veev
20.02.13, 17:57
Męczy mnie temat następujący.
Mam naturalnie ciemne włosy (ciemny zimny brąz), regularnie farbowane u fryzjera na kolor zbliżony do naturalnego (Golwdell Colorance 5N). Niestety parę miesięcy temu miałam potrzebę zmiany i kominowałam z jakimś bardziej rudym odcieniem - wyszło tak sobie, więc wróciłam do tego co zawsze, ale mam wrażenie, że teraz z każdym farbowaniem wychodzi coraz ciemniej i że końcówki wyglądają na prawie czarne. Taki niefajny sztuczny efekt. W miarę spierania się kolor rudzieje i to też mi się nie podoba.
Włosy mam za ramiona, średnio gęste i średnio grube, w nienajgorszej chyba kondycji. Raz w życiu robiłam eksperyment z rozjaśnianiem ich bardzo, pod czerwony balejaż - zły pomysł, wyszło nierozczesywalne siano.
Nie chcę istotnie zmieniać koloru, chcę rozjaśnić to, co mam teraz, o ton-dwa. I chcę mieć naturalny kolor, bez czerwonego/pomarańczowego połysku. Moja fryzjerka mówi, że jednym wyjściem jest radykalne zdjęcie koloru z całości i zafarbowanie na nowo, ale to nie wchodzi w grę, bo podejrzewam, że strasznie zniszczy włosy, boję się.
Są jakieś mniej drastyczne opcje? Czytałam o kąpielach rozjaśniających, któraś z Was ma z tym jakieś doświadczenia?