teresa104
29.12.11, 13:08
Mogą być różne, piegi, krzywy ząb, zmarszczony łokieć, kwadratowe czoło, żyła pod kolanem...
Wczoraj spotkałam wieloletnią koleżankę i przy trzeciej kwaterce wyznała, że zawsze podobały jej się moje palce, takie proste. A ty jakie masz? - zdębiałam nie mogąc dostrzec defektu jej gotyckich dłoni. - No krzywe. Nie mogę ludziom pokazywać rozprostowanych dłoni, bo zobaczą, że małe palce mam łukowate.
Zademonstrowała mi swój sposób tuszowania feleru, który mnie przy trzeciej kwaterce skojarzył się z łapą krogulca. Chodzi o to, by paluchy zawsze trzymać podkurczone, przygięte. Faktycznie nie było widać łukowatych stawów, bo czy miał łukowate palce Klaus Kinski jako Nosferatu?
Sama mam wiele obserwacji, na przykład kiedyś ubrdałam sobie, że jakbym nie karczowała wąsów, zawsze mam ślad tego zarostu nad górną wargą. I jak ktoś patrzył mi w te okolice (na usta czy zęby, może na nos), byłam pewna, że intryguje go właśnie ten plebejski cień. Tarłam wodą utlenioną, pudrowałam, nic z tego, siuwaks pod nosem jak był, tak był.
Takie wymysły na szczęście człowieka opuszczają z czasem, choć jak widać po koleżance, nie wszystkie.
Przyznajcie się, jakie Wy macie defekty!:)