Bibułki matujące

29.08.12, 17:29
Wąteczek mały o jednej z tych rzeczy, które są właściwie zbyteczne.
Choć ja akurat bibułek używam, zwłaszcza zimą, kiedy w ogrzewanych pomieszczeniach skóra dostaje świra.

Dotąd używałam 2 rodzajów
- Shiseido (70 - 85 zlotych za 100 sztuk) - lekko pudrowane, miłe w użyciu, nic szczególnego, gdyby były tańsze, kupowałabym, opakowanie dobrze chroni zawartość
- Sephora (30 złotych za 50 sztuk) - niewątpliwie skuteczne, pokryte białym pudrem, który nie do końca mi odpowiada, tekturowe opakowanie, w mojej torbie umie się uszargać

Ostatnio testuję bibułki Artdeco (dałam 31 złotych za 100 sztuk) - najkorzystniejsza cena za bibułkę, tekturowe ale dyskretne opakowanie, bez pudru. Nie wiem, jak się sprawdzą zimą, póki co uznaję za poprawne, przede wszystkim dlatego, że nie bielą.

Najczęściej konsumuję bibułki sephorowe, przyznam że całkiem bezrefleksyjnie, nie zastanawiałam się, czy można mieć tu coś lepszego. Ocieram tylko facjatę z tego białego i mogę iść do ludzi. Pomyślałam jednak, że może, skoro już używam, powinnam szukać czegoś bez wad lub z wad liczbą najmniejszą.

Używacie?
    • roza_am Re: Bibułki matujące 29.08.12, 17:51
      O, mamo. Tyle kasy za bibułki? Moje Beauty Formulas kosztowały ok. 10,50 za 50szt. (cena regularna, w promocji było 10,50 za 2 opakowania). Nie wiem jak się mają jakościowo do tych droższych, bo to moje pierwsze bibułkowe doświadczenia. Jestem z nich zadowolona, robią to, do czego je zatrudniłam, widzę efekt, choć bałam się, że będą tylko picem na wodę. Pomogły mi przetrwać Wielką Imprezę w środku upału z nienaruszonym makijażem. Sprawdzają się także na co dzień, kiedy pot spływa z czoła i spod okularów. Pudru żadnego widocznego nie zostawiają. Wchłaniają co trzeba, twarz pozostaje bez zmian. Cerę mam mieszaną, jeśli to ma tu jakieś znaczenie.
      • anne_stesia Re: Bibułki matujące 29.08.12, 17:57
        Mój facet ich używa i jest zadowolony.
        Ja z kolei kupiłam jeszcze nastolatką będąc bibułki Clean&Clear takie i też mnie zadowalają. Nie są pudrowane, ładnie wchłaniają co trzeba.
        • izas55 Re: Bibułki matujące 29.08.12, 18:23
          Gdzie ty kupiłaś te Clean and Clear, ja ich całe lato szukałam. Moim zdaniem są najlepsze ze wszystkiego co miałam do tej pory? Bardzo podobne są bibułki z Inglota. Choć to właściwie nie bibułki a kawałki czegoś na kształt plastiku. Chłoną za to znakomicie i nie są pudrowane.
          Z
          ostatnio testowanych to miałam
          Wibo (~6zł) - beznadziejne
          Kilka różnych kupionych w drogerii natura, marki nie pomnę ~15zł. takie sobie
          Body Shop www.thebodyshop-usa.com/shop-by-line/tea-tree/tea-tree-oil-facial-blotting-tissues.aspx Niezłe, ale nie pamiętam ile płaciłam.
          Inglot najlepszy z używanych tego lata.
          • anne_stesia Re: Bibułki matujące 29.08.12, 18:41
            Na allegro je kupowałam. Teraz też są z tego co widzę.
    • mszn Re: Bibułki matujące 29.08.12, 18:56
      Jakiś miesiąc temu chciałam dać temu wynalazkowi szansę, kupiłam bibułki Essence, w Polsce bodaj 8 złotych za 50. Nic pudrowego w nich nie ma, wyglądają jak cienki papier do pieczenia. Niby działają, ale ja i tak wolę szary ręcznik papierowy z łazienki w pracy, jakoś jest wydajniejszy - a tłuszczę się beznadziejnie, nieświecącą się skórę mam tylko nad morzem, tych bibułek z Essence potrzebowałabym tak naprawdę 4-5 co kilka godzin, żeby się zmatowić.
      • teresa104 Ręcznik papierowy 29.08.12, 20:01
        Ręcznik papierowy jest bardzo chłonny, zwłaszcza ten w arkusikach. Ma jednak wady. Po pierwsze - dostępny wyłącznie w toaletach, co uzależnia akt matowienia od znalezienia kibla z ręcznikiem. Po drugie - dla mojej skóry to zbyt szorstkie. O ile jeszcze do brody i skroni mogłabym go docisnąć bez szwanku, to nos, czoło i poliki zostaną mi po nim czerwone na kilkanaście minut, a ja staram się unikać drażnienia i tak wściekłych naczynek.
        • mszn Re: Ręcznik papierowy 29.08.12, 21:50
          No, ja mam skórę słonia (im dalej od nastolęctwa, tym bardziej doceniam grubą tłustą cerę ;)) i łazienkę z ręcznikami tuż obok pokoju, w którym pracuję. Ty chyba faktycznie potrzebujesz rozwiązań eleganckich.
    • ciociazlarada Re: Bibułki matujące 29.08.12, 18:58
      Używam do tego celu papióru toaletowego. Serio. Taki normalny biały, w wytłaczany wzorek sprawdza się najlepiej.

