izas55
04.01.12, 11:17
W wątku o wyimaginowanych defektach urody pojawił się pewien psychologiczny podwątek :-).
Zainspirowało mnie to, żeby z wami porozmawiać na temat motywacji zakupowych. Nie mam nic wspólnego z marketingiem, ale oczywiście obiło mi się wielokrotnie, że to cała sztuka manipulacji, która ma w nas wywołać palącą potrzebę posiadania określonego kosmetyku.
Nie uważam się za kompulsywną zakupoholiczkę, ale nikt mi przecież nie powie, że potrzebuję 100 lakierów do paznokci i 50 odcieni burego cienia do oczu (co pisze do was po odbiorze paczki z nową szminką, pudrem i baza pod cienie).
Czy widzicie jakieś zmieniające się trendy i mody kosmetykowe, czy wasza lodówka przypomina skład kosmetyków, a w łazience już nie ma miejsca, żeby się obrócić, i czy koniecznie musicie mieć wszystko co nowe na rynku. Co was motywuje do zakupów? Czy potraficie sobie powiedzieć nie?