Sklad kosmetykow

08.02.12, 10:06
Znacie sie na tym? Co jest totalnym syfem i nalezy tego unikac? dopiero niedawno sie tym zainteresowalam i poki co wiem, ze parabeny sa blee i po przejrzeniu zawarosci szafki kilka kosmetykow juz wyladowalo w koszu. ale przyznam szczerze, ze i tak nie mam zielonego pojecia na co zwracac jeszcze uwage. Sama lektura skladu sprawia, ze odechciewa mi sie nawet perfum uzywac:(
    • izas55 Re: Sklad kosmetykow 08.02.12, 10:15
      No więc nie ma czegoś co by było zawsze blee i dla każdego.
      Parabeny nie są blee, bo jest to tylko sztucznie nakręcona histeria. Tak samo chyba jak twoja reakcja. Czy te kosmetyki robiły ci jakąś krzywdę że wylądowały w koszu?
      Ja osobiście unikam pewnych składników, bo nauczyłam się że akurat te nie robią mi dobrze np. taka parafina albo aloes, ale wiem, że są tutaj osoby dla których parafina to najlepszy składnik kosmetyków. Lubię jak kosmetyki są w miarę proste i nie mają dwustronicowego składu.Myślę, że warto czytać składy, ale nie warto z tym przesadzać
      Kiedyś dziewczyny linkowały coś w rodzaju encyklopedii składników kosmetycznych, ale nie mogę teraz znależć
      • rosabell Re: Sklad kosmetykow 08.02.12, 10:19
        nie o histerie mi chodzi, ale raczej o sama chemie w kosmetykach. co raz bardziej sklaniam sie raczej ku temu, zeby uzywac jak najbardziej naturalnych kosmetykow. To tak jak z jedzeniem bio zamiast napakowanego roznego rodzaju E cos tam;)
        • pinupgirl_dg Re: Sklad kosmetykow 08.02.12, 10:28
          Spokojnie :).
          Zarówno wszystkie E, jak i składniki kosmetyków, to substancje dokładnie badane i testowane i w sumie nieszkodliwe. Wszystko jest dla ludzi, trzeba tylko z głową z tego korzystać. Jeśli coś Tobie akurat nie służy, to odstawiasz.
          Osobiście unikam formaldehydu w lakierach, źle toleruję też perfumy, większość mnie drażni, staram się też unikać mocno perfumowanych kosmetyków.
          Natura też nie jest taka niewinna, ostatnio gdzieś naukowcy dopatrzyli się nawet działania rakotwórczego henny, więc nie ma co histeryzować ;). Wszystko, co nakładamy na siebie, to chemia, naturalne pochodzenia jakiegoś składnika nie świadczy o tym, że on zaraz będzie dla nas zdrowy. Ja mam wręcz większe zaufanie do laboratorium, niż do matki natury.
          • anka_z_lasu Re: Sklad kosmetykow 08.02.12, 22:29
            "ostatnio gdzieś naukowcy dopatrzyli się nawet działania rakotwórczego henny"

            Rozumiem, że chodzi o PPD (parafenylodwuaminę) zawartą w tzw. "czarnej hennie"? Ma ona z Lawsonią intermis tyle wspólnego co ja z baletem. Po szczegóły zapraszam tutaj: www.hennaforhair.com/ppd/index.html lub po polsku www.hennapage.com/henna/ppd/bigbrochvpol.pdf
            • pinupgirl_dg Re: Sklad kosmetykow 08.02.12, 23:58
              Chodzilo zdecydowanie o normalna henne, niestety, teraz nie moge tego odszukac. Do tych badan tez podchodze sceptycznie, farby roslinne odstawilam z innych powodow.
              • pierwszalitera Re: Sklad kosmetykow 09.02.12, 13:01
                pinupgirl_dg napisała:

                > Chodzilo zdecydowanie o normalna henne, niestety, teraz nie moge tego odszukac.


                Może się zdarzyć, ale to nie jest pewnie winna henny jako rośliny. Wiele całkiem niewinnych produktów uprawia się bowiem w krajach trzeciego świata, gdzie niejednokrotnie istnieją zupełnie inne standardy dotyczące sposobu uprawy, zbioru i dalszej przeróbki. I dlatego zdarzyć się może, że w proszku pod nazwą henna znajdziesz resztki środków ochrony rośliny, metali ciężkich i innych toksycznych produktów zagrażających w mniejszym lub większym stopniu naszemu zdrowiu. Szczególnie gdy mamy do czynienia z produktami z niewiadomego źródła, które notabene często proponowane są tanio w internecie jako "naturalne". Podkreślam, one nie muszą być złe, ale ja czemuś takiemu z założenia nie ufam i jeżeli kupuję kosmetyki z egzotycznych roślin, to głównie gotowe i tylko marek, które spełniają warunki europejskiego kosmetycznego rynku. To znaczy, że producent zobowiązany jest prawnie trzymać się reguł i można to w każdej chwili sprawdzić. Jak są ekologiczne, to jeszcze lepiej, bo wiem, że te są ściśle kontrolowane i wpadki z zanieczyszczonymi surowcami zdarzają się im o wiele rzadziej. Czasem jednak lepiej kupić krem konwencjonalny jakiejś tam marki Nivea niż olej, który nie spełnił wymogów dużego producenta kosmetycznego i teraz odlewany jest przez jakiegoś prywatnego sprzedawcę do mało higienicznych butelek w piwnicy oraz sprzedawny jako super okazja w sieci. Dlatego dla mnie chałupnicze mieszanie kremów z ebeyowskich olejów, to jeszcze długo nie ekologia. Ekologiczne kosmetyki mogą być nawet wymieszane w fabryce i mieć konsystencję nowoczesnego kosmetyku, nieodbiegającą wyglądem i działaniem od kremu konwencjonalnego. O wiele ważniejsze jest pochodzenie surowca, który został zastosowany. To tylko taki dodatek do tego co napisałaś wcześniej, że ekologia ci się już nawet znudziła. Ja jestem wielką zwolenniczką ekologicznych produktów, ale w ogóle nie papram się w olejowanie, domowe mieszanie i "alternatywno-egzotyczny" sposób życia. ;-) I tak właściwie sięgam po nie od niedawna, od kiedy przystosowały się do wymagań "normalnego" klienta i nie są już dziwnie pachnącymi, gęstymi maziami z cenami z kosmosu i wątpliwym komfortem używania.
                • pinupgirl_dg Re: Sklad kosmetykow 09.02.12, 15:36
                  Nie chodziło o zanieczyszczenia, ale o sam barwnik. Tutaj jest np. wzmianka o tym:

                  "Mimo tych dobroczynnych właściwości henny naukowcy pracujący w komisji Unii Europejskiej doszukali się szkodliwości barwnika zawartego w hennie.
                  Po raz pierwszy Lawson został uznany za niebezpieczny w 2001 roku. Badania wówczas przeprowadzone udowodniły, że barwnik ten jest substancją trującą dla nerek i krwi oraz ma szkodliwe działanie na DNA. I z tego też względu nie powinien być stosowany w kosmetykach.
                  Ale jak sami eksperci tłumaczą doświadczenia zostały przeprowadzone na chemiczno-syntetycznej substancji Lawson (a więc nie wydobytej bezpośrednio z liści henny) i ta właśnie substancja wykazała szkodliwe działanie na DNA.
                  Całkiem innego zdania są naukowcy z Niemiec, którzy nie dopatrzyli się żadnego zagrożenia dla zdrowia ze strony barwnika Lawson.
                  Mimo tej pozytywnej opinii, prawo kosmetyczne ustanawiane jest na poziomie Unii Europejskiej, więc zdanie naukowców z komisji UE będzie miało zapewne decydujące znaczenie. Jak do tej pory nie wiadomo jaki los czeka farby roślinne, którego najważniejszym składnikiem jest Lawson.
                  Decyzja o stosowaniu henny pozostaje nadal w naszych rękach. "

                  www.zdrowe-kosmetyki.pl/niebezpieczne_subst.php#henna
                  Pisze, że po raz pierwszy uznano hennę za niebezpieczną w 2001 roku, nie wiem, czy te wyniki się gdzieś potwierdziły, nie miałam czasu zgłębiać tematu. Spotkałam się na kilku stronach tylko z taką mniej więcej notką, napisaną w mniej lub bardziej dramatyczny sposób. Nie potrafię powiedzieć nic konkretniejszego na temat tych badań.
                  • felisdomestica Re: Sklad kosmetykow 09.02.12, 17:39
                    W Medline praca na temat nefrotoksyczności związanej z henną jest jedna, i nie dotyczy samej henny z lawsonia alba, tylko dodatku, tzw. PPD (paraphenylene diamine). Jest on nefrotoksyczny, to prawda, ale spożyty doustnie. Badanie dotyczyło dzieci w Sudanie, które albo chciały popełnić samobójstwo, albo zostały otrute. Z siedemnastu dwie dziewczynki zmarły, reszta wyzdrowiała, choć wymagała dializ.
                    nagonka na nefrotoksyczność henny wynika z niewiedzy.
                    reszta badań o kt,orych wspomniano powyżej byla przeprowadzona na hodowlach komórkowych. W takich warunkach wszystko moze być toksyczne, nawet glukoza, a zależy to od stężenia.
                    W nadmiarze nawet woda jest toksyczna...
                    • pinupgirl_dg Re: Sklad kosmetykow 09.02.12, 20:59
                      > W nadmiarze nawet woda jest toksyczna...

                      Wiem :).
                      Przykład z henną podałam dlatego, żeby pokazać, że w internecie można się naczytać mrożących krew w żyłach historii również o składnikach naturalnych. Za prawdziwość tych historii nie ręczę, ale tak samo wiele doniesień o szkodliwości "chemii" jest rozdmuchanych czy wręcz wyssanych z palca.
                      Zdaję sobie też sprawę (chociaż w sumie od niedawna), że stężenie i ilość danego składnika też odgrywa rolę. Mam wrażenie, że często się o tym zapomina. Tej informacji nie mamy podanej od producenta, co najwyżej możemy się kierować miejscem na liście składników.
                      Składnik, który w małej ilości mi nie szkodził, a może wręcz służył może mi zrobić wielką krzywdę nałożony solo. Po trzecie różne składniki różnie razem oddziałują. Większość moich kosmetyków na pierwszych dwóch miejscach to samo - zestaw wody z SLES, albo wody z olejem mineralny, a efekty mogą być bardzo różne.
                • pinupgirl_dg Re: Sklad kosmetykow 09.02.12, 17:06
                  > To tylko taki dodatek do te
                  > go co napisałaś wcześniej, że ekologia ci się już nawet znudziła. Ja jestem wie
                  > lką zwolenniczką ekologicznych produktów, ale w ogóle nie papram się w olejowan
                  > ie, domowe mieszanie i "alternatywno-egzotyczny" sposób życia. ;-) I tak właśc
                  > iwie sięgam po nie od niedawna, od kiedy przystosowały się do wymagań "normalne
                  > go" klienta i nie są już dziwnie pachnącymi, gęstymi maziami z cenami z kosmosu
                  > i wątpliwym komfortem używania.

