ko_kartka Re: Wyimaginowane defekty urody. 16.01.12, 22:19 Brzydki profil. Nie mogę na siebie patrzeć, jak sprawdzam tył fryzury w dwóch lusterkach naraz. Taki jest... wyciągnięty. Wydłużony do przodu. Takie mam wieeeeelkie te policzki jakieś, z przodu pucułowate co prawda takoż, ale jeszcze znośnie. Nie nam nikogo innego z takim "długim" i paskudnym profilem. Kiedyś też mi się wydawało, że mam brzydki nos, taki lekko kartoflany, ale doszłam do wniosku, że przy tym wielgachnym profilu po prostu mniejszy i bardziej zwarty by nie pasował... Z wyimaginowanych to jeszcze grube uda. Z tym, że w porównaniu do reszty sylwetki, nogi to mam akurat najszczuplejsze. Odpowiedz Link
anne_stesia Re: Wyimaginowane defekty urody. 16.01.12, 22:31 > Brzydki profil. Nie mogę na siebie patrzeć, jak sprawdzam tył fryzury w dwóch l > usterkach naraz. Taki jest... wyciągnięty. Wydłużony do przodu. Takie mam wieee > eelkie te policzki jakieś, z przodu pucułowate co prawda takoż, ale jeszcze zno > śnie. Nie nam nikogo innego z takim "długim" i paskudnym profilem. > > Kiedyś też mi się wydawało, że mam brzydki nos, taki lekko kartoflany, ale dosz > łam do wniosku, że przy tym wielgachnym profilu po prostu mniejszy i bardziej z > warty by nie pasował... Podpiszę się pod tym :D Zapomniałam o moich długaśnych policzkach z profilu. Przy nich mój nos, który uważam za zbyt pękaty na końcu i zbyt zadarty, wydaje się mały i jakiś taki ten profil jest... mało inteligentny i szlachetny. Żadnych tam ostrych krawędzi tylko te wyciągnięte, mięciutkie policzki. Co najciekawsze płeć męska nos mój uważa za uroczy i słodki. A tfu! Odpowiedz Link
ko_kartka Re: Wyimaginowane defekty urody. 16.01.12, 22:42 anne_stesia napisała: > Podpiszę się pod tym :D Zapomniałam o moich długaśnych policzkach z profilu. Łooo! Nasi tu są! :) Żadnych > tam ostrych krawędzi tylko te wyciągnięte, mięciutkie policzki. O to to, właśnie, słowo w słowo - brak krawędzi... > Co najciekawsze płeć męska nos mój uważa za uroczy i słodki. A tfu! No właśnie. Mojego nie. Idę się katować nosem. Odpowiedz Link
besame.mucho Re: Wyimaginowane defekty urody. 16.01.12, 22:52 > i jakiś taki ten profil jest... mało inteligentny i szlachetny. Żadnych tam ostrych krawędzi tylko > te wyciągnięte, mięciutkie policzki. Aaaaaa, u mnie jest to samo! Ale te grube uda u Ko_kartki? Kurde, jak ktoś widział Ko_kartkę, to wie, że to zasługuje na nagrodę dla najbardziej bzdurnego kompleksu na tej liście! Odpowiedz Link
ko_kartka Re: Wyimaginowane defekty urody. 16.01.12, 23:08 besame.mucho napisała: > > i jakiś taki ten profil jest... mało inteligentny i szlachetny. Żadnych t > am ostrych krawędzi tylko > > te wyciągnięte, mięciutkie policzki. > > Aaaaaa, u mnie jest to samo! Ale u Ciebie jest ślicznie i pasuje do wielgachnych oczu. Bo nie wiem, jak anne_stesia, ale ja z profilu mam policzek wielkości stadionu narodowego, a oczka takie małe siakieś... Tylko nos ratuje sprawę, bo wielkością racjonalizuje policzki. Albo mam jakieś rybie oko, jak w aparacie foto nieraz takie mają obiektywy, że tak krzywo patrzę. No a te grube uda to stąd się wzięły, że matka i babka załamywały ręce na przecierającymi się od wewnątrz dżinsami mojemi, więc wszyscy myśleliśmy, że to dlatego, że mam grube uda i tak się utarło w rodzinie. Odpowiedz Link
