Tusz do rzęs, który mnie nie uczuli

13.10.13, 11:15
Przestałam malować rzęsy na co dzień, bo na powiekach pojawiały mi się suche placki. Dermatolożka orzekła, że przyczyną może być jeden ze składników tuszu - PPD czyli parafenylodwuamina. Mam w domu dwa tusze, na żadnym nie ma składu.
Chciałabym móc pomalować rzęsy raz na jakiś czas i nie musieć potem tydzień leczyć powiek. Da się...?
    • pierwszalitera Re: Tusz do rzęs, który mnie nie uczuli 13.10.13, 12:12
      Tu dostaniesz na pewno listę kosmetyków, którego kogoś tam nie uczuliły, ale i tak nie będziesz miała pewności, jak zadziała to u ciebie. Mnie kiedyś uczulał każdy tusz drogeryjny, a że nie było mnie stać na próby z wysokopółkowymi, szarpnęłam się na specjalny tusz do wrażliwych oczu z apteki. La Roche Posay z serii Respectissime. Cena nieco wyższa niż te drogeryjne, ale niższa niż te wysokopółkowe w perfumeriach. U mnie jakieś 10-13 euro. Używałm go bez problemów latami. Kiedyś tam spróbowałam innych, tych wyższopółkowych, nie uczulały mnie. Drogeryjnych do tej pory nie próbowałam, więc nie wiem, czy zmieniły coś w składach.

      Skład Respectissime:
      AQUA / WATER
      CERA ALBA / BEESWAX
      COPERNICIA CERIFERA CERA / CARNAUBA WAX
      ALCOHOL
      CANDELILLA CERA / CANDELILLA WAX
      GLYCERYL STEARATE
      ACACIA SENEGAL / ACACIA SENEGAL GUM
      GLYCERIN
      CETEARYL ALCOHOL
      BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER / SHEA BUTTER
      SODIUM STEAROYL GLUTAMATE
      SODIUM DEHYDROACETATE
      SODIUM HYDROXIDE
      STEARYL ALCOHOL
      STEARIC ACID
      ARGANIA SPINOSA OIL / ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL
      XANTHAN GUM
      PENTYLENE GLYCOL
      DISODIUM STEAROYL GLUTAMATE
      CETYL ALCOHOL
      CETEARYL GLUCOSIDE
      ALUMINUM HYDROXIDE
      +/- MAY CONTAIN
      CI 77491
      CI 77499 / IRON OXIDES

      • jul-kaa Re: Tusz do rzęs, który mnie nie uczuli 13.10.13, 12:38
        Poczytałam - drogi (dla mnie za drogi) i opinie o nim na wizażu dość kiepskie.
        • pierwszalitera Re: Tusz do rzęs, który mnie nie uczuli 13.10.13, 13:02
          jul-kaa napisała:

          > Poczytałam - drogi (dla mnie za drogi) i opinie o nim na wizażu dość kiepskie.

          A czego dotyczą te opinie, bo nie czytałam? Fakt, to nie jest tusz ultra-mega-extremalnyblack-superwydłużenie, jego zadaniem jest.... nieuczulanie. ;-) Jestem pewna, że znajdziesz dobry i nieuczulający wśród tanich tuszy, tylko próby też będą cię kosztować. Nie wiesz też, czy lekarka ma ze swoich przypuszczeniem rację, może być, że jesteś wrażliwa na barwniki, więc nawet jak znajdziesz tusz bez tego wspomnianego składnika, to nie musi się on u ciebie sprawdzić. Z tuszami specjalnie dla wrażliwych oczu masz większą szansę na sukces. Możliwe, że jakaś polska marka też takie produkuje. U mnie jest na przykład jeszcze ekologiczna Alverde, tanie jak barszcz, tusz nie kosztuje chyba nawet 2 euro. Fakt, nie uczulał mnie, ale za to się tragicznie rozmazywał, więc były to wyrzucone 2 euro. Z drugiej strony, czy ten tusz, który masz w domu nie jest przypadkiem już trochę stary? Osoby z wrażliwymi oczami powinny zmieniać tusz podobno co trzy miesiące (dla mnie lekka przesada, więc robię to co sześć), to jest bowiem dobry inkubator dla bakterii, więc może przyczyna leży gdzieindziej?
          • jul-kaa Re: Tusz do rzęs, który mnie nie uczuli 13.10.13, 13:14
            Opinie dotyczą trwałości, rozmazywania się, osypywania, konsystencji, zostawiania kuleczek na końcach itp. Mnie nie zależy na superhiper podkręceniu, wydłużeniu czy pogrubieniu, nie chciałabym tylko mieć w połowie dnia czarnych półkoli pod oczami.