                  Rozumiem :).
                  Ja nie jestem wrogiem ekologicznych kosmetyków, wręcz przeciwnie, bardzo temu trendowi kibicuję. Nie obawiam się specjalnie szkodliwości kosmetyków tradycyjnych, raczej przemawia do mnie nietestowanie na zwierzętach, ochrona środowiska, opakowania ulegające biodegradacji czy recyklingu (chociaż moje "brudy" po konwencjonalnych kosmetykach też są segregowane). Ja jestem na eko-marketing bardzo podatna, więc regularnie robię skoki w bok w tym kierunku, z różnym skutkiem, ale fakt, że mimo wielu przygód, wciąż się nie poddaję, o czymś chyba świadczy ;). Do kręcenia swoich kosmetyków nie mam już serca i czasu (robię wyjątek dla olejowania włosów), ale tego nie neguję. Nie podoba mi się czasami argumentacja wyższości kosmetyków naturalnych nad "chemicznymi" typu:
                  - bo ewoluowaliśmy w takim środowisku, więc natura jest dla nas lepsza/bezpieczniejsza (jakoś w przypadku muchomora sromotnikowego nie działa)
                  - bo producencki kosmetyków tradycyjnych chcą nas cichcem wytruć i inne takie spiskowe teorie
                  - bo surowce chemiczne są tańsze = gorsze (podejrzewam, że mojej skórze jest obojętne, ile dany surowiec kosztował, kilka razy, wtapiając w drogi, niedopasowany kosmetyk, próbowałam ją namawiać raz, drugi, trzeci, ale, niestety, nie dała się przekonać)
                  - bo na zachodzie tego się używa
                  itd itd
                  • pierwszalitera Re: Sklad kosmetykow 09.02.12, 18:56
                    pinupgirl_dg napisała:

                    > - bo na zachodzie tego się używa

                    To ja tak tylko nawiążę do tego argumentu, bo zdaje się, że wyśmiany został lekko także w poście izy. Otóż nie trzeba mieć kompleksów dzikiego Wschodu, co to nie wie, co jakość, ale prawdą jest, że idea ekologii w zachodnich krajach jest nieco bardziej popularna niż w Polsce. Ekologia w Polsce związana jest ciągle jeszcze z ograniczeniami rodzimego rolnictwa (nie będzie Europa nam dyktować, ile nawozu sypiemy na pole) oraz właśnie młodymi nawiedzonymi dziewuszkami mieszającymi sobie mazidła z egzotycznych internetowych składników (jak znajdą chłopa i urodzą, to nie będą miały czasu i im przejdzie). ;-) Na Zachodzie żywność i kosmetyki ekologiczne stosują wszyscy i można znaleźć je już nie tylko w sklepach ze zdrową żywnością, tylko całkiem normalnie w supermarketach i drogeriach, i to po przystępnej cenie. To nie jest już żaden nowy trend, tylko całkiem normalna opcja. Ja kupuję na przykład konwencjonalne mleko i ekologiczny jogurt, ten drugi ze względu na odpowiadający mi smak. Oba produkty stoją w regale niedaleko siebie i nie potrzebuję do tego żadnej ideologii. Za lepszy smak jogurtu płacę tylko klika centów więcej, jest mi to warte. Tak samo drogeryjna marka Alverde też jest niesłychanie popularna w Niemczech, bo jest dobra, tania i do tego ekologiczna, czego chcieć więcej? Więc prawdą jest, że na Zachodzie ludzie częściej korzystają z ekologicznych produktów, i nie uważam, że jest to zły rozwój, z którego należy się nabijać. Nie ma bowiem niczego złego we wzorowaniu się na lepszych modelach, nawet jak przychodzą z Zachodu. ;-)
                    • izas55 OT wschodnio-zachodni 09.02.12, 20:04
                      Zupełnie opatrznie mnie zrozumiałaś. Odpowiadałam ironicznie na post w którym autorka obśmiała głupie dziewuchy, no takie jak ze wsi na wschodzie, które nie wiedzą co robią. No nie znają się po prostu. I ta mądra z Zachodu musi je głupie uświadomić. Mam wrażenie że ty też masz ochotę nas czasem protekcjonalnie uświadamiać. No bo jak coś jest takie popularne w Niemczech to musi być przecież super ;-).
                      Trochę mnie to bawi, bo ze względu na globalną telewizję 24 godziny na dobę i szybkie przemieszczanie się, różne trendy pojawiają się i właściwie rozprzestrzeniają błyskawicznie. Również te kulinarne czy kosmetyczne. Czy dzielenie na ten promieniujący wiedzą zachód i wymagający wiedzy wschód na prawdę twoim zdaniem ma sens? Jedne rzeczy się przyjmują a inne nie,taka kolej rzeczy. A akurat w Polsce pewnie nie musisz nikomu tłumaczyć, że jajko od wolnobiegającej kury jest smaczniejsze od tej w klatce. Albo że mleko od krowy czy kozy która sobie lata po prostu po łące jest smaczniejsze od tego z fermy.
                      Ja tam się z resztą ostatnio poddawałam wiedzy ze Wschodu i modzie na BB kremy, co mi przypomina że należałoby założyć o tym wątek ;-)

                      Nie wiem jak inne dziewczyny, ale ja nie mam podstaw do kompleksów dotyczących bycia trendy czy nietrendy, czy z Europy takiej czy śmakiej. Na punkcie czego miałabym je mieć? Z powodu nieużywania ekologicznych kosmetyków? No przecież używam. Z powodu braku wiedzy jak wygląda wybór w sklepie spożywczym na "zachodzie"? Akurat taką dość dogłębną wiedzę posiadam.
                      Poza tym w sklepach w Polsce jest masa ekologicznej żywności, w małym sklepie spożywczym obok mnie całe alejki. Ba, są całe sieci sklepów z produktami wyłącznie EKO. A w drogeriach półki się uginają od kosmetyków EKO. Bo to popularne tutaj rzeczy. I to jest opcja, a nie jakaś modna nowinka. Chyba po prostu dawno nie robiłaś w Polsce zakupów ;-)

                      • pierwszalitera Re: OT wschodnio-zachodni 09.02.12, 20:27
                        izas55 napisała:

                        > Zupełnie opatrznie mnie zrozumiałaś. Odpowiadałam ironicznie na post w którym a
                        > utorka obśmiała głupie dziewuchy, no takie jak ze wsi na wschodzie, które nie w
                        > iedzą co robią. No nie znają się po prostu. I ta mądra z Zachodu musi je głupie
                        > uświadomić. Mam wrażenie że ty też masz ochotę nas czasem protekcjonalnie uświ
                        > adamiać. No bo jak coś jest takie popularne w Niemczech to musi być przecież su
                        > per ;-).

                        Chyba też mnie opatrznie rozumiesz. Czyżby więc jednak jakieś wschodnie kompleksy w tobie siedziały? ;-) Mnie nie chodzi o modne trendy podchwytywane przez młodą i uświadomioną społeczność internautów, tylko o szarą ulicę, przez wszystkie generacje, klasy społeczne, w stolicą i na prowincji, a tu różnice są ciągle jeszcze niezaprzeczalne. Nie napisałam, że Polacy są na to za głupi, ale mamy tu zaledwie do czynienia z 20 latami otwartego rynku i dostępu do wszystkich opcji, więc może warto reagować trochę spokojniej, co? Skąd tyle wrażliwości? Ja tam nie mam problemów z tym, że wychowałam się w socjaliźmie i nie czuję się wcale gorsza, że nie dane mi było wypasione dzieciństwo i młodość moich zachodnich znajomych, więc nie mogę się nadziwić, że jak tylko napiszę, że coś jest na Zachodzie dobre, to natychmiast ktoś musi znaleźć w tym jakąś dewaluację Polski. A skoro niby wszystko w Polsce jest jak na Zachodzie, to co cię tak rusza w tych porównaniach? I ja wiem jak jest w Polsce. Właśnie dlatego, że bywam tu tylko dwa- trzy razy w roku różnice bardziej rzucają mi się w oczy.
                        • izas55 Re: OT wschodnio-zachodni 09.02.12, 21:10
                          Masz rację, że ja z poziomu takiej Warszawy odbieram pewne rzeczy inaczej niż osoba z małego miasteczka. Ale to nie jest tak, że te różnice są takie dramatyczne jak jeszcze kilkanaście lat temu i jak ci się wydaje. Oczywiście, że są i zawsze będą. Ale w takim wiejskim sklepie koło działki moich rodziców można właściwie kupić to samo co w mieście, i nie jest to GS do którego chleb przywozi się raz w tygodniu. Bo ludzie się przemieszczają i uczą od siebie na wzajem No i nawet na wsi mają telewizję i internet ;-).
                          A co mnie rusza w tych porównaniach? To nie są moim zdaniem porównania, tylko protekcjonalność i patrzenie z góry. Gdybyś biednym Portugalczykom albo bezrobotnym Hiszpanom mówiła, żeby np. brali przykład z Niemiec bo tam tak porządnie ludzie pracują tak samo by mnie to ruszało. Nie oburzam się na stawianie sprawy "gorsza sytuacja w Polsce vs lepsza sytuacja w Niemczech" bo często jest to prawdą ale irytuje mnie "lepszy Zachód będzie pouczał gorszy Wschód", albo "pracowita Północ będzie pouczała leniwe Południe". To że się oburzam nie ma nic wspólnego z moimi indywidualnymi odczuciami, ale z pewną filozofią życia.
                          • pierwszalitera Re: OT wschodnio-zachodni 09.02.12, 23:06
                            izas55 napisała:

                            > A co mnie rusza w tych porównaniach? To nie są moim zdaniem porównania, tylko p
                            > rotekcjonalność i patrzenie z góry.
                            Nie oburzam się na stawianie sprawy "
                            > gorsza sytuacja w Polsce vs lepsza sytuacja w Niemczech" bo często jest to praw
                            > dą ale irytuje mnie "lepszy Zachód będzie pouczał gorszy Wschód", albo "pracowi
                            > ta Północ będzie pouczała leniwe Południe". To że się oburzam nie ma nic wspóln
                            > ego z moimi indywidualnymi odczuciami, ale z pewną filozofią życia.

                            No właśnie, moim zdaniem twoja interpretacja podobnych wypowiedzi wynika z twojego osobistego nastawienia i doszukujesz się w nich może rzeczy, których nadawca nie zamierzał przekazać. Równie w moich wypowiedziach nie ma żadnej protekcjonalności, mam tylko dosyć swobodny styl wyrażania swoich myśli, który niektórym myli się z arogancją. Ale tu odbiorca powinien się zastanowić, dlaczego tak go to drażni. ;-) Gdybym tak gardziła tym "dzikim Wschodem", jak co niektórzy mi zarzucają, to z jakiego powodu traciłabym tyle czasu na polskim forum?
                        • kis-moho Re: OT wschodnio-zachodni 10.02.12, 09:28
                          Mnie nie chodzi o modne trendy podchwytywane przez m
                          > łodą i uświadomioną społeczność internautów, tylko o szarą ulicę, przez wszyst
                          > kie generacje, klasy społeczne, w stolicą i na prowincji, a tu różnice są ciągl
                          > e jeszcze niezaprzeczalne.

                          Ło matko i córko, ile razy ten bumerang będzie wracał na tym forum? :D Na Twoje słowa możemy wziąć chyba pewną poprawkę w kontekście Twojej opowieści o tym, jak świetnie znasz Warszawę, bo byłaś tam ostatni raz trzy lata temu w Blue City, prawda?
                          Różnice są Litero, różnorakie, ale nie powiedziałabym że wynikają tylko i wyłącznie z bycia postępowym/zacofanym i 20-letniego dostępu do wolnego rynku (pomijam to, ilu mieszkańców zagłębia Ruhry ma ten dostęp realnie dłużej niż 20 lat, bo jest to w końcu region tradycyjnej imigracji, zarówno z byłego NRD, jak i Polski, Rosji i innych wschodnich krajów). Musisz np. wziąć pod uwagę, że w Niemczech jest obowiązek segregowania śmieci. Oraz to, że żywność "bio" jest dostępna także w najtańszych, tak ulubionych przez dużą część społeczeństwa dyskontach. Nie wiem, czy Niemcy segregowaliby śmieci sami z siebie, gdyby to była - jak w Polsce - opcja, nie obowiązek. I czy kupowaliby żywność bio, gdyby musieli za nią płacić sporo więcej, i gdyby nie mogli jej dostać w Aldim. Tak więc problem jest dużo bardziej skomplikowany. Podane przeze mnie przykłady świadczą na pewno o tym, że w Niemczech władze i lokalne, i rząd dużo większą wagę przykładają do ochrony środowiska niż władze w Polsce, to nie ulega wątpliwości. I że "ekologia" to dobry chwyt reklamowy. Ale czy to mówi dużo o mentalności przeciętnego obywatela i jego skłonności do poświęceń? Nie jestem pewna.
                          Bawi mnie narzekanie na to, jaka to Polska jest zacofana. Co ciekawe, słyszę to zwykle z ust zasiedziałych imigrantów, zarówno polskich, jak i węgierskich (ci oczywiście narzekają na Węgry, nie na Polskę). Mój chłopak twierdzi, że w ten sposób usprawiedliwiają podświadomie swoje decyzje z przeszłości. Może coś w tym jest? Albo po prostu za rzadko jeżdżą do kraju.
                          Dodam, że piszę to z pozycji zatwardziałej emigrantki, która wracać w najbliższym czasie nie ma zamiaru. Ale może przemawia przeze mnie tęsknota za lokalnym bazarkiem z pseudo-ekologiczną marchewką? ;o)
                          • kis-moho Re: OT wschodnio-zachodni 10.02.12, 09:43
                            > Ale czy to mówi dużo o mentalności przeciętne go obywatela i jego skłonności do poświęceń?

