Cuda na włosy

14.10.13, 16:26
Istnieją? ;)

Czy są jakieś sprawdzone kosmetyki na zagęszczenie czy porost nowych włosów? ;)

W całym swoim życiu spotkałam słownie jedną osobę, która miała mniej włosów ode mnie (nie liczę osób chorych czy po przejściach, bo to co innego) i od zawsze nie lubię swoich włosów.
Nie próbowałam wiele metod, bo wszelkie wcierki, godzinne kompresy, spanie z czymś na głowie u mnie nie wchodzi w grę, bo nie lubię się aż tak poświęcać. Co może jednak świadczyć o tym, że wcale tych swoich włosów nie mam aż tak dość.

Ostatnio testowałam odżywkę Revita Hair z serii Revitalash (wszystkim osobom, które znam i które stosowały tę odżywkę na rzęsy, rzęsy urosły, mnie włosy ani trochę nie zgęstniały), ale nie działa.

Czy ktoś może coś polecić?

Każda fryzjerka gada co innego, ale każda załamuje ręce ;) Natomiast fakt faktem, że po odpowiednim ścięciu włosy układają się w porządku, niemniej jednak jest ich mało i są rzadkie.

Więc może są jakieś super hiper ekstra produkty? ;)
    • pierwszalitera Re: Cuda na włosy 14.10.13, 16:43
      yaga7 napisała:

      > Istnieją? ;)

      Nie. Gęstość włosów uwarunkowna jest genetycznie i jeżeli całe życie takie miałaś, to innych mieć nie będziesz. Nagłe przerzedzenie włosów to inna sprawa. To może być zła dieta (odchudzanie), hormony, choroby itp i wtedy trzeba usunąć przyczynę, samym wcieraniem cudownych eliksirów w łepetynę (ziołowych na przykład ha, ha, ha!) nic nie zadziałasz. Daruj sobie i za zaoszczędzone pieniądze wybierz się na urlop. ;) I nie wierz, jeżeli ktoś napisze, że u niego jakiś wynalazek pomógł. To jest albo szczęśliwy traf okoliczności (ludzie przestali się odchudzać na przykład i włosy od samości zaczęły rosnąć), albo faszywa percepcja. Jak się coś chce zobaczyć w lustrze, to się zobaczy.
      • yaga7 Re: Cuda na włosy 14.10.13, 16:51
        No tak myślałam ;)

        Nie, w ostatnim czasie nic się nie pogorszyło, podejrzewam, że gdyby nagle zaczęły wypadać w większych ilościach, byłabym w połowie łysa, nie dałoby się tego nie zauważyć ;)
    • teresa104 Re: Cuda na włosy 14.10.13, 16:46
      Ja stosuję od czasu do czasu żel hamujący wypadanie Dermena. I jeśli mam zapał wcierać go przynajmniej dwa razy w tygodniu i wytrzymam dwie tuby, to widzę zawsze dużo nowych włosów, wręcz całe kępy sterczące. Bardzo efektowna sprawa;) Żel zasycha, można iść spać bez szmat na głowie, tylko ze sztywnymi włosami u nasady.
      Jedyna rzecz testowana, która dała widoczne skutki. Ale nie testowałam zbyt wielu sposobów, łyknę czasem Silicę, natrę czasem łeb rycynusem, bo włosy są po nim bardzo fajne i skóra to lubi, czasem naftą, bo włosy są po niej proste jak druty, i tyle.
      • yaga7 Re: Cuda na włosy 14.10.13, 16:52
        Poczytam sobie o tym żelu z ciekawości.

        Aha, takie kępy nowych włosów to ja co jakiś czas mam - pamiętam zadziwione okrzyki fryzjerek, ooo, pani ma takie marne włosy, ale tu coś pani rośnie ;) Tylko że to jakoś nigdy nie dorasta do odpowiedniej długości, hehe.
        • miss-alchemist Re: Cuda na włosy 14.10.13, 17:03
          > Aha, takie kępy nowych włosów to ja co jakiś czas mam - pamiętam zadziwione okr
          > zyki fryzjerek, ooo, pani ma takie marne włosy, ale tu coś pani rośnie ;)

          Super miłe fryzjerki, nie ma co :P

          Ja bym się bardziej skupiła nie na tym, żeby włosy zagęścić, tylko na tym, żeby zminimalizować wypadanie. Efekt ten sam ;) Co prawda, tak jak napisała pierwszalitera, genetyki się nie przeskoczy, ale często same sobie szkodzimy. I gdybyśmy przestały sobie szkodzić, to włosów miałybyśmy więcej ;)

