Krem do ciała a aktywność fizyczna

19.02.14, 20:28
Ciekawi mnie, czy któraś z Was też tak ma, a co bardziej - czy ktosia znalazła rozwiązanie :)
Otóż, gdy po wieczornym prysznicu poużywam sobie kremu/balsamu/masła do ciała, a kolejnego dnia mam trening, to moja pocąca się skóra, wraz w tym nieszczęsnym kosmetykiem, tworzy śliską i wybitnie nieprzyjemną warstwę. Nie ma znaczenia, czy to lekki krem na bazie jogurtu czy tłuste masło, czy używam go dużo, czy aby-aby; jeżeli trening doprowadza do tego, że się pocę, to wszystko ze mnie...spływa. Musiałabym przed każdym treningiem się myć (oraz jak zawsze po nim, w celach odświeżenia). Ale rany pańskie, ile się można dziennie kąpać? To już chyba powoli niezdrowe... Jest jeszcze opcja nie smarowania się kremidłami, którą uskuteczniam jeżeli wiem, że nazajutrz ćwiczę, ale mam dosyć suchą skórę (zwłaszcza nóg), więc lubię i chętnie ją smaruję.
Wszelkie rady mile widziane :)
    • pierwszalitera Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 19.02.14, 20:46
      Problem bardzo trudno dla mnie do zrozumienia, bo co za różnica czy spływa ze mnie pot, czy pot zmieszany z czymś tam? Po tym i tak trzeba się myć. ;-)
      Z drugiej strony, to nie lekkość balsamu jest tu chyba decydująca, a jego skład. Koniecznie unikaj parafiny. I w ogóle, im mniej składników w balsamie tym lepiej, bo wszystko co oprócz wody i tłuszczu w kremie może być odczuwane na skórze jako nieprzyjemna warstewka. Wypróbuj także lekkie oleje (na przykład mieszankę migdałowego i sezamowego albo jojoba) albo masło shea bez żadnych emulgujących dodatków. Zrób sobie też od czasu peeling ciała (przy suchej skórze super jest cukier z odrobiną soku z cytryny), bo wysuszony naskórek może tworzyć z potem klejącą warstewkę.
    • teresa104 Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 19.02.14, 21:23
      W dni z treningami biorę prysznic trzy razy (rano, przed treningiem, po treningu) i to z głową. Nie trzeba się jakoś strasznie namydlać, spieniać, wystarczy skupić się na strategicznych miejscach, ciało opłukać letnią wodą. Po każdym myciu gruntownie namaszczam się na przykład olejkiem Alterra limonkowym. Bo nie lubię suchej skóry. Przykrej warstwy nie zauważyłam, ale ubieram się na tyle kompletnie, że może wszystko wsiąka w odzież.
      Olejek możesz wypróbować, model higieniczny według uznania, w każdym razie zamierzam wykazać, że częste mycie nie skraca życia.
      • neiti89 Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 19.02.14, 23:00
        pierwszalitera napisała:

        > Problem bardzo trudno dla mnie do zrozumienia, bo co za różnica czy spływa ze m
        > nie pot, czy pot zmieszany z czymś tam?

        Pot zmieszany z kosmetykiem robi się jakiś taki bardziej śliski, mam też wrażenie, że pokryta czymś takim skóra gorzej oddycha a w efekcie jestem dwa razy bardziej mokra, niż by norma wskazywała. Peelingi robię, co prawda nie domowej roboty, ale również cytrusowe :)
        Jesteś kolejną osobą, która zwraca mi uwagę na liczbę składników w kosmetykach; w końcu będę musiała udać się do przybytku o wyborze trochę większym niż Rossmann i faktycznie popatrzyć za czymś maksymalnie naturalnym, bez tych wszystkich ulepszaczy. Dzięki za rady :)

        Tereso, nie zauważyłaś, by skóra po częstszym myciu, nawet takim lekkim (bez kubika piany), szybciej się przesuszała? Już teraz jest to dla mnie problematyczne, stąd trochę obawiam się o częstsze kąpiele. A limonkowy olejek Alterra już guglam, dziękuję :)
        Ciekawym tropem jest też zwiększenie zabudowania mojej sportowej odzieży, żeby ta niemiła warstewka w nią wsiąkała - ćwiczę w spodenkach do pół uda i topie na ramiączkach, więc w zasadzie sporo mnie jest odkrytej. Nie wiem tylko, czy nie wymagałoby to kupienia bardziej... specjalistycznych ciuchów, z odpowiednich włókien, żebym nie zagotowała się w długich portach ;) To jednak mogłoby się wiązać z trochę za dużym wydatkiem, bo po każdym treningu cały strój wrzucam do prania (łącznie ze stanikami); mam na zmianę 4, odważę się to nazwać, komplety, składające się z losowych gór/dołów, które akurat gdzieś udało mi się kupić. No nic, sprawa jest do przemyślenia :)
        • pierwszalitera Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 19.02.14, 23:31
          neiti89 napisał(a):

          > Tereso, nie zauważyłaś, by skóra po częstszym myciu, nawet takim lekkim (bez ku
          > bika piany), szybciej się przesuszała?

          Ja nie Teresa, ale też zwykle wchodzę dwa raz dziennie pod prysznic. Przed sportem się nie kąpię, bo nie wiem po co. No chyba, że idę na basen, wtedy naturalnie prysznicuję się dodatkowo przed i po pływaniu. Woda nie szkodzi i nie będzie przesuszała skóry, jeżeli uwzględnisz pewne reguły:

          - nie trzeba za każdym razem się namydlać. Jeżeli kąpiesz się często, to nie jesteś brudna, sucha skóra się nie przetłuszcza więc nie trzeba jej odtłuszczać detergentami, a pot rozpuszcza się w wodzie. Lekko namydlić można ewentualnie miejsce intymne, pod pachami i stopy.
          - nie używaj zbyt gorącej wody. Najwyżej 38 stopni.
          - unikaj kąpieli w wannie. Prysznice są lepsze i zdrowsze dla skóry, wannę zostaw sobie tylko na wyjątkowe okazje.
          -kremuj się po każdym myciu. Po znalezieniu odpowiedniego specyfiku naturalnie.

          Acha, peelingi domowe są lepsze, bo nie zawierają detergentów. Prawie wszystkie kupne nie tylko ścierają, tylko dodatkowo także myją i bardzo wysuszają. Dlatego ja wolę cukier z miodem i cytryną jako super nawilżającą maseczkę na ciało, albo sól morską na szybko, skóra mniej się wysusza.


          > Ciekawym tropem jest też zwiększenie zabudowania mojej sportowej odzieży, żeby
          > ta niemiła warstewka w nią wsiąkała - ćwiczę w spodenkach do pół uda i topie na
          > ramiączkach, więc w zasadzie sporo mnie jest odkrytej.

          Zaobserwowałam, że bardziej pocące się koleżanki używają podczas sportu po prostu ręcznika do wytarcia większej ilości potu. Jeżeli oglądałaś kiedyś mecze tenisowe w telewizji, to pewno widziałaś, że profesjonalni sportowcy też tak robią.
          • kaga9 Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 19.02.14, 23:52
            Przed spor
            > tem się nie kąpię, bo nie wiem po co.


            To zapewne kwestia osobnicza;) Raz, raz jeden NIE wyprysznicowałam się przed fitnessem. Na próbę. Miałam wrażenie, że znacznie szybciej się spociłam i zaczęłam lepić sama do siebie, przez większość zajęć źle się czułam. Powierzchnia przetłuszczającej się skóry u mnie to spora część ciała i kończy się w okolicach bioder (nogi mi się przesuszają, a jakże...), do tego pracuję w pyle kredy oraz oparach i wyziewach znacznej liczby osób. To wszystko zmusza mnie do prysznica przed powzięciem znaczniejszego wysiłku w godzinach popołudniowych.
            • pierwszalitera Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 20.02.14, 00:06
              kaga9 napisała:

              > To zapewne kwestia osobnicza;)

              Ależ oczywiście. Ja pocę się poza sportem minimalnie, normalne czynności jak chodzenie po schodach i po ulicy przy normalnym pulsie nie powodują żadnych zmian wilgotności skóry i pracuję w raczej czystych warunkach. Skóra mi się nie przetłuszcza, więc idąc na sport po południu nie czuję potrzeby mycia się przed. Rano biorą prysznic zawsze.
        • teresa104 Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 20.02.14, 06:33
          Nie wydaje mi się, żeby przesuszanie się nasilało, zresztą nie próbuję sprawdzać, bo zawsze gruntownie się natłuszczam po myciu.

