Pielęgnacja, naturalnie!

16.05.13, 21:56
...czyli rzecz o domowych kosmetykach do pielęgnacji, a także o składnikach i półproduktach do produkcji tychże.

Postanowiłam założyć temat ogólny, a nie o pielęgnacji np. włosów, ponieważ większość naturalnych składników nadaje się do stosowania w różnych kosmetykach. Bez sensu byłoby więc rozdrabniać wiadomości na różne tematy, skoro dotyczą tych samych substancji. Wytwarzanie kremu do twarzy też nie różni się specjalnie w praktyce od kręcenia kremu do stóp.

Biorąc pod uwagę popularność internetowych i stacjonarnych sklepów z naturalnymi produktami do wytwarzania kosmetyków, mam nadzieję, że to nie jest jakaś zapomniana sztuka uprawiana tylko przez wioskowe wiedźmy i że będziemy mogły się dzielić wiedzą na ten temat. :)
    • indigo-rose Lecytyna. Konkretniej, jej zapach 16.05.13, 22:07
      Lecytyna to substancja, która mnie zmotywowała do założenia tego tematu. :)

      Moje włosy lubiły zawsze odżywki z lecytyną. Przy okazji zakupów postanowiłam więc kupić lecytynę sojową w czystej postaci i wymyślić dla niej jakieś zastosowanie. Wmieszałam więc trochę do roztworu keratyny, którym sobie opsikuję włosy po umyciu. I niedługo potem pojawił się problem.
      Smród. Zdaję sobie sprawę, że nieperfumowany roztwór naturalnych składników może nie pachnieć pięknie. Już się przyzwyczaiłam do tego, że keratyna pachnie jak przyprawa do zupy. Ale bukiet, którym mikstura uracza mnie teraz, przebija moje najgorsze koszmary olfaktoryczne. Przez kilka dni zapach był zbliżony do standardowego, czyli maggi z domieszką czegoś nieokreślonego. Później zaczął lekko zalatywać siarkowodorem, jak zepsute jajka; teraz smród tego dziadostwa jest ciężki do wytrzymania dla wrażliwego nosa, momentami mam skojarzenia wręcz fekalne. Właściwości upiększania włosów są zachowane; czy wobec tego muszę przyzwyczaić się do woni co najmniej osobliwej i założyć, że lecytyna po prostu tak ma, czy uznać za zepsute i z czystym sumieniem wylać preparat do zlewu po czym zrobić świeży?
      • izas55 Re: Lecytyna. Konkretniej, jej zapach 16.05.13, 22:28
        Wyrzuć, jak śmierdzi to na 99,99% jest zakażone bakteriami. Zrób nowe, możesz dodać kroplę olejku lawendowego, który dzała bakteriobójczo.
        • indigo-rose Re: Lecytyna. Konkretniej, jej zapach 17.05.13, 07:35
          Dzięki, wylałam :)
          • izas55 Re: Lecytyna. Konkretniej, jej zapach 17.05.13, 08:03
            I zrobione trzymaj w lodówce i rób małe porcje, tak żeby nie trzymać długo takiej zrobionej mieszanki. Choć lecytyna jes bardzo gęsta w niskiej temperaturze, dodajesz czegoś jak mieszasz z keratyną?
    • pierwszalitera Re: Pielęgnacja, naturalnie! 16.05.13, 22:59
      Jak dla mnie nazwa wątku jest myląca, bo naturalne kosmetyki, to nie zawsze są domowej roboty, a te domowej roboty wcale nie muszą być naturalne. Do własnego wymieszania można dostać wszelkiego rodzaju przetworzoną chemię.
      Ale chętnie dowiedziałabym się czegoś o możliwościach wykorzystania skwalanu (do włosów na przykład?), bo mam całą butelkę, a moja skóra na twarzy go nie lubi.
      • indigo-rose Re: Pielęgnacja, naturalnie! 16.05.13, 23:24
        O naturalnych sklepowych też pisz, jeśli masz jakieś fajne sprawdzone. Ja bym się chętnie dowiedziała, gdzie można kupić coś gotowego bez, lub z absolutnym minimum, chemii.
        • mszn Re: Pielęgnacja, naturalnie! 17.05.13, 08:25
          O ludzie, myślałam, że temat naturalne vs. chemiczne już tyle razy przerabiałyśmy na tym forum, że nikt już nie wyskoczy z "kosmetykami bez chemii". (facepalm)

          https://komixxy.pl/uimages/201004/1271421219_by_IDontLikeMondays_500.jpg

          Ale może jednak się czepiam i masz taką wiedzę na temat składników kosmetycznych i ich pozyskiwania, że umiesz wyliczyć te naturalne i te nienaturalne?
          • pierwszalitera Re: Pielęgnacja, naturalnie! 17.05.13, 10:52
            mszn napisała:

            > O ludzie, myślałam, że temat naturalne vs. chemiczne już tyle razy przerabiałyś
            > my na tym forum, że nikt już nie wyskoczy z "kosmetykami bez chemii".

            Oczywiście masz rację, dlatego ja nie używam niedokładnej nazwy "naturalne", tylko najczęściej ekologiczne, znaczy ze składnikimi wybranymi na ich niższą toksyczność dla skóry i środowiska, zwykle ze specjalnymi certyfikatami. Nie jest jednak powiedziane, że ekologiczne oznacza dobrze znoszone przez wszystkich, bo uwzględnić należy jeszcze indywidualne braki tolerancji i alergie. Nie są to też siermiężne oleje i klejące mazidła klecone w przyklasztornych ogródkach przez mniszki, niektóre produkowane są przemysłowo i na wysoką skalę. Na temat kosmetyków ekologicznych było już chyba sporo wątków i ja pisać tak ogólnie o nich nie będę, bo nie mam zamiaru nikogo nawracać na ekologię, chociaż większość kosmetyków, które używam zalicza się właśnie do takiej kategorii. Używam też jednak niektórych kosmetyków konwencjonalnych (na przykład krem z retinolem i z filtrem UV), bo nie oznaczają one dla mnie automatycznie zła. Jako osoba z dosyć kapryśną cerą zmuszona byłam po prostu testować kosmetyki z małą ilością składników i z łagodnym działaniem, często kończyło się właśnie na tych ekologicznych.
            Kręcenie domowych kremów może być ekologiczne, ale najczęściej nie jest. Ja do składników kupowanych luzem na nieco dziwnych portalach nie mam bowiem specjalnie zaufania. Nie wiem co w nich jest i czy ktokolwiek (i kiedy) testował zawartość na świeżość oraz obecność toksyn. Kiedyś kręciłam sobie kremy, szampony itp., ale traktowałam to jako hobby i szybko zrezygnowałam, bo zwyczajnie mi się nie chciało i przy naprawdę dobrych składnikach (oleje z ekologicznych plantaży itp) nie było to wcale takie tanie. Nie zawsze potrafiłam też ukręcić sobie krem z idealną dla mnie mieszanką tłuszczu i wody, a miałam do wyboru całkiem dobre kupne kosmetyki. U mnie w sklepach z ekologicznym produktami (i nie tylko, bo trend przeszedł do "normalnych drogerii) półki uginają się przed dobrze przetestowanymi markami w tej specjalnej kategorii, ich ceny nie są zwykle wyższe od średniopółkowych kosmetyków konwencjonalnych (niektóre są nawet tańsze), więc znajdę tam wszystko i nie wydam majątku. Nie bardzo wiem, co miałabym teraz sama sobie mieszać i w jakim celu.
      • slotna Re: Pielęgnacja, naturalnie! 17.05.13, 02:51
        Mozesz przeslac mnie, moja lubi ;) Albo zuzyc do ciala, ja smaruje sobie nim wysuszone alergia miejsca, lokcie itp.
        • pierwszalitera Re: Pielęgnacja, naturalnie! 17.05.13, 10:56
          slotna napisała:

          > Mozesz przeslac mnie, moja lubi ;) Albo zuzyc do ciala, ja smaruje sobie nim wy
          > suszone alergia miejsca, lokcie itp.
          >

          Wysłać ci nie wyślę, bo ta butelka stoi już od początku zimy i nie wiem na ile ten skwalan jest jeszcze zdatny do użytku. ;-) Ale spróbuję w takim razie do pięt. Piętom dodatkowa porcja pielęgnacji nigdy nie zaszkodzi. :-)
    • izas55 Re: Pielęgnacja, naturalnie! 19.05.13, 10:11
      A ja tytuł tego wątku zrozmiałam bardziej jako "co mam w domu/lodówce mogę użyć jako kosmetyki". I jak się tak zastanowię to jest tego całkiem sporo.
      Po pierwsze różne oleje używane do włosów i do ciała, albo jako dodatki do bardziej konwencjonalnych kosmetyków. Oliwa z oliwek i olej winogronowy sprawdza się znakomicie do ciała, zwłaszcza zimą kiedy mam suchą skorę. Dodaję ich też często do żeli pod prysznic.
      Do włosów świetne są żółtka, albo majonez. Do włosów też używam olejów, a teraz siedzę z żelatyną na włosach.
      Wiele dziewczyn używa żelu do włosów zrobionego z siemienia lnianego, mi jakś się nie chce go specjalne przgotowywać.
      Kiedy kroję lub obieram cytrusy, wcieram w dłonie resztki soku. Ananas lub papaja to świetne pilingi enzymatyczne. Robię czasem maseczki z owoców lub warzyw (ogórki, avocado). Używam zmielonych płatków owsianych jako dodatku do mydła, które robię.
      • indigo-rose Re: Pielęgnacja, naturalnie! 20.05.13, 19:16
        No ja takie domowe kosmetyki najczęściej robię z czegoś, co można kupić w zwykłym sklepie spożywczym, czasami jako miks z gotowymi kosmetykami. Jedyny wyjątek to spray keratynowy do włosów i ta nieszczęsna lecytyna, bo mi się nie chciało odżywek z żółtka kręcić codziennie na świeżo.
        Ja robię żel z siemienia lnianego. Ktoś poradził, żeby go wymieszać mniej więcej pół na pół z normalnym żelem sklepowym i taki trzyma dłużej, a obciąża mniej. Mam wrażenie, że glutowatość siemienia powoduje, że taki żel nadaje sprężystość zamiast tworzyć sztywne sklejone pasma. Utrwalałam też włosy białkiem z jajka, ale nie odpowiada mi to kurzenie się włosów po nim.
Pełna wersja