      Miałam raz w życiu taki bibułki, po jednym opakowaniu stwierdziłam, że był to produkt zbędny, bo papier działa tak samo. Moje pierwsze i jedyne bibu były z Artdeco właśnie.
      • teresa104 Papier toaletowy 29.08.12, 19:55
        Jestem zawsze za prostymi i ekonomicznymi rozwiązaniami, ale żeby matowić się srajtaśmą, trzeba albo robić to w kibelku (w klubie, restauracji czy innym obiekcie użyteczności publicznej tak się robi; w pracy byłoby to dla mnie dość niekomfortowe, bez wdawania się w szczegóły), albo mieć zapas srajtaśmy w torebce.
        Albo być we własnym domu, a jak jestem w domu to błyszczący nos jakoś mi nie przeszkadza.

        Dlatego byłabym jednak za tym, żeby mieć w torbie do tego celu coś, co nie będzie srajtaśmą. To rozwiązanie wydaje mi się bardziej poręczne w przynajmniej połowie sytuacji, kiedy chcę się zmatowić.
        • ciociazlarada Re: Papier toaletowy 29.08.12, 22:54
          Malutką taśmę, tj. taką już na wykończeniu, płaszczysz sobie i wkładasz do torebki. Odrywa się dyskretnie po plasterku, listku, czy jak go tam zwał. Nie do odróżnienia od chusteczki higienicznej.
          • pinupgirl_dg Re: Papier toaletowy 29.08.12, 23:43
            Ja też używam zwykle papieru (jeśli już czegoś). Z tym, że papier toaletowy mam poupychany w różnych miejscach, a to na okoliczność usmarkanego nosa (nie zarobiłabym na chusteczki), a to korzystania z publicznej toalety, gdzie nie zawsze są dostępne takie luksusy. Bibułek jeszcze nie miałam. Czasami, chociaż dziwnie to zabrzmi, używam wierzchu dłoni (po myciu, przed kremowaniem), względnie pudruję (to chyba najczęściej).
            • izas55 Re: Papier toaletowy 30.08.12, 07:31
              Na bardzo tłustą skórę pudrowanie właśnie to zły pomysł. Na twarzy robi się po prostu tłusta klucha z pudru. Po chwili to wszystko spływa. Jeżeli puder to tylko po "odciśnięcu się" w coś wczesniej.
    • marikooo Re: Bibułki matujące 29.08.12, 20:05
      Art Deco i Clean&Clear - pierwsze trochę lepsze, za to drugie tańsze. Nie mają żadnego pudru. Kupowałam na Allegro. Nabyte po drodze jakieś Wibo czy coś takiego nie nadawały się kompletnie do niczego.
    • mszn Re: Bibułki matujące 29.08.12, 21:53
      Spójrz jeszcze na to:
      megilounge.blogspot.de/2012/08/ulubione-bibuki-matujace.html
      Są w rolce - taki kompromis między bibułką a papierem toaletowym ;)
      • anulla1974 Re: Bibułki matujące 30.08.12, 17:56
