heliamphora
30.08.11, 11:55
Wątek o olejach mnie zainspirował i tak sobie pomyślałam o różnych fryzjerkach, u których bywałam. Nieodmiennie ich zdumienie i sprzeciw budziły rozmaite praktyki wg mnie polepszające stan włosów:
-suszenie bez suszarki
-czesanie tylko na mokro i tylko szerokozębnym grzebieniem (albo palcami)
-nieużywanie lakieru
Szczególnie zaś zajadle namawiano mnie na farbowanie z powodu pojedynczych siwych włosów, które ja akurat akceptuję i nie narzekam. Fryzjerkom się w głowie nie mieściło, jak można z czymś takim chodzić. Podejrzewały zapewne, że nie życzę sobie farbowania z powodów finansowych, a kiedy mówiłam, że siwe mi nie przeszkadzają, to reagowały tak, jakby ktoś powiedział, że nie będzie czyścił brudnych paznokci, bo mu nie przeszkadzają ;))
Włosy po wizycie u fryzjera mam prawie zawsze dobrze obcięte, ale suche i klapnięte. I tak sobie myślę, czy fryzjerzy naprawdę znają się na pielęgnowaniu włosów, czy tylko na proponowaniu jak najdroższych usług i drogich (a wcale nie rewelacyjnych) kosmetyków "salonowych"? Jakie macie doświadczenia?