Farbowanie farbami roślinnymi, henna

24.02.13, 13:57
Od jakiegoś czasu zmieniłam kolor na rudo-czerwony. Próbuję przejść na farbowanie samodzielne farbami roślinnymi, kupiłam 2 farby roślinne Sante (w proszku).
I chyba coś robię nie tak, w instrukcji podane, ze rozrobić proszek z 300mol wody - wychodzi wtedy taka bardzo gęsta papka, której nie umiem nałożyć równomiernie i sensownie na włosy (mam dodatkowo je po trwałej
    • izas55 Re: Farbowanie farbami roślinnymi, henna 24.02.13, 16:00
      Ja farbuję henną i robię właśnie gęstą papkę, trochę jak homogenizowany serek albo bardzo gęsty grecki jogurt. Ja nakładam na pojedyncze pasma palcami, albo szerokm płaskim pędzem fryzjerskim. Pewnie możesz rozrabiać z większą ilością wody, ale będzie ci ściekać. Fajne zdjęcia jak nakładać hennę są tutaj www.hennaforhair.com/freebooks/hennaforhair.pdf
      • prostokvashino Re: Farbowanie farbami roślinnymi, henna 24.02.13, 16:48
        Patrząc na zdjęcia tej papki na włosach, moja była zdecydowanie za gęsta, choć idealnie odmierzyłam ilość wody zgodnie z instrukcją .
        A czy jest to problem, że zanim zdążę nałożyć całą papkę na głowę, to mi mieszanka wystyga tak zupełnie?
        • izas55 Re: Farbowanie farbami roślinnymi, henna 24.02.13, 17:13
          Co do temperatury to nie wiem jak jest z twoją farbą, ale nie powinno to mieć znaczenia. Przecież i tak nie nakładasz na głowę jej jak jest gorąca. Henny nie rozraba się w ogóle na ciepło
        • pierwszalitera Re: Farbowanie farbami roślinnymi, henna 24.02.13, 17:40
          prostokvashino napisała:

          > Patrząc na zdjęcia tej papki na włosach, moja była zdecydowanie za gęsta, choć
          > idealnie odmierzyłam ilość wody zgodnie z instrukcją .
          > A czy jest to problem, że zanim zdążę nałożyć całą papkę na głowę, to mi miesza
          > nka wystyga tak zupełnie?

          Używałam Sante. Wody dawałam tak mniej więcej, nie musisz trzymać się aż tak dokładnie instrukcji. Wiele zależy od tego czy nakładasz na wilgotne, czy na suche włosy. Długość i gęstość też grają rolę, mnie było łatwiej nakładać nieco rzadszą papkę, bo mam gęste włosy i i rzadsza jednak lepiej rozprowadzała się po całości. Czasem dawałam też do papki łyżykę oleju, albo trochę odżywki. Łatwiej się wtedy nakłada, ale podobno farba jest wtedy nieco mniej trwała i szybciej się zmywa. U mnie nie grało to aż takiej roli, ja ożywiałam tylko mój naturalny kolor włosów. Nakładałam też gorącą i ostudoną papkę, nie zauważyłam różnicy w wynikach, tym bardziej, że trzyma się ją przecież dosyć długo na głowie, więc wiecznie tak gorąca jak po zalaniu wrzątkiem nie będzie.
          Sante jest moim zdaniem nieco grubo zmielona, o wiele drobniejsza i łatwiejsza w użyciu jest farba Logony, miesza się z wodą do bardzo gładkiego kremowego budyniu, prawie jak farba z tuby. I nie spływa. Sante czasem spływała po karku i przy spłukiwaniu zostawiała reszty botaniczne na włosach, trzeba było nieco szorować, Logona zmywa się szybko i bezśladowo. Od Sante używałam gold blond (wycofana z produkcji) i red blond, a od Logony sahara i flame red. Jeszcze łatwiejsze w użyciu są gotowe farby Logony w tubie. Także bez chemicznych farbników. Nic nie trzeba mieszać, od razu na włosy. Bardzo wygodne. Próbowałam miedzianego blondu. Wada - są droższe od proszku i mają po otwarciu tylko krótką ważność. Ja zużyłam połowę tuby i resztę musiłam wywalić. Zresztą i tak bym jej więcej nie używała, bo to nie był mój odcień, za ciemny.
Pełna wersja