          Dieta i takie tam to sprawy oczywiste, natomiast ja u siebie zwróciłam szczególną uwagę na czesanie. Odkąd poświęcam czesaniu więcej czasu, mam więcej włosów, bo ich nie wyrywam ;D Niby nic, ale dopóki poranne czesanie włosów nie stało się spokojnym, długotrwałym rytuałem, to na szczotce/grzebieniu zostawało ich bardzo dużo. Ważne jest też bardzo delikatne mycie włosów. Dużo kłaków też traciłam, śpiąc w rozpuszczonych włosach (głównie wyrywał mi je mój facet, mam nadzieję, że nie celowo :P). Teraz na noc splatam luźny warkocz, związuję miękką frotką. Odkąd wprowadziłam do codziennej pielęgnacji te zasady, włosy mam wyraźnie gęstsze.

          Gotowe wcierki takie jak Jantar i Radical są bardzo fajne, masaż głowy jeszcze nikomu nie zaszkodził, a wcieranie takiego gotowca trwa dosłownie chwilkę ;) Być może faktycznie przyspieszają porost. Natomiast nie wiem, jaki masz typ włosa, przy moich prostych, przetłuszczających się na wcierkę mogę sobie pozwolić jedynie wieczorem, jeśli myję włosy rano. Wcierki po myciu skutkują strąkami, wcierki tuż przed myciem nie mają sensu.
          • yaga7 Re: Cuda na włosy 14.10.13, 20:10
            Śpię w spiętych, czeszę się delikatnie - ale włosy mi się nie plączą, nie ma ich na tyle, żeby się plątały, spokojnie ręką mogę rozczesać w prawie każdej sytuacji ;)

            Też musiałabym tak wcierać - w sensie na wieczór, żeby rano umyć, ewentualnie gdybym nigdzie nie wyłaziła z domu, rano wcierać, wieczorem umyć.
            • miss-alchemist Re: Cuda na włosy 14.10.13, 20:16
              > Śpię w spiętych, czeszę się delikatnie - ale włosy mi się nie plączą, nie ma ic
              > h na tyle, żeby się plątały, spokojnie ręką mogę rozczesać w prawie każdej sytu
              > acji ;)

              Szczęśliwa Ty! :) Moje włosy robią wszystko, żeby się splątać - jest ich sporo, ale są bardzo delikatne i cienkie (jak to u naturalnej blondynki), więc nie ma problemu, by się zawiązały w supełek. Może to kolejny banał, ale pamiętaj też, żeby włosów nie spinać i nie związywać mocno, bo wtedy też wypadają.

              > Też musiałabym tak wcierać - w sensie na wieczór, żeby rano umyć, ewentualnie g
              > dybym nigdzie nie wyłaziła z domu, rano wcierać, wieczorem umyć.

              Dla mnie to o tyle nie jest problem, że i tak myję włosy rano, żeby ładnie wyglądały. Samo wcieranie to jest 5 minut, można to zrobić oglądając serial :) Dla mnie najłatwiejszą metodą jest nalanie odrobiny płynu do wcierek na spodeczek, maczanie palców i masowanie głowy. Przyjemne i odprężające, dlatego też warto spróbować, bo zaszkodzić nie zaszkodzi, a może pomóc. Jantar kosztuje jakieś śmieszne pieniądze, Radical w kapsułkach nieco więcej ;)
              • yaga7 Re: Cuda na włosy 14.10.13, 21:03
                Jak oglądam seriale, zwykle coś jem, ale może faktycznie dodam do tego wcieranie, to niegłupi pomysł.

                Z Radicala miałam jakiś spray, albo i dwa, ale efekty mizerne. A te kapsułki coś warte? Te kapsułki to do wcierania tak?
                • miss-alchemist Re: Cuda na włosy 15.10.13, 09:40
                  > Z Radicala miałam jakiś spray, albo i dwa, ale efekty mizerne. A te kapsułki co
                  > ś warte? Te kapsułki to do wcierania tak?

                  Kapsułki bardzo chwalone na Wizażu, podobno faktycznie przyspieszają porost włosów, ale na ile to prawda, to nie wiem, bo jakoś się nie zmotywowałam. To jest taka hiper-wcierka, bardzo bogaty skład, pełen wyciągów, popakowany na porcje (po 30 kapsułek chyba, to miesięczna kuracja). Osobiście plecam Jantar, bo to również tak hiper-wcierka, tylko jest tańszy (bo nie w kapsułkach). Z Farmony (bo to wszystko jedna firma), bogaty skład ma jeszcze Saponics. Minusem Jantara i Saponicsa jest wyjątkowo upierdliwa butelka (jak od Amolu), ja zawsze ten "nakraplacz" zdejmuję i po prostu bezpośrednio z butelki leję na spodeczek.
                  • izas55 Re: Cuda na włosy 15.10.13, 09:52
                    Ja z tych szklanych butelek przelewałam do butelki z atomizerem i psikałam na skórę
                    • sea.sea Re: Cuda na włosy 21.10.13, 08:35
                      Ja nabierałam do najmniejszej strzykawki i sobie jeździłam przy skórze głowy leciutko przyciskając tłoczek, a potem rozcierałam palcami. Trwało tyle, co mycie zębów.

                      Mnie Jantar nic szczególnego nie zrobił, trochę zminimalizował wypadanie, ale też stosowałam go dla eksperymentu, bo większych problemów z włosami nie mam.
    • neiti89 Re: Cuda na włosy 14.10.13, 16:54
      Ponownie doradzę wcierkę Jantar, której co prawda nie miałam okazji stosować, ale kuzynka jest nią zachwycona. Przyspiesza wzrost włosów, ale z pewnością nie podwoi liczby mieszków włosowych - genetyka, tak jak napisała pierwszalitera.
      Może jeżeli zaczniesz coś wcierać to np długość wszystkich włosów szybciej się wyrówna, co ma duży wpływ na odbieranie ich gęstości :)
      • kasica_k Re: Cuda na włosy 14.10.13, 18:46
        Skąd się bierze wcierkę Jantar? Po przeczytaniu gdzieś superlatyw, zlazłam całego Superpharma i nic :)
        • tfu.tfu Re: Cuda na włosy 14.10.13, 18:50
          w naturze nie widziałam, ale w jakiejś zwykłej drogerii owszem, cza szukać, albo przez neta
        • miss-alchemist Re: Cuda na włosy 14.10.13, 19:03
          Im mniejsza drogeria, tym łatwiej kupić ;)

          Ja osobiście polecam zamawianie w aptekach DOZ (kupuję tam Fitomed i Jantar od czasu do czasu). Klika się na stronie i zamawia darmową dostawę do dowolnej apteki (tylko zamówienie musi być powyżej 20 zł). DOZów jest dużo, więc pewnie będziesz miała gdzieś jakąś po drodze. Przy czym nie polecam kupowania bez zamówienia przez neta, bo stacjonarnie może być drożej.
        • fanaberia.fanaberia Re: Cuda na włosy 14.10.13, 21:31
          kasica_k napisała:

          > Skąd się bierze wcierkę Jantar? Po przeczytaniu gdzieś superlatyw, zlazłam całe
          > go Superpharma i nic :)

          Nastawiałam się na długie poszukiwania, a dostałam w pierwszym zielarsko-kosmetycznym, w którym zapytałam, bo akurat był po drodze.
      • yaga7 Re: Cuda na włosy 14.10.13, 21:01
        Znalazłam gdzieś na necie, droga nie jest, to przetestuję :)
    • izas55 Re: Cuda na włosy 14.10.13, 17:10
      Tak jak pierwszalitera odpowiem ci, że gęstość i grubość włosa jest genetycznie uwarunkowana. Ale genetyka jak pewnie sama wiesz to tylko potencjał, a środowisko zewnętrzne czy też sposób w jaki swoje cebulki traktujesz może wpływać na to jak ta genetyka ci się uzewnętrzni.
      Nigdy nie przeskoczysz pewnego punktu, i z pewnością nie będziesz miała warkocza do pasa grubości pięści, ale jeżeli jak sama piszesz po różnych zabiegach coś ci nowego wyrasta to znaczy, że jest pole do poprawy ;-).

      Może ten, żel dermeny, o którym pisała teresa104 ? On jest całkiem przyjemny w użyciu. Jeżeli nie wcierki to może coś w sprayu czym możesz popsikać skórę/włosy u nasady? Oleje są rzeczywiście kłopotliwe, ale coś na bazie wody co wyschnie. Albo dieta bogata w siarkowe aminokwasy i krzem?

      U mnie bardzo dobrze się sprawują mieszanki z olejem rycynowym, mam mnóstwo nowych włosów i coraz mniej mi wypada. Do tego rewelacyjnie mi zrobiło przestawienie się na mieszanki ziołowe do farbowania, same włosy są niesamowicie gładkie i błyszczące. A ziołowymi mieszankami da się ufarbować na czarno.
      • pierwszalitera Re: Cuda na włosy 14.10.13, 18:04
        izas55 napisała:

        Do tego rewelacyjnie mi zrobiło przestawien
        > ie się na mieszanki ziołowe do farbowania, same włosy są niesamowicie gładkie i
        > błyszczące. A ziołowymi mieszankami da się ufarbować na czarno.

        Farby roślinne mają to do tego, że nie wtryniają się do środka włosa, jak chemiczne, a oklejają go wokół warstewką koloryzującą, co daje dodatkowo wrażenie grubszego włosa. Jest to więc także całkiem dobry sposób na zwiększenie objętości.
      • yaga7 Re: Cuda na włosy 14.10.13, 21:00
        Co do mieszanek ziołowych, ja nie mam do tego cierpliwości :) Nie potrafię się sama farbować, jedynie jako tako farbuję się pianką, natomiast normalną farbą nie ma szans, próbowałam. Więc paciaje ziołowe raczej też odpadają.

        A znasz jakieś preparaty w sprayu? To brzmi dla mnie najbardziej wygodnie - popsikać i zapomnieć ;)

        Dieta bogata w siarkowe aminokwasy... Hmmm, do własnej diety też nie mam cierpliwości. Ale co jakiś czas łykam jakieś preparaty z krzemem czy z witaminami na włosy, ale pewnie za krótko ;)
    • scarlet_agta Re: Cuda na włosy 14.10.13, 18:45
      Włosowe blogerki sposobów mają mnóstwo (choćby te wymienione w tym wpisie). Ale sama nic nie testowałam, okazjonalnie tylko wypiję jakąś pokrzywę lub siemię, ale wyjdzie nie więcej niż 2-3 razy w miesiącu, więc o efektach nie ma co mówić. O wcierkach, itp nawet nie czytam, bo i tak nie mam cierpliwości.
    • zawrotglowy Re: Cuda na włosy 14.10.13, 23:05
      U mnie stosowane przez rok środki na przyśpieszenie porostu powodowały zwiększony wysyp młodych włosków (porostu szybszego nie uświadczyłam). Co mi akurat nie jest za bardzo na rękę, bo i tak mam ich sporo, a zachowują się takie młode włosy bardzo nieprzewidywalnie. Używałam: Jantara (starej wersji, zamawiałam na DOZie), oleju Amla Jiva (Helfy), maski drożdżowej babci Agafii (sklepy internetowe, gdzieniegdzie stacjonarnie), oleju łopianowego.
      Nie lubię niczego aplikować na głowę, oliwienie skóry mnie męczy, więc najwygodniejsza opcja to dla mnie wcierka (Jantar, woda brzozowa). Tyle że jej nie wcierałam, bo to za dużo zachodu, tylko przelałam do butelki z psikadłem i pryskałam przy nasadzie włosów. Zajmowało to chwilę, zapach się ulatniał.
    • kis-moho Re: Cuda na włosy 15.10.13, 10:01
      U mnie sprawdzaja sie dwie rzeczy:
      - brak stresu
      - ustawione hormony tarczycy
      i od razu wyrasta mi nowa grzywka ;o) Co jest w sumie dosc upierdliwe, bo takie mini wloski wygladaja raczej srednio.
      Natomiast jezeli nie chodzi o ratunek po wypadaniu, tylko ogolnie cienkie wlosy, to wydaje mi sie, ze najlepsza recepta to dobry fryzjer i fajne ciecie. Fora chwala Jantara i olej rycynowy, mam oba ale jakos nie jestem w stanie sie zmobilizowac do regularnego smarowania glowy ;o) Czy to tak naprawde ma szanse cokolwiej zmienic? Na jakiej zasadzie? Rozumiem, ze zdrowa skora glowy ma wieksza chec produkowac wlosy, ale jezeli sama z siebie ma sie dobrze, czy taki Jantar ma szanse cokolwiek zmienic?
      • yaga7 Re: Cuda na włosy 15.10.13, 10:10
        Wydaje mi się, że w porównaniu z tzw. większością mam stosunkowo mało stresu, hormony tarczycy też mam w porządku.

        Dobry fryzjer i dobre cięcie są ok, ale po pierwsze nie lubię łazić do fryzjera, a po drugie się zastanawiam właśnie, czy są jakieś super hiper kosmetyki ;)
        Jak wychodzę od fryzjera ze zrobioną fryzurą to jest ok, nawet wyglądam jak człowiek, ale marzy mi się, żeby wyglądać jak człowiek tak "od razu" ;)
        A czas u fryzjera uważam jednak za stracony, ja się tam nie relaksuję, kontaktu z ludźmi i gadania nie lubię. Na szczęście mam fryzjerkę, która nie gada i sama gadać też nie muszę, no ale uśmiechać się trzeba, siedzieć tam trochę trzeba, no masakra ;))
        • kis-moho Re: Cuda na włosy 15.10.13, 10:17
          A gdybys znalazla taka fryzjerke, ktora umie obciac tak, zebys wygladala fajnie bez jakiegokolwiek czasochlonnego ukladania? Wiem, ze to rzadki gatunek, ale wydaje mi sie, ze do znalezienia, jedna taka znam, z moimi wlosami robi cuda (niestety nie w Twoim miescie).
          Gadania o de maryni u fryzjera tez nie znosze, wiekszosc fryzjerow po kilku minutach odpuszcza sobie proby blizszego kontaktu. Mysle, ze im to tez jest calkiem na reke ze moga czasem pomilczec ;o)
          A tak na marginesie - moze bys sie pokazala na jakiejs Metakobiecie? Bo tak mi sie czasem wydaje, ze z wlosami jest jak z biustem, albo sa za rzadkie/za male, albo za geste/za duze, optimum w naturze nie wystepuje.
          • yaga7 Re: Cuda na włosy 15.10.13, 13:36
            To nawet nie chodzi o to, że to układanie jest czasochłonne - bo wystarczy albo wysuszyć na dużej szczotce, albo wyprostować i to nie trwa długo. Niemniej jednak nie mam włosów typu same po wysuszeniu się dobrze układają. Parę lat temu miałam robione prostowanie keratynowe i wtedy faktycznie po wysuszeniu na powietrzu wszystko było cacy. Przylizane, proste, ale cacy ;) Problem w tym, że nie wiem, jakimi produktami miałam to robione i boję się kolejnych eksperymentów.
            No i powinnam łazić na podcinane końcówek i farbę tak maksymalnie raz na miesiąc, a na to nie mam ani czasu, ani ochoty ;)

            > A tak na marginesie - moze bys sie pokazala na jakiejs Metakobiecie? Bo tak mi
            > sie czasem wydaje, ze z wlosami jest jak z biustem, albo sa za rzadkie/za male,
            > albo za geste/za duze, optimum w naturze nie wystepuje.

            Hehe, jak tylko wyczaję, jak wychodzić normalnie na zdjęciach z samowyzwalacza, to w sumie czemu nie.
            Ale dobrą fryzurę odkryłam - asymetryczny bob z dłuższym przodem i krótszym tyłem wygląda fajnie. Tylko niestety nie może być aż tak wycieniowany, jak ja bym chciała, bo nie mam tyle włosów.
            • kis-moho Re: Cuda na włosy 15.10.13, 13:42
              Niemniej jed
              > nak nie mam włosów typu same po wysuszeniu się dobrze układają.

              Ja mam same z siebie takie, ze sa ilustracja pioruna strzelajacego w miotle ;o) Natomiast po cieciu u mojej ulubionej fryzjerki moglam zwlec sie z lozka po weekendowych baletach, a wlosy (jako jedyne) nadal wygladaly wzglednie dobrze. Nie wiem, na ile to sie przeklada na proste wlosy, ale obstawiam, ze tez musi sie dac. Ja na szczotce nie dalabym rady suszyc, na podklad nie mam rano czasu, co dopiero na takie zabawy...

              > Hehe, jak tylko wyczaję, jak wychodzić normalnie na zdjęciach z samowyzwalacza,
              > to w sumie czemu nie.

              Ty sie nie znasz na samowyzwalaczu? ;o)
              • yaga7 Re: Cuda na włosy 15.10.13, 13:45
                Hehe, na samowyzwalaczu to się znam, ale nie znam się na własnej twarzy - nie potrafię robić min do zdjęć, ani nie potrafię się uśmiechać do zdjęć, więc wszelkie próby zrobienia sobie samej zdjęć pyska są skazane na niepowodzenie ;)
                • kis-moho Re: Cuda na włosy 15.10.13, 14:00
                  Ja o wlosach pisze, nie o wyrazie twarzy ;o)
                  Sama nie znosze zdjec z samowyzwalacza, jak robilam sobie zdjecia na mete, to stwierdzilam, ze taka twarza dzieci mozna by bylo straszyc. Ale jakos lobbystek nie straumatyzowalam ;o) Tak czy inaczej, pomysl, co kilka glow to nie jedna.
                  • yaga7 Re: Cuda na włosy 15.10.13, 14:04
                    To nawet nie chodzi o to, że kogoś straumatyzuję, ale o to, że wiesz, to nieprawda będzie. Wyjdę smutna, albo z podbitym okiem, albo ze zmarszczkami, albo z podwójnym podbródkiem, albo z twarzą jak księżyc w pełni, no masakra ;)
                    Poza tym i tak fryzury nie zmienię raczej, bo sporo fryzur i tak już przerabiałam i do nich nie wrócę.
                    • teresa104 Też jestem za tym, żebyś pokazała się na Mecie 15.10.13, 15:14
                      Bo im więcej się tam wystawi, tym mniejsza kompromitacja tych, co już się wystawili;)
                      Ja sobie robiłam zdjęcia z ręki, mam na większości wyolbrzymiony środek twarzy, nochal czyli, i tak niemały. A jedyną metodą na dobre zdjęcie twarzy jest po prostu szeroki uśmiech, nie rozciągnięcie ust tylko uśmiech całej twarzy z oczami i polikami.
                      • yaga7 Re: Też jestem za tym, żebyś pokazała się na Meci 15.10.13, 15:18
                        Nie potrafię się uśmiechać na zawołanie. Przetestowane x tysięcy razy. Do tego im więcej sobie cykam fot z ręki czy z samowyzwalacza, tym mniejsza szansa na to, że kolejna będzie lepsza od poprzedniej.

                        > Bo im więcej się tam wystawi, tym mniejsza kompromitacja tych, co już się wysta
                        > wili;)

                        Ha, wiedziałam, że to o to chodzi ;)
                        • teresa104 Uśmiechanie na zawołanie 15.10.13, 15:40
                          Widziałam kiedyś program o mózgu, takie tam bzdety. Przedstawiono tam eksperyment - podzielono ludzi na dwie grupy, obie grupy miały obejrzeć pewne obrazki i ołówkiem trzymanym w ustach zakreślić, które obrazki im się podobają. Jedna grupa ołówek miała trzymać w ustach ściągniętych w dzióbek, druga grupa w obnażonych zębach i z rozciągniętymi wargami. Okazało się, że druga grupa za śmieszną uznała większą część obrazków, zupełnie inaczej niż grupa dzióbkowa*. Samo rozciągnięcie warg powoduje u człowieka rodzaj rozweselenia. Czyli uśmiechamy się od tego, że się uśmiechamy. Zupełnie mechanicznie da się zatem wywołać w sobie chęć kolejnego, "prawdziwszego", uśmiechu. Dlatego warto się zmuszać do uśmiechania.
                          Kto wie, może nawet włosy się od tego zagęszczają;)

                          *treści eksperymentu dokładnie nie pamiętam, ale z gruba o to chodziło, wnioski zapamiętałam za to dokładnie
                          • yaga7 Re: Uśmiechanie na zawołanie 15.10.13, 15:46
                            To może jeszcze doprecyzuję ;)

                            Uśmiechać się uśmiecham, ale widok APARATU FOTO wywołuje u mnie paraliż. Więc nawet jeżeli wtedy się uśmiechnę i tak wyjdę skrzywiona. Albo będę naturalnie uśmiechnięta przez milionową część sekundy, więc i tak nie zrobię zdjęcia ;)

                            Pewnie gdybym sobie robiła foty przez godzinę i zrobiła ich ze sto czy więcej, coś bym wybrała, ale jakoś nie chce mi się poświęcać tej godziny na bezproduktywne szczerzenie się do aparatu ;)

                            Ale obiecuję, że pomyślę o tym ;)
                            • teresa104 Re: Uśmiechanie na zawołanie 15.10.13, 15:54
                              Ale produktywne, produktywne! Pomyśl, jaka będziesz gruntownie uszczęśliwiona po godzinie obnażania zębów. Będzie można od Ciebie zapałki zapalać bez draski.
    • winter76 Re: Cuda na włosy 16.10.13, 18:44
      Co do wcierek oprócz Jantara miałam też to wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=59762 i polecam :)
      Sama myślę teraz nad tym wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=42822
    • siata2 Re: Cuda na włosy 04.11.13, 20:47
      polecam Jantar
Pełna wersja