Przyzwyczajenie do kremu?

27.04.12, 11:19
Problem straszny i jeszcze gorszy, który intryguje mnie od dłuższego czasu :o) Otóż mam wrażenie, że fajny krem używany codziennie przez - powiedzmy - tydzień czy dwa przestaje już być fajny, i ani tak nie nawilża jak przedtem, ani nie pomaga na inne problemy. Dlatego mam w łazience małą kolekcję kremów i używam ich na zmianę, wtedy przy każdym użyciu każdy jest fajny i podoba mi się, jak działa. Oczywiście używam każdego kremu więcej niż raz, kluczowa jest przerwa. Wszystko jest fajnie, ale kompletnie nie jestem sobie w stanie tego faktu racjonalnie wytłumaczyć. Może to nie jest kwestia przyzwyczajenia, ale zmiennych potrzeb skóry? Ale nie wiem, czemu moja skóra miałaby byc taka kapryśna, a te kremy też się aż tak drastycznie między sobą nie różnią. Też macie takie obserwacje, czy to jakaś moja fanaberia?
    • pierwszalitera Re: Przyzwyczajenie do kremu? 27.04.12, 14:28
      Moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak przyzwyczajnie do kremu, to wymysł przemysłu chemicznego, by zachęcać kobiety do kupna nowych rzeczy. Tym bardziej nie po dwóch tygodniach. Po tym czasie zaczyna być widoczne dopiero, czy krem jest naprawdę dobrze dopasowany. Czasem bowiem ulegamy na samiuśkim początku autosuegestii i wydaje nam się, że nowy krem jest och, ach, wspaniały, prawdziwe efekty widać właśnie dopiero po tygodniu, dwóch. Jako właścicielka cery bardzo wrażliwej, jestem też zdania, że dobrze dobranego kremu nie wolno zmieniać, cera mści się wtedy gwałtowoną reakcją, co w kosmetyce opisane jest nawet jako "kosemetyczny trądzik", czyli wypryski na własne życzenie, szczególnie częste u kobiet korzystających z kosmetycznych próbek.
      Inną sprawą jest, że potrzeby cery mogą się zmieniać, szczególnie tej wrażliwej. Może być to uwarunkowane cyklicznie (hormony), albo zależne od czynników zewnętrznych. U mnie temperatura i wilgotność powietrza grają dużą rolę i już minimalnie mniejsze lub większe zapotrzebowanie skóry na tłuszcz może wywołać sensacje. Zwykle jednak próbuję jak najmniej zmieniać i jak znajdę dobry krem, to staram się nie szukać lepszego, bo moją zasadą kosmetyczną jest "nie szkodzić", w jakieś tam ulepszające urodę właściwości kremów nie wierzę.
      • kis-moho Re: Przyzwyczajenie do kremu? 27.04.12, 20:10
        No właśnie, dla mnie to też wymysł reklamowy. Ale faktem jest, że zmieniam te moje 3-4 kremy raz na 2-3 tygodnie. Wszystkie bardzo podobne, jeden może lżejszy, drugi cięższy. Po kremie nr. 4 wracam do kremu nr 1, więc przemysł kosmetyczny nie zbija na mnie kokosów :o) Ciekawa byłam, czy to taka moja fanaberia, czy ktoś jeszcze tak ma.
    • zawrotglowy Re: Przyzwyczajenie do kremu? 29.04.12, 13:05
      Mam tak samo i nie byłabym w stanie używać jednego kremu przez dłuższy czas. I to nie z powodu ulegania zakusom producentów kosmetyków, bo większość kremów mnie zapycha i kupowanie każdego nowego to ryzykowanie pozapychanej, trędowatej twarzy. Wcale mi się to ryzyko nie uśmiecha.
      Mimo to zazwyczaj nie kupuję drugi raz tego samego kremu (ostatnio zrobiłam wyjątek i kupiłam krem regeneracyjny FlosLeku po raz drugi), bo po prostu żaden nie wystarcza mi na dłuższą metę. Dość szybko jestem w stanie ocenić czy mi krem służy, a raczej u mnie polega to w dużym stopniu na ocenie czy nie szkodzi: nie wyświeca i nie zapycha.
      Nie umiem wytłumaczyć zjawiska "nudzenia" się kosmetyku, ale mam tak nie tylko z twarzą, nad czym bardzo boleję. Zwłaszcza jeśli chodzi o stopy bardzo trudno jest znaleźć coś, co zmniejsza stwardnienie i wysuszenie skóry, a kiedy już to znajdę i poużywam, to po jakimś czasie (dwa miesiące, czasem kilka) krem, który na poczatku był świetny, po prostu już nie działa.
Pełna wersja