Na temat rzęs wątek dociekliwy

26.01.13, 23:56
Pisałam już kiedyś, dawno temu, jakie mam doświadczenia z makijażem "na wynos" z okazji wielkich. Teraz akurat nie mam innych problemów;), więc chciałabym zgłębić temat przy Waszej pomocy.

Mam rzęsy cienkie i jasne, ale długie. Sama nauczyłam się malować je tak, by wydobyć ich zalety, a więc długość i podatność na wywijanie. Efekt ten osiągam, malując je wyłącznie "od spodu", czyli pomijam malowanie od strony powieki. Moje niezbyt liczne doświadczenia z makijażem profesjonalnym mówią, że rzęsy należy malować z obu stron, tylko że przy takim malowaniu one się u mnie robią króciutkie i proste i bardzo mi to przeszkadza (jak dotąd wychodziłam od kosmetyczki i swoim tuszem wyciągałam rzęsy bardziej do góry).

Oczywiście nie osiągam efektu Barbary Cartland ani jelonka Bambi, mam karnację lata, której nie mogę poniewierać kapiącymi od tuszu rzęsami, ale gryzie mnie to: czy to ja powinnam nauczyć się malować, czy coś nie tak jest z kosmetyczkami, które psują główny akcent mojej twarzy, ciapiąc tuszem z obu stron? Pytam, bo drobnymi kroczkami zbliża się kolejna wizyta u makijażystki i nie wiem, czy nie poprosić o niemalowanie rzęs;)
    • tfu.tfu Re: Na temat rzęs wątek dociekliwy 27.01.13, 00:11
      eee, chyba to makijażystki mają coś z tymi rzęsami. problem mam podobny, choć moje samoczynnie się wywijać zaczęły po około pół roku używania zalotki (inaczej mi dziubbały w okulary). nigdy w życiu nie tuszowałam od góry, tylko od dołu. i chyba tylko jedna makijażystka faktycznie mnie tak pomalowała (poza tym zrobiła mi najpiękniejszy makijaż oczu ever)
    • pierwszalitera Re: Na temat rzęs wątek dociekliwy 27.01.13, 00:18
      Kosmetyczki, to tak jak inna usługa, na przykład fryzjerska, a wiadomo jak trudno znaleźć dobrego fryzjera. Więc ufaj raczej sobie. Mnie jeszcze żadna makijażystka nie wymalowała tak, że byłam zadowolona i wyglądałam przy tym lepiej. Zwykle paćkały mnie za dużą lością szminki, robiąc ze mnie kolejnego klona jakiego tam bliżej nie określonego standardu. To, że mam bardzo jasną urodę i maksymalne podkreślenie oczu, ust i kilogram różu (bo pani taka blada) całkowicie zjada moją twarz, nie brały w ogóle pod uwagę. Tylko raz makijażystka firmy Bobbi Brown w Douglasie zrobiła mi fantastyczne smokey eyes, ale zrobiła mi to na mój makijaż, nawet tusz do rzęs miałam własny. Swoją drogą, maluję rzęsy też tylko od spodu, bo w przemalowanych wyglądam jakbym na oczach miała dwa włochate pająki. To budzi raczej grozę niż się podoba.
    • mniickhiateal Re: Na temat rzęs wątek dociekliwy 27.01.13, 00:27
      IMO należy całkowicie rozdzielić tu dwa zagadnienia. Tak, warto rzęsy malować od góry również, bo inaczej, zwłaszcza przy jasnych rzęsach, widać różnicę w kolorze. Jednocześnie tak, makijażystki często malują cudze rzęsy bardzo nieszczególnie, bo po prostu trudno jest zrobić dobrze gmyrając przy cudzym wrażliwym elemencie twarzy, dyskomfort może być i dla osoby robiącej makijaż, i dla osoby malowanej. W efekcie, poza profesjonalnymi sesjami zdjęciowymi i pokazami, nie widziałam jeszcze rzęs pomalowanych komuś przez kogoś, które nie wyglądałyby jak oklapnięte w dół nóżki pajęcze.

