Na co dokładnie jest krem na przebarwienia

06.06.13, 21:57
Widziałam dziś w sklepie krem z wit. C i innymi cudami, który ma zmniejszać przebarwienia. Docelowo pewnie na twarzy, ale zaczęłam się zastanawiać, czy taki krem ma szansę zadziałać na różne drobne kropki, które miewa się (a w każdym razie ja miewam) na łydkach, czyli pamiątki po problemach typu wrastające włoski? Nie wiem do końca, czy to są blizny, bo to raczej ciemniejsze miejsca, które w sumie z czasem (dłuższym) znikają. Ktoś próbował?
Wpadło mi w oko to, ale pewnie podobnych specyfików jest sporo na rynku.
    • pierwszalitera Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 07.06.13, 00:42
      Te kremy nie działają zwykle na blizny i zgrubiałą skórę, a na przebarwienia wywołane nierównomiernym gromadzeniem się melaniny w skórze. Czyli na szkody posłoneczne. Chyba, że zawierają retinoidy i/albo kwasy. Te preparaty mogą dać sobie radę z małymi bliznami, bo działają jak peeling. Ja bym więc te pokrostowe zgrubienia naskórka potraktowała kwasami. Mlekowym na przykład. Melaninowe przebarwienia nie schodzą też aż tak łatwo, moim zdaniem można je jedynie nieco rozjaśnić, ale będę zwykle wracać w tych samych miejscach.
      Zdaje się, że ten produkt marki Balea zawiera witaminę C. Witamina C działa raczej słabo.
    • veev Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 07.06.13, 12:10

      Mogę powiedzieć tyle, że smarowałam serum na przebarwienia Farmony także ciemniejsze plamki (ślady po zadrapaniach itp.) na łydkach i bladły. Nie mogę jednak wykluczyć, że same z siebie też by zbladły ;)

      Ale na logikę, to takie plamki (bo to chyba nie są jeszcze blizny?) na nogach nie różnią się mechanizmem powstawania od plamek na twarzy (u mnie to głównie ślady po wypryskach są), a na twarzy się to serum całkiem sprawdza, lepiej niż większość innych dostępnych preparatów z tej półki cenowej.
      • pierwszalitera Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 07.06.13, 12:53
        veev napisała:

        > Ale na logikę, to takie plamki (bo to chyba nie są jeszcze blizny?) na nogach n
        > ie różnią się mechanizmem powstawania od plamek na twarzy (u mnie to głównie śl
        > ady po wypryskach są)

        Różnią się. Plamy po wypryskach, to zrogowacenie naskórka po uszkodzeniu, mini blizny. Naskórek jest grubszy i wygląda na ciemniejszy. Czasem te plamy są tylko długo czerwone. Przebarwienia, o które producentom tych środków chodzi, to nierównomierne rozkładanie się melaniny w skórze, brązowawe plamki. To coś takiego jak piegi. Mam do tego skłonności i wiem, że to nie blednie wraz z odnawianiem się naskórka. Swoją drogą, niekórzy podejrzewają, że mikrouszkodzenia skóry sprzyjają powstawaniu przebarwień. Azjatki, stosujące gruntowne oczyszczanie twarzy i częste mechaniczne peelingi mają do tego większość skłonność z wiekiem. Winne są też hormony, kobiety w ciąży i stosujące tabletki antykoncepcyjne mają częściej przebarwienia. Oczywiście czynnikiem stymulującym są tu promienie UV. Zimą te przebarwienia bledną.
    • zawrotglowy Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 10.06.13, 20:03
      To ja się podepnę, bo nurtuje mnie jedna kwestia. Używam Glyco-A i praktycznie nie stosuję filtrów (nie jestem w stanie). Spotkałam się z teorią, że przy kosmetyku z czystym kwasem glikolowym (podobnie jak migdałowym) nie jest konieczna ochrona przed UV, ale teoria ta jest szerzona tylko na forum gazetowym Uroda. Producent Glyco-A zaleca filtr minimum SPF 30, na stronach gabinetów kosmetycznych oferujących kwasy też wszędzie piszą o konieczności filtrowania. Czy ktoś spotkał się jeszcze gdzieś indziej z podobną informacją? Albo ewentualnie o tym, jak wyglądać mogą ewentualne konsekwencje kwaszenia się bez filtrów po latach? Czy mogę dostać przebarwień powiedzmy za 10 lat dlatego, że teraz się nie filtruję?
      • izas55 Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 10.06.13, 20:28
        Wiesz co, ja bym bardziej ufała producentowi i ogólnej zasadzie o używaniu filtrów przy stosowaniu kwasów, niż forum internetowemu.
      • pierwszalitera Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 10.06.13, 21:00
        zawrotglowy napisała:

        Albo ewentualnie o tym,
        > jak wyglądać mogą ewentualne konsekwencje kwaszenia się bez filtrów po latach?
        > Czy mogę dostać przebarwień powiedzmy za 10 lat dlatego, że teraz się nie filtr
        > uję?


