Wypadanie włosów

26.08.11, 12:07
Kilka ostatnich miesięcy były dla mnie w zasadzie ciągłym stresem. Włosy zaczęły wypadać mi na potęgę. Może nadal mieści się to w normie, ale w porównaniu do ilości włosów jakie zostawały mi po czesaniu jeszcze kilka miesięcy temu, różnica jest ogromna.

Stres już się skończył, mam teraz urlop, za kilka dni jadę do SPA zrelaksować się już totalnie.
Od kilku miesięcy regularnie pijam pokrzywę, dietę mam zróżnicowaną. Kupiłam ampułki Radical. Co mogę w tej chwili jeszcze zrobić żeby przestały wypadać??

Ten wątek może być takim ogólnym nt wypadania włosówi jak sobie z tym radzić, a może założymy dodatkowy z opisem i recenzjami produktów (szampony, wcierki etc.). Co wy na to?

    • izas55 Re: Wypadanie włosów 26.08.11, 12:09
      Mi się podoba pomysł na jeden wątek, ale jeżeli będzie się pojawiał post dotyczący recenzji konkretnego kosmetyku to proszę o wyraźne zaznaczenie tego w tytule postu
    • ciociazlarada Re: Wypadanie włosów 26.08.11, 12:14
      Norma okołoobronna powiedziałabym:)
      Pij pokrzywę, skrzyp i drożdże, poprawę zauważysz po co najmniej miesiącu. Nie znam się dokładnie, nie jestem biologiem, ale włosy reagują na wszystko z lekkim opóźnieniem, więc na pewno im się poprawi.

      Też tak miałam ostatnio przez jakieś dwa miesiące zimą, pomogła mi pokrzywa, skrzyp, drożdże i przygotowanie wszystkiego na deadline.
      • izas55 Re: Wypadanie włosów 26.08.11, 12:19

        > Norma okołoobronna powiedziałabym:)

        Miałam niemalże łysy placek z przodu. Pomogło mi wyniesienie się od mojego lekko psychicznego szefa ;-). Od tamtej pory nie mam większych problemów.
        Relaks działa cuda
        • sbarazzina Re: Wypadanie włosów 30.08.11, 19:54
          izas55 napisała:

          >
          > > Norma okołoobronna powiedziałabym:)
          >
          > Miałam niemalże łysy placek z przodu. Pomogło mi wyniesienie się od mojego lekk
          > o psychicznego szefa ;-). Od tamtej pory nie mam większych problemów.
          > Relaks działa cuda

          Mam nadzieję, że macie dziewczyny rację :) Bałam się, że na obronę (a raczej imprezę poobronną ;) nie będę miała z czego robić fryzury ;)

