Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz.

09.12.12, 14:03
Czyli problem straszny albo jeszcze gorszy :)
Zawsze wiedziałam, że jak wejdę z zimna do ciepłego pomieszczenia, to będę czerwono-różowa. Wiedziałam też, że jak zacznę ćwiczyć intensywnie, to moja twarz będzie szybko czerwona, bardziej, niż u innych ludzi, mimo, że wcale nie będę zmęczona.
Wiedziałam też, że mam trochę popękanych naczynek. I żyłam z tym.
Do wczoraj. Wczoraj oglądnęłam zdjęcia ze ślubu kuzyna (ślubu, nie wesela - nie tańczę, nie jest mi gorąco, nie wstydzę się i nie czuję zakłopotana) Wszyscy oprócz mnie, na tych zdjęciach mają naturalne, blade albo opalone, ale beżowe twarze. Tylko ja jestem prosiaczkowo-różowa na całej długości i szerokości :) Z żółtymi włoskami do kompletu (naturalne, lekko rozjaśnione przez słońce).
Nie spodobało mi się to. Jakieś pomysły, co zrobić, żeby nie być różową? Albo pomysły, jak pokochać? Albo jak ukryć? Chociaż nie przepadam za widocznie grubą warstwą kryjącej tapety... ;)
Niepoważne pomysły też jak najbardziej przyjmuję.
    • black_halo Re: Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz. 09.12.12, 14:07
      Istnieje baza pod makijaz z lekko zielonkawym kolorem ale nigdy jej nie uzywalam wiec trudno powiedziec jakie daje efekty. Mam podobnyh priblem tyle, ze po alkoholu, robi mi sie napuchnieta twarz w mocno rozowym kolorze.
      • 100krotna Re: Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz. 09.12.12, 14:13
        Mam zielony korektor, ale jak go używałam (punktowo), to owszem, likwidował zaczerwienienia, robiąc za to sinawe (tak to wyglądało, serio!) placki. A może istnieją różne kolory zielonych korektorów i trzeba je dobrać dla siebie? Albo mój był wyjątkowo badziewny?
        • black_halo Re: Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz. 09.12.12, 14:31
          Bazato jest takie cos. Mam podobna z GOSH alz zwykla biala. Rozmyslam nad kupieniem zielonej wlasnie ale nie wiem czy faktycznie kryje tak super. Moze ktos inny sie wypowie. Co do zaczerwienien to moze masz wrazliwa cere i jakis kosmetyk cie podraznia?
          • 100krotna Re: Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz. 09.12.12, 14:49
            Co do zaczerwienien to moze masz wrazliwa cere i jakis kosmetyk cie podraznia?

            Chyba nie, to po prostu odcień cery, głównie na twarzy. Niektórzy są biali, inni beżowi, inni żółtawo-oliwkowi, brązowi - a ja jestem różowa. Co wcale mi się nie podoba :)

            Białą bazę mam, ale o zielonej nie wiedziałam. Są w drogeriach?
            Tylko boje się tej siności, którą uzyskuję za pomocą zielonego korektora, sina twarz chyba jeszcze gorsza, wolę wyglądać jak prosiak niż jak zombie ;)
            • black_halo Re: Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz. 09.12.12, 14:53
              W linku we wczesniejszym poscie jest zielona i rozowa. Delia ma calkiem rozsadne ceny i niezla jakosc.

              Na czerwonosc - nie wiem czy nie pompogloby solarium? Sp. Ledpper korzystal podobno zeby czerwone lico zamaskowac bo sie z naduzywaniem alkoholu kojarzy.
            • slotna Re: Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz. 09.12.12, 22:47
              Mam zielona baze no7 do oddania, oferowalam juz ja kiedys chyba, ale nikt nie chcial ;) Kupilam, bo mam problem z naczynkami, ale mi nie podeszla.
            • yaga7 Re: Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz. 11.12.12, 15:03
              Ja mam zieloną bazę Clinique
              Działa tak sobie, ja nie mam aż tak duzych problemów z naczynkami, ale jednak bez czegoś na twarzy je widać (na zdjęciach bez mejkapu wychodzą "śliczne" różowe pysie ;)), więc nawet opcja baza + puder coś tam daje. Ale tyle samo daje Clinique BB krem na ten przykład + puder.
        • madzioreck Re: Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz. 10.12.12, 14:12
          100krotna napisała:

          > Mam zielony korektor, ale jak go używałam (punktowo), to owszem, likwidował zac
          > zerwienienia, robiąc za to sinawe (tak to wyglądało, serio!) placki.

          Ja zrozumiałam zasady stosowania korektorów wszelkich, a szczególnie zielonego (też zawsze mi wychodził na twarzy trupi efekt) dopiero, jak mi makijażystka pokazała na mojej własnej twarzy, jak się tego używa, uzyskałam normalny efekt ;) A używa się tak, że najpierw dość mocno się toto rozciera na dłoni, a nakłada na pożądane miejsca, wklepują (nie wcierając!) minimalną ilość (mnie się wcześniej wydawało, że używam minimalnej, a to i tak było 4 razy za dużo) - na skórze powinno być widać tylko leciuteńką szarość, ale nie całkowicie zamaskowane czerwoności. Ich zamaskowanie pojawia się dopiero po położeniu podkładu - też wklepywanego gąbeczką, miejsce przy miejscu, po troszku.
          • izas55 Re: Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz. 10.12.12, 15:17
            Na mnie nawet taka minimalna ilość zielonego sprawia, że wyglądam jak nieumyta ;-).
            W akurat moim przypadku lepiej sprawdza się mocniej maskujący podkład w dość neutralnym odcieniu (który na mnie i tak wygląda jak żółty) lub odrobina żółtego pudru. Albo taki podkład którego "natężenie" można swobodnie stopniować i nałożyć go niecoi więcej na same policzki.
            Żółty puder linkowany przez pierwsząliterę jest do kupienia w Warszawie w perfumerii Quality
            www.perfumeriaquality.pl/index.php?id=3&product=t-leclerc-loose-powder
            Również Inglot od jakiegoś czasu ma w swojej ofercie żółty puder. Tylko wcale nie jest chyba tańszy od tego TLeclerc, bo ma bardzo małe opakowanie i za taką samą porcję trzeba zapłacić tyle samo, jeżeli nie więcej
            • mszn Re: Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz. 11.12.12, 08:28
              Żółty puder produkuje też Ben Nye, w takich wielgaśnych słoikach, ale gdzie kupić, to nie wiem - pewnie jakieś sklepy w UK będą miały.
              • izas55 Re: Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz. 11.12.12, 14:33
                camerareadycosmetics.com/products/ben-nye-bella-luxury-powder.html
                może coś jeszcze znajdę. Ten kosztuje grosze.
                • izas55 Ben Nye banana 11.12.12, 15:24
                  Zastanawiam się nad zakupem
                  • izas55 Ben Nye banana - polski sklep 11.12.12, 15:59
                    www.charakteryzacja.com/index.php/,details,id_pr,500464.html
                    • maggianna Re: Ben Nye banana - polski sklep 11.12.12, 16:29
                      Tez zaczelam zastanawiac sie nad kupnem tylko nie wiem jaki kolor? Czy ten odcien banana nie bedzie za zolty? Sprawdzalam na stronie w US ktora linkowalas i ceny sa duzo nizsze ale niestety szloby do PL dosc dlugo :-(
                      I znowu forum spowodowalo potrzebe zakupowa ktorej nie mialam :-)
                      • izas55 Re: Ben Nye banana - polski sklep 11.12.12, 17:10
                        Ten puder ma taką objętość, że starczy na wieki. To jest 85g za ~70zł sypki puder, który zwykle kupujesz ma zwykle 15g w opakowaniu. Ja go sobie pewnie kupię na próbę z tego polskiego sklepu i się będę dzielić z forumkami.
                        • maggianna Re: Ben Nye banana - polski sklep 11.12.12, 17:26
                          Zauwazylam ze to za 85g ale nie wiedzialam jakie sa standardowe - sprawdzilam wlasnie moj ulubiony Mineral Veil i opakowanie ma 9g a uzywalam go ponad pol roku. Znaczy zapas na 5 lat :-)

                          Tam jest jeszcze transparetny, bo jakos boje sie tego zoltego. Chyba zeby zamowic Buff albo Cameo?
                          Nie wiem jakie koszty wysylki a moze da sie odebrac w sklepie - bo pisza tylko o DHLu - jakby co to moge zrobic zamowienie.
                          • izas55 Re: Ben Nye banana - polski sklep 11.12.12, 19:21
                            Ich siedziba jest przy Puławskiej, wysłałam im maila z pytaniem czy można odebrać osobiście.
                            O transpaentnym zupełnie bez koloru też myślałam, i o podkładzie/korektorze jeszcze. Pozastanawiam się jutro co bym chciała i dam znać co będę kupować.
                            • maggianna Re: Ben Nye banana - polski sklep 11.12.12, 20:07
                              Super, bo tez mialam do nich w tej sprawie pisac.
                              Na podklady tez zwrocilam uwage, choc troche przeraza mnie paleta kolorow - wole takie gdzie jest 1, 2, 3 :-) Podlad i korektor niedawno kupilam ale puder wlasnie mi sie konczy wiec przyda sie na pewno. Jakby co to transparentnym moge sie podzielic, myslalam o tym Fair.
                              • izas55 Re: Ben Nye banana - polski sklep 12.12.12, 09:48
                                W sklepie jest możliwość odbioru osobistego, trzeba to zaznaczyć w komentarzu.
                    • teresa104 Ile lat trzeba żyć, żeby to zużyć?! 12.12.12, 10:40
                      Zastanawiałam się kiedyś nad takim żółtkiem, no bo skoro i tak jestem żółta, to po co kombinować, ale raczej myślałam o tym wyglądającym na tester Inglocie.

                      Jak już go kupisz, to daj znać jak to się zachowuje na skórze, czy nie zamienia człowieka w woskową kukłę.
                      • izas55 Re: Ile lat trzeba żyć, żeby to zużyć?! 12.12.12, 10:44
                        Ja chyba zaraz wrzucę info na wątek o wspólnych zakupach. Jak kupię to mogę ci odsypać na próbę.
                        A ja tego nawet po podziale z chętną maggianną i ewentualnie tobą nie zużyję przez następne 5 lat.
    • mniickhiateal Re: Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz. 09.12.12, 14:52
      Jak dla mnie, słowem klucz są tutaj żółte włoski (tak, zarejestrowałam, że naturalne). Z Twojego opisu wynika, że z jakichś powodów niekorzystnie wygląda zarówno cera, jak i owłosienie. Zastanawiam się w związku z tym, czy na pewno dobierasz sobie korzystne dla swojego typu kolorystycznego kolory ubranek? Wiele kobiet przyodziewa się w "klasyczne i wszystkim pasujące" czernie, biele czy jakieś wszechobecne w sklepach fiolety i szarości, bez przemyślenia, czy aby na pewno im to pasuje do karnacji. Może jakieś beże, i ogólnie kolory zgaszone, jeśliś latem, albo subtelne pastele, złota itp., jeśliś wiosną? Trzeba by Cię pooglądać i poprzykładać Ci do paszczy szmatki, aż do skutku. Możesz to zrobić sama: w dziennym świetle, na spokojnie, przed lustrem - przykładaj różne kolory, nawet takie, które Ci się wydają nieprawdopodobne, aż uzyskasz efekt harmonijnej całości.

      Ponadto: czy Twój podkład i korektor jest w odpowiednim odcieniu? Wspomniana już zielona baza to dobry trop, acz na co dzień może być trudno systematycznie używać dodatkowej warstwy. Sprawdziłabym, czy podkład z pewną ilością żółtych i beżowych (a nie pomarańczowych i ruziowych) pigmentów nie pomógłby. Lastly, kiedy pod wpływem pogody czy zmęczenia moje rumieńce robią mi się zbyt żywe na tle mojej poza tym miło blado-biszkoptowej cery, przez parę dni na wieczór do swojej ogólno-rozwojowej paćki do smarowania paszczy dorzucam sobie krem Uriage Roseliane - płaszczyznowo, na żyłki na powieki, równo i bez certolenia. Subiektywnie uważam, że mi pomaga.
      • 100krotna Re: Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz. 09.12.12, 15:34
        Włosy są takie, po lecie mają żółtawe pasemka: linek

        Fiolety lubię, większość odcieni i noszę. Pasteli nie lubię, czuję się w nich przezroczysta.
        Bieli, czerni i beżów nie lubię - czerń już najprędzej założę. W czystym białym wyglądam jak zmęczona życiem pielęgniarka. Granaty i szarości zamiast czerni noszę. Nie potrafię ocenić, jakim typem jestem i jakie kolory mi pasują. Na zdjęciach, o których pisałam, mam na sobie jasnogranatowy płaszczyk, niejaskrawy.
        Zielona baza kusi. A podkładu nie potrafię nigdy ocenić, czy mi pasuje i jaki będzie efekt na mojej twarzy... zresztą nigdy nie widzę różnicy o ile nie jest pomarańczowy ;)
        • mniickhiateal Re: Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz. 09.12.12, 16:28
          100krotna napisała:

          > Włosy są takie, po lecie mają żółtawe pasemka: linek
          >
          > Fiolety lubię, większość odcieni i noszę. Pasteli nie lubię, czuję się w nich p
          > rzezroczysta.
          > Bieli, czerni i beżów nie lubię - czerń już najprędzej założę. W czystym białym
          > wyglądam jak zmęczona życiem pielęgniarka. Granaty i szarości zamiast czerni n
          > oszę. Nie potrafię ocenić, jakim typem jestem i jakie kolory mi pasują. Na zdję
          > ciach, o których pisałam, mam na sobie jasnogranatowy płaszczyk, niejaskrawy.
          > Zielona baza kusi. A podkładu nie potrafię nigdy ocenić, czy mi pasuje i jaki b
          > ędzie efekt na mojej twarzy... zresztą nigdy nie widzę różnicy o ile nie jest p
          > omarańczowy ;)
          >

          No tak. Zgaduję po focie, że gdybyś zamiast granatowego miała ten płaszczyk szaro-brązowo-beżowy, mogłoby wszystko być inaczej, ale bez obejrzenia na żywo nie powiem nic na pewno. Włoski śliczne (a, i nic nie przyciemniaj, dopóki nie ustalisz, jaka paleta kolorystyczna Ci faktycznie pasuje), paszcza jasno-różowa - eksperymentalnie bym odstawiła te fiolety i granaty, chyba że są takie sprane i zgaszone, jakby je woda morska wypluła po wielomiesięcznym maglowaniu.
    • izas55 Re: Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz. 09.12.12, 15:19
      Jestem różowa, nawet bardzo.
      U mnie zielona baza nie sprawdza się ani trochę, dokładnie tak jak ty jestem sina i wyglądam jakbym była brudna. Całkiem nieżle robią za to podkłady które mają odrobię żółtych tonów, które nieco przygaszają ten róż.
      Radziłabym też kosmetyki do cery nadwrażliwej i naczynkowej likwidujące rumień. Przy systematycznym stosowaniu nieco polepszają sprawę, choć nie likwidują zupełnie.
      I tak jak napisała w wątku przedmówczyni - może zmiana koloru ubrań coś by pomogła, i lekkie przyciemnienie włosów.
    • besame.mucho Re: Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz. 09.12.12, 15:50
      Ja bym się jeszcze krytycznie przyjrzała kosmetykom, których tego dnia używałaś (o ile używałaś). Obejrzałam sobie Twoje fotki na metakobiecie i jesteś na nich trochę różowawa, ale nie tak, żeby być czerwoną plamą na tle bladych ludzi. Zobacz czy nie masz w podkładzie/pudrze różowych odbłyskujących drobinek - takie przy zdjęciach z mocnym oświetleniem potrafią zabłysnąć wszystkie jednocześnie i zrobić czerwoną twarz każdemu (sprawdzone u mnie, a mam cerę zdecydowanie żółtawo-beżową bez grama czerwonego - miałam kiedyś puder z takimi różowawymi drobinkami i w normalnym świetle wyglądał jak cię mogę, ale już np. na zdjęciach robionych z fleszem wyglądałam jak przekupka po bardzo mroźnym dniu na targu).
      • 100krotna Re: Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz. 09.12.12, 16:26
        Kolejne dwa tropy : pierwszy puder a drugi podkład - przyglądnę im się jutro w naturalnym świetle :) Nie mam tych zdjęć, które wczoraj oglądałam, żeby sobie na spokojnie i obiektywnie ocenić, ale rzuciły mi się w oczy na nich dwie różowe osoby - ja i moja mama ;)
        No i mam wrażenie, że im jestem starsza, tym bardziej różowa - poziom różowości ze zdjęć z metakobiety jest niższy niż na zdjęciach obecnych ;)

        Włosów nie chciałabym farbować, bardzo lubię mój kolor :)
        Ale fakt, na niektórych zdjęciach brakuje mi takiego bardziej zdecydowanego kontrastu między twarzą a włosami, wszystko się zlewa i prosiaczkowość kolorystyczna rzuca się w oczy. Za to na innych zdjęciach tego nie widać - już nie wiem, które pokazują prawdę ;)
        • pierwszalitera Re: Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz. 09.12.12, 16:34
          100krotna napisała:

          > No i mam wrażenie, że im jestem starsza, tym bardziej różowa - poziom różowości
          > ze zdjęć z metakobiety jest niższy niż na zdjęciach obecnych ;)

          Bo ten problem (couperose) pogłębia się z wiekiem i może prowadzić nawet do trądziku różowatego. Konieczne uwzględnij w pielęgnacji wskazówki dla cery naczynkowej.
        • berkano8 Re: Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz. 09.12.12, 22:00
          Mam ten zielony bb krem, który jest właściwie bazą. Mam bardzo jasną cerę, która lubi się zaczerwienić zwłaszcza przy zmianach temperatur, używam go czasami nawet bez przykrywania podkładem, pudruję i jest ok, nie ma mowy o zielonej topielicy. Daje radę. Przyznam, że zdziwiły mnie niektóre recenzje z wizażu, mam wrażenie, że kupiłam zupełnie inny kosmetyk, ja osobiście jestem zachwycona. Chyba można dorwać próbki.
      • pierwszalitera Re: Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz. 09.12.12, 16:29
        besame.mucho napisała:

        Z
        > obacz czy nie masz w podkładzie/pudrze różowych odbłyskujących drobinek - takie
        > przy zdjęciach z mocnym oświetleniem potrafią zabłysnąć wszystkie jednocześnie
        > i zrobić czerwoną twarz każdemu

        Dokładnie. Dlatego modelki z jasną cerą skłonną do podrażnień (blondynki) używają często pudru o kultowym kolorze bananowym, na przykład marki T.LeClerc. Ten zawiera w sobie sporo żółtego i łyka zaczerwienia. Polecam zamiast zielonej bazy, bo ta może wyglądać bardzo dziwnie i nadaje się tylko do stosowania punktowo, albo pod gruby makijaż. Z drugiej strony T.LeClerc ma także puder pod nazwą Tilleul w jasnozielonkawym kolorze specjalnie dla naczynkowej cery.

        https://www.ausliebezumduft.de/media/catalog/product/cache/1/image/9df78eab33525d08d6e5fb8d27136e95/b/a/banane.jpg Banana
        https://www.ausliebezumduft.de/media/catalog/product/cache/1/image/9df78eab33525d08d6e5fb8d27136e95/t/i/tilleul.jpg Tilleul
        • slotna Re: Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz. 09.12.12, 22:54
          Zaciekawily mnie te pudry, obejrzalam sobie palete i zastanawiam sie, ktory by mi pasowal. Cere mam zoltawa sama w sobie, ale popekane naczynka - i jak to pogodzic? ;)
          • pierwszalitera Re: Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz. 10.12.12, 11:27
            slotna napisała:

            > Zaciekawily mnie te pudry, obejrzalam sobie palete i zastanawiam sie, ktory by
            > mi pasowal. Cere mam zoltawa sama w sobie, ale popekane naczynka - i jak to pog
            > odzic? ;)

            Całkiem normalnie. ;-) Jak jesteś żółta, to żółty ci nie zaszkodzi. Wręcz przeciwnie. Ja chyba też sprawię sobie ten bananowy, bo on jest podobno wspaniały dla blondynek z jasną cerą, Christina Aguilera, go podobno używa. Moim zdaniem należy tu bowiem rozróżniać skłonność do rumieńca i naczynek oraz podstawowy koloryt skóry. To wcale nie jest tak, że rumieniec mają osoby z różową cerą. A autorka wątku sama pisała o żółtych włoskach i ma zdecydowanie ciepły odcień włosów na głowie, więc nie jest pewno różowa, w sensie chłodnego odcienia. Ja też jestem bardzo jasna, ale ciepła i mam skłonność do naczynek. Zielonego podkładu jednak nie lubię, jest mi za chłodny (ciemne plamy) i żółty sprawdza się lepiej. Ja mam taki tani żółtawy korekcyjny puder od Alverde, ale mi się kończy i nie mają go już w asortymencie.
            • slotna Re: Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz. 10.12.12, 23:44
              Ale ja wcale nie chce byc zolta! Staram sie w miare zbrzoskwinic makijazem ;) Sklonnosci do rumienca nie mam, jestem zazwyczaj bardzo blada, tylko cetkowana od tych popekanych zylek.
              • pierwszalitera Re: Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz. 11.12.12, 10:57
                slotna napisała:

                > Ale ja wcale nie chce byc zolta! Staram sie w miare zbrzoskwinic makijazem ;)

                A brzoskwinia to jaki kolor? Bo dla mnie to jest brudno- pomarańczowy i z dwojga złego wolę być żółta. ;-) Zresztą wcale nie uważam, że żółtawy kolor cery jest brzydki, różowy jest moim zdaniem kompletnie przereklamowany, wygląda się szybko prosiaczkowato, a elegancka kość słoniowa jest sophisticated. ;-) Nie sądzę też, że ten puder barwi na żółto. On ma podobno działanie rozjaśniające i wygładzające, coś jak Meteoryty Guerlain, tylko bez drobinek.
                • slotna Re: Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz. 12.12.12, 22:05
                  > A brzoskwinia to jaki kolor? Bo dla mnie to jest brudno- pomarańczowy i z dwojg
                  > a złego wolę być żółta. ;-)

                  Dla mnie to cieply roz :P Koscia sloniowa bym nie pogardzila, ale taki jaskrawy zolty to nie to.

                  Tak w ogole, to przerobilam sie pare lat temu zima na chlodno: ufarbowalam wlosy ciemnym chlodnym brazem (wyszedl wlasciwie czarny), nosilam niebieskie soczewki i malowalam sie chlodnym rozem. Bardzo ladnie wygladalam ;) Ale teraz nie mam na to ochoty, zwlaszcza, ze mam wlosy podrudzone henna.
    • pinupgirl_dg Re: Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz. 10.12.12, 14:30
      Po pierwsze - wbrew ogólnej tendencji np. do odgadywania pory roku danej kobiety na podstawie zdjęć, zdjęcia niewiele mówią. Kto fotografuje, ten wie, że niektóre kolory za nic nie chcą wyjść tak, jak w naturze. Więc sugeruj się raczej lustrem. Oczywiście, potrzeba jak najkorzystniejszego wyjścia na zdjęciach jest dla mnie zupełnie zrozumiała. Warto sobie opanować taki makijaż, który się sprawdza w takich okazjach. Nie jestem specjalistką w tej kwestii, ale z mojego i cudzego doświadczenia wiem, że na pewno musi to być makijaż ciut mocniejszy (mój makeup aparat prawie cały "zjada"), wszelkie pudry z drobinkami są ryzykowne, bo w naturze wyglądają dobrze, w aparacie - różnie bywa. Tyle tytułem wstępu, żebyś się za bardzo tymi zdjęciami nie przejmowała.
      Po drugie - ja mam problem odwrotny, mam skórę, jak nieboszczyk w kostnicy, bardzo jasną żółtozieloną, urozmaiconą jedynie cieniami pod oczami. Odrobina różu jest u mnie bardzo wskazana. Mam dwa podkłady. jeden na co dzień, gdy stawiam na naturę, czyli żółty. Drugi od święta, w odcieniu różowym, który razem z moją karnacją tworzy ładną brzoskwinię, wyglądam świeżo, ale muszę tym podkładem pomalować dokładnie całą twarz, szyję i dekolt, czego na co dzień mi się nie chce robić.
      Co do włosów - rozumiem, w czym problem, ja też się tak zlewam, gdy mi je słońce rozjaśni. I mimo, że lubię mój naturalny kolor, to po lecie nie mogę na niego patrzeć (a raczej na to, co z niego zostało). Farbowanie też mi średnio wychodzi, zwykle moje dzięła wychodzą albo rude, albo zielone i krzyczą z kilometra, że to farba.
    • cielecinka Re: Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz. 13.12.12, 18:42
      Mam ten sam problem. Czerwony ryj prosiaczka zawsze zimą, po ćwiczeniach, po alkoholu. Przeszłam przez różne zielone korektory, bazy - mam całą kolekcję. Od 3 miesięcy stosuję zielony korektor mineralny firmy LilyLolo i jestem zachwycona. Bardzo wydajny, świetnie maskuje popękane naczynka i jest naprawdę trwały . O ten :

      www.costasy.pl/esklep,produkt,44,blush_away_mineralny_korektor_lily_lolo


    • metia Re: Jestem lajtowym indianinem. Różowa twarz. 16.12.12, 18:56
      Też jestem w klubie indianinów (a może powinnam powiedzieć indianek?) ;)
      Czerwienię się błyskawicznie i nadmiernie od ciepła, mrozu, wysiłku i alkoholu. A czasem zupełnie bez powodu. I też mnie to denerwuje, jak patrzę na siebie na zdjęciach. Czerwona twarz i biała szyja. Dramat :D
      Co z tym zrobić na stałe - nie wiem. Kosmetyczka kazała wzmacniać naczynka (mam na to specjalny olejek i krem - większej różnicy nie widzę, mimo regularnego stosowania). Mam w planie iść z tym do dermatologa, ale ciągle brakuje czasu.
      Na co dzień stosuję kilka rad makijażowych, które dała mi makijażystka malując mnie kiedyś na ślub przyjaciółki. I jakoś żyję ;)
      1. Zielony nadaje się w większości przypadków tylko do punktowych zaczerwienień. Na większe powierzchnie nakładamy żółty.
      2. Skąd wziąć żółty? Najprościej kupić żółty podkład. W moim przypadku nie było to łatwe, bo kiedy moja skóra nie jest czerwona, to jest bardzo jasna. Niestety - jasne podkłady są często różowe i większość żółtych podkładów była dla mnie za ciemna (no dobra, był jeden podkład Diora i jeden Clinique, ale 150zł za podkład to dla mnie za dużo, wolę kupować staniki ;). Kupiłam więc najjaśniejszy który był żółty (aktualnie używam Alverde) i do tego taki śmieszny wynalazek z firmy Kobo w okrągłym pudełeczku (kolor Light Vanilla). Wg. opisu jest to podkład do makijażu profesjonalnego, bardzo kryjący. Po nałożeniu tylko jego jest efekt białej twarzy, jak u wampira, więc nie bardzo się da go tak stosować. Ale wymieszany z podkładem w proporcjach 1:3 daje pożądany, jasny efekt. W opcji "no makeup" mieszam 1:1 z kremem do twarzy.
      3. Do podkładu przydaje się żółty puder. U mnie akurat na tapecie jest Clinique (kupiony w promocji). Noszę go ze sobą, żeby ewentualnie robić poprawki, jak mi czerwień jednak w trakcie dnia spod podkładu wylezie.
      4. Na twarzy trzeba stworzyć kontrast, żeby tło wydawało się jaśniejsze. Pani makijażystka kazała bardzo oszczędnie obchodzić się z brązerem/pudrem brązującym. Za to zaordynowała mi używanie różu w intensywnym odcieniu różu (czy to już masło maślane? ;)) i do tego intensywną szminkę (najlepiej sprawdzają się jasne czerwienie, różowe czerwienie i róże w kierunku fuksji).
      Dziwnie się na początku czułam w takim makijażu, ale ostatnio patrzyłam na zdjęcia i przy ustach w mocnym kolorze (pokochałam fuksjową szminkę!) faktycznie wydaję się mniej czerwona. I ostatnimi czasy zbieram za taki make-up komplemanty, więc może jednak warto było się posłuchać :D
Pełna wersja