Dodaj do ulubionych

Jak to jest z tymi odcieniami skóry?

26.01.12, 19:01
Od jakiegoś czasu nurtuje mnie pewien problem, ale dopiero dzisiaj po zobaczeniu mojej zmęczonej twarzy w lustrze postanowiłam tę zagadkę rozwikłać.
Otóż w teorii jestem typem zimowym - naturalnie jasna blondynka, skóra czerwieniąca się, oczy niebiesko-szare. No typowe lato, bez najmniejszych wątpliwości.
Tymczasem któregoś razu wpadła mi w ręce próbka podkładu o odcieniu Golden Beige (podkład ten: wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=8884) i oniemiałam! Miałam promienną, rozświetloną twarz, która wcale nie była żółta lub pomarańczowa. Mam co prawda tendencję do zapamiętywania wyłącznie odczuć, a nie faktów i w obliczu dysonansu pomiędzy teorią, a tym co widziałam w lustrze już taka pewna tych wrażeń nie jestem, ale powiedzmy, że naprawdę tak było.
Co zatem z teorią, że dla zimnego typu urody tylko zimne (różowe, neutralne) podkłady? Czy możliwe jest, żebym tak ładnie wyglądała w odcieniu golden?
Obserwuj wątek
      • besame.mucho Re: Jak to jest z tymi odcieniami skóry? 26.01.12, 20:45
        Testowałam ten podkład w rozpaczliwym poszukiwaniu czegoś ciepłego (ja mam odwrotny problem - mam bardzo mało popularny w Polsce odcień skóry - ciemny i bardzo ciepły, bez najmniejszych domieszek czerwonego czy różowego) i moim zdaniem on mimo nazwy wcale nie jest szczególnie ciepły ;). Na mnie przynajmniej był znacznie za chłodny (poza tym, że za jasny).

        A co do podkładu na Tobie - ja metodą prób i błędów doszłam tylko do jednego wniosku: nie słuchać teorii, tylko testować. Jeśli wyglądałaś w tym podkładzie ładnie, nie odcinał Ci się kolorem od szyi, nie robił Ci pomarańczowej cery - to był okej, choćby wszystkie teorie świata były przeciwko temu. A jeśli nie jesteś pewna czy dobrze pamiętasz - w wielu sieciówkowych drogeriach można dostać próbki jak się poprosi - może się do którejś przejdź, poproś o próbkę tego podkładu i przetestuj jeszcze raz :) ?
    • pinupgirl_dg Re: Jak to jest z tymi odcieniami skóry? 26.01.12, 20:47
      Od siebie dodam taką zagadkę:
      Ja mam dla odmiany raczej zółtawą cerę, zimą jak wosk ze świecy, latem złotawą opaleniznę z dużą ilością pomarańczowo-brązowych piegów. Zero jakichkolwiek różowych tonów. Moja mama jest typową "królewną Śnieżką". Kiedyś nie wzięłam mojego podkładu i w akcie desperacji pożyczyłam od niej jakiś różowy odcień Inglota. I wyglądałam naprawdę jak bogini, musiałam umalować też szyję, bo odcinała się dość mocno, ale efekt był naprawdę świetny. Na co dzień raczej mi się nie chce tak tapetować, mój podkład jest niewidoczny i mogę poprzestać tylko na strefie T, ale od święta mogłabym się skusić na inny odcień.
    • ko_kartka Re: Jak to jest z tymi odcieniami skóry? 27.01.12, 00:19
      anne_stesia napisała:

      > Od jakiegoś czasu nurtuje mnie pewien problem, ale dopiero dzisiaj po zobaczeni
      > u mojej zmęczonej twarzy w lustrze postanowiłam tę zagadkę rozwikłać.
      > Otóż w teorii jestem typem zimowym - naturalnie jasna blondynka, skóra czerwien
      > iąca się, oczy niebiesko-szare. No typowe lato, bez najmniejszych wątpliwości.
      > Tymczasem któregoś razu wpadła mi w ręce próbka podkładu o odcieniu Golden Beige

      > Co zatem z teorią, że dla zimnego typu urody tylko zimne (różowe, neutralne) po
      > dkłady? Czy możliwe jest, żebym tak ładnie wyglądała w odcieniu golden?

      Ja tam nie wiem, co jestem oraz dodatkowo nie mam pojęcia, co prawi teoria, ale moja wiecznie zaróżowiona cera, nabierająca w najmniej oczekiwanych momentach dodatkowych odcieni ceglastości doskonale komponuje się ze złotawymi beżami w podkładach. Te odcienie (byle nie za ciemne, a łatwo o pomyłkę) niwelują różowo-czerwoną masakrę na mojej facjacie, wedle mojej teorii to coś na zasadzie: czerwone plamy=zielony korektor.
    • mniickhiateal Re: Jak to jest z tymi odcieniami skóry? 27.01.12, 07:34
      anne_stesia napisała:
      > Co zatem z teorią, że dla zimnego typu urody tylko zimne (różowe, neutralne) po
      > dkłady? Czy możliwe jest, żebym tak ładnie wyglądała w odcieniu golden?

      Ja jestem bezsprzeczną zimą - w czerni/bieli i różnych granatach, czerwieniach wyglądam najlepiej, ciemne włosy i oczy, b. jasna skóra, ale jest ona jednak jasno-biszkoptowa, a nie różowa. I mimo że zasadniczo zgadzam się z podziałem na pory roku i uważam go za pomocny, to z podkładów kupuję zawsze najjaśniejszy dostępny żółty, nie różowy. Jest mi w takim odcieniu znacznie lepiej, skóra ma wyrównany odcień i wszelkie zaczerwienienia itp. znikają, podczas gdy w podkładach z różowym podstawowym są wręcz podkreślone, i ogólnie wglądam jak zmora. Nie zamierzam więc na silę absolutnie niczego zmieniać na bardziej różowe :)

      Ta pani w tym dziele:
      www.amazon.co.uk/Jemma-Kidd-Make-Up/dp/1906417296/ref=sr_1_3?ie=UTF8&qid=1327645070&sr=8-3
      proponuje inny, niż wg. pór roku, podział kolorystyczny, po procencie udziałowym różu/żółci w odcieniu cery, i wg. mnie jest on lepszy i może łatwiejszy w użyciu dla niektórych osób, przynajmniej jak chodzi o dopasowanie podkładu.
    • teresa104 Bo te pory roku to chyba nadmierne uproszczenie. 27.01.12, 09:35
      No dobra, jestem zimą, powiedzmy. Czyli miałabym się mazać na różowo?
      Kiedy ja widzę, że moja skóra z różem nie ma nic wspólnego (nie mówimy o prześwitujących naczyniach na polikach i grzbiecie nosa). Jak zegnę łokieć, skórę w zgięciu mam po prostu żółtą, mam żółty brzuch, wnętrza dłoni też wpadają w pomarańczowy, nie różowy. I teraz pytanie: żółty jest ciepły czy zimny? :) Mamy żółty ciepły i żółty zimny. Dobrze wyglądam w żółtym wpadającym w kolor kamizelek odblaskowych (żółty zimny), inna sprawa, że go nie lubię, ale o tym nie tu. Fatalnie wyglądam w żółtym kanarkowym, omletowym, biszkoptowym (żółty ciepły). Jestem w nich brudnosina. Podobnie z różem, może być każdy, oby nie był blady (chyba że to blady wrzos) oraz oby nie wpadał w łososiowy, brzoskwiniowy.

      Dlatego po prostu nie ma tu innej drogi, jak pójść i testować na sobie te podkłady, żadna teoria, tylko praktyka, także ze względu na to, że często po tej mazi nie widać, w co się przemieni na skórze, która nuta przeważy.
      • ananke666 Re: Bo te pory roku to chyba nadmierne uproszczen 27.01.12, 10:04
        teresa104 napisała:

        > No dobra, jestem zimą, powiedzmy. Czyli miałabym się mazać na różowo?

        Powiedzmy!... Jesteś bardzo zimowatą zimą. Śnieżką. I zazdrość mnie pożera na tle Twojego koloru włosów :D

        > I teraz pytanie: żółty jest ciepły czy zimny? :) Mamy żółt
        > y ciepły i żółty zimny.

        No właśnie :) Są podkłady chłodne, ale z tym żółtawym tonem. Najłatwiej chyba wypatrzeć te mineralne, odcieni do diabła i trochę. Z tymi w kremie gorzej.

        Ale w sumie sarkam czasem na te typy, a moja siostra mawia o nich z przekąsem, że to taka filozofia hamburgera. Mam bardzo, baaardzo przeciętny typ, a długi czas za nic nie chciał się wpasować w żadną szufladkę.
        • teresa104 Śnieżką to chyba nie. 27.01.12, 10:42
          Śnieżka to powinna być blada, jak sądzę, a ja łapię każdy promień słońca i szybko ciemnieję.

          Jak widać każdy chce mieć coś innego niż ma, ja zawsze chciałam być ruda, żeby mieć takie loki, taką chmurę rudych loczków. I duże, białe, miękkie piersi.

