W sitku znajdowałam ich dwa razy więcej niż zazwyczaj, w trakcie suszenia i czesania też wypadało sporo. Trzymałam go na głowie przez godzinę-dwie, więc nie była to wina przetrzymania za długo. Wcześniej używałam oleju Amla Jiva i nic takiego się nie działo, więc na pewno nie wypadły mi najsłabsze włosy, bo stałoby się to wcześniej.
      Poza tym olej koszmarnie się zmywał, musiałam dwa razy lać na głowę Barwę, żeby tłuszcz puścił.
      Z zalet: nie ma obezwładniającego zapachu. Ale czuć go dość słodko.
    • indigo-rose Re: Olejowanie włosów - rodzaje olejów i sposoby 27.03.13, 23:24
      Odkopię, bo odkryłam, że moje włosy lubią olejki :) Myślałam, że nie lubią, bo po odżywkach z większością popularnych olejów (np. awokado, masło karite) robiły się oklapnięte i tłusto-proste.
      Postanowiłam dać im szandę, bo przypadkiem zauważyłam w Yves Rocher olejek do włosów kręconych i zniszczonych. Skład wyglądał przyjaźnie i naturalnie, więc kupiłam, chociaż moje włosy nie są ani mocno kręcone, ani mocno zniszczone. Stosuję zgodnie z zaleceniem, czyli nakładam go na włosy na kilkanaście minut przed myciem, spłukuję rozcieńczonym szamponem, potem normalnie odżywka. I zauważyłam, że po takim potraktowaniu mokre włosy mają +100% premii do skrętu.
      Niestety, są dwa punkty do rozgryzienia:
      - po pierwsze, ten olejek to mieszanka różnych olejów, więc nie wiem, które konkretnie mi służą, gdybym chciała szukać z nimi innych odżywek,
      - po drugie, mam bardzo ładnie falowane i kręcone włosy MOKRE; jeśli nałożę żel i wysuszę na dyfuzorze, to przez kilka godzin wytrzyma, ale jeśli nałożę żel i zaploppuję w ręczniczek na noc, to prostują się stosunkowo szybko od rozwinięcia. Czyli już wiem, że moje włosy nie są proste, tylko albo za miękkie/ciężkie, albo coś robię źle na etapie układania.
Pełna wersja