        Miałam tą Perfektę i uważam, że Clear & Clean są dużo lepsze. Tylko właśnie jest problem z ich dostaniem.
    • pierwszalitera Re: Bibułki matujące 29.08.12, 23:24
      Jak miałam jeszcze świecącą się cerę, to nosiłam w torebce bibułki z BodyShopu. Nie wiem, czy jeszcze produkują, ale kiedyś były one pudrowane i na dodatek w różnych odcieniach pudru, jaśniejsze i ciemniejsze. Sprawdzały się lepiej od papieru toaletowego i chusteczek higienicznych, bo efekt matowania utrzymywał się dłużej i miało się jednocześnie efekt poprawienia podkładu. Papier toaletowy wprawdzie też wchłania tłuszcz, ale ma się potem też często gołą skórę, a to niekoniecznie coś, co zawsze nam odpowiada. W sumie, gdyby chodziło tylko o wchłanianie tłuszczu, to wolałabym chusteczki higieniczne od papieru toaletowy. Wygląda jakoś tak bardziej elegancko. Bardzo dobrze sprawdzają się te cieńkie, kosmetyczne, mniej te grubsze, do nosa.
      • izas55 Re: Bibułki matujące 30.08.12, 07:42
        Body Shop robi teraz bibułki w serii Tea Tree i są bez pudru. Na tłustych skórach, a nie tylko tych okazjonalnie świecących się, takie bezpudrowe sprawdzają się chyba jednak lepiej, przynajmniej u mnie. Dobra bibułka nie ściąga podkładu, co zdarza się właśnie przy używaniu chusteczek albo papieru. Już chba lepsze są takie zwykłe serwetki. Ale nie takie ładne miękkie i kolorowe, tylko takie zwykłe białe cieniutkie i prawie przezroczyste. Mi takie serwetki kojarzą się z barem mlecznym, albo funduszem wczasów pracowniczych ;-)
        Dla mnie najlepsze są "bibułki" które wcale nie są papierowe, tylko wyglądają jak plastikowe, takie jak linkowane wyżej Clean and Clear (które były dla mnie po prostu objawieniem) i Inglot. Choć polecałabym je dla bardzo tłustej skóry, bo pewnie dla większości będą za bardzo chłonne.
        • kasica_k Re: Bibułki matujące 30.08.12, 23:23
          Dla mnie też Clean&Clear były debeściarskie ever, tylko że nie widzę ich w polskich sklepach już od kilku ładnych lat. Skąd się je bierze?
    • jut-ra Re: Bibułki matujące 30.08.12, 20:51
      A ten papier toaletowy to wam nie psuje makijażu? Bałabym się, że razem z sebum zetrze
      podkład albo filtr :/
      Ja używam bibułek Inglota - są fajne, delikatne, mają wygodne opakowanie - no i nie są snobistycznie drogie ;)
















      • mszn Re: Bibułki matujące 31.08.12, 08:57
        > A ten papier toaletowy to wam nie psuje makijażu? Bałabym się, że razem z sebum
        > zetrze
        > podkład albo filtr :/

