Dodaj do ulubionych

Czego nie lubimy robic ;)

09.02.13, 01:29
Sa takie rzeczy, ktorych nie cierpie na siebie nakladac, ale robie to z bolem dla znakomitych efektow. I tak:

1. Smarowanie ciala. Wyprobowalam mase balsamow, niektore smierdza po chwili od nalozenia i zasmradzaja ubrania (rekordy bil brazujacy balsam Kolastyny z wyciagiem z orzechow wloskich, do dzis pamietam ten szok - co sie stalo z moja pizama?? :D). Inne zostawiaja wyjatkowo tlusta powloke. Jeszcze inne nie chca sie wchlaniac. Wszystkie zostawiaja slizgata warstewke pod biustem, zebym nie wiem jak nie wklepywala, a nawet wycierala. Nie znosze zakladac ubrania na wybalsamowane cialo, nawet pizamy. Poza tym jest u mnie zimno i przez to smarowanie jest dodatkowo nieprzyjemne (chociaz sama czynnosc mi nie przeszkadza jako taka). Niestety mam sucha skore, ostatnio z alergia, i musze to robic dosc regularnie. Bu :/

2. Olejki i tluste kremy do twarzy. Dzialaja na mnie swietnie, znacznie lepiej niz kremy nawilzajace, i stosuje je na noc prawie codziennie. Niestety potwornie brudza mi okulary i zaslimaczaja oczy, czytanie w lozku przestaje sprawiac przyjemnosc.

3. Kremy na dzien z wysokimi filtrami. Trafilam w swej karierze na jeden Iwostin, ktory nie zostawial bialego filmu, ale to bylo tak dawno, ze pewnie juz go nie produkuja. Wszystkie inne zostawiaja i czuje sie przez to niedomyta, a podklad warzy mi sie na nich bezustannie.

4. Smarowanie dloni. No, to robie zdecydowanie za rzadko, glownie niestety na noc. Nie wiem, jak mozna funkcjonowac z warstwa kremu na rekach, a chcialabym sie nauczyc, bo czesto mi sie przesuszaja od wiatru i zimna.

A wy jak macie?
Obserwuj wątek
    • yaga7 Re: Czego nie lubimy robic ;) 09.02.13, 09:12
      Nie mam tak :)

      Jeżeli czegoś nie cierpię, to tego nie robię ;) Na przykład sama myśl o tym, że miałabym nakładać coś na włosy i trzymać to pół godziny, i byłoby to tłuste i ohydne (nie wiem, te wszystkie oleje do włosów mi się tak kojarzą), mnie przeraża, więc nie mam zamiaru tego robić.

      Są rzeczy, które sprawiają mi średnią przyjemność - np. maseczki do twarzy, bo też nie lubię mieć tego na pysku przez np. 10 minut. Dlatego maseczki stosuję do czasu do czasu.

      Gdybym miała balsam zasmradzający ciuchy, po pierwszym użyciu wylądowałby w koszu. Stosuję takie balsamy, które sprawiają mi przyjemność i które są wygodne (w sensie np. nie zostawiają tłustej warstwy, szybko się wchłaniają). Pewnie nie stosowałabym śmierdzącego, tłustego balsamu nawet gdyby robił cuda z moją skórą. Zresztą nie wiem, jakie cuda musiałby robić, żebym go stosowała.

      Krem do rąk - trzeba po prostu znaleźć pasujący do siebie. Też kiedyś tego nie lubiłam, ale gdy znalazłam fajny krem (lubię krem YR, z arniką), który się szybko wchłania i nie zostawia tłustej warstwy, smaruję dość regularnie.

      Nie wyobrażam sobie stosować kremu, który uniemożliwia mi czytanie w łóżku ;) Też nie wiem, jakie musiałby mieć zalety, żebym stosowała takie coś i zgodziła się na brak czytania.

      Ze względu na moje wygodnictwo lubię kosmetyki "szybkie". Nie lubię tych wszystkich maseczek (na twarz, włosy czy ciało), więc ich nie stosuję wcale, albo robię to rzadko.
      • slotna Re: Czego nie lubimy robic ;) 09.02.13, 11:18
        > Jeżeli czegoś nie cierpię, to tego nie robię ;) Na przykład sama myśl o
        > tym, że miałabym nakładać coś na włosy i trzymać to pół godziny, i byłoby to tł
        > uste i ohydne (nie wiem, te wszystkie oleje do włosów mi się tak kojarzą), mnie
        > przeraża, więc nie mam zamiaru tego robić.

        Hihi, mam wlasnie po raz trzeci w zyciu olej na wlosach, a trzymalam go przez noc :) Balam sie, ze to bedzie i obrzydliwe, wilgotno-tluste i sie nie zmyje (juz mi sie zdarzylo zalatwic wlosy na pare miesiecy jakims jedwabiem w sprayu), a tu mila niespodzianka. Nie bardzo wiedzialam, jakie mam wyjscie, bo przesuszylam je strasznie, no i okazalo sie, ze na wlosy do pasa wystarczy tyle olejku co w zaglebieniu dloni plus dodatkowo kilka kropel na koncowki. Wygladaja, jakby byly po prostu odrobine przetluszczone, spac mi nie przeszkadzaja, a stan sie juz poprawil.

        > Gdybym miała balsam zasmradzający ciuchy, po pierwszym użyciu wylądowałby w kos
        > zu. Stosuję takie balsamy, które sprawiają mi przyjemność i które są wygodne (w
        > sensie np. nie zostawiają tłustej warstwy, szybko się wchłaniają). Pewnie nie
        > stosowałabym śmierdzącego, tłustego balsamu nawet gdyby robił cuda z moją skórą
        > . Zresztą nie wiem, jakie cuda musiałby robić, żebym go stosowała.

        To napisz jakie balsamy stosujesz. Bo ja nadal szukam. Np. rozne takie o apetycznych nazwach Ziai pachna slicznie przy nakladaniu i cuchna dopiero potem. Slabo sie wchlaniaja, sa tluste, ale dzieki temu zeby nie bylo tragedii moge sie smarowac 1-2 razy w tygodniu i styknie. Teraz mam Welede dla dzieci, pachnie slicznie rowniez na skorze i perfumuje ubrania, ale nie nawilza, smaruje sie prawie codziennie i niewiele z tego mam. Najlepszy byl... balsam lekko brazujacy Loreala (zapach, wchlanianie, nawilzenie), no ale po dluzszym czasie stosowania robie sie calkiem zoltawa, a nie o to mi chodzi ;)
        • yaga7 Re: Czego nie lubimy robic ;) 09.02.13, 12:27
          Akurat z balsamami nie miałam żadnych problemów - w sensie większość mi pasuje. Z Ziai miałam jakieś masło do ciała, dobre było, nie miałam zastrzeżeń.

          Ale może po prostu mam bardziej suchą skórę i to wszystko się elegancko wchłania?

          I nie zauważyłam, żeby mi ciuchy przechodziły zapachem balsamu - chyba zacznę wszystko wąchać ;)
          • mszn Re: Czego nie lubimy robic ;) 10.02.13, 09:20
            A może to też kwestia ilości, którą różne osoby na siebie ładują? Kilka miesięcy temu męczyłam się z jednym masłem do ciała Bielendy (awokado - radzę trzymać się z daleka, duszny zapach i klejące wszystko) - mijał drugi miesiąc codziennego używania, a dna nie było widać. I w tym samym czasie widziałam gdzieś na blogach recenzję tego samego kosmetyku, w której dziewczyna pisała, że masło jest szalenie niewydajne, bo ma je 3 tygodnie i już prawie się skończyło. Czyli musiała zużywać na raz ze trzy razy więcej niż ja - nic dziwnego, że mogło być tłusto i niewchłaniająco się.
      • kasica_k Re: Czego nie lubimy robic ;) 09.02.13, 14:34
        yaga7 napisała:

        > Nie mam tak :)
        >
        > Jeżeli czegoś nie cierpię, to tego nie robię ;)

        Ja tak samo. Uważam, że jeśli jakiś kosmetyk po nałożeniu tylko mnie denerwuje, to znaczy, że nie jest mi do niczego potrzebny. Pielęgnacja ma poprawiać jakość mojego życia, nie ją pogarszać :) Skoro nie wchłaniają się wam balsamy do ciała, to może po prostu wasza skóra ich w ogóle nie potrzebuje?