turzyca Re: Wyimaginowane defekty urody. 18.01.12, 21:30 ko_kartka napisała: > Brzydki profil. Nie mogę na siebie patrzeć, jak sprawdzam tył fryzury w dwóch l > usterkach naraz. Mam wrazenie, ze malo kto lubi swoj profil, bo ludzie po prostu nie sa przyzwyczajeni do widoku samych siebie z tej perspektywy. A jak wiadomo lubi sie tylko to, co sie zna. Dlatego dalam sobie zrobic niezwykle piekne zdjecia z profilu, powiesze je sobie na scianie i bede sie oswajac. Bo tak obiektywnie rzecz biorac, to widze na tych zdjeciach taka staromodna urode sporej klasy. Tylko jak sobie uswiadomie, ze to moja geba, to jakos ta uroda nagle zanika... :D Odpowiedz Link
anne_stesia Re: Wyimaginowane defekty urody. 18.01.12, 21:43 Bo tak obiektywnie rzecz biorac, to widze na t > ych zdjeciach taka staromodna urode sporej klasy. Tylko jak sobie uswiadomie, z > e to moja geba, to jakos ta uroda nagle zanika... :D O widzisz, poruszyłaś ciekawy temat. Otóż ja nie umiem obiektywnie oceniać urody. Patrzę czasem na swoje zdjęcia i myślę sobie, no niebrzydka jesteś, ale nijak nie umiem powiedzieć, czy to jest przeciętna uroda/czy raczej coś na plusie. Mam tendencję do dość łagodnego oceniania urody innych, tzn. znam może kilka (2-3?) kobiety, które uważam za brzydkie. No nie poszczęściło im się w loterii genowej po prostu. Przy czym otoczenie (i to zwykle mężczyźni, choć nie tylko) są dużo bardziej krytyczni i do kategorii "nie tknąłbym kijem" zaliczają dziewczyny, które ja uważam za co najmniej przeciętne, a często ładne i bardzo ładne. Zastanawia mnie skąd taka różnica, ze inni są mocno wybredni, a mnie zadowolić estetycznie nietrudno. No dobra, kompleksy trochę grają tu rolę, ale na pewno nie są jedynym powodem. Odpowiedz Link
ko_kartka Re: Wyimaginowane defekty urody. 18.01.12, 22:20 turzyca napisała: > ko_kartka napisała: > > > Brzydki profil. Nie mogę na siebie patrzeć, jak sprawdzam tył fryzury w d > wóch l > > usterkach naraz. > > Mam wrazenie, ze malo kto lubi swoj profil, bo ludzie po prostu nie sa przyzwyc > zajeni do widoku samych siebie z tej perspektywy. A jak wiadomo lubi sie tylko > to, co sie zna. > > Dlatego dalam sobie zrobic niezwykle piekne zdjecia z profilu, powiesze je sobi > e na scianie i bede sie oswajac. Bo tak obiektywnie rzecz biorac, to widze na t > ych zdjeciach taka staromodna urode sporej klasy. Tylko jak sobie uswiadomie, z > e to moja geba, to jakos ta uroda nagle zanika... :D Być może, że się lubi, co się zna. Ja swojego profilu nie cierpię nawet na zdjęciach, wielki jest taki siakiś. Kwestia fotografii, wiem :) Natomiast ja mam jakąś taką wadę wzroku chyba, że w lustrze widzę fajną babeczkę. Tłustawą, pewnie, ale ładną, sympatyczną i atrakcyjną, nawet figura nie taka ostatnia, jak przyodzieję się eleganciej. Natomiast na zdjęciach... Grube, nadęte brzydactwo, które należałoby ubrać w burkę, żeby porządnych ludzi po ulicach nie straszyć. A podobno jestem fotogeniczna... no załamać się można. Jedyne ładne zdjęcia mam od fotografa, starszego od Matuzalema - ale tenże pan już nie żyje, więc koniec z ładnymi zdjęciami. Odpowiedz Link