        Jasne, że możesz dostać przebarwień i to nawet wcześniej niż po 10 latach. I nie tylko przebarwień, skóra na twarzy może się szybciej starzeć, konsekwencją są przedwczesne zmarszczki. Na wszystkich preparatach kwasowych, które stosowałam, była wskazówka o stosowaniu filtrów, do tego przez jeszcze co najmniej 2 tygodnie od zakończenia kuracji. Więc skoro z jakiegoś powodu nie chcesz stosować filtrów przez cały czas, to przerwij stosowanie filtrów na czas lata. Kuracje kwasami najlepiej i tak stosować jesienią, kiedy dni są krótkie i zachmurzone, wtedy brak filtra nie powinien mieć większych konsekwencji. Jeżeli nie lubisz też typowych kremów przeciwsłonecznych, które zwykle są wodoodporne i nieco klejące na twarzy, to spróbuj podkładu z filtrem. Istnieją przecież już takie z filtrem 15, czy nawet 25, a zawsze lepszy nawet niższy filtr niż żaden.
        • zawrotglowy Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 11.06.13, 18:04
          Z tymi 10 latami źle ujęłam o co mi chodzi. Zazwyczaj dostaje się ich szybciej, a ja się zastanawiam czy jeśli dostanę ich za 10 lat, to będzie to właśnie wina tego, że teraz się nie filtruję.

          Używam podkładu mineralnego, jakiś tam filtr ma (Lily Lolo np SPF 15), ale to marna ochrona, zwłaszcza przed UVA i zwłaszcza, że mineraly lubią mi się warzyć i zbiegać w placki jak jest gorąco. Kremu z filtrem 25 czy klasycznego podkładu nie jestem w stanie nałożyć bez okropnego świecenia. Matowić to średnio się da, bo skóra mi się strasznie buntuje przykryta kilkoma warstwami czegoś zwłaszcza jak jedną z tych warstw jest filtr lub coś z silikonami.
      • pinupgirl_dg Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 10.06.13, 21:05
        > Spotkałam się z teorią, że przy kosmetyku z czystym kwasem glikolowym (podobnie jak
        > migdałowym) nie jest konieczna ochrona przed UV, ale teoria ta jest szerzona tylko na
        > forum gazetowym Uroda. Producent Glyco-A zaleca filtr minimum SPF 30, na stronach
        > gabinetów kosmetycznych oferujących kwasy też wszędzie piszą o konieczności
        > filtrowania.

        Moim zdaniem słusznie. Tu nie chodzi tyle o fototoksyczność czy jej brak, ale o mechanizm działania kwasów w ogóle. Tutaj dość ciekawy wpis:
        pomegranateandspinach.blogspot.com/2013_05_01_archive.html
        "Krzywdę swojej skórze można zrobić latem nawet przy pomocy kwasu migdałowego, który opisywany bywa jako ten, który nie uczula. Każdy hydroksykwas może na dłuższym dystansie uszkodzić skórę (poprzez nadszarpnięcie bariery) i w ten sposób ją uwrażliwić. Nie ma żadnego znaczenia fakt, że kwas glikolowy ma potencjał fototoksyczności a kwas migdałowy nie ma - nie stosujemy tych substancji w dzień! Nie pokrywamy nimi skóry twarzy i nie wychodzimy na słońce
        (...)
        Podsumowując: latem możemy stosować każdy hydroksykwas - przewaga kwasu migdałowego polega jednak nie na tym, że nie jest "fotouczulający" (błędnie użyty termin, ale to wyjaśnię przy retinoidach), ale na tym, że zachowując spory potencjał regulacyjny jest jednocześnie bardziej delikatny, dzięki czemu ryzyko uszkodzenia bariery skórnej jest mniejsze, choć nie zerowe. Najważniejsze o tej porze roku jest zachowanie równowagi między działaniami złuszczeniowo-regulacyjnymi a dobrym stanem bariery - tylko wtedy nie ryzykujemy wystąpienia plam, mikrostanów zapalnych, oparzeń, przebarwień i fotouszkodzeń dermalnych"
        • zawrotglowy Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 11.06.13, 18:08
          To by miało sens. Dlatego jednak zostanę przy Glyco, ale stosowanym tylko raz na tydzień, tak żeby się właśnie nie dorobić uszkodzonego naskórka i podrażnień. To jedyny jak dotąd specyfik, który wyciszył moje duże, zamknięte zaskórniki na żuchwie, które po odstawieniu Glyco zaraz zaczynają transformować w rozległe pryszcze. Dlatego trudno by mi było się z nim żegnać.
          • pinupgirl_dg Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 11.06.13, 19:48
            > To jedyny jak dotąd specyfik, który wyciszył moje duże, zamknięte zaskórniki na
            > żuchwie, które po odstawieniu Glyco zaraz zaczynają transformować w rozległe
            > pryszcze

            A tak poza tematem - nie masz przypadkiem zwyczaju podpierania twarzy dłońmi? Bo jeśli masz problemu skórne w tym jednym obszarze, to może być jakiś trop. Ja mam wiecznie wysyp na czole, bo mam zwyczaj dotykać się w tym miejscu, niestety, niekoniecznie zawsze czystymi dłońmi, odruch.

            Na tym blogu jest też parę nieścisłości. Pisze tam m.in. o stałym poziomie UVA w ciągu roku, wg moich danych to nie do końca prawda, bo natężenie zmienia się około 10krotnie (w porównaniu ze zmianami UVB faktycznie skromnie, ale trudno to uznać za poziom stały). Dlatego jednak jestem zwolenniczką kwasów poza sezonem letnim, Michelle Pfeiffer może sobie pozwolić na pilnowanie w 100% zaleceń dotyczących filtrowania, ale różnie bywa. Myślę, że lepiej być ostrożnym, szczególnie, gdy nie da rady w pełni zastosować się do zaleceń.

            Poza tym pozostaje jeszcze wpływ samego promieniowania UV na trądzik. Ma działanie wysuszające i bakteriobójcze, powoduje pogrubienie warstwy naskórka. Dlatego u części osób promieniowanie UV na dłuższą metę nasila problem. Gdy wystawiamy skórę raz na działanie słońca, raz na działanie kwasów, ona nie wie, co ma robić, z jednej strony próbuje wytworzyć barierę ochronną, którą my potem usuwamy.

            Jeśli nie możesz używać filtrów, to spróbuj chronić skórę inaczej, np. kapelusze, parasolki itd.
            • zawrotglowy Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 11.06.13, 20:19
              Obstawiam podłoże hormonalne, bo problem z tego typu zanieczyszczeniami na żuchwie pojawił się jakoś równo z lekkim rozregulowaniem cyklu (plamienie przed okresem, kilkudniowa różnica w cyklach, której kiedyś nie miałam). W końcu wybiorę się na badanie hormonów, chociaż jeszcze nie wiem jakich i nie wiem czy ginekolog cokolwiek sensownego mi podpowie.

              Przed filtrami bronię się też dlatego, że na słońcu praktycznie nie przebywam, w pracy mam sztuczne światło i prawie całkowity brak okien, nie przesiaduję na dworze, ostatnimi czasy mój kontakt ze słońcem to 10 minut dziennie w drodze do sklepu (raz czy dwa w tygodniu) o ile to słońce jest (przeważnie nie ma, bo lata nie ma). Więc wysokie SPF jest mi praktycznie zbędne, jedyne co mi grozi to UVA. Jak idę na zakupy w słoneczny dzień, to jestem w stanie nałożyć krem BB SPF 45 na godzinę. Ale nie jestem w stanie nosić wysokiego filtra na twarzy cały dzień. Dlatego kombinuję;)

              Aha, dzięki za linka do bardzo ciekawego bloga:)
            • panda-panda Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 12.06.13, 00:28
              > Na tym blogu jest też parę nieścisłości

              Wskaż choć jedną.

              > wg moich danych to nie do końca prawda

              Link do źródła.

              Każda renomowana agencja na świecie (rządowa lub pozarządowa) przyjmuje stały poziom UVA w ciągu roku. Z prostej przyczyny (nawet mimo wahań od 20x w górę lub w dół), no ale zanim wytknie się komuś "nieścisłość", warto by było trochę poczytać.

              • pinupgirl_dg Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 12.06.13, 00:48
                > Link do źródła.

                Np.
                www.uwagaslonce.pl/site.php?sid=9
                almashriq.hiof.no/lebanon/600/610/614/solar-water/idrc/10-19.html

                > Każda renomowana agencja na świecie (rządowa lub pozarządowa) przyjmuje stały p
                > oziom UVA w ciągu roku. Z prostej przyczyny (nawet mimo wahań od 20x w górę lub
                > w dół)

                No to co innego rozumiemy przez stały poziom.
                • panda-panda Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 12.06.13, 15:24
                  Nie byłoby tej mini-polemiki, gdyby nie skłonności do wyrywania fraz z kontekstu:

                  > Pisze tam m.in. o stałym poziomie UVA w ciągu roku

                  Nigdzie nie jest tak napisane.

                  1 - nie trzeba być geograficznym i optycznym geniuszem, żeby wiedzieć, iż niemożliwością jest przedstawienie wykresu jakiegokolwiek promieniowania docierającego do Ziemi jako prostej. To nie Merkury;
                  2 - wrzucasz linka (dzięki, fajna praca) do pracy, której celem było zbadanie fluktuacji UV w Libanie - ok, nie ma tu nic zaskakującego, ale jest wiele miejsc na planecie, gdzie wykresy prezentują się inaczej (dużo mniej parabolicznie), np. pewne prowincje chińskie - to egzotyka, no ale ktoś mógłby się uprzeć i szukać w niej potwierdzenia swojej tezy. Albo wykresy dla LA/Melbourne;
                  3 - najważniejsze - moja notka nie została napisana tak sobie, była osadzona w konkretnym kontekście (był nim wpływ kwantów UVA na pewne efekty/odczyny skórne) i wyrywanie z niej frazy o UVA jest jałowe. Gdybym tworzył kontekst dotyczący fotostarzenia, można by wtedy ocenić tę tezę surowo.

                  No ale można w przybliżeniu przyjąć, że na blogu jest sporo niejasności.
                  • pinupgirl_dg Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 12.06.13, 16:48
                    > 3 - najważniejsze - moja notka nie została napisana tak sobie, była osadzona w
                    > konkretnym kontekście (był nim wpływ kwantów UVA na pewne efekty/odczyny
                    > skórne) i wyrywanie z niej frazy o UVA jest jałowe. Gdybym tworzył kontekst
                    > dotyczący fotostarzenia, można by wtedy ocenić tę tezę surowo.
                    >
                    > No ale można w przybliżeniu przyjąć, że na blogu jest sporo niejasności.

                    Moim zdaniem to normalne. Jednak notka na blogu czy wpis na forum, to nie praca doktorska, pewne skróty myślowe są nie do uniknięcia. Zgadzam się z Tobą, że czasami takie skróty myślowe zaczynają żyć własnym życiem i powtarzane jak w głuchym telefonie ostatecznie prowadzą do zaskakujących tez. Moją intencją nie było czepianie się. Gdybym uważała, że notka jest słaba, to bym jej nie linkowała.
                    • panda-panda Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 12.06.13, 17:52
                      Ogólnie fajnie wyszło, że do tego nawiązałaś, bo w dążeniu do maksymalnej klarowności kwestii dotyczących odczynów związanych z UVA i nieporozumień terminologicznych zagalopowałem się i nie tyle powtórzyłem klasyczny skrót myślowy ("UVB się zmienia, UVA jest funkcją const.) - bo nie sposób tak myśleć, dziecko znające podstawy geografii i położenie Ziemi względem najbliższej gwiazdy wie to doskonale, co po prostu posłużyłem się nim w bardzo skonkretyzowanym kontekście (w celu przejrzystości). Także dzięki, no i miło wiedzieć, że ktoś wnikliwie czyta blogowe zapiski.
                      • pierwszalitera Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 12.06.13, 18:43
                        panda-panda napisał:

                        > Ogólnie fajnie wyszło, że do tego nawiązałaś, bo w dążeniu do maksymalnej klaro
                        > wności kwestii dotyczących odczynów związanych z UVA

                        A ja ciągle nie wiem o co chodzi, bo dla mnie te blogowe zapiski nie są w ogóle przejrzyste i pojęcia nie mam co z nich konkretnie wynika. Pewnie nie mam podstaw geografii. Ja wiem tylko, że moje przebarwienie na czole ciemnieje latem (z filtrem), a blednie zimą (bez filtra). Nie wiem, czy winić UVA, czy UVB, jednak wolę latem nie stosować ani kwasów, ani retinoidów.
                        • panda-panda Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 12.06.13, 20:17
                          A czy ja namawiam do stosowania kwasów/retinoidów latem? Czy rekomenduję coś takiego? Rzeczywiście można mieć problemy z ogarnięciem całości, kiedy po przeczytaniu tego mało przejrzystego tekstu dochodzi się do takich wniosków. No offence.

                          W pigułce:

                          UVA: fotostarzenie/uszkodzenia macierzy, pogłębianie istniejących zaburzeń tekstury, odczyny fototoksyczne, fotoalergie, jakiś (biolodzy molekularni nie wiedzą dokładnie jaki) udział w powstawaniu nowotworów skóry

                          UVB: oparzenia, opalenizna, zaburzenia pigmentacji/przebarwienia, immunosupresja, nowotwory/czerniak, w mniejszym stopniu odczyny fototoksyczne/fotouczulenia

                          • pierwszalitera Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 12.06.13, 20:51
                            panda-panda napisał:

                            > A czy ja namawiam do stosowania kwasów/retinoidów latem?

                            Może nie zachęcasz, ale w swoim przekonaniu dermatologicznego guru nie odradzasz, podając jako przykład kalifornijskie słońce. Nie ma filltrów zapewniających stuprocentową protekcję, więc nie wystarczy tylko czymś się posmarować i problem z głowy. Za opisanie UVA i UVB dziękuję, ale to naprawdę nie rozwiązuje dylematu dziewczyny stosującej latem kwasy.
                            • panda-panda Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 12.06.13, 21:30
                              > dermatologiczny guru

                              LOL

                              > Nie ma filltrów zapewniających stuprocentową protekcję, więc nie wystarczy tylko czymś się posmarować i problem z głowy

                              No trudno, po prostu się nie rozumiemy: tak można by się przerzucać wątkami w nieskończoność. Nie wiem, może mi ktoś powycinał fragmenty wpisu, muszę sprawdzić, ale z tego, co pamiętam, to położyłem totalny nacisk na delikatność i zachowanie umiaru (cel: brak podrażnień, stanów zapalnych i sprawna bariera) + fotoochronę.

                              > nie odradzasz

                              Racjonalnym byłoby odradzanie ludziom czegoś, dzięki czemu ich skóra jest pod kontrolą? (retoryczne, nie odpowiadaj)

                              Dziwne, że przypisuje mi się rzeczy, o których nie dość, że nie napisałem, to nawet nie pomyślałem.

                              > to naprawdę nie rozwiązuje dylematu dziewczyny stosującej latem kwasy

                              Nikt Ci nie da superprecyzyjnych wytycznych co do tego, jak pielęgnować skórę zimą, latem, pod kątem przebarwień czy innego problemu. Możesz z wielu źródeł czerpać pomysły, ale ostatecznie weryfikuje je Twoja skóra. I jeśli masz pewność, że kwasy nie są latem dla Ciebie, to ok, ja to rozumiem, ale nie dissuj samej idei, bo z tego, co obserwuję, masa ludzi nie wyobraża sobie rezygnacji z AHAs - po prostu modyfikują pewne nawyki (zmiana stężenia, zmiana kwasu, zmiana interwałów, stosowanie na kwas hialuronowy [idealne podłoże buforujące dla drażniących kwasów/retinoidów] etc. etc. - jest sporo możliwości). Wydawało mi się to oczywiste, mój błąd najwyraźniej.
                            • pinupgirl_dg Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 13.06.13, 09:35
                              Moim zdaniem trzeba tu rozgraniczyć dwie rzeczy. Zaryzykuję stwierdzenie, że większość ludzi, z którymi się spotykam na forach czy blogach, używa kwasów i retinoidów, bo nie podoba mu się te parę zaskórników na nosie, albo go wkurza pryszcz przed okresem, a on lubi mieć idealnie gładko, albo przeraża go wizja zmarszczek. W przypadku takiej osoby, która ciężki trądzik widziała tylko na zdjęciach, kwasy latem to niepotrzebne ryzyko. Ale są osoby, dla których konsekwencje przerwania leczenia są znacznie bardziej poważne. Jeśli są odpowiednio zdyscyplinowane, to nie muszą rezygnować z kwasów latem, przynajmniej tak wynika z tego wpisu.
                              Ten mit o fototoksyczności niektórych kwasów ma też inne konsekwencje, z drugiej strony osoby, które tych kwasów nie używają, mają złudne poczucie bezpieczeństwa.
                              • panda-panda Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 13.06.13, 14:01
                                > są osoby, dla których konsekwencje przerwania leczenia są znacznie bardziej poważne. Jeśli są odpowiednio zdyscyplinowane, to nie muszą rezygnować z kwasów latem, przynajmniej tak wynika z tego wpisu.

                                Więcej: są osoby z wieloletnią historią chorobową acne, u których każda kolejna zmiana zapalna redukuje się długo i z tendencją do zostawiania śladów (skóra po latach przejeść zapalnych nie jest już tą samą skórą - dochodzi do przebudowy kapilarnej, nasilenia tendencji prozapalnych [geny odpowiadające za syntezę cytokin zapalnych odsłaniają się], kumulacji zagęszczeń barwnikowych [u tych którzy mają takie tendencje - generalnie przedstawiciele rasy kaukaskiej mają bardzo małe skłonności do tworzenia przebarwień] i nagromadzenia uszkodzeń macierzy) nie powinni latem rezygnować z substancji, które utrzymują pewien stan równowagi. Oni wiedzą to doskonale, nikt im tego mówić nie musi. Jakim hipokrytą trzeba być, żeby powiedzieć: "Żadnego LHA, żadnego adapalenu, wróci do nich pan/pani jesienią" - a przez kilka miesięcy co? Cysty? Krosty? Rozwalenie osiągniętej równowagi?

                                To, co napisałaś, jest streszczeniem tego, co napisałem ja. Gdybym miał napisać abstrakt do wpisu, tak by wyglądał.

                                > ten mit o fototoksyczności niektórych kwasów ma też inne konsekwencje, z drugiej strony osoby, które tych kwasów nie używają, mają złudne poczucie bezpieczeństwa.

                                Zgadza się, ale na to nie mam wpływu. Nie mam wpływu na to, że są ludzie, którzy interpretują "Ulissesa" jako przewodnik po Dublinie. Mocno podkreśliłem, że kwasy/retinoidy ani trochę nie są super bezpieczne i trzeba je stosować ostrożnie i racjonalnie. Ale tak to już jest, że dążąc do obalania jednego mitu, tworzy się (nieświadomie) kolejny. Chyba przerzucę się na recenzje kulinarne i filmowe.

                                Anyway, dzięki za konstruktywną wymianę poglądów.
                                • pierwszalitera Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 13.06.13, 15:24
                                  panda-panda napisał:

                                  Jakim hipokrytą trzeb
                                  > a być, żeby powiedzieć: "Żadnego LHA, żadnego adapalenu, wróci do nich pan/pani
                                  > jesienią" - a przez kilka miesięcy co? Cysty? Krosty? Rozwalenie osiągniętej r
                                  > ównowagi?

                                  Tu chyba wrzucasz jakieś własne traumy i uprzedzenia, bo nie każdy stosujący kwasy i retinoidy to osoba z ciężkim acne, nie do kontrolowania w inny sposób. Kwasy i retinoidy (plus filtry przez cały rok) stały się częścią lifestylu i naprawdę zastanawiam się nieraz, jak radziły sobie kobiety wcześniej i dlaczego nie straszyły brzydką cerą w młodszym wieku oraz tragicznymi zmarchami zaraz po ukończeniu 35 roku życia.

                                  >Mocno podkreśliłem, że k
                                  > wasy/retinoidy ani trochę nie są super bezpieczne i trzeba je stosować ostrożni
                                  > e i racjonalnie.

                                  To bardzo pobożne życzenie nie mające nic wspólnego z rzeczywistością.
                                  Sam piszesz, że regularnie i dłługie stosowanie tych substancji może uszkadzać pewną strukturę, która decyduje o tym, jak nasza powłoka funkcjonuje w świecie zewnętrznym. Konsekwencją może być pogłębienie stanów zaplanych i jeszcze większe problemy ze skórą, żadna tam równowaga. Istnieją jeszcze inne problemy oprócz acne vulgaris, czy acne tarda. Acne lubi przechodzić w rosacea, a często mamy też szczególnie u dorosłych do czynienia z fałszywą (auto) diagnozą i tak naprawdę z innymi chorobami skóry. A nawet przy trądziku, do racjonalengo obchodzenia się z kwasami/retinoidami należy moim zdaniem zaprzestanie w stosowaniu ich latem, gdy (młodzi) ludzie jeżdą na wakacje, opalają się i zachowują się nieraz mało rozsądnie uważając, że jednorazowe maznięcie się filtrem 50 daje ochronę na cały dzień w słońcu. A ta nieliczna grupa, dla której terapia kwasami jest niezbędna na okrągło, przy zastosowaniu specjalnej ostrożności, to nie większość i nie musi być regułą dla osób z kilkoma pryszczami. Kwasy są wygodne, nałożyć i z głowy, kto by więc próbował zdrowszego trybu życia? U wielu osób cera poprawia się dramatycznie, gdy zaczynają na przykład regularnie uprawiać sport, poprawiając tym metabolizm skóry, pracę układu immunologicznego i obniżając dodatkowo poziom hormonów stresu. Pomiędzy cerą idealną jak z fotoszopu, a ciężkim trądzikiem istnieje bowiem jeszcze mnóstwo stanów pośrednich i nie ma co popadać w skrajności.
                                  Twój wpis na blogu jest przy tym może informacyjny, ale informacje podane są niezbyt jasno, w sposób nieco rozlazły, zachęcający do własnych, niekoniecznie prawidłowych interpretacji.


                                  >Nie mam wpływu na to, że są ludzie, którz
                                  > y interpretują "Ulissesa" jako przewodnik po Dublinie.

                                  Naprawdę nie ma tu potrzeby obnoszenia się arogancją.
                                  • panda-panda Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 13.06.13, 17:03
                                    > Tu chyba wrzucasz jakieś własne traumy i uprzedzenia

                                    Chyba nie. Zluzuj z interpretowaniem.

                                    > nie każdy stosujący kwasy i retinoidy to osoba z ciężkim acne

                                    Nie napisałem o ciężkim acne, tylko o trądziku z długą historią. Dostrzegasz różnicę? No i to tylko przykład.

                                    > zastanawiam się nieraz, jak radziły sobie kobiety wcześniej i dlaczego nie straszyły brzydką cerą w młodszym wieku oraz tragicznymi zmarchami zaraz po ukończeniu 35 roku życia

                                    Patrząc epidemiologicznie jeszcze nigdy cywilizacja zachodnia nie miała aż takich problemów ze skórą jak teraz. Z acne na czele. Radziły sobie nieźle, bo przy braku problemów (nadwrażliwość, tendencje wypryskowe/AZS, acne etc.) i unikaniu oczywistych czynników (zanieczyszczenia, dym tytoniowy, UV), utrzymywanie skóry w dobrym stanie przez długi czas nie jest filozofią.

                                    > żadna tam równowaga

                                    No chyba w Twoim scenariuszu. Ja pisałem o tym, co robić, żeby tę równowagę osiągnąć.

                                    > Twój wpis na blogu jest przy tym może informacyjny, ale informacje podane są niezbyt jasno, w sposób nieco rozlazły, zachęcający do własnych, niekoniecznie prawidłowych interpretacji.

                                    Z tego, co zauważyłem do tej pory, to informacje nie zostały przedstawione jasno jedynie dla Ciebie.

                                    Tworzysz jakąś własną epidemiologię dotyczącą stosowania kwasów/retinoidów (w której grupa, do której najmocniej się odniosłem, stanowi zdecydowaną mniejszość), piszesz jakieś rzeczy o poprawie metabolizmu skóry - kurde, ciężko odnosić się do takiego ujęcia.

                                    Czysta retoryka: ja piszę o jednej grupie ludzi, Ty piszesz o (młodych) ludziach na wakacjach, zaraz pojawi się ktoś, kto napisze o stosowaniu Zoracu na Saturnie. Tak to może trwać wiecznie. Według Ciebie mój wpis jest rozlazły, nic konkretnego z niego nie wynika, być może jest niebezpieczny, bo kto wie, czy nie zachęci kogoś (młodego na wakacjach) do beztroskiego stosowania 40% GA na plaży w Mielnie. Do tego teksty typu "dermatologiczny guru".

                                    EOT

                                    • pierwszalitera Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 13.06.13, 18:34
                                      panda-panda napisał:

                                      > Chyba nie. Zluzuj z interpretowaniem.

                                      Mnie twój styl wypowiedzi też nie odpowiada, tak bywa.


                                      > Nie napisałem o ciężkim acne, tylko o trądziku z długą historią. Dostrzegasz ró
                                      > żnicę? No i to tylko przykład.

                                      Faktycznie, olbrzymia różnica i o jakim wielkim znaczeniu w użytym przez mnie kontekście. ;-)


                                      > Patrząc epidemiologicznie jeszcze nigdy cywilizacja zachodnia nie miała aż taki
                                      > ch problemów ze skórą jak teraz. Z acne na czele. Radziły sobie nieźle, bo przy
                                      > braku problemów (nadwrażliwość, tendencje wypryskowe/AZS, acne etc.) i unikani
                                      > u oczywistych czynników (zanieczyszczenia, dym tytoniowy, UV), utrzymywanie skó
                                      > ry w dobrym stanie przez długi czas nie jest filozofią.

                                      Nie wiem, co masz na myśli pisząc o zanieczyszczeniach. Jeszcze nigdy od początków industrializacji powietrze w Europie nie było tak czyste jak teraz. Posiadamy też o wiele lepsze mechanizmy kontrolujące stan naszej wody i pożywienia. Być może więc, by utrzymywać skórę w dobrym stanie, trzeba skoncentrować się na czymś innym.


                                      > Z tego, co zauważyłem do tej pory, to informacje nie zostały przedstawione jasn
                                      > o jedynie dla Ciebie.

                                      Z tego co ja zauważyłam z lektury komentarzy na twoim blogu, to dosyć często stosowany przez ciebie chwyt - zarzucanie czytelnikom braku umiejętności czytania ze zrozumieniem, dziecinnej ignorancji i braku samodzielnego myślenia. Oczywiście wszystko w wysublimowanym, pseudointelektualnym i relatywizującym języku. Jeżeli dyskusja oznacza dla ciebie oznacza belferską komunikację (ty nauczyciel - ja głupi uczeń), to ja też dziekuję.
                                    • felisdomestica Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 14.06.13, 14:41
                                      panda-panda napisał:

                                      > Z tego, co zauważyłem do tej pory, to informacje nie zostały przedstawione jasn
                                      > o jedynie dla Ciebie.