        Balsamów nie stosuję prawie wcale, latem w ogóle (wyjątek: balsam brązujący na nogi, bo lubię chodzić z gołymi, a mam białe), zimą sporadycznie. Nie lubię tych wszystkich wodnistych mleczek, stosuję tłuściejsze balsamy albo masła do ciała, najchętniej te z Body Shopu czy L'occitane, bo ładnie pachną i są dobrej jakości, ostatnio testuję też Phenome. Używam ich tylko na suchsze partie skóry, nie smaruję się nimi np. pod biustem :) Codziennie natomiast stosuję na stopy, bo mocno mi się wysuszają, podobnie jak ręce. Z kremami do rąk nie mam żadnego problemu - mam tak suche ręce, że kremuję je wiele razy dziennie, a na pewno po każdym myciu rąk.
        • slotna Re: Czego nie lubimy robic ;) 09.02.13, 14:54
          > Ja tak samo. Uważam, że jeśli jakiś kosmetyk po nałożeniu tylko mnie denerwuje,
          > to znaczy, że nie jest mi do niczego potrzebny. Pielęgnacja ma poprawiać jakoś
          > ć mojego życia, nie ją pogarszać :) Skoro nie wchłaniają się wam balsamy do cia
          > ła, to może po prostu wasza skóra ich w ogóle nie potrzebuje?

          Dopoki moja skora byla po prostu sucha, uzywalam ich tylko, jak juz mialam na lydkach cos w rodzaju luski. I to mi wystarczylo, czasem nawet nie balsam, tylko peeling z dodatkiem oliwy. Ale niestety, dostalam uczulenia i po prostu musze sie smarowac, przesuszona skora to piec razy wiecej swedzacych, bolesnych, ohydnych plackow, ktore doprowadzja mnie do szalu.
        • slotna Re: Czego nie lubimy robic ;) 09.02.13, 17:09
          > Używam ich tylko na suchsze partie skóry, nie smaruję się nimi np. pod biustem :)

          Przeciez specjalnie pod biustem nie smaruje, gdybym mogla, to bym ten kawaleczek ciala ominela, ale musze smarowac sam biust i mazia sie i tam. Ty tego nie robisz? A moze masz taki samonosny? Wiele razy myslalam, ze gdybym miala mniejszy, bardziej sterczacy biust, taki, co nie dotyka podstawa podbiuscia, balsamowanie byloby dla mnie przyjemniejsze.
    • anne_stesia Re: Czego nie lubimy robic ;) 09.02.13, 10:41
      Mam to samo!

      W związku z tym nie balsamuję ciała (mam identyczne przemyślenia! co do joty się zgadzam), kremu do rąk używam wyłącznie z rozsądku i to też niechętnie, kremy do twarzy akurat w miarę lubię.

      Nienawidzę za to skracania paznokci. Najchętniej cięłabym je nożyczkami zamiast starannie opiłowywać do pożądanej długości, ale wtedy wiecznie chodziłabym z krótkimi ogryzkami.
    • pierwszalitera Re: Czego nie lubimy robic ;) 09.02.13, 12:05
      Nie wyobrażam sobie nie balsamować ciała, czy nie kremować rąk. Nie wiem też jaki to problem, smaruję się cała po każdym myciu, więc nawet dwa razy dziennie i czuję się niedobrze, gdy z jakiegoś tam powodu się nie nakremowałam. Moje skóra dziękuje, mam dobrze nawilżoną i jak na mój wiek w świetnym stanie. To samo ręce. Używam do rąk tego samego co do ciała, czyli masła do ciała. Na noc mieszam do tego kroplę oleju lawendowego, wcieram w ręce, łokcie i stopy, to taki mój rytuał, który bardzo lubię. Nie zajmuje dużo czasu, a satysfakcja duża. Nie mam po tym tłustej warstwy na skórze, często czytam przed snem w łóżku, nie zostawiam żadnych plam na papierze. Ale przypominam sobie, że kremy specjalnie do rąk coś takiego robiły.

      Kremu z filtrem faktycznie szukałam długo, ale znalazłam w końcu. Przyznam się, że używam go tylko latem, gdy jestem dłużej w plenerze, normalnie nie panikuję z powodu tych paru promieni słonecznych w naszym północnoeuropejskim klimacie i wystarczy mi podkład z flitrem.
      Nie lubię za to manicuru stóp i golenia nóg. Fajnie by było, gdyby można ten idealny stan po zrobieniu zakonserwować na dłużej. Nie znoszę też masek na twarz i wszystkiego co musi dłużej działać i ogranicza mnie w normalności, jak olejowanie włosów na przykład, dlatego nie robię.
      • slotna Re: Czego nie lubimy robic ;) 09.02.13, 12:20
        > Nie wyobrażam sobie nie balsamować ciała, czy nie kremować rąk. Nie wiem też ja
        > ki to problem, smaruję się cała po każdym myciu, więc nawet dwa razy dziennie i
        > czuję się niedobrze, gdy z jakiegoś tam powodu się nie nakremowałam.

        Napisalam przeciez chyba wyraznie jaki to problem :P

        > Nie znoszę też masek na twarz
        > i wszystkiego co musi dłużej działać i ogranicza mnie w normalności, jak olejow
        > anie włosów na przykład, dlatego nie robię.

        Hm, no ale nalozenie olejku na wlosy na noc w niczym chyba nie ogranicza? Rano myjesz i juz ;) Ta ilosc, ktora jest potrzebna nawet poduszki nie tlusci. Co prawda odkrylam to dopiero teraz, bo wczesniej od razu odrzucilam jako zbyt meczace itp. Wcale takie nie jest, o dziwo.
        • pierwszalitera Re: Czego nie lubimy robic ;) 09.02.13, 12:50
          slotna napisała:

          > Hm, no ale nalozenie olejku na wlosy na noc w niczym chyba nie ogranicza? Rano
          > myjesz i juz ;) Ta ilosc, ktora jest potrzebna nawet poduszki nie tlusci. Co pr
          > awda odkrylam to dopiero teraz, bo wczesniej od razu odrzucilam jako zbyt mecza
          > ce itp. Wcale takie nie jest, o dziwo.

          No proszę. To używaj teraz tego oleju do ciała i rąk. Nie będzie ani tłuścił ubrań, ani nie zostawiał nieprzyjemnej warsty na skórze. Proste prawda?
          • slotna Re: Czego nie lubimy robic ;) 09.02.13, 14:49
            > No proszę. To używaj teraz tego oleju do ciała i rąk. Nie będzie ani tłuścił ub
            > rań, ani nie zostawiał nieprzyjemnej warsty na skórze. Proste prawda?

            Nie trafilas ze zlosliwoscia, bo do rak go akurat uzywam jak najbardziej, na noc wlasnie. Wtedy mi nie przeszkadza :) Ale przeszkadza mi na twarzy (a i tak go stosuje), a na cialo by wypadl za drogo. W ogole nie wiem, czy doczytalas - ja UZYWAM balsamow. Bo musze. Ale tego nie znosze. Za to ciekawa jestem, czy wyprobowalas olejek na wlosy, ze wiesz na pewno, ze bedzie cie "ograniczalo" :P Chociaz pewnie ci niepotrzebny, mnie sie pierwszy raz zdarzyla taka koniecznosc.
      • slotna Re: Czego nie lubimy robic ;) 09.02.13, 12:22
        > Kremu z filtrem faktycznie szukałam długo, ale znalazłam w końcu.

        Co to za krem?

        > Fajnie by było, gdyby można ten idealny stan po zrobieniu zakonserwować na dłużej.

        Hm, depilacja laserowa?
        • pierwszalitera Re: Czego nie lubimy robic ;) 09.02.13, 13:15
          slotna napisała:

          > Co to za krem?

          Anthelios XL LSF 50+ Fluid La Roche Posay. Tylko błagam, zanim napiszesz, że jest do kitu, to wypróbuj naprawdę ten konkretny kosmetyk, bo mnie mierzą czasem wypowiedzi forumek, który coś od La Roche Posay próbowały i na tej podstawie oceniają wszystkie produkty. ;-)
          Ten Anthelios XL LSF 50+ istnieje też jako Creme, ale mnie Fluid jest lżejszy, lepiej pasuje do sportów, a w razie czego mogę używać go na mój krem. Dla wrażliwej, mieszanej cery, także takiej ze skłonnością do trądziku różowatego. Owszem, nieco bieli, ale bielą wszystkie kremy z tak wysokim filtrem.