                            Zaraz się pojawią głosy, że u nas tylko poświęcenie i martyrologia, więc rozwinę. Chodzi mi o to, że jeżeli w Niemczech bycie ekologicznym (lub "ekologicznym"), sprowadzone do segregowania śmieci i kupowania produktów z napisem Bio i Ohne Gentechnik, nie wymaga podejmowania żadnych właściwie decyzji, to jak tu mówić o jakichkolwiek decyzjach konsumenckich, byciu postępowym i głosowaniu portfelem? Dla mnie to raczej trynd zakupowy jak każdy inny, obecny też w PL, co widać i na tym forum.
                            Inna rzecz to są różne projekty ochrony środowiska prowadzone przez władze lokalne, tam Niemcy są zdecydowanie bardziej do przodu niż (wydaje mi się) cała reszta Europy. Ale to nie jest sprawa do wyjaśnienia przez dostęp do wolnego rynku, postępowość i "zachodniość", ja tu widzę dużo bardziej złożone mechanizmy. Nie wydaje mi się, żeby Francuzi, w końcu tradycyjny "Zachód" byli tu bardziej do przodu.
                          • pierwszalitera Re: OT wschodnio-zachodni 10.02.12, 14:42
                            kis-moho napisała:

                            (pomij
                            > am to, ilu mieszkańców zagłębia Ruhry ma ten dostęp realnie dłużej niż 20 lat,
                            > bo jest to w końcu region tradycyjnej imigracji, zarówno z byłego NRD, jak i Po
                            > lski, Rosji i innych wschodnich krajów).

                            Nie wiem skąd znasz Zagłębie Ruhry, ale przepływ ludności jest tu mniejszy niż ci się wydaje. Jeżeli mieszkałaś krótki czas w dzielnicy opanowanej przez emigrantów, to masz o tym kawałku ziemi błędne wyobrażenie.


                            Musisz np. wziąć pod uwagę, że w Niemc
                            > zech jest obowiązek segregowania śmieci. Oraz to, że żywność "bio" jest dostępn
                            > a także w najtańszych, tak ulubionych przez dużą część społeczeństwa dyskontach
                            > . Nie wiem, czy Niemcy segregowaliby śmieci sami z siebie, gdyby to była - jak
                            > w Polsce - opcja, nie obowiązek. I czy kupowaliby żywność bio, gdyby musieli za
                            > nią płacić sporo więcej, i gdyby nie mogli jej dostać w Aldim. Tak więc proble
                            > m jest dużo bardziej skomplikowany.

                            Ależ ja właśnie to biorę pod uwagę i nie zarzucam przecież Polakom mentalnego zacofania i wrodzonej głupoty. Piszę przecież tylko, że różnice istnieją i te wynikają z różnych przyczyn. Ale kurka wodna przecież istnieją. Ten opór i ciągła negacja moich słów powoli mnie już męczy, zdecydujcie się proszę, albo w Polsce jest tak samo jak w Niemczech, albo nie.


                            > Bawi mnie narzekanie na to, jaka to Polska jest zacofana.

                            Już chyba wielokrotnie o to pisałam. Taką interepretację każdego porównania może przytoczyć tylko ktoś nie końca przekonany o własnej wartości. Ja nie uważam, że Polsce wszystko jest be, a w Niemczech wszystko cacy, widzę tylko, gdzie ludziom lepiej się żyje, pod wieloma względami i drażni mnie ta pseudopatriotyczna obrona każdej polskiej mizerii, bo polska.
                            • izas55 Re: OT wschodnio-zachodni 10.02.12, 15:33
                              Dziewczyny, sama biję się w piersi, bo i ja zabierałam głos w odnodze tego wątku. Ale czy można by się było przenieść z ta dyskusją na stoff? O kosmetykach to on już raczej nie jest od co najmniej kilku postów...

                              I jeszcze na koniec zupełny offtop offtopa ;-)

                              > Nie wiem skąd znasz Zagłębie Ruhry, ale przepływ ludności jest tu mniejszy niż
                              > ci się wydaje. Jeżeli mieszkałaś krótki czas w dzielnicy opanowanej przez emig
                              > rantów, to masz o tym kawałku ziemi błędne wyobrażenie.

                              Reagujesz na "zarzuty" pod adresem zagłębia Ruhry tak jak my na twoje wyobrażenie o Polsce ;-)
                              • pierwszalitera Re: OT wschodnio-zachodni 10.02.12, 16:19
                                izas55 napisała:

                                > Reagujesz na "zarzuty" pod adresem zagłębia Ruhry tak jak my na twoje wyobrażen
                                > ie o Polsce ;-)

                                A nie, przemyślałam sobie, zgadzam się z "zarzutami" pod adresem Zagłębia Ruhry. Być może żyjąc tu tak długo nie dotrzegam już faktycznej sytuacji i ludności napływowej jest tu rzeczywiście dużo. Ale co to ma do rzeczy? Ja powiedziałabym, że to nawet daje mi super argument do ręki, bo skoro tyle różnych ludzi z tylu różnych krajów, z różnymi przyzwyczajeniami i tradycjami daje sobie radę w niemieckim systemie ekologicznym, to plus dla systemu. Znaczy to, że ekologia nie jest cechą przytwierdzoną na niemieckie geny, tylko każdy może zrozumieć jej korzyści. A że ekologiczną żywność można kupić tu po niskiej cenie w Aldiku i nie potrzeba do tego świadomej decyzji? No coż, decyzje o promowaniu pewnych haseł podejmują politycy, a polityków wybierają obywatele. Partia Zielonych powstała nawet z inicjatywy obywatelskiej. W Niemczech ekolodzy siedzą więc w parlamencie i nie wstydzą przyznać się do swoich przekonań dając tym przykład innym, w Polsce ekolog, to oszłom przywiązujący się do drzewa. ;-) Więc jakie społeczeństwo, takie definicje i zasady.
                                • teresa104 I kiedy ten ekolog zejdzie z drzewa 10.02.12, 16:27
                                  robi dziecko młodej nawiedzonej dziewuszce, mieszającej sobie mazidła z egzotycznych internetowych składników. I obojgu im przechodzi.
                      • pinupgirl_dg Re: OT wschodnio-zachodni 09.02.12, 20:28
                        Zgadzam się :).

                        Po prostu dla mnie fakt, że coś jest popularne na Zachodzie (albo na Wschodzie) jeszcze samo w sobie nie jest argumentem, bardziej mnie interesuje, dlaczego coś jest popularne. Oczywiście, bardzo jestem ciekawa, jak pielęgnują urodę kobiety w różnych zakątkach Świata dla zaspokojenia samej ciekawości, ale to inna bajka.
                    • bebe.lapin Re: Sklad kosmetykow 09.02.12, 21:41
                      Nie do konca tak jest, piewszalitero. Owszem, moze w Niemczech, ale to jest kraj bardzo cywilizacyjnie zaawansowany (np. kiedy jestem u siostry, musze ja wolac do wyrzucenia kazdego glupiego smiecia, a przeciez u siebie niby tez mam segregacje odpadow), ale juz na przyklad we Francji jakos nie widze takiej popularnosci ekologicznych kosmetykow, czy to patrzac na asortyment sklepow, czy tez rzucajac okiem na lazienkowe polki ;); tak samo jesli chodzi o srodki czystosci czy produkty zywieniowe. To raczej nadal stosunkowo niewielki odetek konsumentow, choc fakt, jesli poszperac, to znajduje sie rozne ciekawe inicjatywy.

                      Poza tym, np to co we Francji jest juz ekologiczna marchewka, w Polsce jest zwykla marchewka z targu; po prostu bazowo produkty sa mniej "sztuczne" niz w zachodniej Europie. :) Nie szukajac daleko, jako ekologiczne sa sprzedawane warzwywa wyprodukowane na farmie osrodka, w ktorym jestem na stazu - a cala magia polega na tym, ze stosuje sie do ich uprawy jedynie srodki ze specjalnej, zatwierdzonej listy, nie sa obrabiane genetycznie pod rozmiar supermarketowy, no i sa sprzedawane na miejscu produkcji, czyli nie powoduja dodatkowych emisji co2 - tyle ich wielkiej ekologicznosci.
                      • ciociazlarada Re: Sklad kosmetykow 09.02.12, 22:39
                        bebe.lapin napisała:

                        a cala magia pole
                        > ga na tym, ze stosuje sie do ich uprawy jedynie srodki ze specjalnej, zatwierdz
                        > onej listy, nie sa obrabiane genetycznie pod rozmiar supermarketowy

                        Bebe, a co Ty myślałaś? Wszystkie "ekologiczne" są traktowane środkami ze specjalnej listy, dyrektywa o rolnictwie ekologicznym to reguluje, zatwierdzona przez EC i taka sama w całej Unii. Niektóre z tych środków są dużo bardziej problematyczne dla środowiska niż zwykłe pestycydy (np. siarczan miedzi dopuszczony w ekologicznej uprawie wina), ale są na liście więc można.
                        • bebe.lapin Re: Sklad kosmetykow 09.02.12, 22:53
                          ach nie, no ja o tym wiedzialam, zadna nowosc :) po prostu mnie bawi to, ze to, co np w Polsce jest norma przez tzw zacofanie naszego rolnictwa, w Europie zachodniej juz jest bog wie czym, po przedtem zdazyli totalnie zdenaturalizowac przemysl spozywczy.

                          w kosmetykach podobnie - takie banaly, zwykle mydla roslinne, musialy zatoczyc kolo, czy np maslo shea, nad ktorym w kraju pochodzenia nikt pewnie w ogole nie debatuje, u nas jest czyms nieziemskim :)
                      • pierwszalitera Re: Sklad kosmetykow 09.02.12, 23:27
                        bebe.lapin napisała:

                        > Nie do konca tak jest, piewszalitero. Owszem, moze w Niemczech, ale to jest kra
                        > j bardzo cywilizacyjnie zaawansowany

                        Przestałam już dawno pisać w Niemczech, bo to jest tutaj jeszcze gorzej odbierane niż gdy napiszę na Zachodzie. Ale owszem, zgodzę, że Niemcy są po tym względem postępowe.