besame.mucho Re: Wyimaginowane defekty urody. 18.01.12, 22:42 Tak już chyba jest ze zdjęciami :). Ja też patrzę w lustro i widzę spoko laskę. Wiadomo, zawsze się baba umie sama do siebie przyczepić, że tu bym mogła mieć mniej, tu więcej, a tu wcale, ale ogólnie w lustrze jestem z siebie raczej zadowolona. A później patrzę na zdjęcia i masakra, z domu się lepiej nie ruszać :). Mam trochę takich, na których się sobie podobam, ale to jest kropla w morzu wszystkich moich zdjęć, jakie widziałam. Odpowiedz Link
miss-alchemist Re: Wyimaginowane defekty urody. 19.01.12, 18:44 Zgadzam się co do zdjęć, na pewno wygląda się na nich gorzej niż w rzeczywistości :D Ja mam siebie za chyba najmniej fotogeniczną osobę świata. Madzioreck to mi nawet wprost powiedziała, że na fotach to mam takie spojrzenie mordercy i normalnie tak nie wyglądam (mam nadzieję, że tak nie wyglądam Oo). W każdym razie cieszę się, że aparaty teraz cyfrowe, foty można pokasować, a i moja facjata nie wypali kliszy w razie wu :P Ale w ogóle widziałam kiedyś taki tekst, że sami siebie odbieramy bardziej atrakcyjnymi, niż jesteśmy w rzeczywistości. Jeśli tak, to jestem w... No, w czarnej dziurze :P Odpowiedz Link
ananke666 Re: Wyimaginowane defekty urody. 19.01.12, 22:50 > Ale w ogóle widziałam kiedyś taki tekst, że sami siebie odbieramy bardziej atra > kcyjnymi, niż jesteśmy w rzeczywistości. Gdyby tak było, wszystkie zakompleksione dziewczyny byłyby poczwarami. Odpowiedz Link
100krotna Re: Wyimaginowane defekty urody. 20.01.12, 13:13 A to nie był tekst o tym, że uważamy się za inteligentnych? (wyjątkowych, lepszych pod jakimś względem od innych) I że chyba nikt z nas nie uważa, że jest przeciętny, że jest tak samo głupi/mądry jak i cała reszta populacji? Bo z tym, to ja się mogę zgodzić ;););) Odpowiedz Link
indigo-rose Re: Wyimaginowane defekty urody. 20.01.12, 13:16 Nie, to było "Czy wiesz, że postrzegamy się jako 5 (6?) razy bardziej atrakcyjni, niż naprawdę jesteśmy?" Krążyło też z dopiskiem w postaci kobietki mówiącej "I'm fucked". Odpowiedz Link
100krotna To jakaś bzdura ;) 20.01.12, 14:02 Niby jak zmierzyli to 5-6 razy? ;) I jak się to przenosi, na fakt, że osoba, która uważa się za atrakcyjną jest jako taka postrzegana? (bo lepiej się ubiera, emanuje pewnością siebie, trzyma się prosto...) Odpowiedz Link
pierwszalitera Re: To jakaś bzdura ;) 20.01.12, 14:32 Bo to może chodzi o to, że osoba uważająca się za bardzo atrakcyjną, nie jest zwykle obiektywnie aż tak atrakcyjna za jaką się uważa, ale obiektywność nie ma w realnym życiu żadnego znaczenia, bo ludzie nie oceniają naszej atrakcyjności na podstawie obiektywnych kryteriów, jak na przykład w laboratorium na zdjęciach, tylko odbierają nas całościowo, w interakcji. Atrakcyjność, to nie tylko wygląd. Odpowiedz Link