          Noszę wyłącznie bawełnę, koszulkę pod szyję, z długimi rękawami (które podwijam), długie portki bawełniane. Oczywiście po każdym treningu piorę. Gacie kupiłam w Go Sport za 20 złotych. 19.99. Mam dwie pary, ale one na rano i tak są suche i można je spakować.

          Jak idę na ashtangę, to MUSZĘ się umyć przed treningiem, muszę umyć ciało, stopy po uwięzieniu ich na 12 godzin w ubraniach i butach, żeby obcych ludzi nie narażać na wonie mojego ciała. Ubolewam, że nie wszyscy mają takie podejście i zdarza mi się mieć przy nosie czyjąś nóżkę, taką tylko po pracy w czystych warunkach, albo pomagać komuś rozciągać pachwiny.
          • maggianna Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 20.02.14, 11:30
            Ulzylo mi bo przygladajac sie innym kobietom w przebieralni zaczynalam myslec ze mam jakas nerwice natrectw na tle czystosci i mycia.

            Jezeli cwicze rano to biore prysznic przed treningiem, smaruje cialo (ostatnio glownie olej kokosowy), biore prysznic po treningu, smaruje cialo i biore prysznic wieczorem i smaruje cialo. Nie wiem czy przesuszanie sie nasila, nie probowalam sprawdzac. Nie zauwazylam tez zadnych problemow z poceniem sie - cwicze w bluzkach z krotkim rekawkiem i w spodenkach do kolana. Czasem wysmarowanie sie przeszkadza o tyle ze potem jak myje sie po treningu ciezko zmyc mi warstwe kremu i potu ale zdarza sie to tylko wtedy gdy wysmaruje sie wazelina :-)

            Jezeli cwicze po pracy to niestety nie mam kiedy wziac prysznica przed cwiczeniami wiec tylko przecieram sie chusteczkami do mycia niemowlat - zmieniam cala bielizne w tym majki.
            Nosze wiec ze soba na silownie zawsze 2 pary skarpetek, 2 biustonosze i 2 pary majtek - po przyjsciu na silownie przebieram sie w zestaw sportowy a po kapieli w kolejny czysty zestaw. Wszystko potem piore po kazdym uzyciu.

            Fascynuja mnie kobiety ktore przychodza z pracy, potem cwicza w tej samej bieliznie, potem bez prysznica zakladaja rajstopki, sukienki, garnitury na ta mokra bielizne i ida jeszcze w miasto. Umyc sie nie umyja ale potrafia makijaz zmyc i nalozyc nowy. Brrrr.....
            • pinupgirl_dg Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 20.02.14, 11:43
              > Fascynuja mnie kobiety ktore przychodza z pracy, potem cwicza w tej samej bieli
              > znie, potem bez prysznica zakladaja rajstopki, sukienki, garnitury na ta mokra
              > bielizne i ida jeszcze w miasto. Umyc sie nie umyja ale potrafia makijaz zmyc i
              > nalozyc nowy. Brrrr.....

              Hmm, powiem szczerze, że nie przyszło mi jeszcze do głowy podglądać, kto zmienia na siłowni majtki, ale może one nie chcą korzystać ze wspólnego prysznica, po prostu?
              • maggianna Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 20.02.14, 11:54
                Przebieralnia jest duza, otwarta, nie ma zadnych drzwi, murkow niczego wiec stoisz i sie przebierasz a obok stoi kolejne 10 kobiet i robi to samo - nie da sie zauwazyc majac kogos tuz obok.
                Miejsce jest duze, czyste, regularnie sprzatane, to nie jest silownia osiedlowa, kabin prysznicowych jest 16, wiec mysle ze to nie chodzi o wspolny prysznic.

                Zdarza mi sie ze nie chce mi sie kapac albo jest juz bardzo pozno - ale wtedy zmieniam tylko spodnie, zakladam buty, sweter, owijam sie kurtka i biore taksowke do domu. Nie zalozylabym na spocone cialo welnianej sukienki na podszewce ktora da sie prac tylko chemicznie.
                • pinupgirl_dg Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 20.02.14, 12:16
                  > Przebieralnia jest duza, otwarta, nie ma zadnych drzwi, murkow niczego wiec sto
                  > isz i sie przebierasz a obok stoi kolejne 10 kobiet i robi to samo - nie da sie
                  > zauwazyc majac kogos tuz obok.

                  Mimo wszystko gratuluje spostrzegawczości.

                  Zaś co do pryszniców - dla osób np. ze skłonnościami do grzybicy takie ekscesy mogą się skończyć długim leczeniem, więc rozumiem, dlaczego niektóre osoby nie chcą korzystać ze wspólnych. Mi akurat wszystko jedno.
                  • besame.mucho Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 20.02.14, 13:49
                    > Zaś co do pryszniców - dla osób np. ze skłonnościami do grzybicy takie ekscesy
                    > mogą się skończyć długim leczeniem, więc rozumiem, dlaczego niektóre osoby nie
                    > chcą korzystać ze wspólnych. Mi akurat wszystko jedno.

                    Nie tylko o grzybicę chodzi, ja np. po mocno męczącym treningu lubię wziąć dłuuuuugi prysznic po którym mogę się od razu walnąć na kanapę. Więc jeśli rzeczywiście dam sobie wycisk, to tylko się przebieram, szybko wracam do domu i dopiero w nim porządnie się myję. No ale ja nie chodzę na trening prosto z pracy, więc do założenia nie mam później wełnianej sukienki na podszewce (takiej to w ogóle w mojej szafie nie uświadczysz ;) ) tylko domowy dres, który od razu wędruje do pralki.
                    • maggianna Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 20.02.14, 14:15
                      > Nie tylko o grzybicę chodzi, ja np. po mocno męczącym treningu lubię wziąć dłuu
                      > uuugi prysznic po którym mogę się od razu walnąć na kanapę. Więc jeśli rzeczywi
                      > ście dam sobie wycisk, to tylko się przebieram, szybko wracam do domu i dopiero
                      > w nim porządnie się myję.

                      Obserwuje te same kobiety, cwiczace co najmniej 4 razy w tygodniu w tych samych porach co ja (chodze na ta silownie od 2 lat) - tez od czasu do czasu po prostu chce wrocic do domu, wziac dlugi prysznic, zrelaksowac sie, ale nie wierze ze to jest powod dla ktorego sie nie myja - zwlazcza ze czesto po treningu poprawiaja makijaz (pisalam o tym), ukladaja wlosy - no chyba nie po to zeby wrocic do domu do wanny i na kanape.

                      A co do grzybicy - to ja po takich paniach dokladnie myje sprzety bo boje sie chorob ktore moge zlapac - wyobrazam sobie ilosc bakterii ktore mnoza sie w tych zakladanych na mokre spocone cialo ubraniach.
                      • pinupgirl_dg Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 20.02.14, 20:19
                        > Obserwuje te same kobiety, cwiczace co najmniej 4 razy w tygodniu w tych samych
                        > porach co ja (chodze na ta silownie od 2 lat) - tez od czasu do czasu po prost
                        > u chce wrocic do domu, wziac dlugi prysznic, zrelaksowac sie, ale nie wierze ze
                        > to jest powod dla ktorego sie nie myja - zwlazcza ze czesto po treningu popraw
                        > iaja makijaz (pisalam o tym), ukladaja wlosy - no chyba nie po to zeby wrocic d
                        > o domu do wanny i na kanape.
                        >
                        > A co do grzybicy - to ja po takich paniach dokladnie myje sprzety bo boje sie c
                        > horob ktore moge zlapac - wyobrazam sobie ilosc bakterii ktore mnoza sie w tych
                        > zakladanych na mokre spocone cialo ubraniach.