          Koncentruję się teraz na relaksie :)
    • winter76 Humavit Z 26.08.11, 14:33
      To tabl drożdżowe plus skrzyp i pokrzywa.Kolejny raz je biorę i kolejny raz je sobie chwalę.Włosy wypadają mniej,a do tego poprawia się cera :)
    • chrrr Re: Wypadanie włosów 26.08.11, 22:45
      Mnie przy stresie Radical pomógł, ale dopiero po ponad 2 miesiącach. Zastanawiałam się nawet czy zwyczajnie nie przestały wypadać, bo stres sam się skończył. Kuracja wypadła trochę drogo... Teraz z kolei od ponad roku biorę leki, które sprzyjają wypadaniu i przerzuciłam się z Radicala na olej łopianowy. Dla mnie w użyciu wygodniejszy, łatwiej mi olej rozsmarować po głowie, na pewno o wiele bardziej wydajny i tańszy. W moim przypadku też bardziej skuteczny, po niecałym miesiącu mam spokój.
      A na stres może trochę więcej ruchu? Mnie pomagało. Chciałam się wyładować, to szłam pobiegać, uspokoić brałam się za jogę, a na poprawę humoru na tańce:)
    • aadrianka Re: Wypadanie włosów 28.08.11, 20:09
      Tak niekosmetycznie, ale tarczycę ostatnio badałaś?
      • sbarazzina Re: Wypadanie włosów 30.08.11, 19:52
        Nie, nie badałam.
        • aadrianka Re: Wypadanie włosów 30.08.11, 21:53
          To może zbadaj przy okazji na wszelki wypadek. Mnie włosy zaczęły lecieć na potęgę przy pierwszym rzucie Hashimoto. Doraźnie pomógł preparat z biotyną, no i później ustawienie dawki tyroksyny.
    • sbarazzina Zmasowany atak :) 30.08.11, 19:59
      Kupiłam ten szampon Pharmacerisa:
      wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=26673
      Wcieram ampułki Radical i łykam Vitapil. Zdam relację jakie skutki przyniosła ta kuracja. Chociaż ciężko pewnie stwierdzić co ma największy wpływ, bo przede wszystkim skupiam się teraz na relaksie :)
      • winter76 Re: Zmasowany atak :) 30.08.11, 20:07
        Ha,też wczoraj go kupiłam w SP :) Do tego Humavit Z i moja ukochana maska Gloria wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=8627&next=1 i czekam na efekty :)
    • mszn Czy da się wrócić do dawnej gęstości? 06.09.11, 21:52
      Od dawna mam długie włosy, więc przyzwyczaiłam się do kłębka pod prysznicem po myciu. Dzisiaj jednak jakimś cudem zauważyłam, że po związaniu włosów na całej głowie widać prześwity. W porównaniu z tym, ile miałam włosów kiedyś (mniej więcej pamiętam grubość kucyka), straciłam chyłkiem jakąś 1/3 włosów, nawet tego nie zauważywszy po drodze.

      Mam za sobą masakrycznie stresujące dwa lata i półtora roku "świadomej" pielęgnacji włosów (delikatny szampon, trochę olejowania, odżywki bez silikonów). Wolałabym, żeby przyczyną było to pierwsze, bo lubię kondycję włosów teraz (tych, które jeszcze mam...). Antykoncepcję łykam od lat, nigdy nie wpływało to na włosy.

      Kilka tygodni temu zaczęłam łykać Vitapil, bo akurat trafiła mi się okazja zrobienia sobie zapasu za cenę z USA. Myślę o olejku Khadi, ale czasem mam wrażenie, że po olejowaniu leci mi więcej włosów przy myciu (możliwe to czy po prostu bardziej ciągnę przy podwójnym zmywaniu i nakładaniu?), więc to może nie być dobry pomysł, tym bardziej, że to droga impreza. Kusi mnie też olej musztardowy w Asia szopie, jest tani, może spróbować? Używała go któraś z Was?

      Powiedzmy, że uda mi się ograniczyć wypadanie włosów (przede mną dwa lata względnego spokoju). Czy jest szansa, że wrócę do dawnej gęstości? Czy którejkolwiek z Was udało się przeżyć taki kryzys i odzyskać włosy (może po ciąży na przykład)?
      • elftherinii Re: Czy da się wrócić do dawnej gęstości? 06.09.11, 22:49
        Ja nie po ciąży ale po źle leczonej tarczycy włosy częściowo odzyskałam.
        W związku z początkowo kiepskim leczeniem straciłam połowę włosów z czego teraz doszłam do stanu, gdzie mam troszkę mniej niż 3/4 przedchorobowej objętości.
        Wróciły same, bez starań z mojej strony (typu picie drożdży i łykanie skrzypu) po ustabilizowaniu hormonów.
      • zawsze_zielona Re: Czy da się wrócić do dawnej gęstości? 28.09.11, 15:16
        mszn napisała:

        > Powiedzmy, że uda mi się ograniczyć wypadanie włosów (przede mną dwa lata wzglę
        > dnego spokoju). Czy jest szansa, że wrócę do dawnej gęstości? Czy którejkolwiek
        > z Was udało się przeżyć taki kryzys i odzyskać włosy (może po ciąży na przykła
        > d)?