ko_kartka Re: To jakaś bzdura ;) 20.01.12, 22:11 To prawda, co piszesz - obiektywizm nie ma znaczenia w życiu człowieka, bo większą lub mniejszą rolę grają emocje, zależy od osoby. Natomiast mnie nie chodziło o to, że jestem pewna swojej atrakcyjności per se, tylko że raczej niepewna jestem swoich kompleksów - bo w lustrze to, co ładne, na zdjęciu jest paskudne. Zmęczyło mnie w pewnym momencie "pilnowanie się", żeby wciągać brzuch, zaciągać poły swetra, obciągać bluzkę czy podciągać dekolt. Najbardziej pewna siebie czułam się, jak przytyłam do najwyższego poziomu, bo stwierdziłam: jestem gruba. Nie da się tego zatuszować, nie da się ukryć, zwyczajnie przekroczyłam pewien pułap bycia "przy kości" i jestem zwyczajną grubaską. Żebyście wiedzieli, ile psychicznego spokoju mi to zapewniło! Jaka byłam zadowolona, nie musiwszy udawać, że jestem optycznie szczuplejsza, tylko beztrosko wyszukując ciuchy, w które zmieszczę swoje kilogramy. Żeby tylko fizycznie nie było mi z taką wagą ciężko, ale niestety... Odpowiedz Link
turzyca Re: Wyimaginowane defekty urody. 18.01.12, 22:50 > Być może, że się lubi, co się zna. Inzynier Mamon sie nie myli. Ja swojego profilu nie cierpię nawet na zdję > ciach, wielki jest taki siakiś. Kwestia fotografii, wiem :) Toczka w toczke moje uczucia, nos mi sie robi wielki i garbek sie na nim ujawnia, podbrodek wystaje, a czolo ciagnie sie kilometrami. Ale po wydrukowaniu w sepii i wlozeniu miedzy kartki starego albumu swietnie wpasowalo sie miedzy zdjecia tych moich pieknych kuzynek, ktorymi sie od lat zachwycam. Ten nos, podbrodek, czolo wystepuje w wielu egzemplarzach, tylko w nieco innych konfiguracjach. To skoro jest ok, to czemu mnie sie nie podoba? :) Natomiast na zdjęciach... Grube, nad > ęte brzydactwo, które należałoby ubrać w burkę, żeby porządnych ludzi po ulicac > h nie straszyć. A podobno jestem fotogeniczna... no załamać się można. Jedyne ł > adne zdjęcia mam od fotografa, starszego od Matuzalema - ale tenże pan już nie > żyje, więc koniec z ładnymi zdjęciami. Bo ludzie zasadniczo nie umieja robic zdjec. Ja na szczescie mam matke z zacieciem fotograficznym, wiec i sporo fajnych zdjec, ale zdjecia, ktore mam z Niemiec, to w sporej czesci katastrofa, dobre sa raczej kwestia szczesliwego przypadku. Zle oswietlone, zle skadrowane, ze zlego dystansu (np. zamiast uzyc zoomu, fotograf podchodzi na odleglosc 40 cm, nie uzywajac opcji makro), czesto robione z wysoka. Ludzie wygladaja od tak se do strasznie. I to jest regula w przypadku zdjec wiekszosci amatorow. Jestem w stanie posortowac stos zdjec robionych rownolegle przez moja mame i kogos innego bez sprawdzania klisz (czy obecnie raczej bez zagladania w komputer). Jej sa te, na ktorych ludzie sa ladni. ;) Odpowiedz Link
