Kolorowe tusze do rzęs

22.10.12, 22:05
Wątek o tuszach do rzęs już chyba gdzieś był, ale chciałam tu specjalnie o kolorach. Kilka dni temu bowiem wpadł mi w rękę artykuł w jakimś babskim czasopiśmie, że kolorowe tusze są w tym sezonie bardzo modne. Było tam też coś o działaniu wizualnym poszczególnych kolorów, ale nie miałam możliwości doczytać do końca. Tylko tyle, że oliwkowy tusz (złamany zielony) wyciąga podobno białe w oku. Oliwka to jeden z moim ulubionych kolorów w makijażu, czasem używam tego koloru też jako pudru do podkreślenia brwi, wygląda u mnie lepiej niż czarny, szary, czy brązowy, więc kupiłam sobie dziś tusz Artdeco All-in-one Mascara w kolorze 08 olive. Marka proponuje jeszcze inne kolory, oprócz czarnego także grey, brown, blue, berry i grey-green. Ten ostatni to taka szaro chłodna zieleń, jak ciemne bagno. Też ładny, ale oliwka jest jaśniejsza, ciepła z dodatkiem mikroskopijnych złotych drobinek, pasuje lepiej do moich niebiesko- turkusowych oczu. Wygląda na moich rzęsach bardzo dobrze, naturalniej niż brązowy, czy szary, ale nie jest to wieczorowy, spektakularny efekt. Tu czarny tusz zostanie bezkonkurencyjny. Dla jasnych blondynek, czy rudnych z jasnymi oczami, oliwkowy tusz może to być jednak ładną alternatywą do innych kolorów przy dyskretnym makijażu codziennym, gdy czarny tusz jest zbyt mocnym kontrastem.
Kolorowe tusze mają w asortymencie naturalnie także inne marki. Czy macie jakieś faworyty kolorystyczyne, sposoby zastosowania, przy jakim kolorze oczu i typie urody oraz jakie efekty wizualne można takim kolorowym tuszem osiągnąć?
    • pinupgirl_dg Re: Kolorowe tusze do rzęs 22.10.12, 22:22
      Tutaj jest wątek o tuszach:
      forum.gazeta.pl/forum/w,103682,127803324,132584797,Re_TUSZE_DO_RZES.html
      Nie pamiętam, czy pisałam w nim o kolorach. Z kolorowych tuszy używałam kiedyś namiętnie tuszu śliwkowego. Był to tusz firmy Paloma, już go nie produkują. Bardzo go lubiłam, bo dawał super efekt, kolor też był świetny, nie za ciemny, widać było wyraźnie ten śliwkowy odcień, ale też nie krzykliwy fiolet.
      Nie za bardzo lubię u siebie czarny kolor tuszu, chyba że do mocniejszego makijażu, ale wtedy też zwykle tuszuję górne rzęsy w zewnętrznym kąciku, a dolne w wewnętrznym. Ładnie mi to modeluje oko.
    • ciociazlarada Re: Kolorowe tusze do rzęs 22.10.12, 23:06
      Niestety dość szybko wysycha ten tusz o którym piszesz, miałam go w kolorze oliwkowym i szarym, nie byłam zadowolona, bo szybko zrobił się tępy. Pisałam o nim w wątku o tuszach, który podlinkowała Pinup.

      Używam od ponad 15 lat tuszy w kolorze śliwkowym, takie głównie kupuję i mam, o innych "nieczarnych" kolorach ciężko mi się wypowiadać. Niestety, nie trafiłam jeszcze na ideał, choć YSL Faux Cils był całkiem blisko. Bourjois miał przez długi czas w ofercie bardzo ładny, intensywny odcień śliwki, zużyłam z 10 opakowań. Obecnie prawie go nie widuję w sklepach, zresztą był mocno pogrubiający i dość szybko tracił na jakości.
      • pierwszalitera Re: Kolorowe tusze do rzęs 23.10.12, 11:21
        ciociazlarada napisała:

        > Niestety dość szybko wysycha ten tusz o którym piszesz, miałam go w kolorze oli
        > wkowym i szarym, nie byłam zadowolona, bo szybko zrobił się tępy.

        Tak, zauważyłam, że ten tusz jest inny. Inny w tym sensie, że dłużej wysycha na rzęsach, czyli być może ma więcej wody i narażony jest na szybsze wysychanie. Silikony i podobne polimery, czy co tam pakuje się w tusze, dłużej zachowują pewnie świeżość. Ale dla mnie ta wodnistość, to zaleta, mam więcej czasu na rozczesanie i ułożenie rzęs. Moje rzęsy są długie i szybko zasychające tusze robią mi owadzie czułki. Ze względu na wrażliwie oczy nie używam też tuszu dłużej niż pół roku i nie mam zwyczaju pompowania powietrza do pojemniczka, więc wysychające tusze znam tylko z opowiadań. A cena tego tusz (10 euro) nie jest aż tak wysoka, więc mogę zaryzykować. ;-)
    • besame.mucho Re: Kolorowe tusze do rzęs 22.10.12, 23:44
      A czy te bajery, o których pisze Pierwszalitera (wyciąganie bieli, wyciąganie koloru oczu), da się osiągnąć kolorowym tuszem na czarnych rzęsach? Rzęsy i brwi mam naturalnie kruczoczarne, niczym nie przyciemniam, takie rosną, chociaż włosy mam dużo jaśniejsze. I wszystkie próby pomalowania kolorowym tuszem kończyły się fiaskiem, bo koloru w ogóle nie było na nich widać. Czy są takie kolorowe tusze, które dadzą radę na czarnych rzęsach? Białek wyciągać nie muszę, bo mam bardzo białe, zwłaszcza w połączeniu z ciemną oprawą oczu, ale chętnie wydobyłabym kolor oczu (szaro-niebiesko-zielony), bo uważam, że jest ładny, a przez to, że na pierwszym planie jest ta czerń rzęs i brwi, to same tęczówki są jakoś mało widoczne.
      • maggianna Re: Kolorowe tusze do rzęs 23.10.12, 10:42
        Rzesy i brwi rowniez mam czarne - probowalam kilku kolorowych tuszy do rzes - brazowego, granatowego, brazowo-fioletowego, szarego i grafitowego z drobinkami (wszystkie Lancome - Virtuose, Hypnose, L'extreme i Definicils) i roznicy pomiedzy standardowym czarnym a pozostalymi nie bylo. Mozesz sprobowac podkreslic kolor oczu odpowiednim cieniem do powiek ale tu lepiej doradzilaby Iza.
      • pierwszalitera Niebiesko-zielonkawe oczy 23.10.12, 11:09
        besame.mucho napisała:

        Białek wyciągać nie muszę, bo mam
        > bardzo białe, zwłaszcza w połączeniu z ciemną oprawą oczu, ale chętnie wydobyła
        > bym kolor oczu (szaro-niebiesko-zielony), bo uważam, że jest ładny, a przez to,
        > że na pierwszym planie jest ta czerń rzęs i brwi, to same tęczówki są jakoś ma
        > ło widoczne.

