Nie czesać na mokro! czyli jak?

25.09.11, 22:00
Po umyciu czekać, aż włosy wyschną i wyrwać sobie wszystkie z korzeniami a z nędznych resztek ułożyć stylowe wronie gniazdo? Czy to jakiś skrót myślowy, którego kompletnie nie rozumiem?
    • besame.mucho Re: Nie czesać na mokro! czyli jak? 25.09.11, 22:16
      Sporo osób mówi, że łatwiej im rozczesać włosy i mniej ich wyrywają czesząc przed myciem, jak włosy są suche.
      Ja tam czeszę tylko mokre po umyciu, jak czeszę suche, to wyrywam, jak mokre to nie. O ile najpierw myję, a później odżywiam, bo po samym szamponie po prostu nie czeszę. Ale też ja mam sztywne włosy, więc jak mi się skończy odżywka, nie chce mi się iść do sklepu, i przez pięć dni myję tylko szamponem, więc nie czeszę, to nie mam kołtunów, kręcą mi się tylko bardziej.
      • szarsz Re: Nie czesać na mokro! czyli jak? 25.09.11, 22:23
        besame.mucho napisała:

        > O ile najpierw myję, a później odżywiam, bo po samym szamponie po prostu
        > nie czeszę.

        No ale jak one wyglądają takie nie czesnane po umyciu, jak sobie wyschną? Normalnie?
        • besame.mucho Re: Nie czesać na mokro! czyli jak? 25.09.11, 22:26
          Normalnie, ale tak jak pisałam, to są niezłe sztywniaki, więc się nie plączą i nie kołtunią.

          Aha, no i jeszcze dla mnie "czesanie" to grzebieniem, a poza tym jest "szczotkowanie" (taką szczotką z krótkiego włosia, co to kołtuna nie rozczesze, ale trochę całość przygładzi). Czeszę grzebieniem tylko na mokro i tylko po odżywce, a przejeżdżam szczotką zawsze raz dziennie po suszeniu.
    • slotna Re: Nie czesać na mokro! czyli jak? 25.09.11, 22:30
      > Po umyciu czekać, aż włosy wyschną i wyrwać sobie wszystkie z korzeniami a z nę
      > dznych resztek ułożyć stylowe wronie gniazdo? Czy to jakiś skrót myślowy, które
      > go kompletnie nie rozumiem?

      Nie wyrywac, tylko delikatnie rozczesywac szylkretowym grzebieniem od dolu ;)
      • pierwszalitera Re: Nie czesać na mokro! czyli jak? 26.09.11, 00:33
        slotna napisała:

        > Nie wyrywac, tylko delikatnie rozczesywac szylkretowym grzebieniem od dolu ;)

        Jeżeli rozczesujesz delikatnie szylkretowym grzebieniem od dołu, to możesz i na mokro. ;-) Ja rozczesuję zawsze na mokro i suszę suszarką, bo nie mam czasu na zabawy. A mokre włosy są tylko bardziej wrażliwe od suchych i łatwo je wtedy rozciągnąć. Tak, mokre włosy są elastyczne. Dlatego należy się obchodzić z nimi ostrożnie i tyle.
    • madzioreck Re: Nie czesać na mokro! czyli jak? 26.09.11, 00:10
      Nie wiem, jakie są zalecenia dla włosów prostych, ale dla kręconych wychodzi na to, że nie czesać ani na sucho, ani na mokro, znaczy never-ever ;P Ja czeszę. I na sucho, i czasem na mokro. I w dodatku gęstą szczotką, a nie żadnymi grzebieniami. Kiedy miałam dłuuugie włosy, a nie miałam w planie ich prostować, to nie rozczesywałam po myciu, bo wtedy tworzyły się fajne, grube loki, które rozczesane przybierały postać gigantycznego, napuszonego afro. I po wyschnięciu, jeśłi zmieniłam wizję i jednak rozczesywałam do prostowania, nic nie wyrywałam z korzeniami, nie były skołtunione, choć nie mam grubych, sztywnych włosów.
      A czeszę, właśnie szczotką, a nie grzebieniem, bo lubię się pozbyć wypadających włosów, które niewyczesane lubią mi zasłać całą bluzkę/sweter, fotel i co tam jeszcze. Żaden grzebień z rzadkimi zębami ich nie usunie i potem co chwilę coś zdejmuję z ubrania.
      • pinupgirl_dg Re: Nie czesać na mokro! czyli jak? 26.09.11, 22:18
        > Nie wiem, jakie są zalecenia dla włosów prostych, ale dla kręconych wychodzi na
        > to, że nie czesać ani na sucho, ani na mokro, znaczy never-ever ;P