                        > Poza tym, np to co we Francji jest juz ekologiczna marchewka, w Polsce jest zwy
                        > kla marchewka z targu; po prostu bazowo produkty sa mniej "sztuczne" niz w zach
                        > odniej Europie. :)

                        A widzisz, to jest szeroki rozpowszechniany mit. Nie ma jednak wiele wspólnego z rzeczywistością. Kiedyś był nawet artykuł na ten temat w Polityce, ale teraz pewnie go już nie znajdę. Polscy konwencjonalni rolnicy są tak samo ekologiczni, jak konwecjonalni rolnicy w innych krajach, a "wiejski" nie oznacza wcale bez użycia środków ochrony roślin, nawozów i podobnych wynalazków nowoczesnej chemii. Mit o zdrowej polskiej marchewce to taki sam mit, jak ten o "naturalnych" kosmetykach kupowanych na bazarze w krajach trzeciego świata. Ten mit przeszkadza właśnie w promowaniu ekologii w kraju, bo uważa się ją za durny wynalazek znudzonego Zachodu, nie zdając sobie nawet sprawy, że sytuacja w Polsce w ogóle nie jest taka różowa i polska wędlina wcale nie tak doskonała i "czysta". Czysta to jest w Polsce najwyżej wódka. ;-) Ja mieszkam już od ponad 20 lat z Zagłębiu Ruhry, terenie kiedyś bardzo przemysłowym. W ciągu tych lat byłam świadkiem, jak dzięki ochronie środowiska i ekologii brudna niegdyś woda w Ruhrze stała się znowu czysta i dziś znów można się w niej kąpać. Woda w Odrze u moich rodziców na Śląsku jak była tak jest syfem. Więc nie opowiadaj mi o polskiej ekologii.
                        • pinupgirl_dg Re: Sklad kosmetykow 10.02.12, 00:16
                          > Ten mit przesz
                          > kadza właśnie w promowaniu ekologii w kraju, bo uważa się ją za durny wynalazek
                          > znudzonego Zachodu, nie zdając sobie nawet sprawy, że sytuacja w Polsce w ogó
                          > le nie jest taka różowa i polska wędlina wcale nie tak doskonała i "czysta".

                          Mi się wydaje raczej, że ekologia ma się w Polsce nie najgorzej, problem w tym, że ekolodzy sami wiele mitów rozsiewają. Przykład kosmetyków jest jednym z wielu, jeśli ktoś się naciął na taką kampanię negatywną, to następnym razem do ekologii będzie podchodził jak pies do jeża. Ludzie nie rozumieją, po co mają sobie narzucać jakieś ograniczenia, w imię jakiego wyższego celu. Ekologii, która sprowadza się do straszenia efektem cieplarnianym i GMO sama jestem niechętna. Ale to już temat na zuuuuupełnie inną dyskusję.
                          • bebe.lapin Re: Sklad kosmetykow 10.02.12, 00:35
                            A mnie wlasnie chodzi o to, ze w Polsce to, co jest "tylko" normalne, na Zachodzie jest "juz" wielce ekologiczne, jesli chodzi o jedzenie. :) Zdaje sobie sprawe, ze to, co spelnialoby naprawde ekologiczne w naszym pojeciu standardy jest trudne do nabycia zarowna tu jak i tam :)
                            • pierwszalitera Re: Sklad kosmetykow 10.02.12, 01:02
                              bebe.lapin napisała:

                              > A mnie wlasnie chodzi o to, ze w Polsce to, co jest "tylko" normalne, na Zachod
                              > zie jest "juz" wielce ekologiczne, jesli chodzi o jedzenie. :) Zdaje sobie spra
                              > we, ze to, co spelnialoby naprawde ekologiczne w naszym pojeciu standardy jest
                              > trudne do nabycia zarowna tu jak i tam :)


                              A ja twierdzę, że się mylisz. Normalna żywność produkowana w Niemczech nie jest w ogóle bardziej zatruta od normalnej żywności produkowanej w Polsce. Ta druga nie jest też w niczym lepsza i ani trochę ekologiczniejsza. Masz chyba trochę romantycznie przekłamane wyobrażenie o polskim rolnictwie. ;-)
                            • mszn Re: Sklad kosmetykow 10.02.12, 11:29
                              Wiesz co, trudno mi się z tym zgodzić, tym bardziej, że obie przecież nie mamy żadnych twardych danych (np. na temat rodzajów i zużycia różnych nawozów).

                              Moje doświadczenie jest takie: warzywa w holenderskim supermarkecie są tak samo niejadalne jak w polskim (i niemieckim, ale tam i tak jest import z Holandii ;)). Jak pójdę tutaj w Niemczech do warzywniaka, żadnego tam BIO, to mam tę samą jakość, jaką miałam w Polsce, plus lepszy wybór. A na targu "od chłopa" w Amsterdamie i w Polsce warzywa są tak samo pyszne, plus znowu: w Holandii lepszy wybór, chociaż to kwestia kulturowa też, w Polsce pewne rodzaje warzyw jada się rzadziej albo wcale.

                              Wyjątkiem oczywiście są truskawki, które smakują poprawnie tylko kiedy pochodzą z ojczyzny mówiącego, niezależnie od pochodzenia :) Mam kolegę Norwega, który przekonywał mnie, że brak słońca i ciągły deszcz dają najlepsze truskawki na świecie.

                              Owe "prawdziwie ekologiczne standardy", o które tak trudno, nie są dla mnie żadnym marzeniem - na świecie mamy już za dużo ludzi, żeby móc wszystkich wyżywić żywnością nieprodukowaną przemysłowymi metodami.
                            • ciociazlarada Re: Sklad kosmetykow 10.02.12, 11:34
                              Trudno sie nie zgodzic z Pierwszalitera. Polskie rolnictwo "ekologiczne" spelnia te same standardy co zagramaniczne rolnictwo "ekologiczne". Bo musi, jestesmy wszyscy w tej samej Unii.

                              www.balticdeal.eu/farm/urszula-and-piotr-osiks-farm-poland/ - ci Panstwo sa tego dobrym przykladem od konca lat '80, zreszta Piotr Osik stoi na czele stowarzyszenia ekologicznych rolnikow w Polsce od wielu lat.
                        • felisdomestica Re: Sklad kosmetykow 10.02.12, 00:57
                          pierwszalitera napisała:
                          > Mit o zdrowej polskiej marchewce to taki sam mit, jak ten o "naturalnych" kosmetykach
                          > kupowanych na bazarze w krajach trzeciego świata.

                          Nie do końca. może marchewka to zły przykład, ale wiele innych warzyw jest rzeczywiście lepszych, bo sa ciągle hodowane w glebie, a nie w uprawie hydroponicznej. Niestety wkracza i do nas rolna gospodarka wielkotowarowa, ale ciągle na wiejskich targach można kupić pomidory, które smakują pomidorami.
                          • pierwszalitera Re: Sklad kosmetykow 10.02.12, 01:24
                            felisdomestica napisała:

                            > Nie do końca. może marchewka to zły przykład, ale wiele innych warzyw jest rzec
                            > zywiście lepszych, bo sa ciągle hodowane w glebie, a nie w uprawie hydroponiczn
                            > ej. Niestety wkracza i do nas rolna gospodarka wielkotowarowa, ale ciągle na wi
                            > ejskich targach można kupić pomidory, które smakują pomidorami.

                            Takie pomidory dostaniesz też na targach, albo nawet i w supermarketach w Niemczech. W zachodnich krajach ciągle istnieje też normalne, rodzime rolnictwo "w glebie". Taka żywność, kosztuje tylko odrobinę więcej od tanich hiszpańskich, czy podobnych wyrobów. To przypomina mi śmieszące mnie historie o ludziach przywożących sobie do Niemiec polski chleb i wędlinę, bo w Niemczech podobno nie ma dobrych. Jasne, jak sięga się w Niemczech w supermarkecie na najniższą półkę, a w Polsce kupuje sprawdzoną jakość w wyszukanych sklepach, to się zgodzę, że porówanie wypadnie marnie. I przypomniało mi się jeszcze coś innego. W Niemczech też istnieją takie mity jak o polskiej marchewce. Ogólnie uważa się niemieckie pomiodory za smaczniejsze od holenderskich, bo Holandia kojarzona jest z przemysłową produkcją warzyw niższej jakości. Szeroki, ślepy test smakowy przeprowadzony na ulicy pokazał, że te holenderskie przypadły lepiej ludziom do gustu. Holendrzy po prostu w ostatniach latach bardziej się starają i nie wszystko co od rolnika z sąsiedztwa jest automatycznie lepsze.
        • anne_stesia Re: Sklad kosmetykow 08.02.12, 10:29
          Olejki eteryczne, oleje roślinne i różne ekstrakty to też chemia. Polecany często gęsto aloes wywołuje u mnie tak gwałtowna reakcję skóry, że jeszcze żadnej chemii się taka nie udała, a na aloes ostatecznie uczulona nie jestem, bo przyjmowany doustnie krzywdy nie robi.
          Skoro jakiś kosmetyk nie robi Ci krzywdy to po co z niego rezygnować? Co będzie jeśli wśród tych naturalnych nie znajdziesz takich, które dadza ten sam lub lepszy efekt co poprzednie? Wyrzekniesz się ładnej skóry dla ekologii.
          Ja bez uprzedzeń używam (i uwielbiam) silikony. Chronia włosy nie obciazajac ich przy tym, sprawiaja, że moja skóra jest gładka i nie widać na niej porów, z którymi nic nie da się zrobić mimo obietnic producentów.
          Dziewczyny używaja parafiny, która też jest przecież składnikiem naturalnym tylko z jakiegoś powodu oleje mineralne sa be, a roślinne cacy.
          Może zamiast postanowienia o używaniu tylko ekologicznych składników przyjrzyj się swojej skórze, oceń czego jej trzeba i daj jej to co jej służy - jeśli będzie to kosmetyk naturalny to spoko, ale jeśli nie to bez zbędnych wyrzutów sumienia wróć do "chemii", bo z jakiegoś powodu została ona wymyślona i służy wielu wielu kobietom, nie czyniac im szkody.
        • mszn Re: Sklad kosmetykow 08.02.12, 10:31
          Czyli jeśli na pudełku napiszą, że w dżemie jest E300, to nie kupisz, ale jak napiszą, że "naturalna witamina C", to cacy? ;) Dokładnie taka sama sytuacja jest z kosmetykami.

          Gdzie stawiasz granicę między "samą chemią" a "naturą" - bo przecież nie tam, gdzie życzy sobie tego producent, pisząc BIO i EKO na opakowaniu kosmetyku? Olej kokosowy jest naturalny czy chemiczny? Czy sufraktant otrzymany w labolatorium z oleju kokosowego to jeszcze natura czy już chemia? A mydło, które z tegoż oleju powstaje w wyniku - o niebiosa! - reakcji chemicznej?

          Świadomość tego, co siedzi w kosmetykach i skąd się tam wzięło (i po co), może być fajna, może czasem być przydatna, zwłaszcza, jeśli na pewne składniki Twoja skóra reaguje źle - ale nie ma tutaj metody na skróty pt. lista składników, według której masz to i tamto wyrzucić do kosza.
          • rosabell Re: Sklad kosmetykow 08.02.12, 10:45
            mszn napisała:

            > Czyli jeśli na pudełku napiszą, że w dżemie jest E300, to nie kupisz, ale jak n
            > apiszą, że "naturalna witamina C", to cacy? ;)

            mniej wiecej tak:) czytam sklad tego, co kupuje




            Dokładnie taka sama sytuacja jes
            > t z kosmetykami.
            >
            > Gdzie stawiasz granicę między "samą chemią" a "naturą" - bo przecież nie tam, g
            > dzie życzy sobie tego producent, pisząc BIO i EKO na opakowaniu kosmetyku?
            >
            > mieszkam w Niemczech, gdzie wybor kosmetykow bio i eko jest naprawde duzy


            nie znam sie na tych magicznych nazwach. nie wiem co sie za nimi kryje. dlatego zapytalam czy ktos sie na tym zna i moze mi nieco rozjasnic w temacie-konkretnie. i nie widze sensu dyskusji czy lepszy jest kabanos czy marchewka;)
            • anne_stesia Re: Sklad kosmetykow 08.02.12, 10:47
              rosabell, ale e300 i naturalna witamina c to to samo. Znasz te wszystkie oznaczenia? Bo jeśli tak to zwracam honor, a jeśli nie to po prostu dajesz się nabijać w butelkę.
            • pinupgirl_dg Re: Sklad kosmetykow 08.02.12, 10:51
              > > Czyli jeśli na pudełku napiszą, że w dżemie jest E300, to nie kupisz, ale
              > jak n
              > > apiszą, że "naturalna witamina C", to cacy? ;)
              >
              > mniej wiecej tak:) czytam sklad tego, co kupuje

              A co za różnica, poza naszym samopoczuciem :). E300 to witamina C, bardzo wiele EXXX to zupełnie niewinne substancje.

              pl.wikipedia.org/wiki/Lista_E

              > nie znam sie na tych magicznych nazwach. nie wiem co sie za nimi kryje. dlatego
              > zapytalam czy ktos sie na tym zna i moze mi nieco rozjasnic w temacie-konkretn
              > ie. i nie widze sensu dyskusji czy lepszy jest kabanos czy marchewka;)

              Ale Ty od nas oczekujesz deklaracji, czy lepsza jest marchewka, czy kabanos ;). Jedz na zdrowie, co Ci bardziej podchodzi. Dla mnie kabanos odpada ze względów ideologicznych, tak samo są osoby, które dla ideologii wolą kosmetyki ekologiczne, ale to nie znaczy, że w "chemii" czy w kabanosie jest coś złego.