        Ja o tej ciazy. To nie jest tak, ze po ciazy sie lysieje;) Po prostu, podczas ciazy zmiany hormonalne wplywaja na wlosy i paznokcie tak, ze po pierwsze rosna jak szalone a po drugie wlosy niemal w ogole nie wypadaja. Ale, w przyrodzie nic nie ginie;) Po porodzie wlosy zaczynaja wypadac jak oszalale, bo musza wypasc tem ktore nie wypadly przez ostanie 9 miesiecy plus te, ktore normalnie wypadaja. Efekt- kupa klakow na poduszce i zapchanee ujsce prysznica. U mnie sie juz prawieunormowalo, teraz mam wlosy jak sprzed ciazy.
        • anna-pia Re: Czy da się wrócić do dawnej gęstości? 23.10.11, 20:48
          zawsze_zielona napisała:

          > Po prostu, podczas c
          > iazy zmiany hormonalne wplywaja na wlosy i paznokcie tak, ze po pierwsze rosna
          > jak szalone a po drugie wlosy niemal w ogole nie wypadaja. Ale, w przyrodzie ni
          > c nie ginie;) Po porodzie wlosy zaczynaja wypadac jak oszalale, bo musza wypasc
          > tem ktore nie wypadly przez ostanie 9 miesiecy plus te, ktore normalnie wypada
          > ja.

          Niekoniecznie. O ile po 1. porodzie włosy z powrotem zaczęły mi wypadać, to nigdy nie wróciły do stanu przedciążowego, do dzisiaj (a od pierwszego porodu minęło 10 lat) są gęste.
    • lonely.stoner Re: Wypadanie włosów 06.09.11, 23:26
      ja kiedys przez 6 miesiecy nie farbowalam wlosow, nie ukladalam, nie suszylam, mylam je tylko i czesalam, do tego przez te 6 miesiecy zylam bez stresu i na dobrej diecie- wlosow mi uroslo na glowie 2xtyle co normalnie, teraz wrocilam do dawnego trybu zycia: farbowanie raz na miesiac-2, suszenie, ukladanie, produkty do stylingu, stres, nieregularne posilki- wlosow wypadla polowa. Od miesiaca wracam na ten stary plan :) i lykam witaminy, powinno byc lepiej.
    • pawel_ef Re: Wypadanie włosów 09.09.11, 13:47
      sbarazzina napisała:


      > Ten wątek może być takim ogólnym nt wypadania włosówi jak sobie z tym radzić, a
      > może założymy dodatkowy z opisem i recenzjami produktów (szampony, wcierki etc
      > .). Co wy na to?
      >
      Generalnie rzecz biorąc w przypadku wypadania włosów z powodu stresu w końcu mija ono samo, zazwyczaj w przypadku kiedy to co nas stresuje "zostanie wyeliminowane". Nie wiem czy jest sens kupować konkretne produkty (oprócz wspomnianej pokrzywy, czy skrzypu), Na pewno właśnie zmiana diety. Chociażby taka porostwlosow.pl/2011/08/dieta-na-piekne-wlosy.html Generalnie upraszczając powinna się ona skupić na odżywianiu i regeneracji. Znaczy na składnikach, które to wspomogą
    • ananke666 Re: Wypadanie włosów 09.09.11, 14:10
      Nie zaszkodzi wcierka w postaci starej, dobrej wody brzozowej.
      Nie mogę znaleźć takiej normalnej, kupiłam Isanę w Rossmannie. Włosów wypada mi mniej.
      wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=39894&recenzja=550063
      • madzioreck Stara, dobra woda brzozowa 23.10.11, 16:23
        Co to właściwie jest?