          Jeżeli chcesz czegoś nie bielącego, ale w waniliowym kolorze, bardzo lekkiego na skórze, nadającego się na bardzo gorące dni do miasta, nie robiącego uczucia dziwnej mazi na twarzy, o przyjemnym satynowo- pudrowym wykończeniu, to polecam ci Soleil Sun Lotion sensitiv LSF 20 marki Sante. Niestety powżej 20 nie robią. U mnie zastępowało to podkład. Pachnie przyjemnie waniliowo.
          https://img3.billiger.de/t/qZFI0x_D8c088FrSqInvOhy24mDVDRghGZHyzY8PBFappa2wqz9k7QdPyDS9qoZfQ/Sante-Soleil-Sun-Lotion-Sensitive-LSF-20-100-ml.jpg
      • anne_stesia Re: Czego nie lubimy robic ;) 09.02.13, 14:09
        Mam wrażenie, że to jednak kwestia samej skóry. Nigdy nie miałam suchej, słyszałam już komplementy, że jaka to ona gładka i miła, a balsamów nie używałam nigdy. Po prostu się nie wchłaniają prawie, lepią, musiałabym chodzić po domu nago przez dobrą godzinę, żeby potem móc się ubrać. Balsamowanie w wilgotnej, dusznej po kąpieli łazience jawi mi się jako koszmar - po prostu nie ma szans, żeby w takich warunkach cokolwiek się wchłonęło. Tak samo z resztą mam z kremami do twarzy - muszę odczekać kilkanaście minut zanim nałożę na krem podkład.
        Ale to ten sam dylemat co z pedicurem zimą - nie widzę potrzeby ścierania skóry, nawilżania jej, czy innych zabiegów na stopy zimą, kiedy pod skarpetkami są miękkie i estetycznie wyglądające bez jakichkolwiek starań.
        • anne_stesia Ogrzewanie. 09.02.13, 14:51
          Jeszcze jedno - mam ten luksus, że moje mieszkanie nie jest ogrzewane przez kaloryfery CO. Mieszkając nawet kilka dni w bloku z suchym, kaloryferowym powietrzem czułam się tragicznie - oprócz wysuszonej na wiór skóry również zatkany nos i kołek w ustach po wstaniu z łóżka.
          Różnica jest dramatyczna, nie wyobrażam sobie mieszkania w bloku z wielkiej płyty bez jakiegoś naprawdę dobrego nawilżacza powietrza - to będzie pierwszy zakup po przeprowadzce w inne, mniej komfortowe miejsce.
        • slotna Re: Czego nie lubimy robic ;) 09.02.13, 14:58
          Bu, juz sie ucieszylam, ze ktos mnie rozumie, a tu gucio, ty sie nie musisz smarowac ;)

          A w ogole rozwalaja mnie odpowiedzi - zawsze mialam wrazenie, ze wiekszosc wypowiadajacych sie na forach kosmetycznych stosuje znacznie wiecej pielegnacji, roznych preparatow itp. i wypadam na tym tle leniwo i niechlujnie. A tu prosze - nikomu by sie nie chcialo robic wbrew sobie nawet tego, co ja :) Czuje sie zbudowana.
          • turzyca Re: Czego nie lubimy robic ;) 10.02.13, 16:30
            slotna napisała:

            > Bu, juz sie ucieszylam, ze ktos mnie rozumie, a tu gucio, ty sie nie musisz sma
            > rowac ;)

            Ja Cie bardzo dobrze rozumiem. Na szczescie zazwyczaj nie musze sie smarowac, a jak juz musze, to mam dwa wyprobowane mazidla - balsam z mocznikiem z apteki kolo uniwerku i rownie apteczne Emolium. Nie smierdza, nie kleja sie, silnie nawilzaja, emolium dodatkowo zostawia warstewke, ktorej istnienie wyczuwam dopiero podczas kolejnego mycia - jest a jakoby jej nie bylo, dla mnie bomba.
              • turzyca Re: Czego nie lubimy robic ;) 11.02.13, 02:00
                Zasadniczo to wystepuje pod nazwa "to cos w koszyku kolo kasy, co po odkreceniu nakretki nie smierdzi" :P ale dokladna analiza opakowania wskazuje, ze pani farmaceutka uklada tam produkty firmy Eubos.
                Ale po prawdzie jakby mi przestawili koszyk/zlikwidowali apteke, to bym poszla do mojej apteki macierzystej i domogla sie zestawu probek, a potem sobie cos wybrala. Mocznik co najmniej 5%, chetnie 10, oferta jest naprawde zroznicowana, co najmniej dwie inne firmy tez mi pasowaly (bo juz kiedys testowalam), ale akurat tubki od eubosu pasuja idealnie do mojej kosmetyczki basenowej.
      • indigo-rose Re: Czego nie lubimy robic ;) 09.02.13, 21:57
        O borze dębowy, to nie tylko ja tak mam! :D
        Z tym, że kiedy sama sobie napnę skórę i wyrwę kilka włosków naraz, to nie kicham. Ale u kosmetyczki zawsze.
        Właśnie nie lubię robić henny i regulacji, ale muszę, bo mam szerokie i jasne brwi, z którymi kiepsko wyglądam. Dlatego najczęściej zwlekam do momentu, kiedy jest naprawdę źle i kredka już nie wystarcza do wyglądania jak człowiek ;)
    • teresa104 Re: Czego nie lubimy robic ;) 09.02.13, 12:52
      Z tej litanii to chyba tylko kremy z filtrem są dla mnie przykre, tępe, klejące, bielące. Ale stosuję je oszczędnie, na wierzchy dłoni, uszy, czoło, nos, nie zwykłam się negliżować w dużym nasłonecznieniu, dlatego nic więcej nie smaruję.

      Resztę wymienionych tłustości lubię, lubię się tak wyglancować, wypomadować, sprawia mi fizyczną przyjemność ślizganie się w mazidłach jak kluska w omaście;)
      Nie znoszę za to suchych rąk, suchej skóry, nie umiem sobie wyobrazić, że się umyłam i potem natychmiast nie nabalsamowałam, wolałabym się chyba nie myć.
      W łóżku nie czytam, łatwo zasypiam i takie czytanie łóżkowe jest dla mnie mało produktywne, dlatego zaślimaczone oczy po prostu zamykam i uderzam w kimono.

      Właściwie lubię chyba wszystkie zabiegi pielęgnacyjne, jakie stosuję, chociaż często zastanawiam się nad ich sensownością, a czasem drażni mnie konieczność nieustannych powtórek, wiecznej orki na ugorze. Upierdliwe jest przecież nawet mycie zębów, jeśli ktoś się do tego naprawdę przykłada.
      • kasica_k Re: Czego nie lubimy robic ;) 09.02.13, 14:39
        teresa104 napisała:
        >
        > Resztę wymienionych tłustości lubię, lubię się tak wyglancować, wypomadować, sp
        > rawia mi fizyczną przyjemność ślizganie się w mazidłach jak kluska w omaście;)

        błe :)

        > Nie znoszę za to suchych rąk, suchej skóry, nie umiem sobie wyobrazić, że się u
        > myłam i potem natychmiast nie nabalsamowałam, wolałabym się chyba nie myć.

        U mnie dotyczy to tylko rąk i w pewnym stopniu stóp. Skóra reszty mojego ciała po wytarciu ręcznikiem jest normalna, nie sucha, natomiast zimą na dłonach mam Saharę, nie mogę wyprostować palców, jeżeli natychmiast po umyciu nie posmaruję rąk, dlatego bez kremu do rąk nie ruszam się nigdzie, mogę nie mieć przy sobie lusterka, ale krem do rąk mam zawsze.
        • teresa104 Re: Czego nie lubimy robic ;) 09.02.13, 15:00
          No ja nie noszę ze sobą lusterka. Raz chciałam damą być, kupiłam sobie w indyjskim sklepie takie cudne. No i, przejrzawszy się w nim raz, uznałam, że po co mi wiedzieć, że mam tłusty nos, wąsy i egzemę, skoro i tak nic z tym nie zrobię poza domem, i przestałam nosić. Ale noszę za to latarkę do czytania.
    • pinupgirl_dg Re: Czego nie lubimy robic ;) 09.02.13, 15:06
      NIENAWIDZĘ depilacji. Ze szczególnym akcentem na pachy i bikini, jak zapuszczam depilator, to automatycznie wychodzą ze mnie zimne poty. Gdyby to jeszcze był jeden rejon, to jeszcze, a tak ledwo skończę w ostatnim miejscu, to na pierwszym polu zarastam.
      Za to bardzo lubię golenie nóg, ale zwykłą golarką z jakimś sympatycznym, pachnącym żelem.

