Starcze okolice dekoltu

04.11.12, 20:44
Oczywiście te starcze to pewne nadużycie, jeszcze się nie dorobiłam :o) ale mam wrażenie, że te okolice mi się galopująco starzeją. Tak jak twarz mam świeżą, młodą i w ogóle, tak dekolt mnie powoli bo powoli ale martwi. Podejrzewam, że to wszystko przez to, że chociaż dbam latem o filtry jak głupia, to i tak zdarzy się ten jeden wypadek przy pracy kiedy dorobię się mocnej czerwieni w tych rejonach...
Ale wracając do tematu - macie jakieś sprawdzone patenty na tą okolicę? Poza tym samym kremem, co do twarzy? :o)
    • pinupgirl_dg Re: Starcze okolice dekoltu 04.11.12, 21:27
      Podłączam się :). Z tym, że dekolt jeszcze się u mnie trzyma bardzo dobrze, ale okolice szyi, a raczej karku, zaczynają się sypać. Najbardziej pomarszczony (to akurat nie jest nadużycie, bo np. drobnych zmarszczek mimicznych, które mam, wcale nie uznaję za zmarszczki) mam kark i boki szyi (które słońca nie oglądają prawie wcale). Moja 20 lat starsza mama nie może się pochwalić takimi zmarszczkami. Mimo tych wyraźnych linii skóra jest jędrna. Obstawiam, że się tak wygniotłam przy spaniu. Nie stosuję niczego poza kremem do twarzy i raczej nie sądzę, że coś się da w tej kwestii zrobić, ale może?
      • mszn Re: Starcze okolice dekoltu 04.11.12, 21:31
        Na zwisy okołoszyjne to może jakieś ćwiczenia? Wygląda na to, że faktycznie potrafią to i owo podnieść, może i wygniecenia od spania podniosą. Ale na sobie nie próbowałam, nie mam czasu i nie chce mi się.
        • pinupgirl_dg Re: Starcze okolice dekoltu 04.11.12, 23:43
          > Na zwisy okołoszyjne to może jakieś ćwiczenia? Wygląda na to, że faktycznie pot
          > rafią to i owo podnieść, może i wygniecenia od spania podniosą. Ale na sobie ni
          > e próbowałam, nie mam czasu i nie chce mi się.

          Jak mi się przypomni, to trochę ćwiczę (nieregularnie, ale zawsze). Był gdzieś wątek, ciociazłarada wysłała mi ćwiczenia różne. Zwisów nie mam, tylko te wygniecenia i to raczej z tyłu, tam, gdzie zawsze skóra jest przykryta włosami, więc słońca nie podejrzewam. Dekoltów nie noszę profilaktycznie, mam jedno małe przebarwienie i wystarczy.
          Ostatnio kombinuję z wysokością poduszki, bo coś chyba nie najszczęśliwiej mam dobraną.
          Generalnie specjalnie mnie to nie martwi, bo szyja ładna, dość zgrabna, innych oznak starzenia brak, ale zmarszczki są bardzo widoczne jak na moje lata, co mnie trochę dziwi. Możliwe też, że zwyczajnie przesuszyłam skórę, bo w te miejsca pod włosami często "nie dojadę" kremem, skupiam się raczej na przodzie szyi, dekolcie itd.
    • mszn Re: Starcze okolice dekoltu 04.11.12, 21:28
      Zaczęłam o tych okolicach myśleć dopiero niedawno, tak samo jak i o oczach. W sumie to ja przecież jestem nieprzyzwoicie młoda, więc po co było myśleć wcześniej. ;)

      Od czasu do czasu trzaskam szyję i dekolt na noc (w ogóle jeśli cokolwiek tam wklepuję, to tylko wieczorem; rano nie chcę mieć tam nic tłustego ani pachnącego, bo mi się może pogryźć z perfumami) krem z kwasem migdałowym, bo mi go nie szkoda - Triacnealu by mi było szkoda.

      Poza tym raczej oleje - tym bardziej, że mam trochę fajnych, a na twarzy sieją spustoszenie - na dekolcie nawet jak mi jakiś pryszcz wyskoczy, to się nie przejmuję. Jak mi się chce dojść do lodówki, to zapodaję serum z granatem z BU, którego trochę podprowadziłam latem mamie po tym, jak sama jej je kupiłam ;). (ostatnio sprawdza się też na twarzy na jazdę na rowerze po basenie i na mrozie, więc może jednak nie spustoszenie?)
      Jak mi się nie chce, to albo olejek porzeczkowo-paczulowy Alverde (jak chcę ładnie pachnieć) albo lawendowy Weleda (kupiłam sobie małą fiolkę na dobry sen przed maratonem i jak chcę się rozluźnić, to daję ten). W ogóle te małe olejki Weledy są fajowe, ładnie pachną, porządne składy, na dekolt akurat, bo małe i tanie też. Jak mi się skończy lawenda, to może zapodam granatowy, on ponoć ma być na starczość.

      Na razie chyba mi się tam nic nie starzeje, ale mi się w ogóle nic nie starzeje, uroki tłustej skóry (którą chyba właśnie wyleczyłam z tłustości i powoli też z wielkich porów, to może i starzenie się pojawi w zamian). Z filtrami na dekolcie jestem trochę na bakier, nie chce mi się smarować ani dosmarowywać, bo ubranie się brudzi.

      Może jak się faktycznie martwisz, to strzel sobie zimą Triacneal? Może Tobie by nie było szkoda, bo szedłby tylko na dekolt ;) A doraźnie może jakieś algi, coś ostatnio wierzę w algi.
      • kis-moho Re: Starcze okolice dekoltu 04.11.12, 21:39
        W ogóle te małe olejki Wel
        > edy są fajowe, ładnie pachną, porządne składy, na dekolt akurat, bo małe i tani
        > e też. Jak mi się skończy lawenda, to może zapodam granatowy, on ponoć ma być n
        > a starczość.

        Ja ostatnio odkryłam, że mi się migdałowy jakoś zepsuł. Pachnie okropnie, mimo, że stał w lodówce :o(

        > Może jak się faktycznie martwisz, to strzel sobie zimą Triacneal?

        Ja się jakoś boję takich drastycznych rzeczy, kwasy to chyba moje maksimum eksperymentowania :o)
    • pierwszalitera Re: Starcze okolice dekoltu 04.11.12, 21:30
      Unikać mocno wyciętych dekoltów. Całkiem serio. Dlatego nie kupuję zbyt wiele biuściastych ciuchów, są dla mnie zbyt wycięte. Zimą na nie za zimno, a latem to zbrodnia dla mojej bardzo jasnej skóry. Filtry tu wiele nie dają, nawet z filtrami potrafię spalić sobie skórę na dekolcie, a to chyba najszybciej starzejące się miejsce na ciele kobiety i po każdym urlopie na plaży wygląda od pewnego wieku gorzej. Gdy wybieram się latem w plener to zwykle zapięta pod szyję.
      Jakiś specjalnych kosmetycznych rytuałów na dekolt nie mam, oprócz tego, że używam tych samych kosmetyków co na twarz. Najważniejsze, nie za lekkich. Jak po jednym nieostrożnym lecie skóra tam wyglądała na szczególnie pogniecioną, to zimą używałam kwasów, była znaczna poprawa.
      • kis-moho Re: Starcze okolice dekoltu 04.11.12, 21:36
        Jak po
        > jednym nieostrożnym lecie skóra tam wyglądała na szczególnie pogniecioną, to zi
        > mą używałam kwasów, była znaczna poprawa.

        A masz jakieś konkretne typy? Bo o tym właśnie myślałam, ale poza Effaclarem nic innego nie mam chyba w moim skromnym arsenale.
        (Mam jakieś półprodukty, ale takie rzeczy jestem w stanie testować na nogach, a nie na dekolcie)
        • pierwszalitera Re: Starcze okolice dekoltu 04.11.12, 21:52
          kis-moho napisała:

          > A masz jakieś konkretne typy? Bo o tym właśnie myślałam, ale poza Effaclarem ni
          > c innego nie mam chyba w moim skromnym arsenale.

          Effaclar przenaczony jest do tłustej, trądzikowej cery. Ja unikam takich kosmetyków, moje próby z Triacnealem były żałosne. Ja używam z dużym powodzeniem serum LHA marki La Roche Posay Biomedic. To jest dosyć słabe stężenie (0,2 % LHA i 3,5 % kwas glikolowy) i preparat ma w zasadzie tylko przygotować skórę (pre-peeling) do mocniejszego peelingu u dermatologa, ale mnie działanie wystarcza. Jest na tyle delikatne, by używać codziennie i nie mieć wyraźnego złuszczenia, a po kilku tygodniach skóra wygląda i tak na "odmłodzoną". Serum jest wodnistym żelem, ja stosuję go pod, albo na mój krem.

          Tu opis Biomedic w języku niemieckim.
          • kis-moho Re: Starcze okolice dekoltu 04.11.12, 21:58
            > Effaclar przenaczony jest do tłustej, trądzikowej cery. Ja unikam takich kosmet
            > yków, moje próby z Triacnealem były żałosne.

            Ale punktowo na różne drobiazgi i nos sprawdza się u mnie genialnie (mówię o K). Ale właśnie dlatego pytam, Effaclaru nie pakowałabym na cały dekolt.

            Ja używam z dużym powodzeniem ser
            > um LHA marki La Roche Posay Biomedic.

            Dzięki, o takie właśnie typy mi chodziło.
            • mszn Re: Starcze okolice dekoltu 07.11.12, 12:18
              Ej, a nie miałaś czasem jakiejś pilingomaseczki z kwasem mlekowym, Hildegardy cośtam? Bo jeśli służyło Ci na twarzy, to może i dekoltu nie zepsuje.
              • kis-moho Re: Starcze okolice dekoltu 07.11.12, 18:56
                Tak, mam jeszcze Hildegardę :o) Na razie próbuję delikatniej z Dermiką. Wychodzi chyba na to, że ten dekolt mam całkiem pancerny, kremy do twarzy są dla mojego dekoltu za ciężkie, bo mi jakieś drobiazgi powyskakiwały. Tyle mam z tego upiększania ;o)
    • teresa104 Masz dekolt z kreszu? 05.11.12, 11:43
      Przyznam, że dekolt to ostatnie, co podejrzewam u siebie o starczość. Równie dobrze mogę się martwić pomarszczeniem pleców - ono nastąpi, nie wątpię, ale przypuszczam, że zmarszczki będą wtedy dla mnie najmniejszym zmartwieniem. Pewno to sprawa mojej budowy, a może tego, że nie przyszłoby mi do głowy negliżować się na słońcu.

      Zastanawiam się, czy nie powinnaś w swoim planie pielęgnacyjnym uwzględniać atopii. Zeszłej zimy, jak pamiętam, trochę się nacierpiałaś. A cholerstwo lubi wyłazić tam, przy czym się najwięcej grzebie, celowo lub przypadkowo, trze, pociera, naciera, złuszcza. Może to i odmłodzi, ale nie ma gwarancji, że efekt będzie widać spod rozognionych i łuszczących się placków. Nie miałaś dotąd na dekolcie? Nie bój, nie bój, zawsze jeszcze możesz mieć:)
      • kis-moho Re: Masz dekolt z kreszu? 05.11.12, 11:56
        Mi się w lecie zdarza opalić nieopatrznie dekolt co najmniej raz, niestety. Jak jest gorąco, nie mam dekoltów pod szyję, szczególnie w sukienkach... Do kreszu potem prosta droga :o)
        Jeśli chodzi o atopię - m.in. dlatego nie patrzę przychylnym okiem na jakiekolwiek drastyczne kuracje, nie położę na dekolt niczego, czego nie położyłabym też na twarz. Swoją drogą, nie chcę zapeszać, ale mój plan zapobiegawczy w tym roku wydaje się zdawać egzamin. Na pewno pomaga temu fakt, że w nowym mieszkaniu mam 2x wyższą wilgotność powietrza, i ogólnie sto razy niższy poziom stresu, ale atopia na razie poza drobiazgami się nie wychyla. Na dekolcie jeszcze mi się nic nie trafiło, fakt, ale to prawda, że im bardziej upierdliwe miejsce, tym większa szansa, że coś się trafi.
        • teresa104 Re: Masz dekolt z kreszu? 05.11.12, 12:28
          No to nie zapeszajmy. I niech moc wazeliny będzie z Tobą!

          (A na marginesie: spróbuj maści nagietkowej - ekstrakt z koszyczka nagietka 100g/100g, ekstrahent etanol, wazelina; otula jak wazelina i błyskawicznie przy tym wszystko goi. Nie na kreszowy dekolt, na ewentualny zwiastun atopowego placka, na miejsca zagrożone plackiem.).
          • kis-moho Re: Masz dekolt z kreszu? 05.11.12, 12:50
            O, to brzmi dobrze. Czy to jest jakaś konkretna maść, czy po prostu pytać w sklepie/aptece? W googlu wyskakuje mi Farma Ziołowa Nagietek, to to?
            A moc wazeliny (i masła shea) zdecydowanie jest ze mną ;o)
            • teresa104 Re: Masz dekolt z kreszu? 05.11.12, 13:37
              Znam dwie, używałam dwóch. Jedną polecam, drugiej nie.

              Polecam: maść nagietkowa, Elissa
              www.e-zikoapteka.pl/product/details/masc-nagietkowa-25g-elissa.html
              Nie polecam: maść nagietkowa, Ziaja. Nie mogę znaleźć ładnego linku. Nie polecam, bo jest rzadka, ekstrahentem jest olej parafinowy. Nic na skórze nie zostaje, wszystko spływa, nie daje więc efektu natłuszczenia, opatulenia, choć nie wykluczam, że pod opatrunek z gazą byłaby dobra.

              Elissa jest gęsta, nie widać jej na skórze, można się natrzeć, na to normalnie umalować, jeśli jest to miejsce pokrywane makijażem. Niestety ma opakowanie do niczego, wieczko szybko zaczyna spadać samo z siebie, dlatego trzeba ją przełożyć do innego słoiczka. Ratuje obdarty od kataru nos, posiekane dłonie i poliki, w ogóle ratuje mi tyłek, choć na tyłek jeszcze nie stosowałam, dlatego noszę ze sobą, może stąd szybkie psucie się opakowania.
              • kis-moho Re: Masz dekolt z kreszu? 05.11.12, 13:45
                Dzięki, wpisuję sobie na listę rzeczy do zamówienia przez gości. Ziajową maść kojarzę ze sklepu, ale chyba nigdy jej nie stosowałam.
                Z innej beczki: znasz serię Ziaja Med? Bardzo mi ostatnio podchodzi ten ich krem, natłuszcza co trzeba, ale specjalnie nie babrze, pachnie i wygląda zupełnie neutralnie.
                • teresa104 Re: Masz dekolt z kreszu? 05.11.12, 13:49
                  Lista substancji aktywnych brzmi sensownie, trzeba będzie wypróbować, dzięki. Mam uczulenie na lanolinę i wiele kremów przeznaczonych do łagodzenia u mnie zupełnie odpada.
                  • kis-moho Re: Masz dekolt z kreszu? 05.11.12, 13:52
                    Z tą lanoliną to faktycznie kiepska sprawa, gdyby nie to, to bym poleciła też ich lano-krem, u mnie też się sprawdza, porównywalnie z tym dla atopowców.
      • pierwszalitera Re: Masz dekolt z kreszu? 05.11.12, 13:29
        teresa104 napisała:

        > Przyznam, że dekolt to ostatnie, co podejrzewam u siebie o starczość. Równie do
        > brze mogę się martwić pomarszczeniem pleców - ono nastąpi, nie wątpię, ale przy
        > puszczam, że zmarszczki będą wtedy dla mnie najmniejszym zmartwieniem. Pewno to
        > sprawa mojej budowy, a może tego, że nie przyszłoby mi do głowy negliżować się
        > na słońcu.

        No nie wiem. Marszczenia pleców jeszcze nie widziałam, ale obrazki jak ten niżej są typowe dla kobiet powżej pewnego wieku i czasem już nawet u bardzo młodych. Można znosić z godnością, a można też spróbować opóźnić czas pokazania się.

        https://www.altstadt-praxis.de/2images/dekollete_falten.png
        • teresa104 Re: Masz dekolt z kreszu? 05.11.12, 13:45
          Takie obrazki, jak zalinkowałaś, widuję w życiu, ale ja, jakbym nie kuliła ramion, nie ściskała, nie gniotła, nie jestem w stanie u siebie wygenerować żadnej fałdy na dekolcie, nie jestem w stanie nawet zbliżyć piersi do siebie, no nie ma siły, nie da się. Za to mogę ściągnąć łopatki i zrobić sobie na plecu czoło mopsa, z przodu to niemożliwe.
          • pierwszalitera Re: Masz dekolt z kreszu? 05.11.12, 14:22
            teresa104 napisała:

            > Takie obrazki, jak zalinkowałaś, widuję w życiu, ale ja, jakbym nie kuliła rami
            > on, nie ściskała, nie gniotła, nie jestem w stanie u siebie wygenerować żadnej
            > fałdy na dekolcie, nie jestem w stanie nawet zbliżyć piersi do siebie, no nie m
            > a siły, nie da się. Za to mogę ściągnąć łopatki i zrobić sobie na plecu czoło m
            > opsa, z przodu to niemożliwe.

            Zmarszczki na dekolcie nie mają wiele wspólnego ani z wielkością biustu, ani z wielkością tłuszczyku pod skórą. Stają się jednak widoczne, gdy włókna kolagenowe tracą jędrność i zaczynają raczej pod kościami oboczyjkowymi, a nie pomiędzy biustem. Widziałam takie korale także u kobiet bardzo szczupłych i małobiuściastych.
            • teresa104 Re: Masz dekolt z kreszu? 05.11.12, 14:37
              Na pewno tak jest, ale te zmarszczki powstają jednak w miejscu jakichś załamań, równie dobrze mogę się spodziewać, że po utracie kolagenu na gorsie odmaluje mi się mapa praskiego metra.
        • pinupgirl_dg Re: Masz dekolt z kreszu? 05.11.12, 14:23

          > No nie wiem. Marszczenia pleców jeszcze nie widziałam, ale obrazki jak ten niże
          > j są typowe dla kobiet powżej pewnego wieku i czasem już nawet u bardzo młodych
          > . Można znosić z godnością, a można też spróbować opóźnić czas pokazania się.

          O, takie właśnie krechy mam na szyi. Noszę z godnością, chociaż nie wiem, czym sobie zasłużyłam.
    • roza_am Re: Starcze okolice dekoltu 05.11.12, 13:48
      > Ale wracając do tematu - macie jakieś sprawdzone patenty na tą okolicę? Poza ty
      > m samym kremem, co do twarzy? :o)

      Spanie w staniku, unikanie spania na brzuchu ;)
      • kis-moho Re: Starcze okolice dekoltu 05.11.12, 13:53
        roza_am napisała:

        > Spanie w staniku, unikanie spania na brzuchu ;)

        Spanie w staniku przy moich niewielkich gabarytach mija się z sensem, wiele mi się w nocy nie przesuwa. Natomiast na brzuchu nie śpię, bo nie umiem i mi niewygodnie :o)
    • margotta77 Re: Starcze okolice dekoltu 14.11.12, 11:23
      Kremy z filtrem 50 i nie ten sam krem co o twarzy!
Pełna wersja