        Do wyciągania koloru oczu makijaż nie może być właśnie za ciemny. Naturalnie ciemna oprawa, to co innego, ale przy jaśniejszych typach czarne napaćkane oczodoły zżerają oczy i widać tylko ciemne krążki, nic więcej. Te kolorowe tusze są na pewno ładnym uzupełnieniem reszty makijażu, ale nie podkreślą aż tak bardzo koloru oczu, bo do tego lepiej nadają się chyba cienie. Moje oczy są jasnoniebieskie z malutkimi złoto- bursztynowymi plamkami wokół źrenicy, dlatego robią często wrażenie turkusowych. Kolor wyciąga mi najlepiej cień w kolorze złota, żółci, jasnej oliwki i oberżyny, ale tylko jeden jedyny kolor też marki Artdeco Nr. 288, bo ta oberżyna jest wybitnie ciepła, brązowo- fioletowa i mieni się trochę złotem. Oni mają jeszcze nowy, podobny kolor 283, ale ten jest jaśniejszy, intensywniejszy i nie wiem, jak wygląda na oku. Takie właśnie oberżynowo-fioletowe kolory podobno świetnie podkreślają jednocześnie niebieskie, jak i zielonkawe oczy, a nie są zbyt krzykliwe, jak pomarańcze, czy inne kolory, których używa się jako kontrastu. Paradoksalnie, same brązy są trochę mdłe i ładnie wyglądają do czysto niebieskich oczu, ale zjadają zielonkawe odcienie. Kiedyś zaprzyjaźniony mężczyzna cały wieczór wzdychał przez ten oberżynowy cień do moich "kocich oczu". ;-) Do tego na czarnych rzęsach na pewno ładnie wyglądałby fioletowy tusz, nawet gdyby nie był zbyt widoczny.
        https://di1-1.shoppingshadow.com/images/pi/6c/1a/12/103824596-260x260-0-0_Artdeco+Artdeco+Make+up+Augenmakeup+Lidschatten+Ma.jpg
        • izas55 Re: Niebiesko-zielonkawe oczy 23.10.12, 11:40
          No besame jest wyjątkowa i akurat bym wszystkie fiolety odradzała ;-). Chyba, że chce wyglądać jak ciężko chora. Koniecznie zielony jak z reklamy Toma Forda ;-)

          A tak zupełnie na poważnie, besame ze względu na całą swoją wyrazistość i kolorystykę powinna raczej dobierać cienie do koloru ogólnego i karnacji a nie do koloru tęczówki. Będziemy się widziały w niedzielę to przytacham też jakieś cienie na lakierowy sabacik.

          Ale dla znakomitej większości niebieskookich takie zgaszone bakłażany są rzeczywiście super. Przy chłodniejszych karnacjach z lekko srebrnym połyskiem, przy ciepłych raczej ze złotym. Ja mam bardzo chłodno-różową karnację i jasne niebieskie oczy i dobrze wygląda brąz w kolorze bardzo gorzkiej czekolady z odrobiną różu. A z takich oberżynowo śliwkowych podpasował mi ostatnio www.kikocosmetics.com/eshop/de/product/-/productdetail/water-eyeshadow/KM00312001/135/0 Szkoda, że tych cieni nie da się kupić w Polsce, bo ta seria jest wyjątkowo udana
          • besame.mucho Re: Niebiesko-zielonkawe oczy 23.10.12, 12:23
            > No besame jest wyjątkowa i akurat bym wszystkie fiolety odradzała ;-).

            Fakt, że pod tym względem jestem wybitnie wyjątkowa, tzn. w większości fioletów wyglądam wybitnie wstrętnie ;). Tzn. jeśli chodzi o ciuchy to nieźle mi w takim dosyć intensywnym oberżynowym fioletowym (zdecydowanie nie zgaszonym), ale we wszelkich innych strasznie. W makijażu nie testowałam.

            > Będziemy się widziały w niedzielę to przytacham też jakieś cieni
            > e na lakierowy sabacik.

            :*
            Cudownie, bo ja właśnie tego nie umiem - tzn. mam wrażenie, że moja kolorystyka ogólna (ciepła) jest inna niż oczu (raczej chłodna) i nie wiem jak bym się miała malować, żeby jednocześnie wydobyć kolor tęczówek i nie zrobić sobie zgniłej/chorej reszty twarzy. Mam niby w oczach cieplejsze nazwijmy to piwne plamki przy źrenicy, ale wydaje mi się, że ogólnie są raczej chłodne, zresztą bardziej mi się podobają chłodne, więc wolałabym właśnie wyciągnąć z nich te zimniejsze tony, niż te ciepłe:
            https://img831.imageshack.us/img831/3677/img6049qy.jpg

            https://img694.imageshack.us/img694/8163/img7586z.jpg
            • teresa104 Smutne oczy, pięękne oczy 23.10.12, 16:30
              Pewno gadam jak stara baba, tudzież stary dziad, ale moim zdaniem takie oczy, które wyglądają jak cenne szafiry w stosownej dla cennych i wspaniale przeziernych szafirów oprawie, nie wymagają dodatkowego malowania. No czego tu chcieć więcej?
              • pierwszalitera Re: Smutne oczy, pięękne oczy 23.10.12, 16:57
                teresa104 napisała:

                No czego tu chcieć wię
                > cej?

