Jak wyrównać opaleniznę

21.05.13, 14:14
... bez większych szkód dla skóry i wyglądu? Mam problem naprawdę straszny i muszę jakoś doprowadzić się do stanu, w którym będę się mogła pokazać ludziom.
W ostatni weekend wybrałam się na dłuższą wycieczkę rowerową w zdradliwą słoneczną, ale wietrzną i przez to całkiem chłodną pogodę. Oczywiście nakremowałam się cała, ale, no, niewystarczająco chyba. Twarz mi ucierpiała najmniej, bo ją smarowałam kilka razy w czasie wycieczki, szyja trochę, ale nie strasznie, a dekolt na szczęście miałam zakryty, tyle jeszcze mi rozumu zostało. Za to ręce ucierpiały bardzo, obawiam się, że część kremu mi zlazła, bo się spociłam, część, bo zdejmowałam i zakładałam bluzę, a jakoś nie pomyślałam, żeby się ponownie nakremować. No i teraz mam opaleniznę a la rolnik, czyli negatyw bluzki z krótkim rękawem. Normalnie bym to zignorowała, ale w drugiej połowie lipca muszę wystąpić publicznie w sukience z dekoltem i bez rękawów, i raczej wolałabym nie wyglądać jak kompletny głupek.
I teraz nie wiem, co z tym zrobić? Opalanie kontrolowane? Zaczynać od wyższych filtrów i schodzić stopniowo w dół? Wydłużać czas opalania? Nie chciałabym sobie zrobić większej krzywdy, szczególnie na dekolcie. Ogólnie plan miałam taki, że będę się do lipca chronić przed słońcem, ale już po ptakach. Solarium odpada nie tylko ze względów zdrowotnych (opalanie w końcu też nie jest bardzo zdrowe), ale też dlatego, że te łóżka mnie odrzucają i wydają mi się strasznie obrzydliwe. Z samoopalaczem nigdy mi się nie udało dogadać, po pierwsze ze względu na smugi, po drugie na nienaturalny na mnie kolor. No i ta sukienka, którą się tak teraz przejmuję będzie jasna, więc raczej wolałabym nie ryzykować...
    • teresa104 Do lipca to zejdzie 21.05.13, 14:28
      Lepiej trzeba się zastanowić, jak to zrobić, żeby utrzymać stan nieopalony do tego czasu. Po tym jednorazowym wyskoku moim zdaniem nie będzie śladu do drugiej połowy lipca.
      • kis-moho Re: Do lipca to zejdzie 21.05.13, 14:33
        Obawiam się, że nic z tego, niestety u mnie takie wzorki utrzymują się aż do zimy :o( Blednę wszędzie bardzo proporcjonalnie, a ciekawe linie zostają. Do lipca nie ma szans żeby rolnik nie zniknął.
        • teresa104 Re: Do lipca to zejdzie 21.05.13, 14:55
          Ja raz miałam ze dwa lata prostokąty pod kolanami, między nogawką i skarpetą, które powstały po poważnym poparzeniu słonecznym (kopałam piwnicę pod dom). Ale to był jeden raz i dobrze go zapamiętałam, ból był taki, jakbym miała te nogi w kolanach od tyłu nadpiłowane, nie mogłam zgiąć, nie mogłam wyprostować. Mniej więcej wtedy przestałam ostatecznie negliżować się latem. Najpierw dlatego, że te prostokąty z tyłu sięgające połowy łydki wyglądały komicznie. Potem tak mi zostało.

          Wydaje mi się, że drogi są dwie: albo konsekwentnie zacząć chodzić w ubraniu odsłaniającym tyle, ile ma odsłaniać ta lipcowa suknia, ale nie dopuszczać do wyraźnego brązowienia, filtrować; albo konsekwentnie się zasłaniać i powinno zejść, kontrast zmniejszy się na pewno, nie desperuj, najwyżej zatrzesz te miejsca fluidem. Ostatecznie wyjdziesz na bezpretensjonalną dziewczynę, która właśnie ma takie rolnicze ręce i tak jej się podoba.
          • kis-moho Re: Do lipca to zejdzie 21.05.13, 15:15
            Ja teraz też niestety się dość mocno poparzyłam, dlatego nie liczę, że wzorek zniknie. Nie boli może aż tak strasznie jak Twoje łydki, ale boli, czyli ogólnie nie jest dobrze.

            > Wydaje mi się, że drogi są dwie: albo konsekwentnie zacząć chodzić w ubraniu od
            > słaniającym tyle, ile ma odsłaniać ta lipcowa suknia, ale nie dopuszczać do wyr
            > aźnego brązowienia, filtrować

            Az tak sie zwykle nie rozbieram publicznie, ale poważnie rozważam krótkie sesje w parku z sensownym filtrem. Nie wiem tylko, jak to strategicznie rozegrac? Pytam tutaj, bo moze juz ktos cos takiego testowal ;o)

            najwyżej zatrzesz te miejsca f
            > luidem. Ostatecznie wyjdziesz na bezpretensjonalną dziewczynę, która właśnie ma
            > takie rolnicze ręce i tak jej się podoba.

            Fluidu się boję, bo sukienka jasna. Ale jasne, jakby co, będę udawać, że tak miało być ;o) Z tym, że to naprawdę wygląda dość koszmarnie, nadzieja w tym, że chociaż trochę da się wyrównac.
            • anne_stesia Re: Do lipca to zejdzie 21.05.13, 16:53
              Miałam podobny dylemat tylko na nogach - opaliłam sobie skarpetki, tzn. miałam spodnie 7/8 i beztrosko posiedziałam z książką w parku. Rozwiązałam to opalając resztę nóg leżąc w skarpetkach. Widok komiczny, ale nogi są mniej więcej wyrównane.
            • pierwszalitera Re: Do lipca to zejdzie 21.05.13, 21:04
              kis-moho napisała:

              > Az tak sie zwykle nie rozbieram publicznie, ale poważnie rozważam krótkie sesje
              > w parku z sensownym filtrem. Nie wiem tylko, jak to strategicznie rozegrac? Py
              > tam tutaj, bo moze juz ktos cos takiego testowal ;o)

              Jak chcesz niby stopniować opaleniznę, by opaliły się dokładnie tylko te miejsca, które chcesz? Musiałbyś chyba się zabandażować w miejscach, gdzie jesteś już opalona. A na oparzone miejsce żadne filtry już nie pomogą, jedynym rozsądnym wyjściem jest unikanie słońca w tych miejscach jak ognia. Chyba, że olewasz zagrożenie wzrostu ryzyka raka skóry.
              Do lipca oparzenie i kolor zejdzie, jeżeli będziesz właśnie unikała słońca. Po zejściu podrażenia i wygojeniu stosuj peelingi do ciała, te szybciej zetrą ewentualną opaleniznę. Mnie kremy z retinolem i kwasami też wybielają twarz, w końcu powodują szybsze odnowienie naskórka, więc zjadają opaleniznę, tylko musiałabyś konsekwetnie nosić długie rękawy, albo stosować kremy z wysokim filtrem. Ja do rąk, ramiona odkrywam rzadko, używam nachętniej kremów do opalania dla dzieci, są bardzo gęste, pastowate i nie ścierają się tak łatwo.
              • pinupgirl_dg Re: Do lipca to zejdzie 21.05.13, 21:50
                > Jak chcesz niby stopniować opaleniznę, by opaliły się dokładnie tylko te miejsc
                > a, które chcesz? Musiałbyś chyba się zabandażować w miejscach, gdzie jesteś już
                > opalona. A na oparzone miejsce żadne filtry już nie pomogą, jedynym rozsądnym
                > wyjściem jest unikanie słońca w tych miejscach jak ognia. Chyba, że olewasz zag
                > rożenie wzrostu ryzyka raka skóry.

                Zgadzam się. Gdyby skóra była po prostu opalona, ale bez poparzeń, to można by wyrównywać. Ale w takiej sytuacji lepiej ze skórą się obchodzić jak najbardziej delikatnie. Ja bym sobie nawet odpuściła peelingi, przez pogrubienie naskórka skóra się też chroni przed UV, a teraz jej taka ochrona jest bardzo jest potrzebna i jeszcze przez jakiś czas będzie.
                Dlatego ja właśnie zaczęłam się jakieś dwa lata temu opalać. Od wiosny stopniowo zaczynam przyzwyczajać skórę do słońca i wtedy nawet, jeśli mnie w takiej sytuacji filtr zawiedzie, to zwykle nie kończy się to tak źle.
                Solarium odradzam, nie mam do niego przekonania. Zwykle nie jest to takie spektrum, jak naturalnego słońca, UVA też może zrobić kuku, poza tym nie polecam w ogóle opalania "na termin" i dążenia do szybkiej, wyraźniej opalenizny, bo to balansowanie na krawędzi i można łatwo przecenić możliwości swojej skóry. W dobrych solariach nie powinnaś się poparzyć, ale i tak jestem sceptyczna.

                Myślę, że samoopalacz będzie najlepszym wyjściem, stosowany na kilka dni przed wielkim wyjściem (nie bezpośrednio przed). Albo balsam z samoopalaczem (też do odstawienia przed, żeby nie ubrudził sukienki). Fajne efekty może też dać opalanie natryskowe (są różne mieszanki dla różnych karnacji, ja robiłam raz i wyszło całkiem fajnie i naturalnie).

                Ostatecznie - wyluzować. Taką opaleniznę prezentuje większość osób latem, więc nie będziesz jedyna, w sumie możliwe, że nikt nawet nie zauważy. Można tylko dobrym pudrem brązującym musnąć szczyt ramion i obojczyki, żeby to trochę wyrównać. Wbrew pozorom taka idealnie równa opalenizna wygląda właśnie nienaturalnie.
                • kis-moho Re: Do lipca to zejdzie 21.05.13, 22:22
                  > Myślę, że samoopalacz będzie najlepszym wyjściem

                  Problem taki, że jeszcze nie widziałam samoopalacza, który by wyglądał naturalnie, zwykle są albo zbyt brązowe, albo zbyt pomarańczowe.

                  > Ostatecznie - wyluzować. Taką opaleniznę prezentuje większość osób latem, więc
                  > nie będziesz jedyna, w sumie możliwe, że nikt nawet nie zauważy.

                  Obawiam się, że komuś może się rzucić w oczy, to mój osobisty ślub ;o) Gdyby to nie była większa okazja, nie zawracałabym sobie głowy...
                  • pinupgirl_dg Re: Do lipca to zejdzie 21.05.13, 22:39
                    > Obawiam się, że komuś może się rzucić w oczy, to mój osobisty ślub ;o) Gdyby to
                    > nie była większa okazja, nie zawracałabym sobie głowy...

                    To gratuluję i wszystkiego dobrego :). To faktycznie aż tak się rzuca w oczy i czy nie dałoby się tego wyrównać odrobiną brązera? Wiesz, my wiemy, że pod podkładem mamy pryszcza, lewa powieka nam bardziej opada, a ostatnio przytyłyśmy 5 kg i będziemy widzieć tylko to. Zapytaj kogoś z zewnątrz, czy faktycznie aż tak widać różnice (tym bardziej, że większość z nas ma ciemniejsze ręce i twarz). Z tego, co pamiętam, masz raczej jasną karnację, wątpię, żebyś się za pierwszym razem tak mocno opaliła :). Teraz skóra jest pewnie podrażniona, zobaczymy, ile z tego zostanie za kilka tygodni.

                    A jeśli nie, to kosmetyczka to może być dobrym wyjściem. Profesjonalne preparaty mają więcej odcieni, z tego, co się orientuję, ja w każdym razie nie byłam ani pomarańczowa, ani brązowa. Możesz zrobić próbę, jak się zagoisz, taka opalenizna wytrzymuje 2-3 tygodnie, jak kolor wyjdzie brzydki, to zdąży zejść.
              • kis-moho Re: Do lipca to zejdzie 21.05.13, 22:03
                > Jak chcesz niby stopniować opaleniznę, by opaliły się dokładnie tylko te miejsc
                > a, które chcesz? Musiałbyś chyba się zabandażować w miejscach, gdzie jesteś już
                > opalona. A na oparzone miejsce żadne filtry już nie pomogą, jedynym rozsądnym
                > wyjściem jest unikanie słońca w tych miejscach jak ognia.

                Wyobrażam sobie tak, że jak już mi się wszystko uspokoi, na opalone miejsca nałożę filtr 50+, a na resztę np. 25. Nie wiem, na ile uda mi się zgrać kolor skóry, stąd moje pytanie tutaj, ale i tak ręce będę takim filtrem smarować, nie przechodzę całego lata w długim rękawku (będę się pewnie starać, ale w 100% nie dam rady na pewno). Zresztą sama polecasz wysokie filtry po zastosowaniu kwasów.

                > Do lipca oparzenie i kolor zejdzie, jeżeli będziesz właśnie unikała słońca.

                Wiem, że nie zejdzie, już mam za sobą parę takich majowych niespodzianek...

                Po
                > zejściu podrażenia i wygojeniu stosuj peelingi do ciała, te szybciej zetrą ewe
                > ntualną opaleniznę.

                Dzięki, peelingi to dobry pomysł, nie pomyślałam o tym. Odczekam i spróbuję. Kwasów na pewno w lecie nie zaryzykuję, nawet z wysokimi filtrami. Wystarczą mi te szkody, które mam ;o)
                A o kremach dla dzieci nie pomyślałam, dobry pomysł, dzięki.
                • pierwszalitera Re: Do lipca to zejdzie 22.05.13, 10:40
                  kis-moho napisała:

                  > Wyobrażam sobie tak, że jak już mi się wszystko uspokoi, na opalone miejsca nał
                  > ożę filtr 50+, a na resztę np. 25. Nie wiem, na ile uda mi się zgrać kolor skór
                  > y, stąd moje pytanie tutaj, ale i tak ręce będę takim filtrem smarować, nie prz
                  > echodzę całego lata w długim rękawku (będę się pewnie starać, ale w 100% nie da
                  > m rady na pewno).

                  Filtr, to nie jest regulator opalenizny. Znaczy, ani 50-tka nie uchroni cię przed (kolejnym) poparzeniem, jeżeli zachowasz się ryzykownie i będziesz za długo przebywała w intensywnym słońcu, ani 25-tka nie spowoduje szybszego opalenia się miejsc, o które ci chodzi. Jeżeli masz skłonność do oparzeń, a sama piszesz o powtarzających się majowych niespodziankach, więc skóra wcale słońca u ciebie nie lubi, to na całą skórę powinnaś stosować 50-tkę. Tym bardziej, że skóra ramion, dekoltu i pleców jest zwykle jeszcze bardziej wrażliwa od rąk. Ja osobiście unikam jak ognia opalania dekoltu, bo skóra po słońcu staje się tam po prostu brzydka i pomarszczona. Niekiedy zapomnę się na urlopie, bo słońce na skórze jest przyjemne, a lekki kolorek wygląda nawet na mnie całkiem ładnie. Nie opalam się bowiem na czerwono, tylko przy odpowiedniej cierpliwości na lekko złotawo. Walczę jednak potem całą zimę, by skórę na dekolcie doprowadzić jakoś do porządku, bo po takiej lekkomyślności, nawet bez ewidentnych oparzeń, jest wyraźnie w gorszym stanie. Młodsze kobiety może tego jeszcze nie zauważają, ale skóra, szczególnie ta jaśniejsza, tego niestety nie zapomina. Rozumiem, że ślub i te sprawy, ale nie przeceniałabym wagi tego widowiska, życie toczy się także potem, a "korale" na dekolcie będą cię wkurzać, gdy ślub będzie już tylko miłym wspomnieniem w katalogu wielu innych. ;-)
                  • pinupgirl_dg Re: Do lipca to zejdzie 22.05.13, 22:03
                    > Filtr, to nie jest regulator opalenizny. Znaczy, ani 50-tka nie uchroni cię prz
                    > ed (kolejnym) poparzeniem, jeżeli zachowasz się ryzykownie i będziesz za długo
                    > przebywała w intensywnym słońcu, ani 25-tka nie spowoduje szybszego opalenia si
                    > ę miejsc, o które ci chodzi.

                    Od siebie dodam, że tak naprawdę nie ma dużej różnicy między tymi filtrami. SPF 50 przepuszcza jakieś 2% promieniowania UVB, SPF 25 jakieś 4% (oczywiście nałożenie zgodnie z zaleceniami producenta, reaplikowaniem i wszelkimi innymi wymaganiami, których na co dzień mało kto przestrzega). Niby dwa razy więcej, ale biorąc pod uwagę, że jeden zatrzymuje 96%, drugi 98%, to już nie jest taka duża różnica. Te 4% to może być za mało, żeby uzyskać efekt o jaki Ci chodzi, musiałabyś naprawdę siedzieć na słońcu długo. Zaś nawet te 2% przez dłuższy czas może być ponad możliwości już poparzonej skóry.
                    Sama w sytuacjach sportowych używam 50 lub 30, nie widzę między nimi dużej różnicy, ale przebywając na słońcu dłuższy czas używam tych kremów bardzo sumiennie, białą warstwą, dosmarowuje itd, a co się da zasłaniam ubraniem. Na co dzień zaś filtrów praktycznie nie używam.
                    • kis-moho Re: Do lipca to zejdzie 23.05.13, 11:02
                      > Od siebie dodam, że tak naprawdę nie ma dużej różnicy między tymi filtrami. SPF
                      > 50 przepuszcza jakieś 2% promieniowania UVB, SPF 25 jakieś 4% (oczywiście nało
                      > żenie zgodnie z zaleceniami producenta, reaplikowaniem i wszelkimi innymi wymag
                      > aniami, których na co dzień mało kto przestrzega). Niby dwa razy więcej, ale bi
                      > orąc pod uwagę, że jeden zatrzymuje 96%, drugi 98%, to już nie jest taka duża r
                      > óżnica.

                      Tak to bywa z tymi procentami :o)

                      Te 4% to może być za mało, żeby uzyskać efekt o jaki Ci chodzi, musiała
                      > byś naprawdę siedzieć na słońcu długo.

                      Dla uściślenia - ja nie chcę mieć na dekolcie tego samego odcienia co na rękach, to by było samobójstwo. Chodzi mi o zatarcie granic, bo na razie kreski są pod linijkę.

                      > Sama w sytuacjach sportowych używam 50 lub 30, nie widzę między nimi dużej różn
                      > icy

                      To pewnie zależy od skóry, ja czuję różnicę między 30 a 50. Przy 30 na wiosnę we wrażliwszych miejscach mogę się poparzyć, 50 zwykle jest OK - chyba, że wybiorę się na rowery i mocno spocę ;o)
                    • satia2004 Re: Do lipca to zejdzie 07.06.13, 13:48
                      pinupgirl_dg napisała:
                      > Od siebie dodam, że tak naprawdę nie ma dużej różnicy między tymi filtrami. SPF
                      > 50 przepuszcza jakieś 2% promieniowania UVB, SPF 25 jakieś 4% (oczywiście nało
                      > żenie zgodnie z zaleceniami producenta, reaplikowaniem i wszelkimi innymi wymag
                      > aniami, których na co dzień mało kto przestrzega).

                      Właśnie. Jak się nałoży 30ml na ciało (i potem w ciągu dnia powtarza się aplikację) to różnica jest 2 vs 4%. Tylko nie wiem jakim cudem można taką warstwę nałożyć! Przy standardowym smarowaniu różnica robi się większa - na mojej jasnej skórze jest wyczuwalna, szczególnie na początku wystawiania na słońce.
                      • pinupgirl_dg Re: Do lipca to zejdzie 08.06.13, 15:11
                        > Właśnie. Jak się nałoży 30ml na ciało (i potem w ciągu dnia powtarza się aplika
                        > cję) to różnica jest 2 vs 4%. Tylko nie wiem jakim cudem można taką warstwę nał
                        > ożyć! Przy standardowym smarowaniu różnica robi się większa - na mojej jasnej s
                        > kórze jest wyczuwalna, szczególnie na początku wystawiania na słońce.

                        Przyznam szczerze, że gdy już używam filtra, to tynkuję się nim równo. Smaruje się wtedy, gdy muszę spędzić na słońcu długi czas, np. w górach czy na rowerze, nie używam filtrów na co dzień, więc jestem w stanie przeboleć białą, świecącą warstwę. Co jakiś czas powtarzam aplikację. Tyle, że moja skóra jest sama w sobie dość odporna na słońce, chociaż jestem blada (mnie też lekarze podejrzewają co rusz o anemię, zwykle zupełnie bezpodstawnie).
                • turzyca Re: Do lipca to zejdzie 13.06.13, 13:28
                  > Wyobrażam sobie tak, że jak już mi się wszystko uspokoi, na opalone miejsca nał
                  > ożę filtr 50+, a na resztę np. 25.

                  Ja tak robilam, wyrownywalo sie niezle. Mozliwe ze matematycznie nie powinno sie udawac, ale sie udawalo, a pare takich akcji mi sie przydarzylo, lacznie z oparzeniem miejsca, gdzie szot foka zdjal mi swiezo nalozony filtr i zafundowal mi pasek w poprzek plecow. W Twojej sytuacji rozwazylabym wrecz uklad typu: 50+ na gorna czesc rak rolnika, 10-15 na "rekawek", 25 na reszte "koszulki". Pilnowalabym granicy 50-15 (moze nawet te 50 kupilabym w sztyfcie), a granice 15-25 bym rozmywala, niech przejscie bedzie dosc lagodne.
                  • kis-moho Re: Do lipca to zejdzie 13.06.13, 13:52
                    Donosze, ze ogolnie jest lepiej, smaruje calosciowo 25 (kombinacje mnie przerosly), i lekko nabieram kolorow. Oczywiscie rolnik jest ciemniejszy, ale to nic zlego, zalezy mi na braku widocznej granicy miedzy bladziochem a brazem. Ogolnie jestem na dobrej drodze.
                    Przynajmniej z przodu, bo ostatnio na zakupy zalozylam Tube, i poniewaz nie bylo mocnego slonca, wlosy mi urosly, a z natury jestem leniwa, nie posmarowalam plecow (za duzo bylo zachodu z ramionami i dekoltem). Teraz mam na plecach trojkat, marzenia o idealnym kolorze powinnam i tak odlozyc na polke ;o)
              • yaal Re: Do lipca to zejdzie 12.06.13, 00:16
                > Do lipca oparzenie i kolor zejdzie, jeżeli będziesz właśnie unikała słońca.

                Haha. Hahaha.

                Podobny efekt, nabyty niemal dokładnie rok temu (też wycieczka rowerowa). Widać do dziś, co prawda już dość słabo, ale cały czas zauważalna linia jest, mimo chowania się przed słońcem (którego tu i tak za wiele nie było od tego czasu).
      • madzioreck Re: Do lipca to zejdzie 23.05.13, 15:38
        Po tym jednorazowym wyskoku moim zdaniem nie będzie śladu do drugiej
        > połowy lipca.

        Po jednorazowym opalanku w sierpniu 2012 nadal mam jasne "majtki" i "stanik" :)
        • pierwszalitera Re: Do lipca to zejdzie 23.05.13, 18:53
          madzioreck napisała:

          > Po jednorazowym opalanku w sierpniu 2012 nadal mam jasne "majtki" i "stanik" :)

          O rany, jak wy to robicie? Ja po dwóch tygodniach, najwyżej trzech po powrocie z gór, gdzie się "opalam", znaczy pod zdjęciu zegarka mam wyraźnie jaśniejszy pasek, jestem znowu biała. A jak się sparzę, co zdarza (zdarzało) mi się nad morzem, to nie było w ogóle opalenizny, bo czerwona skóra przez kilka dni się buntowała i potem się odnowiła do swojego zwykłego koloru, czyli białego. A nie, parę brązowych plam mi zostaje zawsze na czole i znika wolno dopiero zimą, ale nie uważam tego za opaleniznę, a raczej zaburzenia pigmentacji. ;-)
          • kis-moho Re: Do lipca to zejdzie 23.05.13, 19:07
            Ja mam na stopach jeszcze kontur baletek, które nosiłam w zeszłym roku, a stóp nie opaliłam zbyt mocno, nawet starałam się regularnie smarować. W tym roku ich nie nosiłam, bo mi się zniszczyły na ruchomych schodach w metrze, więc to zdecydowanie są ślady poprzedniego lata. Nie mam pojęcia na czym polegają różnice w trwałości opalenizny?
            Tak na marginesie, z tego powodu jestem ostrożna z takimi bluzkami jak urkyowy twister - bluzka fajna, ale już widzę ten wzorek odbity przez parę miesięcy na moich plecach ;o)
          • madzioreck Re: Do lipca to zejdzie 24.05.13, 00:00
            pierwszalitera napisała:

            > madzioreck napisała:
            >
            > > Po jednorazowym opalanku w sierpniu 2012 nadal mam jasne "majtki" i "stan
            > ik" :)
            >
            > O rany, jak wy to robicie?

            A bo ja wiem... zawsze tak miałam. Łatwo się opalam (mimo, że nie leżę na słoncu godzinami, nie lubię i kręci mi się w głowie), i ta opalenizna jest trwała. Pamiętam, że kiedyś jeszcze w grudniu ktoś mnie pytał, czy wróciłam właśnie z urlopu... a ja się nie opalam mocno (tzn. nie dopuszczam do tego), nie chodzę strzaskana na heban, z natury jestem blada, blondynka. Ale ślady kostiumu mam widoczne bardzo długo.
    • myszmusia Re: Jak wyrównać opaleniznę 21.05.13, 17:54
      getry/rekawki? jak zwal tak zwal - zasłoniete to co opalone a reszte smazyc;-) kolejna wyciaczka rowerowa z zasłonietymi rekami? i odktyta reszta? tzn neie proponuje zebys toples jechała ale gora od kostiumu? i pomykac:-)
    • moopie23 Re: Jak wyrównać opaleniznę 21.05.13, 18:04
      ja widzę dwa wyjścia:

      1. może komiczne - ale spróbuj trochę opalić same ramiona - może opalanie w retro rękawiczkach za łokieć? ;) tylko to raczej w ustronnym miejscu ;)

      2. to co ja bym zrobiła - częste peelingi strefy za mocno opalonej/spalonej; dzięki temu opalenizna zejdzie o wiele szybciej
    • mniickhiateal Re: Jak wyrównać opaleniznę 22.05.13, 11:01
      Ja też myślę, że może nie zejść do lipca (nadal mam na stopach wzorek od sandałów z zeszłego lata), obkładałabym się mimo to jakimś nabiałem jak najszybciej i robiła pilingi, jak się zagoi oparzenie. Oczywiście tylko długie rękawy od tej pory. Gdybym była zdesperowana, żeby się wyrównać, poszłabym jednak chyba na solarium, mimo że to zdrowotny koszmar itp itd, no ale jak desperacja, to desperacja. Jak chodzi o higienę, widziałam takie, w których się stoi, więc jak znajdziesz takie, to może przeżyjesz obrzydzenie. Poza tym można by też przetestować samoopalacz, albo sztuczną opaleniznę w rozpylaczu u jakiejś dobrej kosmetyczki, żeby chociaż na czas imprezy mieć zbliżony kolor. Masz trochę czasu, żeby potestować zarówno fachowczynie, jak i odcienie. Należałoby się niestety też nastawić na zabrudzenie sukienki w tym przypadku.
      • pinupgirl_dg Re: Jak wyrównać opaleniznę 22.05.13, 21:41
        > Ja też myślę, że może nie zejść do lipca (nadal mam na stopach wzorek od sandał
        > ów z zeszłego lata), obkładałabym się mimo to jakimś nabiałem jak najszybciej i
        > robiła pilingi, jak się zagoi oparzenie

        Ja bym była bardzo ostrożna z peelingami. Latem właściwie wcale ich nie robię. Wątpię, że pomogą się pozbyć opalenizny, wszak od zeszłego roku "zrzuciłaś" skórę już wiele razy, to siedzi głębiej. Za to pogrubiona warstwa naskórka jest jednym z narzędzi obronnych skóry (niektórzy uważają wręcz, że głównym). Może dzięki niemu, mimo jasnej karnacji i braku widocznej opalenizny (tzn przykładając np. przedramię do brzucha widzę, że jest minimalnie ciemniejsze, ale nigdzie nie mam żadnej wyraźnej granicy, śladów po koszulce itd), nie przydarzyło mi się oparzenie od wielu lat. To ma też swoje minusy, bo po urlopie taki zszarzały, schodzący naskórek wygląda kiepsko, skóra sprawia wrażenie suchej, pojawia się siateczka zmarszczek itd, co niektórzy przypisują niszczącemu działaniu słońca, wg mnie trochę na wyrost. Wtedy jest dobry moment na peelingi, kwasy i inne atrakcje. W czasie lata lepiej obchodzić się ze skórą ostrożnie, szczególnie po poparzeniu, dobrze ją nawilżać, żeby ładnie wyglądała. A resztę domalować, kosmetyka w tej kwestii poszła mocno na przód. Moim zdaniem nie ma sensu opalać reszty na siłę (tym bardziej, że i tak trudno by było wyrównać taką opaleniznę w krótkim czasie i trzeba by dla odmiany spiec ramiona), czy walczyć z już obecną. Głupio by było to potem odchorować. Na jeden wieczór na pewno da radę coś wymyślić czy to makijażem, czy samoopalaczem. Wydaje mi się, że wystarczy trochę przyrumienić ramiona i dekolt, żeby zatrzeć wyraźną granicę, ale też nie ryzykować plam na sukni. Mało kto z nas jest opalony idealnie równo. Zresztą tak samo jest z makijażem twarzy, wystarczy oszczędnie musnąć twarz w kilku miejscach, żeby uzyskać efekt zdrowej opalenizny, nie trzeba zaraz tynkować się równo ciemnym podkładem, bo wygląda to sztucznie.
        • mniickhiateal Re: Jak wyrównać opaleniznę 23.05.13, 09:41
          Masz absolutną rację co do mocnych pilingów, wszak od głupiej mikrodermabrazji można się latem uszkodzić; ale miałam na myśli płytkie mechaniczne pilingi, żeby przyspieszyć złuszczanie, nic poważniejszego. Dobrze by było, jakby samoopalacz i spółka wystarczyły do rozwiązania problemu Kis-moho..

          • kis-moho Re: Jak wyrównać opaleniznę 23.05.13, 10:59
            Dobrze by było, jakby samoopala
            > cz i spółka wystarczyły do rozwiązania problemu Kis-moho..

            Nie wystarczą, bo u mnie się po prostu nie sprawdzają, nie te kolory, niestety. Ja nie opalam się na brąz (nie mówię o pomarańczach, bo te nikomu nie podchodzą), tylko na delikatny złocisty odcień.
            Na razie wychodzę z założenia, że i tak trzeba poczekać aż się skóra uspokoi, a potem zobaczymy. Na szczęście jest chyba lepiej niż myślałam, czerwień już zeszła, skóra zrobiła się złocisto-opalona, i co najważniejsze nie schodzi (ale jeszcze może zacząć, poczekamy, zobaczymy). Natomiast kontrast przy końcach rękawów jest tego kalibru:
            https://img.ehowcdn.com/article-new/ehow/images/a07/mq/eu/even-out-uneven-tan-800x800.jpg
            więc nie da rady udawać, że nic się nie stało - ja jestem z natury po prostu biała jak ściana, i nawet niezbyt mocny (jak na przeciętnego obywatela) kolor mocno z tym kontrastuje.
            • pierwszalitera Re: Jak wyrównać opaleniznę 23.05.13, 12:04
              kis-moho napisała:

              > Nie wystarczą, bo u mnie się po prostu nie sprawdzają, nie te kolory, niestety.
              > Ja nie opalam się na brąz (nie mówię o pomarańczach, bo te nikomu nie podchodz
              > ą), tylko na delikatny złocisty odcień.

              Wiem o co chodzi. Ja opalam się też na takie jasne złoto, więc też nie znalazłam jeszcze dobrego samoopalacza. Wszystkie są albo za ciemne, albo za pomarańczowe, ale te specjalnie dla jasnej skóry robią u mnie brudny beż, albo szary. Ale ciągle poszukuję, więc jak znajdę coś w kolorze złota i do tego nie śmierdzącego, to dam znać.
              Zastanawiam się też przed wypróbowaniem specyfiku zalinkowanego przez Teresę Nuxe Huile Prodigieuse Or. Kiedyś czytałam o tych suchych olejach, że nie mażą i nie plamią, bo odciąga się im jakoś to kleiste, więc może jest to alternatywa do samoopalcza i podkładu w miejsach, gdzie nosi się ciuchy. Ja chciałabym coś takiego na nogi, bo czasem to już nawet ludzie na ulicy komentują moją bijącą po oczach białą skórę. ;-) Podoba mi się, że można tego oleju używać też do włosów, idealnie do mojego bursztynowego blondu. Skład też jest w porządku, nie ma parafiny ani silikonów, Nuxe to coś w rodzaju ekologicznej marki. Na razie dojrzewam do zakupu, bo u mnie dziś deszcz i 10 stopni, więc o gołych nogach nie ma mowy, ale gdy zrobi się cieplej, to pewnie zechcę wypróbować i napiszę, czy można tym jakoś poudawać złotawą opaleniznę, albo przynajmniej "ucieplić" białe miejsca.
              • kis-moho Re: Jak wyrównać opaleniznę 23.05.13, 12:23
                Koniecznie daj znać, jak wypróbujesz. Nawet już nie pod kątem nieszczęsnego rolnika, ale właśnie nóg - moje po prostu się nigdy nie opalają. Teraz już nie probuje i tylko smaruję je filtrem, ale niedyś usilnie się starałam złapać trochę koloru, zawsze bezskutecznie. Owszem, zdarzyło mi się oparzyć (chociaż to też nie tak łatwo przychodzi jak na rękach czy dekolcie), ale po zejściu czerwieni nadal były białe, co mnie w czasach nastoletnich mocno frustrowało :o) Chętnie bym je sobie nieco podkolorowała od czasu do czasu, na takich bladawcach doskonale widać wszelkie niedoskonałości czy niebieskie żyłki.
                • kulka_kulkowa Re: Jak wyrównać opaleniznę 23.05.13, 13:36
                  kis-moho napisała:

                  > Koniecznie daj znać, jak wypróbujesz. Nawet już nie pod kątem nieszczęsnego rol
                  > nika, ale właśnie nóg - moje po prostu się nigdy nie opalają. Teraz już nie pro
                  > buje i tylko smaruję je filtrem, ale niedyś usilnie się starałam złapać trochę
                  > koloru, zawsze bezskutecznie.

                  Ostatnio kupiłam tzw. rajstopy w spreju, bo też mam białe nogi, które po pierwsze trudno opalić, a po drugie pękają mi na nich naczynka (więc opalanie i tak odpada, a naczynka szpecą). W miejscu naczynek samoopalacz nigdy nie działa, nie wiem dlaczego.
                  Kupiłam sobie najjaśniejszy kolor tych "rajstop" z Loreala (źródło - allegro). Jasne odcienie robi też Sally Hansen. Na razie spróbowałam tylko raz psiknąć i chyba kolor powinien być w miarę ok, chociaż zanim roztarłam to cudo po łydce to wydawał się dużo za ciemny. Dam znać, jak przetestuję.
                  A, podobno nie brudzi ubrań :)
                • pierwszalitera Nuxe Huile Prodigieuse Or 06.06.13, 15:31
                  kis-moho napisała:

                  > Koniecznie daj znać, jak wypróbujesz. Nawet już nie pod kątem nieszczęsnego rol
                  > nika, ale właśnie nóg - moje po prostu się nigdy nie opalają.

                  Dziś wypróbowałam ten suchy olej ze złotymi drobinkami marki Nuxe. W sklepie stacjonarnym (perfumeria Karstadt) 50ml kosztuje około 25 euro, ale w internetowych perfumeriach można znaleźć już nawet za niecałe 18 euro (iparfumerie.de). Testowałam w sklepie i miałam na sobie spodnie, więc wypróbowałam na rękach i ramionach. Spodziewałam się po suchym oleju, że zaskoczy mnie jakąś inną konsystencją i aksamitnym uczuciem na skórze, coś w rodzaju silikonu, jednak ten olej był jak... zwykły olej. Może nie kleił się tak bardzo, ale jednak tłusty. Nie ma nic przeciwko olejom na skórze, ale za 25 euro to ja mogę mieć kilka butelek dobrego oleju do ciała. W oleju były faktycznie złote drobinki, bardzo drobne, całkiem ładne, nie gruby brokat, problem tylko, że na skórze widoczne były na mojej bladej cerze dopiero w mocnym świetle. Bardzo szybko też zniknęły. Zmierzyłam jeszcze dwie spódnice, jedną bluzkę z krótkim rąkawem i po godzinie nie pozostało mi z tych drobinek już prawie nic. Olej nie barwi, nie przyciemnia i w żadnym wypadku nie nadaje się jako iluzja opalenizny, czy chociażby jej cień. Przypuszczam, że na cerzy już opalonej, lub śniadej z natury, te złote, połyskujące drobinki mogą robić ładny efekt, na mojej trzeba ich szukać z lupą. Do tego zapach, na początku nawet przyjemny, taki olejowo-słomiany, potem zaczął robić się mdły, "ekologiczny", trochę jak zgniła trawa. ;-)
                  Podsumowując - (zbyt) kosztowna zabawka. Te wypasione olejki w składzie są na pewno super pielęgnujące, ale nie wiem, czy muszą je koniecznie wsmarowywać w nogi. Efektu przyzłocenia skóry na jasnej cerze nie można oczekiwać i drobinki szybko się ścierają. Przepędzluję nogi tanim brokatowym pudrem, będę miała to samo. Dobrze, że mogłam wypróbować stacjonarnie, bo gdybym zamówiła w necie, byłabym zakupem rozczarowana.
                  Moim zdaniem ten olej, to pomysł na prezent dla znajomej kobiety, gdy nie wiemy co kupić. Nie wielkiego nie robi, ale też nie szkodzi i robi wrażenie pewnego luksusu. ;-)
                  • kis-moho Re: Nuxe Huile Prodigieuse Or 06.06.13, 15:44
                    To lipa, myślałam, że ten olej trochę przyciemnia. No nic, będę dalej świecić białymi nogami.
                    • kulka_kulkowa Widzę dla siebie jedno rozwiązanie 06.06.13, 19:06
                      Mianowicie zakup bejcy i malowanie nią nóg ;) tak jak robiły podobno Amerykanki w czasie II wojny światowej, kiedy cały nylon szedł na spadochrony.
                      A poważnie, to muszę dopracować technikę równomiernego rozsmarowania rajstop w spreju. Jak zrobiłam próbę, to chłop stwierdził, że nic nie widać ;) Ja tam widzę różnicę. Efekt jest bardzo delikatny, akurat taki, żeby nogi nie świeciły na biało. Można psiknąć więcej i przyciemnić, ale nie chciałam przesadzić.

                      Pierwszalitero, dzięki za relację o tym olejku. Już się zaczynałam do niego przymierzać, ale zastanowiło mnie, że w opisach nie ma nic o przyciemnianiu.
                    • pierwszalitera Re: Nuxe - tania alternatywa 07.06.13, 23:27
                      Z ciekawości przejrzałam asortyment marki Balea i znalazłam coś takiego:

                      Fuß & Bein Schimmer Spray (Spray z drobinkami do nóg)

                      oraz

                      Bodylotion Summer Glam

                      Bodylotion zawiera oprócz drobinek także karmel, więc możliwe, że można coś nim przyciemnić na skórze.
                      Wypróbuję w następnych dniach.
                      • pierwszalitera Balea Schimmer Spray do nóg 10.06.13, 16:39
                        Wypróbowałam. Jako przyciemniacz się nie nadaje. Spray, podobnie jak lotion w tubie do nóg pod taką samą nazwą, jest bezbarwny z bardzo drobnymi połyskującymi chłodno drobinkami. Wyraźnie widać, że drobinki są srebrzysto - różowo- błękitne. Nadają skórze całkiem ładny efekt opisany na opakowaniu jako glossy. Coś na wieczór. Na dzień na jasnej skórze podkreślają raczej bladość.
                    • mszn Nietania alternatywa 08.06.13, 09:24
                      Caudalie wypuściło coś takiego.
                      • pierwszalitera Alverde Sun Kissed Highlighter 10.06.13, 16:56
                        Przy okazji testowania Sprayu Balea znalazłam jeszcze w drogerii DM Alverde Sun Kissed Highlighter. Kosmetyk przeznaczony właściwie do akcentów na twarzy. Gęsty płyn w miedziano-karmelowym kolorze pozostawiający na skórzy faktycznie lekkie przyciemnienie. Duży plus, nie ma drobinek, tylko przyjemny, dosyć trwały złotawy połysk i nie tłuści. Minus, dosyć ciężko nakłada się na nogi, ale na świeżo posmarowanych jakimś balsamem jest łatwiej. Butelka z aplikatorem jest mała, 10ml kosztuje niecałe 3 euro, więc porównując z olejkiem Nuxe ma się średnią oszczędność (albo żadnej), jednak moim zdaniem efekt jest bardziej widoczny i ładniejszy, bo bez brokatu. No i małe ilości w moim przypadku są praktyczniejsze, bo aż tak często gołych nóg znowu nie mam. Zapach taki sobie, pachnie po prostu olejem. Zakupiłam i nawet gdyby na nogach się jednak nie sprawdził, to mogę nakładać go na dekolt, twarz, ramiona, a nawet jako cień na oczy.
                    • teresa104 Zdjęcia oleju i nóg 08.06.13, 09:57
                      Olej, dłoń, wnętrze neutralnie oświetlone
                      http://imageshack.us/a/img94/853/59324155.jpg

                      Olej, dłoń, łazienka
                      http://imageshack.us/a/img836/1613/51790143.jpg

                      Olej, dłoń, balkon
                      http://imageshack.us/a/img109/2743/39528709.jpg

                      Olej, noga, balkon (ja wiem, która noga jest posmarowana, mam nadzieję, że forum mi jej nie utnie)
                      http://imageshack.us/a/img221/3306/42293812.jpg

                      Nie namawiam, impreza jest droga, efekt subtelny. Mój olej jest stary, dawno zapomniałam o tym wydatku, więc cena mnie nie boli a lubię kiedy pokazywana skóra nie jest taka surowa i blada, jak to jest w przypadku moich nóg.
                      • teresa104 Re: Zdjęcia oleju i nóg 08.06.13, 10:01
                        Przepraszam za niewydepilowane nogi, ale nie chciało mi się, poza tym wyglądałyby za dobrze:)
                      • pierwszalitera Re: Zdjęcia oleju i nóg 08.06.13, 10:28
                        Twoje nogi na zdjęciach wyglądają może na blade, ale z tego co pisałaś, nie jesteś zbyt bladym typem i się opalasz. Gdybym stanęłam obok ciebie, to moje nogi wyglądałyby na napromieniowane. Ja jestem blada, tak blada, że lekarz dziecięcy ciągle badał mnie raz na anemię, raz na żółtaczkę, na zmianę, chociaż obu chorób nigdy nie miałam, a ludzie na ulicy dawali mi już dobre rady, bym poszła trochę na słońce. Niektórzy po moim dwutygodniowym urlopie nad egzotycznym morzem pytali, czy w ogóle tam byłam. Ten olej w dłoni wyglądał faktycznie na brązowy, na skórze u mnie jednak już nie, chyba, że naładowałabym go sobie pół butelki, a moim zdaniem nie było to zbyt przyjemne, bo tłuste i brudziłoby ciuchy. Ja bardzo chciałam, by ten olej zadziałał, ale po godzinie na skórze oprócz resztek drobinek nie miałam już nic.
                      • izas55 Re: Zdjęcia oleju i nóg 10.06.13, 11:48
                        Tereso, właśnie znalazłam coś takiego
                        www.alinarose.pl/2013/06/diy-zoty-olejek-do-ciaa-tani-i-fajny.html
                        Może ci się przyda jak lubisz takie olejki.

                        Na tobie rzezczywiście widać efekt
                        • teresa104 Re: Zdjęcia oleju i nóg 10.06.13, 12:34
                          Dziękuję, wypróbowałabym, gdyby nie to, że posiadanie różnych pigmentów jawi mi się skomplikowanym.
                          Jest jeszcze taka ewentualność, że olejek Nuxe kiedyś i dziś to dwa różne olejki. Mój ma najmniej 2 lata, ale nie zjełczał, więc używam dalej. Daty na nim nie ma. Dałam za 100 mililitrów, z tego co pamiętam, nie więcej niż 80 złotych, i tak idiotycznie dużo, dostałam jeszcze na otarcie łez jakieś miniaturki, balsam do ust, kosmetyczkę. Zapach ma ciepły, głęboki, miodowy, migdałowy, nie czuję ni trawy, ni słomy, co opisywała powyżej Pierwszalitera (inna sprawa, że co skóra, to inna woń).
                          • izas55 Re: Zdjęcia oleju i nóg 10.06.13, 12:55
                            Może rzeczywiście to są jakieś dwa różne olejki, bo muszę przyznać, że nie wyobrażam sobie, że na twojej skórze widać wyraźnie efekt przyciemnienia, a na jaśniejszej skórze pierwszejlitery tego efektu nie widać. Im jaśniejsza skóra tym wyraźniej jakieś ciemne mazidło na niej widać.
                            Ale jak ci się skończy i akurat zupełnie przez przypadek i zupełnie przy okazji będziesz miała jakiś pigment to już będziesz wiedziała co z nim zrobić
                            • pinupgirl_dg Re: Zdjęcia oleju i nóg 10.06.13, 18:41
                              > Może rzeczywiście to są jakieś dwa różne olejki, bo muszę przyznać, że nie wyob
                              > rażam sobie, że na twojej skórze widać wyraźnie efekt przyciemnienia, a na jaśn
                              > iejszej skórze pierwszejlitery tego efektu nie widać. Im jaśniejsza skóra tym w
                              > yraźniej jakieś ciemne mazidło na niej widać.

                              To możliwe, bo ten olejek wygląda na mało przyciemniający, raczej zmienia odcień na cieplejszy, bardziej złocisty, dodaje blasku. Zmiana odcienia też może dawać różne wrażenia, w tym jaśniejszego lub ciemniejszego koloru. U mnie, gdy jestem opalona, nawet sam olejek (połysk) podkreśla opaleniznę (ale musi być co podkreślać). Takie złote olejki imho służą bardziej do podreślenia opalenizny właśnie, niż jej "robienia", ewentualnie do optycznego podkreślania kształtu i kamuflowania drobnych niedoskonałości.
                          • pierwszalitera Re: Zdjęcia oleju i nóg 10.06.13, 16:33
                            teresa104 napisała:

                            > Jest jeszcze taka ewentualność, że olejek Nuxe kiedyś i dziś to dwa różne olejk
                            > i. Mój ma najmniej 2 lata, ale nie zjełczał, więc używam dalej. Daty na nim nie
                            > ma. Dałam za 100 mililitrów, z tego co pamiętam, nie więcej niż 80 złotych, i
                            > tak idiotycznie dużo, dostałam jeszcze na otarcie łez jakieś miniaturki, balsam
                            > do ust, kosmetyczkę. Zapach ma ciepły, głęboki, miodowy, migdałowy, nie czuję
                            > ni trawy, ni słomy, co opisywała powyżej Pierwszalitera (inna sprawa, że co skó
                            > ra, to inna woń).

                            Typuję na ewentualność, że twój olejek jest jednak inny, bo 100ml Nuxe Huile Prodigieuse Or za 20 euro, to tylko u Teletabusiów. ;-) Nawet gdyby ten olejek w Polsce miałby być nieco tańszy od ceny oficjalnej, to najtańsza niemiecka perfumeria, gdzie ceny kosmetyków są wyjątkowo hurtowe, cena butelki 100ml to 28 euro (110zł). Normalnie taka butelka kosztuje w okolicach 35- 39 euro (ponad 140zł). Być może zmienili więc nie tylko cenę, ale także właściwości i zapach. Albo masz podróbę, jak wynika ze strony podanej przed Izę taki olejek nie jest skomplikowany do wymieszania. ;-)
                            • mszn Re: Zdjęcia oleju i nóg 10.06.13, 16:44
                              Jasne, wiadomo, że w Polsce nic tylko się sprzedaje podróby. Ceny marek "aptecznych" są w Polsce niższe niż w Niemczech i tych 30% na Nuxe w ogóle mnie nie dziwi (nie mówiąc już o tym, że Teresa pisała o sytuacji sprzed kilku lat). Mój filtr Vichy kosztuje w stacjonarnych aptekach ponad 16 euro, w sieci około 13, a w Polsce kupuję go po 38 zł. Jest też sporo promocji i bardzo tanich aptek internetowych.

                              Z kolei w brytyjskim outlecie 100 ml tego olejku kosztuje ponad 40 euro - to może te niemieckie za 28 też podrabiane?
                            • teresa104 Może to i podróba 10.06.13, 17:16
                              Ale skoro cechy ma lepsze od niepodróby, którą testowałaś, to chętnie kupię kolejną flaszkę.
                              www.apteka-melissa.pl/produkt.html.4710
                              • pierwszalitera Re: Może to i podróba 10.06.13, 17:26
                                teresa104 napisała:

                                > Ale skoro cechy ma lepsze od niepodróby, którą testowałaś, to chętnie kupię kol
                                > ejną flaszkę.

                                No to tylko pozazdrościć, że w Polsce nie tylko cena korzystniejsza, ale efekt ładniejszy i zapach przyjemniejszy.
        • pierwszalitera Re: Jak wyrównać opaleniznę 23.05.13, 11:06
          > Ja bym była bardzo ostrożna z peelingami. Latem właściwie wcale ich nie robię.
          > Wątpię, że pomogą się pozbyć opalenizny, wszak od zeszłego roku "zrzuciłaś" skó
          > rę już wiele razy, to siedzi głębiej.


