bathilda
16.09.13, 22:38
Przyznawałam się już kilka razy, że do pielęgnacji i dbania o siebie mam podejście typowego mężczyzny - nie znam się, nie umiem, boję się. Co niestety nie oznacza, że nie potrzebuję :(. Trzydzieste urodziny obchodziłam już kilka razy i stopniowo znajduję w swej czuprynie coraz więcej siwych włosów. Nadal pojedyncze, ale już widoczne - naturalnie mam włosy ciemnobrązowe, w odcieniu czekolady, bez jakiś rudych czy innych odcieni.
Jak się gadów pozbyć? Od razu mówię, że koncepcja spędzania co miesiąc 3 godzin u fryzjera (i zostawianiu u niego 150 zł) jest w moim przypadku nie do zrealizowania. Zresztą chyba na razie nie jest jeszcze konieczna. Tylko jak się za to zabrać samej? Z licealnych czasów pamiętam, że na moich ciemnych włosach żadne szampony koloryzujące nie robiły efektu. Prawdziwej farby nie stosowałam nigdy. Wróć, raz zrobiłam u fryzjerki pasemka i do dziś żałuję.
Podpowiecie coś? Jaką farbę wybrać albo na co zwrócić uwagę wybierając? Jak się zabrać za samo farbowanie za pierwszym razem i potem. Jeśli to ma jakies znaczenie to zależałoby mi na jak najmniej toksycznej farbie ze względu na dziecko. I żeby było prosto. Słowem szukam porad jak dla faceta ;).