                Bo to wcale nie jest takie proste. Ja zrobisz sobie takie zdjęcie, to nic nie odwraca uwagi odbiorcy, ale w całej twarzy nawet najpiękniejszy kolor oczu może się gubić. Dobry makijaż działa nieraz cuda i robi z ładnej kobiety, kobietę zjawiskową. Moim zdaniem, to nawet nie jakiś kolorowy cień, a dobre rozjaśnienie okolic oka by się przydało. Czyli concealer na powieki i pod oczami. I znacznie mniej tuszu, bo to przygniata oko, ale ja mam fizia na punkcie starannie wyczesanych, naturalnie wyglądająych rzęsów, nie każdemu musi się to podobać.
                • teresa104 Re: Smutne oczy, pięękne oczy 23.10.12, 17:24
                  No ja sobie właśnie zrobiłam takie zdjęcie i uzyskałam efekt zgoła inny;)

                  Nawet tu z tym zdjęciem nie startuję z zapytaniem, nie mam w domu nawet resztki starego tuszu, żeby cokolwiek w tym oku podrasować i udawać, że tak mam sama z siebie.

                  Co do rozjaśnienia u Besame, to niech ona się wypowie, ale zdaje się, że ma dziewczyna ciemną karnację i sprawa może być ryzykowna.

                  Co do urody zaś - nie wiem, czy da się uczynić coś zjawiskowego jeszcze bardziej zjawiskowym. Gdzieś jest ludzka granica zjawiskowości i każdy, kto widział Besame, wie, że niebezpiecznie ją ona przekracza w tych swoich worach, walonkach, potarganych włosach i bez odrobiny makijażu.
                  • besame.mucho Re: Smutne oczy, pięękne oczy 23.10.12, 19:04
                    U mnie jest trochę tak jak pisze Pierwszalitera - tzn. ten kolor jest fajny, ale właśnie widać go dopiero jak mi się głęboko w oczy wejrzy, wcześniej grube czarne brwi odwracają uwagę od czegokolwiek innego ;).

                    > Co do rozjaśnienia u Besame, to niech ona się wypowie, ale zdaje się, że ma dzi
                    > ewczyna ciemną karnację i sprawa może być ryzykowna.

                    To prawda, dosyć łatwo u mnie o efekt Edyty Górniak ;)
                    https://1.bp.blogspot.com/_MRgMuvCGSco/SknmO0oqh7I/AAAAAAAAAmk/_4EAKSCVKdc/s400/Edyta_Gorniak__205980g.jpg
                    Ale sam pomysł z rozjaśnieniem mi się podoba, bo pewnie przy wrodzonym lenistwie prędzej bym sobie mogła maznąć palcem wokół oka coś jasnego niż kombinować z malowaniem.

                    Tereso, rozmowy z Tobą to sama przyjemność, jak mi będzie brakło chłopa do komplementowania, to się będę zgłaszała do Ciebie ;).

                    A co do tuszu, to też wolę mniej, tak jak na zdjęciu mam tylko jak mi się kończy tusz w pojemniczku i odwlekam wycieczkę do Sephory po nowy.
                    • teresa104 W oczy spoglądanie 23.10.12, 20:26
                      Mnie często przypisuje się oczy czarne ("węgielki", "jak sroczka", sroczka owszem, gorolska sroczka), no bo jakie bym miała mieć, czarne idzie przecież z czarnym. A mam piwne i niestety żadnych złotych plamek w nich, tylko szare kręgi. Ale wysłuchuję po tysięczny raz przyśpiewki "a wszystko te czarne oooczyyy", bo nie ma przyśpiewek o oczach żółtych.
                      Ludzie po prostu wcale się nam tak nie przyglądają, jak nam się marzy, i nikt żadnych szczególnych błysków w naszych oczach nie dostrzeże, bo będziemy mieć oberżynowy tusz do rzęs. Nie oczekujmy za dużo od ludzi. Dla siebie to robimy i najczęściej tylko my widzimy. No i ktoś w nas zakochany, jeśli ma się szczęście.
                      • pierwszalitera Re: W oczy spoglądanie 23.10.12, 22:32
                        teresa104 napisała:

                        > Ludzie po prostu wcale się nam tak nie przyglądają, jak nam się marzy, i nikt ż
                        > adnych szczególnych błysków w naszych oczach nie dostrzeże, bo będziemy mieć ob
                        > erżynowy tusz do rzęs. Nie oczekujmy za dużo od ludzi. Dla siebie to robimy i n
                        > ajczęściej tylko my widzimy. No i ktoś w nas zakochany, jeśli ma się szczęście.
                        >

                        Mam inne doświadczenia. Mnie nawet obcy faceci na ulicy zdarzali się kolor komplementować, więc stawiam jednak na zrobiony blask. Ciemne oczy są może zawsze takie same, ale u mnie oczy mogą mienić się przeróżnymi odcieniami niebieskości, w zależności od tego, które z plamek w oczach są akurat bardziej aktywne. A na to wpływa pogoda (przy słońcu inaczej, niż przy zachmurzonym niebie), samopoczucie (wyspana - mniej wyspana), ubranie, kolor włosów i właśnie makijaż.
                        • 100krotna Re: W oczy spoglądanie 23.10.12, 22:59
                          Mam inne doświadczenia. Mnie nawet obcy faceci na ulicy zdarzali się kolor komplementować, więc stawiam jednak na zrobiony blask. Ciemne oczy są może zawsze takie same, ale u mnie oczy mogą mienić się przeróżnymi odcieniami niebieskości, w zależności od tego, które z plamek w oczach są akurat bardziej aktywne. A na to wpływa pogoda (przy słońcu inaczej, niż przy zachmurzonym niebie), samopoczucie (wyspana - mniej wyspana), ubranie, kolor włosów i właśnie makijaż.

                          Zazdroszczę. Ja tylko usłyszałam, że mam szpileczki, że lasery, że boję się twojego wzroku i że moje oczy wyglądają jakby świeciły od środka (he?), a lekarz w karcie napisał mi kiedyś, że źrenice owalne (ale nie wiem, czy to ma znaczenie).
                          A też niebieskie, i nawet na jednym złotobrązowa plamka.
                          --
                          • pierwszalitera Re: W oczy spoglądanie 23.10.12, 23:18
                            100krotna napisała:


                            > Zazdroszczę. Ja tylko usłyszałam, że mam szpileczki, że lasery, że boję się two
                            > jego wzroku i że moje oczy wyglądają jakby świeciły od środka (he?), a lekarz w
                            > karcie napisał mi kiedyś, że źrenice owalne (ale nie wiem, czy to ma znaczenie
                            > ).