        Nie wiem, nie trę się tym ręcznikiem, tylko przykładam miejsce po miejscu. Poza tym filtr po 8-10 godzinach w pracy i tak trzeba położyć na nowo przed wyjściem. A podkład, jeśli w ogóle używam, mam mineralny, którego nic nie ruszy. Nie mówiąc już o tym, że najwięcej filtra według mnie ściera się właśnie przy nakładaniu podkładu, skoro już o ścieraniu mowa.
        • jut-ra Re: Bibułki matujące 31.08.12, 09:21
          >Nie wiem, nie trę się tym ręcznikiem, tylko przykładam miejsce po miejscu.
          No tak, generalnie papier toaletowy służy do podcierania innych miejsc ;) a tak serio, to jednak żaden nie odciągnie sebum tak, jak delikatna bibułka. Ma zupełnie inną strukturę.

          Poza
          > tym filtr po 8-10 godzinach w pracy i tak trzeba położyć na nowo przed wyjście
          > m.
          A w inne dni, kiedy nie siedzisz po 10 godzin w jednym budynku? Ktos tam pisał, że ma bardzo tłustą cerę i ciągle musi uzywać tego papieru. To wtedy co godzinę filtr? Współczuję.

          > nie mówiąc już o tym, że najwięcej filtra według mnie ściera się właśnie przy nakład
          > aniu podkładu, skoro już o ścieraniu mowa.
          Zależy jaki podkład, jaki filtr i jak je nakładasz.
          • teresa104 Filtry 31.08.12, 09:56
            A mnie ten problem filtrów zafrapował, że po 10 godzinach, że po godzinie. Bo ja filtry stosuję (bloker właściwie) na wakacjach, kiedy mam być w pełnym słońcu, albo cały dzień na zewnątrz. W życiu prozaicznym szczura w kanale między budynkiem, pojazdem, budynkiem mam krem na dzień (na którym czasem stoi, że to ósemka lub dziewiątka, ochrona niska), mam jakiś marny makijaż i to też nie na całej twarzy. Tymczasem ciągle czytam u Was o filtrach, które trzeba gorliwie uzupełniać.
            • pinupgirl_dg Re: Filtry 31.08.12, 10:31

              > A mnie ten problem filtrów zafrapował, że po 10 godzinach, że po godzinie. Bo j
              > a filtry stosuję (bloker właściwie) na wakacjach, kiedy mam być w pełnym słońcu
              > , albo cały dzień na zewnątrz. W życiu prozaicznym szczura w kanale między budy
              > nkiem, pojazdem, budynkiem mam krem na dzień (na którym czasem stoi, że to ósem
              > ka lub dziewiątka, ochrona niska), mam jakiś marny makijaż i to też nie na całe
              > j twarzy. Tymczasem ciągle czytam u Was o filtrach, które trzeba gorliwie uzupe
              > łniać.

              Ja filtrom na co dzień podziękowałam. Jak się spodziewam intensywnego (jak na miejskiego szczura) kontaktu z UV, to grzecznie używam. Ale na co dzień nie. Mimo, że do niedawna byłam sucharem i moja skóra przyjęła, co się nałoży. Gdybym jeszcze miała tłustą i musiała z powodu filtrów przeżywać takie rozterki, poddałabym się wcześniej.
            • mszn Re: Filtry 31.08.12, 10:38
              Jak ze wszystkim: każdemu według potrzeb. Ja używam codziennie kwasów+retinoid, bez tego mam cerę jak nastoletni koszykarz, co się nie kąpie. Plus hormonalna antykoncepcja, no i nagle człowiek zaczyna się serio martwić przebarwieniami. Plus mieszkanie na bardziej południu niż północy Europy - w Holandii nigdy nie piekło mnie w twarz, tutaj nawet wyjście do sklepu o 12-13 kończy się rumieniem na kilka godzin. W takich warunkach wolę się ten drugi czy trzeci raz w ciągu dnia posmarować. Odnóżami czy dekoltem się tak nie przejmuję, czego w sumie trochę żałuję, bo się ostatnio dość mocno opaliłam, a bardzo się sobie opalona nie podobam.
              • mszn Re: Filtry 31.08.12, 10:43
                Okej, wycofuję fragment o północy/południu - popatrzyłam na mapę, pomyślałam, i to jednak nie tylko od tego zależy. No ale jakimś cudem słońce w Monachium daje mi się we znaki dużo bardziej niż we Wrocławiu, a w Holandii nie dawało się we znaki wcale - nie tylko dlatego, że go praktycznie nie było.
              • pinupgirl_dg Re: Filtry 31.08.12, 10:45
                > Odnóżami czy dekoltem się tak nie przejmuję,