          Podkładu nie zużywam dużo, tylko na środek twarzy, kiedyś się szarpnęłam na jakiś za 90 złotych, nie pamiętam, co to było, szklana butelkao kwadratowej podstawie, z czerwonym łebkiem z pompką i czerwonymi napisami, był idealnie jasnożółty, na zimę doskonały, ale zjełczał po zużyciu jakiejś 1/4. Teraz zadowalam się Astorem Mattitude, kolor 012. Na teraz jest trochę za ciemny, ale za to puder sypki mam za jasny, więc się wyrównuje;)
    • ananke666 Re: Jak to jest z tymi odcieniami skóry? 27.01.12, 09:54
      A ja się w sumie nie dziwię, że można w diametralnie różnym kolorze podkładu wyglądać świetnie. Bo przecież zimny czy ciepły typ jest wypadkową koloru skóry i włosów. Zmiana koloru skóry przecież automatycznie nie oznacza, że będziemy wyglądać źle. Zły wygląd zafundujemy sobie niewłaściwym doborem cieni, różu i inszej kolorówki do prawdziwego - i widocznego w momencie makijażu - koloru skóry. Blondynka lato, jeśli zafarbuje sobie włosy na bardziej złoty kolor i przemaluje podkładem twarz na cieplejszą, nie będzie przecież wyglądała źle, tylko będzie udawała blondynkę wiosnę - dobrze mówię? Wyznam, że nie jestem szczególnie mocna w tych typach. Oczy obie mogą mieć niebieskie. Zresztą kolor włosów czasem trudno określić, ciepły on, zimny, czy cholera wie jaki.
    • izas55 Re: Jak to jest z tymi odcieniami skóry? 27.01.12, 12:52
      Ja teoretycznie mam bardzo chłodną karnację, ale pamiętam, że w życiu nie wyglądałam okropniej niż w różowym podkładzie. Po prostu jak prosiak z niebieskimi oczkami i blond (wtedy miałam inny kolor włosów niż teraz) włosami.
      Używam raczej chłodnych/neutralnych odcieni, ale większość takich podkładów i tak ma sporo żółtego w sobie. Po prostu taki żółtawy podkład, działa jednocześnie jak korektor, usuwa zaczerwienienia i bardzo często skóra wygląda po prostu lepiej. Poza tym inaczej wygląda na skórze taki niezbyt kryjący, adaptujący się podkład, bo tworzy trochę mieszankę koloru z twoim własnym odcieniem. Bardzo wiele zależy z resztą od stroju i reszty makijażu.
    • lonely.stoner Re: Jak to jest z tymi odcieniami skóry? 27.01.12, 17:37
      ja najlepiej wygladam w roznych wersjach NUDE- maybelline ma najblizszy odcien w ktorym wygladam dobrze. Nie jest ani zbyt zoltawy ani rozowy, tylko taki cieplejszy neutralny ton.
      A skore mam latem wlasnie taka brazowa, zima- widoczne naczynka na skrzydelkach nosa i sie rumieni na rozowo.
    • boziaj mam skórę chłodnożółtą ;) 27.01.12, 17:53
      własciwie reprezentuję kategorię jasnych oliwek
      odkrycie było żmudne, po potestowaniu ilus tam podkładów mineralnych
      okazało się, ze po nałozeniu proszku w kolorze, który w pudełko wyglada na trupiowoskowy moja skóra promienieje ;)
      natomiast latem pasuje mi mały dodatek karmelu (wszelkie zlocistosci odpadają, są zbyt ciepłożółte)
      wczesniej, stosując podkłady tradycyjne, celowalam w najjasniejsze nieróżowe
      zazwyczaj nude było w miarę ok, ivory często były zbyt różowe, dawały efekt bladego ale jednak prosiaczka
      • pierwszalitera Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 27.01.12, 21:37
        boziaj napisała:

        > własciwie reprezentuję kategorię jasnych oliwek

        Nie ma odcienia skóry chłodnożółtego. ;-) Jeżeli masz żółto zielonkawą tonację, to jesteś zdecydowanie ciepłym odcieniem i kolory, których używasz to potwierdzają (woskowy, karmel). Ciepłego odcienia nie należy mylić z opalonym. Paradoksalnie te ciepłe, ale zbyt ciemne odcienie (złociste) mogą wyglądać na jasnej ciepłej cerze właśnie brudno-żółto albo pomarańczowo, a neutralne jasne, jak ivory, za różowo. Zrestą kolor ivory jest umowny, bo ja miałam już takie, która były wystarczająco żółte i jasne, na przykład ivory u Diora, a ivory u Clinique jest mi za ciemne i za różowe. Jasne żółte nazywają się często alabaster, natomiast jasne różowe porcelana.
        • kasiamat00 Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 27.01.12, 23:13
          > Nie ma odcienia skóry chłodnożółtego. ;-)

          Zawsze twierdziłam, że jestem mutantem, właśnie się potwierdziło. Mam jasną, chłodną, żółtawą cerę, która bez regularnego, mocnego złuszczania momentalnie robi się ziemista. Jedyny podkład o którym wiem, że się stapia z moją skórą to C1 z MAC-a, który jak sama nazwa wskazuje jest chłodny. Jak mi się chce wymazać podkładem, to potem zbieram komplementy jak pięknie kolor X (wstawić kolor bluzki/sukienki którą akurat założę) rozświetla mi cerę. Usłyszałam to nawet o szmaragdowo-zielonym :D
          • pierwszalitera Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 28.01.12, 00:41
            kasiamat00 napisała:

            > Zawsze twierdziłam, że jestem mutantem, właśnie się potwierdziło. Mam jasną, ch
            > łodną, żółtawą cerę, która bez regularnego, mocnego złuszczania momentalnie rob
            > i się ziemista.

            Możliwe więc, że skóra jest albo żółtawa, albo neutralna, albo różowawa, a ciepły i chłodny dotyczy jeszcze czegoś innego, bo ja uważam się za ciepły typ głównie ze względu na kolor oczu i włosów. Moja cera jest tak jasna, że trudno powiedzieć, że ma jakąś temperaturę. Przypomina tylko bardziej mocno sprany żółty ręcznik, niż mocno sprany ręcznik różowy. ;-) A w szmaragdowo- zielonym też mi do twarzy, co przeczy też wszelkim zasadom kolorystycznym. ;-)
          • pierwszalitera Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 28.01.12, 12:42
            kasiamat00 napisała:

            Jedyny podkład o którym wiem, że się stapia z moją skórą to C1
            > z MAC-a, który jak sama nazwa wskazuje jest chłodny.

            Postanowiłam sprawdzić i zrobiłam sobie na stronie Maca test na kolor foundacji. Zaznaczyłam mocne krycie (do wyboru było lekkie, średnie, mocne) , matowy finish (do wyboru satynowy, naturalny, matowy) i bardzo jasny, złoty kolor skóry (do wyboru były 2- złoty/oliwkowy i różowy plus natężenie od jasnego do ciemnego). Wyrzuciło mi Studio Fix Fluid w kolorach NC15 i Studio Fix Powder Plus Foundation w kolorach C2, C3 i NC15. Więc albo sami nie wiedzą, ale to C nie oznacza koloru chłodnego koloru, bo nie polecaliby go do cery złocistej. Gdy zmieniłam na jasny różowy polecane kolory miały literki NW.
            • izas55 językowo 28.01.12, 13:00
              Mój post odnosi się do wszystkich tutaj piszących, nie chciałabym aby przez kogokolwiek został odebrany osobiście.
              Bardzo proszę wszystkie użytkowniczki forum o większą dbałość językową.

              Toczyła się tutaj już raz dość burzliwa dyskusja językowa, i muszę przyznać że paluszki mnie świerzbią i rwą się do cenzury postów jak widzę kwiatki "zrobiłam sobie na stronie Maca test na kolor foundacji" albo używanie słów które mają polskie odpowiedniki (finish to wykończenie).
              Niepoprawne stosowanie języka i rozmyślne robienie błędów jest standardowo używane przez trolle, będę więc takie posty cenzurować.

              • pierwszalitera Re: językowo 28.01.12, 13:05
                izas55 napisała:

                > Niepoprawne stosowanie języka i rozmyślne robienie błędów jest standardowo używ
                > ane przez trolle, będę więc takie posty cenzurować.

                No litości, od kiedy jestem trollem? Nie można było trochę inaczej? Powoli włazi mi to na nerwy. Jedni wyrzucają mi bez uzasadnienia pisanie bzdur, inni błędy językowe. Mam opuścić to forum, o to chodzi?
                • izas55 Re: językowo 28.01.12, 13:18
                  Niedokładnie przeczytałaś to co napisałam. Napisałam, że nie są to żadne wycieczki osobiste, nigdy na tym forum (ani innym) nie zostałaś nazwana przeze mnie trollem. Nie skasowałam również twojego postu.
                  Ale jeżeli mają istnieć jakiekolwiek zasady to powinny dotyczyć wszystkich, a nie tylko wybranych. Nie tylko ty popełniasz błędy, nie tylko tobie była zwracana uwaga. Ale jeżeli ze względu na to będę musiała cenzurować posty innych, muszę odnosić się również do twoich.
                  Nigdy również nie napisałam ci niczego co miałoby cię skłonić do opuszczania forum, mimo iż nie musimy się we wszystkim zgadzać.