      Nie przepadam też za myciem zębów (odkąd mam aparat zawsze klnę w duchu, gdy sięgam po szczoteczki) i odsuwaniem skórek oraz makijażem. Reszta zabiegów w sumie lubię.
    • jut-ra Re: Czego nie lubimy robic ;) 09.02.13, 16:59
      Nie cierpię robić manicure - nie mówię o malowaniu paznokci bazami, lakierami, topami, ale nawet o zwykłym piłowaniu pazurów i porządkowaniu skórek. Może dlatego, że ile wysiłku bym nie włożyła zawsze moje paznokcie będą tylko takie sobie? Podobnie mam z pedicure. No, ale cóż, tego "odpuścić sobie" nie mogę ;)
      Nie lubię też wizyt u fryzjera, a szczególnie "siedzieć na myjce". No, nienawidzę!
    • aadrianka Re: Czego nie lubimy robic ;) 10.02.13, 22:24
      Ja z kolei uwielbiam smarowanie ciała balsamem, a jeszcze lepiej masłem (moje ulubione to Farmona i Joanna, kokos, wanilia, czekolada, kawa), kremy do rąk kupuję kompulsywnie i smaruję dłonie po każdym myciu. Zmuszam się do depilacji - ale z racji nieodporności na ból, używam golarki i kremów, wyjątek robię tylko dla brwi, które wytrwale traktuję pęsętą. Na szczęście coraz słabiej odrastają. Są natomiast rzeczy, których nie lubię i nie robię: manicure w sensie opisanym gdzieś wyżej, jako piłowanie i usuwanie skórek. Używam obcinacza, czasami maluję paznokcie (zawsze na co najmniej dwa kolory naraz) i tyle. Nie używam toniku. Nie używam olejów w żadnej postaci, poza doustną. Nie maluję dolnych rzęs:) i pewnie jeszcze całej masy czynności nie wykonuję, ale akurat nic więcej nie przychodzi mi na myśl.
      --
      załóż stanik...poprawnie
    • kaga9 Re: Czego nie lubimy robic ;) 11.02.13, 01:07
      W ogóle nie znoszę procesu dbania o siebie w sensie estetyczno -kosmetycznym. Uwielbiam tylko prysznic i sen i byłabym zachwycona, gdyby one mi wystarczyły. Nie wystarczą, bo skórę mam problematyczną i typ urody takoż wymagający ingerencji;), acz po prostu staram się niezbędne zabiegi przeprowadzać automatycznie, nie zgrzytając zębami i nie myśląc, co robię;)

      Balsamowanie: nie cierpię i wdrażam tylko wtedy, gdy muszę. Na przykład teraz, zimą, mam okropnie suchą skórę na łydkach, więc paciam czerwonym Garnierem. Ale już jakikolwiek balsam wklepany w uda i resztę ciała spowoduje, że rano skóra wewnętrznej części ud (i reszty ciała) będzie lepka. No przecież to ohydne jest!!! Ręce kremuję zwykle wieczorem, zimą częściej zdecydowanie.
      Maseczki, peelingi: wyłącznie zdroworozsądkowo, raz na jakiś czas.
      Malowanie się -no muszę. Męczy mnie ta konieczność, ale wyjście z domu bez makijażu przekracza moje możliwości, a i świat na pewno zastygłby ze zgrozy, widząc moje jasne rzęsy na tle białoróżowej cery:P
      Nie stosuję żadnych odżywek do włosów, na szczęście owłosienie mam w przyzwoitym stanie (jak na cienkowłosą blondynkę). Ale znów -codziennie rano muszę te włosy ułożyć i nie ma przeproś.
      Malowanie paznokci: świetnie, poproszę od razu takie wyschnięte. Malowanie i czekanie, aż wyschną -oj, muszę mieć nastrój i czas.
    • zawrotglowy Re: Czego nie lubimy robic ;) 11.02.13, 11:12
      Szczerze nienawidzę filtrów. Głównie jeśli chodzi o twarz, na dekolt, szyję i ramiona mogę nakładać bez odruchu wzdrygania się z obrzydzenia. Niestety to twarz wymagałaby ochrony najbardziej, bo lubię wszelkie kuracje kwasowe, ale muszę z nich rezygnować wiosną, bo nie przemogę się do stabilnego filtra 50. Pociesza mnie tylko to, że podczas kuracji Zorakiem nie stosowałam żadnej ochrony i przebarwień nie mam.
      Nie znoszę klasycznych podkładów silikonowych. Przeszkadza mi ta tłustość, ciężkość i wrażenie "mania" czegoś na twarzy oraz obślizgłość skóry. Minerały to dla mnie wybawienie.
      Nie lubię depilacji, ale jeszcze bardziej nie lubię golenia maszynką, bo włosy odrastają mi tak szybko i tak grube, że musiałabym dogalać je rano i wieczorem.
      Nie przepadam też za zmywaniem paznokci i w ogóle wszelkimi manikiurowymi czynnościami.
      Za to nie rozumiem niechęci wielu kobiet do balsamowania ciała, bo uwielbiam wszelkie masła i zawsze znajduję takie, które nie jest lepkie, za to daje uczucie miękkiej i gładkiej skóry.
    • zenobia44 Re: Czego nie lubimy robic ;) 11.02.13, 15:41
      Bardzo nie lubię depilacji - od początku używałam depilatora i jak myślę o depilacji to czuję nadchodzący fizyczny ból, którego nie mam siły znosić. Po depilacji przez cały dzień mam czerwone kropki, skóra mnie piecze. Natomiast golarka powoduje podrażnienie na kilka dni, a jak tylko zejdą krostki to zaczyna się taniec wyrastających małych włosków, które mnie bolą. Nie wiem jak prawdziwe zadbane kobiety to wszystko wytrzymują bez płaczu.

      Poza tym nie lubię myć włosów jak mam mało czasu, zwłaszcza zimą. Strasznie długo mi schną, bardzo się przetłuszczają i muszę je myć co 2 dni. Cała procedura mycie + suszenie zajmuje okrągłą godzinę. Nie mogę tego robić wieczorem, bo w południe następnego dnia będą już "trochę do mycia". Wstaję więc raniutko, co mnie nie nastraja dobrze do świata, potem walczę przez godzinę z włosami, cały czas się bojąc czy aby są wysuszone na pieprz, bo jak nie, to się przeziębię lub dostanę zapalenia zatok. Świeże, umyte włosy mieć fajnie, ale stres który towarzyszy tej operacji, zwłaszcza w zimie, tego to nie lubię.

      Odnośnie balsamowania - dużo imho zależy od balsamu, trzeba pod siebie podpasować konsystencję, zapach, działanie. Aktualnie mam 4 różne balsamy/masła i tylko jedno smarowidło mi bardziej pasuje (balsam AA Głębia Oceanu), ma jak dla mnie bardzo niewyczuwalny, niedrażniący zapach.
      Masło z The Body Shop uważam za przereklamowane, fajne pudełko, fajne zapachy, ale poza tym nic specjalnego.
      Wiele balsamów ma wg mnie drażniące, ostre, "chemiczne" zapachy, które mnie denerwują i uniemożliwiają używanie - jestem przewrażliwiona jeśli chodzi o długotrwałe zapachy. Balsamuję głównie nogi, ramiona, nie wyobrażam sobie balsamowania całego ciała, ale tego też nie potrzebuję, ale pewnie gdybym była w potrzebie zniosłabym to jakoś.
      • pierwszalitera Re: Czego nie lubimy robic ;) 11.02.13, 16:01
        zenobia44 napisała:

        > Poza tym nie lubię myć włosów jak mam mało czasu, zwłaszcza zimą. Strasznie dłu
        > go mi schną, bardzo się przetłuszczają i muszę je myć co 2 dni. Cała procedura
        > mycie + suszenie zajmuje okrągłą godzinę. Nie mogę tego robić wieczorem, bo w p
        > ołudnie następnego dnia będą już "trochę do mycia". Wstaję więc raniutko, co mn
        > ie nie nastraja dobrze do świata, potem walczę przez godzinę z włosami, cały cz
        > as się bojąc czy aby są wysuszone na pieprz, bo jak nie, to się przeziębię lub
        > dostanę zapalenia zatok. Świeże, umyte włosy mieć fajnie, ale stres który towar
        > zyszy tej operacji, zwłaszcza w zimie, tego to nie lubię.