kotwtrampkach Re: Wyimaginowane defekty urody. 25.01.12, 15:16 ko_kartka napisała: > Natomiast ja mam jakąś taką wadę wzroku chyba, że w lustrze widzę fajną babeczk > ę. Tłustawą, pewnie, ale ładną, sympatyczną i atrakcyjną, nawet figura nie taka > ostatnia, jak przyodzieję się eleganciej. Natomiast na zdjęciach... Grube, nad > ęte brzydactwo, które należałoby ubrać w burkę, żeby porządnych ludzi po ulicac > h nie straszyć. A podobno jestem fotogeniczna... no załamać się można. ja mam tę samą wadę, tylko odwrotną :D Na zdjeciach sie podobam sobie za zwyczaj (no, chyba, ze mi flesz zrobi krzywdę, czy świecę się strasznie, czy jakaś głupia mina/poza wyjdzie) a w lustrze to jakoś tak byle jak, tu za grubo, tam za odstająco czy zbyt pospolicie... Niedawno wysyłałam zdjecia do galerii - no zostawiłabym tę sukienkę patrząc na zdjecia, ale w lustrze wygląda dużo gorzej :):):) Choć byłam niedawno w knajpie, gdzie lustro było idealne - nie wiem jakie i dlaczego, ale mogłabym patrzeć i patrzeć na siebie :D Odpowiedz Link
ko_kartka Re: Wyimaginowane defekty urody. 27.01.12, 00:26 Ja się na zdjęciach ZAWSZE świecę... Nie opanowałam zasady poprawiania makijażu w trakcie imprezy. Jedyne zdjęcia, na których się nie świecę, to moje ślubne z wesela, gdzie fotograf mnie potwornie wyfotoszopował. Lubię tego fotografa :) Odpowiedz Link
ananke666 Re: Wyimaginowane defekty urody. 17.01.12, 00:02 Czytam o Waszych i tak se myślę, jakie mam swoje. I nie mogę wymyślić. Każda prawdziwa. Tyle, że częścią dawno przestałam się przejmować. Odpowiedz Link
kocio-kocio Re: Wyimaginowane defekty urody. 17.01.12, 00:03 Ja mam kompleks szerokiej kostki. W sensie, że mało mi się tam noga zwęża. Więc spódnicę/sukienkę/krótsze spodnie bez kozaków wkładam może 2-3 razy w roku. Podobno bzdura, ale nie wierzę. Nos wielki i dziwny wielbię od dość dawna, choć i płakałam przez niego. BTW dopiero niedawno się dowiedziałam, że nie wszyscy widzą cały czas swój nos. Ja widzę wyraźnie, szczególnie prawym okiem, bo ja prawooczna. Zęby mogłabym mieć ładniejsze, ale przywykłam. Wada zgryzu bardziej mi doskwiera, bo zęby zjadam, ale wyceniono ją na 3600 pln, więc trudno. Zjem najwyżej. Ze spodniami mam jak inni: flaszka z tyłu, z boku balerony. Garbię się i szyję wyciągam jak gęś. Efekt podkreśla mała głowa. Mam asymetryczne usta i oczy. Uszy też mam jedno wyżej, drugie niżej. Po okularach poznałam, że mi zawsze się dziwnie układają. I w ogóle masakra, jaka ja jestem bez sensu. O! ;o) Odpowiedz Link
kocio-kocio Re: Wyimaginowane defekty urody. 17.01.12, 00:18 Zapomniałam na śmierć, że mam jeszcze zupełnie nie wyimaginowany trądzik (chyba starczy!) w wieku 36 lat. Nierozwiązywalny i niezbywalny najwyraźniej. Odpowiedz Link
ko_kartka Re: Wyimaginowane defekty urody. 17.01.12, 00:26 kocio-kocio napisała: > > Nos wielki i dziwny wielbię od dość dawna, choć i płakałam przez niego. > BTW dopiero niedawno się dowiedziałam, że nie wszyscy widzą cały czas swój nos. > Ja widzę wyraźnie, szczególnie prawym okiem, bo ja prawooczna. Jak to ?! To ludzie NIE WIDZą swoich NOSÓW?! No jak nie?? Ja też widzę i też prawym okiem bardziej. To nie jest normalne...? Odpowiedz Link
mankencja Re: Wyimaginowane defekty urody. 17.01.12, 10:43 właśnie siedzę i usiłuję spojrzeć tak, żeby w polu widzenia nie było nawet skrawka nosa... dam znać jak mi się uda Odpowiedz Link