                        Maggianna, bez urazy, ale to, co piszesz, zalatuje jednak małą obsesją. No chyba, że te dziewczyny bardzo Ci czymś podpadły, nie wiem, trener się do nich częściej uśmiecha? Biorą więcej niż Ty na klatę? Nie przesadzasz troszkę z wczuwaniem się w rolę detektywa amatora? To są osobiste sprawy tych kobiet. Wybacz, ale gdybym miała tak wścibskie koleżanki, to też wolałabym wracać do domu w mokrej bieliźnie.
                        Co za różnica, czy one robią potem makijaż, czy nie? Są dziewczyny, które bez makijażu nie pójdą nawet po bułki. Ok, dla mnie też dziwactwo, ale to ich święte prawo. Rozumiem, że jak by wracały nieumalowane i pokosmane, to byś im ten brak prysznica wybaczyła?

                        Co do sprzętów i higieny na siłowni - zawsze warto ją zachować.
                        • maggianna Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 20.02.14, 22:49
                          Trener uśmiecha sie często po tym jak taka pani zaczyna koło nas ćwiczyć i od razu wiadomo czy uprala po siłowni mokry strój czy po prostu podtrzymała go w torbie i znów na siebie założyła - po takim uśmiechu przenosimy sie ćwiczyć gdzie indziej :-)

                          To nie moje koleżanki - to kobiety ktore widuje 4 razy w tyg, ubiegające sie i malujące pol metra ode mnie - moze Ty po siłowni łapiesz torbę i wybierasz ale ja sie kąpie, smaruje, wycieram i ubieram lub po prostu odpoczywam po ćwiczeniach - nie da sie nie zauważyć osoby stojącej kilkadziesiąt cm dalej jezeli korzysta z szafki obok lub dokładnie na przeciwko mnie. Jaki detektyw - chyba jestes przewrażliwiona i do tego najwyrazniej mało spostrzegawcza :-)
                          • pinupgirl_dg Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 20.02.14, 23:30
                            Nie twierdzę, że jestem spostrzegawcza, na pewno nie tak, jak Ty. Może wybiegam z siłowni, może po prostu mniej mnie to obchodzi. Zastanawiałaś się, czy nie przesadzasz, to napisałam moje zdanie. A więc, moim zdaniem, trochę przesadzasz. I nie chodzi o prysznic po czy pranie ciuchów, bo to nie jest nic niesamowitego, ani o dezynfekowanie sprzętu, bo to też na wielu siłowniach norma. Chodzi o to, ile postów naprodukowałaś, analizując szczegóły cudzej garderoby i zwyczajów higienicznych. Wg mnie zdecydowanie więcej, niż temat zasługuje, ale każdy może mieć swojego bzika.
                            • maggianna Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 21.02.14, 08:31
                              >Zastanawiałaś się, czy nie p rzesadzasz, to napisałam moje zdanie. A więc, moim zdaniem, trochę przesadzasz.

                              Zastanawiałam sie czy nie przesadzam myjąc sie 2 razy dziennie i biorąc prysznic przed treningiem :-) no i mam potwierdzenie - dla Ciebie to przesada ale na szczęście sa osoby dla ktorych to norma, wiec nie przesadzam.
                              • pinupgirl_dg Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 21.02.14, 09:31
                                > Zastanawiałam sie czy nie przesadzam myjąc sie 2 razy dziennie i biorąc pryszni
                                > c przed treningiem :-) no i mam potwierdzenie - dla Ciebie to przesada ale na s
                                > zczęście sa osoby dla ktorych to norma, wiec nie przesadzam.

                                Z tego, co zrozumiałam, z tym prysznicem przed i po to też różnie bywa, zresztą nie o nie mi chodziło. Mało mnie obchodzi, co robisz w łazience. Napisałam, co uważam za przesadę, myj się, ile chcesz, na zdrowie.
                                • izas55 Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 21.02.14, 13:32
                                  pinupgirl_dg i maggianna, może byście tak przystopowały trochę. Prosiłabym o powstrzymanie się od osobistych wycieczek.
                              • pierwszalitera Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 21.02.14, 10:17
                                maggianna napisała:

                                > Zastanawiałam sie czy nie przesadzam myjąc sie 2 razy dziennie i biorąc pryszni
                                > c przed treningiem :-) no i mam potwierdzenie - dla Ciebie to przesada ale na s
                                > zczęście sa osoby dla ktorych to norma, wiec nie przesadzam.

                                Niektórzy mają po prostu pecha i ich ciało wymaga kilkakrotnego wchodzenie pod prysznic w ciągu dnia, ale żeby robić z tego od razu normę? ;-) Gdyby wszyscy ludzie myli się gruntownie raz dziennie, a do tego leczeli swoje choroby, zwłaszcza skórne, to nikt nikomu by nie śmierdział. Przesadne mycie może być zresztą przyczyną załamania bariery ochronnej skóry i sprzyja powstawaniu nieprzyjemnego zapaszku. Każdy dermatolog powie ci, że już dwa gruntowne prysznice dziennie, takie z gorącą wodą i detergentem, to gruba przesada, a o zwyczaju mycia się przed sportem, to nawet do tej pory nie słyszałam i dla mnie osobiście to całkowity absurd. Ale jak już napisałam, należę chyba do tych łagodnie potraktowanych przez naturę i mój świeży pot zachowuje się jak ten podręcznikowy, nie śmierdzi. Śmierdzieć zaczyna dopiero to, co rozkłada się z (długim) czasem i to zależy od ilości i rodzaju bakterii na skórze, nie u każdego są one tak agresywne i nadaktywne. Ja nawet do podmywania używam często tylko czystej wody bez mydła, czy żelu i od kiedy to robię (czyli od wielu lat) nie mam żadnych problemów ginekologicznych i jedyny zapach, którzy tam wydzielam od rana do wieczora, to zapach świeżego jogurtu. Z drugiej strony znałam człowieka, który po porannym prysznicu najpóźniej dwie godziny później nieładnie pachniał i koledzy złożyli się nawet na nowy antytranspirant, więc nie ilość pryszniców i częstotliwość szorowania decyduje o zapachu, a stan zdrowia i osobiste predyspozycje. Z racji mojej pracy wiem na przykład, że cukrzycy bardzo nieprzyjemnie pachną, ich zapach bywa od mdląco-słodkiego (jak u starych ludzi) po moczowo-amoniakowy, tak właśnie jakby kilka dni się nie myli. O powszechnych grzybicach stóp już nie wspomnę, tu mycie też nie pomaga.
                    • kis-moho Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 20.02.14, 15:55
                      Ja tez. Przyznam, ze zdarza mi się wskoczenie w bluzę w ciuchach z treningu i spacer do domu, własny prysznic uwielbiam, publiczne tylko toleruje. To samo po basenie, mam do domu 10 min a w domu czeka na mnie wanna ;)
                      Co innego oczywiście jeżeli idę do ludzi, ale to mi się rzadko zdarza, zwykle idę do domu odpocząć.
            • veev Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 24.02.14, 10:39
              Ja prawie nigdy nie kąpię się w fitnessklubowym prysznicu. Raz, że jest jeden na całą szatnię (czyli bywa, że i kilkanaście osób na raz), dwa, że zwykle ćwiczę wieczorem i wolę w treningowych ciuchach wrócić do domu i wykąpać się spokojnie we własnej łazience, a ciuchy od razu potem wrzucić do prania. Może powinnam od dziś głośno oświadczać "IDĘ SIĘ UMYĆ W DOMU", żeby mnie nie uważano za brudasa? ;)
            • jul-kaa Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 27.03.14, 16:42
              "Załóżmy, że myję się rano, potem po ćwiczeniach i wieczorem. Do tego używam żeli antybakteryjnych do rąk. Głowę, oczywiście, myję codziennie. I co mi się stanie?

              - Może pani dostać wyprysków ze zużycia.

              Słucham?

              - Tak się nazywa sytuacja, kiedy pod wpływem nadmiernej higieny zniszczeniu ulega powierzchniowa warstwa skóry i chroniący ją płaszcz lipidowy. Całkiem niedawno miałem taką pacjentkę. Cierpiała na natręctwa, a jednym z nich była bezustanna potrzeba mycia rąk. Zwykłe mydło jej nie wystarczało, więc używała płynu do naczyń. Jej ręce od wewnętrznej strony całe były "zdarte". Zużyte."


              Cały tekst: wyborcza.pl/1,75476,15685286,Jak_sie_myc__zeby_nie_zachorowac.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_content=cukierek1&utm_campaign=wyborcza#Cuk#ixzz2xB93C8Pw

              • azymut17 Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 31.03.14, 09:34
                Czytałam ten artykuł i się z nim nie zgadzam. Pan doktor ma chyba zaburzone postrzeganie rzeczywistości z powodu poruszania się klimatyzowanym samochodem między luksusowym gabinetem a swoim apartamentem, z okazjonalnym pobytem w ekskluzywnym centrum handlowym. Co prawda od mojej pracy jako brafitterka upłynęło trochę czasu (2-3 lata), ale wątpię, by nagle czystość w narodzie wykonała aż tak wielki skok. Zwłaszcza, że do sklepu z bielizną i tak raczej przychodziły czystsze niż przeciętnie osoby. Każdy, kto miał (nie)przyjemność podróżowania komunikacją miejską, zwłaszcza ktoś niski jak ja, kto ma nos na wysokości pachy współpasażerów, może wypowiedzieć się zdecydowanie odmiennie od tego lekarza.
                • kis-moho Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 31.03.14, 10:03
                  Ja nie odebrałam jej wypowiedzi jako "wszyscy zaczęli się myć pięć razy dziennie", bo tak na pewno nie jest, a przynajmniej nie tu, gdzie mieszkam ;o) Ale osób ciągle myjących albo siebie, albo ręce, albo dezynfekujących wszystko dookoła chusteczkami z alkoholem jest jednak sporo, i warto mówić o tym, że części (nie wszystkim, nie dramatyzowałabym) z nich może to zaszkodzić.
                  • pinupgirl_dg Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 31.03.14, 11:14
                    > Ale osób ciągle myjących albo siebie, albo ręce, albo dezynfekujących wszystko
                    > dookoła chusteczkami z alkoholem jest jednak sporo, i warto mówić o tym, że
                    > części (nie wszystkim, nie dramatyzowałabym) z nich może to zaszkodzić.

                    Oczywiście, pan doktor spotyka się głównie z tą grupą, której zaszkodziło, stąd też jego punkt widzenia na sprawę jest taki, a nie inny. Ja mam wrażenie, że takich ludzi rzeczywiście myją się trzy razy dziennie, nie jest aż tak dużo i nie sądzę, żeby to było konieczne. Część ludzi trochę koloryzuje w tej kwestii, u części to nieszkodliwe dziwactwo, a inna część próbuje piątym prysznicem w ciągu dnia zatuszować objawy faktycznej choroby. Znam taką osobą, która dłuuugo chodziła z objawami grzybicy, ale uważała, że to od tego, że się za rzadko myje, bo tylko dwa, trzy razy dziennie. Kiedy w końcu udało mi się ją przekonać, że to może jednak nie z brudu i warto odwiedzić lekarza, nie tylko choroba zniknęła, ale też przywiązanie do czystości spadło. Mi też by się przydało swego czasu od razu iść endokrynologa, zamiast szukać mocniejszych mydeł i dezodorantów.
                • jul-kaa Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 31.03.14, 10:29
                  Azymut, czy my czytałyśmy ten sam artykuł...?
                  • azymut17 Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 31.03.14, 11:36
                    jul-kaa napisała:

                    > Azymut, czy my czytałyśmy ten sam artykuł...?

                    Hmmm..... czytałam z chorym dzieckiem na kolanach, mogłam coś opacznie zrozumieć ;-) Ale w tekście widzę:
                    Mam jednak więcej problemów z czyściochami niż z pacjentami, którzy są, krótko mówiąc, brudni.
                    Ja w kontakcie ze społeczeństwem mam odwrotne doświadczenia.
                    • pinupgirl_dg Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 31.03.14, 11:42
                      > Hmmm..... czytałam z chorym dzieckiem na kolanach, mogłam coś opacznie zrozumie
                      > ć ;-) Ale w tekście widzę:
                      > Mam jednak więcej problemów z czyściochami niż z pacjentami, którzy są, krót
                      > ko mówiąc, brudni.

                      > Ja w kontakcie ze społeczeństwem mam odwrotne doświadczenia.

                      Ale ogół społeczeństwa nie potrzebuje być w ciągłym kontakcie z lekarzem specjalistą. Tak, jak pisałam, może właśnie "czyściochy", uszkadzając sobie mechanizmy obronne skóry, stają się częstszymi pacjentami dermatologów. A może odwrotnie, ludzie próbując sobie radzić z objawami chorób skórnych, wpadają w manię ciągłego mycia i dezynfekowania.
                      A tak BTW - skąd wiesz, że osoby, z którymi podróżujesz, naprawdę się nie myją? Może mają np. zwichrowane hormony albo są na kacu, albo właśnie jadą na rozmowę kwalifikacyjną. Przyczyn nieprzyjemnych zapachów nie zawsze trzeba szukać w braku higieny.
                      • azymut17 Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 31.03.14, 11:49
                        pinupgirl_dg napisała:
                        > A tak BTW - skąd wiesz, że osoby, z którymi podróżujesz, naprawdę się nie myją?
                        > Może mają np. zwichrowane hormony albo są na kacu, albo właśnie jadą na rozmow
                        > ę kwalifikacyjną. Przyczyn nieprzyjemnych zapachów nie zawsze trzeba szukać w b
                        > raku higieny.
                        >
                        Pot osoby, która umyła się rano i spociła potem pachnie inaczej niż kogoś, kto mył się wczoraj lub przedwczoraj i spocił po raz enty. Nieraz dużo mocniej wonieją zupełnie suche osoby. Niektórzy mogliby też pomyśleć o otrzepaniu łupieżu z płaszcza, lepsze to niż wcieranie go we współpasażerów.
                        • pinupgirl_dg Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 31.03.14, 11:55
                          > Pot osoby, która umyła się rano i spociła potem pachnie inaczej niż kogoś, kto
                          > mył się wczoraj lub przedwczoraj i spocił po raz enty. Nieraz dużo mocniej woni
                          > eją zupełnie suche osoby. Niektórzy mogliby też pomyśleć o otrzepaniu łupieżu z
                          > płaszcza, lepsze to niż wcieranie go we współpasażerów.

                          A wiesz, jak pachnie pot osoby chorej? Jak to jest śmierdzieć tuż po wyjściu spod prysznica? Przypominam to, co pisała tu pierwszalitera:

                          "Z racji mojej pracy wiem na przykład, że cukrzycy bardzo nieprzyjemnie pachną, ich zapach bywa od mdląco-słodkiego (jak u starych ludzi) po moczowo-amoniakowy, tak właśnie jakby kilka dni się nie myli. O powszechnych grzybicach stóp już nie wspomnę, tu mycie też nie pomaga. "

                          Jeśli się z kimś nie mieszka, to nie ma co wróżyć z łupieżu na płaszczu, kiedy ten ktoś się ostatni raz mył.
          • pinupgirl_dg Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 20.02.14, 11:35
            > Jak idę na ashtangę, to MUSZĘ się umyć przed treningiem, muszę umyć ciało, stop
            > y po uwięzieniu ich na 12 godzin w ubraniach i butach, żeby obcych ludzi nie na
            > rażać na wonie mojego ciała. Ubolewam, że nie wszyscy mają takie podejście i zd
            > arza mi się mieć przy nosie czyjąś nóżkę, taką tylko po pracy w czystych warunk
            > ach, albo pomagać komuś rozciągać pachwiny.