        Nie rozumiem, po co się tak męczysz. Ja myję włosy codziennie od wielu, wielu lat, to oznacza więcej niż 25 lat i suszę je zawsze suszarką. Mam gęste włosy, więc nawet w najgorsze upały, gdy mam ochotę zrezygnować z suszarki, podsuszam pomimo tego na karku, bo tam włosy potrafią być po wysuszeniu na powietrzu nawet przy gorących temperaturach godzinami wilgotne. Co daje bardzo nieprzyjemne uczucie chłodzenia. Zimą, czy nawet często latem w moim wilgotnym klimacie sobie tego nawet nie wyobrażam. Dobra suszarka nie niszczy włosów. Sprawiłam sobie nawet jedną dużą dodatkową, którą zostawiam u rodziców, by nie wozić ciągle własnej i jedną małą, turystyczną, ale też dobrej jakości na urlopy i spanie poza domem. Wysuszenie włosów suszarką zajmuje mi maksymalnie 10 minut, z przerwami na makijaż, bo suszę w dwóch fazach - najpierw podsuszyć, dać im trochę odparować, w tym czasie makijażyk i potem dosuszenie "na ładnie", na płaskiej szczotce, by włosy były błyszczące i układały się jak chcę.
        • zenobia44 Re: Czego nie lubimy robic ;) 11.02.13, 16:36
          Dzięki, ale ja suszę suszarką:)
          Specjalnie mierzyłam sobie czas i poniżej 20 min. samego suszenia nie zejdę, suszarkę mam całkiem dobrą (ale ma z 4 lata), suszę gorącym powietrzem, chłodnym tylko na wykończenie lub latem. Też muszę im dać odparować, bo często wydają się już suche, a są tylko ciepłe.
          Mam dużo włosów (ale nie są grube), są też chyba "porowate", bo od zawsze schną bardzo powoli, łatwo się też plączą. Jak byłam mała i nie suszono mi włosów suszarką (nie wiem chyba nie było? w PRL mogło nie być) to potrafiłam po wieczornym myciu rano obudzić się z wilgotnymi włosami. W szkole średniej tak zaczęłam chorować na zatoki, bo nie dosuszałam włosów. Włosy mam średnio długie, fryzury krótkie są dla mnie bardzo nieodpowiednie, więc są najkrótsze jakie mogą być, więcej nic nie zrobię. Już mi tutaj kiedyś proponowano zakup ręcznika z mikrofibry - kupiłam i imho wcale nie zbiera wody jakoś lepiej (możliwe, że ten konkretny jest słaby jakościowo - kupiłam go w Decathlonie).
          Trudno, jakoś z tym żyję, ale skoro w wątku można było sobie pomarudzić to pomarudziłam:)
          Ostatnio sporym wybawieniem był dla mnie szampon Alterry - wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=43224 nadający objętości, włosy się słabiej przetłuszczają - to duża ulga, poza tym idzie wiosna - terror temperaturowy się zmniejszy.
          • pierwszalitera Re: Czego nie lubimy robic ;) 11.02.13, 16:50
            zenobia44 napisała:

            > suszarkę mam całkiem dobrą (ale ma z 4 lata)

            Śmiem wątpić. ;-) Ja nie suszę nawet na maksymalnej temperaturze, tylko na tej środkowej, włosy mam półdługie, bardzo gęste, prawdopodobnie też nie pierwszej jakości, bo muszę używać odżywki i często silikonu, by nie wyglądały jak siano. Zresztą mam podobne doświadczenia, po wieczornym myciu bez suszarki miałam rano włosy wilgotne.
            Co to za suszarka? Ona dmucha też, czy tylko grzeje? Ja mam Braun Satin Hair 5 z jonowanym powietrzem.
            • kasica_k Re: Czego nie lubimy robic ;) 11.02.13, 17:08
              Ja kiedyś miałam taką suszarkę, co ledwie dmuchała - i też suszyło się nią godzinami (miałam kiedyś długie włosy). Obecna dmucha tak, że łeb urywa i suszy błyskawicznie, sprawdzone na długowłosych (bo ja już fryzurę mam krótką i suszę się głównie ręcznikiem).
              • zenobia44 Re: Czego nie lubimy robic ;) 11.02.13, 17:25
                Hmm, mam jakąś taką: www.electro.pl/produkt-Suszarka_ROWENTA_CV_4610_Hair_Protect_Ionic_-26238,181.html
                Chodzi o to, że inne osoby, które czasem jej używają nie narzekają. Może jednak suszarka dobra dla mnie musi mieć silnik odrzutowy?
                Sprawdzę tę Pierwszejlitery przy okazji wizyty w Media. Kasica, a ty jaką rekomendujesz?
      • 100krotna Re: Czego nie lubimy robic ;) 11.02.13, 20:13
        Poza tym nie lubię myć włosów jak mam mało czasu, zwłaszcza zimą. Strasznie długo mi schną, bardzo się przetłuszczają i muszę je myć co 2 dni.

        Jeśli musisz je myć tylko co 2 dni, to nie przetłuszczają Ci się bardzo ;)
        Mnie się zdarza umyć głowę dwa razy dziennie, bo jeżeli umyję o 6 rano, to około 16-17tej zaczynają się powoli robić tłustawe, zwłaszcza grzywka. Więc myję codziennie, już od jakichś 15tu lat. Też nie lubię suszyć włosów - przy czym dla mnie jest to zawsze suszenie z układaniem - nie ma takiej fryzury i takiej długości (oprócz jeżyka, ale tu mi znowu średnio do twarzy) przy której moje włosy wyglądałyby dobrze bez układania. Robi mi się: przyklep od góry, przedziałek z widokiem na zakole, wicherek i gniazdo z tyłu głowy, a po prawej stronie (tylko po prawej, lewa jest grzeczna), poniżej ucha włosy nagle się odginają i sterczą pod dziwnym kątem (poza tym są proste). Jak je zbyt mało przekonująco ułożę, to odginają się po godzinie i tak, a i przedziałek na grzywce potrafi wyleźć. Ale tak naprawdę, najbardziej to ja nie lubię wstawać rano 40 minut wcześniej, żeby zdążyć te włosy doprowadzić do porządku ;)
        ;);)
    • heliamphora Re: Czego nie lubimy robic ;) 11.02.13, 23:49
      Ja to więcej nie lubię niż lubię, niestety :(

      Nie znoszę depilacji, boli, podrażnia skórę i robi mi krwawe dziurki, które wyglądają gorzej niż włosy. Muszę opracować jakiś sposób, żeby włosy były jasne i mało widoczne, i niech sobie będą. Za goleniem też nie przepadam, ale jeszcze ujdzie.

      Nie smaruję się niczym na ciele (poza twarzą i dłońmi), bo nic mi się nie wchłania, a jak nawet się wchłonie, to za chwilę znowu wyłazi, tzn. sprzyja poceniu się i kleistości.

      Ostatnio rzadko maluję paznokcie, bo nie znoszę czekać aż wyschnie najpierw baza, potem jedna warstwa lakieru, druga... Zmywać paznokci też nie lubię, podobnie jak robić demakijażu (ale to akurat robię).

      Nie lubię suszyć włosów, więc idę spać z mokrymi i rano zapoznaję się z efektem. Nie lubię też czesać włosów, a nawet uważam, że to im dość szkodzi. Czesanie na mokro powoduje wyrywanie włosów, a na sucho sprzyja sianowatości. Nie lubię też chodzić do fryzjera, bo najczęściej nie jestem pewna, czy efekt będzie dobry. Wkurzają mnie też serwowane zazwyczaj przez fryzjerów propozycje a to sprzedania mi super-hiper odżywki za 150 zł, a to zafarbowania włosów za jedyne 299 zł, a to wyprostowania za jedyne 700. I oczekiwanie, że dam napiwek. Podobnie nie lubię mieć czegokolwiek robionego u kosmetyczki, i to już nawet nie z powodu cen czy namolności, ale jakoś nie pasuje mi fakt, że "ktoś mi coś robi" - zawsze trochę to odczuwam jako naruszenie intymności.
      • pierwszalitera Re: Czego nie lubimy robic ;) 12.02.13, 10:44
        heliamphora napisała:

        Podobnie ni
        > e lubię mieć czegokolwiek robionego u kosmetyczki, i to już nawet nie z powodu
        > cen czy namolności, ale jakoś nie pasuje mi fakt, że "ktoś mi coś robi" - zawsz
        > e trochę to odczuwam jako naruszenie intymności.

