kasiamat00
17.03.12, 14:51
Filtrów używam od dawna, mam swoje sprawdzone, nie mam paranoi, ale wychodzę z założenia, że jeśli posmarowałam się rano, to przed wyjściem z pracy popołudniu należy się posmarować ponownie.
Maluję się na co dzień od jakichś 2 miesięcy, do tej pory stosowałam pod makijaż lekki krem z filtrem ok. 30 i olewałam sprawę dosmarowywania się po kilku godzin - w sumie zima była, jak wychodziłam z pracy często było już całkiem ciemno, do tego niby używałam rzeczy fotouczulających, ale jednak byłam do nich już przyzwyczajona.
Obecnie to nie przejdzie - wiosna przyszła, ja jestem po mocnym złuszczaniu i bez filtra 50 na twarzy nie wyjdę z domu, niby mogę sobie na to zrobić makijaż, ale jak wychodzę z pracy o 17-18, to nadal świeci słońce, a makijażu i filtra mało mi już zostało na twarzy. Za mało w każdym razie abym się nie obawiała przebarwień. Wymazanie się kremem z filtrem po twarzy z resztkami makijażu mnie odrzuca, nosić całej kosmetyczki mi się nie chce, więc kończy się na tym, że jedyne co mam na twarzy ostatnio to tylko filtry. Rozwiązanie też takie se, bo 50 tolerowane przez moją skórę to jednak biały klej, który dobrze byłoby czymś przykryć ;)
Może ktoś zna jakiś magiczny sposób aby dało się połączyć makijaż i filtry? Dla utrudnienia dodam, że moja skóra lubi tylko filtry od L'Oreala (Mexoryl) i jest bardzo jasna, więc większość podkładów/kremów koloryzujących jest dla mnie za ciemna.