No to tak... mam różowe włosy...:)

20.09.12, 22:11
Pomerdały mi się farbki (zmywalne, na całe szczęście). Używam raz na ruski rok, jak mi się zachce odmiany, takich szamponetek Marion - no i z jakiegoś powodu coś mi się pomyliło. Byłam święcie przekonana, że "winna czerwień" to coś, co zrobi mi na głowie lżejszą wersję Michała Wiśniewskiego, a w czasie zmywania będzie akceptowalny, coraz bledszy rudy, czyli człowiek cały czas wygląda normalnie w miarę. Dopiero, kiedy zobaczyłam rezultat w świetle dziennym... nagły przebłysk przypomniał mi, że "winna czerwień" to ta wściekła fuksja, którą kiedyś, lata temu, koleżanka robiła mi końce włosów lub pojedyncze pasemka. Ale ja z jakiegoś powodu myślałam, że ten róż nazywał się "bakłażan" - i natychmiast przypomniałam sobie, że przecież bakłażan na moich włosach wyszedł intensywnie fioletowy...
Więc czerwień, którą miałam kiedyś, musiałam zapewne robić szamponetką o jakiejś innej nazwie.
I siedzę tak sobie i myślę, co z tym zrobić. Bo o ile w przypadku tego wynalazku Marion kolor przed pierwszym myciem wygląda jeszcze w sumie OK, to później z każdym myciem stopniowo schodzi i blednie. Po umyciu będę więc mieć na głowie taki odcień różu, że równie dobrze moje włosy mogłyby być zielone :))) Szamponetka jest na 4-8 myć (w zależności, jak chcemy, trzymać 20-45 minut - ja oczywiście trzymałam 45, bo przy jasnych włosach te farbki lepiej wtedy łapią...).
Nie wiem, czy położyć jakiś inny kolor (hm... jaki?) - mogę sprawdzić na jednym pasemku, co wyjdzie, ale co będzie w trakcie spierania obu kolorów, to diabli wiedzą. No i nie wiem, czy jak dołożę drugi kolor, to czy to się aby zmyje (te farbki schodzą, z tym, że u mnie po wielu myciach, jak się wpatrzeć, można dostrzec ślady)...?
    • yaga7 Re: No to tak... mam różowe włosy...:) 20.09.12, 22:19
      Ja bym poszła do fryzjera i zrobiła na to normalną farbę.

      No chyba, że chodzi Ci o to, żeby nie robić farby?

      Ewentualnie u fryzjera odbarwić włosy i zafarbować na kolor najbardziej zbliżony do Twojego?

      Ale sama bałabym się kombinować, bo faktycznie nie wiadomo, co wyjdzie.
      • madzioreck Re: No to tak... mam różowe włosy...:) 21.09.12, 00:05
        > Ja bym poszła do fryzjera i zrobiła na to normalną farbę.
        >
        > No chyba, że chodzi Ci o to, żeby nie robić farby?

        Nie chcę używać normalnych, trwałych farb - nigdy nie farbowałam włosów, lubię swój naturalny kolor, a przy papraniu farbami chemicznymi różnie to bywa z powrotem do swojego koloru (przy jasnych włosach, gdybym miała ciemne, nie byłoby się nad czym zastanawiać).

        Poza tym to kwestia paru porządnych myć, najwyżej będę głupawo wyglądać z coraz bledszym różem ;) A najlepsze jest to, że całkiem mi do twarzy w różowych włosach :-P
        No nic, zobaczę rano, co mi wyszło po dwukrotnym wyszorowaniu długości, i machnę jakiś brąz :)
    • miss-alchemist Re: No to tak... mam różowe włosy...:) 20.09.12, 23:09
      Szampon przeciwłupieżowy i tak umyj parę razy. Jak nie da rady, to trzebaby zafarbować, choćby szamponetką.

      Wtedy dałabym jakiś ciemny lub średni blond, a do tego niebieską/fioletową płukankę, żeby ochłodziła kolor (bo też róż będzie dawać ciepłe refleksy).
      • 100krotna Re: No to tak... mam różowe włosy...:) 20.09.12, 23:23
        A czy oleje też czasami potrafią wymywać farbę? Czy mi się coś pokręciło? Mam wrażenie, że coś takiego gdzieś czytałam, możliwe, że nawet u nas na forum...
    • pierwszalitera Re: No to tak... mam różowe włosy...:) 21.09.12, 01:06
      O mamo, gdybym miała tak z 20 lat mniej, to chętnie zrobiłabym sobie włosy jak peruka, jaką nosi Scarlett Johansson w Lost in Translation. Bomba! Mam niestety tylko podobną fryzurę. ;-)

      https://ts3.mm.bing.net/th?id=I.4684706195243734&pid=1.9
      • madzioreck Re: No to tak... mam różowe włosy...:) 21.09.12, 01:31
        Heh, dzięki, ale obawiam się, że u mnie to nie ten efekt :D
        Raczej taki kolor:
        https://data.whicdn.com/images/8742019/tumblr_ljjl0xdKCn1qggss1o1_500_large.png?1302616322
        na takiej mniej więcej fryzurze:
        https://www.wewlosach.pl/files/trwala_0.jpg
        Efekt jest... hm, powalający ;)
        • izas55 Re: No to tak... mam różowe włosy...:) 21.09.12, 06:17
          O jaki ładny. Ja bym zostawiła ;-)
          • veev Re: No to tak... mam różowe włosy...:) 21.09.12, 10:49
            Ja też bym zostawiła i twierdziła, że tak miało być.
            Zawsze zdążysz dofarbować, jak się zacznie spierać.
    • milstar Re: No to tak... mam różowe włosy...:) 21.09.12, 03:16
      No wiesz... wszystkie dziewczynki marzą o różowych włosach, żeby wyglądać jak księżniczka, a Ty narzekasz ;)

      Jak już koniecznie musisz... to tak, jak dziewczyny mówią: mocny szampon i ewentualnie szamponetka, ale tu proponowałabym coś neutralnego, typu brąz, żadnych czerwieni.
    • zenobia44 Re: No to tak... mam różowe włosy...:) 23.09.12, 23:22
      Zafarbowałam kiedyś saszetką "burgund" i zaraz po wysuszeniu włosów stwierdziłam, że może jednak nie chcę tego koloru. Myłam włosy 5 razy pod rząd, ale kolor się tylko zintensyfikował:) Po kolejnych było już lepiej. Po niecałych 2 tygodniach już w miarę normalnego mycia zapomniałam o burgundzie.
      Teraz po olejowaniu wiem, że w podobnej sytuacji rzuciłabym się na oleje lub nałożyłabym odżywkę rycyna+jajko+cytryna, bo ona mi wymywa farbę bardzo szybko (ofc wymywa ją wtedy kiedy mi zależy na jej trwałości:)). Może podziałałoby to u Ciebie?
Pełna wersja