        Znam to. Ja byłam u kosmetyczki tylko raz w życiu. Przed studniówką. Jakoś radzę sobie bez i nie wiem po co do nich chodzić. Ok, kilka razy zostałam umalowana jeszcze przez wisażystki w sklepach Douglasa, ale tylko "kolorowy malunek" i na mój własny pdkład.
        • kasica_k Re: Czego nie lubimy robic ;) 12.02.13, 15:06
          Ja w ogóle nie chadzam do kosmetyczek. Jakoś słabo sobie wyobrażam, że ktoś obcy mnie maca po twarzy. Daję się umalować, jak muszę (np. do tiwi :)

          Ostatnio do szału mnie doprowadziło tarcie mi skóry po farbowaniu u fryzjera - pani myjąca miała ambicję zlikwidować mi ślady farby na czole przy linii włosów. Wiadomo, po farbowaniu na ciemny kolor jakieś tam ślady są zawsze, ale bez przesady, po paru myciach wszystko i tak schodzi. Musiałam protestować, bo myślałam, że mi tę farbę zmyje razem ze skórą.

          O, czyli chyba znalazłam coś, czego nie lubię, a daję sobie robić - nie przepadam jakoś pasjami za farbowaniem włosów :)
          • izas55 Re: Czego nie lubimy robic ;) 12.02.13, 15:12
            Lubię jak ktoś mnie mizia po włosach i głowie. Pewnie dlatego lubię chodzić do fryzjera ;-). Jeszce po twarzy jak cię mogę, choć nie uskuteczniam bo mam szalenie wrażliwą na dotyk twarz i natychmiast pokrywam się czerwonymi plamami. Natomiast nienawidzę jak ktoś obcy dotyka mojego ciała, więc o ile kosmetyczkę bym przeżyła to żadnego spa, masaży i innych takich już nie.
            • pierwszalitera Re: Czego nie lubimy robic ;) 12.02.13, 16:47
              izas55 napisała:

              Nato
              > miast nienawidzę jak ktoś obcy dotyka mojego ciała, więc o ile kosmetyczkę bym
              > przeżyła to żadnego spa, masaży i innych takich już nie.

              Masaże uwielbiam, mogłabym dawać się gnieść codziennie. Ale faktem jest, że musi to być zaufany człowiek. Lepiej czuję się też, jak masuje mnie kobieta. Nie jestem w ogóle pruderyjna, rozróżniam prywatne życie od profesji, ale jednak obcy facet mażący mnie po gołym ciele, to przeżycie trochę na granicy. Nie potrafię się całkiem odprężyć. A wielka szkoda, to faceci mają silniejsze i większe ręce. Wszelkich spa za to nie znoszę, bo te wszystkie publiczne wilgotne przybytki wydają mi się tylko mnożycielami bakterii i grzybów.
              • izas55 Re: Czego nie lubimy robic ;) 12.02.13, 17:44
                Dla mnie to nie jest kwestia pruderii i płci masującego, raczej przekroczenia pewnej granicy. Mi czasem przeszkadzają za blisko stojący ludzie, nie lubię jak mnie ktoś trąca w tłumie itd. Dlatego, choć dotyk bardzo lubię, to dotykanie przez nieznajomą osobę nie jest dla mnie przyjemne. Pewnie musiałabym się z masażystą/masażystką wcześniej oswajać.
                A co do grzybów i bakterii w spa... Miałyśmy kiedyś z koleżanką ulubiona rozrywkę w czasie produktywnego lunchu w pracy - przeglądanie PubMedu w poszukiwaniu opisów przypadków o zakażeniach związanych z gabinetami kosmetycznymi i salonami piercingu. Muszę przyznać, że po przeczytaniu kilku artykułów przestałam chadzać. Mani-pedi robię sama...
            • kasica_k Re: Czego nie lubimy robic ;) 12.02.13, 23:52
              izas55 napisała:
              > Lubię jak ktoś mnie mizia po włosach i głowie. Pewnie dlatego lubię chodzić do
              > fryzjera ;-).

              Też lubię być głaskana po włosach, ale wolę przez osoby, z którymi pozostaję w, ekhm, bliskich relacjach :)
    • izas55 Re: Czego nie lubimy robic ;) 12.02.13, 10:00
      Nie będę specjalnie oryginalna.
      1. Smarować się balsamem. Bardzo rzadko trafiam na taki, który się wchłania dostatecznie szybko i nie lepi. I choć widzę oczywiście efekty, to niestety nie mam nawyku smarowania się codziennie. Przypomina mi o tym raczej swędząca skóra. Ratują mnie olejki pod prysznic.
      2. Depilacja. Mam niski poziom bólu, wosk zwykle odpada, elektryczne depilatory zniosę z zaciśniętymi zębami. Zostają mi na długie dni czerwone kropki, a włoski wrastają. Po goleniu wszystko mnie kłuje. W moim przypadku w sumie najlepsze są chemiczne depilatory, choć zwykle muszę je najpierw sprawdzać czy mnie nie uczulą. Odpukać, Veet ciągle się sprawdza, choć niedługo chyba zbankrutuję na niego.
      • turzyca Re: Czego nie lubimy robic ;) 13.02.13, 17:21
        Pasta cukrowa? Dopoki sie jej nie opanuje jest nieco babrania, ale zasadniczo jak do tej pory najlepsza metoda.
        A na wrastanie i kropki kolezanka-dermatolozka polecila mi balsam z mocznikiem. Faktycznie pomaga.
        • izas55 Re: Czego nie lubimy robic ;) 13.02.13, 17:55
          Samej nie chce mi się babrać z robieniem pasty ;-). Ale rzeczywiście chwalę sobie takie nie do końca klasyczne cukrowe pasty do rozgrzewania w kuchence mikrofalowej. Świetnie mi się ich używało do twarzy. Znakomite były do brwi. Rzeczywiście mniej po nich boli, pewnie to efekt ciepła i rozluźnienia skóry. Ale nogi to już za dużo. Używałam ich za granicą, a u nas w sklepach jakoś nie widziałam do tej pory. Ostatnio widziałam jakiegoś Veeta, może jak mi przyjdzie ochota na umartwianie się to go sobie kupię, najwyżej będę miała na resztę życia do regulacji brwi ;-).
          A do stosowania balsamu, wiem, że pomaga, ale patrz punkt pierwszy, też go nie lubię. Depilacja woskiem i potem smarowanie się to podwójna tragedia ;-).
        • teresa104 Re: Czego nie lubimy robic ;) 14.02.13, 17:53
          Moda na odwłasianie się jest nad Wisłą stosunkowo świeża, możesz się nie doczekać za życia. Choć tak jak gwałtownie nadeszła, gwałtownie może przeminąć.

          Mam ciocię, która ma takie włosy na nogach i nie tylko, ale to takie włosy, że nie znam faceta, który byłby tak owłosiony. Z tyłu ud tworzą się jej wręcz loki, czarne pukle. Jej mąż opowiadał, że bardzo mu się to spodobało, kiedy ciocia była młoda, bo świadczyło to ponoć o jej temperamencie. No i chyba z 40. rok wpólnego pożycia im idzie. Ciocia nigdy tych włosów nie usuwała. Frapująco wygląda to w rajstopach. Bez rajstop... no nie wiem, może ja jestem jakaś przez ten ekstremalny przykład zobojętniała, ale z obserwacji ciocinych odnóży wychodzi mi, że zupełnie nie widzę problemu, by sobie każda kobieta nosiła, jak chce. Nie sądzę, by cokolwiek w tym zakresie umiało mnie zgorszyć;)
          • pinupgirl_dg Re: Czego nie lubimy robic ;) 14.02.13, 19:13
            Podobno w czasach młodości moich rodziców bujne owłosienie było traktowane niemal jako atut, coś jak meszek Krzysi z Pana Wołodyjowskiego. Mama zaczęła się depilować dopiero dobrze po ślubie i ojciec z kolegami długo nie mogli zrozumieć, po co kobiety to robią. Pamiętam jeszcze pierwszy depilator mamy, sprężynowy, to dopiero była tortura.
            Niewykluczone, że nasze córki i wnuczki będą się śmiać z naszych łysych pach na zdjęciach.
            • pierwszalitera Re: Czego nie lubimy robic ;) 14.02.13, 19:43
              pinupgirl_dg napisała:

              > Niewykluczone, że nasze córki i wnuczki będą się śmiać z naszych łysych pach na
              > zdjęciach.