              Dla uspokojenia emocji polecam ten artykuł:

              www.pilomax.pl/35/szkodliwe-substancje-w-kosmetykach-artykul
            • mszn Re: Sklad kosmetykow 08.02.12, 10:58
              Wiesz, to nie pogadamy za bardzo. Mój post i posty dziewczyn wyżej były o tym, że nie ma czegoś takiego, jak obiektywnie szkodliwe czy "nienaturalne" składniki, a kluczem do rozsądnego przyglądania się składom kosmetyków jest samodzielne myślenie.

              Jeśli tak bardzo zależy Ci na autorytetach i prowadzeniu Cię za rękę, to trzymaj się certyfikowanych marek, od których faktycznie uginają się tutaj półki - Lavera, Weleda, Alverde, Alterra...
    • pierwszalitera Re: Sklad kosmetykow 08.02.12, 11:36
      Praktyczniej jest chyba, gdy podasz tu skład wątpliwego kremu, czy kosmetyku i wtedy można porozważać, co jest w środku i jakie może mieć to znaczenie dla skóry i środowiska.
      Generalnie jest jednak tak, że naprawdę toksyczne substancje są u nas już do dłuższego czasu zabronione, a dla tych mniej toksycznych istnieją normy, więc kupując w sklepach kosmetyki raczej się nimi nie zatrujesz.
      Jeżeli przeszkadza ci generalnie "chemia" i chcesz krótkich "naturalnych" składów, to trzymaj się jak już ktoś napisał, kosmetyków ekologicznych certyfikowanych. Ale tu dobranie sobie czegoś pasującego do cery wcale nie jest łatwiejsze, bo "ekologiczny" nie znaczy, że będzie robił od razu u nas cuda, tylko może także nam w jakiś sposób zaszkodzić, czy pogorszyć stan cery. Wszystko zależy bowiem od potrzeb i reakcji naszej skóry.
    • lonely.stoner Re: Sklad kosmetykow 08.02.12, 16:40
      ja na twarz nie uzywam nic co ma w skladzie parafine albo inne oleje mineralne (=pochodne ropy nafftowej ktore oblepiaja skore, nic jej nie dostarczaj a i ciezko to zmyc z siebie)- czyli np. wazelina, oliwka do ciala Johnson&Johnson (nie wiem czemu sie olivka nazywa skoro skladnik glowny to ciekla paraffinum liquidum hehe). JEsli w kremie czy balsamie na 2 miejscu jest zaraz paraffinum liqudum to wiem ze to bubel. To- podobnie jak silikony- toleruje tylko w kosmetykach kolorowych, ale nie w pielegnacyjnych. Kolorowka faktycznie jak ma silikon w sobie to wygladza cere, ale jesli to bylby skladnik kremu nawilzajacego i zmniejszajacego pory to wiadomo ze to 'sciema' i dziala tylko powierzchownie, a wraz ze stosowaniem raczej sie problem poglebi niz zniknie. Na rozszerzone pory to warto kupic krem ze zluszczjacymi kwasami a nie z maskujacymi je silikonami.


      Do wlosow i do mycia ciala nie uzywam w zasadzie nic co ma SLS- sodium lauryl sulfate, mocny detergent ktory wysusza skore- i wydaje mi sie ze z tego powodu wiekszosc szamponow np. z SLS w skladzie jest napakowana silikonami- zeby po tym jak juz zmyjesz wlosy drazniacym i wysuszajacym SLS nadac im sztuczna gladkosc silikonem... bledne kolo...

      unikam tez produktow ktore w skladzie np, maja oxybenzone- skladnik rakotworczy, itd.

      Masz racje ze to tak jak z jedzeniem- im mniej syfu i chemii tym zdrowiej.

      Ktoras dziewczyna napisala ze ma wysypke i zaczerwienienie po alosie- ja tez mam, ale uzywam, bo to swietny nawilzacz, w domu mam pare aloseow ktorym obrywam liscie i sie smaruje :)
      • kis-moho Re: Sklad kosmetykow 08.02.12, 16:48
        > ja na twarz nie uzywam nic co ma w skladzie parafine albo inne oleje mineralne
        > (=pochodne ropy nafftowej ktore oblepiaja skore, nic jej nie dostarczaj a i cie
        > zko to zmyc z siebie)- czyli np. wazelina, oliwka do ciala Johnson&Johnson (nie
        > wiem czemu sie olivka nazywa skoro skladnik glowny to ciekla paraffinum liquid
        > um hehe). JEsli w kremie czy balsamie na 2 miejscu jest zaraz paraffinum liqudu
        > m to wiem ze to bubel.

        Lonely.stoner, rozumiem, że parafina Ci szkodzi, na skórę albo światopoglądowo, ale nie pisz, że to bubel, bo to nieprawda. Są ludzie, którym pomaga - jak ja. I Marylin Monroe ;o)

        > Ktoras dziewczyna napisala ze ma wysypke i zaczerwienienie po alosie- ja tez ma
        > m, ale uzywam, bo to swietny nawilzacz, w domu mam pare aloseow ktorym obrywam
        > liscie i sie smaruje :)

        Serio serio? Wiesz, że jeżeli masz na aloes uczulenie, to robisz sobie krzywdę?
      • anne_stesia Re: Sklad kosmetykow 08.02.12, 16:51
        > (=pochodne ropy nafftowej ktore oblepiaja skore, nic jej nie dostarczaj a i cie
        > zko to zmyc z siebie)- czyli np. wazelina, oliwka do ciala Johnson&Johnson (nie
        > wiem czemu sie olivka nazywa skoro skladnik glowny to ciekla paraffinum liquid
        > um hehe). JEsli w kremie czy balsamie na 2 miejscu jest zaraz paraffinum liqudu
        > m to wiem ze to bubel.

        Mów proszę za siebie ;) Żaden bubel. Moja skóra go lubi, nie zapycha jej, nie mam problemów ze zmyciem (o co w ogóle chodzi?!). Widocznie Tobie nie pasuje, ale innym owszem.

        >Na rozszerzone pory to wa
        > rto kupic krem ze zluszczjacymi kwasami a nie z maskujacymi je silikonami.

        I Ty myślisz, że te kwasy "zwęża pory"? :D Wiesz, raczej nie skorzystam - raz, że wiem, że porów się nie da zwęzić do niewidoczności, a dwa, że retinoidy+kwasy do siebie nie pasuja. Tak więc skoro nic lepszego niż retinoidy kwasy nie zdziałaja to mogę tylko maskować.


        > Do wlosow i do mycia ciala nie uzywam w zasadzie nic co ma SLS- sodium lauryl s
        > ulfate, mocny detergent ktory wysusza skore- i wydaje mi sie ze z tego powodu w
        > iekszosc szamponow np. z SLS w skladzie jest napakowana silikonami- zeby po tym
        > jak juz zmyjesz wlosy drazniacym i wysuszajacym SLS nadac im sztuczna gladkosc
        > silikonem... bledne kolo...

        Ponownie - Ciebie podrażnia i wysusza, mnie absolutnie nie. Zwłaszcza, że już wyjaśniono, że przeciętnej skórze SLS nie szkodzi w stężeniach kosmetycznych. Moja jest zupełnie przeciętna, nawet lekko tłusta. Wspaniały detergent dla mnie. Choć oczywiście nie polecam Ci go skoro przekonałaś się, że Cię podrażnia.


        > Ktoras dziewczyna napisala ze ma wysypke i zaczerwienienie po alosie- ja tez ma
        > m, ale uzywam, bo to swietny nawilzacz, w domu mam pare aloseow ktorym obrywam
        > liscie i sie smaruje :)

        Powodzenia. Ja nie jestem masochistka, żeby smarować się czymś co mnie podrażnia. :)
        • ciociazlarada Re: Sklad kosmetykow 08.02.12, 17:07
          anne_stesia napisała:


          > I Ty myślisz, że te kwasy "zwęża pory"? :D Wiesz, raczej nie skorzystam - raz,
          > że wiem, że porów się nie da zwęzić do niewidoczności, a dwa, że retinoidy+kwas
          > y do siebie nie pasuja. Tak więc skoro nic lepszego niż retinoidy kwasy nie zdz
          > iałaja to mogę tylko maskować.

          Skoro juz piszemy posty pt. "mow za siebie", to mi retinoidy+kwasy na raz pasuja doskonale, zreszta w jednym kremie o nazwie Triacneal:) Tylko taka drobna uwaga, bo z reszta Twojego postu sie calkowicie zgadzam.
          • anne_stesia Re: Sklad kosmetykow 08.02.12, 17:22
            > Skoro juz piszemy posty pt. "mow za siebie", to mi retinoidy+kwasy na raz pasuj
            > a doskonale, zreszta w jednym kremie o nazwie Triacneal:) Tylko taka drobna uwa
            > ga, bo z reszta Twojego postu sie calkowicie zgadzam.

            No widzisz, tylko w przypadku retinoidów na receptę w ulotce jest wprost napisane, żeby nie używać środków złuszczajacych (w tym kwasów). Stad moja uwaga. Widocznie w tych aptecznych jest sporo większe stężenie i już kwas jest niewskazany.
            • ciociazlarada Re: Sklad kosmetykow 08.02.12, 17:26
              Tak, tak. Jest na pewno wieksze i skladniki sa silniejsze. Nie odwazylabym sie stosowac kwasow przy tazarotenie czy tretinoinie, Triacneal zawiera slabszy retinaldehyd i na mnie dziala optymalnie.
              • anne_stesia Re: Sklad kosmetykow 08.02.12, 17:31
                > Tak, tak. Jest na pewno wieksze i skladniki sa silniejsze. Nie odwazylabym sie
                > stosowac kwasow przy tazarotenie czy tretinoinie, Triacneal zawiera slabszy ret
                > inaldehyd i na mnie dziala optymalnie.

                Przy okazji poddałaś mi pomysł co kupić, kiedy skończy mi się differin albo isotrex, a nie mam recepty na nowy bo leń mnie dopadł :D Kupię sobie ten Triacneal i będzie w pogotowiu. :)
                Dziękuję :D
                • pierwszalitera Re: Sklad kosmetykow 08.02.12, 19:41
                  anne_stesia napisała:

                  > Przy okazji poddałaś mi pomysł co kupić, kiedy skończy mi się differin albo iso
                  > trex, a nie mam recepty na nowy bo leń mnie dopadł :D Kupię sobie ten Triacneal
                  > i będzie w pogotowiu. :)
                  > Dziękuję :D

                  No to ja ci napiszę, że mnie Triacneal podrażnia i pwoduje wysyp pryszczy, chociaż nie mam w ogóle cery trądzikowej. Więc zowu sprawdza się reguła, każdemu szkodzi coś innego. ;-)
      • pinupgirl_dg Re: Sklad kosmetykow 08.02.12, 17:17
        > Kolorowka faktycznie jak ma silikon w so
        > bie to wygladza cere, ale jesli to bylby skladnik kremu nawilzajacego i zmniejs
        > zajacego pory to wiadomo ze to 'sciema' i dziala tylko powierzchownie, a wraz z
        > e stosowaniem raczej sie problem poglebi niz zniknie. Na rozszerzone pory to wa
        > rto kupic krem ze zluszczjacymi kwasami a nie z maskujacymi je silikonami.