kotwtrampkach Re: Wyimaginowane defekty urody. 25.01.12, 17:34 hahaha, ja nie wiedziałam że go widzę dokad tego nie przeczytałam :) Chociaż jak patrzę w górę - to po nosie zostaje tylko świadomość.. Odpowiedz Link
kocio-kocio Re: Wyimaginowane defekty urody. 17.01.12, 15:19 Mój mąż przyrzeka na wszelkie świętości, że on nie widzi. Ba! Trudno mu zrobić takiego zeza, żeby widzieć. Odpowiedz Link
ko_kartka Re: Wyimaginowane defekty urody. 18.01.12, 00:08 E tam, bo on może ma oczy bardziej wyłupiaste... Odpowiedz Link
ananke666 Re: Wyimaginowane defekty urody. 17.01.12, 01:54 Ciekawostka - kompleksy Azjatów: www.youtube.com/watch?v=Xjm7fUeZ8o8&list=UUQWt3On9lM6sEHpiyO6sjrg&index=2&feature=plcp Odpowiedz Link
zenobia44 tak na marginesie - nieźle dołuje ten wątek;) 17.01.12, 10:15 mówię to ja - grube kostki, migdałowe "za długie" zdzirowate paznokcie, i co tam jeszcze było? nie można poprowadzić inaczej tej dyskusji:) Odpowiedz Link
kasica_k Re: tak na marginesie - nieźle dołuje ten wątek;) 17.01.12, 13:32 Oj Zenobia, coś za łatwo się dołujesz ;) Odpowiedz Link
besame.mucho Re: tak na marginesie - nieźle dołuje ten wątek;) 18.01.12, 00:16 E, jak dla mnie nieźle oddołowuje ;). Mnie się w każdym razie udało dzięki żartobliwemu tonowi tematu spojrzeć na moje kompleksy z lekkim dystansem, a nie zawsze mi to wychodzi ;). No i całe życie myślałam, że jestem jedyną kobietą na świecie, która ma ten cholerny róg włosowy na czole, a tu się okazuje, że nie tylko nie jedyną, ale jest nas całkiem doborowe towarzystwo! Odpowiedz Link
ananke666 Re: tak na marginesie - nieźle dołuje ten wątek;) 18.01.12, 00:24 > No i całe życie myślałam, że jestem jedyną kobietą na świecie, która ma ten cho > lerny róg włosowy na czole Mój róg ma być cholerny? Bezczelna! Odpowiedz Link
besame.mucho Re: tak na marginesie - nieźle dołuje ten wątek;) 18.01.12, 00:42 Cholerny jest mój, Ty swojego nie pokazałaś, nadal nie wierzę, że go masz! Odpowiedz Link
ananke666 Re: tak na marginesie - nieźle dołuje ten wątek;) 18.01.12, 02:06 To się zdjęciu przyjrzyj. Trochę go widać, reszta ginie pod rozdzielonymi włosami. Gwoli ścisłości, ciemniejsza plamka obok czy tam pod przedziałkiem to jest pieprzyk i najniższy włos roga wypada akurat na jego wysokości :) Wyszedł nawet mój wicherek, kosmyk przy przedziałku po prawej (na zdjęciu prawej, mojej lewej) stronie układa się w haczyk. Odpowiedz Link
besame.mucho Re: tak na marginesie - nieźle dołuje ten wątek;) 18.01.12, 12:31 No dobra, niech będzie, widzę roga. Ale ten wicherek to już jakaś ściema ;). Odpowiedz Link
ananke666 Re: tak na marginesie - nieźle dołuje ten wątek;) 18.01.12, 13:29 Ten wicherek jest mało widoczny, bo a) kłaki są zaczesane, zwinięte i upięte, b) kosmyk wyrastający z wicherka ma bez mała metr. Odpowiedz Link
slotna Re: Wyimaginowane defekty urody. 18.01.12, 12:17 Po kilku dniach uczciwego zastanawiania sie, doszlam do wniosku, ze nie mam wyimaginowanych defektow urody. Wszystkie defekty urody, jakie u siebie stwierdzam sa prawdziwe :P Odpowiedz Link