      I teraz wracając do jedynie słusznego, samodzielnego sposobu malowania rzęs. Najpierw delikatnie malujemy rzęsy dolne, trzymając szczoteczkę tuszu pionowo. Jak minimalnie podeschną, malujemy rzęsy górne od góry, trzymając szczoteczkę poziomo i wykonując drobne ruchy na boki. Na koniec przystępujemy do kluczowego kroku, czyli wytuszowania górnych rzęs od dołu, nadając im ładny, uniesiony kształt: trzymając szczoteczkę poziomo, piszemy na rzęsach Z, tj. przesuwamy ją od nasady do koniuszków, wykonując jednostajne lekkie ruchy lewo-prawo, i ciągnąc cały czas go góry, ewt. wręcz na koniec lekko przyciskając do góry i podkręcając koniuszki rzęs. Warto też zaopatrzyć się w zalotkę (Porządną zalotkę, nie obcinającą rzęsy zalotkę za 10 zł. Porządne zalotki robi Shu Uemura, i po mojemu to by było na tyle. Na wątpliwą pociechę, pasują potem też do niej taniutkie silikonowe wkłady Muji, które można kupić, huehue, w JPN.) i przed całym tuszowaniem podkręcić rzęsy, jeśli się ma faktycznie wyjątkowo proste.
      • mniickhiateal Re: Na temat rzęs wątek dociekliwy 27.01.13, 07:45
        Kłamałam co do dostępności Muji. Zupełnym przypadkiem - jak to możliwe, że nikt mi nie powiedział?! - znalazłam właśnie polski sklep internetowy. Duchy przodków widać są łaskawe, bo nareszcie te rzeczy są dostępne, o rety, o rety. Dobra, konkludując ten wybuch:
        www.muji.com.pl/index.php?page=1&IdD=19&IdS=87&IdP=1126
      • pierwszalitera Re: Na temat rzęs wątek dociekliwy 27.01.13, 12:12
        mniickhiateal napisała:

        Tak, warto rzęsy malować o
        > d góry również, bo inaczej, zwłaszcza przy jasnych rzęsach, widać różnicę w kol
        > orze.

        No przestań. ;-) Tusze do rzęs mają nowoczesne szczoteczki obejmujące całą rzęsę i są zwykle tak pokrywające, że o różnicę w kolorze to bardzo trudno. Piszę to jako blondynka, więc oprawy oczu nie mam czarnej. A gdybym robiła tak jak opisujesz, w wielu warstwach, to miałabym tusz kapiący z oczu, chociaż wybieram już tusze lekkie, raczej dłużej schnące, by można było je gładko rozprowadzić. I elastyczne. Niektóre tusze robiły mi tak szytwne czułki, że bałam się, że się złamią. Nie wiem dlaczego, ale często nawet u modelek (na żywo, bo fotszopem można wyczyścić wszystko) widziałam takie napaćkane, pokryte grudkami rzęsy. To wygląda bardzo nienaturalnie i moim zdaniem po prostu brzydko.
        • mniickhiateal Re: Na temat rzęs wątek dociekliwy 27.01.13, 12:21
          Zgadzam się co do nowoczesnych szczoteczek, nie zgadzam się co do kapania. Jeśli się prawidłowo pomaluje, szczotkując starannie, i przede wszystkim szczoteczką nie kapiącą tuszem, to nie dostaje się efektu pająka. Co do różnicy kolorystycznej - no cóż, jeśli oglądałaś się ze wszystkich kątów i nigdzie nie wystaje Ci spod tuszu blond, to gratuluję techniki tuszowania i nie będę przekonywać do zmiany. Jednak często widuję istoty z jasnymi rzęsami nieumiejętnie ciapniętymi tuszem tylko po końcówkach, a u nasady czy od góry wystaje im zdradziecko jasny kolor ;)
          • pierwszalitera Re: Na temat rzęs wątek dociekliwy 27.01.13, 12:46
            mniickhiateal napisała:

            Jeśl
            > i się prawidłowo pomaluje, szczotkując starannie, i przede wszystkim szczoteczk
            > ą nie kapiącą tuszem, to nie dostaje się efektu pająka. Co do różnicy kolorysty
            > cznej - no cóż, jeśli oglądałaś się ze wszystkich kątów i nigdzie nie wystaje C
            > i spod tuszu blond, to gratuluję techniki tuszowania i nie będę przekonywać do
            > zmiany.