              Nie sądzę. Nie chcę wdawać się w głęboką historię, ale w Ameryce kobiety goliły się już od lat 20-tych XX wieku. Do Europy ta moda przyszła po 1945 roku i stawała się coraz bardziej popularna. Na początku lat 80-tych widywało się jeszcze kobiety w Europie Zachodniej z włosami na nogach i pod pachami. Przykładem jest na przykład niemiecka piosenkarka Nena (widziałam niedawno stary koncert w telewizji), więc tolerowano oficjalnie jeszcze oba stany, ale pod koniec lat 80-tych z coraz większą akceptacją pornografii przyjęto całkowicie wzór jedbwabistego kobiecego ciała bez włosów. Pod koniec lat 80-tych wyjechałam za granicę i golenie było tam już regułą. Ja zaczęłam golić pachy jeszcze przed maturą, więc było to w pierwszej połowie lat 80-tych, starą metalową maszynką mojego taty z żyletkami Polsilver (pierwsze jednorazowe maszynki do golenia pokazały w połowie lat 80-tych i były cholernie drogie), zinspirowana lekturą Filipiniki, więc nawet w w PRL-u nie było tak, że bujne owłosienie było traktowane jako atut i chyba już nie w pokoleniu twoich rodziców, bo przypuszczam, że twoja mama jest mniej więcej w moim wieku. Acha, jedynym dostępnym wtedy polskim dezodorantem był zielony płyn Basia. Za walutę był Fa w Pewexie. ;-) Mniej więcej też w tym samym czasie zaczęłam używać bawełnianej nitki do czyszczenia przerw pomiędzy zębami, to dzięki lekturze "Jestem", więc trudno powiedzieć, że coś zaczęło się w Polsce nagle, możliwe tylko, że niektórzy długo pewnych rzeczy nie zauważali. ;-)
              • pinupgirl_dg Re: Czego nie lubimy robic ;) 14.02.13, 21:05
                Historia depilacji sięga znacznie dalej, niż lata 20, co nie znaczy, że nie ma w niej wyrw. Nie wszyscy tak samo chętnie rzucają się na każdą modę opisywaną w czasopismach ;). O depilacji ludzie wiedzieli, ale nie było tego przymusu.
                Tak czy inaczej, wcale to nie znaczy, że kiedyś się moda nie zmieni i kiedyś będziemy na to patrzeć jak dziś na wydepilowane czoła renesansowych piękności.
                • pierwszalitera Re: Czego nie lubimy robic ;) 14.02.13, 21:39
                  pinupgirl_dg napisała:

                  > Historia depilacji sięga znacznie dalej, niż lata 20, co nie znaczy, że nie ma
                  > w niej wyrw.

                  Dlatego nie pisałam o starożytnym Egipcie, a o współczesnej historii depilacji, żeby nie było, że przed 1989 wszyscy byli kosmaci i szczęśliwi, a od tej daty (czy jakiejś zbliżonej) włosy na ciele stały się unikatem.


                  Nie wszyscy tak samo chętnie rzucają się na każdą modę opisywaną w
                  > czasopismach ;).

                  Dziwne, że jak ktoś jest na coś za leniwy, to pisze o rzucaniu się na modę. ;) Dla mnie nie była to moda, tylko odkrycie, że można się polepszyć wizualnie i higienicznie. W latach 80-tych nosiło się bowiem luźne, rozchłestane bluzki z odkrytymi pachami i bez krzaka wygląda to po prostu ładniej. Poza tym, łatwiej z wygoloną pachą utrzymać świeżość, szczególnie, gdy nie ma się dostępu do skutecznych kosmetyków. A jak goli się już pachy, to można i nogi oraz strefę bikini przed pójściem na basen. Proste. Przymusu jednak nie ma. Nikt teraz też nie ucieknie z krzykiem, gdy się nie wydepilujesz. I nie jestem też pewna, czy moje "uleganie" czasopismowej nowince, dające mi od ukończenia 16-tego roku życia przyjemne uczucie wypielęnowanego ciała, jest gorsze od twojego spełniania nieprzyjemnego przymusu, dyktowanego przez paskudny mainstream. ;-)

                  > Tak czy inaczej, wcale to nie znaczy, że kiedyś się moda nie zmieni i kiedyś bę
                  > dziemy na to patrzeć jak dziś na wydepilowane czoła renesansowych piękności.
                  >

                  Nie wykluczam. Na przykład w przypadku jakiegoś mega kryzysu, czy innej katastrofy cywilizacyjnej. Inaczej raczej tego nie dożyjemy.
                  • pinupgirl_dg Re: Czego nie lubimy robic ;) 14.02.13, 21:47
                    > Dziwne, że jak ktoś jest na coś za leniwy, to pisze o rzucaniu się na modę. ;)

                    Zatem jestem za leniwa na tipsy, tatuaże i jeszcze parę rzeczy ;).


                    > Poza tym, łatwiej
                    > z wygoloną pachą utrzymać świeżość, szczególnie, gdy nie ma się dostępu do skut
                    > ecznych kosmetyków. A jak goli się już pachy, to można i nogi oraz strefę bikin
                    > i przed pójściem na basen. Proste. Przymusu jednak nie ma. Nikt teraz też nie u
                    > cieknie z krzykiem, gdy się nie wydepilujesz.

                    Zdziwiłabyś się ;).
                    Nie zauważyłam plusów higienicznych. Depiluję się przez 99,9% czasu odkąd tylko cokolwiek zaczęło mi na ciele rosnąć, ale miewałam też okresy, gdy byłam zarośnięta i nie widzę żadnej różnicy bez względu na jakość kosmetyków. Depiluję się tylko i wyłącznie ze względów estetycznych, przy czym nogi to mój priorytet.


                    > I nie jestem też pewna, czy moje "uleganie" czasopismowej nowince, dające mi od
                    > ukończenia 16-tego roku życia przyjemne uczucie wypielęnowanego ciała, jest gorsze
                    > od twojego spełniania nieprzyjemnego przymusu, dyktowanego przez paskudny
                    > mainstream. ;-)

                    Jeśli nie chcesz, żeby odbijać piłeczkę, to nie sugeruj osobom, które tego nie robią, lenistwa i niechlujstwa.
                    • pierwszalitera Re: Czego nie lubimy robic ;) 14.02.13, 22:11
                      pinupgirl_dg napisała:

                      > Zatem jestem za leniwa na tipsy, tatuaże i jeszcze parę rzeczy ;).

                      Tipsy i tatuaże zdecydowanie są już niemodne, a wizualnem polepszeniem też trudno je tłumaczyć. ;-)


                      > Nie zauważyłam plusów higienicznych. Depiluję się przez 99,9% czasu odkąd tylko
                      > cokolwiek zaczęło mi na ciele rosnąć, ale miewałam też okresy, gdy byłam zaroś
                      > nięta i nie widzę żadnej różnicy bez względu na jakość kosmetyków.

                      O arogancjo późno urodzonych! ;-) Nie próbowałaś nigdy płynu dezodoryzującego Basia, więc co ty wiesz o kosmetykach złej jakości? ;-) Dzisiaj najgorszy dezodorant chroni lepiej, nie mówiąc już o antytranspirantach, bez których wiele nie potrafi wyobrazić sobie życia.


                      > Jeśli nie chcesz, żeby odbijać piłeczkę, to nie sugeruj osobom, które tego nie
                      > robią, lenistwa i niechlujstwa.

                      O, teraz jestem zaskoczona twoją reakcją. To nie ty pierwsza zarzuciłaś mi ślepe uleganie czasopismowej modzie?
                      • pinupgirl_dg Re: Czego nie lubimy robic ;) 14.02.13, 22:20
                        > Tipsy i tatuaże zdecydowanie są już niemodne, a wizualnem polepszeniem też tru
                        > dno je tłumaczyć. ;-)

                        Co to znaczy niemodne? I tipsy i tatuaże nosi dużo osób. A dobrze zrobione tipsy mogą do złudzenia udawać naturalne paznokcie, tylko w ładniejszej wersji. Nie wspominając już o tym, że nie to jest ładne, co jest ładne, ale co się komu podoba.

                        > O arogancjo późno urodzonych! ;-) Nie próbowałaś nigdy płynu dezodoryzującego B
                        > asia, więc co ty wiesz o kosmetykach złej jakości? ;-) Dzisiaj najgorszy dezod
                        > orant chroni lepiej, nie mówiąc już o antytranspirantach, bez których wiele nie
                        > potrafi wyobrazić sobie życia.