            Używam tuszu rzadko, wymienianie go co kilka miesięcy kończy się tym, że wyrzucam tusz po kilku(nastu) użyciach. Reaguję podrażnieniem także na nowe tusze, więc to nie jest kwestia wieku używanego kosmetyku.
            • pierwszalitera Re: Tusz do rzęs, który mnie nie uczuli 13.10.13, 15:03
              jul-kaa napisała:

              > Opinie dotyczą trwałości, rozmazywania się, osypywania, konsystencji, zostawian
              > ia kuleczek na końcach itp.

              Ja nie kierowałabym się opiniami na wisażu, bez wiedzy o tym, jakimi priorytetami kierują się testujące. Tym bardziej, gdy nie są targetem, czyli osobami uczulonymi na pewne składniki. Mnie osobiście nigdy żaden tusz nie robił kuleczek, pewnie kwestia techniki nakładania, za to wiele mnie uczulało. Jak już też napisałam, ten tusz jest przeznaczny specjalnie dla wrażliwych oczu, więc z zasady się nie osypuje. Nie posiada bowiem żadnych drobinek wydłużających i ma raczej rzadką konsystencję. Jedynym mankiem była trwałość i raczej delikatny wizualny efekt, ale to chyba normalne, że takie specjalne tusze nie zachowują się jak te nastawione na pogrubianie i wydłużanie. Rozumiem jednak, że dedydując się drogi tusz wolimy być pewne naszej decyzji. Przy okazji przypomniało mi się, że pisząc "uczulał mnie każdy tusz drogeryjny" miałam na myśli maskarę. Zanim ta nowoczesna forma tuszu pojawiała się w latach 80-tych na rynku, używałam z powodzeniem tuszu w tubce marki Celia, taki nakładany osobną szczoteczką. Był znakomity i mnie nie uczulał, tylko od końca lat 80-tych nie miałam do niego już dostępu. Ktoś jednak pisał na forum, że ciągle istnieje, więc może warto wypróbować.
              Tu jeszcze jedna nowa opinia na temat Celii i skład:
              Aqua, Stearic Acid, Beeswax, Glyceryl Stearate, Paraffin, Propylene Glycol, Riccinus Communis, Seed Oil, Cetyl Alcohol, Triethanolamine, Cera Carnauba, Shellac, Ethylparaben, Pripylparaben, Imidazolidinyl Urea Parfum, Amyl Cinnamal, Benzyl Benzoate, Citronellol, Coumarin, Geraniol, Methyl 2-Octynoate, Alpha-Isomethyl lonone, cl 77499.
    • tfu.tfu Re: Tusz do rzęs, który mnie nie uczuli 13.10.13, 16:13
      ja mam miyo bardzo mi dobrze służy już od roku. opinie na wizażu różne, na początku faktycznie sprawia wrażenie wodnistego, ale nic mi się nie odbijało ani nie rozmazywało póki się nie załzawiłam na wietrze lub nie potarłam oka dłonią. cena bardzo w porządku, mnie nie uczulił. lubiłam jeszcze maybelline "lash stiletto" czy jakoś tak, też był w konsystencji wodnisty na początku i też nie uczulał. za to szczoteczka mi nie pasowała, wolę takie włochate, więc bez żalu porzuciłam na rzecz miyo.
      • izas55 Re: Tusz do rzęs, który mnie nie uczuli 13.10.13, 19:50
        Pierre Rene i Miyo (marka firmy Pierre Rene) to rzeczywiście może być dobry trop. ja w tej chwili używam Silicone Volume i jestem bardzo zadowolona, sam tusz wygląda dość nauralnie.
    • izas55 Re: Tusz do rzęs, który mnie nie uczuli 13.10.13, 19:46
      A masz uczulenie na ciemne ubrania? Bo PPD też zwykle jest w barwnikach do tkanin, więc jeżeli nie masz alergii na barwniki to w przypadku tuszy do rzęs to nie musi być koniecznie PPD.
      Próbowałam znalżć jakieś marki, ale rzezczywiście strasznie ciężko doszperać się składów. Bez PPD znalazłam
      1) MaxFactor 2000 calories (skład TU), który jest bardzo dobry, a w promocji daje się go często kupić za około 20zł.
      2) Oriflame wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=20521&next=1
      3) U mnie (a też wiele tuszów podrażnia mi oczy) znakomicie sprawdzały się tusze Wibo np ten, kosztują około 7-8zł w Rossmannach, ale nie mogę nigdzie znaleźć składu.
      4) Krótki skład bez potencjalnch uczulaczy ma Essence, kosztuje około 10zł
      5) Absolutny nr1 w stanach czyli Great Lash, ja go osobiście nie za bardzo lubię, ale za to nigdy mnie nie uczulił. 10-12zł
    • teresa104 Na pewno Cię nie uczuli 14.10.13, 06:30
      brak tuszu. I to bym radziła - zrezygnować z tuszu na długo, potem ewentualnie zrobić nową przymiarkę do nowego tuszu. Na pewno nie eksperymentuj, kiedy masz zmiany na powiekach.
      Jeśli chcesz podkreślić oko, możesz nałożyć sprawdzony ciemny cień przy linii rzęs, rzęsy pociągnąć natłuszczonym palcem albo pomadką bezbarwną. A jeśli masz jasne rzęsy, to po wyleczeniu powiek możesz zrobić hennę, taką najprostszą, w szklanej małej fiolce z ulotką przyczepioną recepturką, oczywiście po uczciwej próbie uczuleniowej (dzień czekania to mało, potrzebne są przynajmniej dwie doby) i unikając smarowania powiek - hennę dajesz tylko na rzęsy, lepiej nie domalować.

