mszn
19.05.12, 22:59
Oglądam od jakiegoś czasu tutoriale makijażowe, coby się podszkolić. Wszystkie te ładne panie (pewnie m.in. dlatego są ładne) mają brwi wysoko i takie zaokrąglone - siostry Pixiwoo są najbardziej przerysowanym przykładem. Chodzi o taki kształt kości i brwi, że między dolną krawędzią brwi a okiem jest jeszcze mnóstwo przestrzeni, na krórej można coś wymalować. I co chwilą mówią: nakładam rozświetlacz pod łukiem brwiowym, albo wyjeżdzają cieniem powyżej załamania powieki (crease).
A moje brwi wyglądają tak. Są proste i nisko, jakbym chciała sobie nałożyć rozświetlacz pod brew, to wylądowałby od razu na powiece. Jakikolwiek makijaż jest albo całkiem niewidoczny, albo od razu wygląda na przerysowany. Myślałam, że to może kwestia tego, że one sobie od dołu wyskubują, ale jakbym wyskubała, to bym całkiem nie miała brwi, nie mówiąc już o łukowatym kształcie.
No i co z tym fantem zrobić, poza tym, że nie ustawać w nieprzejmowaniu się jakimkolwiek makijażem? ;) Znacie może jakieś pradawne gwiazdy na YouTube, które ewolucja potraktowała tak samo, jak i mnie? Jak malować się, mając naturalny mars na czole? Nie wyjeżdżać cieniem poza załamanie, trzymać się tylko kreski nad rzęsą?
(tak sobie pomyślałam, że dawno chyba nie było tu wątku o jakimś naprawdę strasznym problemie)