        Co do brzozy - mój teść zbiera sok z brzozy i czasem mam dostawę kilku flaszek - czy takie coś się nadaje na wcierkę?
    • calineczkazbajkii Re: Wypadanie włosów 13.09.11, 13:52
      parę miesięcy po porodzie włosy wypadały mi kubkami ( garśc to mało powiedziane)
      zastosowałam to tnij.org/satini
      i już po paru dniach była widoczna wielkaaa poprawa
    • zooba Re: Wypadanie włosów 13.09.11, 14:01
      Czy warto ściąć włosy, jeśli wypadają na potęgę? Zaczęłam brać Humavit , ale wiem, że trzeba czasu, żeby cokolwiek zadziałało. Czy ścinanie włosów może mieć jakiekolwiek znaczenie, czy to jakiś mit? Włosy są bardzo ładne, niezniszczone, błyszczące, ale wypadają.
      • pierwszalitera Re: Wypadanie włosów 13.09.11, 14:17
        zooba napisała:

        > Czy warto ściąć włosy, jeśli wypadają na potęgę? Zaczęłam brać Humavit , ale wi
        > em, że trzeba czasu, żeby cokolwiek zadziałało. Czy ścinanie włosów może mieć j
        > akiekolwiek znaczenie, czy to jakiś mit? Włosy są bardzo ładne, niezniszczone,
        > błyszczące, ale wypadają.

        A co znaczy na potęgę? Jeżeli wypada nie więcej niż 100 włosów dziennie, to nie jest to jeszcze nic groźnego. Przy dłuższych włosach tylko czasem ta ilość wydaje nam się większa, warto obiektywnie spojrzeć na sprawę i chociaż to żmudne liczyć. Czasem ma się fazę, gdy wypada na raz trochę więcej, żywotność włosa jest ograniczona, kiedyś wypadnie każdy, ale to też nie musi oznaczyć nic złego. Ja zaobserwowałam coś takiego u mnie od czasu do czasu na przełomach pór roku, ale nie w każdym roku. Ścięcie włosów nie ma jednak żadnego wpływu na wypadanie i nie wzmacnia też włosów. Ludzie z problemem wypadania ścinają często włosy, ale tylko dlatego, że długie, rzadkawe włosy wyglądają dosyć żałośnie i lepiej zdecydować się na krótszą fryzurę do czasu odzyskania dawnej świetności. No chyba, że włosy są z natury słabawe i wypadają pod wpływem ciężaru, wtedy (bardzo) długie włosy nie są w ogóle dobrym pomysłem.
        • zooba Re: Wypadanie włosów 13.09.11, 14:42
          Oczywiście nigdy nie liczyłam ile ich wypada, ale wyraźnie więcej niż zwykle. Są ciemne i długie jak na mnie (trochę poniżej ramion - mój życiowy rekord) i być może po prostu rzucają się w oczy. Nie chciałabym ścinać, jeśli nie ma takiej potrzeby, fryzura jest wygodna, a to dla mnie ważne.
          • pierwszalitera Re: Wypadanie włosów 13.09.11, 16:06
            zooba napisała:

            > Oczywiście nigdy nie liczyłam ile ich wypada, ale wyraźnie więcej niż zwykle. S
            > ą ciemne i długie jak na mnie (trochę poniżej ramion - mój życiowy rekord) i by
            > ć może po prostu rzucają się w oczy.

            No właśnie, rzucają się w oczy. U mnie przy dłuższym włosach zostaje ich objętościowo o wiele więcej na szczotce, niż przy krótszych, ale to normalne, jeden długi włos, to taka masa, jak dwa o połowę krótsze. A takie trochę poniżej ramion, to już długie włosy. Także według fryzjerskiej terminologii.
            • zooba Re: Wypadanie włosów 14.09.11, 09:25
              Policzyłam wpadnięte włosy - rano na poduszce 30 szt., po myciu i czesaniu drugie tyle, czyli jeszcze nie wyszłam z domu a już straciłam około 60 włosów. Niedobrze.

              Jeszcze się zastanawiam nad rozczesywaniem - czeszę włosy pół-wilgotne grzebieniem z szerokimi zębami. Może czekać aż zupełnie wyschną? Nie suszę suszarką bo mi żal stracić kolejne.
              Problem dotyczy tylko włosów, paznokcie i skóra w dobrej kondycji (na moje standardy bardzo dobrej).
              • kis-moho Re: Wypadanie włosów 14.09.11, 09:38
                > Jeszcze się zastanawiam nad rozczesywaniem - czeszę włosy pół-wilgotne grzebien
                > iem z szerokimi zębami.