      Mnie uczulają chyba wszystkie tusze, bardzo moją piękność podkreślają powieki Gołoty po walce i biała ropa. Nie szkodzi mi z testowanych tylko Astor Volume Diva, ten złoty. Ale jest rzadki, żadne tam volume, a już na pewno nie diva.
      • teresa104 Jeszcze coś 14.10.13, 07:34
        Kiedy moja matka miała rzut na powieki swojego "wyprysku pomenopauzalnego", jak zostało to zdiagnozowane, to okazało się, że alergen był nie w tuszu, bo mama nie stosuje makijażu poza pomadką, a w lakierze do paznokci. Skóra przy oczach choruje, bo jest cienka, często sucha nawet u tłustocerowych, jest mało odporna. Dlatego może zasadne by było rozważenie, co nowego wprowadziłaś do pielęgnacji i otoczenia, sam tusz może nie być winny.
      • jul-kaa Re: Na pewno Cię nie uczuli 14.10.13, 10:21
        Tusz jest winny. Nie maluję podrażnionych ocząt, resztki rozumu zachowałam ;) Maluję rzadko, od święta, oczy wtedy zdrowe. Pomaluję - chore.
        Nie mam ropy ani Gołoty, mam suche łuszczące się placuchy.
        Cienie są najgorsze, gorsze niż tusz.
        Zostaje mi gołe oko do końca świata. Albo wypróbowanie wygrzebanych przez Izę tuszów.
        • fanaberia.fanaberia Nie znam się, więc się wypowiem 14.10.13, 11:36
          jul-kaa napisała:

          > Tusz jest winny. Nie maluję podrażnionych ocząt, resztki rozumu zachowałam ;) M
          > aluję rzadko, od święta, oczy wtedy zdrowe. Pomaluję - chore.
          > Nie mam ropy ani Gołoty, mam suche łuszczące się placuchy.

          Szczęśliwie los oszczędził mi skłonności do uczuleń, więc doświadczenia własne mam minimalne, ale przychodzi mi do głowy, że skoro podrażnienie bierze się z kontaktu, to może dałoby się drażnioną powierzchnię odizolować, osłonić - jakąś silikonową powłoką np. (baza pod makijaż)? Nie wiem, na ile to realne w przypadku powiek, z płaskim kawałkiem skóry chyba mogłoby się udać.

          > Cienie są najgorsze, gorsze niż tusz.
          > Zostaje mi gołe oko do końca świata. Albo wypróbowanie wygrzebanych przez Izę t
          > uszów.

          Albo makijaż permanentny. Mnie się co prawda robi słabo na myśl o technice wykonania, ale znane mi jednostki tak omakijażowane chwalą sobie efekt i powtarzają zabiegi. No i wspomniana wyżej henna na rzęsy, o ile nie uczuli.
          • teresa104 Lecz pomimo pięknego rysunku przy pocałunku 14.10.13, 12:04
            Znam co prawda tylko jedną dziewczynę z makijażem permanentnym i efekt zupełnie mi się nie podoba, z daleka i z bliska. Ale mówię o brwiach, kreska przy rzęsach akurat wygląda całkiem dobrze. Może problem w tym, że dziewczyna w ogóle jest dość sztuczna, wszystko ma niby ładne, ale aż do przesady. Zresztą zawsze była bardzo atrakcyjną dziewczyną. No i przedobrzyła. Lecz do makijażu - niedobrze by było, gdyby okazało się, że Jul-kaa ma uczulenie na składnik tuszu, który ma już w skórze. Robi się jakąś kropkę próbną?
            • fanaberia.fanaberia Re: Lecz pomimo pięknego rysunku przy pocałunku 14.10.13, 20:03
              teresa104 napisała:

              > Lecz do makijażu - niedobrze
              > by było, gdyby okazało się, że Jul-kaa ma uczulenie na składnik tuszu, który m
              > a już w skórze. Robi się jakąś kropkę próbną?

              Jedna ze wspomnianych znajomych zdecydowała się na makijaż permanentny właśnie z powodu skłonności do podrażnień/uczuleń. Nie znam szczegółów, ale zgaduję, że są jakieś procedury ostrożności. Gugiel zdaje się potwierdzać mój zgad.
              Kreski były bardzo delikatne, wyglądały fajnie i naturalnie, a pani, z racji dość zaawansowanego wieku, chwaliła sobie również brak zachodu z manewrowaniem kredkami koło oczu, kiedy precyzja i wzrok już nie te.

              Inna znana mi jednostka, młodsza od pierwszej o blisko pół wieku, otatuowała się z próżności i faktycznie efekt był sztucznawy. Ale czy bardziej zawinił makijaż, czy botoks - nie zgadnę ;)
          • pierwszalitera Re: Nie znam się, więc się wypowiem 14.10.13, 12:28
            fanaberia.fanaberia napisała:

            No i wspomniana wyżej henna na rzęsy, o ile nie uczuli.

            Henna do brwi i rzęs, tylko z nazwy ma coś wspólnego z naturalną henną. Prawie wszystkie farby do rzęs to sztuczne farby. Możliwie, że istnieją gdzieś naturalne, ale takich nawet po intensywnych poszukiwaniach nie znalazłam. Większość zawiera substancję pod nazwą 2,5-diaminotoluene sulphate. Nie jestem chemiczką, ale zdaje się, że chodzi tu o aminobarwniki o dużym potencjale alergizującym. Nie wiem, czy parafenylodwuamina to coś całkiem innego, czy wspólna podobnie działająca rodzina. Ja jestem uczulona właśnie na ciemne barwniki, dlatego uczulają mnie nie tylko tusze, ale nawet niektóre kolorowe (niebieskie) płyny do mycia naczyń, henny do rzęs zrobić bym się nie odważyła. Ponieważ nie jestem tutaj wyjątkim i problem jest znany od wielu lat, wiele firm kosmetycznych wycofało te barwniki ze składów, już dawno nie spotkałam się u mnie z reakcją. Nawet taniutkie szafirowe cienie marki Essence i zielone P2 mi nie zaszkodziły. Ale podobno w niektórych tanich kosmetykach ciągle można je znaleźć i najgorsze są produkowane w Chinach kosmetyki dla dziewczynek, spotykane w praktycznych zestawach-kuferkach szminki i cienie dla małych księżniczek. Mnie nie szkodzą też wszelkie Diory i podobne drogie tusze, ale paradoksalnie swędzenie i czerowne oczy wywołują cienie ekologicznej marki Sante. Gdyby farbowanie rzęs tą niby henną dłużej się trzymało, bo raz można reakcję alergiczną zaryzykować, ale farbowanie trzeba dosyć często powtarzać, u niektórych blaknie już po dwóch tygodniach, więc już chyba lepiej tusz od wielkiego dzwonu.
            • fanaberia.fanaberia Re: Nie znam się, więc się wypowiem 14.10.13, 20:14
              pierwszalitera napisała:

              > fanaberia.fanaberia napisała:
              >
              > No i wspomniana wyżej henna na rzęsy, o ile nie uczuli.
              >
              > Henna do brwi i rzęs, tylko z nazwy ma coś wspólnego z naturalną henną. Prawie
              > wszystkie farby do rzęs to sztuczne farby. Możliwie, że istnieją gdzieś natural
              > ne, ale takich nawet po intensywnych poszukiwaniach nie znalazłam.

              Ale ani ja, ani Teresa nie twierdziłyśmy, że to ma być naturalna henna. Naturalna zresztą farbowałaby na rudo. Naturalność nie gwarantuje braku potencjału uczulającego, a sztuczność nie musi koniecznie podrażniać. Szczególnie że w przypadku rzęs farbka chyba w ogóle nie dotyka skóry. (Mogę się mylić, ale tak mi się wydaje z obserwacji w gabinecie kosmetycznym. Sama mam ciemne rzęsy, które nie wymagają farbowania.)
              • pierwszalitera Re: Nie znam się, więc się wypowiem 15.10.13, 22:54
                fanaberia.fanaberia napisała:

                > Ale ani ja, ani Teresa nie twierdziłyśmy, że to ma być naturalna henna. Natural
                > na zresztą farbowałaby na rudo.

                Istnieją jednak farby całkowicie roślinne na bazie henny mieszanej z indygo i czymś tam jeszcze. Farbują na czarno. Znam takie i chciałam nawet ryzykować na rzęsach, producent jednak odradzał. Nie wiem dlaczego, ale pewnie istnieje jakiś powód. Na farby roślinne kupowane ze sprawdonych źródeł (znaczy nie zanieszyszczonych metalmi ciężkimi i innymi syfami) nie reaguję alergicznie.

                Szczególnie że w przypa
                > dku rzęs farbka chyba w ogóle nie dotyka skóry. (Mogę się mylić, ale tak mi się
                > wydaje z obserwacji w gabinecie kosmetycznym. Sama mam ciemne rzęsy, które nie
                > wymagają farbowania.)

                Nie ma szans, farba w przypadku uczulenia na składniki zawsze w takim przypadku wywoła rekację. Nie ma czegoś takiego, jak nie dotyka skóry, bo jest tylko na rzęsach. To tak jakbyś napisała, że farba na włosach też jest nieszkodliwa dla alergików, bo nie farbujemy przecież skóry głowy.
                • fanaberia.fanaberia Re: Nie znam się, więc się wypowiem 15.10.13, 23:41
                  pierwszalitera napisała:

                  > Nie ma szans, farba w przypadku uczulenia na składniki zawsze w takim przypadku
                  > wywoła rekację. Nie ma czegoś takiego, jak nie dotyka skóry, bo jest tylko na
                  > rzęsach. To tak jakbyś napisała, że farba na włosach też jest nieszkodliwa dla
                  > alergików, bo nie farbujemy przecież skóry głowy.

                  Nie mam doświadczenia z alergiami, prawdopodobnie z reakcją jest tak jak mówisz, ale z punktu widzenia techniki to jednak nie jest to samo - przy farbowaniu włosów smaruje się farbą również skórę głowy, przy farbowaniu rzęs (wydaje mi się, że) farba nie ma kontaktu z powieką.
                  • pierwszalitera Re: Nie znam się, więc się wypowiem 15.10.13, 23:57
                    fanaberia.fanaberia napisała:

                    > Nie mam doświadczenia z alergiami, prawdopodobnie z reakcją jest tak jak mówisz
                    > , ale z punktu widzenia techniki to jednak nie jest to samo - przy farbowaniu w
                    > łosów smaruje się farbą również skórę głowy, przy farbowaniu rzęs (wydaje mi si
                    > ę, że) farba nie ma kontaktu z powieką.

                    Ma kontakt z powieką. Przecież tuszem do rzęs też malujemy tylko rzęsy, a reakcja alergiczna jest. Podobnie jest z farbą na rzęsach, rzęsa jak każdy włos chłonie wszelkie płyny (farbę) i transportuje je do punktu, z którego wyrasta. Tam rzęsy mają kontakt ze śluzówką. A jak wiadomo, akurat ta śluzówka jest bardzo wrażliwa, dużo wrażliwsza od skóry głowy. W przeszłości (przed protestami ekologów) nawet testy kosmetyków przeprowadzano na oczach królików, te testy pozwalały na wyłapywanie nawet niewielkiego drażniącego potencjału.
          • pierwszalitera Re: Nie znam się, więc się wypowiem 14.10.13, 12:39
            fanaberia.fanaberia napisała:

            > Albo makijaż permanentny.

            Makijaż permanentny to nic innego jak tatuaż, czyli potencjalnie drażniące barwniki pod skórą. Akurat alergikom mocno się coś takiego odradza. Poza tym, takim makijażem możesz zrobić kreski, ale nie przyciemnisz rzęs. No i ja bym nie robiła, z wiekiem zmienia się linia oka i ust, takie opadające, nierówno blędnące z czasem krechy na pewno nie dodają urody. No i może zmienić nam się estetyczna potrzeba. W młodszym wieku nosiłam chętnie czarny kolor. Przydymione, mocno podkreślone oko bardzo do tego pasowało. Teraz noszę często jasne beże, srebrne szarości i do tego lepiej wygląda naturalne oko, czasem nawet zupełnie bez tuszu. Makijaż permamentny by przeszkadzał. Naturalnie wiele zależy też od typu urody, brunetki ryzykują tu mniej od jasnych blondynek.
            • fanaberia.fanaberia Re: Nie znam się, więc się wypowiem 14.10.13, 20:39
              pierwszalitera napisała:

              > fanaberia.fanaberia napisała:
              >
              > > Albo makijaż permanentny.
              >
              > Makijaż permanentny to nic innego jak tatuaż,

              Owszem, to pokrewne zabiegi, dlatego wspomniałam o nieprzyjemnej technice.


              czyli potencjalnie drażniące barw
              > niki pod skórą. Akurat alergikom mocno się coś takiego odradza.

              Chyba jednak nie zawsze, skoro opisana przeze mnie ciut wyżej pani miała zrobiony makijaż permanentny właśnie dlatego, że była uczulona na wiele kosmetyków do malowania oczu.


              Poza tym, takim
              > makijażem możesz zrobić kreski, ale nie przyciemnisz rzęs.

              Tak, dlatego wspomniałam o hennie na rzęsy.


              No i ja bym nie rob
              > iła, z wiekiem zmienia się linia oka i ust, takie opadające, nierówno blędnące
              > z czasem krechy na pewno nie dodają urody.

              Makijaż permanentny, wbrew nazwie, nie jest na zawsze. Jeśli mnie pamięć nie myli, pani, o której piszę, powtarzała zabieg co rok.


              No i może zmienić nam się estetyczna
              > potrzeba. W młodszym wieku nosiłam chętnie czarny kolor. Przydymione, mocno p
              > odkreślone oko bardzo do tego pasowało. Teraz noszę często jasne beże, srebrne
              > szarości i do tego lepiej wygląda naturalne oko, czasem nawet zupełnie bez tusz
              > u.

              No to faktycznie dobrze, że sobie tego oka nie wytatuowałaś ;)
              • pierwszalitera Re: Nie znam się, więc się wypowiem 15.10.13, 23:04
                fanaberia.fanaberia napisała:

                > Chyba jednak nie zawsze, skoro opisana przeze mnie ciut wyżej pani miała zrobio
                > ny makijaż permanentny właśnie dlatego, że była uczulona na wiele kosmetyków do
                > malowania oczu.

                No to miała sporo szczęścia, bo tusz czy cień można zmyć, rekacja na makijaż permamentny może obrzydzić nam życie na dłużej. Sensowne gabinety kosmetyczne proponujące taki zabieg robią jednak zwykle próbę alergiczną na barwniki, bo takie alergie zdarzają się bardzo często.


                > Makijaż permanentny, wbrew nazwie, nie jest na zawsze. Jeśli mnie pamięć nie my
                > li, pani, o której piszę, powtarzała zabieg co rok.

                Tak, bo się zmywa i to nierównomiernie. Niekiedy skóra wyglądająca na brudną zostaje na dłużej. Przy odrobinie pecha wygląda się wtedy tak
                • fanaberia.fanaberia Re: Nie znam się, więc się wypowiem 15.10.13, 23:49
                  pierwszalitera napisała:

                  > No to miała sporo szczęścia, bo tusz czy cień można zmyć, rekacja na makijaż pe
                  > rmamentny może obrzydzić nam życie na dłużej. Sensowne gabinety kosmetyczne pro
                  > ponujące taki zabieg robią jednak zwykle próbę alergiczną na barwniki, bo takie
                  > alergie zdarzają się bardzo często.

                  Dlaczego miałybyśmy zakładać, że miała szczęście, a nie pomyślny wynik próby uczuleniowej? :)


                  > Tak, bo się zmywa i to nierównomiernie. Niekiedy skóra wyglądająca na brudną z
                  > ostaje na dłużej. Przy odrobinie pecha wygląda się wtedy tak

                  Wiesz, ja piszę o pani, która na makijaż permanentny zdecydowała się sporo po 60. Zakładam, że miała dobrze przemyślane za i przeciw. Była świadoma m.in. konieczności odświeżania koloru. A i widmo utraty młodzieńczych konturów już jej raczej aż tak nie przerażało.
        • kis-moho Re: Na pewno Cię nie uczuli 15.10.13, 11:16
          A czegos innego w te dni odswietne nie uzywasz? Teresa ma racje, oczy czesto reaguja jako pierwsze na alergeny, niekoniecznie z bliskiej okolicy. U mnie tez pierwsze sa powieki i przedramiona, alergenu do tej pory nie bylam w stanie zidentyfikowac. Oczu zwykle i tak nie maluje.
          Jako eksperymentator zanim zaczelabym poszukiwania pomalowalabym sobie jedno oko, zeby sie upewnic czy to na pewno tusz. A jezeli cienie Cie tez uczulaja, to moze da sie ze skladow wydobyc jakis wspolny mianownik? I potem szukac ewentualnych nieuczulajacych? Widze problemy z tym szukaniem, bo ani cieni, a ni tuszu chyba nie znajdziesz w formie probek, a rady "mnie nie uczula XY" sa niewiele warte, bo kazdy moze reagowac na cos innego...
Pełna wersja