100krotna
07.07.12, 12:31
Z cyklu "Problem Straszny Lub Jeszcze Gorszy"
Otóż, zwykle po lecie, moje ciemnoblond włosy, wystawiane na słońce, robią się koloru żółtego (mimo używania pianki z filtrem UV - nie lubimy, ani ja, ani moje cienkie miękkie przetłuszczające się włosy nakładać zbyt dużo kosmetyków ochronnych poza minikleksem pianki)
Za radą fryzjerki, ponieważ już zdążyły mi się zrobić "pasemka", aby uchronić resztę wierzchniego blondu przed wypłowieniem do żółtości (która wygląda jak kiepsko zrobiony rozjaśniacz) postanowiłam pokolorować włosy farbką zmywalną, w odcieniu podobnym. Niestety, z doświadczenia wiem, że szampony "do 24 myć", u mnie są:
a) zielonkawe
b) dużo ciemniejsze niż założony efekt
c) niezmywalne wbrew obietnicom na opakowaniach
Zakupiłam sobie więc na próbę szamponetkę (Joanna, 3,20 zł, trwałość 4-8 myć) w kolorze najbardziej zbliżonym do naturalnego. I zaczynam panikować:
Czy to w ogóle wyjdzie tak jak na opakowaniu? (kolor mi się podoba)
Czy nie zrobi mi się na głowie ruda szopa? (kolor jest nieco cieplejszy od mojego)
Czy nie zniszczy mi włosów?
I ostatnie, ale najważniejsze:
Czy to się zmyje całkowicie?
Lubię mój kolor włosów, a po różnych eksperymentach kilka lat temu, obiecałam sobie, że nie będę go zmieniać, dopóki nie pokryję się siwizną.
Macie jakieś doświadczenia w tego typu wynalazkach?
Pod spodem wizualizacja koloru własnego i szamponetki, która chwilowo dojrzewa w szafce, bo spanikowałam ;)