                Zooba, przez ten grzebien tak mi przyszlo do glowy - czy ty masz przypadkiem krecone wlosy i czeszesz je tylko po myciu?
                Ja sie w ktoryms momencie przerzucilam na dokladne czesanie tylko po myciu, potem tylko przeczesuje wlosy palcami i ukladam. W zwiazku z tym, ze myje je srednio co dwa dni, mialam na poczatku wrazenie, ze mi ich strasznie duzo wypada, wlasnie przy czesaniu. A to stad, ze przy kreconych wlosach te, ktore mi wypadaja (nie liczylam :o) ale mysle, ze normie) zaplatuja sie w inne, i musze wlosy dopiero dokladnie uczesac, zeby sie wszystkich pozbyc. I stad moje wrazenie, ze wypadaja garsciami wlasnie przy czesaniu.
                • izas55 Re: Wypadanie włosów 14.09.11, 09:55
                  kis-moho napisała:

                  > Zooba, przez ten grzebien tak mi przyszlo do glowy - czy ty masz przypadkiem kr
                  > econe wlosy i czeszesz je tylko po myciu?
                  > Ja sie w ktoryms momencie przerzucilam na dokladne czesanie tylko po myciu, pot
                  > em tylko przeczesuje wlosy palcami i ukladam. W zwiazku z tym, ze myje je sredn
                  > io co dwa dni, mialam na poczatku wrazenie, ze mi ich strasznie duzo wypada, wl
                  > asnie przy czesaniu. A to stad, ze przy kreconych wlosach te, ktore mi wypadaja
                  > (nie liczylam :o) ale mysle, ze normie) zaplatuja sie w inne, i musze wlosy do
                  > piero dokladnie uczesac, zeby sie wszystkich pozbyc. I stad moje wrazenie, ze w
                  > ypadaja garsciami wlasnie przy czesaniu.


                  Ja mam dokładnie tak samo. Odkąd urosły mi włosy i nosze je prawie cały czas związane, również na noc, jedyne "wypadanie" włosów następuje u mnie po myciu i czesaniu. Co znaczy tyle, że wyciągam na grzebieniu włosy które mi wypadły przez 3-4 dni. Dopóki sobie tego nie uświadomiłam to tak mi było nie do końca.

                  O tym czy włosy na prawdę wypadają może świadczyć np. cieńszy kucyk, albo pojawiające się przerzedzenia na skórze głowy. Wtedy bym chyba jednak poszła do dermatologa.
                  • kis-moho Re: Wypadanie włosów 14.09.11, 10:00
                    > Ja mam dokładnie tak samo.

                    Bardzo mnie tym ucieszylas, bo najpierw napisalam moj post, a potem pomyslalam, ze zaraz mnie ktos (mylnie!) wezmie za abnegatke, ktora sie w ogole nie czesze ;o)
              • pierwszalitera Re: Wypadanie włosów 14.09.11, 15:14
                zooba napisała:

                > Policzyłam wpadnięte włosy - rano na poduszce 30 szt., po myciu i czesaniu drug
                > ie tyle, czyli jeszcze nie wyszłam z domu a już straciłam około 60 włosów. Nied
                > obrze.
                >
                > Jeszcze się zastanawiam nad rozczesywaniem - czeszę włosy pół-wilgotne grzebien
                > iem z szerokimi zębami. Może czekać aż zupełnie wyschną? Nie suszę suszarką bo
                > mi żal stracić kolejne.

                Co ma wypaść, to wypadnie, żadne tam czesanie na sucho, czy nieużywanie suszarki nie pomoże. Ale większość włosów wyczesuje się właśnie po myciu rano, u mnie to też cała garść, ale do wieczora wylezie najwyżej jakiś pojedynczy, więc nie ma się co martwić. No chyba, że obłazisz włosami i pełno ich na ubraniu w ciągu dnia. Tak jak napisały dziewczyny, jeżeli kucyk zaczyna robić się cieńszy, to można zacząć się martwić i przejść się do dermatologa. Albo do ginekologa i sprawdzić hormony.
      • kis-moho Re: Wypadanie włosów 13.09.11, 14:20
        Zobacz, czy wlosy ci faktycznie wypadaja, czy moze sie lamia - latwo rozroznic, bo przy zlamanym wlosie nie widzisz cebulki na koncu.
        • maryl.ka Re: Wypadanie włosów 13.09.11, 14:41
          Mnie też wypadają ostatnio włosy na potęgę, podciananie, odżywianie kuracjami regenerujacymi u fryzjera też na wiele się nie zdałoL/ kiedyś brałam skrzyp, ale nie było widać efektów niestety...
        • zooba Re: Wypadanie włosów 13.09.11, 14:43
          Tak, wypadają razem z końcówkami, nie łamią się wcale.
          Nie wiem, co gorsze...
          • kis-moho Re: Wypadanie włosów 13.09.11, 14:46
            > Tak, wypadają razem z końcówkami, nie łamią się wcale.
            > Nie wiem, co gorsze...

            Tez nie wiem... ale przy lamiacych sie wlosach latwiej szukac winowajcow, jak szczotka, spinki do wlosow itp.
    • marikooo Szampon Vichy Dercos 13.09.11, 19:57
      Taki: wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=43265
      Pomógł BARDZO na włosy wypadające w wyniku zaburzeń hormonalnych. Efekt trwał tak długo, jak stosowałam. Potem zmieniłam szampon i włosy zaczęły wypadać po staremu. Wniosek: należy kupić cysternę i stosować regularnie. Niestety jego cena nie pozwoliła mi na kontynuację :]
    • szarsz neril 28.09.11, 21:32
      niezbyt drogi środek z apteki przeciętnego poza tym producenta :)
      Używałam płynu, nie szamponu.
      Pomaga, jeśli przyczyną jest słabe ukrwienie skóry głowy. Niezbyt przyjemnie pachnie w trakcie nakładania, ale na sucho jest bardzo słabo wyczuwalny. Lubię go.
    • caroline.1 Re: Wypadanie włosów 14.10.11, 16:59
      Mam wrażenie, że w walce z wypadaniem włosów jestem prawdziwym weteranem :)

      Jak sięgam pamięcią wstecz, to z włosami zawsze miałam jakiś problem. Jako dziewczynka - bo było ich strasznie dużo, były grube, raczej sztywne, niewiele dawały ze sobą zrobić. Jako nastolatka obcięłam je na krótko licząc, że zaczną się układać same, ech, żeby jakoś wyglądać, musiałam co 2-3 tygodnie chodzić do fryzjera. A pani fryzjerka na mój widok miała minę "ciebie nie obsługujemy", bo na obcięcie mojej czupryny schodziło jej tak ze trzy razy tyle czasu, co na przeciętną klientkę. Potem włosy zaczęły przejawiać dziwną skłonność przetłuszczania się u nasady i przesuszania na końcach. Z perspektywy czasu myślę, że było to spowodowane niewłaściwą pielęgnacją, np. zupełnie niepotrzebnym przetrzymywaniu szamponu na włosach.

      Chyba po raz pierwszy przeżyłam straszne wypadanie włosów jakieś 8 lat temu, a przyczynił się do tego ogromny stres związany ze zdiagnozowaniem choroby (sama choroba nic wspólnego z wypadaniem włosów nie miała). Wtedy włosy doszły do siebie "same", po trzech miesiącach łykania suplementów.