            Hmm, chyba troszkę, Tereso, przesadzasz. Trenowałam wiele lat, prysznica przed nikt nie brał (bo do była wersja oszczędnościowa, nasz wynajem sali w pobliskiej podstawówce nie obejmował takich wygód, po zresztą też nie, umyć się można było dopiero u siebie w domu. Jeśli szłam na trening z domu, to myłam się w domu, jeśli nie, to nie. Ja wiem, że są ludzie, którzy są przewrażliwieni na tym punkcie, ale tu raczej bym się zastanawiała, czy trening w grupie spoconych ludzi jest dla nich najlepszym wyjściem. Nie czepiałabym się partnerów do ćwiczeń. No chyba, że zaniedbują prysznic znacznie dłużej, niż od poranka, ale to inna kwestia.

            W kwestii lepienia - u mnie najmniej lepiąca działają oliwki i olejki na mokrą skórę. Dodatkowo kremuję łydki, które mam najbardziej suche (ale nie kremuję już np. dekoltu, gdzie skóra jest wręcz trochę przetłuszczająca).
          • pierwszalitera Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 20.02.14, 11:56
            teresa104 napisała:

            > Jak idę na ashtangę, to MUSZĘ się umyć przed treningiem, muszę umyć ciało, stop
            > y po uwięzieniu ich na 12 godzin w ubraniach i butach, żeby obcych ludzi nie na
            > rażać na wonie mojego ciała. Ubolewam, że nie wszyscy mają takie podejście i zd
            > arza mi się mieć przy nosie czyjąś nóżkę, taką tylko po pracy w czystych warunk
            > ach, albo pomagać komuś rozciągać pachwiny.

            Jak komuś pachną stópki po 12 godzinach w butach, to też jestem za tym by się mył. Moje buty po roku noszenia pachną jeszcze skórą i fabryką, bo nie pocą mi stopy, nie mam grzybicy i mam jako blondynka z bardzo jasną, suchą skórą raczej niewyczuwalny zapach własny ciała. Po 12 godzinach w czystych skarpetkach po prysznicu na pewno jeszcze nikogo nie rażę. Gdybym nie używała dezodorantu nikt by nawet nie zauważył. A nos mam raczej dobry i często przeszkadza mi bardzo zapach kosmetyków używanych przez wielu litrami jako dowód na to, że akurat byli pod prysznicem. Więc różnie to bywa z tą wonią.
            • pinupgirl_dg Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 20.02.14, 12:22
              > A nos mam raczej dobry i często przeszkadza mi bardzo zapach kosmetyków
              > używanych przez wielu litrami jako dowód na to, że akurat byli
              > pod prysznicem. Więc różnie to bywa z tą wonią.

              Kosmetyki jeszcze ok, ale drażni mnie, gdy ktoś się perfumuje albo używa obficie perfumowanych dezodorantów.
              • pierwszalitera Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 20.02.14, 12:58
                pinupgirl_dg napisała:

                > Kosmetyki jeszcze ok, ale drażni mnie, gdy ktoś się perfumuje albo używa obfici
                > e perfumowanych dezodorantów.

                To miałam na myśli. I ja zreyzgnowłam z mojego kursu jogi nie z powodu pachnących pachwin i stóp, tylko z powodu jednej czystej kobieciny, traktującej sport jako spotkanie towarzyskie na którym prezentuje się najnowsze perfumy.
                I tak jeszcze dodatkowo, jeżeli ktoś po 12 godzinach capi, to powinien faktycznie pójść do lekarza, albo może kupić sobie nową parę butów, ale większość tych osób należy do grupy tych, którzy myję się wieczorem, w fałszywym założeniu, że w nocy się nikt nie brudzi. Takie kobiety ochlapują rano wodą może twarz i używają dezodorantu, jednak mają w porównaniu do tych rano prysznicujących jakieś 8-10 godzin przewagi w pracy bakterii rozkładających pot, łój i naskórek. W późnych godzinach popołudniowych, to one nie myły się więc nie 12 godzin, a prawie 24. Po 24 godzinach pewnie też zaczynam tu i ówdzie pachnieć, nie wiem, bo już dawno nie sprawdzałam.
                • kis-moho Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 20.02.14, 15:52
                  większość tych
                  > osób należy do grupy tych, którzy myję się wieczorem, w fałszywym założeniu, że
                  > w nocy się nikt nie brudzi

                  O, mój ulubiony temat :)
                  Moje prywatne obserwacje z różnych wyjazdów i konferencji, gdzie siłą rzeczy obserwuje się różne zwyczaje higieniczne mówią, że szeroko pojętą Europa środkowo-wschodnia myje się rano i wieczorem, natomiast zachód tylko raz (rano albo wieczorem w zależności od preferencji). Była Jugosławia tez tylko raz, ale tu przyznam mam małą próbkę. I tak mnie zzera ciekawość skąd to się wzięło?
                  BTW, zależności jednorazowej kąpieli i brzydkiego zapachu nie zauważylam, chociaż sama nie znosze się myć tylko raz. Ale to chyba kwestia bardziej psychologiczna niż psychiczna.
                  • pierwszalitera Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 20.02.14, 16:33
                    kis-moho napisała:

                    > O, mój ulubiony temat :)
                    > Moje prywatne obserwacje z różnych wyjazdów i konferencji, gdzie siłą rzeczy ob
                    > serwuje się różne zwyczaje higieniczne mówią, że szeroko pojętą Europa środkowo
                    > -wschodnia myje się rano i wieczorem, natomiast zachód tylko raz (rano albo wie
                    > czorem w zależności od preferencji).

                    Z moich obserwacji bazujących na 25-ciu latach życia na emigracji w Europie Zachodniej wynika, że standardem tutaj jest poranny prysznic. I to niezależnie do wieku. Obowiązkowy jest także prysznic po sporcie, niekoniecznie zaraz na siłowni. Co ludzie robią wieczorem, to nie wiem, pewno różnie, ja też nie zawsze biorę wieczorem kompletny prysznic, bo nieraz nie mam takiej potrzeby i ochoty. Wiem jednak, że ludzie kąpią się często po pracy, jeżeli mają wieczorem w planie jakieś wyjście. A latem podczas upałów nawet podczas dnia, gdy jest okazja, na przykład przerwa w pracy, w której idzie się do domu. Nie znam jednak nikogo, kto nie korzysta z prysznica rano. A nie, mam jedną taką koleżankę kąpiącą się tylko wieczorem (wyszło przy rozmowach o myciu włosów), ale ona jest Bułgarką i nie mieszka jeszcze zbyt długo w Niemczech. Nie kierowałabym się jednak zwyczajami z wyjazdów, bo ja nieraz też w takich sytuacjach zachowuję się nieco inaczej niż w domu, wiele zależy od łazienki, z której się korzysta.
                    • kis-moho Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 20.02.14, 16:43
                      Nie kierowałabym się jednak zwyc
                      > zajami z wyjazdów, bo ja nieraz też w takich sytuacjach zachowuję się nieco ina
                      > czej niż w domu, wiele zależy od łazienki, z której się korzysta.

                      Nie, nie, ja aktywnie o tym rozmawiałam, bo temat od lat mnie interesuje. Wszystko zaczęło się od tego, że kiedyś mnie ktoś spytał, czy jestem typem wieczornym czy porannym. Moja konsternacja była nie mniejsza od konsternacji rozmówcy, kiedy usłyszał, że biorę prysznic rano i wieczorem ;o) I od tej pory prowadzę moje prywatne statystyki, oparte na rozmowach ze znajomymi na temat ich codziennych zwyczajów (pomijam prysznic po sporcie czy basenie bo to inna para kaloszy). I jasno mi z tego wychodzi, że Niemcy i Wielka Brytania kąpią się raz dziennie (być może jak piszesz z przewagą rana, ale na pewno część preferuje wieczór), za to Polska, Węgry i Czechy rano i wieczorem. Serbia tylko raz dziennie, ale próbkę mam dwuosobową, więc nie jestem pewna czy to prawda.
                      Bardzo mnie to od lat intryguje, wysnuliśmy już teorię, że w krajach bloku socjalistycznego była łatwiej dostępna ciepła woda z cetralnych elektrociepłowni. Ale to raczej z braku sensownych pomysłów. Dlatego ciekawa jestem Waszych obserwacji nt. częstotliwości kąpieli.

                      Nie znam jednak nikogo
                      > , kto nie korzysta z prysznica rano.

                      A ja znam, i nie są to Bułgarki. Jedna z nich jest z Berlina, druga z Palatynatu ;o)
                      • pierwszalitera Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 20.02.14, 17:03
                        kis-moho napisała:

                        > A ja znam, i nie są to Bułgarki. Jedna z nich jest z Berlina, druga z Palatynat
                        > u ;o)

                        Wyjątki potwierdzają regułę? ;-) A może to zależy od grupy eksperymentalnej, bo osobiste anegdoty nie są jak wiadomo dowodem na nic. Ja sama przyjęłam zwyczaj porannego prysznica i gruntownego mycia o tej porze wiele lat temu, właśnie dlatego, że wszyscy wokół tak robili. Z Polski pamiętam raczej zwyczaj wieczornej kąpieli, w latach 80-tych mało kto mył rano coś więcej niż twarz, ja z moim zwyczajem nieco większego mycia wzbudzałam już lekką sensację.
                        Acha, miałam też do czynienia z Czechami, grupa pięcioosobowa, pora prysznica tylko rano. Znajomy z Polski, którego czasem odwiedzam, robi tak samo, wieczorem ochlapuje tylko twarz i myje zęby.
                      • mszn Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 20.02.14, 17:30
                        > za to Polska, Węgry i Czechy rano i wieczorem.

                        Hm, cała moja rodzina i wszyscy znajomi jeszcze z Polski kąpią się raz dziennie, a przerzucenie się z wieczornych na poranne prysznice to była kwestia ostatnich 10 lat, i też nie wszyscy zmienili (ja sama zresztą zrobiłam to pod wpływem jakiejś gorącej dyskusji na Lobby bodaj trzy lata temu, kiedy postanowiłam, że żeby mieć opinię o wyższości jednego prysznica nad drugim, trzeba spróbować obu, i tak mi po tej próbie zostało :) ). Na koloniach też nikt nigdy nie kąpał się rano.

                        Może być coś na rzeczy w kwestii kąpiel vs. prysznic. Raczej nikt nie bierze klasycznej kąpieli rano, bo to trwa, więc jeśli dla kogoś porządne wymycie się jest jednoznaczne z napełnieniem wanny, to raczej będzie się myć wieczorem.
                        • kis-moho Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 20.02.14, 17:36
                          Ojej, to ciekawe. Zawsze miałam wrażenie, że wszyscy wokół biorą prysznic i wieczorem, i rano, i stąd mój pierwszy szok, kiedy po raz pierwszy się spotkałam z myciem raz dziennie. W ogóle mi się to nie mieściło w głowie, że tak można, z czego wnioskuję, że wszyscy wokół kąpali się przed i po spaniu.
                          Może Ty po prostu jesteś bardziej z zachodu niż ja? :o)
                          • mszn Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 21.02.14, 10:29
                            > Może Ty po prostu jesteś bardziej z zachodu niż ja? :o)

                            No wiesz, już nie chciałam tak tego wywlekać ;)
                      • teresa104 Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 20.02.14, 17:49
                        Wieczorne mycie to może być zwyczaj chłopski i robotniczy, w czym zresztą nie widzę nic złego. No po pracy w polu czy w fabryce do łóżka bez mycia iść się nie da, można nie mieć bieżącej wody, ale nad miednicą myje się każdy. Wieczorne mycie na wsi jest absolutnym musem.

                        Chyba pomysł o dostępności wody z elektrociepłowni nie do końca się obroni. Na przykład w całych okręgach na Bałkanach (w tym w krajach post soc) elektrociepłowni nie ma. Są elektrownie, które gorącą parę wodną walą w powietrze i ciepłownie spalające np. mazut, żeby ogrzać wodę. Wiele bloków, hoteli, dużych budynków nadal musi mieć swoją kotłownię i ciepła woda najwyżej bywa. Zgłębiałam kiedyś temat ciepłowni i elektrowni w serii tłumaczeń:)

                        Słyszałam też teorię wyjaśniającą brud, też ten dzisiejszy, w państwach bałkańskich. Otóż w czasie panowania na tych ziemiach Imperium Otomańskiego, raja, czyli miejscowa ludność niemuzułmańska o statucie w otomańskim aparacie państwowym równym mniej więcej kulawym osłom, specjalnie trzymała w izbach trzodę chlewną, obejścia miała zapuszczone, ciała latami niemyte, oblicza czarne i przyodziewek plugawy. Zabiegi te chroniły domostwo przed najazdem muzułmanów, panny przed gwałtem, młodzież przed porwaniem i wcieleniem do wojska - orężem było obrzydzenie, jakie brud miał wzbudzić w czystych i oświeconych mahometanach. Niektórzy pewno tę zacną pięćsetletnią tradycję kultywują, tak jak inni kultywują bicie dzieci czy wytapianie smalcu z psów.

                        Znam w Polsce wielu ludzi myjących się wieczorem, niemyjących rano. Nie wiem, czy dwukrotny prysznic jest tu dominującym modelem, ciężko stwierdzić. Ciężko to stwierdzić zwłaszcza w komunikacji miejskiej, choć wiadomo, że jeden śmierdziel może zepsuć tramwaj czyściochów.
                        • kis-moho Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 20.02.14, 17:58
                          W moich statystykach Bałkany myją się raz, więc teoria o elektrociepłowniach jeszcze się trzyma ;o) Tak serio, nie mam pojęcia skąd to się bierze i czy to nawet prawda, bo grupę porównawczą mam może dość sporą, ale z jednego środowiska zawodowego, więc pewnie mało reprezentatywną. A Mszn właśnie mi pokazała, że i w Polsce mycie się dwa razy dziennie to nie jest norma. Więc może po prostu nie mam racji, a moje obserwacje są przypadkowe. Będę dalej drążyć sprawę, za dziesięć lat będę miała szersze statystyki.

                          Ciężko to
                          > stwierdzić zwłaszcza w komunikacji miejskiej, choć wiadomo, że jeden śmierdzie
                          > l może zepsuć tramwaj czyściochów.

                          Moim zdaniem śmierdziel niekoniecznie bierze się z nieumytych pach, a raczej ze zbyt swobodnego podejścia do częstotliwości prania, szczególnie ubrań wierzchnich i swetrów...
                          • pierwszalitera Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 20.02.14, 18:24
                            kis-moho napisała:

                            > Moim zdaniem śmierdziel niekoniecznie bierze się z nieumytych pach, a raczej ze
                            > zbyt swobodnego podejścia do częstotliwości prania, szczególnie ubrań wierzchn
                            > ich i swetrów...

                            Ale to jedno jest z drugim związane. Jeżeli ktoś czuje potrzebę częstego, regularnego mycia, nieważne, czy z własnej woli, czy wymuszoną społecznie, a przykład przez rodzaj pracy, to zwraca uwagę także na czystość ubrań. Brudne, śmierdzące ubrania psują bowiem cały efekt mycia. Swoją drogą, wrażliwiość na brzydkie zapachy nie jest wrodzona. Dzieci mają tu o wiele większą tolerancję od dorosłych i dopiero wychowanie uczy nas, że należy się regularnie myć. Wiele zależy też od obowiązujących aktualnie norm, mój dziadek urodzony jeszcze przed pierwszą wojną światową uważał, że codzienne zmienianie majtek, to jest coś dla bab, prawdziwy mężczyzna tego nie musi. Dla mojego taty jest to jednak już zwyczajna zwyczajność, a mój mąż w ogóle nad tym się nie zastanawia, zmienia nie tylko majtki i skarpetki codziennie, ale także koszule. Jak trzeba to nawet częściej w ciągu dnia.
                            A u mnie w miejskiej komunikacji brudem śmierdzą też zwykle tylko bezdomni, zmokłe psy i czasem wracający z pracy fizczynej panowie w umorusanych kombinezonach, więc zachodni zwyczaj mycia się raz dziennie działa chyba lepiej od wschodniego mycia się dwa razy dziennie, skoro w polskiej komunikacji problemy tego typu zdarzają się częściej. ;-)
                          • teresa104 Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 20.02.14, 18:58
                            Bez międzynarodowej ankiety się nie obejdzie:)

                            Zrobiliśmy jako naród postępy higieniczne, śmierdzielem rzadko jest młody człowiek jadący do pracy czy szkoły. Sporo jednak tych zaszłości i różnych przesądów (mycie głowy rano = murowana choroba; pranie kurtki = zniszczenie kurtki) zostało u starszych ludzi i boję się, że są nie do wyrugowania aż do naturalnego ustania. Prawdziwą zmorą są też panowie wczorajsi i ich wódczane metabolity. Panie wczorajsze pewno jadą samochodami;)
                            • pinupgirl_dg Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 20.02.14, 20:31
                              > Prawdziwą zmorą są też panowie wczorajsi i ich wódczane metabolity.

                              Oj tak, a nie należę do osób specjalnie wrażliwych.

                              Co do ankietowania - wydaje mi się, że dominuje jednak mycie wieczorne. Osoby, które myją się rano, to zwykle kobiety codziennie myjące i układające włosy. Podejrzewam, że wzięło się to z sympatii do kąpieli. Znam wiele osób, które tylko po długiej kąpieli czują się naprawdę domyte. Plus to, że dla osób pracujących fizycznie wieczorny prysznic do podstawa. No i chyba lubimy dłużej pospać, więc przeniesienie mycia na wieczór to zawsze kwadrans dłużej w łóżku. I jeszcze w przypadku licznej rodziny i jednej łazienki prysznicowanie się rano jest utrudnione.
                              Sama chyba wolę jednak prysznic rano, jeśli mam wybierać, zapachowo itd nie widzę różnicy, ale poranny prysznic świetnie mnie budzi i dodaje energii.
    • turzyca Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 21.02.14, 11:33
      > Otóż, gdy po wieczornym prysznicu poużywam sobie kremu/balsamu/masła do ciała,
      > a kolejnego dnia mam trening, to moja pocąca się skóra, wraz w tym nieszczęsnym
      > kosmetykiem, tworzy śliską i wybitnie nieprzyjemną warstwę.

      Ja sie tak czuje po kazdym balsamie niejako w standardzie, wiec wypracowalam strategie - wieczorny prysznic - bardzo mocno nawilzajace maslo do ciala - zasnac szybko, zeby nie czuc tego obrzydlistwa - poranny prysznic. Zazwyczaj udaje mi sie w ten sposob utrzymywac odpowiedni poziom nawilzenia skory i nawet posportowy prysznic czy basen jej nie szkodzi. Jak nie, to na krytyczne miejsca nanosze bardzo lekki balsam z mocznikiem, dobierany wlasnie pod katem niezostawiania warstwy. Ale i tak cierpie. Tyle ze wtedy moge sobie wybrac, czy cierpie, bo mam przesuszona skore, czy cierpie, bo jestem pokryta lepkim obrzydlistwem.
      Moze za pare lat sie przyzwyczaje i lepienie nie bedzie mi przeszkadzac, na razie sucha skora jest nowoscia, wiec szukam strategii posredniej.
      • kis-moho Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 21.02.14, 21:08
        Turzyco, jeśli mogę polecić: balea wypuściła teraz kakaowe masło do ciała z serduszkiem. Błyskawicznie się wchłania i świetnie nawilza. Ty masz dm pod nosem, wiec Tobie mogę to polecić, a całość kosztuje niewiele ponad dwa euro, więc jak Ci nie podejdzie, nie będzie wielkiej szkody. Ja w każdym razie już po paru minutach nie czuję tego na skórze.
        • zarin Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 22.02.14, 16:54
          Popieram, jest genialne pod tym względem, zwłaszcza stosunek szybkie wchłanianie-nawilżanie. Tylko ma konsystencję mocno zmrożonego masła, więc trzeba włożyć trochę pary w rozsmarowanie. Bardzo podobne w formie, a trochę łatwiejsze do smarowania jest natomiast to Alverde:
          wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=50521
          Jeśli ktoś używał, to oba bardzo przypominają świetne i niestety już wycofane masło Isany z mocznikiem:
          wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=34595
          W obu przypadkach zapach jest równie nienachalny.
          • kis-moho Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 22.02.14, 16:57
            Ciepłą ręką dość szybko się rozprowadza. Natomiast nie zgodze się ze przypomina isane, jest mniej tłuste i lepiej nawilza (wg. mnie przez masło shea). No i jednak pachnie czekoladą, może nie nachalnie, ale dość wyczuwalnie.
      • slotna Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 22.02.14, 11:53
        Dostalam niedawno balsam kokosowy w Yves Rocher, probke znaczy. Co prawda nie lubie tego zapachu, ale na skorze szybko znika, nie zasmiarduje pizamy i prawie sie nie lepi, posmarowalam sie juz 3 razy bez wstretu :D Kupie sobie duza butelke, tylko moze o innym zapachu i dam znac, czy jest akceptowalne.
    • slotna Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 22.02.14, 11:51
      Ja w ogole nienawidze sie balsamowac, chociaz powinnam. Zalozylam nawet kiedys watek o najbardziej nielubianych czynnosciach kosmetycznych ;)
      • turzyca Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 22.02.14, 12:17
        Siostro!

        Nie dosc, ze sie czlowiek lepi, to sama czynnosc tez nudna. Czekam na raport z YR, a do DM tez sie pewnie przejde, nam ostatnio sporo schodzi, bo po kontakcie z warszawska woda chlopiec tez sie zaczal sypac. I tak sie sypiemy we dwoje i jakos nie mozemy przestac. Ech.
        • neiti89 Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 22.02.14, 14:25
          Ja długo i cierpliwie szukałam specyfiku, który nie zostawia filmu. Najgorzej mam z kremami do rąk na zimę, bo nie wiedzieć czemu, wszystkie albo z jakąś pochodną silikonu albo przytłaczającą ilością gliceryny...
          No cóż, po kilku(nastu) nieudanych zakupach, które po dwóch użyciach wylądowały w koszu, mam w końcu krem na co dzień - lekki, z jakimiś jogurtowymi dodatkami, który wchłania się błyskawicznie oraz jednego super-tłuściocha z masłem shea do zadań specjalnych, który wchłania się dłużej, ale jak się wchłonie, to mnie nie drażni. Więc skóra nawilżona, a ciuchy nie ubabrane :) Tylko jak mi się sportu zachciewa pojawia się problem...
          • turzyca Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 22.02.14, 14:44
            Ale namiarami na nielepkie to sie nie podzieli, paskuda jedna. :P
            • neiti89 Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 23.02.14, 00:08
              Już spieszę :P
              Ten lekki, codzienny jest z Bio2you, jogurt z rokitnikiem.
              Tłuścioch to trochę niższa półka - Avon planet spa indulgence African Shea Butter :)
          • izas55 Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 22.02.14, 15:49
            Świetnie się wchłaniaa takie lekkie kremy do rąk z mocznikiem Eveline. Ja mam w pracy TAKI i wchłania się błyskawicznie
        • slotna Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 24.02.14, 21:06
          Przejrzalam balsamy na stronie internetowej, wyluskalam kilka, a kupilam i tak inny, bo rozany. Jakos malo inwazyjnie pachnial, wiec sie zdecydowalam, dzisiaj wyprobuje. Kupilam tez kolejna butelke ichniego zelu pod prysznic - sa takie milusie (dzieki glicerynie?), sliczne i pieknie pachna. Musze przyznac, ze firma ma genialna strategie marketingowa. Weszlam do ich sklepu raz, zeby sobie cos ladnego kupic, wydalam 25 zl, dostalam tone probek, skladana torbe na zakupy, ten balsam kokosowy, voucher na tusz do rzes, kupony znizkowe i karte stalego klienta. Kolejny raz poszlam odebrac ten tusz (wzielam niebieski, zarabisty jest) - oczywiscie musialam cos kupic przy okazji, potem skorzystac ze znizki, bo akurat mi sie skonczyl krem, i teraz znowu. Ale nie zaluje, bo to bardzo przyjemne, dawno nie mialam takiej frajdy z kosmetykow, nawet krem do stop mnie zachwyca (jest lawendowy i po prostu chce mi sie go uzywac).
          • slotna Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 25.02.14, 20:27
            Balsam rozany jest ok - nie lepi sie, zapach (delikatny) znika po sekundzie, da sie przezyc. Lydek mi nie nawilzyl co prawda, te jednak moge smarowac czyms tresciwszym, wiec ujdzie. Reszta ciala jest zadowolona ;)