ananke666 Re: Wyimaginowane defekty urody. 18.01.12, 12:18 slotna napisała: > Po kilku dniach uczciwego zastanawiania sie, doszlam do wniosku, ze nie mam wyi > maginowanych defektow urody. Wszystkie defekty urody, jakie u siebie stwierdzam > sa prawdziwe :P Gdzieś już tu się dopisałam - u mnie to samo :> Odpowiedz Link
slotna Re: Wyimaginowane defekty urody. 18.01.12, 22:40 ananke666 napisała: > slotna napisała: > > > Po kilku dniach uczciwego zastanawiania sie, doszlam do wniosku, ze nie m > am wyi > > maginowanych defektow urody. Wszystkie defekty urody, jakie u siebie stwi > erdzam > > sa prawdziwe :P > > Gdzieś już tu się dopisałam - u mnie to samo :> Sa rzeczy, ktore mnie irytuja, mimo ze widze je tylko ja (takie popekane naczynka i zaskorniki spokojnie zakrywam makijazem, a i bez niego ponoc z lupa szukac), ale zdaje sobie z tej ogolnej niewidocznosci sprawe. Sa rzeczy, ktorych zasadniczo nie uwazam za ladne, ale specjalnie mi nie przeszkadzaja (za nisko osadzony kuper, szerokie dlonie, szerokie barki, brak talii). I sa wreszcie rzeczy, ktore mnie wpieniaja, bo utrudniaja mi zakupy odziezowe i w konsekwencji zycie (stopy, lydki) oraz takie, ktore sa zwyczajnie brzydkie (kwadratowa geba, male oczka itp). Odpowiedz Link
indigo-rose Mój najświeższy kompleks: szerokie biodra 18.01.12, 18:42 Zainspirowane przez: poszukiwanie spodni. Zachciało mi się spodni wysokich, do talii, obcisłych wszędzie. No to mierzę: materiał dość elastyczny, zapięcie na rząd guzików i krótki zamek. Pierwsze podane 26: wszystko pięknie, tylko trochę luźne na nodze, w biodrach i tyłku dobre po podciągnięciu na prawidłową wysokość i złapaniu w talii, za to w rzeczonej talii mogłabym przemycić flaszkę i jeszcze miejsce by zostało. Na szczęście są jeszcze rozmiar mniejsze: cudowny kształt na tyłku, opinają uda, dokładnie na styk w talii... i niedopinające się na poziomie kości biodrowych. Zapięłam zamek, zapięłam dwa górne guziki, natomiast dwa dolne nawet się do siebie zbliżyć nie chciały. Chyba sobie w akcie desperacji odpiłuję te kości :| Odpowiedz Link
ananke666 Re: Mój najświeższy kompleks: szerokie biodra 18.01.12, 20:56 A zamkłabyś tę paszczę. Cienka talia, dupka jak dwie mirabelki i jeszcze jej źle. Odpowiedz Link
indigo-rose Re: Mój najświeższy kompleks: szerokie biodra 18.01.12, 21:33 No miało być wyimaginowane, nie? Swoją drogą to zabawne, jak projektanci narzucają Ci odchudzanie, a jak już jesteś szczupła, to nic dla siebie nie kupisz. Przynajmniej na dół, bo od góry jest Biubiu. Mogę też to sformułować bardziej optymistycznie: mam zbyt kobiecą sylwetkę, żeby nosić damskie spodnie. Odpowiedz Link
100krotna Mała.... 19.01.12, 14:36 weź Ty mje nie denerwuj ;) Dawniej zastanawiałaś się, czy aby rożkiem nie jesteś, dzisiaj znowu za szerokie biodra :D (ma się tę dobrą pamięć, he?) A spodnie widać do bani były :) Odpowiedz Link
indigo-rose Re: Mała.... 19.01.12, 18:40 Bo ja jestem rożkiem z biodrami :P znaczy jakimś tam wazonem czy jak to zwą, a na takich to 90% dżinsów jest do bani, bo oni je szyją proste. Ale to już chyba marudzenie na odzieżowe... Odpowiedz Link