        I ja tego długo przestrzegałam, myłam włosy, szłam spać z mokrymi i nie czesałam, dopiero dokładnie wyczesywałam przed następnym myciem (i dało się, mimo tego, że mam niezłe siano, po prostu delikatnie, od końców, twardą szczotką z włosia). Odkąd opanowałam ich pielęgnacje, włączyłam do działania grzebień z szeroko rozstawionymi zębami, kiedyś nie do pomyślenia było się tym uczesać, teraz bez problemu daje radę. Ma tę zaletę, że mieści się do torebki i nie robi mi fryzury szerszej od ramion, ale faktycznie, nie wyczesuje wszystkiego i obłażę kłakami.
        W sumie nie widzę specjalnej różnicy, czy czeszę na mokro czy na sucho, grzebieniem często rozprowadzam odżywkę, więc pewnie czesanie też by przetrwały bez problemów. Suszarki nie używam, bo mi się nie chce. Generalnie włosom (moim) szkodzi wszystko, od farbowania, nawet chną i rumiankiem, przez imprezy i szalone tańce, więc specjalnie się nie przejmuję, żyję, jak mi wygodnie, włosy w końcu odrastają ;).
        Dziwię się czytając o 15 minutowym rozczesywaniu, sądziłam, że to ja mam bardzo plączące się włosy, ale chyba trochę przesadzałam.
    • plecha1 Re: Nie czesać na mokro! czyli jak? 26.09.11, 08:51
      Moje włosy są długie, raczej gęste i straszliwie się plączą. Mimo to nigdy mojego cthulhu nie czeszę na mokro, za to rozczesuję je w następujący sposób. Dzielę na małe pasma i zaczynam metodycznie rozczesywać od końcówek, stopniowo przemieszczając się ku nasadzie. W ten sposób nie wyrywam sobie połowy uwłosienia :)
    • zenobia44 bez suszenia i bez przeziębienia 26.09.11, 11:01
      Ja z frakcji - czeszę na mokro inaczej jest 100 razy boleśniej.

      Ale mnie dręczy coś innego - niektóre z Was piszą, że nie suszą włosów suszarką, to czym?
      Nie wiem, czy ja mam jakieś włosy niepodatne (gęste są to prawda), czy mieszkam we wrocławskim klimacie morowym, gdzie pranie schnie 3 dni, czy podatna jestem na choroby, ale jeśli nie wysuszę włosów suszarką to (za wyjątkiem dni >30'C ) to mam je mokre kilka godzin (kapią i moczą ubranie), jeśli wysuszę je, ale nie natychmiast tylko np. po 20 minutach od mycia to mam zapalenie zatok, jeśli suszę je mniej niż 30 minut to są zawsze gdzieś mokre i od razu jestem przeziębiona. Gdybym mogła to nie suszyłabym włosów, ale skończyłoby się to od razu zapaleniem czegoś tam. Raz w lecie postanowiłam nie suszyć włosów, bo było tak gorąco, że podchodziłam pod udar słoneczny, a i tak dostałam zapalenia ucha i zatok.
      Jak wy jesteście w stanie nie suszyć włosów w ogóle i przeżyć?
      Może ja też nie rozumiem skrótu myślowego jakiegoś? Albo macie jakieś triki na suszenie bez suszarki?
      • kis-moho Re: bez suszenia i bez przeziębienia 26.09.11, 11:09
        Ja wychodze z domu z wilgotnymi wlosami jezeli tylko sie da. A jak sie nie da to:
        - myje wlosy wieczorem, ide spac z mokrymi i walcze rano z tonsura
        - myje wlosy przed dobrym filmem, wtedy sa tylko wilgotne jak ide spac, czyli tonsura jest mniejsza
        - jak juz nie ma wyjscia, susze suszarka i wygladam jakbym wlozyla palce do kontaktu
        Jednym slowem, w lecie jest latwiej.
      • mszn Re: bez suszenia i bez przeziębienia 26.09.11, 11:15
        Nie każdy ma tak wrażliwe zatoki i przyległości. Mam koleżankę, która nigdy w życiu nie użyła suszarki, a włosy myje codziennie rano i z mokrymi wychodzi i jeździ na rowerze. Na moje zdziwienie, czy zimą też, odpowiedziała, że tak, chociaż to trochę denerwujące, jak włosy zamarzają w sopelki... I nie była jedyną osobą, którą widywałam w grudniu z mokrymi włosami na wykładach.