            No coż, rzęsy maluję już prawie 30 lat i to codziennie, więc przeszłam wszystkie wynalazki, od tuszu mojej mamy, takiego w kamieniu, do którego się spluwało, przez tubki Celii (były znakomite), po nowoczesne mascary luksusowych marek, więc o jak co, ale tusz do rzęs, to mam obcykany. ;-) Rzęsy mam długie i raczej gęste, więc o efekt pająka u mnie bardzo łatwo. To często nie szczoteczka jest winna, tylko za gęsta konsystencja tuszu, ale podobno takie są preferencje Europejek, tusze azjatyckie są rzadsze i wolniej wysychają. Ale to też się zmienia, od pewnego czasu nie muszę ju używać dwóch szczoteczek (nabierałam tusz z jednej na drugą), bo widoczenie moda na oklejone rzęsy się skończyła. A może po prostu tusze są lepsze, lepiej pokrywają i nie ma już potrzeby pakowania sobie wielu warstw na oko. Tusze stały się też bardziej specjalistyczne, kiedyś był jeden na wszystko, dziś każda marka ma różne wersje i można wybierać od mega czarnego efektu XXL po bardzo naturalne przyciemnienie, które wygląda jakby nie miało się w ogóle tuszu, tylko ładniej podkreślone rzęsy. Dlatego odrobina blondu na podstawie rzęs wcale nie musi wyglądać źle, jeżeli pasuje do reszty, bo naturalnym blondynkom (a takie mają zwykle jasne rzęsy) często lepiej z lżejszym makijażem.
            A mnie blond nie wystaje, bo moje rzęsy są jaśniejsze raczej na końcówkach, możliwe, że to konsekwencja długoletniego tuszowania. Bardzo rzadko robię sobie przerwę od tuszu.
            • pinupgirl_dg Re: Na temat rzęs wątek dociekliwy 27.01.13, 13:12
              > A mnie blond nie wystaje, bo moje rzęsy są jaśniejsze raczej na końcówkach, moż
              > liwe, że to konsekwencja długoletniego tuszowania. Bardzo rzadko robię sobie pr
              > zerwę od tuszu.

              Ja maluję rzadko, ale też mam jaśniejsze końcówki. Możliwe, że to złudzenie, bo rzęsy na końcach są po prostu cieńsze. Ale od kilku osób słyszałam taką opinię, że rzęsy od tuszu jaśnieją, w tym od jednej szatynki z naturalnymi firankami, więc może coś w tym jest.
              • pierwszalitera Re: Na temat rzęs wątek dociekliwy 27.01.13, 13:24
                pinupgirl_dg napisała:

                Ale od kilku osób słyszałam taką opinię
                > , że rzęsy od tuszu jaśnieją, w tym od jednej szatynki z naturalnymi firankami,
                > więc może coś w tym jest.

                Nie wiem, bo w liceum farbowałam rzęsy henną (w szkole był zakaz malowania), a po maturze malowałam już rzęsy stale. Nie wiem więc już jak one wyglądały w "nienaruszonej naturze". W każdym razie mogę zaprzeczyć, jakoby tusz rzęsom szkodził. Nie stały się ani słabsze, ani przez to nie wypadają.
                • pinupgirl_dg Re: Na temat rzęs wątek dociekliwy 28.01.13, 10:56
                  > Nie wiem, bo w liceum farbowałam rzęsy henną (w szkole był zakaz malowania), a
                  > po maturze malowałam już rzęsy stale. Nie wiem więc już jak one wyglądały w "ni
                  > enaruszonej naturze". W każdym razie mogę zaprzeczyć, jakoby tusz rzęsom szkodz
                  > ił. Nie stały się ani słabsze, ani przez to nie wypadają.

                  To już zależy od dopasowania tuszu. Tusz może zaszkodzić, jeśli:
                  - mamy alergię na któryś składnik
                  - osypuje się (podrażnia oczy)
                  - mamy nawyk przecierania oczu (niektórym kobietom przechodzi przy regularnym malowaniu)
                  - jest zbyt sztywny dla cienkich rzęs (teoria zasłyszana, nie maluję na tyle regularnie żeby zaobserwować), przez co mogą się łamać i, zbyt obciążone, wypadać.
                  - źle się zmywa, przez co trzeba trzeć, płyn dostaje się do oka itd.

                  U mnie żadnej z tych przykrych rzeczy nie robił full'n'soft od Maybeline (już chyba nie produkowany), jakiś Shisheido (dostałam w prezencie), oraz Celia w kamieniu. Ale też mnie do siebie nie przekonały na tyle, żeby stosować codziennie. Gdy mam wytuszowane rzęsy po prostu mam jakieś muchy w polu widzenia i zaraz zaczynam dłubać. Tusz musi być naprawdę delikatny i nieobciążający, żebym go mogła tolerować, ale z drugiej strony w tej kwestii bardzo dobrze się u mnie sprawdza henna. Tuszu używam zwykle wtedy, gdy mam ochotę na trochę mocniejszy efekt, licząc się z tym, że po paru godzinach go obdłubię i rozsmaruje po całym oczodole, potem będę mozolnie zmywać, by jeszcze następnego dnia wypłakiwać jego resztki.
                  • pierwszalitera Re: Na temat rzęs wątek dociekliwy 28.01.13, 11:27
                    pinupgirl_dg napisała:

                    > To już zależy od dopasowania tuszu. Tusz może zaszkodzić, jeśli:
                    > - mamy alergię na któryś składnik
                    > - osypuje się (podrażnia oczy)
                    > - mamy nawyk przecierania oczu (niektórym kobietom przechodzi przy regularnym m
                    > alowaniu)
                    > - jest zbyt sztywny dla cienkich rzęs (teoria zasłyszana, nie maluję na tyle re
                    > gularnie żeby zaobserwować), przez co mogą się łamać i, zbyt obciążone, wypadać
                    > .
                    > - źle się zmywa, przez co trzeba trzeć, płyn dostaje się do oka itd.