      Potem wypadanie włosów co jakiś czas powracało, nasilone mniej lub bardziej, ale właściwie to nikt za bardzo na moje narzekania nie zwracał uwagi, lekarz też to bagatelizował, bo rzeczywiście, moich włosów nadal było dużo i źle nie wyglądały. Poza tym, sporo ich też odrastało. Tylko że miałam takie wrażenie, że moje włosy rosną tylko do pewnego momentu (za ramiona), a potem wypadają. Nie było szans, żeby zapuścić dłuższe. W tym czasie miałam trzykrotnie badaną tarczycę i wszystko było w normie. Co ciekawe, jako nastolatka miałam niedoczynność, a wtedy kłopotów z włosami nie było.

      1,5 roku temu włosy znowu zaczęły mi wypadać, wylądowałam wreszcie u dermatologa, który nie zbagatelizował problemu. Na przetłuszczającą się skórę głowy dostałam szampon Sebiprox, do tego wcierkę do codziennego stosowania i polecenie wybrania sobie suplementów. No to wybrałam Merz Special. Do tego raz w tygodniu WAX. Po trzech miesiącach przeżyłam szok. Włosy odrastały mi w takim tempie i w takiej ilości, że wyglądało to kretyńsko. Włosom o długości do linii brody towarzyszyła jakaś aureolka sierści.

      Niestety, w pewnej chwili ta śmieszna sierść też zaczęła mi wypadać. Dermatolog stwierdził, że cebulki już się uodporniły na wcierkę. Po zrobieniu kompletu podstawowych badań plus tarczyca dostałam Loxon 2%. Przeczytałam ulotkę tego specyfiku, poczytałam w internetach i zaczęłam stosować. Fakt, włosy znowu przestały wypadać i odrastają, ale to nie są jakieś spektakularne efekty. Szukam jakiejś alternatywy dla Loxonu, na helfach widziałam żel (dla mężczyzn) zapobiegający łysieniu, którego działanie było porównywane do minoxydylu, zawieranego z kolei przez Loxon.

      Sporo kosmetyków w ciągu tych lat wypróbowałam i jedno mogę stwierdzić: specyfiki bez SLS są nie dla mnie. Szampony po prostu nie domywają mi włosów, a maski i odżywki potwornie obciążają. Ostatnio wywaliłam Biowax na rzecz Waxu i włosy od razu są inne: lżejsze, mocniejsze, z połyskiem.

      Tak naprawdę to ciągle nie mam stwierdzonej przyczyny takiego gubienia włosów. Co ciekawe, wszystkie kobiety w mojej rodzinie miały podobne do moich problemy z włosami, w zbliżonym wieku, tylko że zawsze istniały jakieś okoliczności towarzyszące: urodzenie dziecka, zatrucie chemią, stres. U mnie nic tak konkretnego się nie dzieje, a włosy wychodzą.

      Czytałam też temat-zapytanie: jak można nie suszyć włosów suszarką? Otóż można, ja mam teraz włosy długości do ramion, dobrze odciśnięte ręcznikiem i wytrzepane schną godzinę, kolejną godzinę są zawinięte na wałki. Potem mogę wyjść do ludzi. Suszarki używam bardzo okazyjnie, bo nie mam niestety dobrego sprzętu, tylko taką "grzałkę". Chociaż moja koleżanka suszy włosy czymś takim codziennie, do tego idzie w ruch prostownica, czasem nawet dwa razy dziennie, jak trzeba grzywkę poprawić, a włosy ma prze-pięk-ne.


    • epistilbit Re: Wypadanie włosów 21.10.11, 21:28
      To ja się podzielę. Mi włosy wypadają ze stresu. Niestety :(

      od jakiegoś roku.
      i jeszcze będą. Bo powód, dla którego się stresuje jeszcze długo będzie w moim życiu.
      + taki że zawsze miałam sporo, sporo sierści i nie widać łysych placów. Ot, teraz mam płaskie i cienkie włosy. Ale co będzie dalej nie wiem. Boję się, że skończę łysa.

      Możecie mi nie uwierzyć :) ale to widać nawet na zdjęciach. 3 tygodnie wakacji- piękne włosy, błyszczące, kręcone i dużo. Powrót do pracy marne kilka kudłów.

      Nie wiem co zrobić :(
Pełna wersja