        Dziwi mnie to kapanie, może niedokładnie odciskasz wodę ręcznikiem? Kup sobie ręcznik z mikrofibry i zawiń po myciu w turban na 5-10 minut, moje włosy po czymś takim schną półtorej godziny zamiast trzech.

        Ja staram się nie wychodzić z mokrymi włosami, jeśli na zewnątrz jest mniej niż 15 stopni. Nie wiem, czy bym od razu zachorowała, ale jazda na rowerze robi się nieprzyjemna. W zeszłym roku opracowałam sobie metodę zawijania włosów w chustkę, na to czapka, i suszyły się już w szkole. Ale jeśli tak łatwo chorujesz, to nie ma co kombinować, lepiej suszyć.
      • pierwszalitera Re: bez suszenia i bez przeziębienia 26.09.11, 12:12
        zenobia44 napisała:

        > Nie wiem, czy ja mam jakieś włosy niepodatne (gęste są to prawda), czy mieszkam
        > we wrocławskim klimacie morowym, gdzie pranie schnie 3 dni,

        Jeżeli we Wrocławiu pranie schnie 3 dni, to u mnie prawie pod holenderską granicą 3 tygodnie. ;-) Nie wyobrażam sobie suszyć włosów bez suszarki. Nawet w upalne dni, w takie to wilgotność powietrza potrafi być nawet wyższa, włosy nie wyschną mi do końca. Czasem, gdy wyjdę latem z minimalnie niedosuszonymi włosami i zwiążę je w kucyk, to wracając wieczorem do domu ciągle mam te w kucyku wilgotne. Tu już nie chodzi o zapalenie zatok, bo nie mam z tym problemu, ale to po prostu nieprzyjemnie ziębi w głowę. Nie wiem, jak można żyć bez suszarki. Obcinając ostatnio włosy fryzjerka wtarła mi w nie taki krem do stylizacji, który podobno skraca suszenie. Tak się wyraziła, ale nie wiem jak miałoby to działać. Kosmetyk nazywał się Glynt day cream. W sumie bardzo przyjemny. Ładnie pachniał, nie obciążał, a włosy się lepiej układały. Dostałam próbkę, testuję od kilku dni, bo wystarczy tego odrobina i faktycznie potrzebuję krócej. No, ale mam teraz o wiele krótsze włosy, więc trudno powiedzieć, czy to zasługa kremu. ;-)
        • anne_stesia Re: bez suszenia i bez przeziębienia 27.09.11, 09:01
          Ja też sobie nie wyobrażam życia bez suszarki. Krótkie włosy muszę myć rano, bo inaczej po wstaniu mam szopę na każdą stronę. Poza tym włosy po suszarce są podniesione, puszyste i wystarczy je utrwalić odrobiną lakieru i sterczą cały dzień, a przy okazji się nie kręcą, czego u nich nie znoszę.
          No ale moje suszenie trwa 3-5 minut, bez szuszarki schną w cieple jakieś 2h. Nigdy nie wyszłam na zewnątrz z mokrymi, brrr.
      • szarsz Re: bez suszenia i bez przeziębienia 26.09.11, 14:59
        zenobia44 napisała:
        > Nie wiem, czy ja mam jakieś włosy niepodatne (gęste są to prawda), czy mieszkam
        > we wrocławskim klimacie morowym, gdzie pranie schnie 3 dni,

        U mnie we Wrocławiu ;) schnie trzy dni, schnie pół dnia, do półtora, w zależności od pory roku i pogody.