        • boziaj Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 28.01.12, 09:51
          > Nie ma odcienia skóry chłodnożółtego. ;-)
          no nie wiem, plastykiem nie jestem, ale wiki podaje, ze
          "Żółty może być tonem ciepłym lub zimnym.
          kolor ciepły, kolor o odcieniu lekko czerwonawym, nazywamy żółty słoneczny
          barwa zimna to ton o odcieniu lekko zielonkawym nazywanym często żółty cytrynowy"
          jakkolwiek strasznie to brzmi, to ja mam odcien skory zblizony do zoltocytynowego ;)
          z podkładów Lucy Minerals teoretycznie najlepiej stapia mi sie ze skórą Pale Olive, ale lepiej wygladam z domieszką Creamy Olive (a latem jeszcze Medium Caramel).
          Dior Forever ivory testowałam (dzieki za podpowiedzi :)), odcień całkiem niezły, ale niestety nie idealny. Z kolei tych nowych odcieni, wygladajacych w necie na jasne i żółte nigdzie w sklepach nie namierzyłam
          • pierwszalitera Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 28.01.12, 13:01
            boziaj napisała:

            > kolor ciepły, kolor o odcieniu lekko czerwonawym, nazywamy żółty słoneczny
            > barwa zimna to ton o odcieniu lekko zielonkawym nazywanym często żółty cytrynow
            > y"
            > jakkolwiek strasznie to brzmi, to ja mam odcien skory zblizony do zoltocytynowe
            > go ;)

            No tak, ale to nie dotyczy kosmetycznego podziału. Kolory skóry nie są nigdy zielono-chłodne. Chłodne oznaczają dużą porcję różowego, ciepłe dużą porcję żółtego. Kolor alabaster ma Clinique, ale to bardzo jasny kolor. Jasne podkłady Bobbi Brown mają podobno sporo żółtego w sobie.
            • izas55 Bobbie Brown 28.01.12, 13:21
              Właściwie wszystkie podkłady Bobbie Brown mają w sobie domieszkę żółtego. Bodajże ona była pierwszą, która zrobiła to na taką skalę, twierdząc, że żółte domieszki na znakomitej większości skór wyglądają lepiej i maskują niedoskonałości.
        • ananke666 Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 28.01.12, 10:09
          pierwszalitera napisała:

          > Nie ma odcienia skóry chłodnożółtego. ;-) Jeżeli masz żółto zielonkawą tonację,
          > to jesteś zdecydowanie ciepłym odcieniem

          Nieprawda. Tzn nie wiem, jakim odcień ma skóra Boziaj, ale ogólnie napisałaś bzdurę.
          • pierwszalitera Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 28.01.12, 12:28
            ananke666 napisała:

            > Nieprawda. Tzn nie wiem, jakim odcień ma skóra Boziaj, ale ogólnie napisałaś bz
            > durę.

            Zanim wyrzucisz mi pisanie bzdury, to udowodnij mi to proszę. Wydaje mi się bowiem, że mam sporą wiedzą na kosmetyczne tematy i wiem, jak dzielą się kolory podkładów. Żółte określane są zwykle jako ciepłe, różowe jako chłodne. Pomiędzy są neutralne określane jako beżowe. Jeżeli masz jakieś inne wiadomości, źródła itp, to podziel się z nami tutaj, chętnie dowiem się czegoś nowego. Ja ostatnio przy okazji szukania podkładów mineralnych znalazłam nawet ładną tabelę.
            Po lewej masz podkłady zółte, czyli ciepłe, po prawej różowe, czyli chłodne. Te żółe jasne nie wyglądają bardzo ciepło, w potocznym tego słowa znaczeniu, niektóre wpadają w zieleń. Podobnie jak ciemne różowe wyglądają jak mocno opalone, niemalże pomarańczowe i niewprawione oko nie dopatruje się w nich chłodnej czerownej farby. Ale tak dzieli się to w kosmetyce. Większość podkładów dostępnych w sklepach nie ma literki określającej tonację, więc ludzie widząc coś brązowego określają to jako ciepłe. A nawet wspomniany tu Mac dzieli kolory na złote/oliwkowe i różowe. Jasna oliwka jest więc ciepła.
            I zaoszczędź sobie proszę osobistych reakcji w stylu - pierwszalitera coś napisała, więc muszę koniecznie dać kontra. To nieco dziecinne.
            • ananke666 Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 28.01.12, 13:21
              > I zaoszczędź sobie proszę osobistych reakcji w stylu - pierwszalitera coś napis
              > ała, więc muszę koniecznie dać kontra. To nieco dziecinne.

              Jesteś potwornie próżna, jeśli posądzasz mnie o takie reakcje. Zgadzam się z tobą tam, gdzie uważam, że masz rację - o ile pamiętam, jak dotąd wielokrotnie, a nie zgadzam się tam, gdzie uważam, że racji nie masz. Proste.

              Nie muszę udowadniać ci niczego tabelami. Mam lustro. I siostrę w podobnym typie.
              Mam chłodny odcień skóry, z żółtawymi czy oliwkowymi tonami. Opalam się dość szybko i jest to zdecydowanie zimny kolor. Zimniejszy nawet niż u mojej przyjaciółki, bladej, czarnowłosej i zielonookiej modelowej Zimy. Wystarczy porównać nasze opalone przedramiona. W ciepłych kolorach wyglądam źle. Jedyny cień, który ma cieplejszy kolor, a który mnie nie szpeci, to złota, lśniąca oliwka, tzw. stare złoto. Reszta się absolutnie nie nadaje.

              Poza żółtawym tonem skóry (najsilniej widocznym przy skroniach, szczęce, szyi i wokół oczu) nie mam żadnych innych cech cery w odcieniu ciepłym. Żyły prześwitują mi bardziej na fioletowo. Opalam się, jak wspomniałam, na zimny kolor, kilka razy słyszałam nawet, że jest nietypowo zimny. Nie do twarzy mi w ubraniach o ciepłych barwach, a są i takie, w których wyglądam jak w pierwszym stadium żółtaczki (turkus). Włosy mam ciemne, w zimnym odcieniu, oczy ciemnobrązowe, brwi i rzęsy prawie czarne.

              Odszczekam, jeśli ktoś mi udowodni, że można mieć zimny kolor opalenizny, zimne kolory wszelakiego uwłosienia, wyglądać fatalnie w ciepłej kolorówce i ciuchach a dobrze w zimnej i mieć przy tym ciepły odcień skóry. Bo chwilowo w to nie wierzę.
              • teresa104 Wygląda mi tio na klasyczny konflikt 28.01.12, 13:48
                języka ogólnego z językiem branżowym. W języku ogólnym nie ma cieplejszego koloru od czerwieni, bez wdawania się w niuanse. Jeśli zatem coś zawiera w sobie czerwony, powinno mieć kolor ciepły. Zółty też kojarzy się z ciepłem, światłem, też jest kolorem ciepłym. A który kolor uważany jest za cieplejszy: czerwony czy żółty? Czerwony.
                Tymczasem "branża" przyjęła, że różowawe będzie nazywać zimnymi, żółtawe ciepłymi. I w dechę. Tylko żeby się w tym zorientować trzeba mieć przewodnika, chłopski logiczny rozum przeszkadza.
                Dlatego uważam, że nie ma się o co kłócić. Moja skóra jest żółtawa, odcień chłodny. Pacykuję się mergulum żółtawym z grupy ciepłych. Nie rozumiem tego, a działa. Jeśli inny producent przedstawi tabelę, gdzie żółtawe odcienie ulokuje w klasie marsjańskich, a czerwonkawe w wenusjańskich, będę paćkać marsjańskie.
                • pierwszalitera Re: Wygląda mi tio na klasyczny konflikt 28.01.12, 14:16
                  teresa104 napisała:

                  > języka ogólnego z językiem branżowym. W języku ogólnym nie ma cieplejszego kolo
                  > ru od czerwieni, bez wdawania się w niuanse. Jeśli zatem coś zawiera w sobie cz
                  > erwony, powinno mieć kolor ciepły. Zółty też kojarzy się z ciepłem, światłem, t
                  > eż jest kolorem ciepłym. A który kolor uważany jest za cieplejszy: czerwony czy
                  > żółty? Czerwony.