                    Tak, masz rację. Ale ja mam właśnie bardzo wrażliwe oczy i z tego powodu od lat nie używam tuszów drogeryjnych. Zaczęły mnie bowiem uczulać już pierwsze masacary, dlatego długo byłam wierna tubkowej Celii. Przez dłuższy czas używałam też tuszu aptecznego marki La Roche Posay, dla wrażliwych oczu. Nie podrażniał, ale efekt był taki sobie, taki z kategorii naturalnych i do tego mało trwałych. Ale tusze bardzo, bardzo się poprawiły w stosunku do tych, które były na rynku w latach 80-90, teraz bardzo rzadko już jakiś mnie uczula, w sumie nie pamiętam już kiedy ostatni raz, no ale ja zostaję przy moich sprawdzonych markach. To jeżeli chodzi o alergię.
                    Jeżeli jednak tusz się osypuje, robi sztywne czułki, to jest słabej jakości i lepiej go nie używać. Albo jest za stary, ja nie używam żadnego tuszu dłużej niż maksymalnie pół roku. W tym dla wrażliwych oczu od La Roche Posay to było nawet tylko tyle, że wystarczało na trzy miesiące, bo później w każdym zaczynają się rozmanażać bakterie.
                    A co do przecierania oczu, to lepiej się odzwyczaj. W ten sposób wcierasz sobie w śluzówki tylko wirusy i bakterie, bardzo łatwo łapie się w ten sposób przeziębienia i grypę. To tak jakbyś oblizywała sobie paluchy. ;-)
                    Jeżeli chodzi o zmywanie, to też bywa różnie, ale olej daje radę ze wszystkim. No i generalnie przy kupowaniu tuszu zwracaj uwagę na to, co obiecuje producent, bo jak pisze o wydłużonych, grubych rzęsach XXL, to nie jest to efekt, którego szukasz. Luksusowe marki mają zwykle bardziej zróżnicowane tusze i zanim szarpniesz się na jakiegoś Shiseido, czy innego Diora warto najpierw zapoznać się dokładnie z asortymentem, by kupić taki, jakiego potrzebujesz.
                    • pinupgirl_dg Re: Na temat rzęs wątek dociekliwy 28.01.13, 11:56
                      Jeśli chodzi o tusze, to mam mamę tuszomaniaczkę, może o tym gadać godzinami i pokazywać różne efekty, więc jestem na bieżąco :D. I ją podobno co drugi uczula, raczej nie kupuje dwa razy tego samego, nawet, jeśli akurat był dobry, chociaż sama nie wiem, czy naprawdę ją uczulają i czy właśnie one, bo mama na wiele rzeczy reaguje zaczerwienionymi oczami. Możliwe też, że rzęsa na policzku jest dobrym pretekstem do kupienia sobie nowe tuszu ;).

                      Co do przecierania oczu - staram się, staram :). I normalnie mi się nawet udaję, ale jak widzę tusz kątem oka i czuję te obklejone rzęsy, to jest silniejsze ode mnie.

                      Nie miałam Celii w tubce, ale widziałam ją parę razy, może kupię. Bardzo lubiłam wersję w kamieniu, była jak dla mnie wystarczająco trwała (pewnie dlatego, że nie czułam jej na sobie i mnie nie kusiło, żeby gmerać, nie chodzę w tuszu na basen czy siłownię, więc nie mam dużych wymagań w kwestii trwałości), a zmywała się już samą wodą. Shiseido też był super, dawał właśnie taki naturalny efekt i nie pamiętam wielkich przejść przy zmywaniu. Możliwe, że nawet, jeśli się nie domył, to nie było widać ;). Ale używałam też tuszy, że ani specjalne płyny, ani oleje, ani nic ich nie ruszało, brrr.
                      • anulla1974 Re: Na temat rzęs wątek dociekliwy 30.01.13, 14:50
                        Celia tubkowa jest fajna. A wersję w kamieniu też można kupić :)
          • fanaberia.fanaberia Re: Na temat rzęs wątek dociekliwy 28.01.13, 14:54
            mniickhiateal napisała:

            > Jednak często widuję istoty z jasnymi rzęsami nieumiejętnie ciapniętymi
            > tuszem tylko po końcówkach, a u nasady czy od góry wystaje im zdradziecko
            > jasny kolor ;)