        Ja czasem nie suszę włosów, ale wtedy wyglądam tak, jakby mnie piorun strzelil. Choroby nie mają u mnie związku ze stopniem wysuszenia włosów. Ale jeśli nie są wysuszone do samiuśkiego końca, na końcu zimnym strumieniem, to zaczynają się puszyć i wyglądają tragicznie.
      • szarsz Re: bez suszenia i bez przeziębienia 26.09.11, 15:02
        zenobia44 napisała:
        > na choroby, ale jeśli nie wysuszę włosów suszarką to (za wyjątkiem dni >30
        > 'C ) to mam je mokre kilka godzin (kapią i moczą ubranie)

        Mój fryzjer stosuje taki patent, że wyciera (to za mocno powiedziane, przykłada i delikatnie przyciska) włosy ręcznikami papierowymi. Bardzo skuteczne i bardzo delikatne, tylko słabo ekologiczne chyba :)
      • madzioreck Re: bez suszenia i bez przeziębienia 26.09.11, 18:58
        Jeśli chorujesz, to w ogóle nie ma o czym gadać, susz suszarką.

        Ja tego sprzętu używam rzadko, bo po pierwsze nie chce mi się, a po drugie kupiłam sobie piękne, mocno dmuchające, ale ciężkie ustrojstwo...
        Teraz problem nie jest duży, bo włosy mam do ramion (choć i tak schną ze 2 godziny), ale przy bardzo długich włosach, choć nie chorowałam, bywało, że te włosy mnie wyziębiały. Z drugiej strony - patrz opis suszarki - tym bardziej nie chciało mi się ustrojstwa używać, bo musiałam suszyć z pół godziny. Jak nie staniesz, pupa z tyłu.
      • po.rzeczka Re: bez suszenia i bez przeziębienia 26.09.11, 19:26
        Ja praktycznie nie używam suszarki, bo nie podobają mi się potem moje włosy. Schną ze 2 godziny, myję prawie zawsze wieczorem i chodzę parę minut w turbanie z ręcznika.
        Czeszę i na sucho i na mokro grzebieniem z rzadkimi zębami. Przez jakiś czas na mokro rozczesywałam tylko palcami, na plątanie pomogły odżywki i zmiana szamponu.
      • daslicht Re: bez suszenia i bez przeziębienia 01.10.11, 22:53
        Ja jestem z tych niesuszących. Włosy myję zaraz po wstaniu z łóżka, wykręcam w ręcznik i zostawiam. Zanim wyjdę, to trochę podeschną, choć ogólnie schną długo (ponad 2 godziny na włosy do połowy szyi). Wychodzę z wilgotnymi i nic się nie dzieje. Rozplątują się same, ja czeszę wyłacznie grzywkę drewnianym grzebieniem, żeby wisiała w dobrą stronę (na czoło, a nie w górę). Gdy włosy wyschną, czeszę je włochatą szczotką.
      • gadziulinka Re: bez suszenia i bez przeziębienia 05.10.11, 12:35
        Ja jak nie wysuszę suszarką, to wyglądam jak chałupa ze strzechą - mam sztywne włosy do ramion i schną na zewnątrz... strasznie śmiesznie to wygląda. Mokre czeszę grzebieniem o rzadkich zębach, natomiast jeśli chodzi o suche, to używam gęstego grzebienia.
        • zenobia44 Re: bez suszenia i bez przeziębienia 13.10.11, 13:41
          Rozgrzeszyłam się zatem z suszenia. Nic na to nie poradzę, skłonność do przeziębień jest, a włosie gęste, mimo że nie grube.
          Na pocieszenie - nie używam prostownicy:) Raz fryzjer użył, ale i tak się załamał, bo niby wszystko było gładko i pięknie i nagle jeden kosmyk - ziuuuut w inną stronę. 5 razy próbował, a kosmyk nic. A włosy raczej proste, tylko indywidualistki jakieś i zbuntowały się - nie będą ich fryzjerzy przysmażać!
    • ananke666 Re: Nie czesać na mokro! czyli jak? 26.09.11, 13:04
      Czeszę na mokro, może nie ociekające, ale zdecydowanie mokre. Robię to w dość delikatnie.
      Przy okazji doszłam do wniosku, że moim włosom nie robi różnicy ilość i grubość zębów w grzebieniu, o ile nie jest to grzebień gęsty niczym do odwszawiania. Liczy się gładkość zębów i elastyczność całości, nie może być za sztywna. W związku z czym odpuściłam sobie kupowanie grzebieni z szeroko rozstawionymi zębami. Mogę mieć, ale nie muszę i nie mam.
    • miss-alchemist Re: Nie czesać na mokro! czyli jak? 26.09.11, 15:52
      Włosy mam proste, gęste, cienkie i lubiące się plątać :P Czekam aż wyschną i czeszę na sucho, ale zajmuje mi to sporo czasu (10 do 15 minut w zależności od stopnia splątania - a nie mam jakoś szczególnie długich włosów, raczej średnie). W tym celu używam szczotki z włosia dzika (przykro mi z powodu dzika), która na mokro jest średnio użyteczna :P