                Odnożami to ja też nie specjalnie się martwię, ale jeśli mam obsesję na punkcie filtrowania, to na pewno dotyczy ona dekoltu :). Właśnie w tym miejscu, moim zdaniem, najłatwiej zobaczyć zaniedbania w tej kwestii. Jedyne przebarwienie, jakie mam, występuje właśnie na dekolcie.
                • mszn Re: Filtry 31.08.12, 10:55
                  No wiem, wiem, ale nie umiem się posmarować filtrem bez upaćkania bluzki, więc odpuściłam. Będę kiedyś wyglądać interesująco, z gładką białą twarzą i starczym dekoltem i dłońmi ;)
                  • pinupgirl_dg Re: Filtry 31.08.12, 12:50
                    > No wiem, wiem, ale nie umiem się posmarować filtrem bez upaćkania bluzki, więc
                    > odpuściłam. Będę kiedyś wyglądać interesująco, z gładką białą twarzą i starczym
                    > dekoltem i dłońmi ;)

                    Ja rzadko noszę dekolty, więc luz :). Dla mnie dowody na to, że normalny kontakt ze słońcem rzeczywiście postarza, są niewystarczające. Ale nie chcę zbytnio eksploatować mojej skóry i obawiam się przebarwień. Kiedyś może sięgnę po retinoidy, a w dalszej perspektywie po odkrycia medycyny estetycznej (ciekawe, jakie metody będą stosowane za xx lat), tu przynajmniej sprawa jest jasna i dokładnie zbadana.
                    Tak w temacie wczoraj trafiłam na ten wpis:
                    agowepetitki.blogspot.com/2012/03/medycyna-estetyczna-relacja-z.html
                    Rozwalił mnie ten fragment::
                    "Zanim trafiłam do dr Michała Słowiańskiego, byłam przekonana że moje bruzdy są wynikiem wieku i przede wszystkim bogatej mimiki twarzy. I że remedium na nie to wypełnienie ich kwasem hialuronowym.
                    Jednak na konsultacji okazało się że moje bruzdy przede wszystkim są spowodowane utratą tkanki tłuszczowej z policzków (fakt, kiedyś byłam bardziej zaokrąglona na twarzy) i trzeba wypełnić nie bruzdy a...policzki właśnie."
                    Przyznam, że w życiu bym na to nie wpadła, dla mnie starzenie = zmarszczki, nie ma zmarszczek to nie ma sprawy. Starzenie to bardzo skomplikowany proces i zwalanie wszystkiego na słońce nie ma sensu.
                    • tfu.tfu Re: Filtry 31.08.12, 12:55
                      ja bym sobie teleportowała tkankę tłuszczową z ud i bioder w odpowiednio "odtłuszczone" miejsca, ale technologia nie nadąża za moją potrzebą ;-P
                      • pinupgirl_dg Re: Filtry 31.08.12, 12:59
                        Takie rzeczy się robi, ale to chyba nie jest do końca trwały efekt :). Malo się znam, jak dotąd nie rozważałam jeszcze takich rzeczy, ale lata lecą i czuję, że za 10-15 lat się zainteresuję.
                        • teresa104 Re: Filtry 31.08.12, 14:36
                          A ja mam marzenie, że za 15 lat ta przemożna chęć ucieczki wstecz przestanie terroryzować nasze umysły i portfele. Niektóre moje futurystyczne marzenia sprzed ćwierćwiecza się spełniły, chociaż wtedy były absurdalne, jestem dobrej myśli zatem.
                          • pinupgirl_dg Re: Filtry 31.08.12, 15:00
                            > A ja mam marzenie, że za 15 lat ta przemożna chęć ucieczki wstecz przestanie te
                            > rroryzować nasze umysły i portfele. Niektóre moje futurystyczne marzenia sprzed
                            > ćwierćwiecza się spełniły, chociaż wtedy były absurdalne, jestem dobrej myśli
                            > zatem