                        No nie próbowałam, ale bywam zarośnięta z dala od cywilizacji i takich dóbr jak bieżąca woda czy dezodoranty. I nadal kwestia depilacji nie daje mi żadnych plusów w tej kwestii, ba, wręcz podrażnienie po goleniu czy depilacji często pogarsza sprawę higieniczno-zapachowe. Nie wiem, może są osoby, którym golenie pomaga w tej kwestii, ale ja do nich nie należę.
                        • teresa104 Filmy oświatowe 15.02.13, 14:22
                          A ja pamiętam, jak w podstawówce wyświetlano nam produkty Wytwórni Filmów Oświatowych. Były filmy o melioracji, o wydmach, o chorobach zakaźnych zwierząt i wiele innych. Chodziło się je oglądać do świetlicy, telewizor był zamykany w specjalnej szafce. Był też film o higienie. Na ekranie do wyjścia rychtowała się Bożena Dykiel (nie dam głowy, że ona, tak mi się zdaje). Wstała z łóżka i w bladoróżowej halce ruszyła do łazienki. Długo czesała włosy obficie spryskując je lakierami, robiła makijaż, usta, rzęsy, tfu do tuszu, wreszcie uniosła rękę... pod pachą miała wielkie włosy. Chwyciła maszynkę na żyletki i pracowicie zaczęła skrobać pachy na sucho. Odgłosy skrobania wywoływały w nas reakcje między mdłościami a chichotem. Wtem dzwonek do drzwi. Hydraulik. Jest u pani woda? Bo jest awaria w bloku i musi sprawdzić. Padł na podłogę w łazience. Po robocie i sprawdzeniu, że rura nie jest już zapowietrzona i woda leci, chciał umyć ręce. Tu Dykiel w panice zaczęła szukać mydła, "gdzieś miałam..., gdzieś było..." Eureka! Jest! Pod zlewem za pudełkami i butelkami. Koniec, Wytwórnia Filmów Oświatowych, Łódź MCMLXXXI (czy jakoś tak). Szafkę zamknięto. Siedzieliśmy w milczeniu, w skrajnej konfuzji. No i dotąd nie wiem, czy pachy trzeba skrobać, czy nie...
                          Za to wiem, jak krowę odpowietrzyć.
        • pinupgirl_dg Re: Czego nie lubimy robic ;) 24.02.14, 20:26
          > A ja czekam, aż nadejdzie moda na włosy na nogach i nie tylko :)

          Wygląda na to, że trzeba się przeprowadzić do Włoch :)
          anula.blox.pl/2013/08/Naturalnie-czyli-jak.html
          Przeczytałam ten wpis i przypomniała mi się tutejsza dyskusja. Mam wrażenie, że jednak w modzie coś zaczyna odpuszczać. Może trochę za sprawą "szokujących" zdjęć i kampanii reklamowych (Crystal Renn w 25 Magazine, kampanie American Apparel), może za sprawą włosowych feministek. Wychowałam się w wyjątkowo plastikowych latach 90, depiluję się od wczesnych lat nastu, pierwszy raz owłosione kobiece pachy zobaczyłam oglądając Titanica, na rysunku Jacka :). Teraz mam wrażenie, że jednak trochę klimat wokół tego zelżał, chociaż może ja jestem starsza i bardziej wyluzowana. W każdym razie kiedyś nawet nie przyszło mi do głowy, że można się nie depilować, najlepiej "po całości". Nadal się depiluję, ale uważam to za jedną z opcji i stosuję według uznania. Sama raczej owłosionych nóg nie zademonstrowałabym światu, myślę, że moje pokolenie, wychowane w takiej estetyce, raczej nie zmieni przyzwyczajeń, podobnie, jak niektóre osoby do końca życia trzymały się np. nitkowatych brwi, czy migdałowych paznokci (które też wróciły do łask, swoją drogą), niezależnie od panującej mody. Pewnie więc będę do końca swych dni depilować nogi i inne części ciała, ale kto wie, może kolejne pokolenia będą miały już inne podejście do tego tematu.
    • madzioreck Re: Czego nie lubimy robic ;) 12.02.13, 18:10
      W zasadzie denerwuje mnie tylko tłustawa warstwa po balsamowaniu ciała i kremowaniu rąk, ale tylko wtedy, kiedy muszę się zaraz ubrać (dlatego wolę się smarować wieczorem, jak mogę przez chwilę pobiegać, ekhem, na golasa, a z reszty skorzysta piżamka ;)). Kremy do rąk mnie same w sobie nie denerwują, ale nie za bardzo mogę sobie pozwolić na kremowanie po każdym myciu - pracuję przy stanikach.
    • ptysiowa_7 Re: Czego nie lubimy robic ;) 16.02.13, 13:23
      Ogólnie lubię dbać o siebie, zarówno same czynności, jak i efekt, lubię kosmetyki. Jednak nie lubię rzeczy zbyt absorbujących, zwłaszcza takich, które trzeba wykonywać nie codziennie, tylko na przykład co tydzień.
      Nie lubię i nie robię/nie używam:
      - maseczek do twarzy (nie lubię chodzić z czymś na twarzy, poza tym nie widzę po nich szczególnych efektów)
      - maseczek na włosy trzymanych dłużej niż 10 min (nawet w weekend rano chcę się umyć i już, a nie chodzić godzinę z turbanem i jescze go podgrzewać suszarką)
      - olejów we wszelkiej postaci (na włosy - wysuszają, na skórę - nie wchłaniają się)
      - układania włosów (nużąca czynność, a efekt utrzymuje się pół godziny, do tego potem trzeba uważać, żeby nie zniszczyć fryzury)
      - tłustych mazideł do ciała (używam lekkich balsamów, latem tylko na łydki, zimą też na uda, pośladki i brzuch)
      - farbowania włosów (koszmarny zapach i szarpanie włosów przez osobę farbującą, na razie nie farbuję od pół roku)
      Nie zmuszam się też do używania kosmetyków nieprzyjemnych, śmierdzących, niewchłaniających się, wywołujących uczucie duszenia się skóry. Pielęgnacja ma być przyjemna.

      Nie lubię, ale robię:
      - smarowanie dłoni (ale tylko zimą, tylko na noc i tylko z zewnątrz, więcej nie potrzebuję. Nie lubię uczucia tłustych rąk i tego, że mogę zatłuścić włosy, twarz i wszystko wokół)
      - depilacja bikini woskiem (chodzę raz w miesiącu i cierpię 10 minut)
      - malowanie paznokci (maluję, ale tylko u nóg i latem, u rąk rzadko. Nie lubię zmywania lakieru, czekania aż wyschnie, potem uważania, czy czegoś nie dotknę i konieczności korygowania niedociągnięć).
      • indigo-rose Re: Czego nie lubimy robic ;) 16.02.13, 13:47
        Nie lubię
        > zmywania lakieru, czekania aż wyschnie, potem uważania, czy czegoś nie dotknę i
        > konieczności korygowania niedociągnięć).

        Też nie lubię korygowania niedociągnięć, dlatego lakieroholiczki wiedzą, z jakimi łapami chodzę po pomalowaniu. Jeśli już koryguję, to w photoshopie ;)
    • vrksasana Re: Czego nie lubimy robic ;) 20.02.13, 00:16
      Dla mnie zawsze upiorne bylo wlasnoreczne farbowanie wlosow.
      Co do balsamowania, to mam wypracowany system dla leniwych: jeszcze pod prysznicem smaruje skore olejem z awokado, wlaczajac twarz, pomijajac wlosy, a potem po prostu sie wycieram. Zwykle wystarcza zeby zapobiec suchosci.
      Nie lubie fluidow i pudrow, i nie uzywam. W razie potrzeby stosuje korektor.
      Wole pospac, niz ukladac wlosy... Czasem sie zmuszam, czesciej zaczesuje w kucyk :l
    • genepi Re: Czego nie lubimy robic ;) 20.02.13, 09:01
      Dziwne, ale lubię chyba wszystko. Kiedyś nie lubiłam demakijażu ale znalazłam wygodny sposób. i demakijaż już nie jest problemem.

      Niektórych rzeczy nie robię bo zapominam a nie dlatego że nie lubię. Zapominam na przykład o kremie do rąk, noszę tubkę we wszystkich torebkach, mam ze dwa w samochodzie, jeden obok łóżka, ale jakoś ich użycie wypieram ze świadomości.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka