kis-moho
21.05.13, 14:14
... bez większych szkód dla skóry i wyglądu? Mam problem naprawdę straszny i muszę jakoś doprowadzić się do stanu, w którym będę się mogła pokazać ludziom.
W ostatni weekend wybrałam się na dłuższą wycieczkę rowerową w zdradliwą słoneczną, ale wietrzną i przez to całkiem chłodną pogodę. Oczywiście nakremowałam się cała, ale, no, niewystarczająco chyba. Twarz mi ucierpiała najmniej, bo ją smarowałam kilka razy w czasie wycieczki, szyja trochę, ale nie strasznie, a dekolt na szczęście miałam zakryty, tyle jeszcze mi rozumu zostało. Za to ręce ucierpiały bardzo, obawiam się, że część kremu mi zlazła, bo się spociłam, część, bo zdejmowałam i zakładałam bluzę, a jakoś nie pomyślałam, żeby się ponownie nakremować. No i teraz mam opaleniznę a la rolnik, czyli negatyw bluzki z krótkim rękawem. Normalnie bym to zignorowała, ale w drugiej połowie lipca muszę wystąpić publicznie w sukience z dekoltem i bez rękawów, i raczej wolałabym nie wyglądać jak kompletny głupek.
I teraz nie wiem, co z tym zrobić? Opalanie kontrolowane? Zaczynać od wyższych filtrów i schodzić stopniowo w dół? Wydłużać czas opalania? Nie chciałabym sobie zrobić większej krzywdy, szczególnie na dekolcie. Ogólnie plan miałam taki, że będę się do lipca chronić przed słońcem, ale już po ptakach. Solarium odpada nie tylko ze względów zdrowotnych (opalanie w końcu też nie jest bardzo zdrowe), ale też dlatego, że te łóżka mnie odrzucają i wydają mi się strasznie obrzydliwe. Z samoopalaczem nigdy mi się nie udało dogadać, po pierwsze ze względu na smugi, po drugie na nienaturalny na mnie kolor. No i ta sukienka, którą się tak teraz przejmuję będzie jasna, więc raczej wolałabym nie ryzykować...