anne_stesia
18.10.11, 19:24
Jak wiecie - stosuję retinoidy. Skórę mam chwiejną - po dwóch dniach zaprzestania używania Differinu jest sucha jak wiór, luszcząca, ściągnięta zwłaszcza na obwodzie. W czasie stosowania żelu - lubi się blyszczeć, ale jest raczej przyjemna.
Używałam do tej pory Ziai do cery z trądzikiem różowatym, ale przestała mi pasować. Skóra się lepi, błyszczy (bardzo mocno!), krem się nie wchłania. Nie wiem dlaczego.
Z kolei będąc u TŻta podkradłam jego krem do twarzy:
www.yves-rocher.com.pl/dla_mezczyzn/ginseng_actif_pour_homme/krem_do_twarzy_energie_plus
I tutaj zaskoczenie: cera gładka, odświeżona, zmatowiona i wcale nie wyglądała na pokrytą jakąś lepką, błyszczącą powłoką. W składzie krem nie ma parafiny - zwróciłam na to specjalnie uwagę, ale moja Ziaja również jej nie ma. Skąd zatem ten efekt świecenia?
Przyznam szczerze, że najchętniej po prostu kupiłabym sobie albo ten męski krem, albo wręcz żel nawilżająco-matujący z tej samej serii, bo formuła żelu jest moją ulubioną. Generalnie krem ma szybko się wchłaniać i nie zostawiać żadnego filmu na skórze - rano maluję się szybko, a na ten świecący pyszczek niczego nie nałożę.
Myślicie, że mogę bez obaw stosować męskie kosmetyki?