                            To bardzo możliwe, więc tym bardziej w moim wypadku nie warto sobie codziennie fundować tak wątpliwej przyjemności, jak filtrowanie ;). A jak mnie dopadną zmarszczki, co nastąpi prędzej czy później (chociaż, jak pisałam, nie za bardzo wierzę, że wcześniej niż gdybym nie wychodziła z domu bez 50+) i one będą mi bardzo przeszkadzać (co wcale nie jest powiedziane), to wolę się dać pokłóć raz na kilka miesięcy, niż teraz, w kwiecie wieku zaciągać rolety i reaplikować filtr po wysmarkaniu nosa. Jeśli ktoś musi stosować filtry z powodów zdrowotnych, to inna bajka.
              • teresa104 A, pojęłam. 31.08.12, 10:53
                Kwasy, hormony - jasna sprawa.

          • mszn Re: Bibułki matujące 31.08.12, 10:32
            > A w inne dni, kiedy nie siedzisz po 10 godzin w jednym budynku? Ktos tam pisał
            > , że ma bardzo tłustą cerę i ciągle musi uzywać tego papieru. To wtedy co godzi
            > nę filtr? Współczuję.

            Jak nie siedzę cały dzień, to znaczy, że nie jestem w pracy i mam w nosie, jak wyglądam ;) Filtr, którego używam, ładnie wygląda na twarzy sam, więc na jakiś wyjazdach etc. nawet nie chce mi się bawić w matowienie, tylko co kilka godzin się dosmarowuję, przetarłwszy twarz jakąś wodą. W sumie najbardziej właśnie przetłuszczam się siedząc w zamkniętych pomieszczeniach.
          • pinupgirl_dg Re: Bibułki matujące 31.08.12, 10:36
            > No tak, generalnie papier toaletowy służy do podcierania innych miejsc ;)

            A żel Facelle do higieny intymnej, nie do włosów, olej rycynowy na przeczyszczenie, skrobia do placków, milk of magnesia na zgagę.
            • mszn Re: Bibułki matujące 31.08.12, 10:40
              I maść na hemoroidy :)
              • teresa104 Maść na hemoroidy 31.08.12, 10:55
                ponoć dobra na sińce pod oczami. Ja zastanawiałam się jednak, czy nie byłaby dobra na naczynka. Chyba muszę w końcu zrobić jakąś próbę.
                • jut-ra Re: Maść na hemoroidy 31.08.12, 11:31
                  na naczynka to kasztanowiec - ten od żylaków ;)
                  • ciociazlarada Re: Maść na hemoroidy 31.08.12, 14:23
                    Hemoroidy to żylaki, więc maść na hemoroidy zazwyczaj zawiera i kasztanowiec.
                • pinupgirl_dg Re: Maść na hemoroidy 31.08.12, 12:56

                  > ponoć dobra na sińce pod oczami. Ja zastanawiałam się jednak, czy nie byłaby do
                  > bra na naczynka. Chyba muszę w końcu zrobić jakąś próbę.

                  Też mnie trochę kusi, bo sińce pod oczami mam ogromne. Ostatnio nawet odpuszczam korektor, bo to i tak nic nie daje.
                  • fanaberia.fanaberia Re: Maść na hemoroidy 31.08.12, 14:43
                    pinupgirl_dg napisała:

                    > > ponoć dobra na sińce pod oczami. Ja zastanawiałam się jednak, czy nie był
                    > aby do
                    > > bra na naczynka. Chyba muszę w końcu zrobić jakąś próbę.
                    >
                    > Też mnie trochę kusi, bo sińce pod oczami mam ogromne. Ostatnio nawet odpuszcza
                    > m korektor, bo to i tak nic nie daje.

                    Z ciekawości (wykwakałam z tym kwasem solnym) sprawdziłam składy rzeczonych maści i z próby trzech dwie zawierały znieczulacz, a trzecia była homeopatyczna. Na twarz bym więc tego jednak nie kładła. To już prędzej jakiś venescin (acz odkryłam właśnie, że wg producenta ma on dwojakie zastosowanie) czy reparil, chociaż też bałabym się podrażnienia oczu.

                    O matołkach bibujących się nie wypowiem, bo dla mnie cera błyszcząca = zdrowa. Pracowałam kiedyś z taką promienną osobą, zawsze z dużą przyjemnością oglądałam jej twarz. Moja sama z siebie nie umie się tak świecić, a wszelkie rozświetlacze to zupełnie inny rodzaj połysku.
                  • teresa104 Re: Maść na hemoroidy 31.08.12, 14:47
                    Też miewam sińce pod oczami i z moich prób wynika, że korygowanie ich daje efekt jeszcze gorszy, wyglądam jak Rocky Balboa, włoski ogier, po walce.
                    W przypadku sińców maluję górną powiekę szarym, stalową kreskę przy rzęsach. I to razem z brązową tęczówką i brązowym kręgiem poniżej wygląda jak przemyślany makijaż. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że wyglądam wtedy lepiej, niż w ogóle bez sińców;)
                    • pinupgirl_dg Re: Maść na hemoroidy 31.08.12, 15:40
                      :D. Ale może faktycznie jest to jakiś pomysł, pokombinować z takim doborem kolorów, żeby odciągnąć uwagę od cieni. Bo po użyciu korektora nie wyglądam jak ktoś, kto cieni nie ma, albo ma je mniejsze, tylko jak ktoś, kto paskudne cienie pomaział korektorem, to już wolę same paskudne cienie. Myśl o maści na hemoroidy wydaje mi się trochę ryzykowna, ale jestem zdesperowana, więc nawet nie chcę wiedzieć, o co chodzi z tym kwasem solnym, bo jeszcze się w tej desperacji skuszę ;).
                    • tfu.tfu Re: Maść na hemoroidy 31.08.12, 15:56
                      właśnie sobie wyobraziłam... Tereso, Ty mnie kiedyś zabijesz ;-P
          • pinupgirl_dg Re: Bibułki matujące 01.09.12, 13:33
            > a tak serio, to jednak żaden nie odciągnie sebum tak, jak delikatna bibułka. Ma
            > zupełnie inną strukturę.

            To chyba nie tylko kwestia struktury, ale też składu. Zresztą oglądałam filmik jednej dziewczyny, której bibułki bardzo psuły skórę, bo nie tolerowała paraffinum liquidum. Sama jeszcze nie próbowałam, ale chyba nie potrzebuję.
    • kaga9 Re: Bibułki matujące 30.08.12, 23:30
      Mój głos takoż na Clean and Clear. Kupuję na allegro, stacjonarnie nie widziałam nigdzie.
    • lonely.stoner Re: Bibułki matujące 02.09.12, 15:17
      przyznam ze nie uzywalam nigdy, w ciagu dnia- chusteczka higinieniczna (przylozona raz kolo razu) i na to puder prasowany Rimmell. Nie robie jakies grubej warstwy tapety i tez sie jakos nie ltuszcze okropnie. A jak nakladam na jakies super wyjscie baze pod podklad to w ogole nic nie musze poprawiac.

      PS> puszek od pudru ktory trzymam w torebce piore w delikatnym szamponie albo mydle praktycznie co dziennie.
Pełna wersja