            Chcesz powiedzieć, że ktoś może faktycznie przyglądać się moim rzęsom i je analizować pod względem techniki tuszowania? Serio? Wow. Od dziś nic już nie będzie takie samo ;)
            • mniickhiateal Re: Na temat rzęs wątek dociekliwy 29.01.13, 11:16
              Ochmujborze, to nie analizowanie, to raczej tak, jak rzucasz okiem niedbale, patrzysz i widzisz błąd ortograficzny.. Ale by all means, my perfekcjoniści jesteśmy wszędzie, strzeż się ;P
      • pinupgirl_dg Re: Na temat rzęs wątek dociekliwy 27.01.13, 13:09
        > IMO należy całkowicie rozdzielić tu dwa zagadnienia. Tak, warto rzęsy malować o
        > d góry również, bo inaczej, zwłaszcza przy jasnych rzęsach, widać różnicę w kol
        > orze. Jednocześnie tak, makijażystki często malują cudze rzęsy bardzo nieszczeg
        > ólnie, bo po prostu trudno jest zrobić dobrze gmyrając przy cudzym wrażliwym el
        > emencie twarzy, dyskomfort może być i dla osoby robiącej makijaż, i dla osoby m
        > alowanej.

        Zgadzam się.

        Ja czasami maluję rzęsy od góry i zgadzam się, że czasami widać, gdy się tego nie robi. Gdy oko jest otwarte, a znikają gdy np. osoba patrzy w dół. Warto na to zwrócić uwagę przy pomocy dwóch lusterek. Nie chodzi o same jasne rzęsy, bo mi się takie podobają, ale o ten kontrast między mocno pomalowanym a niepomalowanym.
        Sama tuszuję zwykle tylko od dołu i tylko zewnętrzny kącik na górze (czasami + wewnętrzny kącik na dolnych rzęsach, bardzo ładnie modeluje mi to oko). Potem rozczesuję.
    • mszn Re: Na temat rzęs wątek dociekliwy 27.01.13, 10:15
      No nie wiem. Naoglądałam się swego czasu mnóstwo filmów na youtube z tutorialami makijażowymi robionymi przez profesjonalistów i nikt nigdy nie malował rzęs od góry. Sama też doszłam dawno temu do wniosku, że to dosyć poroniony pomysł.
    • teresa104 Kiedyś widziałam film dokumentalny 27.01.13, 12:40
      o mężczyźnie, który odkrył, że woli nosić się jak kobieta w dość późnym wieku. Opisywał swoje zmagania z rajstopkami, stanikami i makijażem. Wątek rzęs też był, że długo malował całe i ciągle nie rozumiał, czemu u kobiet wygląda to inaczej, lepiej, aż odkrył, że kobiety malują rzęsy tylko od spodu.
      • black_halo Re: Kiedyś widziałam film dokumentalny 27.01.13, 12:56
        Tez maluje tylko od spodu, do tego najpierw szczyteczke wycieram chusteczka tak, ze zostaje mala ilosc tuszu. I mam efekt idealny to znaczy rzeczy sa pomalowane ale w ogole nie widac, ze to tusz. Wiekszosc ludzi mysli, ze mam zupelnie naturalne rzesy ;D
        • teresa104 Moim zdaniem 27.01.13, 13:20
          w przypadku malowania rzęs im mniej tuszu, tym lepiej. To właśnie powinno tak wyglądać, jakby te rzęsy były naturalne. No ale nigdy nie zmagałam się z jasną oprawą oka, rzęsy i brwi mam co prawda liche jak na brunetkę, ale jakieś tam są i niewiele im trzeba do pełni szczęścia.
          Instrukcja najpierw dolne, potem górne z góry, potem górne z dołu to dla mnie jest dwie czynności i dwie warstwy za dużo.

          Na marginesie - teraz mam jakiś dziadowski tusz, który co prawda wygląda fajnie (ma połyskliwe maniusie złote drobinki i jest brązowy, czyli w kolorze moich rzęs), ale ropieją mi od niego oczy, ohyda. Dopiero go kupiłam, próbowałam już parę razy i korelacja tuszu i ropienia jest ewidentna. Idzie się zeźlić.
          • pierwszalitera Re: Moim zdaniem 27.01.13, 13:39
            teresa104 napisała:

            > w przypadku malowania rzęs im mniej tuszu, tym lepiej. To właśnie powinno tak w
            > yglądać, jakby te rzęsy były naturalne.

            To zależy jaki efekt chcesz osiągnąć. Mnie kilka lat temu podał się bardzo efekt rzęs jak polakierowanych i tusz Heleny Rubinstein Feline Blacks był do tego idealny. Ale wtedy nosiłam zwykle też smokey eyes i to pasowało. Potem przyszła mi ochota na naturalniejszy efekt i tu lepiej sprawdził się HR Feather albo Dior Iconic. Jeszcze naturalniej wygląda Artdeco All in one Mascara, ale wielu kobietom będzie ten efekt za marny i preferują pewnie wszystko co robi ultra-mega-maxi. Napaćkane nie powinno być jednak nic. Jeżeli jakiś tusz nie spełnia naszych życzeń, to nie powinno się zwiększać warstw, tylko trzeba szukać innego, lepiej dopasowanego do potrzeb, bo takie na pewno istnieją.
            • black_halo Re: Moim zdaniem 27.01.13, 14:13
              Racja. Ale niestety moim jedynym idealnym tuszem byl takie jeden Margaret Astor, z zakrecona szczoteczka. Mial idealna konsystencje, ktora nie zlepiala rzes i w ogole dawal swietny efekt ale niestety juz go nie produkuja. Maja w oferie podobne ale to nie to.
            • teresa104 Re: Moim zdaniem 27.01.13, 14:53
              Ponieważ nigdy nie noszę makijaży przerysowanych, nie tańczę wszak w kabarecie, to zawsze chodzi mi o to samo - "masz ładne rzęsy", a nie "masz ładny tusz", "ładną masz skórę" a nie "ładny masz puder". Może mój stosunek do makijażu bierze się stąd, że w sumie nie widzę potrzeby, by poprawiać u siebie cokolwiek. Może brać się to z tego, że nie dostrzegam elementarnych potrzeb lub z tego, że nie mam co poprawiać;)
              Idę teraz na urodziny w maksymalnym dla siebie wieczorowym makijażu:
              https://img441.imageshack.us/img441/6776/akisr.jpg
              • pierwszalitera Re: Moim zdaniem 27.01.13, 15:11
                O rany, to faktycznie bardzo, bardzo naturalny efekt. Ja tam nie widzę prawie żadnego makijażu oka. ;-)
                • teresa104 Re: Moim zdaniem 27.01.13, 21:45
                  Prawie żaden to jednak nie żaden. A ja nawet brwi mam zrobione, tak się wystarałam!;)
                  • pierwszalitera Re: Moim zdaniem 27.01.13, 23:06
                    teresa104 napisała:

                    > Prawie żaden to jednak nie żaden. A ja nawet brwi mam zrobione, tak się wystara
                    > łam!;)

                    Ja od trzech dni chodzę na Królową Śniegu, czyli tylko highlighter dookoła oka w kolorze frappe, czyli zmrożonego beżu. Też makijaż, chociaż żadnego tuszu, żadnego cienia. Ale najpóźniej jutro wracam do tuszu.
              • pinupgirl_dg Re: Moim zdaniem 27.01.13, 18:50
                > Ponieważ nigdy nie noszę makijaży przerysowanych, nie tańczę wszak w kabarecie,
                > to zawsze chodzi mi o to samo - "masz ładne rzęsy", a nie "masz ładny tusz", "
                > ładną masz skórę" a nie "ładny masz puder".

                Wiesz, niby mam to samo, ale z drugiej strony zdarza się, że spędzę 40 minut przed lustrem drżącemi dłońmi nakładając kosmetyki i wtedy miło by było, gdyby ktoś, kurcze, zauważył i docenił starania.
                A rzęsy super, tez właśnie taki efekt lubię. Tylko w wersji wieczorowej używam ostatnio eye-linera wzdłuż linii rzęs, ciemny cień odpuściłam.
                • teresa104 Eye-liner 29.01.13, 10:42
                  A istnieje taki, który się nie kruszy? Próbowałam kilku i wszystkie były do bani.
                  • mniickhiateal Re: Eye-liner 29.01.13, 10:51
                    Och, technika poszła bardzo naprzód. Mój absolutnie najulubieńszy to Maybelline Master Precise, świetnie czarny i do tego bardzo łatwo się go aplikuje, bo jest w takim miłym pisaku. Bywa dostępny w korzystnych promocjach w Rossmannie. Poza tym ten żelowy Inglota w słoiczku jest niezły, tylko trza do niego pędzelka i umiejętności, oraz zeźlił mnie, jak po zużyciu 1/3 opakowania zaschnął sobie.
                    • teresa104 Re: Eye-liner 29.01.13, 11:29
                      Inglota miałam. Może to był ten sprzed postępu technicznego, bo osypywał się najdalej po 3 kwadransach. Ale dałam go matce, ta robiła sobie kreski w latach 60-tych i nawykła do tego, że to nie ma prawa się utrzymać.
                      • mankencja Re: Eye-liner 29.01.13, 15:47
                        to może spróbuj żelowego essence? mnie się nie osypuje, wręcz przeciwnie, trzyma się cały dzień jak przymurowany. (no dobra, po kontakcie z intensywnym opadem atmosferycznym zdarza mu się rozmazać)
                  • anne_stesia Re: Eye-liner 29.01.13, 13:57
                    Eye-linerem Sephory w kałamarzu maluję nawet linię wodną i trzyma się doskonale.
                  • pinupgirl_dg Re: Eye-liner 29.01.13, 13:58
                    > A istnieje taki, który się nie kruszy? Próbowałam kilku i wszystkie były do bani.

                    Ja mam taki:
                    wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=26178
                    Widać oceny nieszczególne, ale ja jestem zadowolona. Nie kruszy się nic a nic, tyle, że moja kreska ma na razie jakiś centymetr długości i nie pogrubiam jej dodatkowo, bo tego jeszcze nie opanowałam. Nie wiem, co by było przy takich kreskach:
                    twist.pl/i/1/_art/400/250_19202595054af3fab5a46f0.jpg
                    ale też nie wygląda, jak by miał zamiar pękać. Raczej wręcz przeciwnie, jego wadą jest to, że się rozmazuje (dla mnie akurat plus, bo nie muszę z nim walczyć wieczorem, jak mi ręka zadrży to bez problemu da się poprawić).

                    Niedawno próbowałam też eyelinera z Wibo;
                    wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=50311
                    ten jest bardziej trwały, bez płynu do demakijażu się nie obejdzie. Pędzelek jest grubszy i od razu robi mocniejszą kreskę, mimo to dość łatwo się nim operowało. Nie kruszył się. Dla mnie plus za kolory, wybór może nie oszałamia, ale całkiem ładne (używałam granatowego i szarego).
                  • 3_asiunia Re: Eye-liner 29.01.13, 21:24
                    Make up for you- jest tylko w sephorze i jest drogawe, ale jest genialne. Nigdy nie umiałam sobie namalować kreski, a tym jest spoko. I na pewno się nie osypie, bo po wyschnięciu przyjmuje taką gumowatą konsystencje kolorowej błonki, którą prędzej odskubiesz/odlepisz, ale na pewno nie ukruszysz. Po otrzymaniu w prezencie wypróbowałam kolor na dłoni, pierwszego dnia nie miałam czym zmyć, a od 2. postanowiłam sprawdzić ile wytrzyma bez zmywania specyfikiem antymakijażowym:D. Dał radę 4 dni przy częstym standardowym myciu rąk + odkażacze, chociaż 4tego dnia nie wyglądał już elegancko ;)
                    I pewnie dla Ciebie to nie zaleta, ale ma genialne kolory- pierwszą dostałam w prezencie swoją wymarzoną fuksję ;)
                    • izas55 Re: Eye-liner 29.01.13, 22:13
                      MUFE, make up forever? Jeżeli o tę firmę ci chodzi to mają rzeczywiście świetne kosmetyki. To przez długi czas była firma robiąca kosmetyki dla profesjonalistów, a kilka lat temu weszła na normalny rynek. Większość kosmetyków jest bardzo trwała, eye linerów nie używałam, ale ich cienie w żelu Aqua Cream też się do tego świetnie nadają i są w bardzo dużym wyborze kolorów.
                      Tu fajne porównanie różnych marek www.temptalia.com/creamgel-eyeliner-the-best-of-the-best
                      • 3_asiunia Re: Eye-liner 30.01.13, 13:53
                        Nie wiedziałam, że zdrabnia się MUFE ;) Moje doświadczenia mają tylko kilka miesięcy, mam 2 eyelinery i błyszczyk i wszystko jest genialne. Chętnie będę próbować innych rzeczy, ale trochę drenujące kieszeń. Pani w sephorze właśnie tak reklamowała, że to do makijażu scenicznego, itd. i dostępne popularnie dopiero od jakiegoś czasu :)
                      • veev Re: Eye-liner 30.01.13, 18:51
                        > MUFE, make up forever? Jeżeli o tę firmę ci chodzi to mają rzeczywiście świetne
                        > kosmetyki.

                        Miałam od nich podkład i korektor i faktycznie, bdb. Tylko cena trochę zaporowa.

                        A eyeliner mam wodoodporny z Golden Rose. Używam eyelinera może raz na dwa miesiące, więc mi było szkoda kasy na droższy, ale ten sprawdza się bardzo dobrze: łatwo się nakłada, jest względnie trwały i da się bez problemu zmyć.
                    • teresa104 Re: Eye-liner 30.01.13, 14:24
                      Dopisuję do sprawdzenia.

                      Póki co robię czasem tak, że tłustą czarną kredką (upiornie nietrwałą) robię kształt, to przysypuję czarnym cieniem, całość lekko opukuję napudrowanym wacikiem i wychodzi mi taka ciut rozmyta krecha trzymająca się kilka godzin. Wolę nawet taką roztartą linię, ale wolę ją pewno dlatego, że nic nieroztartego nie mogę sobie zrobić ze względu na brak dobrego linera.
                      • anne_stesia Re: Eye-liner 30.01.13, 16:19
                        Robię podobnie odkąd okazało się, że kredka Kobo, którą się zachwycałam nie ma nawet połowy trwałości żelowej z Avonu. Kreska przypaćkana pędzelkiem z brązowym cieniem utrwala kreskę do końca dnia w zasadzie. Chociaż wolałabym kredkę Avonu, ale brązowa z allegro zniknęła w zaskakująco nagły sposób.
                        • tfu.tfu Re: Eye-liner 30.01.13, 19:09
                          a jak technicznie robić kreskę? bo mi rzęsy przeszkadzają, upaćkuję całe, chyba że jestem w stanie upojenia alkoholowego (testowałam raz na studiach), wtedy mi wyszły kreski idealne. ale osiągnąć rano ten stan raczej mi się nie uda tak dzień w dzień ;-)
                          macie jakieś patenty? essencowym pisakiem jeszcze jako tako, ale kredką też sobie umaluję wszystko dookoła, a nie linię. potem wyglądam jak bura zdziwiona panda, widok całkiem pocieszny, ale hmmm, wolałabym raczej jak diva, a nie jak ładne zwierzę ;-P
                          • izas55 Re: Eye-liner 30.01.13, 19:13
                            Można malować kropki i je potem łączyć kreseczkami. Mi pomagało na początku podparcie łokci.
              • kasica_k Re: Moim zdaniem 28.01.13, 02:26
                Dla mnie super. Mam podobne podejście do makijażu - jak dla mnie, mocny makijaż dobry jest na scenę, a w normalnych sytuacjach najlepiej się sprawdza natural look :)
    • lonely.stoner Re: Na temat rzęs wątek dociekliwy 27.01.13, 18:22
      na ekstra wyjscie popros o doklejenie sztucznych paskow rzes- np. tylko polowek do zewnetrznej czesci powieki, albo kepek, ja sobie zawsze sama robie makijaz, i rzesy sztuczne bardzo lubie miec na ekstra okazje! o wiele lepiej wyglada niz tusz.
      • kaga9 Re: Na temat rzęs wątek dociekliwy 27.01.13, 18:32
        A wiesz, że może się skuszę? Z kilku powodów. Dzięki za przypomnienie tej opcji:)
    • kaga9 Re: Na temat rzęs wątek dociekliwy 27.01.13, 18:53
      Ho, ho, ho! Wasz odzew przekroczył moje oczekiwania i bardzo Wam dziękuję za wszystkie uwagi i porady. Mnie, niestety, widać jasne rzęsy, gdy zamknę oczy (co odkryłam zupełnie przypadkowo). Próbowałam się kiedyś uczyć tego malowania w "Z", ale jakoś mi nie szło, pewnie za mało wprawy. Malowanie w pionie w ogóle przerasta moją wyobraźnię, ale spróbuję;)

      Bardzo możliwe, że teraz już nie malują rzęs z wierzchu, ostatni raz byłam malowana profesjonalnie (?) w 2008 roku, przez ponad 4 lata trend mógł się zmienić.

      "Celia" w kamieniu i tubce nadal jest produkowana, choć nie wiem, jak z jakością w porównaniu do "tamtej" Celii, której nie próbowałam.
      • felisdomestica Re: Na temat rzęs wątek dociekliwy 28.01.13, 16:15
        No to zrobić hennę u kosmetyczki, a malować tylko od dołu dla podwinięcia.
        • kaga9 Re: Na temat rzęs wątek dociekliwy 28.01.13, 19:29
          Henna nic mi nie daje. Mam tak cienkie rzęsy, że henna ich "nie łapie". Robiłam dwa razy w życiu, strata kasy w moim przypadku, nic nie widać.
    • kasica_k Re: Na temat rzęs wątek dociekliwy 28.01.13, 02:29
      Nigdy nie malowałam rzęs z wierzchu. Aż się boję myśleć, jaki byłby efekt - ja mam raczej problem z za dużą ilością tuszu robiącą z rzęs musze łapki i obciążającą je, niż z za małą...
Pełna wersja