          Normalny naskórek odnawnia się mniej więcej co 4 tygodnie. U młodych osób odrobinę szybciej, u dojrzalszych nieco wolniej. Więc powierzchowny peeling raz w miesiącu na pewno nie jest zagrożeniem, nawet latem. Sama nie jestem zwolenniczką ciągłego ścierania sobie skóry, uważam, że w ten spoósb robimy sobie więcej krzywdy niż pożytku. Podchodzę też sceptycznie do tego sławetnego peelingu kawowego, bo powoduje na mojej skórze poparzenia, a okład z kofeiny raz na jakiś czas na pewno nie usunie ani celllulitu, ani nie doda skórze w żaden inny sposób urody. Za najbezpieczniejsze uważam peelingi miękką sizalową rękawicą na sucho, nic złego sobie w ten sposób na pewno nie zrobimy, a najszybciej to drobną solą kuchenną pod prysznicem bez mieszania jej z detergentami. Peelingi usuwają szybciej opaleniznę. Zresztą przed użyciem samoopalacza też warto skórę wypeelingować, bo zgrubiały naskórek barwi się plamiasto. Ja się latem peelinguję, może nawet częściej niż zimą, bo latem odkrywa się więcej skóry i lubię, gdy jest wtedy gładka i miękka. Zwiększonego zagrożenia słońcem przez to nie zauważyłam. Ciekawe, że przy peelingu omijam zwykle dekolt, bo tam mam nieco rozszerzone naczynka i skóra tarcia nie lubi i właśnie tam najszybciej u mnie o oparzenie słoneczne, więc twoja teoria o pogrubionym naskórku jako ochronie słonecznej nie funkcjonuje.
          • kis-moho Re: Jak wyrównać opaleniznę 23.05.13, 11:20
            Za najbezpieczniejsze uważam peelingi miękką sizalową rękawicą na sucho, n
            > ic złego sobie w ten sposób na pewno nie zrobimy, a najszybciej to drobną solą
            > kuchenną pod prysznicem bez mieszania jej z detergentami.

            Ja jestem ostatnio wielką fanką gąbki syrena - pewnie porównywalnej z sizalową rękawicą, z tym, że to nie na każdą część ciała. Na dekolt na pewno bym się nie odważyła, z rękami też nie jestem pewna (chociaż może tą delikatniejszą częścią?), za to na nogi jest genialna.
            Cellulitu oczywiście nie usuwa, ale tego chyba nikt nie oczekuje ;o)
            • pinupgirl_dg Re: Jak wyrównać opaleniznę 23.05.13, 13:55
              > Ja jestem ostatnio wielką fanką gąbki syrena - pewnie porównywalnej z sizalową
              > rękawicą, z tym, że to nie na każdą część ciała. Na dekolt na pewno bym się nie
              > odważyła, z rękami też nie jestem pewna (chociaż może tą delikatniejszą części
              > ą?), za to na nogi jest genialna.
              > Cellulitu oczywiście nie usuwa, ale tego chyba nikt nie oczekuje ;o)

              Łoł, to twarda jesteś :). Ja z nią wytrzymałam parę miesięcy, mam wrażenie, że zawdzięczam jej parę naczynek, bardzo mnie podrapała. Za to dobrze szoruje garnki ;). Kilka lat temu uległam modzie na szczotkę do masażu na sucho, na początku robiłam nią kółeczka i też mi nie posłużyło, długie ruchy w jednym kierunku już lepiej. Stosuję na sucho. Mam też plastikowe rękawice, używałam pod prysznic. Fajne są peelingi solne czy cukrowe.
              • kis-moho Re: Jak wyrównać opaleniznę 23.05.13, 14:16
                Mnie nie drapie, za to likwiduje problemy z wrastającymi włoskami. Ale to jak mówię, tylko na nogi.
          • pinupgirl_dg Re: Jak wyrównać opaleniznę 23.05.13, 13:44
            > Normalny naskórek odnawnia się mniej więcej co 4 tygodnie. U młodych osób odrob
            > inę szybciej, u dojrzalszych nieco wolniej. Więc powierzchowny peeling raz w mi
            > esiącu na pewno nie jest zagrożeniem, nawet latem

            Moim zdaniem kluczowe jest tu słowo "powierzchowny". Taki peeling, który ma tylko wygładzić lekko skórę i pozbyć się tego, co już samo odpada, można wykonywać nawet częściej. Wszak nie jest tak, że co 28 dni odpada z nas warstwa z głośnym hukiem, codziennie gubimy trochę martwego naskórka. Ale jeśli peeling ma za zadanie pobudzić skórę, to musi być mocniejszy. Mocne peelingi u młodych osób mogą nawet wywołać skutek odwrotny od zamierzonego, bo ciągle drażniona skóra będzie się bronić i pogrubiać warstwę naskórka.

            > Ciekawe, że przy peelingu omijam zwykle dekolt, bo tam mam nieco rozszerzone
            > naczynka i skóra tarcia nie lubi i właśnie tam najszybciej u mnie o oparzenie słoneczne,
            > więc twoja teoria o pogrubionym naskórku jako ochronie słonecznej nie funkcjonuje.

            To nie moje teoria. Skóra na dekolcie jest generalnie cieńsza i delikatniejsze, a dawki UV, które otrzymuje, są bardzo duże w porównaniu np. z nogami.
    • bebe.lapin Re: Jak wyrównać opaleniznę 06.06.13, 21:52
      Mam podobny problem, choc jeszcze smieszniejszy. Od dwoch dni swieci slonce i przejazd samochodem z otwartym oknem wystarczyl, zebym sie zaczerwienila-ale jak! Oczywiscie, wyszedl "rekawek", ale tylko na lewym ramieniu, dosyc ostry, za to na prawym prawie wplywu slonca nie ma, w kazdym razie nie jest czerwone i nie ma "rekawka". Ne wiem, czy mam teraz jeszcze smarowac lewe ramie kremem ochronnym, zeby sie bardziej nie przypiekac, czy moze cos innego, a moze juz wszystko stracone?
      • kis-moho Re: Jak wyrównać opaleniznę 06.06.13, 21:54
        Pojedź do UK i pokręć się po drogach dla równowagi ;o)
        Przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać.
        Ja peelinguję, ale efektów specjalnych nie widzę, rolnik ma się dobrze.
        • bebe.lapin Re: Jak wyrównać opaleniznę 13.06.13, 18:58
          lol :D

          no coz, ostatnio slonca mniej, wiec problem dalszego jednostronnego opalania poszedl na bok, a co do juz posiadanej opalenizny, chyba bede musiala poczekac do urlopu na mozliwosc wyrownania.
    • satia2004 Re: Jak wyrównać opaleniznę 07.06.13, 13:42
      Jakbym czytała o sobie ;) Jestem z natury biała, opalanie do niczego mi nie potrzebne ale do szału doprowadza mnie fakt, że ni z tego ni z owego potrafię sobie spalić dekolt/ramiona/nogi w gustowny wzorek, który trzyma do kolejnego sezonu :/

      Normalnie poradziłabym olać ale skoro własny ślub na horyzoncie to próbowałabym opalania (jakkolwiek głupio by to nie wyglądało) w rękawkach, ewentualnie nawet w solarium (tak wiem grzech ciężki!).

      Ja osobiście 2 lata temu wyrównywałam opaleniznę tym balsamem Daxa w wersji dla jasnej karnacji:
      wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=23761
      ale fakt - wyrównywałam paski do kostiumu, na które i tak potem nakładałam sukienkę na ramiączkach (węższych niż te opalone od kostiumu) a sukienka była czarna więc całość wyszła dobrze.

      Jeszcze przyszła mi do głowy opcja z charakteryzacją - w końcu do filmów charakteryzatorzy potrafią aktorkom tatuaże zatuszować to może znalazłaby się makijażystka, która scenicznymi kosmetykami dałaby radę wyrównać opaleniznę?
Pełna wersja