                                      Nie do mnie te słowa, ale sie wtrącę. Nie obraź się, ale ten wpis na blogu jest stylistyczną katastrofą. Zdania wielokrotnie podrzędnie złożone, zdania wtrącone w nawiasach. Znalazłam nawet nawiasy w nawiasach! Pierwszy akapit jest jednym zdaniem, a można spokojnie go rozbić na trzy zdania, co znacznie zwiekszy jego przejrzystość. Poniżej przykład:

                                      "To jest truizm, ale trzeba to powtarzać: skuteczna walka z acne wymaga konkretnych narzędzi (na czele z hydroksykwasami i retinoidami, do tego dochodzą zabiegi z zakresu medycyny estetycznej), które oprócz tego, że pomagają kontrolować i regulować skórę trądzikową (skóra trądzikowa to skóra rozregulowana [np. poprzez przestrojenie receptorów na błonie komórek odpowiedzialnych za zjawiska trądzikowe, czyli sebocytów]), mają niestety potencjał do uwrażliwiania skóry na szereg różnych czynników, w tym promieniowanie UV, więc jeśli pacjent chce uzyskać pełny efekt wyregulowanej skóry bez przebarwień i kumulujących się fotouszkodzeń, musi skórę chronić przed UV".
                                      • panda-panda Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 14.06.13, 17:40
                                        Kiepski timing (RJP już zajęła się wpisem i wzięła pod mikroskop tkankę językową bloga), ale dzięki.
                                • pinupgirl_dg Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 13.06.13, 18:47
                                  > > ten mit o fototoksyczności niektórych kwasów ma też inne konsekwencje, z
                                  > > drugiej strony osoby, które tych kwasów nie używają, mają złudne poczucie
                                  > > bezpieczeństwa.
                                  >
                                  > Zgadza się, ale na to nie mam wpływu. Nie mam wpływu na to, że są ludzie, którz
                                  > y interpretują "Ulissesa" jako przewodnik po Dublinie. Mocno podkreśliłem, że k
                                  > wasy/retinoidy ani trochę nie są super bezpieczne i trzeba je stosować ostrożni
                                  > e i racjonalnie. Ale tak to już jest, że dążąc do obalania jednego mitu, tworzy
                                  > się (nieświadomie) kolejny.

                                  Moim zdaniem te mity mają to samo źródło, czyli dzielenie kwasów ze względu na ich właściwości fotouczulające/fototoksyczne i stosowanie do tego podziału ochrony (lub jej nie stosowanie w tym przypadku). Zamiast wziąć pod uwagę działanie kwasu na skórę, ludzie patrzą często głównie na te (faktyczne czy wyimaginowane) właściwości i na tej podstawie podejmują decyzje. Dlatego ten wpis tutaj podlinkowałam.
                                  • panda-panda Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 13.06.13, 19:37
                                    Wyprowadzenie jednego źródła jest oczywiste, tylko że ciężko te mity ("mit fotoksyczny" wykluczający stosowanie AHAs/retinoidów latem vs. "mit o bezpieczeństwie stosowania AHAs/Rs latem" owocujący potencjalnie bezrefleksyjnym stosowaniem ich o tej porze roku) stawiać obok siebie: pierwszy stał się wręcz archetypem (który rodzi sytuacje w stylu: dermatolog każący podpisać oświadczenie o świadomości "możliwości wystąpienia przebarwień i reakcji toksycznych" tuż przed wypisaniem recepty na Differin, drugi jest świeży (przyznam, że jeszcze nigdy nie spotkałem osoby, która zrobiłaby sobie krzywdę przy pomocy retinoidów czy hydroksykwasów stosowanych w domowych formulacjach), ale najważniejsze - oba mogą być szkodliwe.

                                    Ludzie podejmują różne decyzje. Nadinterpretacje się zdarzają, ale naprawdę ciężko jest mi sobie wyobrazić, że ktoś po przeczytaniu mojego wpisu (nawet jeśli jest mega rozwleczony, mało przejrzysty i pseudo etc.) pomyśli "ok, teraz spoko, skoro tretinoina wypadła super w badaniach pod kątem fototoksyczności, a kwas salicylowy wręcz redukuje (hurra) markery fotouszkodzeń w dłuższej perspektywie, to ja lecę do apteki i odstawię hardkorową regulację, żeby super wyglądać na Zanzibarze". Imho nie da się tego tak zrozumieć.

                                    Dzięki za poszerzenie spojrzenia.
              • izas55 Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 12.06.13, 10:22
                Czyżby zajrzał do nas autor bloga?
                • panda-panda Re: Na co dokładnie jest krem na przebarwienia 12.06.13, 15:28
                  A tak wpadłem. Btw, fajny wątek - przebarwienia/"dyskoloracje"/zaburzenia dyschromiczne - świeży temat.
Pełna wersja