                  No masz rację, ale w jednym się mylisz. ;-) Czerwień nie jest w ogóle z założenia kolorem ciepłym. Wystarczy przejrzeć sobie też kolory pomadek. Istnieją takie z większą ilością niebieskiego i takie z większą ilością żółtego.
                  Tu masz kolor party red Clinique, który określany jest przez producenta jako chłodna, niebieska czerwień:https://www.kissandmakeup.tv/clin%20red%20lips-thumb-430x300.jpg

                  A tu kolor tej samej marki tobasco, czyli ciepła czerwień:
                  https://www.bio-clinique.ru/UserFiles/Image/95%20Tabasco.jpg
                  • teresa104 Re: Wygląda mi tio na klasyczny konflikt 28.01.12, 14:31
                    W języku ogólnym czerwień nie jest ciepła, czy w języku branży kosmetycznej? Pomińmy na chwilę fakt istnienie niezliczonej ilości odcieni czerwonego, skupmy się na tym, jaki kolor wizualizuje sobie człowiek naszej kultury, myśląc o cieple.

                    Twoje wyrażenie "No masz rację, ale w jednym się mylisz. ;-) Czerwień nie jest w ogóle z założenia kolorem ciepłym. Wystarczy przejrzeć sobie też kolory pomadek." właśnie zawiera ten konflikt socjolektu kosmetycznego z językiem ogólnym. Nic dodać, nic ująć, idealne zobrazowanie tego, co napisałam wyżej.
                  • pierwszalitera Re: Wygląda mi tio na klasyczny konflikt 29.01.12, 20:03
                    kasica_k napisała:

                    > teresa104 napisała:
                    > > języka ogólnego z językiem branżowym.
                    >
                    > Trafna diagnoza moim zdaniem.

                    Nie potrzeba wielkiego intelektu, by coś takiego zauważyć. ;-) Sama widzisz więc, że dyskusja porusza się na innych płaszczyznach i dotyczy innych rzeczy, bynajmniej nie sprawy nazewnictwa kolorów podkładów. Mogłabym więc darować sobie wszystkie argumnety dotyczące kosmetycznej branży, druga strona chce być koniecznie na nie.
                    • kasica_k Re: Wygląda mi tio na klasyczny konflikt 29.01.12, 21:06
                      pierwszalitera napisała:
                      > kasica_k napisała:
                      >
                      > > teresa104 napisała:
                      > > > języka ogólnego z językiem branżowym.
                      > >
                      > > Trafna diagnoza moim zdaniem.
                      >
                      > Nie potrzeba wielkiego intelektu, by coś takiego zauważyć. ;-)

                      Skoro więc się z tym zgadzasz, to nie wiem, czemu twierdziłaś, że nie można mieć cery żółtawej o chłodnym odcieniu? Rozumiem, że chodziło ci o to, że podkład z przewagą żółtego wg producentów kosmetyków zawsze nazywany jest ciepłym, a czerwonego - chłodnym? Ja prawdę mówiąc tego nie zauważyłam, przymiotniki "chłodny" i "ciepły" wcale nie są obowiązkowo używane (inna sprawa, że czerwienie i żółcie są różne i miewają zarówno ciepłe, jak i chłodne odcienie). No ale jeśli nawet tak jest - producenci mogą sobie przecież żonglować nazewnictwem jak chcą i układać dowolne tabelki w zależności od tego, jakie barwy mają w swojej ofercie. My dobierając kolor podkładu do skóry możemy się kierować li i jedynie naszym wzrokiem i wyczuciem barw, przy czym efekty bywają nieraz zaskakujące i coś, co według producenckich klasyfikacji niby nie pasuje, w realu może okazać się wręcz strzałem w dziesiątkę. Tyle moim zdaniem wynika z tej dyskusji, a jeśli źle coś zrozumiałam, to chętnie się dowiem, o co właściwie się rozchodzi, gdyż temat ów aktualnie żywo mnie interesuje :)
                      • pierwszalitera Re: Wygląda mi tio na klasyczny konflikt 29.01.12, 21:36
                        kasica_k napisała:

                        > Skoro więc się z tym zgadzasz, to nie wiem, czemu twierdziłaś, że nie można mie
                        > ć cery żółtawej o chłodnym odcieniu? Rozumiem, że chodziło ci o to, że podkład
                        > z przewagą żółtego wg producentów kosmetyków zawsze nazywany jest ciepłym, a cz
                        > erwonego - chłodnym?

                        Zdaje się w większości moich wypowiedzi podkreślałam, że chodzi o określenia stosowane w branży kosmetycznej. Nie wiem co miałam jeszcze do tego dodać, by uniknąć nieporozumienia.
                  • ananke666 Re: Wygląda mi tio na klasyczny konflikt 29.01.12, 21:57
                    > Trafna diagnoza moim zdaniem.

                    Z tym się mogę zgodzić, tylko faktycznie wymaga to przewodnika i starannego uzgodnienia, o czym właściwie się rozmawia, o tym, co się jak nazywa, czy o tym, jakie coś jest. Bo w branży to może i pomarańcza nazywać się zimniejsza niż cytryna, ale taka nie była, nie jest i nie będzie. EOT.
              • pierwszalitera Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 28.01.12, 13:57
                ananke666 napisała:

                > Nie muszę udowadniać ci niczego tabelami. Mam lustro. I siostrę w podobnym typi
                > e.

                No super, anegdoktyczny przykład wzniesiony do zasady. ;-) Nie wiem, jaki masz kolor cery, wiele osób się już pomyliło w określeniu własnego odcienia. Nie wiem też, czy twoja zielonooka przyjaciółka jest zimą. Chciałam tylko byś pokazała mi, gdzie się myliłam, określając cerę z żółtą tonacją jako ciepłą. Ja jestem kolorem ciepłym i w złotej, lśniącej oliwce jest mi też doskonale. To nawet jeden z moich lepszych kolorów, obok bardzo jasnego popielatego. A turkusy bywają też różne, zwykle są chłodne i też w większości wyglądam choro. Więc gdzie pewność, że jesteś chłodnym typem? I co oznacza zimny kolor opalenizny? Taki w którym brakuje czerwonych elementów i dominuje żółto - zielony? Przecież to oznacza dokładne przeciwieństwo.
                • ananke666 Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 28.01.12, 15:47
                  > No super, anegdoktyczny przykład wzniesiony do zasady. ;-) Nie wiem, jaki masz
                  > kolor cery [...] Nie wie
                  > m też, czy twoja zielonooka przyjaciółka jest zimą.

                  Brawo, skoro ty nie wiesz, to znaczy, że ja się mylę.
                  W ten sposób się nie dogadamy, nie widzisz mnie, więc siłą rzeczy niczego nie mogę ci udowodnić. Tylko należałoby określić, o czym rozmawiamy. O tym, jaki kolor ma skóra, czy o tym, jak się nazywa kolor podkładu?

                  > Więc gdzie pewność, że jesteś chłodnym typem?

                  A jak się określa odcień skóry?

                  > I co oznacza zimny kolor opalenizny?

                  Ło matko, ruszże głową i wyobraź sobie brąz cieplejszy i brąz zimniejszy. Jeden z domieszką miodu, a drugi z domieszką szarości. Nie wiem, czy dominuje żółtozielony, bo od razu mam przed oczami żabę. Powiedziałabym, że jest przydymiony, bardziej ziemisty (blee, ale przecież się nie oskrobię).
                  • pierwszalitera Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 28.01.12, 20:36
                    ananke666 napisała:

                    > A jak się określa odcień skóry?

                    Zobacz tu:
                    www.prettyyourworld.com/colortheory.html
                    I tu masz chłodne typy:
                    www.prettyyourworld.com/summerpalettes.html
                    www.prettyyourworld.com/winterpalettes.html
                    A jeżeli chodzi o cerę, to chłodny typ clear winter opisany jest na przykład:
                    Dominant Characteristic is Clear:
                    Bright or sparkling eyes, usually blue or hazel or green
                    The whites of the eyes are very white. Skin can have an element of warmth to them
                    Hair is naturally black or dark brown
                    Czyli chłodne typy mogą mieć cieplejszy odcień cery.
                    • ananke666 Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 28.01.12, 23:36
                      > Zobacz tu:

                      To było pytanie retoryczne ;) Wiem, jak się określa typy. I na pewno nie jest to bazowanie na palecie podkładów jakiegoś producenta. Nawiasem mówiąc, mnie uczono, że są cztery palety odcieni podkładów, nie dwie.

                      > Skin can have an element of warmth
                      > to them

                      Ale ten element of warmth chyba się nie opali na cholernego burka.

                      > Czyli chłodne typy mogą mieć cieplejszy odcień cery.

                      Dlatego wcześniej napisałam o skórze, nie o typie. Moja skóra nawet bez żadnych włosów będzie wyglądać kiepsko w ciepłych kolorach, jak przybrudzona.
                      • pierwszalitera Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 29.01.12, 02:10
                        ananke666 napisała:

                        > Dlatego wcześniej napisałam o skórze, nie o typie. Moja skóra nawet bez żadnych
                        > włosów będzie wyglądać kiepsko w ciepłych kolorach, jak przybrudzona.

