SKŁADY kosmetyków

30.08.11, 22:39
albo przegapiłam, albo nie ma takiego wątku.
spotykam często zarzuty, że nie czytamy składów kosmetyków. ok, ja nie czytam.. a jak czytam ten przydługi tekst - i tak nie wiem, czego szukać.. Pisałyście o SLS -że w mydłach, że zły [agresywny?] - ale ów składnik właśnie tak jest zapisany? czy może to długa nazwa łacińska o początkowych literach SLS ?;-)
no i co jeszcze? gdzie znaleźć listy takich nienajlepszych dodatków? na co patrzeć?
Nie mam przygotowania chemicznego ani humanistycznego (w sensie - nie znam łaciny..) Ale jeżeli rozumiem sens czytania składników na kupowanym jedzeniu - z kosmetykami sobie też dam radę, no nie? ;-)
to możę taki zestaw tutaj? albo link do spisu? ;-)
    • kis-moho Re: SKŁADY kosmetyków 30.08.11, 23:44
      To ja moze wrzuce link do spisu, juz go chyba kiedys wrzucalam na offtopy:
      www.cosmeticscop.com/cosmetic-ingredient-dictionary/A.aspx
      Nie dam sobie glowy uciac za 100% rzetelnosc, szczegolnie, ze ten spis jest czescia strony na ktorej jest tez sklep, co zawsze budzi moje podejrzenia. Natomiast nie natknelam sie w nim jeszcze na ewidentne bzdury, i jak na razie wydaje mi sie calkiem praktyczny. Na pewno wyjasnia rozne skroty, synonimy itp., w razie watpliwosci mozna sie zawsze wesprzec googlem.
    • pinupgirl_dg Re: SKŁADY kosmetyków 31.08.11, 12:02
      > albo przegapiłam, albo nie ma takiego wątku.
      > spotykam często zarzuty, że nie czytamy składów kosmetyków. ok, ja nie czytam..
      > a jak czytam ten przydługi tekst - i tak nie wiem, czego szukać.. Pisałyście o
      > SLS -że w mydłach, że zły [agresywny?] - ale ów składnik właśnie tak jest zapi
      > sany? czy może to długa nazwa łacińska o początkowych literach SLS ?;-)
      > no i co jeszcze? gdzie znaleźć listy takich nienajlepszych dodatków? na co patr
      > zeć?
      > Nie mam przygotowania chemicznego ani humanistycznego (w sensie - nie znam łaci
      > ny..) Ale jeżeli rozumiem sens czytania składników na kupowanym jedzeniu - z ko
      > smetykami sobie też dam radę, no nie? ;-)
      > to możę taki zestaw tutaj? albo link do spisu? ;-)

      Spróbuję trochę rozjaśnić. Generalnie w kosmetykach nie powinno być nic złego, są wyjątki, jak np. formaldehyd w lakierach i odżywkach, który z jednej strony jest niezdrowy, z drugiej rewelacyjnie wzmacnia i utwardza paznokcie (ale u niektórych, np. u mnie, z czasem wyszusza i powoduje pękanie). Ufam, że ilość tego formaldehydu jest kontrolowana, tutaj każdy sam musi osądzić, czy warto, sporo firm rezygnuje z tego dodatku, ale są też kultowe odżywki, które go zawierają. Wracając do tematu - nie ma potrzeby się bać "chemii" w kosmetykach, wszystko jest dla ludzi i większość tych rzeczy powinna być nieszkodliwa. Niestety, zdarzają się osobnicze reakcje, np. alergiczne, wtedy wytropienie podejrzanego składnika oszczędzi nam wiele nietrafionych zakupów. Nikt nam nie da gwarancji, że nie uczuli nas jakiś konserwant, albo np. niewinny wyciąg z rumianku.

      Teraz o poszczególnych składnikach, mający słaby PR :).

      SLS - Sodium Lauryl Sulfate - rzadko stosowany, silny detergent, u niektórych powoduje przesuszenie i reakcje alergiczne

      SLES - Sodium Laureth Sulfate - nieco delikatniejszy, stosowany praktycznie w każdym żelu pod prysznic, szamponie, płynie do higieny intymnej - tak samo może podrażniać i może przesuszać, ale to nie znaczy, że na pewno to zrobi. U mnie SLES nie robi specjalnej krzywdy, jest trochę zbyt intensywny do codziennego mycia, ale np. w szamponie bardzo mi służy, szampony bez SLES po prostu nie domywają mojej skóry głowy i jeszcze robią mi siano z włosów.

      Paraffinum Liquidu, talc - pierwszy głownie w kremach, drugi głównie w podkładach i pudrach, są podejrzewane o zatykanie porów. I znów u mnie się to kompletnie nie sprawdza, te składniki mi służą, nie podrażniają.

      Parabeny (czyli wszystkie te składniki, które się kończą na *paraben) - konserwanty, podejrzewane o reakcje alergiczne, a nawet działanie rakotwórcze. Z tego, co się orientuję, bywają też dodawane do żywności jako E214, E218, E209, E216. Według niektórych źródeł to bardzo przyjazne i nieszkodliwe konserwanty, według innych nie.

      Silikony - (zakończone zwykle na "*cone", np: dimeticone) częsty dodatek szamponów, odżywek, kremów i podkładów. Kiedyś były na cenzurowanym przez włosamaniaczki ze względu na możliwość obciążania. Teraz wracają do łask. Osobiście unikam silikonów w kosmetykach które mają styczność ze skórą (takich, jak szampony), nie mam żadnych obaw jeśli chodzi o odżywki, zwłaszcza, że używam szamponów z SLES, który świetnie zmywa.

      Alcohol - niektórych wysusza i podrażnia, mi też nie robi krzywdy


      Itd itd. Każdy musi sam znaleźć składniki najlepsze dla siebie. To wszystko jest trochę skomplikowane, uważam, że składy warto czytać, ale bez popadania w paranoje. Jest to szczególnie ważne u osób z problematyczną, alergiczną cerą. Ponadto czytając skład bardziej się orientujemy, czy rzeczywiście dostajemy to, za co płacimy.
      Warto pamiętać, że kolejność pojawiania się składników powinna odpowiadać jego stężeniu w produkcie, czyli na pierwszym miejscu składnik, którego jest najwięcej, na ostatnim te, których jest najmniej. Jeśli np. kupując krem zależy nam na dodatku oliwy z oliwek, możemy na podstawie składu oszacować, czy tej oliwy rzeczywiście jest tam dużo czy mało (chociaż tutaj często producenci wychodzą nam na przeciw i jeśli jest się czym chwalić, podają stężenia procentowe). Na końcu składu czasami znajduje się "+/-" albo "May contains", to znaczy, że może zawierać śladowe ilości składników występujących po tych znakach (o ile się nie mylę, <1%).

      Tyle. Sama nie jestem składową wyjadaczką, w sumie poza śledzeniem formeldehydu w lakierach i silikonów w kremach, szamponach i kolorówce niczego specjalnie nie unikam (te ostatnie dopuszczam, jeśli są na dalszych miejscach w składzie). Za to poszukiwanym przeze mnie składnikiem w kremach do stóp jest mocznik (urea).

      Polecam jeszcze ten wątek:

      forum.gazeta.pl/forum/w,103682,127672187,127672187,Czego_unikac_.html
Pełna wersja