                            Nie ma czego zadrościć, twoja lista też nie jest zła. Ja usłyszałam jeszcze, że moje oczy są niebieskie z mlekiem (te jasnozłotote plamki przy zachmurzeniu bledną) . A lekarz w poradni dziecięcej ciągle dopatrywał się w nich żółtaczki (plamki przy ładnej pogodzie robią się żółto-złote. ;-)
                            • 100krotna Re: W oczy spoglądanie 23.10.12, 23:29
                              Nie ma czego zadrościć, twoja lista też nie jest zła

                              Tylko jedno z wymienionych było komplementem ;)
                              • pierwszalitera Re: W oczy spoglądanie 24.10.12, 10:46
                                100krotna napisała:

                                > Tylko jedno z wymienionych było komplementem ;)

                                To zależy od podjeścia. Wiele ludzi nie potrafi budować romantycznych poematów, albo nie lubi posługiwać się banałami, komplementując wybiera więc czasem niezręczne porównania.
                                • pinupgirl_dg Re: W oczy spoglądanie 24.10.12, 11:39
                                  Przyznam szczerze, że ja w komplementy nie za bardzo wierzę z założenia ;). Szczególnie od obcych ludzi. Podejrzewam, że jak się wpadnie w oko, to każdy sposób jest dobry, żeby zaczepić. A jeśli się skomplementuje oczy, a nie dekolt, zwykle szanse są większe, tak samo szanse rosną, jeśli komplement nie trąci banałem.
                                  Przychylam się raczej do wersji Teresy, że kolor moich cieni czy jakość tuszy ma znaczenie przede wszystkim dla mnie samej, ewentualnie dla innych kobiet i mężczyzn zainteresowanych sztuką makijażu (bardziej niż mną). A świadomość, że jestem ładnie wymalowana, dodaje mi pewności siebie, to i szanse na zdobycie komplementu od razu rosną ;).
                                  • pierwszalitera Re: W oczy spoglądanie 24.10.12, 19:02
                                    pinupgirl_dg napisała:

                                    > Przyznam szczerze, że ja w komplementy nie za bardzo wierzę z założenia ;). Szc
                                    > zególnie od obcych ludzi.

                                    Jak ciągle obniżasz swoją wartość, w nadziei, że ktoś się w napadzie empatii zlituje i zaprzeczy, to możesz być pewna, że takie komplementy nie są szczere. Narażasz się tym też, że ktoś niecny wykorzysta twoją niską samocenę i będzie chciał wzbudzić w tobie poczucie wdzięczności za każde słodkie kłamstwo. Ciężko jest też przyjąć komplement od kogoś, kto wprawdzie zachwyca się czymś u ciebie, ale kilka linijek dalej skarży się, że sam nie miał szczęścia w życiowej loterii. To tak jakby ci tej radości nie życzył, bo z czego tu się cieszyć, gdy ktoś przypomina nam, że czuje się prawdopodobnie źle? Zaczynasz więc podejrzewać, że komplementy używane są instrumentalnie, do zepsucia nam nastroju, jako zachęta do odbicia komplementowej piłeczki, albo by przymusić nas do innej rzeczy, której zrobić też nie chcemy. Jeżeli sygnalizujesz jednak wysoką samoocenę, to wiesz, że komplementy są bezinteresowne, bo komplementujący nie może liczyć na wielką siłą rażenia w swoich słowach.
                                    • 100krotna Re: W oczy spoglądanie 24.10.12, 20:13
                                      Pierwszalitero, czemu tak ludziom wmawiasz tę niską samoocenę, i zaniżanie swojej wartości? To naprawdę aż tyle można wyczytać ze słów "ja w komplementy nie za bardzo wierzę"? Mam wrażenie, że lekko nadinterpretujesz w tym temacie ;)
                                      • pierwszalitera Re: W oczy spoglądanie 25.10.12, 00:01
                                        100krotna napisała:

                                        > Pierwszalitero, czemu tak ludziom wmawiasz tę niską samoocenę, i zaniżanie swoj
                                        > ej wartości?

                                        Naprawdę zinterpretowałaś to jako wmawianie komuś niskiej oceny? Przecież to było teoretyczne - jak zachowujesz się tak i tak, to ludzie odbierają to tak i tak i to może mieć takie i takie konsekwencje. A gdyby nawet, to uważasz, że niska samocena to takie rzadkie zjawisko? W Polsce, moim zdaniem, do standardu należy nawet pielęgnowanie niskiej oceny przez propagowanie fałszywej skromności, a mnie tylko bardzo denerwuje, gdy robi się z tego cnotę. Jeżeli nie ufasz komplementom, bo doszukujesz się w nich kłamstwa, oszustwa, albo próby manipulacji, to znaczy, że niedowierzasz, że mogą być one prawdziwe. Dlaczego nie dowierzasz? Bo albo masz niską samooceną, albo sama używasz komplementów tylko manipulatywnie i przenosisz swoje motywy na innych. Żadne z tych możliwości nie uważam dla tej osoby za korzystne i tu nie chodzi mi wcale o ocenę moralną i wartościowanie.
                                        • izas55 Re: W oczy spoglądanie 25.10.12, 08:31
                                          Pierwszalitero, czy mogłabyś przenieść się z tą psychologizującą dyskusją o polskich kompleksach na inne forum.
                                          Wolałabym , żeby ten wątek pozostał o kolorowych tuszach do rzęs.
                                          • pierwszalitera Re: W oczy spoglądanie 25.10.12, 12:15
                                            izas55 napisała:

                                            > Wolałabym , żeby ten wątek pozostał o kolorowych tuszach do rzęs.

                                            Wątek założyłam sama, więc nie musisz mi przypominać o czym. Jeżeli jednak ktoś mnie o coś pyta, to odpowiadam. I zdaje się, że to nie ja zaczęłam w tym wątku odróżniać piękne oczy od plebejskich. Ale faktycznie o kolorowych tuszach było do tej pory bardzo mało i bardzo chętnie dowiem się więcej.
                                          • teresa104 Izas55, daj mi, proszę, bana. 25.10.12, 21:14
                                            Zyski będą liczne i rozmaite, że wyliczyć nie zdołam, a wśród zysków, jak przypuszczam, znajdzie się głównie ogólny, globalny wręcz, wzrost samooceny zbudowanej na plamkach w oczach oraz gwałtowny skok ludzkiej wartości liczonej według rozmiaru gaci pomnożonego przez różnicę komplementów szczerych i nieszczerych.
                                            • pierwszalitera Re: Izas55, daj mi, proszę, bana. 25.10.12, 21:35
                                              Naprawdę prosisz o bana, czy szukasz jednak solidarności i oklasków? Jak chcesz to możemy sobie porozmawiać na offtopach o sensie, czy bezsensie pasywno-agresywnych zachowań.
                                            • maggianna Re: Izas55, daj mi, proszę, bana. 25.10.12, 21:49
                                              Tereso, obawiam sie ze dla większości bam dla Ciebie to byłaby jednak globalna strata. Nie wiem jak reszta ale dla czytania Twoich postow postaram sie jakoś pogodzić z nagłym spadkiem samooceny związany z nie posiadaniem plamek w oczach i niemoznoscia podkreślenia koloru oczu kolorowym tuszem do rzęs.
                                            • berkano8 Re: Izas55, daj mi, proszę, bana. 25.10.12, 21:59
                                              Tereso, ajlawju wery macz, najbardziej za ten wielki acz niewidoczny (dla niektórych;))cudzysłów w Twoich wypowiedziach:)
                                          • tfu.tfu komplementy 26.10.12, 01:18
                                            co prawda w innym kontekście były omawiane na offtopach. samą dyskusję uważam za interesującą i myślę, że warto byłoby ją kontynuować właśnie na offtopach.
                                            ad meritum: nie wyglądam dobrze w kolorowych tuszach, nie używam zatem :-)
                                            • izas55 offtopy 26.10.12, 06:29
                                              Dziewczyny, przenieście się proszę na offtopy z tą dyskusją.
                                            • berkano8 do brzegu zatem 26.10.12, 16:02
                                              Mam szarozielone oczy ze złotą obwódką wokół źrenicy, w dowodzie wpisali szare;) .Kolor fajnie podkreśla fiolet -mam YSL, Volume Effet Faux Cils Mascara, mam też *teoretycznie* pogłebiający zieleń oczu wynalazek z Max Factor-Eye Brightening Tonal Black Volumising Mascara .Pogłębia kolor czysto teoretycznie, kolor ma śmieszny-czerń z takim drobnym rubinowym pyłkiem. Problem polega na tym,że mam cienie pod oczami w kolorze fioletu, świetnie współgrają (pomimo starannego zamalowywania) z mascarą w tymże odcieniu.Czasami więc sobie podkreślam kolor oczu i cienie. Niezła dla mnie jest mascara zielona-to taka ciemna niejednoznaczna zieleń, chyba All in one z ArtDeco, i mam wrażenie,że lepiej wydobywa mój kolor oczu niż fiolety.
                                    • pinupgirl_dg Re: W oczy spoglądanie 25.10.12, 11:48
                                      Ano właśnie o to chodzi, że nieznajomi ludzie niewiele wiedzą o mojej samoocenie i możliwe, że używają komplementu, żeby coś uzyskać, np. zwrócić na siebie uwagę. Faceci już gdzieś pod koniec gimnazjum zaczynają rozumieć, że komplementy w stylu "Ej, lala! Fajny masz dekolt" zwykle przynoszą skutek odwrotny od zamierzonego, trzeba się więc bardziej postarać ;). Może to trochę krzywdzące, ale sądzę, że na ulicy większość ludzi aż tak mi się nie przygląda, żeby docenić kontrast tęczówki i cienia..
                                      Co nie znaczy, że takie komplementy nie mogą być szczere, ale generalnie nie biorę ich sobie bardzo do serca, tak samo, jak nie biorę sobie spontanicznych negatywnych komentarzy.
                          • indigo-rose Re: W oczy spoglądanie 24.10.12, 10:34
                            Źrenice to zabawna sprawa, bo moje są standardowo wielkie jak spodki od filiżanek, moją babcię to niepokoiło, moje koleżanki z podstawówki pytały mnie pokątnie co biorę i obrażały się na "wykrętne" nic, a lekarze nie zwracali uwagi. Jak zaczęłam pytać kolejnych okulistów, to najczęściej wzruszali ramionami i mówili "nie wiem, jakaś taka uroda". Dopiero pewna starsza pani dr okulistyki powiedziała mi, że to standard u krótkowidzów, w dodatku opisany w każdym podręczniku. :D
                            • 100krotna Re: W oczy spoglądanie 24.10.12, 18:56
                              Dopiero pewna starsza pani dr okulistyki powiedziała mi, że to standard u krótkowidzów, w dodatku opisany w każdym podręczniku

                              Ja jestem dalekowidzem z astygmatyzmem na jednym oku (i 100% ostrością na drugim) ;) Czy to już tłumaczy owalny kształt źrenic? ;) Poza tym są raczej małe.
                              • indigo-rose Re: W oczy spoglądanie 24.10.12, 22:57
                                A czy w drugą stronę to działa, to nie wiem. :D
                        • teresa104 Re: W oczy spoglądanie 24.10.12, 08:28
                          "Ciemne oczy są może zawsze takie same, ale u mnie oczy mogą mienić się przeróżnymi odcieniami niebieskości, w zależności od tego, które z plamek w oczach są akurat bardziej aktywne."

                          Zawsze mówiłam, że mam plebejską kolorystykę. Ale od kiedy lekko zawyżam swoją wartość mówię, że demokratyczną;)
                          • pierwszalitera Re: W oczy spoglądanie 24.10.12, 10:42
                            teresa104 napisała:

                            > Zawsze mówiłam, że mam plebejską kolorystykę. Ale od kiedy lekko zawyżam swoją
                            > wartość mówię, że demokratyczną;)

                            Nieźle teresa. Kiedy mówię, że lepiej jest, gdy zauważa się, gdy szklanka jest do połowy pełna, a nie pusta, to łaskawie się zgadzasz, ale przy następnej okazji nie omieszkasz przypomnieć, że twoja pełna połowa smakuje jednak gorzej. ;-)
                            Otóż przemyślałam sobie z tymi oczami, bo moi życiowi faceci prawie wszyscy z jednym wyjątkiem mieli ciemne oczy i nie, nie były to oczy jednakowe. Jeden miał w tym ciemnym coś zielonego, coś jak mokradła w Dartmoor. Drugi miał oczy prawie czarne, ale ze złotawym blaskiem, u jeszcze innego oczy jaśniały od czasu do czasu i były jak świeżo wyklute kasztany. Nie wiem, może mam zaburzenia percepcji, a nawet halucynacje i tego wszystkiego tam nie ma i nie było, i ci chłopcy mieli tam tylko pospolity brąz, ale nie rozumiem twojej strategii. Fishing for compliments?
                        • indigo-rose Re: W oczy spoglądanie 24.10.12, 10:42
                          I chyba jeszcze otoczenie, jeśli u Ciebie działa to tak jak u mnie. Na przykład na tle stalowoszarych marmurków w łazience dziadków mam oczy prawie turkusowe, a nad jeziorem przy zachodzie słońca stwierdziłam kiedyś u siebie kocią żółciozieleń (i wystraszyłam się, że mi się oczy zmieniają na piwne).
          • pierwszalitera Re: Niebiesko-zielonkawe oczy 23.10.12, 12:29
            izas55 napisała:

            Ja mam bardzo chłodno-różową karnację i jasne niebieskie oczy i dobrze
            wygląda brąz w kolorze bardzo gorzkiej czekolady z odrobiną różu.

            No teraz wiem, dlaczego wyglądam w większości brązów jak chora, nie ta karnacja. ;-)
            Ale akurat ta zgaszona oberżyna wyciąga najlepiej nie niebieskie w moich oczach, ale właśnie podkreśla turkus, a ten turkus nie jest chłodny, tylko przechyla się w stronę zielonkawego, dlatego poleciłam ten kolor besame. Nie jest to też fiolet, a raczej coś w rodzju brązu. Nie wiem też, czy zielony akurat nadaje się do podkreślania zielonych oczu. A besame nie ma czasem ciepłej karnacji?
            • besame.mucho Re: Niebiesko-zielonkawe oczy 23.10.12, 12:32
              > A besame nie ma czasem ciepłej karnacji?

              No właśnie tak jak napisałam wyżej to jest mój podstawowy problem z dobraniem jakiegoś koloru w okolicach oczu - karnacja ciepła, a oczy nie (no i to, że chciałabym podkreślić chłodne ciapki w oczach, a nie ciepłe).
              Rzadko w sumie maluje oczy cieniami, jeśli już, to zostaję przy bezpiecznych beżach i brązach, które grają mi z karnacją, ale tęczówek nie podkreślają nic a nic.
              • izas55 Re: Niebiesko-zielonkawe oczy 23.10.12, 13:15
                Wprawdzie masz niebieskie oczy, ale mi się ten zielony tak bardzo podobał.....
                https://3.bp.blogspot.com/-OWcAon2qnao/Tmt3W38UtSI/AAAAAAAAAcw/ldKkjdaW4bw/s1600/Tom+Ford+Beauty+Image.jpg
                • besame.mucho Re: Niebiesko-zielonkawe oczy 23.10.12, 13:23
                  Mi też, cały czas ten od Ciebie mam, ale używałam raczej na jakieś specjalnie stylistycznie przesadzone wyjścia, na co dzień tylko czasem nieśmiało kreseczkę nad rzęsami. Ale to pewnie się w dużej mierze bierze stąd, że ja się nie za bardzo umiem malować cieniami - umiem beżami i brązami, bo jak sobie je lekko rozetrę to nie widać czy to krzywe czy proste, a takimi intensywnymi się zawsze upaćkam, połowę nasypię na policzek, a wszytko będzie krzywo ;).
                • pierwszalitera Re: Niebiesko-zielonkawe oczy 23.10.12, 16:42
                  izas55 napisała:

                  > Wprawdzie masz niebieskie oczy, ale mi się ten zielony tak bardzo podobał.....

                  Ja używam też zielonych ceni, od oliwki przez kolor podobny do Dzwonka Urkye (intensywny jak ten Ford) po ciemną szałwię. U mnie zielony działa neutralnie, czyli pasuje do ciepłej karnacji i do włosów, ale z oczu wyciąga jeżeli już coś, to tylko niebieskie. Złoto-turkusowe akcenty zupełnie w zielonym giną. Na zdjęciu Forda kolor ceni jest ładny, ale największe wrażenie robi kontrast do brązowych oczu, niebieskie oczy będą wyglądały zupełnie inaczej. Trudno mi znaleźć odpowiednie zdjęcie w necie, ale mniej więcej tak:

                  https://lh5.ggpht.com/-bqogs4gjeKA/T5lf8qxRydI/AAAAAAAAGUU/9XnYOqVtlB8/finja3.jpg

                  Kobiety z oczami w multikolorach, czyli tak jak u mnie i prawdopodobnie jak u besamo, muszą się więc zdecydować, co chcą bardziej w oczach zaakcentować, ja wolę to ciepło- turkusowe, bo to kolor rzadko spotykany, szaro niebieskie oczy ma co druga kobieta. Swoją drogą, w wiekszości fioletów też wyglądam choro, jak besame, to wina ciepłej karnacji. Tylko właśnie ta oberżyna mi gra, bo ma złoty połysk.
            • izas55 Re: Niebiesko-zielonkawe oczy 23.10.12, 16:50
              > No teraz wiem, dlaczego wyglądam w większości brązów jak chora, nie ta karnacja
              > . ;-)

              No zostaje ci jeszcze opcja zmiany karnacji na różową ;-).
              Bo brązy i beże wbrew pozorom są bardzo ciężkie do dobrania. I ten sam kolor na jednej osobie wygląda super a na innej jakby ktoś sobie podbił oko. Ja wyglądam w ciepłych miedzianych odcieniach jakby ktoś mnie pobił, ale tęczówki mam za to wściekle niebieskie ;-). Raczej nie stosuję tej wersji "upiększania".

              A próbowałaś może jakichś ciepłych brzoskwiniowo-morelowych odcieni w połączeniu z brązem w kolorze ciepło-miedziano-czekoladowym (tylko dość ciemnym) ? Z tego co piszesz, powinno ci dobrze pasować do karnacji i jednocześnie podbijać niebieskie tęczówki.
              • pierwszalitera Re: Niebiesko-zielonkawe oczy 23.10.12, 17:10
                izas55 napisała:

                > A próbowałaś może jakichś ciepłych brzoskwiniowo-morelowych odcieni w połączeni
                > u z brązem w kolorze ciepło-miedziano-czekoladowym (tylko dość ciemnym) ? Z teg
                > o co piszesz, powinno ci dobrze pasować do karnacji i jednocześnie podbijać nie
                > bieskie tęczówki.

                Tak, miedziano-morelowe czasem używam, ale tylko punktowo, bo o wiele lepiej mi w żółtym. W brązach wyglądam źle. Ja jestem typowa wiosna, dobrze mi w kolorach jasnych, rozświetlonych i takich na pograniczu chłodnego i ciepłego, jak na przykład taupe i grey-beige. Brązo-pomarańcze są zbyt ciężkie, chociaż ładnie podkreślają niebieskie tęczówki. Wyglądam jednak jak pobita. Z ciemnych kolorów dobrze mi tylko w oberżynie i w ciemnej oliwko-szałwi.
              • kasica_k Re: Niebiesko-zielonkawe oczy 24.10.12, 02:35
                A jakie kolory Izo mnie byś zasugerowała? Cieni używam raz na ruski rok, ale najlepiej jak dotąd czułam się właśnie w czymś w rodzaju miedzi, takiej niezbyt różowej, ale też i nie całkiem żółtej, właściwie to czymś pośrednim między miedzią a złotem. Może nawet nazwa ciemne złoto byłaby trafniejsza. Ale nie żółte złoto. Fiolety mnie też ciągną, ale ta miedź bardziej. Mam tęczówki szarozielononiebieskie z takim złotawym "słoneczkiem" wokół źrenicy.
                • izas55 Re: Niebiesko-zielonkawe oczy 24.10.12, 06:37
                  W związku z tym, że się rzadko malujesz, najpierw bym szukała czegoś z neutralnej palety na całą powiekę. Wbrew twoim ulubionym kolorom, jeseteś raczej kolorystycznie chłodna, i w tej chwili mocno kontrastowa z ciemnymi włosami. Pomyślę, bo to nie jest bardzo oczywiste.

                  Na lakierowy sabacik przyniosę jedną z lepszych palet neutralnych odcieni, machę ci jedno oko na cieplej, jedno na zimniej i zobaczymy ;-)
                  cafemakeup.com/2010/07/07/urban-decay-naked-palette-a-dozen-gorgeous-neutrals/.
                  • kasica_k Re: Niebiesko-zielonkawe oczy 24.10.12, 14:12
                    Mnie od razu przyciągnął ten złoty Half Baked :) Ale fakt, że ostatnio takim odcieniem się malowałam, kiedy byłam ufarbowana na rudo...
                    • izas55 Re: Niebiesko-zielonkawe oczy 24.10.12, 14:40
                      wiedziałam, że ci wpadnie w oko ;-).
                      plus oliwkowe smog i darkhorse
                      • kasica_k Re: Niebiesko-zielonkawe oczy 24.10.12, 21:33
                        Smog OK, darkhorse mi się nie podoba - bury taki. Fajny jest jeszcze toasted i gunmetal. No może jeszcze sidecar. Reszta (ciemne, matowe) - dla mnie niewidzialne. W sensie, nigdy sama z siebie nie sięgam po takie kolory. Ale ogólnie super jest ta paletka.
                  • ananke666 Re: Niebiesko-zielonkawe oczy 24.10.12, 16:27
                    Lakierowy sabacik zróbcie z raz we Wrocku!
                    • izas55 Re: Niebiesko-zielonkawe oczy 24.10.12, 16:31
                      Do Wrocka to się niestety teraz strasznie długo jedzie ;-(.
                      Ale może jakiś łikendzik w ramach sesji wyjazdowej, kto wie. Ja pewnie w okolicy stycznia będę na chwilę służbowo we Wrocławiu to jak się jakieś Wrocławianki skrzykną to możemy i jakiś sabacik uskutecznić.
                      • ochanomizu Re: Niebiesko-zielonkawe oczy 24.10.12, 21:36
                        >Ja pewnie w okolicy stycznia będę na chwilę służbowo we Wrocławiu to jak się jakieś
                        >Wrocławianki skrzykną to możemy i jakiś sabacik uskutecznić.
                        Trzymam za słowo w takim razie :)
            • pinupgirl_dg Re: Niebiesko-zielonkawe oczy 23.10.12, 19:37
              > Nie wiem też, czy zielony akurat nadaje się do podkreślania zielonych oczu

              Moja mama ma oczy zielono-zielone i makijażyści wyznają dwie zasady: jedni mówią, zielony cień się nadaje, inni że nie :). Ci pierwsi zwykle stawiają właśnie na fiolety, ci drudzy na odcienie jak najbardziej zbliżone do koloru jej tęczówki. Oglądając ja w różnych makijażach muszę przyznać, że jedna i druga szkoła chyba działa, chociaż ona ma ten odcień sam w sobie wyrazisty.

              Co do moich oczu (też szaro-niebiesko-ziolonych z plamkami), to bardzo się lubiły z pomarańczowo-beżowym, matowym cieniem. O dziwo, wyglądało to u mnie bardzo naturalnie (w serialu Przystanek Alaska też czasami widziałam podobne makijaże). Różowy cień robi mi błękitne oczy, ale reszta wtedy wygląda okropnie. Podobnie fiolety. Najładniej chyba wyglądam w oliwkach, złotach, jasnych brązach ze złotymi drobinkami.

              Zieleń oczy bardzo mi też wydobywały rude włosy. W ciemnych włosach ogólnie moje oczy są bardziej wyraziste, nawet bez henny. W jasnych, szarych włosach mam oczy też szaro-niebieskie.
              • mniickhiateal Re: Niebiesko-zielonkawe oczy 23.10.12, 20:22
                pinupgirl_dg napisała:

                > Moja mama ma oczy zielono-zielone i makijażyści wyznają dwie zasady: jedni mówi
                > ą, zielony cień się nadaje, inni że nie :)

                > Zieleń oczy bardzo mi też wydobywały rude włosy.

                + cała reszta reszty:

                No bo to wszak oczywista oczywistość, że kolor się wydobywa prawem kontrastu! W zależności, które ciapki się pragnie akurat wyciągać, to cień najlepiej dobrać w kolorze kontrastowym do danych ciapek, zaś konkretny jego odcień, zwłaszcza pod kątem nasilenia ciepło-zimno, dobrać tak, coby nie wyglądać jak zmora.

                I otóż jakbym ja miała takie rozkoszne i egzotyczne umaszczenie jak Besame, to ze śpiewem na ustach bym pognała do wszelkich miedzi i pumaruńczów, które obecnie są mi dostępne jedynie w materiałach papierniczych i może butach (pod warunkiem że skóra jest szczelnie od nich oddzielona pończoszką). Mogą to być takie jaśniejsze, lekko różowawe albo złotawe odmiany, np.:
                www.lorealparis.pl/makijaz/oczy/la-couleur-infaillible/forever-pink.aspx
                u MACów pigmenty Copper Sparkle czy Pink Bronze:
                www.maccosmetics.com/product/shaded/154/372/Products/Eyes/Shadow/Pigment/index.tmpl
                Oni też mieli kiedyś taką kulkę z cieniem w kremie, taką wrzosową miedź, która mi się wydaje idealnie pasować, ale nie wiem, czy jeszcze robią.

                Plus takie róże jak np. Infra Violet z tej serii:
                www.maccosmetics.com/product/shaded/154/22059/Products/Eyes/Shadow/Electric-Cool-Eye-Shadow/index.tmpl
                Aby wstępnie asekurancko sprawdzić, czy mam przerację, Besame może sobie do oka przyłożyć osobistego kota ;) Jeśli jest problem techniczny z aplikacją, można spróbować wybrać miękki produkt, albo wręcz cień w kremie, naciapkać go tak ogólnie wokół rzęs, a następnie porządnie rozetrzeć pędzelkiem albo wacikiem. Może się też okazać, że cieniuteńka kreska czarnym eyelinerem będzie potrzebna, żeby uniknąć wydobycia jakichś zaczerwienień wokół oka, ale wydaje mi się, że te kolory będą bardzo dobre do wydobywania tego co trza, a jednocześnie, oszczędnie nakładane, nie dadzą efektu umalowanej lalki wystawowej.
          • maggianna Re: Niebiesko-zielonkawe oczy 23.10.12, 12:40
            Przynies, sama chetnie popatrze :-)
            A przy okazji cieni - Kryolan ktory kupilam na targach jest teoretycznie super, swietnie sie maluje, dobrze napigmentowany ale trzyma sie tragicznie, 4-5 h i po cieniach :-( przyniose w niedziele to mi poradzisz bo moze cos robie nie tak?
            • izas55 Re: Niebiesko-zielonkawe oczy 23.10.12, 13:00
              baza pod cienie, przyniosę.
              • maggianna Re: Niebiesko-zielonkawe oczy 23.10.12, 14:13
                Do tej pory uzywalam tylko baze Inglota i nie bylo roznicy z baza czy bez, wszystkie pozostale cienie trzymaja sie do 12 godzin, Inglot czy Lancome bez problemu wytrzymuje tez trening na silowni... a te zanikaja zanim zdaze na silownie dotrzec :-(
                Ale za to maluje sie nimi duuuuzo lepiej, latwiej uzywa pedzelka wiec ogolnie zakup oceniam dobrze.
                • izas55 Re: Niebiesko-zielonkawe oczy 23.10.12, 14:34
                  Akurat baza inglota jest fatalna.
                  Tu więcej forum.gazeta.pl/forum/w,103682,128915578,128915578,Bazy_pod_cienie.html
                  • maggianna Cienie 23.10.12, 14:37
                    Wiem, czytalam ten watek ale problem polega na tym ze ja wczesniej zadnej bazy nie uzywalam i bylo ok, nawet jak mialam robiony makijaz przez profesjonalistow to tez nie uzywali bazy, kladli cienie na "gole" powieki i trzymalo sie dlugo. Tutaj probowlam pare opcji - z baza, z podkladem, z pudrem, z korektorem, bez niczego, ze wszystkim i efekt za kazdym razem slaby :-(
                  • 100krotna Re: Niebiesko-zielonkawe oczy 23.10.12, 22:29
                    izass55 napisała: Akurat baza inglota jest fatalna.

                    Ależ baza inglota jest super! Idealna dla mnie jako korektor pod oczy! Żaden prawdziwy korektor jej nie dorównuje, wklepana palcem doskonale równoważy mój odcień siności i nie odcina się od skóry ;)
                    • izas55 Re: Niebiesko-zielonkawe oczy 23.10.12, 22:35
                      Bo to jest ultra gęsty, bardzo mocno kryjący, klajstrowaty korektor ;-).
                      Jako baza pod cienie jest niestety dla mnie koszmarny.
                      • 100krotna Re: Niebiesko-zielonkawe oczy 23.10.12, 22:53
                        Pod cienie nie używam ;-)))
                        Ale jako jedyny korektor nie odcina mi się od skóry, nie robi pandy, nie robi odwrotnej pandy, nie sprawia, że sine cienie są bardziej sine tylko w innym odcieniu itd ;)
                        • zenobia44 100krotna 26.10.12, 13:02
                          Słuchaj 100krotna, nie chcesz przypadkiem ode mnie "raz maźniętej" bazy po cienie Inglota? Raz użyłam, wyżyłam się na forum w recenzji i biedaczysko leży. Otworzyłam ją w połowie stycznia, więc pewnie jeszcze do stycznia pohula (wg instrukcji producenta). Z chęcią komuś oddam, zawsze to jakaś ekologia i minimalizm;)
                          Odezwij się na gazetowego, jeśli chcesz.
      • sylwiastka Re: Kolorowe tusze do rzęs 24.10.12, 15:11
        Ja mam rzesy brazowe, ale dosc ciemne. Widac na nich fioletowy tusz YSL (jasny fiolet). Szare czy zielone nie daja efektu barwienia rzes, moze jeszcze kobaltowy dalby rade. Generalnie im kolor jasniejszy tym na moich rzesach widac go lepiej.
Pełna wersja