      Rzecz tkwi w technice czesania - zaczynam zawsze od rozczesania końcówek, potem nieco wyższe partie włosów, wyższe i wyższe aż w końcu mogę czesać całe. Bardzo lubię to robić ;)

      Natomiast nie wyobrażam sobie czesać na sucho włosów kręconych albo mocno falowanych. Do takich IMO tylko dobry grzebień o szeroko rozstawionych zębach, nie plastikowy czy metalowy, ale najlepiej z rogu, drewniany czy z innego materiału delikatnego dla włosów. Mokry włos ma zwykle uniesioną łuskę i jest bardziej podatny na uszkodzenia, niż włos suchy, dlatego należy się obchodzić z nim bardzo delikatnie.
    • marta_monika Re: Nie czesać na mokro! czyli jak? 27.09.11, 09:22
      Ja nakladam odzywke i wtedy rozczesuje wlosy grzebieniem o szeroko rozstawionych zebach wlosy. Lepszy poslizg, nie ciagne i nie wyrywam wlosow tak jak przy czesaniu na sucho albo po umyciu. Trzeba tylko potem delikatnie splukac. Zawilam umyte w pieluche tetrowa - swietnie wchlania wilgoc, szybko schnie i jest lzejsza niz recznik.
    • azymut17 Re: Nie czesać na mokro! czyli jak? 28.09.11, 11:53
      Czeszę tylko na sucho. Mam obecnie włosy proste do pasa, naturalny blond, więc, jak mnie uświadomiła Pierwszalitera, mam ich dużo lecz są cienkie. Bardzo chłoną wodę, robią się od tego grube i ciężkie, czesanie na mokro bardzo je niszczy. Robiłam tak, jak były krótsze, teraz jest to niewykonalne. Paradoksalnie nie mam jednak problemów z plątaniem się włosów, może jest to skutek całkowitej eliminacji silikonów w szamponach i odżywkach?

      Najważniejsze dla mnie to dokładnie wyczesać włosy przed myciem - używam tylko drewnianego grzebienia o szerokich zębach. W trakcie myję tylko skórę głowy, bez szorowania samych włosów (skórę szoruję :-)). Myję dwukrotnie, odżywkę staram się trzymać długo, kilka minut. Spłukuję odchylając głowę do tyłu, pochylanie do przodu kończyło się kołtunami. Potem zawijam w ręcznik bez wyciskania, czekam, jak już nie kapią, to odwiązuję i zostawiam. Dzięki temu, że jestem w domu, nie muszę używać suszarki, po niej dużo trudniej się rozczesuje. To niestety trwa z pół dnia, ale dzięki temu czesanie suchych włosów to zaledwie kilka ruchów, bo są gładkie i niesplątane - do tego stopnia, że następne czesanie może być następnego dnia :-)
      • kis-moho Drewniany grzebien 28.09.11, 12:15
        > używam tylko
        > drewnianego grzebienia o szerokich zębach.

        W wielu miejscach sie juz z tym spotkalam - jak grzebien o szerokich zebach, to tylko drewniany. Dlaczego?
        • azymut17 Re: Drewniany grzebien 28.09.11, 14:14
          kis-moho napisała:
          > W wielu miejscach sie juz z tym spotkalam - jak grzebien o szerokich zebach, to
          > tylko drewniany. Dlaczego?

          Bo od plastikowego bardzo elektryzują mi się włosy, nawet od takiego z napisem "antistatic". Mam jeszcze grzebień metalowy, też jest dobry, ale jest bardzo gęsty, więc używam go, kiedy mam krótkie włosy (albo krótsze niż teraz), lub gdy muszę ulizać włosy na super gładko. Więc u mnie to nie jest tak, że szerokie zęby=drewno, tylko grzebień=nieplastik. A szczotek przestałam używać jakieś 17 lat temu, bo tylko wyrywały i łamały mi włosy. Wtedy kupiłam obecne czesadła i służą mi jak dotąd bez zarzutu.
        • pinupgirl_dg Re: Drewniany grzebien 28.09.11, 16:50
          > W wielu miejscach sie juz z tym spotkalam - jak grzebien o szerokich zebach, to
          > tylko drewniany. Dlaczego?

          Słyszałam tłumaczenie, że w plastikowych grzebieniach pozostają czasami nierówności. No i włosy się elektryzują. Moim zdaniem, jeśli komuś służą plastikowe grzebienie, to dlaczego nie, warto zobaczyć, czy nie ma jakichś ostrych krawędzi. Używałam też plastikowych grzebieni i nic złego mi się nie działo ;). Po tym drewnianym może ciut mniej elektryzują się włosy, generalnie używam bardziej dlatego, że go po prostu lubię, jest ładny i poręczny.
        • miss-alchemist Re: Drewniany grzebien 28.09.11, 20:26
          Nie tyle drewniany, tylko nie-plastikowy. Plastik ma ostre krawędzie, przede wszystkim w skali mikro - niewidoczne dla oka, ale odczuwalne dla włosa, zwłaszcza mokrego (który jest bardziej wrażliwy na uszkodzenia).
    • indigo-rose Re: Nie czesać na mokro! czyli jak? 28.09.11, 13:46
      Ja tam czeszę grabiopodobnym grzebieniem na sucho przed myciem, tylko jeśli zauważam dużą ilość wypadających i wiszących smętnie włosów. Na mokro zafundowałabym sobie przylizanego pudla, a na sucho wronie gniazdo w stylu wkurzony Chopin.
    • ciociazlarada Pod prysznicem! 28.09.11, 14:24
      Podobnie jak Marta-Monika czesze wlosy w trakcie mycia jedynie, po nalozeniu odzywki. Mam szeroki, plastikowy grzebien do tego, drewniany zgubilam 10 lat temu i wciaz go szukam czasami, bo wiem, ze musi byc w domu:)
      Suszarki tez nie uzywam, nawet zima. Ale ja jestem z tych, co to na wiesc o listopadowej kapieli w morzu skacza od razu po recznik. Wlasnie mam grype (bylam w Polsce i jezdzilam autobusem komunikacji miejskiej z sapiacymi ludzmi), co mnie niepomiernie dziwi, bo normalnie prawie nigdy nie choruje i jestem odporna na zimno.
      • pierwszalitera Re: Pod prysznicem! 29.09.11, 00:51
        ciociazlarada napisała:

        Wlasnie mam grype (bylam w
        > Polsce i jezdzilam autobusem komunikacji miejskiej z sapiacymi ludzmi), co mni
        > e niepomiernie dziwi, bo normalnie prawie nigdy nie choruje i jestem odporna na
        > zimno.

        A leciałaś samolotem? Bo podobno po locie spada chwilowo (około 24 godziny) odporność organizmu i łatwiej wtedy złapać bakcyla.
    • ja_joanna Re: Nie czesać na mokro! czyli jak? 28.09.11, 23:07
      Czasem, żeby sobie ułatwić zadanie, czeszę włosy przed myciem (długość w zależności od pasma od ramion do górnej części łopatek mniej więcej), ale to nie jest reguła. Stanowczo łatwiej mi się rozczesuje mokre włosy, ale robię to bardzo ostrożnie, zadanie ułatwia odżywka.
      Generalnie stosowałam zawsze zasadę, że mi włosy schną same, o ile nie jest to konieczne, żeby je wysuszyć (ale nie wychodzę z mokrą głową w zimie). W sierpniu zrobiłam sobie farbę no i jest jakaś dziwna (za to oszczędna dla skóry), bo mimo tego, że minęło już 6 tygodni ona ciągle jeszcze się wypłukuje, więc jeśli nie wysuszę włosów suszarką to się kończy różowymi (włosy bordowe) plamami na wszystkim, do czego się dotknę.

      Mokre włosy czeszę od zewnętrznej warstwy i od końcówek. Czasem mi się robi kołtun nad karkiem (nie wiem czemu, zawsze w tej okolicy mam problem z rozczesywaniem) i wtedy rozdzielam włosy palcami, wtedy łatwiej jest jak są suche.
      Jeśli nie rozczeszę mokrych włosów i pozwolę im wyschnąć to zostają lekkie fale. Całe życie byłam przekonana, że mam idealnie proste włosy, dopiero jak zapuściłam dłuższe to się okazało, że jednak są lekko falowane :) Albo coś się zmieniło.
      • ananke666 Re: Nie czesać na mokro! czyli jak? 29.09.11, 00:59
        > Mokre włosy czeszę od zewnętrznej warstwy i od końcówek. Czasem mi się robi koł
        > tun nad karkiem (nie wiem czemu, zawsze w tej okolicy mam problem z rozczesywan
        > iem)

        Bo tu się najbardziej ocierają o odzież.
    • winter76 Re: Nie czesać na mokro! czyli jak? 29.09.11, 20:22
      Mnie koleżanki polecają szczotkę Tangle Teezer www.tangleteezer.com/ i myslę właśnie nad zakupem :)
      • piskonia Re: Nie czesać na mokro! czyli jak? 22.10.11, 18:05
        winter76 napisała:
        > Mnie koleżanki polecają szczotkę Tangle Teezer rel="nofollow">www.tangleteezer.com/ i myslę właśnie nad zakupem :)

        Ja niedawno kupiłam Tangle Teezer po tym jak naoglądałam się pozytywnych recenzji. Dobry wynalazek i mój mąż z włosami kręconymi sięga po niego z własnej woli. Pierwszy raz w historii jakieś czesadło mu odpowiada. Dla mnie najlepszy był jednak drewniany grzebień z The Body Shop wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=30054&next=1 - widzę, że innym też odpowiada. Mój niestety obecnie zaginął. Poszukam jeszcze trochę a jak go nie znajdę kupię ponownie. Mam włosy proste do łopatek zbijające się w strąki. Używałam go na sucho i na mokro, także do rozczesywania włosów z odżywką. Zawsze się sprawdzał, nie elektryzował włosów i mniej się po nim zbijały. Miałam w życiu kilka drewnianych grzebieni, ten był dla moich włosów najlepszy. Tangle Teezer jest szczególnie dobra dla osób które mają problem z rozplątaniem włosów - to robi świetnie.
    • szarsz Re: Nie czesać na mokro! czyli jak? 01.10.11, 13:26
      Spróbowałam czesać włosy (rzadkim grzebieniem) po nałożeniu odżywki i stwierdzam, że bardzo mi to pasuje. Spłukiwanie odżywki już nie plącze włosów prawie wcale i sprawa odbyła się całkowicie bezboleśnie :)
    • lonely.stoner Re: Nie czesać na mokro! czyli jak? 01.10.11, 16:03
      ja zawsze mialam problem ze splatanymi wlosami - najgorzej bylo po farbowaniu, wtedy moglabym wsadzic w mnie grzebien i juz by tak zostal ;) odkad uzywam silku do wlosow nie mam tego problemu, teraz uzywam biosilk z plynie wystarczy mi 1 mala kropla, mam wlosy do ramion, cienkie i delikatne), wczesenij uzywalam taka odzywke w sprayu z Shwarzkopf - tez z jedwabiem. I tylko po tym mam na tyle sliskie wlosy ze moge je rozczesac, ale najczesciej czekam tez az chwile troche same podeschna i dopiero potem je rozczesuje.
    • coco-fee Re: Nie czesać na mokro! czyli jak? 30.10.11, 20:28
      szarsz napisała:

      > Po umyciu czekać, aż włosy wyschną i wyrwać sobie wszystkie z korzeniami a z nę
      > dznych resztek ułożyć stylowe wronie gniazdo? Czy to jakiś skrót myślowy, które
      > go kompletnie nie rozumiem?

      Po pierwsze trzeba włosy dobrze rozczesać przed myciem na sucho! Potem myć szamponem i odzywką, która dobrze odżywi włosy (ja wychodzę z założenia, że jeśli włosy się plączą po odżywce, to była dla mnie nieodpowiednia), z resztą stosuję też szampon oliprox, który ma trochę odżywki (jest 2w1), co dodatkowo usprawnia mi rozczesywanie.

      Jeśli nadal masz problem, to sięgnij po odżywke w sprawy do włosów (ja polecam Glisskur- włosy same się rozczesują;p). No i należy pamiętać, żeby nie szarpać włosów plastikowym grzebieniem, tylko szeroko rozstawionymi ząbkami, najlepiej drewnianego grzebienia.
Pełna wersja