        Rozczaruję Cię, większość kosmetyków działa tylko powierzchniowo. Szał na kwasy i retinoidy, polecanie ich każdemu mnie przeraża, bo uważam, że im mniej chemii, tym lepiej ;). W pewnych sytuacjach mogą pomóc, ale dziwię się, że tak wybrzydzasz na w sumie nieszkodliwy składnik, jakim jest paraffinum liquidum, a tak lekko polecasz kwasy.
    • ciociazlarada Naszla mnie ogolna refleksja pod wplywem 08.02.12, 17:15
      Wiec pozwole sobie na anegdotke.

      Niedawno szukalam recenzji jakiegos testu ciazowatego i google zaprowadzilo mnie na forum "Nasz Bocian". Recenzje przeczytalam, a potem z ciekawosci zaczelam browsowac (wybaczcie, musialam;)) forum tu i tam. Trafilam na watek, w ktorym "ekspertka" z imieniem i nazwiskiem przestrzegala mile forumowiczki przed jedzeniem zywnosci modyfikowanej genetycznie, bo wplywa na plodnosc. Mysle sobie: WTF(?), ale zainteresowanie prywatne i zawodowe, spowodowalo, ze czytam dalej.

      Pod koniec drugiej strony watku, uczestniczki zaczely sie juz przestrzegac nawzajem przez jedzeniem produktow zawierajacych skrobie modyfikowana... Heh, i to tyle anegdotki. Wnioski se wyciagnijcie jakie chcecie:)
      • kis-moho Re: Naszla mnie ogolna refleksja pod wplywem 08.02.12, 17:25
        > Pod koniec drugiej strony watku, uczestniczki zaczely sie juz przestrzegac nawz
        > ajem przez jedzeniem produktow zawierajacych skrobie modyfikowana... Heh, i to
        > tyle anegdotki. Wnioski se wyciagnijcie jakie chcecie:)

        :o)
        Trzeba było aż tak głęboko nie browsować :o) Takie anegdotki uświadamiają mi, dlaczego lubię lobbowe fora.
      • indigo-rose Re: Naszla mnie ogolna refleksja pod wplywem 08.02.12, 23:08
        Czytałam kiedyś coś podobnego, tyle że chodziło o pigułki. Zaczęło się od antybiotyków i dziurawca, przeszło przez sok z grejpfruta, a skończyło się na pytaniu, czy jeśli wzięłam rutinoscorbin albo zjadłam pomarańczę, to tabletki dalej działają.
        • anne_stesia Re: Naszla mnie ogolna refleksja pod wplywem 08.02.12, 23:30
          Tylko z tym sokiem z grejfruta to akurat prawda.
          • indigo-rose Re: Naszla mnie ogolna refleksja pod wplywem 10.02.12, 01:56
            Nie twierdzę, że popijanie jakichkolwiek tabletek sokiem, zwłaszcza z grejpfruta, jest obojętne dla zdrowia i działania tabletek. Natomiast gdyby spożycie soku w dowolnym momencie znacząco wpływało na skuteczność tabletek (tak, jak wpływa np. dziurawiec) byłoby to wspomniane w ulotce. A laski panikują, jakby można było zajść w ciążę od zjedzenia grejpfruta na podwieczorek.
            • tfu.tfu Re: Naszla mnie ogolna refleksja pod wplywem 10.02.12, 10:25
              nie takie rzeczy widział internet ;-)
    • red_boots Re: Sklad kosmetykow 08.02.12, 18:03
      Każdy będzie unikał tego, co mu nie służy albo podejrzewa, że może mu nie służyć.
      Ja się trzymam z dala od kremów z parafiną (zapychają mnie), kosmetyków z glikolem propylenowym wysoko w składzie (podrażnia), formaldehydu w lakierach do paznokci, kosmetyków konserwowanych uwalniaczami formaldehydu (np. Imidazolidinyl Urea, DMDM Hydantoin)- same uwalniacze nie są ponoć szkodliwe, ale jeżeli z jakichś przyczyn kosmetyk/ substancja uwalniająca jest nieprawidłowo przechowywany (np w za wysokiej temperaturze), formaldehyd może się uwolnić do kosmetyku.
      Nie unikam za to kosmetyków z SLS, bo nic złego mi nie robią.
      Ostatnio wyczytałam gdzieś, że talk jest podejrzewany o rakotwórczość, ale z pudru na razie nie zrezygnuję, bo mój puder (m.in. z talkiem w składzie) działa regulująco na moją cerę.

      W necie znajdziesz mnóstwo informacji o szkodliwych składnikach w kosmetykach, jedne potrafią zaprzeczać innym, więc sama musisz sobie wypracować opinię na ten temat. Na stronach producentów kosmetyków eko znajdziesz informacje o szkodliwości parafiny, parabenów, formaldehydu, silikonów, SLS, itd.

      Tutaj link do kosmopedii, strony opracowanej przez Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego:

      www.kosmopedia.org/bezpieczenstwo_kosmetykow/bezpieczenstwo_skladnikow_kosm/
      A tu wywiad z Ewą Starzyk z Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego, wypowiada się m.in. o parabenach:

      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53661,9400191,Jestesmy_chemiczni.html?as=1&startsz=x
      • izas55 Re: Sklad kosmetykow 08.02.12, 19:14
        ciekawe linki, dzięki za wrzucenie
      • magdalaena1977 Re: Sklad kosmetykow 09.02.12, 10:28
        red_boots napisała:

        > Tutaj link do kosmopedii, strony opracowanej przez Polski Związek Przemysłu Kos
        > metycznego:

        Średnio mi się ta strona podoba i mam wrażenie, że przedstawia bardzo jednostronną wizję problemu.

        Pani Ewa Starzyk zastanawia się tam, Dlaczego łatwiej zaufać "buszującej Wizażance" niż chemikowi, toksykologowi czy technologowi, którzy spędzili wiele lat, zgłębiając tajniki działania składników kosmetyków oraz ich bezpieczeństwa?

        Może dlatego, że internautka wypowiada się bezinteresownie, a chemikowi płaci fabryka kosmetyków?
        Mam wrażenie, że autorzy strony bardzo starannie wybrali mity, z którymi są gotowi walczyć. Np. w dużym dziale o ochronie przed słońcem nie znalazłam nic na temat popularnego na wizażu podziału na filtry stabilne i nie.

        A wypowiadając się o kosmetykach piszą tylko o ich nieszkodliwości - a dla mnie to za mało. Interesuje mnie jeszcze skuteczność - tj. na jakie efekty mogę liczyć. Rzetelnej weryfikacji firmy kosmetyczne wolałyby uniknąć, bo może obnażyć np. brak różnic między tańszymi i droższymi kosmetykami.
        A w tej chwili konsumencka wymiana opinii jest chyba jednym z nielicznych metod takiej weryfikacji.
        • izas55 Re: Sklad kosmetykow 09.02.12, 11:16
          Widzisz Magda, bo skuteczność, zwłaszcza ta opisywana w internecie jest najczęściej szalenie subiektywna. I na przykład mi osobiście łatwiej jest zaufać policzalnym danym prezentowanym przez toksykologa niż subiektywnej wizażance. I wiem też, że kosmetyk, którym ja będę zachwycona, może kompletnie nie podejść innej osobie.
          Więc tak, konsumencka wymiana zdań jest bardzo cenna, wydawało mi się że konsumencką wymianę zdań promuje tez to forum.
          Nie do końca podoba mi się też twoje porównanie, że producenci kosmetyków są z założenia nieobiektywni, bo chcą sprzedać produkt. Jeżeli iść tym tropem rozumowania, to producenci i sprzedawcy czegokolwiek są nieetyczni bo chcą zarobić na swojej pracy
          • magdalaena1977 Re: Sklad kosmetykow 09.02.12, 13:09
            izas55 napisała:

            > Widzisz Magda, bo skuteczność, zwłaszcza ta opisywana w internecie jest najczęś
            > ciej szalenie subiektywna. I na przykład mi osobiście łatwiej jest zaufać polic
            > zalnym danym prezentowanym przez toksykologa niż subiektywnej wizażance.

            Chodziło mi o to, że wierzę toksykologom, chemikom itp. że kosmetyki dopuszczone do obrotu nie są szkodliwe czy trujące. No chyba, że ktoś jest akurat uczulony na dany składnik.

            Ale brakuje mi obiektywnych informacji co do działania kosmetyków pielęgnacyjnych. I w tym zakresie nie wierzę firmom, że np. wycofają z obrotu krem, który słabo nawilża, słabo ujędrnia i tylko ładnie pachnie.
            I niestety subiektywne opinie internautek (np. z tego forum) to jedyne dostępne mi dane dotyczące "skuteczności" kosmetyków.

            > Nie do końca podoba mi się też twoje porównanie, że producenci kosmetyków są z
            > założenia nieobiektywni, bo chcą sprzedać produkt. Jeżeli iść tym tropem rozumo
            > wania, to producenci i sprzedawcy czegokolwiek są nieetyczni bo chcą zarobić na
            > swojej pracy

            Ja mam wrażenie, że między "nieobiektywny" a "nieetyczny" jest spora różnica.

            Generalnie z tymi kremami jest jak ze śmietaną - śmietana ze skrobią modyfikowaną jest niby nieszkodliwa. Ale czy nie można po prostu sprzedawać samej śmietany?
            supermarket.blox.pl/2012/01/Co-jest-w-smietanie-Skrobia-kukurydziana-guma.html
            • izas55 Re: Sklad kosmetykow 09.02.12, 13:27

              > Generalnie z tymi kremami jest jak ze śmietaną - śmietana ze skrobią modyfikowa
              > ną jest niby nieszkodliwa. Ale czy nie można po prostu sprzedawać samej śmietan
              > y?
              Klient chce gęstej śmietany - klient ma gęstą ;-). Bo klient w większości nie wie że gęsta śmietana naturalnie to tylko może być tylko tłusta albo ukwaszona. Klient chce gęsty jogurt - to ma gęsty jogurt z żelatyną. Bo inne się nie sprzedają.

              A z tym wycofywaniem z rynku bo krem źle nawilża, to chyba żart jakiś ;-)

        • pinupgirl_dg Re: Sklad kosmetykow 09.02.12, 12:02
          > Średnio mi się ta strona podoba i mam wrażenie, że przedstawia bardzo jednostro
          > nną wizję problemu.

          O to chodzi, ta strona jest reakcją na różne opinie pojawiające się w internecie, moim zdaniem znacznie bardziej jednostronne. O szkodliwości różnych składników i o tym, jak to producenci nas podtruwają z chęci zysku już się naczytałyśmy, można też zobaczyć, jak to wygląda z drugiej strony. Jeśli masz jakieś rzetelne informacje, które przeczą temu artykułowi, to chętnie poczytam.


          > Mam wrażenie, że autorzy strony bardzo starannie wybrali mity, z którymi są got
          > owi walczyć. Np. w dużym dziale o ochronie przed słońcem nie znalazłam nic na t
          > emat popularnego na wizażu podziału na filtry stabilne i nie.

          Trudno mieć pretensje, nie sposób walczyć za jednym zamachem ze wszystkimi mitami, wybrali kilka najbardziej rozpowszechnionych.


          > Może dlatego, że internautka wypowiada się bezinteresownie, a chemikowi płaci f
          > abryka kosmetyków?