                        Tylko dla stwierdzenia faktów, zarzuciłaś mi pisanie bzdur, bo napisałam, że cera w żółtej tonacji zawsze jest ciepła. Argumentowałaś to tym, że podobno jesteś zimnym typem i niedobrze ci w ciepłych kolorach, jednak skórę masz żółtawą. Ergo istnieje żółto-chłodna skóra. No więc nie istnieje. Może być tylko tak, że niektóre chłodne typy urody mają ciepłą cerę. Ten twój opalony kolor skóry też nie jest pewnie zimny, to tylko błąd w określeniu, bo większości ludziom się wydaje, że jak skóra nie jest ceglasta, to nie jest ciepła. A ceglasta, znaczy z dużą ilością różu, to w kosmetyce właśnie kolor chłodny. Twoja nie opala się wcale na czerwono, tylko na oliwkowo-brudnobrązowo, czyli kosmetycznie jest kolorem ciepłym. ;-)
                        Jeżeli chcesz to popatrz niżej i powiedz, jako kolor ma twoja opalona skóra, bardziej po lewej, czy po prawej stronie tabeli?
                        https://www.mineral-puder.de/images/farbpalette/MF_Palette_460.gif
                        • kasica_k Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 29.01.12, 05:02
                          pierwszalitera napisała:
                          > Ergo istnieje żółto-chłodna skóra. No więc nie istnieje.

                          Ale zaraz, nic nie rozumiem. Skoro istnieje chłodny odcień żółtego, dlaczego miałaby nie istnieć żółto-chłodna skóra? I co mają do tego tabelki kolorów podkładów i nazewnictwo stosowane przez ich producentów? Przecież one tylko odzwierciedlają asortyment produktów, a nie gamę kolorów ludzkiej skóry...
                          • boziaj natura a producenci 29.01.12, 13:46
                            no własnie
                            kilka lat temu kupując stanik stacjonarnie w moim miescie kobiety mialy miec prawo obwody 75 i wiecej, ew. nizsze, ale to tylko nastolatki z miseczką AA, A i ew. B.
                            analogicznie teraz nie mają chłodnożółtej skóry, bo producenci stwierdzili ze takiej skóry nie ma ;)
                            ja sie tam nie upieram nad nazewnictwem, moge mieć podkład o dowolnej nazwie, ale wlasnie znalazłam miśka mojego synka; jest żółty z żółtą czapeczką, tyle że "sierść" jest żółtomiodowa, ciepła, a czapeczka żółtolimonkowa, zimna
                            i moja skóra potrzebuje podkładu z domieszką tej limonkowej żółci, serio
                            żadne jasne, wystarczająco jasne, a nawet bardzo jasne złocistości nie robią jej dobrego efektu

                            • pierwszalitera Re: natura a producenci 29.01.12, 15:18
                              boziaj napisała:

                              > żadne jasne, wystarczająco jasne, a nawet bardzo jasne złocistości nie robią je
                              > j dobrego efektu

                              Bo tu znowu mylisz pojęcia. ;-) Piszesz złocistości, ale to znacza tylko, że te "złociste" kolory mają więcej beżu, czyli mają już więcej czerwonych (chłodnych) pigmentów, które twojej skórze nie pasują. Więc te złocistości są teoretycznie już dla ciebie za zimne. Ty potrzebujesz kolorów, które mają tych czerwonych pigmentów jak najmniej i wyglądają zielono-oliwkowo. Wcale nie jest łatwo coś takiego dostać, do tego jeszcze odpowiednio jasnego. Większość prodcuentów, jeżeli mają w ogóle już w asortymencie bardzo jasny kolor, to robią ten kolor stosunkowo neutralny, znaczy beżowy, czyli ani zbyt żółty, ani zbyt różowy. By pasował większości bledziaków. ;-) W rzeczywistości trzeba więc robić zawsze jakiś kompromis i mieć nadzieję, że ten ton za dużo żółtości, albo ton za dużo różu nie będzie przy tym jasnym kolorze, aż tak bardzo rzucał się w oczy. Nie chcę się mieszać w twoją rodzinną historię, ale możliwe, że masz jakieś azjatyckie geny i najlepszy make up znalazłabyś w Japonii. ;-) Pamiętam, że wiele lat temu, kiedy filtry UV nie były jeszcze modne i opalanie należało do standardu, to jasno-żółtawe odcienie, których ja potrzebuję, produkował tylko Shiseido. Na mnie wszelkie normalne beże, piaski nawet te najjaśniejsze light i złocistości wyglądają jak pomarańczka. ;-) Są za chłodne. ;-)
                              • izas55 Re: natura a producenci 29.01.12, 15:40
                                pierwszalitera napisała:

                                > te
                                > "złociste" kolory mają więcej beżu, czyli mają już więcej czerwonych (chłodnyc
                                > h) pigmentów, (...) Więc te złocistości są teoretycz
                                > nie już dla ciebie za zimne.

                                A to się dowiedziałam ciekawych rzeczy, że złocisty jest zimny i czerwony. Ciekawe czego jeszcze się dowiemy od ciebie.
                              • boziaj Re: natura a producenci 29.01.12, 16:19
                                mój odcień skóry moze sie nazywac nawet gorący-jasno-żółty, byle byle oznaczało to jasny limonkowo-żółty
                                co prawda mi on nadal wyglada na chłodną barwę, a złoty na ciepłą, ale na teoriach koloru nie znam się i się z tym nie kryję ;)
                                  • teresa104 Ruskie złoto 30.01.12, 05:42
                                    Właśnie. Było na przykład złoto, które rodacy przywozili z Cececepe jako lokatę zysków z mieżdunarodnej spiekulacji. Ruskie złoto było czerwone jak rewolucja proletariacka. Zimne czyli.
                          • ananke666 Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 29.01.12, 10:20
                            I wyjdzie na to, że żółtozielony jest w kosmetyce cieplejszy niż pomarańczowy, albowiem pomarańczowy zawiera więcej czerwonego, który w kosmetyce jest chłodny. Bardzo logiczne, doprawdy.

                            Niestety poruszam się w kategoriach bardziej obiektywnych i zimny kolor to dla mnie taki, który harmonizuje z zimnymi barwami, a nie odcina się od nich temperaturą.
                            • pierwszalitera Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 29.01.12, 13:04
                              ananke666 napisała:

                              > I wyjdzie na to, że żółtozielony jest w kosmetyce cieplejszy niż pomarańczowy,
                              > albowiem pomarańczowy zawiera więcej czerwonego, który w kosmetyce jest chłodny
                              > . Bardzo logiczne, doprawdy.
                              >
                              > Niestety poruszam się w kategoriach bardziej obiektywnych i zimny kolor to dla
                              > mnie taki, który harmonizuje z zimnymi barwami, a nie odcina się od nich temper
                              > aturą.

                              Ale tu nie chodzi o obiektywe kolory w czystej postaci, tylko o kolory skóry, a te nie są nigdy żółte, czy różowe, tylko są zawsze jakimiś mieszankami bieli, beżu i brązu. I tez z przewagą żółtego są ciepłe, a te z przewagą czerwonego są chłodne. To nie jest aż takie trudne do uchwycenia. ;-) Jeżeli chcesz się przy czymś upierać i tupać nóżkami, bo powinno być twoim zdaniem logiczne, to proszę bardzo, ale teraz rozumiem, że ludzie nie potrafią dobrać sobie podkładu, czy określić swojego typu. To tak jakbyś się upierała, że brytyjski rozmiar 32 jest na 32 cale, a to przecież jest też tylko umowne oznaczenie, a reguła dobrania jest dosyć prosta.
                              • izas55 Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 29.01.12, 14:10
                                > Ale tu nie chodzi o obiektywe kolory w czystej postaci, tylko o kolory skóry, a
                                > te nie są nigdy żółte, czy różowe, tylko są zawsze jakimiś mieszankami bieli,
                                > beżu i brązu. I tez z przewagą żółtego są ciepłe, a te z przewagą czerwonego s
                                > ą chłodne.

                                A azjatki? Albo inne etniczne odcienie skóry? One nie są biało-beżowo brązowe. I takie na przykład Chinki z żółtą skórą i kruczoczarnymi włosami nijak nie są w ciepłym odcieniu. Obiektywnie nie są.
                                • pierwszalitera Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 29.01.12, 14:55
                                  izas55 napisała:

                                  > A azjatki? Albo inne etniczne odcienie skóry? One nie są biało-beżowo brązowe.
                                  > I takie na przykład Chinki z żółtą skórą i kruczoczarnymi włosami nijak nie są
                                  > w ciepłym odcieniu. Obiektywnie nie są.