            Za to krem-zel nawilzajacy do skory normalnej/mieszanej mnie zdziwil niepomiernie. Zel to zel, myslalam, ze bedzie lekki, akurat pod makijaz, a tu owszem, wyglad odpowiedni, a za to konsystencja smalcu. Nie rozumialam co sie stalo, jak go nabralam i zaczelam smarowac :O Zazwyczaj w reklamach zelu 24 h nawilzania klamstwem jest to nawilzanie, a nie zel :D Anyway, uczucie tlustosci zniknelo calkiem szybko. W sumie moglam sie spodziewac czegos takiego, bo krem na noc dla skory suchej ma autentycznie stala konsystencje. Mozna w nim rzezbic wrecz.
      • pinupgirl_dg Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 22.02.14, 16:42
        > Ja w ogole nienawidze sie balsamowac, chociaz powinnam. Zalozylam nawet kiedys
        > watek o najbardziej nielubianych czynnosciach kosmetycznych ;)

        Dołączam do klubu. Dlatego przerzuciłam się na olejowanie po prysznicu na mokro. Używam przeróżnych oliwek i olejów, wszystkie działają z grubsza podobnie, nakłada się dużo łatwiej i szybciej, niż balsamy, nadmiar ląduje w ręczniku. Wciąż mam nadzieję, że trafię na myjadło, po którym nie będzie potrzeby dodatkowe maziania, chociaż obawiam się, że to nierealne oczekiwania.
        • kis-moho Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 22.02.14, 16:54
          Ale musisz w takim razie mega często prac ręczniki, nie? Muszę powiedzieć ze nie do końca rozumiem wasze opory, porządne nakremowanie nie trwa dłużej niż minutę. To juz mycie zębów jest gorsze :o)
          • pinupgirl_dg Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 22.02.14, 17:19
            > Ale musisz w takim razie mega często prac ręczniki, nie? Muszę powiedzieć ze ni
            > e do końca rozumiem wasze opory, porządne nakremowanie nie trwa dłużej niż minu
            > tę. To juz mycie zębów jest gorsze :o)

            Tak, ale nie zauważyłam trwałych szkód. Jedynie stara wersja oliwki bambino zostawiała podejrzany, niespieralny zapaszek, nie wiem, jak ta nowa.
            Co do tej minuty - widać jestem niezgrabna i nierozciągnięta, ale podejrzewam, że mi to zajmuje bliżej 5x tyle :). Myć zębów też mi się nie chce czasami, przyznaję, ale w nagrodę mam miłe uczucie świeżości. Po kremowaniu mam wrażenie, że niweczę cały efekt prysznica :). Gdybym mogła, to bym sobie bez żalu odpuściła.
        • mszn Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 23.02.14, 09:40
          Wcią
          > ż mam nadzieję, że trafię na myjadło, po którym nie będzie potrzeby dodatkowe m
          > aziania, chociaż obawiam się, że to nierealne oczekiwania.

          A próbowałaś olejków pod prysznic? Isana i Nivea mają.
          • pinupgirl_dg Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 23.02.14, 10:03
            > A próbowałaś olejków pod prysznic? Isana i Nivea mają.

            Tak, w tej chwili mam jakiś z Farmony chyba, nie jest źle. Najlepszy jak dodąd był chyba ten z Nivei. Mam zamiar przetestować też naturalne, tłuste mydła, wiele kobiet po nich nie czuje potrzeby balsamowania. Kilka takich mydeł odpadło ze względu na masło shea, którego moja skóra nie toleruje, ale jak bym poszukała, na pewno bym coś znalazła.
            Mam wrażenie, że ten nawyk to pamiątka po czasach, kiedy miałam bardzo suchą skórę. Teraz mam zupełnie normalną, wręcz w kierunku przetłuszczającej się, więc podejrzewam, że świat by się nie zawalił, gdybym się nie nakremowała, ale nawyk został. Sama nie wiem, co gorsze, lepka warstwa na ciele, czy wyrzuty sumienia :).
            Olejki w sprayu też były lepsze niż balsamy. I jeszcze swego czasu miałam balsam w piance 4 Pory Roku, ale dawno go nie widziałam. Nawilżał symbolicznie, ale był przyjemny w aplikacji, pachniał świeżo.
            Balsamów pod prysznic jeszcze nie testowałam.
      • magdalaena1977 Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 22.02.14, 23:59
        A nie próbowałaś olejku w sprayu? np. eveline albo bielendy?
        Mnie też się nie chce smarować (poza biustem), ale spryskanie się pachnącym olejkiem to co innego. Chciałabym jeszcze spryskać całe ciało na raz, jak w myjni samochodowej ;-)
        • neiti89 Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 23.02.14, 00:13
          Przyszła mi do głowy jedna opcja dla nielubiących się kremować - to chyba Nivea (albo inne Dove, gdyż konsekwentnie mylę te marki :P) ostatnio dosyć inwazyjnie reklamuje się w telewizji, że ma balsam po prysznic. Myjesz ciało, używasz balsamu na czystą skórę jak żelu pod prysznic, spłukujesz i wychodzisz z kąpieli nawilżona, od razu gotowa do ubrania, bez czekania na wchłonięcie specyfiku.
          Czy działa - nie wiem, nie próbowałam, ale chętnie poznam opinię kogoś, kto próbował zarówno w kontekście ogólnej prawdziwości reklamy jak i zachowania się skóry z tym balsamem podczas wysiłku fizycznego :)
          • izas55 Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 23.02.14, 08:47
            Ten balsam Nivea pod prysznic zostawia bardzo lepką warstwę, po spłukaniu wodą. Miałam małe opakowanie i nigdy nie kupiłam dużego.
            A może spróbujesz męskich balsamów. One na ogól się wchłaniają dużo lepiej od tych damskich, ja często używam takich latem, bo są lzejsze.
          • zarin Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 23.02.14, 21:25
            U mnie nie działało kompletnie i do tego wystarczyło mi tylko na kilka razy. Tak samo olejki pod prysznic - bez różnicy, i tak się muszę nasmarować po myciu.
            Ale ja akurat to lubię, więc problem czysto teoretyczny :).
            • neiti89 Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 24.02.14, 16:25
              Szkoda, że się u Was nie sprawdził, myślałam, że może będzie idealny po basenie :( Prysznic, mycie włosów, balsam w tym samym czasie i ziu, bez czekania na wchłonięcie.
      • mankencja Re: Krem do ciała a aktywność fizyczna 23.02.14, 14:37
        > Ja w ogole nienawidze sie balsamowac, chociaz powinnam.

        Ja też. Dlatego, jeśli już się do tego zmuszę, smaruję tylko łydki i kolana. Miałam kiedyś takie piankowate coś z Sephory, co wchłaniało się szybko i było mało denerwujące, ale chyba przestali to produkować.
Pełna wersja