          Ja bardzo chętnie czytam opinie internautek, naprawdę. Ale nie traktuję wszystkiego, co przeczytam, jako prawdę objawioną, bo zgadzam się z Izą, efekty są bardzo subiektywne i jeśli ktoś bardzo chce zobaczyć efekt, to go zobaczy. Bardzo chętnie testuje nowe kosmetyki metody pielęgnacji, zwykle pod wpływem opinii internautek.
          Ale chemik ma tę przewagę, że nie podaje swojego widzimisię, tylko efekty badań i sygnuje ich rzetelność swoim nazwiskiem. Wtedy inny chemik, np. zatrudniony przez firmę produkującą kosmetyki ekologiczne, może wziąć te wyniki, wyszukać nieścisłości, przeprowadzić swoje badania itd.


          > A wypowiadając się o kosmetykach piszą tylko o ich nieszkodliwości - a dla mnie
          > to za mało. Interesuje mnie jeszcze skuteczność - tj. na jakie efekty mogę lic
          > zyć. Rzetelnej weryfikacji firmy kosmetyczne wolałyby uniknąć, bo może obnażyć
          > np. brak różnic między tańszymi i droższymi kosmetykami.

          Oni piszą o składnikach, nie o konkretnych kosmetykach. Te same składniki zawierają różne kremu. Piszą też, jakie efekty dają różne składniki. Skupili się na ich toksyczności, bo cały artykuł jest poświęcony bezpieczeństwu.
        • pinupgirl_dg Re: Sklad kosmetykow 09.02.12, 12:17
          Zwróć uwagę jeszcze na to, że internautki często bezkrytycznie powtarzają opinie po ekspertach (czasami z tendencją do głuchego telefonu, mniej więcej tak, jak to opisała Ciociazłarada), np. dr Różański był swego czasu autorytetem w tej kwestii. Nie mam o to do nikogo pretensji, bo większość z nas nie ma możliwości zweryfikowania takich opinii i musi im zaufać, ja też w ten sposób działam. Mogę na własnej skórze sprawdzić działanie komodogenne parafiny, aie nie przekonam się na własnej skórze, czy dezodorant ma działanie rakotwórcze, muszę uwierzyć badaniom. Dlatego cieszę się, gdy inny naukowcy próbuję weryfikować takie informacje, zanim mi pozostanie jedynie szare mydło, a i to nie jest pewne. Uważam, że jedni i drudzy robią dobrą robotę, szukając dla nas skutecznych i bezpiecznych metod pielęgnacji.
        • red_boots Re: Sklad kosmetykow 09.02.12, 16:38
          Strona Kosmopedii jest dosyć jednostronna, ale zauważ, że strony podkreślające negatywne właściwości wymienionych składników kosmetyków też są w tym dosyć jednostronne.
          Tutaj masz przykład strony producenta kosmetyków organicznych Phenome i info odnośnie niebezpiecznych składników w kosmetykach oparte o literaturę/ linki w przypisach:

          www.phenome.pl/pl/main/baza-wiedzy-phenome/niebezpieczne-skladniki-w-kosmetykach

          Część opisanych składników uznanych tu za niebezpieczne w Kosmopedii jest opisanych jako bezpieczne, każdy ma swoje racje :), dlatego nie zawierzam nikomu do końca, wizażowi też nie zawierzam (w przypadku KWC często to, co jest krytykowane przez wizażanki u mnie się sprawdza i na odwrót), czytam, zbieram informacje, analizuję, ale nie przyjmuję bezkrytycznie.

          W zalinkowanym tekście Kosmopedii podoba mi się to, że nie jest „histeryczny”, jest spokojnie przedstawiona argumentacja, uzasadniona poprzez nawiązanie do badań/ dyrektyw. Na samej stronie najbardziej zainteresowała mnie Encyklopedia z opisem składników, zaglądnęłam w niektóre, są dosyć stonowane i oszczędne, nie znajdziesz np. informacji, który z konserwantów jest uwalniaczem formaldehydu, podczas gdy w Wikipedii już taką informację możesz znaleźć.

          Apropos składników, na stronie Phenome jest leksykon składników pogrupowanych alfabetycznie, dosyć obszerny:

          www.phenome.pl/pl/main/leksykon-skladnikow
        • red_boots Re: Sklad kosmetykow 09.02.12, 16:49
          > A wypowiadając się o kosmetykach piszą tylko o ich nieszkodliwości - a dla mnie
          > to za mało. Interesuje mnie jeszcze skuteczność - tj. na jakie efekty mogę lic
          > zyć. Rzetelnej weryfikacji firmy kosmetyczne wolałyby uniknąć, bo może obnażyć
          > np. brak różnic między tańszymi i droższymi kosmetykami.
          > A w tej chwili konsumencka wymiana opinii jest chyba jednym z nielicznych metod
          > takiej weryfikacji.

          kosmopedia raczej nie powstała w celu analizy skuteczności kosmetyków, opisują tu jedynie składniki. nie wiem, czy znajdziesz gdzieś naprawdę obiektywne info odnośnie skuteczności kosmetyków. niektóre firmy/ marki kosmetyczne umieszczają na swoich stronach informacje o badaniach skuteczności ich produktów, ale czy te informacje są prawdziwe, nie wiadomo. pozostaje zasięgać informacji m.in. właśnie przez portale typu Wizaż czy fora internetowe, ale takie informacje niekoniecznie będą obiektywne.
    • lonely.stoner Re: Sklad kosmetykow 08.02.12, 19:31
      swietnie, no to uzywajcie sobie kremow z paraffinum liqudum na zdrowie :) ja nie zamierzam.
      A napisalam ze uwazam taki kosmetyk ktory na 2 miejscu w skladzie ma paraffinum liqudum za bubel poniewaz:
      1. paraffinum liquidum czy tam inny olej mineralny to jest jeden z tanszych produktow.
      Zatem jesli producent wypisuje ze jakis specyfik ma w sobie jakies extra skladniki, kosztuje iles tam pieniedzy, a na 2 miejscu zaraz parafinka, to zapewne wiecej tej parafiny niz reszty skladnikow.
      Taniej wyjdzie kupic sobie pudelko wazeliny - i to by bylo najlepsze wyjscie dla jej zwolenniczek hehe, niz kupowac bubel- no ale to juz w zasadzie wymaga logicznego myslenia.

      2. paraffina czy inne pochodne ropy naftowej nie maja zadnego wplywu na skore oprocz takiego ze ja po prostu 'oblepiaja' z zewnatrz- co faktycznie moze np, chronic przed mrozem, ale nie nawilza skory ani nie daje jej nic.

      3. Jak juz napisalam- ja zachecam raczej do kombinowania z naturalnymi skladnikami niz kupowania drogich bubli z glownym skladnikiem parafinowym. Lepiej sobie kupic np. butelke olejku jojoba i uzywac.

      4. Jest tu jakis watek o kosmetykach marki Attera, c- no i tez czytam jakies bzdury jak panny wypisuja ze balsam ktory nie ma w skladzie parafiny tylko olejki i oleje sie trudno wchlania, itd. No moze po prostu polskie dziewczyny sa przyzwyczajone do wszystkiego co zawiera parfine i sie 'ladnie', szybko rozsmarowuje. Tak jak z tym alosem- powstaje zaczerwienienie to dla dziewczyn=alergia wiec pewnie nie wolno uzywac.
      Tak jak wszystko inne moda na eko kosmetyki i do nas dociera z zachodu i pewnie jeszcze iles lat minie zanim sie ludzie do tego przyzwyczaja.
      Tymczasem ja bede nadal uzywac naturalnych kosmetykow :) a jak ktos woli sie smarowac wazelina to jego wybor.
      • pierwszalitera Re: Sklad kosmetykow 08.02.12, 19:49
        lonely.stoner napisała:

        > 2. paraffina czy inne pochodne ropy naftowej nie maja zadnego wplywu na skore o
        > procz takiego ze ja po prostu 'oblepiaja' z zewnatrz- co faktycznie moze np, ch
        > ronic przed mrozem, ale nie nawilza skory ani nie daje jej nic.

        Ale kremy z naturalnymi olejami też skóry nie nawilżają. Żaden krem nie nawilża skóry, bo krem pełni tylko funkcję ochronną przed wysychaniem wody ze skóry. Więc w zasadzie wsio ryba, jaki tłuszcz sobie posmarujesz. Ja jednak parafiny nie używam, bo mnie osobiście po niej wypryszcza, ale nie doszukuję się w naturalnych olejach rzeczy, których nie robią. Swoją drogą sam olej, nawet ten z pięcioma ekologicznymi certyfikatami, też mojej skórze nie służy, wolę krem, czyli połączenie wody z olejem.
      • pinupgirl_dg Re: Sklad kosmetykow 08.02.12, 19:53
        > 1. paraffinum liquidum czy tam inny olej mineralny to jest jeden z tanszych pro
        > duktow.
        > Zatem jesli producent wypisuje ze jakis specyfik ma w sobie jakies extra sklad
        > niki, kosztuje iles tam pieniedzy, a na 2 miejscu zaraz parafinka, to zapewne w
        > iecej tej parafiny niz reszty skladnikow.

        Przypomniała mi się anegdotka, którą niektóre źródła przypisują Edisonowi, inne Steinmetzowi (www.wnp.pl/artykuly/karl-steinmetz-tworca-teorii-pradow-przemiennych,7272_0_0_4_0.html) :

        "Znane jest też jego żądanie zapłaty 10 tys. dolarów za konsultację dotyczącą wadliwie działającego generatora. Pewnego dnia awarii uległa bardzo skomplikowana maszyna. Inżynierowie GE długo szukali uszkodzenia, a nie potrafiąc go znaleźć poprosili o pomoc będącego już na emeryturze Steinmetza. Steinmetz przyszedł ze swoim nieodłącznym notesem i papierosem w ustach. Chodził od maszyny do maszyny, coś mierzył notował i zaglądał do środka. Po godzinie wziął do ręki kawałek kredy i postawił krzyżyk na obudowie maszyny w miejscu, gdzie należało dokonać korekty uzwojenia. Po jej wprowadzeniu generator zaczął działać prawidłowo.

        Za usługę wystawił rachunek w wysokości 10 tys. dolarów. Oburzona wysokością honorarium firma zażądała wyszczególnienia czynności i ich wyceny. W uszczegółowionym rachunku pojawił się zapis 10 dolarów za postawienie kredą krzyżyka i 9990 dolarów za wiedzę, gdzie go postawić. "

        > Taniej wyjdzie kupic sobie pudelko wazeliny - i to by bylo najlepsze wyjscie dl
        > a jej zwolenniczek hehe, niz kupowac bubel- no ale to juz w zasadzie wymaga log
        > icznego myslenia.

        Niektóre z nas stosują wazelinę, nie wiem, co w tym śmiesznego?


        > 2. paraffina czy inne pochodne ropy naftowej nie maja zadnego wplywu na skore o
        > procz takiego ze ja po prostu 'oblepiaja' z zewnatrz- co faktycznie moze np, ch
        > ronic przed mrozem, ale nie nawilza skory ani nie daje jej nic.

        Niektóre źródła podają, że naskórek nawilża woda pochodząca z głębszych warstw skóry, a nie z kosmetyków. Emolienty (do których należą i parafiny, i oleje, i silikony) działają właśnie przez tworzenie tej warstwy, która zmniejsza ucieczkę wody, zatrzymując ją w naskórku.

        > 3. Jak juz napisalam- ja zachecam raczej do kombinowania z naturalnymi skladnik
        > ami niz kupowania drogich bubli z glownym skladnikiem parafinowym. Lepiej sobie
        > kupic np. butelke olejku jojoba i uzywac.

        forum.gazeta.pl/forum/w,103682,132418077,132418077,Zepsulam_sie_.html - niekoniecznie


        > 4. Jest tu jakis watek o kosmetykach marki Attera, c- no i tez czytam jakies bz
        > dury jak panny wypisuja ze balsam ktory nie ma w skladzie parafiny tylko olejki
        > i oleje sie trudno wchlania, itd. No moze po prostu polskie dziewczyny sa przy
        > zwyczajone do wszystkiego co zawiera parfine i sie 'ladnie', szybko rozsmarowuj
        > e. Tak jak z tym alosem- powstaje zaczerwienienie to dla dziewczyn=alergia wiec
        > pewnie nie wolno uzywac.