                                  One są żółto-brązowe. ;-) A tak na serio, to czytałam właśnie, że Hinduski są w większości typami chłodnymi, dlatego świetnie wyglądają w kolorach typu fuksja i turkus. "Obiektywnie", znaczy w potocznej ocenie, byłyby pewnie przez jakiegoś kolorystycznego "ekspertę", określone jako ciepłe, bo są przecież takie brązowo- opalone. ;-) Chinki mają za to ciepły, czyli żółty odcień skóry, podobnie Japonki, dlatego na japońskim rynku można łatwiej dostać ekstremalnie jasne, prawie białe, ale żółtawe podkłady. Tam taki alabastrowy kolor uchodzi za ideał. Jak to się ma do kruczych włosów, to nie wiem, ale podawałam już przykład, że chłodny typ urody typu zima, może mieć ciepłą cerę, to się nie wyklucza. Przecież występująca w naszej szerokości geograficznej rudowłosa jesień (ciepły typ), też może mieć bladą cerę z różowawą tonacją.
                                  • izas55 Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 29.01.12, 15:34
                                    > Chinki mają za to ciepły, czyli żółty odcień skóry, podobnie
                                    > Japonki,

                                    To co, to teraz się będziemy przerzucać tym, że wg ciebie Chinki lub Japonki mają ciepły odcień skóry a według mnie chłodny? Czy ty na prawdę nie widziałaś nigdy Chinki, Wietnamki ani Japonki w realu?
                                    Jasność ich skóry nie ma nic wspólnego z chłodnym/ciepłym odcieniem. I z alabastrowym ideałem też to nie ma nic wspólnego. Ja wiem, że można mieć chłodny odcień włosów i ciepły skóry, ale to zupełnie nie znaczy, że żółty odcień skóry jest ciepły bo ty tak sobie wymyśliłaś.

                                    A już tak poza tym to ja bym nie stosowała podziału ciepły/zimny na podstawie ilości żółtego vs czerwonego, a raczej pomarańczowego vs niebieskiego.
                                    • pierwszalitera Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 29.01.12, 16:07
                                      izas55 napisała:

                                      > To co, to teraz się będziemy przerzucać tym, że wg ciebie Chinki lub Japonki ma
                                      > ją ciepły odcień skóry a według mnie chłodny? Czy ty na prawdę nie widziałaś ni
                                      > gdy Chinki, Wietnamki ani Japonki w realu?


                                      Z całym szacunkiem, ale teraz naprawdę przesadzasz. Wiem, że czujesz się tu autorytetem non plus ultra, który każdą moją wypowiedź musi skorygować swoją kompetencją, ale zastanów się, czy aby w tym przypadku nie mam jednak racji, bo ta dyskusja przypomina powoli kopanie się z koniem. Ponieważ jestem pewna tego co napisałam na temat podziałów kolorów w kosmetyce i nie mam ochoty, by za chwilę wylano mi na głowę wiadro pomyjów, kończę z mojej strony ten temat.
                                        • pierwszalitera Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 29.01.12, 19:57
                                          kasica_k napisała:

                                          > Ale po co tak się obruszać tylko dlatego, że ktoś ma inne zdanie? Nie zauważyła
                                          > m, by ktokolwiek cię tu kopał ani wylewał coś na głowę, no ale twój wybór :)

                                          Ależ nie, ja chętnie dyskutuję długo i na każdy temat, ale zaczyna mnie nudzić, gdy ktoś nie odnosi się do moich merytorycznych argumentów i osobistą dewaluacją próbuje udowodnić mi, że jestem idiotką. Każdy może mieć swoje zdanie i może napisać, że kategorie używane w kosmetyce wydają mu się nielogiczne, czy w jakiś inny sposób się nie podobają. Być może podchwyciłabym nawet temat, ale takie "pierwszalitera pisze bzdury i nie może mieć racji, bo to piewszalitera" nie prowadzi do niczego. Nie bardzo wiem więc, o czym tu jeszcze dyskutować.
                                      • izas55 Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 29.01.12, 21:22
                                        Czy dla ciebie każda dyskusja w której inni mają swoje zdanie i nie zgadzają się z twoim jest personalnym atakiem na ciebie? Odniosłam wrażenie, że to właśnie ty masz ogromną potrzebę bycia ekspertem we wszystkim, ja wyrażam swoją opinię do której mam prawo i do której z resztą prawo masz ty. Jeżeli się z tobą nie zgadzam to staram się to komunikować w przejrzysty sposób, w mojej opinii w niczym nie przypomina to kopania się z koniem. W żadnym miejscu tego wątku nie było żadnego personalnego ataku, zresztą zaręczam, że zostałby ocenzurowany, niezależnie od tego kto na kogo by napadał. Dyskusje mają często to do siebie, że bywają burzliwe. Ale tak samo będę broniła twojego prawa do opinii (choćbym się z nim nie zgadzała), jak i innych uczestniczek tego forum.

                                        I przy okazji chciałabym podsumować ten wątek, żeby zakończyć to dość bezsensowne bicie piany.
                                        1. Wiele osób nie zgadza się z twoim poglądem, że żółty podkład znaczy zawsze ciepły, a czerwony zawsze zimny. A fakt, że ty i niektórzy producenci chcecie nazywać podkłady o dużym dodatku żółtego nie musi mieć pokrycia w rzeczywistym kolorycie skóry danej osoby.
                                        2. Producenci nazywają swoje podkłady w sposób dowolny, kolory w jednej firmie nie pokrywają się z kolorami w innych.
                                        3. To że kolor podkładu jest określony przez producenta jako ciepły nie oznacza, że nie będzie pasował osobie o chłodnej karnacji/typie kolorystycznym. Należy więc próbować, próbować i jeszcze raz próbować
                                        • pierwszalitera Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 29.01.12, 21:39
                                          izas55 napisała:

                                          > Odniosłam wrażenie, że to właśnie
                                          > ty masz ogromną potrzebę bycia ekspertem we wszystkim, ja wyrażam swoją opinię
                                          > do której mam prawo i do której z resztą prawo masz ty.

                                          Nie przyklejaj mi własnych intencji.


                                          > 1. Wiele osób nie zgadza się z twoim poglądem, że żółty podkład znaczy zawsze c
                                          > iepły, a czerwony zawsze zimny. A fakt, że ty i niektórzy producenci chcecie na
                                          > zywać podkłady o dużym dodatku żółtego nie musi mieć pokrycia w rzeczywistym ko
                                          > lorycie skóry danej osoby.

                                          Drobna uwaga. Nie niektórzy, a wszyscy producenci, ale ty znowu wiesz lepiej.
                                          • anne_stesia Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 29.01.12, 22:05
                                            > Drobna uwaga. Nie niektórzy, a wszyscy producenci, ale ty znowu wiesz lepiej.

                                            Spora część producentów w ogóle nie rozgranicza kolorów na ciepłe lub zimne. Inna część rozgranicza, ale nie przy pomocy ilości żółtego i czerwonego w składzie. W zasadzie podział na odcienie z dodatkiem żółtego i z dodatkiem czerwonego lub beżowe widzę po raz pierwszy w linkowanej przez Ciebie tabelce.
                                            Nie ale ja nie twierdzę, że znam wszystkich producentów.
                                            • pierwszalitera Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 29.01.12, 22:19
                                              anne_stesia napisała:

                                              > Inna część rozgranicza, ale nie przy pomocy ilości żółtego i czerwonego w składzie.

                                              Ach tak? A w jaki sposób? I skąd o tym wiesz? Potrafisz to jakoś udowodnić? Podać jakiś przykład? Ta tabela, którą podałam, to tylko jeden z przykładów na całkiem normalny podział kolorów w kosmetycznej branży. I jestem zaskoczona, że tak mało osób o tym wie, bo to nie jest żadna nowość.
                                              • kasica_k Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 29.01.12, 23:11
                                                Z szybkiego przeszukania wynika, że np. u MACa kolory z większą ilością czerwonego są oznaczone W (Warm), a żółtego - C (Cool) (i to się zgadza, te żółtawe naprawdę wyglądają chłodniej, przynajmniej na moje oko), a takie Meow Cosmetics większości swoich odcieni w ogóle nie klasyfikuje jako chłodne albo ciepłe. Ale tak naprawdę to przecież wyłącznie nazewnictwo i nie mam pojęcia, po co się o to kłócić? To tak, jakbyśmy się spierały o to, czy half-cupy Freya to są half-cupy czy balconette, skoro Masquerade w swoim katalogu staniki o podobnym poziomie zabudowania nazywa balconette'ami, a Freya - half-cupami. Kto ma "rację"? Nieważne, ważne, jak dobrać do biustu...
                                                • pierwszalitera Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 30.01.12, 11:51
                                                  kasica_k napisała:

                                                  > Z szybkiego przeszukania wynika, że np. u MACa kolory z większą ilością czerwon
                                                  > ego są oznaczone W (Warm), a żółtego - C (Cool) (i to się zgadza,

                                                  A robiłaś test na dobranie koloru na ich stronie? Ja wybrałam jako kolor mojej skóry złoty/oliwkowy (do wyboru był jeszcze różowy) i jako dopasowane kolory podkładów wyrzuciło mi te z literkami C. Kiedy zmieniłam kolor skóry na różowy jako dopasowe kolory wyrzuciło mi NW. Czy potrafisz więc mi to wytłumaczyć? Jesteś pewna, że C oznacza cold albo cool? To brzmi wprawdzie logicznie, ale czy marka naprawdę ma to na myśli? A może test jest błędny?
                                    • kasica_k Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 29.01.12, 19:36
                                      izas55 napisała: .
                                      >
                                      > A już tak poza tym to ja bym nie stosowała podziału ciepły/zimny na podstawie i
                                      > lości żółtego vs czerwonego, a raczej pomarańczowego vs niebieskiego.

                                      O to, to, zwłaszcza z tym niebieskim. Np. kolor różowy bywa chłodny nie ze względu na zawartość czerwieni, tylko ze względu na zawartość niebieskiego właśnie.
                                      • pierwszalitera Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 29.01.12, 19:44
                                        kasica_k napisała:

                                        > izas55 napisała: .
                                        > >
                                        > > A już tak poza tym to ja bym nie stosowała podziału ciepły/zimny na podst
                                        > awie i
                                        > > lości żółtego vs czerwonego, a raczej pomarańczowego vs niebieskiego.
                                        >
                                        > O to, to, zwłaszcza z tym niebieskim. Np. kolor różowy bywa chłodny nie ze wzgl
                                        > ędu na zawartość czerwieni, tylko ze względu na zawartość niebieskiego właśnie.
                                        >


                                        Sorry, ale możecie sobie wymyślać kryteria jakie chcecie. Nie zmieni to faktu, że liczy się tu tylko żółty i czerwony.
                              • ananke666 Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 29.01.12, 15:32
                                Tak, wmów mi jeszcze, że to tak, jakbym się upierała, że rozmiar 36 jest na 36 kilo. Albo centymetrów. Albo coś jeszcze innego ciekawego.

                                Podkład dobieram do siebie, nie patrząc, czy nazywa się on Boska Róża z Ogrodu Mahometa, czy Sraka Praptaka albo zgoła K2 i po której stronie palety leży. Zlewa się ze skórą albo lekko poprawia jej kolor - jest ok. Co oszczędza mi zawracania sobie głowy kombinacjami myślowymi, dlaczego w kosmetyce cytryna ma odcień cieplejszy niż pomarańcza, względnie czemu miodowa opalenizna koleżanki jest zimniejsza niż moja bura i w związku z tym jak mam się malować i w którym kolorze bardziej mi do twarzy.
                                • pierwszalitera Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 29.01.12, 15:55
                                  ananke666 napisała:

                                  > Podkład dobieram do siebie, nie patrząc, czy nazywa się on Boska Róża z Ogrodu
                                  > Mahometa, czy Sraka Praptaka albo zgoła K2 i po której stronie palety leży. Zle
                                  > wa się ze skórą albo lekko poprawia jej kolor - jest ok.

                                  No to masz szczęście, że coś dostępnego w handlu ci się zlewa i nie musiałaś się nigdy nad tym zastanawiać. Mnie się nigdy nie zlewało, dlatego musiałam zadać sobie pytanie dlaczego i szukać celowo czegoś, co ma szansę się zlewać.
              • teresa104 Żyły 28.01.12, 14:02
                prześwitują mi na zielono:) W turkusach, w morskich uwielbiam właśnie to, że jestem jeszcze bardziej żółta, bardzo mi się podoba ten efekt, nie ma lepszego sposobu, by od ręki pozbyć się wszelkich naczynek na polikach, jak zapętać na szyi turkusowy szal. Nagle wszystko gra, zęby białe, białka oczu białe, tęczówka wyrazista.
                • anne_stesia Żyły a karnacja 28.01.12, 15:28
                  O widzisz!
                  Moje żyły to jedyny dowód, że mogę nie być latem. Są niebiesko-zielone raczej. Dzisiaj przynajmniej, bo kiedyś wydawały mi się sine. Ponadto te na grzbiecie dłoni są zielonkawe, a już te w nadgarstku są co niektóre fioletowe.
                  Opalam się... no zawsze mi się wydawało, że złotawo, choć w bólach i z trudem.
                  Byłam naturalnie jasną blondynką. Aktualnie mam na głowie średni brąz i wszyscy mi mówią "po co Ci był ten blond, dobrze, że wróciłaś do naturalnych". -.- Brąz jest w odcieniu zimnym 5.1/6.1.3. Brwi i rzęsy hennowane na czarno - są na tyle rzadkie, że mogę i nie wyglądam karykturalnie.
                  Ogólnie zaskoczona jestem tym, że mogłam przefarbować się o jakies 4-5 stopni i po przyciemnieniu oprawy oczu wyglądam świetnie.
                  Maluję się głównie brązami. W szarościach (polecanych blondynkom i letnim karnacjom) wyglądam jak brudna i chora. Brązy ładnie współgrają i są dyskretniejsze. Poza tym chyba nie wiem w czym mi dobrze z makijażu... Jak kiedyś zrobiłam sobie zielone oko z filmiku Lisy Eldridge to było oszałamiająco. Ale trawiasty zielony nie wiem do jakich kolorów należy.
                  A skórę mam już nie wiem jaką :D Na pewno prosiaczkową, ale czy pod tą naczynkową poświatą jest jeszcze jakiś odcień to nie wiem.
                  • anne_stesia Re: Żyły a karnacja 28.01.12, 15:38
                    I co ważne - źle mi w barwach zimy.
                    W czerwonym - prosiątko. Co prawda wybór jakiś czas temu czerwonych oprawek był najlepszą decyzją w życiu, bo słyszę ciągle komplementy na temat metamorfozy, ale za to czerwona bluzka (ale już nie czerwony kardigan!) wygląda brzydko.
                    W granacie i czerni - nie wypowiem się może, bo to dwa moje podstawowe kolory i choćbym wyglądała jak śmierć to ich nie porzucę.
                    W szarościach - koszmarek, wyglądam znów jak chora/brudna i w ogóle żal patrzeć. Wzdrygam się na samą myśl.
                    Turkusy, fuksje - nie widać mnie wcale spod tych kolorów.

                    Dobrze za to wyglądam w kolorach jesiennych - beżach, butelkowych zieleniach, brązach, nieco zgaszonej czerwieni też. Nie mogą to być ciepłe pomarańcze, żółcienie i rudości natomiast, bo znowu - prosiak.
                    • kocio-kocio Re: Żyły a karnacja 28.01.12, 15:47
                      Możesz być wiosną, albo jesienią, ale nie nachalną.
                      Czasem wystarczy zmienić kolor włosów i makijażu, żeby awansować.
                      Ja mogę być jesienią i tak się najlepiej czuję.
                      Ale wyglądam genialnie w czerni i stalowych błękitach (w tych ostatnich pod warunkiem schowania aktualnych włosów, bo się chłodny błękit gryzie z pomarańczą, jak mało co).
                      • anne_stesia Re: Żyły a karnacja 28.01.12, 16:20
                        To ja może wrzucę mały kolaż :)

                        https://vader.joemonster.org/upload/qrq/512_7294266fa9d013cera.jpg

                        Widać prosiaczka dokładnie. To zdjęcia z "naturalnych" czasów, nawet przed retinoidami jeszcze, więc cera nietknięta, niewybielona, zapryszczona i tłusta.

                        Co to za kolor? Ciepłe to? Zimne?
                        • kis-moho Re: Żyły a karnacja 28.01.12, 16:30
                          > Co to za kolor? Ciepłe to? Zimne?

                          Nie powiem, bo dla mnie to czarna magia i zupełnie tego nie widzę, ale chciałam napisać, że masz bardzo ładne poszczególne części twarzy. A oczy to już szczególnie.
                          • anne_stesia Re: Żyły a karnacja 28.01.12, 16:42
                            Dziękuję :D Oczy są ładne, to fakt, ale frustruje mnie ciągłe mówienie ludziom, że wcale nie jestem smutna tylko takie mam usta jak mam zrelaksowaną twarz. Trudno być człowiekiem z opadającymi kącikami, chlip. :)
                        • kis-moho Nic już nie rozumiem z tych teorii 31.01.12, 15:22
                          > Co to za kolor? Ciepłe to? Zimne?

                          Chciałam z małą dozą złośliwości powiedzieć, że teoretycznych ekspertek mamy trochę, ale Anne_stesi nikt jeszcze nie zdiagnozował ;o)
                          Swoją drogą, postanowiłam się dokształcić w sprawie kolorów, i przestałam rozumieć cokolwiek - ale przeniosłam się z tym tematem na offtopy, bo to zahacza i o kosmetyczne, i o odzieżowe.
                • boziaj Re: Żyły 28.01.12, 15:33
                  z żyłami mam tak samo :)
                  co do turkusow i morskosci to różnie, subtelne różnice robią czasem dużą różnicę, np. teal robi ze mnie trupa
              • pinupgirl_dg Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 28.01.12, 16:20
                W jednym się zgadzam - każdy kolor ma swoje odcienie ciepłe i zimne, żółty też (czytałam przy okazji wystroju wnętrz, a nie makijażu, ale tam był dokładny podział na pory roku wraz z taką całą tabelą kolorów).

                A w drugim:

                > Odszczekam, jeśli ktoś mi udowodni, że można mieć zimny kolor opalenizny, zimne
                > kolory wszelakiego uwłosienia, wyglądać fatalnie w ciepłej kolorówce i ciuchac
                > h a dobrze w zimnej i mieć przy tym ciepły odcień skóry. Bo chwilowo w to nie w
                > ierzę.

