kaga9
26.01.13, 23:56
Pisałam już kiedyś, dawno temu, jakie mam doświadczenia z makijażem "na wynos" z okazji wielkich. Teraz akurat nie mam innych problemów;), więc chciałabym zgłębić temat przy Waszej pomocy.
Mam rzęsy cienkie i jasne, ale długie. Sama nauczyłam się malować je tak, by wydobyć ich zalety, a więc długość i podatność na wywijanie. Efekt ten osiągam, malując je wyłącznie "od spodu", czyli pomijam malowanie od strony powieki. Moje niezbyt liczne doświadczenia z makijażem profesjonalnym mówią, że rzęsy należy malować z obu stron, tylko że przy takim malowaniu one się u mnie robią króciutkie i proste i bardzo mi to przeszkadza (jak dotąd wychodziłam od kosmetyczki i swoim tuszem wyciągałam rzęsy bardziej do góry).
Oczywiście nie osiągam efektu Barbary Cartland ani jelonka Bambi, mam karnację lata, której nie mogę poniewierać kapiącymi od tuszu rzęsami, ale gryzie mnie to: czy to ja powinnam nauczyć się malować, czy coś nie tak jest z kosmetyczkami, które psują główny akcent mojej twarzy, ciapiąc tuszem z obu stron? Pytam, bo drobnymi kroczkami zbliża się kolejna wizyta u makijażystki i nie wiem, czy nie poprosić o niemalowanie rzęs;)