        Nie wiem, jak to skomentować, naprawdę...

        > Tak jak wszystko inne moda na eko kosmetyki i do nas dociera z zachodu i pewnie
        > jeszcze iles lat minie zanim sie ludzie do tego przyzwyczaja.
        > Tymczasem ja bede nadal uzywac naturalnych kosmetykow :) a jak ktos woli sie sm
        > arowac wazelina to jego wybor

        Tu Cię zaskoczę pewnie - dla mnie (i chyba dla większości piszących tu dziewczyn) kosmetyka naturalna/ekologiczna to żadna nowość. Swoje kremy zaczęłam kręcić jakieś... 10 lat temu? Może więcej, w każdym razie temat mnie zainteresował jeszcze pod koniec podstawówki. Mam za sobą i okresy odstawienia parafin, silikonów, slesów itd itd. Raczej nie reaguję specjalnie nerwowo na nowości ;). Mi się ten temat wręcz przejadł, ale nie krytykuję tego sposobu pielęgnacji.
      • ciociazlarada Re: Sklad kosmetykow 08.02.12, 19:55
        lonely.stoner napisała:

        > 3. Jak juz napisalam- ja zachecam raczej do kombinowania z naturalnymi skladnik
        > ami niz kupowania drogich bubli z glownym skladnikiem parafinowym. Lepiej sobie
        > kupic np. butelke olejku jojoba i uzywac.
        >
        > 4. Jest tu jakis watek o kosmetykach marki Attera, c- no i tez czytam jakies bz
        > dury jak panny wypisuja ze balsam ktory nie ma w skladzie parafiny tylko olejki
        > i oleje sie trudno wchlania, itd. No moze po prostu polskie dziewczyny sa przy
        > zwyczajone do wszystkiego co zawiera parfine i sie 'ladnie', szybko rozsmarowuj
        > e.

        Więc może jedna z tych "panien", która nawiasem mówiąc również nie używa kosmetyków z parafiną (bo jej szkodzi), Ci uświadomi, że naturalny i ekologiczny olej jojoba w butelce również jedynie oblepia skórę.

        Ponieważ, jak wszystkie inne oleje i większość pozostałych substancji nie są w stanie przeniknąć do wnętrza skóry - oblepiają ją tylko od zewnątrz, nawilżając poprzez ochronę przed UTRATĄ WODY. Parafina robi to lepiej niż np. olej jojoba czy mój ulubiony z pestek truskawek - dlatego dobrze służy osobom z bardzo suchą skórą, a "zapycha" te z bardziej tłustą. Natomiast niektóre naturalne oleje są mniej "szczelne" od parafiny, stąd lepiej służą osobom z tłustą skórą, jako że nie zapewniają tak silnej bariery ochronnej. Wot i cała magia, paniała?
      • izas55 Re: Sklad kosmetykow 08.02.12, 20:09
        Tak zupełnie na początek, to nieco grzeczniej proszę.
        Nikt cię tu do niczego nie zmusza i nie nakazuje jakich kosmetyków masz używać, używaj sobie czego chcesz. Tylko odnoś się proszę z szacunkiem dla innych współforumowiczek i nie ironizuj jak te polskie dziewczyny są do syfu z parafiną przyzwyczajone. No i głupie są oczywiście te dziewuchy bo przepłacają za wazelinę i nie potrafią ocenić czy im się balsam wchłania czy nie. No i w ogóle tu na tym dzikim wschodzie się na niczym nie znamy bo jeszcze lata świetlne miną zanim się do nowinek z zachodu przyzwyczaimy.

        W przemyśle kosmetycznym jest tak, że płacisz za ułudę, którą serwuje ci producent. Krem na oleju rzepakowym albo słonecznikowym będzie równie tani jak ten z parafiną. Ja bym tam ani rzepakowego ani słonecznikowego bublem nie nazywała tylko dlatego, ze jest tani. Cała masa kosmetyków mogłaby być tańsza, ale płacimy za opakowania, reklamy, certyfikaty, a nie tylko za składniki. Płacisz również za iluzję, że kremy naturalne muszą być lepsze

        A dla niektórych wazelina jest świetnym kosmetykiem. Wiele osób, również obecnych na tym forum szuka właśnie okluzyjnych składników, które zabezpieczą ich naskórek przed parowaniem wody. A gdybyś doświadczyła leczenia przez wiele dni skórę, która wygląda jak po ciężkim poparzeniu, tylko dlatego, że coś miało w składzie aloes myślę, że mówiłabyś inaczej.


      • kis-moho Re: Sklad kosmetykow 09.02.12, 09:00
        Odpowiem, nie po to, żeby Cię przekonywać, bo Twoje poglądy to Twoja sprawa, ale nie chciałabym, żeby na tym forum pozostawały bez szerszego komentarza się takie poglądy nie wiem czemu tak powszechne w internecie.

        > 1. paraffinum liquidum czy tam inny olej mineralny to jest jeden z tanszych pro
        > duktow.

        Dla osób zużywających dużych ilości kremów to świetna wiadomość - czy uważasz, że tylko to, co drogie, to dobre?

        > Taniej wyjdzie kupic sobie pudelko wazeliny - i to by bylo najlepsze wyjscie dl
        > a jej zwolenniczek hehe, niz kupowac bubel- no ale to juz w zasadzie wymaga log
        > icznego myslenia.

        Tak, zwolenniczki mają i kremy z różną zawartością parafiny, i wazelinę, używają w zależności od potrzeb. Co do logicznego myślenia - na tym forum przyzwyczajone jesteśmy do nieco innego poziomu wypowiedzi, dostosuj się proszę. Tutaj się wzajemnie nie obrażamy.

        > 2. paraffina czy inne pochodne ropy naftowej nie maja zadnego wplywu na skore o
        > procz takiego ze ja po prostu 'oblepiaja' z zewnatrz- co faktycznie moze np, ch
        > ronic przed mrozem, ale nie nawilza skory ani nie daje jej nic.

        Tak, właśnie ją oblepiają, co robią też olejki, tylko w innym stopniu. W zimie dla mnie słabsze oblepianie niż parafina, ewentualnie masło shea na mniej suche miejsca nie ma sensu. Olejki są dla mnie za słabe. Latem z kolei niektóre kremy z parafiną bywają dla mnie za ciężkie.

        > 3. Jak juz napisalam- ja zachecam raczej do kombinowania z naturalnymi skladnik
        > ami niz kupowania drogich bubli z glownym skladnikiem parafinowym. Lepiej sobie
        > kupic np. butelke olejku jojoba i uzywac.

        Życzę z całego serca poważnych problemów z suchą skórą, ciekawa jestem, czy zmienisz zdanie.
        Nikt nie przekonuje, że parafina jest dla każdego, bo dla wielu osób działa zbyt okluzyjnie. Ale nie powtarzaj proszę wyczytanych w necie "mądrości", których nie sprawdziłaś na własnej skórze. Tak jak problem ze zmywaniem parafiny - taki problem nie istnieje, a wiem to dlatego, że w zimię idąc pod prysznic chronię wrażliwe miejsca na skórze olejkiem Johnson&Johnson, czyli ciekłą parafiną. Działa chwilowo, ale zmywa się szybko ciepłą wodą, bez mydła. Nie wiem, jak niedokładnie musiałabyś się myć, żeby nie móc zmyć parafiny ze skóry.
        • teresa104 Nie no, chorób sobie nie życzmy 09.02.12, 13:09
          Zwłaszcza że problemy skórne są zazwyczaj wyjątkowo przykre i dodatkowo psują nastrój. Nie przez przypadek przecież jeszcze kilkanaście lat temu zmiany skórne (obok widocznego kalectwa) mogły być powodem niedopuszczenia do pracy nauczyciela. Bo objawy choroby skóry są odstręczajace i dzieci wtedy nie wolno było straszyć i szkoły im obrzydzać.

          Sama zastanawiałam się kiedyś, czy wolałabym mieć złamaną rękę, czy te nieszczęsne swędzące placki na polikach, powiekach, karku, łokciach. Wybieram złamanie, może być nawet złamanie obojczyka. Na szczęście od lat problem mnie omija i to "na szczęście" to nie jest tylko frazes.

          Parafina, wazelina są doskonałe na skórę atopową w trakcie rzutu choroby oraz po leczeniu, nie ma co do tego dwóch zdań. Do tego świetnie zabezpieczają skórę, pozwalają jej być odporną i w dobrej kondycji, na przykład w czasie mrozu, ale nie tylko. Jeśli kogoś odstręcza, że ropa, że "chemia", polecam sposób mojej babki, czyli pasek słoniny w torebce, który to pasek można zawsze dyskretnie dobyć i wysmarować twarz i dłonie. Sama natura. I sprawdzone:)
          • tfu.tfu Re: Nie no, chorób sobie nie życzmy 09.02.12, 13:21
            :-D a przy okazji i sikorki można nakarmić ;-]
          • kis-moho Re: Nie no, chorób sobie nie życzmy 09.02.12, 13:22
            Masz rację, trochę mnie poniosło po przeczytaniu, że jestem głupia, bo stosuję kremy, które ostatnio ratowały mi życie... Właśnie powoli przestaję wyglądać jak trędowata (a wyglądałam tak od jakiegoś października) i jestem nieco nadwrażliwa w tym temacie. Ale faktycznie nie powinnam tego nikomu życzyć, zaraz mnie jakieś parchy obsypią w ramach powrotu złej karmy :o)

            > Sama zastanawiałam się kiedyś, czy wolałabym mieć złamaną rękę, czy te nieszczę
            > sne swędzące placki na polikach, powiekach, karku, łokciach. Wybieram złamanie,
            > może być nawet złamanie obojczyka.

            Nawet obydwu obojczyków.

            Jeśli kogoś odstręcza, że ropa, że "chemia", polecam sposób mojej b
            > abki, czyli pasek słoniny w torebce, który to pasek można zawsze dyskretnie dob
            > yć i wysmarować twarz i dłonie. Sama natura. I sprawdzone:)

            A jak efekty zapachowe? :o)
            • teresa104 Zasadniczo póki słonina nie zaśmierdnie 09.02.12, 14:08
              czyli nie zacznie trącić trupem, nie ma jakichś szczególnych efektów zapachowych, wieprzowym tłuszczem trąci.

              Dwa obojczyki to jednak nie;) Ale obojczyk i na przykład skręcona kostka nadal uważam za lepsze od tego parcha.

              Słuchaj, te zdjęcia do analizy na Mecie to sama sobie połączyłaś w czekoladkę z numerkami?

              Dwa obojczyki
              • teresa104 Bez "dwóch obojczyków" 09.02.12, 14:13
                na końcu. Szukałam zdjęcia nieszczęśnika z gipsowym opatrunkiem Dessaulta na obu ramionach, ale bez szczęścia.
              • kis-moho Re: Zasadniczo póki słonina nie zaśmierdnie 09.02.12, 14:26
                > Dwa obojczyki to jednak nie;) Ale obojczyk i na przykład skręcona kostka nadal
                > uważam za lepsze od tego parcha.

                To mamy kompromis :o)

                > Słuchaj, te zdjęcia do analizy na Mecie to sama sobie połączyłaś w czekoladkę z
                > numerkami?

                Tak. Wkleiłam do power pointa, zmniejszyłam tak, żeby były jednakowych rozmiarów, dodałam cyferki, zgrupowałam, a potem kliknęłam prawym przyciskiem myszy i zapisałam jako .jpg (chyba "zapisz jako obraz). I tyle.
    • lonely.stoner [...] 10.02.12, 16:42
      Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
      • izas55 do lonely.stoner 10.02.12, 17:07
        Droga lonely.stoner. Proszę o nie używanie obraźliwych określeń pod adresem współforumowiczek. Takie posty będą cenzurowane
Pełna wersja