                Kto wie, może to możliwe? Podejrzewam to u siebie, bo skórę mam raczej ciepłą, włosy przy odrostach popielate, jaśnieją od słońca, oprawa oczu szara. W sumie gdzie jest napisane, że się nie da, ogólnie teorię pór roku w przypadku człowieka traktowałabym raczej jako sugestię, a nie prawo przyrody.
                • ananke666 Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 28.01.12, 17:41
                  > Kto wie, może to możliwe? Podejrzewam to u siebie, bo skórę mam raczej ciepłą,
                  > włosy przy odrostach popielate, jaśnieją od słońca, oprawa oczu szara. W sumie
                  > gdzie jest napisane, że się nie da, ogólnie teorię pór roku w przypadku człowie
                  > ka traktowałabym raczej jako sugestię, a nie prawo przyrody.

                  Nie twierdzę, że jest jakieś prawo. W ogóle te całe pory traktuję dość sceptycznie. Ale uściślijmy: chwilowo nie wierzę, że mogę mieć skórę, która źle koresponduje z ciepłą kolorówką, która ubrana w ciuchy w ciepłych barwach wygląda źle, która opala się na zimny, przydymiony kolor i która mimo to ma ciepły odcień. Można mnie umalować ciepłymi kolorkami, owszem, dać mi pomidorowoczerwoną szminkę. Żeby się pośmiać.
                  • pinupgirl_dg Re: mam skórę chłodnożółtą ;) 28.01.12, 21:22
                    > Nie twierdzę, że jest jakieś prawo. W ogóle te całe pory traktuję dość sceptycz
                    > nie. Ale uściślijmy: chwilowo nie wierzę, że mogę mieć skórę, która źle korespo
                    > nduje z ciepłą kolorówką, która ubrana w ciuchy w ciepłych barwach wygląda źle,
                    > która opala się na zimny, przydymiony kolor i która mimo to ma ciepły odcień.
                    > Można mnie umalować ciepłymi kolorkami, owszem, dać mi pomidorowoczerwoną szmin
                    > kę. Żeby się pośmiać.

                    Z tego, co pamiętam (nie daję głowy teraz, jak znajdę tę książkę, to mogę dokładniej napisać), to teoria pór roku początkowo miała po prostu pomóc znaleźć kolory, które dobrze razem współgrają, dzięki dobraniu odcieni, które razem występują w poszczególnych porach roku w naturze. Te kolory to nie tylko kwestia tego, jakie w danej porze roku kwitną kwiaty itd, ale też specyficznego oświetlenia. Ostre, letnie słońce ukazuje te same kolory inaczej, niż zimowe, te same kolory w promieniach odbitych od czerwonych i żółtych, jesiennych liści też wyglądają inaczej. Dlatego trochę nie mam przekonania do teorii pór roku w naszym przypadku. Ta teoria pozwala skomponować zestaw barw, które będą razem harmonizować, można ją zastosować też w makijażu i stroju, ale nie wiem, czy można mówić o typie wiosennym czy zimowym. Już bardziej mi ostatnio odpowiada dostosowywanie makijażu do oświetlenia. W świetle naturalnym lepiej mi chyba w ciepłych odcieniach, w świetle sztucznym - w chłodnych. Chociaż np. taka fuksjowa szminka w świetle dziennym aż razi, wygląda bardzo nienaturalnie, ale czasami podoba mi się taki kontrastowy efekt.

                    A ten różowy podkład tłumaczę sobie tak, jak Ko_kartka, porcelanowo-różowy odcień z moją żółcizną tworzy sumarycznie śliczny, brzoskwiniowy odcień, wyglądam dzięki temu bardziej zdrowo.
    • anne_stesia Re: Jak to jest z tymi odcieniami skóry? 27.01.12, 21:42
      A czy w podkładach też występuje jakaś wystandaryzowana numeracja odcieni tak jak w farbach do włosów? Idąc do sklepu i kupując farbę patrzę głównie na numerki i wiem mniej więcej czego oczekiwać po odcieniu 500, a czego po 530.
      W podkładach też są numerki, na przykład mój ma 21 i jest oznaczony jako clair light (petal), ale nie za wiele mi to mówi.
      • pierwszalitera Re: Jak to jest z tymi odcieniami skóry? 27.01.12, 22:14
        anne_stesia napisała:

        > A czy w podkładach też występuje jakaś wystandaryzowana numeracja odcieni tak j
        > ak w farbach do włosów? Idąc do sklepu i kupując farbę patrzę głównie na numerk
        > i i wiem mniej więcej czego oczekiwać po odcieniu 500, a czego po 530.

        Nie. Każda marka ma swoje oznaczenia i najczęściej niższy numer oznacza jaśniejszy kolor. Jak masz szczęście, to różne podkłady proponowane przez jedną markę (na przykład do innego rodzaju cery) są oznaczone tymi samymi numerami i są te identyczne kolory, ale nawet tu nie ma pewności. U Diora na przykład 010 to ivory, ale w wersji Nude Fluid (mniej kryjącej) wypada odrobinkę jaśniej niż w wersji Forever Fluid (bardziej kryjącej).
    • izas55 teoria koloru 28.01.12, 14:35
      Znalazłam ciekawy artykuł dotyczący teorii koloru. Niestety po angielsku, ale jak ktoś będzie miał zacięcie przeczytać to może być interesującym elementem dyskusji chłodny vs ciepły

      www.handprint.com/HP/WCL/color12.html#temperature
        • pierwszalitera Re: Strzyżono vs golono 28.01.12, 15:00
          teresa104 napisała:

          > Nie przeczytamy, będziemy się gryźć na podstawie dobrze ugruntowanych widzimisi
          > ów:)

          Nie przeczytamy, bo komu by się to chciało czytać takie długie teksty upstrzone wykresami. ;-) Mnie wcale nie zależy na udowodnieniu fizykalnych teorii, tylko o pragmatyczną pomoc w dobraniu sobie odpowiedniego kosmetyku. A tu znajomość podziałów i określeń używanych w kosmetyce jest korzystniejsze i pomaga szybciej znaleźć dobrze dobrany kolor podkładu niż upieranie się przy obiektywno-potocznej- własnej-whatever terminologii.
          • teresa104 Re: Strzyżono vs golono 28.01.12, 15:20
            Obiektywnie to nie rozgryzałam nigdy terminologii kosmetycznej, więc nie jestem w stanie zająć żadnego poważnego stanowiska, ośmielę się jednak wątpić w to, że każdy producent mazideł do twarzy stosuje ten sam podział, tę samą terminologię, dla każdego żółty jest ciepły, a różowy zimny. Bo to podział umowny. Dlatego przypuszczam, że znajmomość tych klasyfikacji przydaje się o tyle, o ile orientujemy się biegle w tabelkach wszystkich producentów, inaczej jesteśmy i tak skazani na próby. I to zostaje polecić: idź, kobieto, pomaż się, obejrzyj, spytaj matkę /subiekta, nie rozkminiaj, bo jednego życia za mało, by się w tym rozeznać, a i czasu szkoda.

            A za łotewer pójdziesz do kozy, zobaczysz;)
            • pierwszalitera Re: Strzyżono vs golono 28.01.12, 15:27
              teresa104 napisała:

              ośmielę się jednak wątpić w to, ż
              > e każdy producent mazideł do twarzy stosuje ten sam podział, tę samą terminolog
              > ię, dla każdego żółty jest ciepły, a różowy zimny.

              Akurat tego jestem pewna. Problemem jest raczej, że zakwalifikowanie własnej skóry do kosmetycznych podziałów jest trudne. Chociażby dlegto, że nie liczy się tylko podział żółty- różowy, tylko do tego dochodzą różne intensywności (jaśniejszy, ciemniejszy), a te nie pokrywają się u producentów. Nawet ta sama nazwa może oznaczać coś zupełnie innego.
    • dorotaifilip Re: Jak to jest z tymi odcieniami podkładów? 29.01.12, 11:18
      Od siebie dodam Wam swoje odkrycia na temat malowania twarzy i podkładów:
      1. Podkłady mogą się zmieniać odcieniami, choć w tym samym zakresie chłodny zostanie chłodnym. Przez lata używałam podkładu vichy aera teint pure ivory (23), aż stał się w tym roku dla mnie za jasny. W porównaniu ze starszym, który jeszcze miałam w domu - wyraźnie rozjaśnili go. I jestem w dziurze pomiędzy odcieniami.
      2. Jako kobieta po czterdziestce zauważyłam też, że koloryt mojej skóry się zmienił i używam teraz minimalnie ciemniejszego, bardziej różowawego w odcieniu podkładu niż kiedyś.

      Aaa, zawsze dobieram podkład w sklepie, nakładając go sobie na nadgarstek od wewnętrznej strony. Zawsze sama, bo konsultantki widząc moje piwne oczy i ciemno brązowe włosy chcą mi wciskać ciepłe odcienie, a ja mam chłodny, bardzo jasny, niebieskawy odcień skóry.
      Dorota

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka