Dodaj do ulubionych

Zrzednie, wyblaknie, sflaczeje, wypadnie.

13.03.14, 17:01
Zżółknie, skosmaci, zbieleje, sczernieje.
Skoślawi, zgarbaci i klapnie.

Rzecz o starości. Jasna sprawa, że każdy chce zostać zdrowym, dziarskim i gładkim, najlepiej bez wieku. Ale jak się żyje, to lat przybywa. Trzeba być gotowym na obserwację przemian swojego ziemskiego denotatu i przyjmowanie tych zmian z uniesionym czołem. Dziś rozmawiałam z dość sędziwym człowiekiem, ale w ogólnie doskonałej kondycji. Nie mogłam oderwać wzroku od jego nosa, na szczęście jegomość jest mocno niesympatyczny i nie zabiega także o ludzką sympatię, więc obserwacje prowadziłam nieskrępowanie. Kaskady szarej grudowatej skóry zsuwały się nierównymi fałdami z grzbietu nosa i kłębiły nad czubkiem okraszonym sinym pająkiem wypukłego naczynia. Na wiele rzeczy jestem gotowa, ale jakoś tematu zestarzenia się nosa nie przemyślałam. A Wy czegoś się boicie? Zmiany jakiejś części szczególnie Was trapią?
Obserwuj wątek
    • aadrianka Re: Zrzednie, wyblaknie, sflaczeje, wypadnie. 13.03.14, 18:22
      Wątek, jak rozumiem, some like it hot, ale tak zupełnie poważnie - boję się utraty zębów. Mam raczej słabe, dodatkowo osłabione kilkuletnim zażywaniem preparatów z żelazem (że było to całkowicie niepotrzebne, a wręcz szkodliwe, okazało się właśnie po kilku latach). W dodatku cierpię na bruksizm i ścieram je sobie niemiłosiernie. Są raczej równe, mają ładny kształt, niestety okropny odcień (znowu geny i żelazo, plus niestety zamiłowanie do kawy i czerwonego wina). Chciałabym je wybielić, ale boję się, że to je dodatkowo osłabi.
      Reszta mnie nie przeraża, pochodzę z rodziny długowiecznej i jak większość moich krewnych, wyglądam na kilka lat młodszą niż wiek metrykalny. Uważam też, że prezentuję się teraz znacznie lepiej niż dekadę temu, więc napawa mnie to optymizmem :)
      • besame.mucho OT bruksizm 13.03.14, 18:57
        > W dodatku cierpię na bruksizm i ścieram je sobie n
        > iemiłosiernie.

        Jeśli jeszcze nie masz, to porządna robiona na wymiar szyna i to szybko! Ja po zrobieniu badań i konkretnych odlewów dowiedziałam się, że starłam sobie po ponad pół centymetra każdego zęba. Przy moich i tak wcześniej malutkich ząbkach to naprawdę BARDZO dużo. Dorobiłam się przez to zaciskanie w tak nienaturalnej pozycji (nienaturalnej w sensie po zjedzeniu sobie zębów wszystko było jeszcze bardziej zaciśnięte) popsucia stawu skroniowo-żuchwowego a przez to prawie rok ciągłego strasznie głośnego szumu w uszach i diagnozowania mnie na wszystkie strony łącznie z rakiem mózgu i robieniem okropnie nieprzyjemnych nakłuć igłą do ucha w celu wstrzyknięcia sterydów. Dopiero później ktoś mądry wpadł na to, że te szumy to żaden rak mózgu, tylko zjedzone zęby. Noszenie przez kilka miesięcy szyny (zawsze na noc i jak najwięcej w ciągu dnia) mi niewyobrażalnie poprawiło komfort - w uszach szumi z rzadka i o niebo ciszej, w stawie mniej mi strzyka, głowa mnie rzadziej boli, bo wszystko co ponapinane mi się jakoś porozluźniało i dużo lepiej śpię oraz budzę się mniej zmęczona.
        • aadrianka Re: OT bruksizm 13.03.14, 19:12
          Myśl "muszę koniecznie zrobić szynę" powraca do mnie falami, ale w końcu chyba przekuję ją w czyn, szczególnie że zaczęłam ostatnio bardziej opływać w gotówkę. Wydam na zęby. Napięcia karku i bóle głowy złagodniały, odkąd przestałam być permanentnie zestresowana. W dodatku swego czasu Ja_joanna sprzedała mi znakomity patent na rozluźnianie szczęki, korzystam do dziś i faktycznie, zdecydowanie poprawia komfort życia.
          • besame.mucho Re: OT bruksizm 13.03.14, 20:40
            Warto, serio :). Ja jestem z tych, co z takimi sprawami zwlekają i zwlekają, zrobiłam dopiero żeby się pozbyć tych strasznych szumów (rok w którym ani przez sekundę nie jesteś w ciszy potrafi dać w kość, to szumiało tak głośno, jakby mi ktoś odkurzał nad uchem), a okazało się, że rozwiązało też inne problemy - od kiedy lepiej śpię mam zdecydowanie lepsze samopoczucie, mniej się przeziębiam i tak dalej. No i gdybym tyle nie zwlekała, to bym się tych szumów w ogóle nie dorobiła, bo nie zdążyłabym sobie aż tak zjechać stawów.

            Oczywiście człowiek mądry tylko jak innych wysyła do lekarzy, miesiąc temu coś mi walnęło w biodrze i mnie boli przy chodzeniu, a do lekarza się do tej pory nie pofatygowałam, na rowerze nie boli, to jeżdżę rowerem ;).
          • pierwszalitera Re: OT bruksizm 13.03.14, 21:17
            aadrianka napisała:

            > Myśl "muszę koniecznie zrobić szynę" powraca do mnie falami, ale w końcu chyba
            > przekuję ją w czyn, szczególnie że zaczęłam ostatnio bardziej opływać w gotówkę
            > . Wydam na zęby

            Możesz pomóc sobie natychmiast kupując silikonową szynę bokserską (sklepy sportowe), najlepiej taką dla dzieci, bo węższa i mniejsza. Dopasowuje się ją do zębów w ciepłej wodzie i zakłada na noc. Te szyny nie pomagają wprawdzie zlikwidować napięcia, co robią z czasem szyny profesjonalne, ale są dobrą ochroną zębów. Gryziesz sobie wtedy w miękki silikon. To może być nawet dobry wstęp do noszenia szyny od dentysty, bo te są zwykle twarde i na początku bardzo nieprzyjemne. Ta miękka pozwoli ci się przyzwyczaić do czegoś na zębach. Krzywdy ci to na pewno nie zrobi.
          • turzyca Re: OT bruksizm 15.03.14, 12:31
            Ja_joanna opowiedziala nam wtedy przy okazji, czym sie konczy brak przeciwdzialania zgrzytaniu. Szczegolnie w zakresie niektorych przyjemnosci zyciowych. Ja to troche zignorowalam, na zasadzie, ze przeciez mnie sie tak dalece rozwinac nie moze, Ja_joanna ma na pewno inna budowe ciala. Ale jak moja kuzynka musiala sie przez miesiac odzywiac wylacznie przez slomke, to poszlam do przyjemnego pana dentysty i obstalowalam szyne.
            Jedna z najfajniejszych cech szyny jest to, ze po prostu budze sie znacznie bardziej wypoczeta. Czasami jak jej zapomne, to rano musze swiadomie rozewrzec szczeki, czuje sie, jak po jakims stresujacym wydarzeniu, w trakcie ktorego caly czas zaciska sie zeby. Tak wiec w sumie ten nietani kawalek plastiku powoduje, ze od jakichs 3 lat jestem znacznie mniej zestresowana. Mysle, ze juz sie zamortyzowal. A do tego dochodza jeszcze korzysci stomatologiczne. Bardzo dobrze wydana kasa.
          • musial04 Re: OT bruksizm 18.04.14, 18:34
            aadrianka napisała:

            > Myśl "muszę koniecznie zrobić szynę" powraca do mnie falami, ale w końcu chyba
            > przekuję ją w czyn, szczególnie że zaczęłam ostatnio bardziej opływać w gotówkę
            > . Wydam na zęby. Napięcia karku i bóle głowy złagodniały, odkąd przestałam być
            > permanentnie zestresowana. W dodatku swego czasu Ja_joanna sprzedała mi znakomi
            > ty patent na rozluźnianie szczęki, korzystam do dziś i faktycznie, zdecydowanie
            > poprawia komfort życia.

            Witam, ja choruje od 2 lat na bruksizm, cały czas strasznie boli mnie głowa. Możesz wysłać mi meila co Ci pomogło? musial04@gazeta.pl
      • teresa104 Wątek poważny wręcz śmiertelnie, 13.03.14, 19:15
        w każdym razie na tyle poważny, na ile trzeba sprawę w dzisiejszym świecie mieć na względzie, a na tyle niepoważny, żeby ze swojego rozpadu za życia nie czynić problemu tudzież ośrodka myśli.

        Jak sobie przypomnę swoich dziadków, a miałam szansę oglądać też pradziadków, to, jak bone dydy, wszyscy nosy mieli pokaźne lecz jędrne, mocno ukształtowane, górowały te nosy, błyszczały jak odwieczne głazy we wzburzonym morzu fałd policzkowych.

        Zęby - zgadzam się, kompletne i zadbane zęby to atrybut w zaawansowanym wieku. Wiadomo jednak, że najlepiej zadbane zęby ściemnieją, dziąsła się odsuną. Jak mi dwudziestoparoletni dentysta mówi "ma pani dziąsła w doskonałym stanie jak na pani wiek", to jakoś pierwsza część zdania mi umyka, albo jakbym właśnie coś odwrotnego usłyszała, że dziąsła mam skopane, a skoro nie mam, to powinnam mieć, czyli zaraz będę mieć. A mnie przecież jeszcze zęby mądrości nie do końca wyrosły.

        Optymizmem napawa optymizm moich antenatów i to, że mają kompletnie gdzieś swoje zmarchy i włosy w uszach.
    • genepi Re: Zrzednie, wyblaknie, sflaczeje, wypadnie. 13.03.14, 19:27
      Boję się utraty dziarskiego kroku.
      Tak serio. Najbardziej.
      Mam długie nogi i chodzę energicznie, wypracowałam postawę wyprostowaną w ostatnich latach i boję się że kiedyś to się skończy. W dodatku ostatnie problemy ze stopą uświadomiły mi jak bardzo to dla mnie ważne, że mogę podbiec, podskoczyć, przejść przez płot, przeskoczyć kałużę. Że mam siłę w nogach.
      • black_magic_women Re: Zrzednie, wyblaknie, sflaczeje, wypadnie. 13.03.14, 21:27
        genepi napisał:

        > Boję się utraty dziarskiego kroku.
        > Tak serio. Najbardziej.
        > Mam długie nogi i chodzę energicznie, (...) mam siłę w nogach.

        Ja niestety mam płaskostopie i genetyczne haluksy (żeby nie było- bez obcasów, po mamie, a mama ma...po dziadku!), a niestety uwielbiam chodzić.Dużo, szybko, dziarsko, teraz zasuwam z moim półroczniakiem w wózku. Stopy mam niestety brzydkie, nie tylko ze względu na kości, ale i specyficzną budowe-wiecznie obtłuczone, z nagniotkami itp. Ale uwielbiam wstać i wyjść(ok, teraz to przenośnie, jestem w końcu żoną i matką;).
        Poza tym zęby (zbieram kase) i z rzeczy próżnych-bruzdy nosowo-wargowe :(
    • mniickhiateal Re: Zrzednie, wyblaknie, sflaczeje, wypadnie. 13.03.14, 19:32
      teresa104 napisała:

      > Zżółknie, skosmaci, zbieleje, sczernieje.
      > Skoślawi, zgarbaci i klapnie.
      >
      > Rzecz o starości. Jasna sprawa, że każdy chce zostać zdrowym, dziarskim i gładk
      > im, najlepiej bez wieku. Ale jak się żyje, to lat przybywa. Trzeba być gotowym
      > na obserwację przemian swojego ziemskiego denotatu i przyjmowanie tych zmian z
      > uniesionym czołem. Dziś rozmawiałam z dość sędziwym człowiekiem, ale w ogólnie
      > doskonałej kondycji. Nie mogłam oderwać wzroku od jego nosa, na szczęście jegom
      > ość jest mocno niesympatyczny i nie zabiega także o ludzką sympatię, więc obser
      > wacje prowadziłam nieskrępowanie. Kaskady szarej grudowatej skóry zsuwały się n
      > ierównymi fałdami z grzbietu nosa i kłębiły nad czubkiem okraszonym sinym pająk
      > iem wypukłego naczynia. Na wiele rzeczy jestem gotowa, ale jakoś tematu zestarz
      > enia się nosa nie przemyślałam. A Wy czegoś się boicie? Zmiany jakiejś części s
      > zczególnie Was trapią?

      Temat nie napawający optymizmem, ale w sumie jak na razie niezbyt dotkliwie mnie trapi. Owszem, botoks czoła zaliczyłam i sobie chwalę, bo tam mi mimika niepotrzebna, a idiotyczne zmarchy robi. Patrząc po szczęśliwej genetycznie rodzinie, nie będzie chyba najgorzej, mam tylko nadzieję wczesną profilaktyką uniknąć naczynkowej katastrofy, którą widzę na rodzicielce.

      Poza tym bardzo pomaga, że z wiekiem jednak nabiera się znacznie większego stoicyzmu w krytycznym podejściu do siebie. Np. mam szalenie paskudne kolana. Kiedyś nie mogłam na nie patrzeć w lustrze i bardzo ich obsesyjnie pilnowałam, teraz jak mi z Gomerry czasem przy chodzeniu wychyłną, zwisa mi to. Albo wiem, że w lekkim obcasie do spódnicy wyglądam znacznie lepiej, ale od jakiegoś czasu chrzanię to, i jak wiem, że mam danego dnia więcej pochodzić, to zakładam półbuciki i tylko się raduję, że one też są ładne i do tego wygodne. Itd itp.

      Że już nie wspomnę o tym, że niektóre starsze osoby są zachwycające estetycznie i ja też tak planuję. Zeszłego lata nie mogłam oderwać wzroku w komunikacji miejskiej od bardzo starszej i eleganckiej pani, która miała taką starą, woskowo pożółkłą skórę dłoni i bosko miętowy lakier na starannie utrzymanych paznokciach. Efekt był obłędny, wyglądała świeżo i nowocześnie, i ten kolor nie wyciągnął jej żadnych zaczerwienień, co się tak często zdarza. Trudno by było w naszym rejonie geograficznym znaleźć młodą skórę, która tak fantastycznie by wyglądała z tym kolorem. Albo dziś widziałam starszą osobę w ostro turkusowym trenczu, z ostro żółtą torebusią, i malinową czuprynką. Jak na razie bym się tak w życiu nie ubrała, a ona wyglądała fantastycznie i ciepłym parabolicznym traktowała ostre wciąganie powietrza przez zdębiałe otoczenie. Może jak będę w jej wieku, to też tak będę się nosić.
      • teresa104 Re: Zrzednie, wyblaknie, sflaczeje, wypadnie. 13.03.14, 19:41
        Jestem zainteresowana turkusowym trenczem!

        No właśnie, tłumaczę moim zrozpaczonym upływem czasu koleżankom, że z wiekiem zmienia się nie tylko ciało, ale i percepcja, człowiek już nie trzyma się tak kurczowo idei, żeby mieć skórę i kibić siedemnastolatki, odpuszcza i czuje się znacznie lepiej niż rzeczona siedemnastolatka w swojej adekwatnie siedemnastoletniej skórze. Póki co koleżanki mi nie wierzą, zastanawiam się zatem, czy to aby nie jest sąd nieuniwersalny.

        Mimika w czole niepotrzebna?
        • mniickhiateal Re: Zrzednie, wyblaknie, sflaczeje, wypadnie. 13.03.14, 19:59
          teresa104 napisała:

          > No właśnie, tłumaczę moim zrozpaczonym upływem czasu koleżankom, że z wiekiem z
          > mienia się nie tylko ciało, ale i percepcja, człowiek już nie trzyma się tak ku
          > rczowo idei, żeby mieć skórę i kibić siedemnastolatki, odpuszcza i czuje się zn
          > acznie lepiej niż rzeczona siedemnastolatka w swojej adekwatnie siedemnastoletn
          > iej skórze. Póki co koleżanki mi nie wierzą, zastanawiam się zatem, czy to aby
          > nie jest sąd nieuniwersalny.

          No może to i zależy od tego, jak bardzo ma się poczucie własnej wartości przypięte akurat do urody, atrakcyjności fizycznej i takich tam. Ja w każdym razie rozkoszuję się każdą sekundą słabnących urojeń i oczekiwań wobec siebie.

          > Mimika w czole niepotrzebna?

          Skrót myślowy, ale w sumie mnie niepotrzebna. Mam bezsensowne nawyki mimiczne, np. unoszenia w zdziwieniu brewek, albo marszczenia tychże z namysłem, i są to grymasy, które nie wnoszą nic pozytywnego w mojej komunikacji pozawerbalnej i tylko powodują, że często muszę tłumaczyć drugiej stronie, że ależ nic złego nie powiedziała, i do tego robią zmarchy. Won z nimi zatem (a co pół roku odrastają, jakbym się stęskniła, botoks wszak nie jest na wieki trwały). Gdzie indziej mimika jest mi potrzebna, więc tam nie pozwoliłam się ostrzyknąć i dałam dermatolog po dzierżących strzykawkę łapach za samą sugestię.
    • teresa104 Wiem! 13.03.14, 20:00
      Przypomniałam sobie, czego się boję na starość. Boję się sflaczenia psychicznego, spsienia, wycofania, sarkania na wszystko młode, niezrozumiałe, za szybkie, braku tolerancji, niemożności dostosowania się, zgrzybienia, smutku. To tak samo obwisa jak ten nos, dzieje się codziennie po trochu. A ja już u siebie widzę symptomy liczne i wiele tu sobie mogę zarzucić, mało chyba ćwiczę te mięśnie od charakteru.
        • pierwszalitera Re: Wiem! 14.03.14, 14:31
          kasica_k napisała:

          > Ja właśnie tego boję się najbardziej, tj. uwiądu umysłowego i spadku zdolności
          > poznawczych.
          >

          Jeżeli nie zachorujesz na jakąś bardzo poważną chorobę związaną z koniecznością brania sporej ilości leków z wieloma ubocznymi działaniami albo nie trafi ci się autentyczny Alzheimer, to uwiąd umysłowy ci nie grozi. Z wiekiem nie mamy bowiem żadnego spadku zdolności poznawczych. W którymś tam zeszłorocznym numerze Charakterów był artykuł przedstawiający nowe badania na ten temat. Zmienia się odrobinę szybkość przyswajania informacji, ale w wielu dziedzinach osoby w starszym wieku mają nawet przewagę nad młodymi, bo łatwiej łączą fakty. Szczegółów nie pamiętam, ale całość była bardzo pozytywna. Ważna jest tylko osobista motywacja, młodzi ludzie bowiem niemalże "przymusowo" zajmują się nowymi sprawami - szkoła, praca, nowe sytuacje i doświadczenia przeżyte po raz pierwszy, więc są ciągle w treningu. Dojrzałe osoby muszę tych nowych rzeczy szukać sami i samemu motywować się do aktywności. Wielu tego nie robi i dlatego gnuśnieje.
    • pierwszalitera Re: Zrzednie, wyblaknie, sflaczeje, wypadnie. 13.03.14, 20:45
      Tyłek. Nie cellulit, nie zmarszczki, a tyłek. Czasem widuję dojrzałe kobiety, które z przodu wyglądają całkiem fajnie, mają szczupłe sylwetki, niezłe kształty, a z tyłu zupełnie płaski tyłek upakowny w wiszące nieładnie dżinsy. Nie taki z natury płaski, tylko widocznie oklapły. Ten płaski tyłek to mój horror. Nie chcę tak (jeszcze) wyglądać i jak mam fazę lenistwa, to wyciąga mnie z niej wizja takiego tyłka. Oprócz tego, na razie nie panikuję. Będą się starała jak najdłużej utrzymać fizyczyną sprawność, znam kilka takich pań już grubo po 80-tce, one są dla mnie pozytywnym przykładem.
      • black_magic_women A po ciąży? 13.03.14, 21:42
        Dziewczyny, Wy tu piszecie o starosci, matuzalemach itp, a ja jestem srednio-mlodą mama. O ile w ciąży wyglądałam bosko, to teraz, 6mcy po...no przygasłam. Włosy klapnięte, choć wypadanie sie uspokoiło, cera-przybyło zmarszczek, czasem niespodziewany atak pryszczy.I te 4 uparte kilogramy,zwłaszcza w biuście zamiast dodać mi seksowności, to raczej ciążą. Oczywiście postronnym o mojej niedawnej ciąży przypomina tylko maleństwo, ale ze mnie wyszło- no nie wiem co. Może utajona próżność? Że jednak mam 33 lata i dziecko i męża to już ni jestem dziewczyną, tylko tą... panią;)
        • pierwszalitera Re: A po ciąży? 13.03.14, 22:10
          black_magic_women napisała:

          Że jednak mam 33 lata i dziecko i męża to już ni jestem dziewcz
          > yną, tylko tą... panią;)

          Rany, mnie tu niedługo stuknie 50-tka, a ty robisz hałas. ;-) W ciąży wprawdzie nie byłam, ale ciało kobiety zmienia się i bez urodzenia dziecka. Jeżeli zostało ci tylko 4 kg, to raczej jesteś szczęściarą i lepiej zacznij się sobie podobać i napawać się tym uczuciem atrakcyjnej młodości, bo czas szybko leci. ;-)))
    • madzioreck Re: Zrzednie, wyblaknie, sflaczeje, wypadnie. 14.03.14, 13:07
      Zęby.
      Po wieloletniej przerwie wzięłam się za zęby, idiotka. Zawsze masakrycznie się bałam ich utraty, a dentysta zawsze ląduje na końcu listy, zawsze coś. A nie mam z natury za mocnych, w dodatku psując się nie bolą. Ale teraz już odnowiłam przyjaźń z moim ulubionym molochem stomatologicznym i będę chodzić. No i ogólnie zdrowie.
      Resztę mam gdzieś.
      Jasne, wolałabym się nie marszczyć, nie siwieć, nie obwisać i nie flaczeć, ale w gruncie rzeczy na razie nie spędza mi to snu z powiek.
    • neiti89 Re: Zrzednie, wyblaknie, sflaczeje, wypadnie. 14.03.14, 17:00
      Ze starości martwi mnie tylko jedna rzecz - obawa, że zostanę sama.
      Bo co z tego, że będę piękna czy brzydka, skoro samotna?
      Będę gadać do przypadkowo spotkanych na przystanku osób, chodzić do lekarza tylko po to, żeby pogadać z ludźmi w kolejce... Nie będzie kogoś, żeby mu ciastek napiec, szalik na drutach zrobić, w brydża pograć, pobiadolić, że kiedyś to były czasy...
      Tak. Zdecydowanie boję się zostać sama.
      • teresa104 Samotność jest raczej pewna. 14.03.14, 19:07
        No chyba, że nagle coś się zmieni w naszym trybie życia i zaczniemy żyć na kupie w rodzinach wielopokoleniowych. Ale czy ja wiem, czy te zmiany idą właśnie w tę stronę, a nie wręcz przeciwną?
        Dlatego albo trzeba przywyknąć do tej wizji, albo zawczasu intensywnie zapobiegać. Bo to przecież nie chodzi o to, żeby cię ktoś odwiedził trzy razy w roku, chodzi o to, żeby wokół byli ludzie, różni ludzie, nie jeden człowiek z wyrokiem przebywania z nami.
        • neiti89 Re: Samotność jest raczej pewna. 15.03.14, 20:33
          Marzy mi się starość a'la niania Ogg. To zdecydowanie mój cel (no, może wyjąwszy zastraszone synowe ;P). Może młodości nie mam tak burzliwej, jak miała niania, ale jeszcze nad sobą popracuję i pozapobiegam w stosownym czasie :P
    • turzyca Re: Zrzednie, wyblaknie, sflaczeje, wypadnie. 15.03.14, 14:22
      Ja kiedys siedzac kolo pewnej 90-latki uswiadomilam sobie, ze mam spore szanse osiagnac ten wiek. I ze glownie ode mnie zalezy, jaka bedzie moja sytuacja w tym momencie. Przeanalizowalam znajomych i krewnych, popatrzylam na tych szczesliwych i tych nieszczesliwych, na spelnionych i zgorzknialych i ulozylam krotki plan, ktory radykalnie zwieksza szanse wyladowania w pierwszej grupie.
      1) Ruch - dbanie o sile, elastycznosc i ogolna kondycje. Szczegolnie cwiczenia na mase miesniowa, z wiekiem mase miesniowa sie niestety traci. A miesnie sa potrzebne, zeby wstac z fotela, pojsc na zakupy, byc mozliwie niezaleznym.
      2) Stymulacja intelektualna. Mozg nie karmiony nowosciami leniwieje. Udzial w jakiejkolwiek grupie zainteresowan, niewazne kolko szachowe, klub literacki czy ochrona zabytkow - ludzie potrzebuja zewnetrznych bodzcow intelektualnych.
      3) Zaprzyjaznianie sie z mlodszymi ludzmi. Bo od pewnego wieku grozi nam, ze starzy przyjaciele wymra. Samotnosc jest zabojcza. Co ostatnio potwierdzily badania.
      4) Rzucanie sie na nowe technologie. Poniekad pochodna dwoch powyzszych punktow. W dodatku mlodsze technologie sa mnie zaawansowane i latwiejsze do opanowania, a mlodszy czlowiek je szybciej opanowuje. No i przejscie od maszyny do pisania przez maszyne z pamiecia i prosty komputer do wspolczesnego komputera to latwiejszy proces niz opanowanie komputera od zera w wieku 80 lat. Zas wykluczenie technologiczne moze sie konczyc wykluczeniem spolecznym.

      No i last but not least - smiech. Ludziom, ktorzy sie smieja, zyje sie latwiej. A zmarszczki i tak bede miala, takie od usmiechu sa ladniejsze niz takie od krzywienia sie.


      Boje sie wyladowania w fotelu, w kruchej zaleznosci od pojedynczego czloweka, zapewne mojej nieszczesnej corki lub rownie nieszczesnej synowej, drzac ze strachu, gdy spozni sie o pare minut, ze swiadomoscia, ze gdy jej zabraknie, to ja zejde z glodu i ludzie sobie o mnie przypomna dopiero, gdy na klatce schodowej zacznie smierdziec. Sluzby wchodzace do mieszkania na pewno nie docenia szlachetnego ksztaltu mojego nosa.

      Ale jesli bede pomarszczona jak jabluszko 85-latka, ktora spuentowawszy zebranie kolka miejskiej partyzantki, zasmiewa sie do rozpuku z ludzmi mlodszymi od siebie o dwa pokolenia, zanim wyjdzie z nimi na miasto siac rosliny na nieuzytkach przez zarzucanie tychze nieuzytkow bombami nasiennymi, to moge miec nos stykajacy sie z broda i biust wiszacy do kolan. Tylka wiszacego do kolan miec nie bede, albowiem tylek sklada sie z miesni, ktorych bede potrzebowac, zeby oddalic sie z terenu dzialan partyzanckich.
            • turzyca wnioskuje z tego 15.03.14, 19:34
              ze sprawiam wrazenie, ze mam 45 lat. Hmmm, to znaczy, ze z mozgu wygladam na jeszcze starsza niz z twarzy?


              Ale ja przeciez wlasnie inwestuje w wyglad za 40 lat! W ladne zmarszczki mimiczne. No i w ogole w posiadanie zmarszczek za tych 40 lat. Bo ludzie martwi nie maja zmarszczek, przynajmniej przez wieksza czesc czasu.
              • teresa104 że 15.03.14, 19:55
                nie mam zielonego pojęcia, ile masz lat teraz:) Ani ta dana specjalnie by mojej wypowiedzi nie modyfikowała. Rozumiem jednak, że od klapnięcia biustu na kolana i połączenia się nosa z brodą dzieli Cię znacznie więcej lat.

                Wątek w sumie o urodzie miał być, ale sama, nie umiejąc wskazać fizycznego faworyta moich obaw, przyznałam, że najgorsze będzie zgorzknienie, które już mnie wszak dopada, zdaje się być zatem przyrodzonem, nie zaś starczem. Zresztą ja nawet 40 lat do śmierci nie planuję, po prostu nie wierzę, że będę żyć tak długo. Ani nie chcę. Ale każdemu to, na czym mu najmniej zależy;)
                • turzyca tylek i tak kiedys opadnie 15.03.14, 22:27
                  a jak nie tylek, to brzuch albo powieka. Grawitacja sie nie leni, dziala codziennie.

                  I w sumie nie powinnam sie w ogole wypowiadac w tym watku. Bo nie trapi mnie zmiana jakiejkolwiek czesci ciala szczegolnie. Wiem jak wygladaja moje krewne, wiem, czego sie spodziewac, lepiej wygladaja te, ktore codziennie sie smieja. Tak wiec najlepsze co moglam zrobic, to znalezc sobie na towarzysza codziennych trudow kogos, kto problemy odsmieje, a nie bedzie roztrzasal. Lepszej profilaktyki gorzknienia nie wymyslilam. Bo zakladam, ze z gorzknieniem jest jak z rakiem - oprocz wrodzonych predyspozycji wazny jest tez tryb zycia.


                  Wolalabym tylko nie wygladac na starsza od siebie samej o 10 lat, bo chlopiec wyglada na mlodszego od siebie samego o 10 lat. Na razie nas pytaja, czy jestesmy rodzenstwem, jak nas zaczna pytac, czy jestem jego matka, to nie gwarantuje integralnosci interlokutora.
                  • teresa104 a potem zeżrą go robale 16.03.14, 13:08
                    Jako dziecko i podrostek zawsze wyglądałam na starszą, na starszą nawet od mojego starszego brata, który ułomkiem też nie był, byłam wyrośnięta, szybko stałam się biodrzasta, jako piętnastolatka spokojnie mogłam kupić wszystkim kolegom z klasy wódkę, sangrię i ciociosan (modne wówczas imprezowe trio), miałam dorosły charakter pisma oraz niski i poważny głos, dorosłą dykcję, mogłam dzwonić do rodziców i podszywać się pod nauczycielkę, pisać usprawiedliwienia i robić rozmaite psikusy. Myślę zatem, że w wyglądaniu na więcej lat kryje się spory potencjał przygodowy, nie ma się co bać;)
    • iq133 Re: Zrzednie, wyblaknie, sflaczeje, wypadnie. 26.03.14, 22:41
      1) Alzheimera, 2) całkowitej zależności od innych w sytuacji przykucia do łóżka przy pełnej sprawności umysłu i całkowitej niesprawności fizycznej połączonej z brakiem kontroli nad własnym ciałem. Jedno i drugie miałam w najbliższej rodzinie w czasach, gdy nie było jeszcze pampersów, jedno i drugie odziera z godności. No i jeszcze boję się, żeby 1) i 2) nie okazały się dziedziczne. Niczego innego się nie boję, bo nie ma niczego gorszego od 1) i 2).
    • heliamphora Re: Zrzednie, wyblaknie, sflaczeje, wypadnie. 31.03.14, 01:03
      Ja się boję (na razie dość lekko, zobaczymy jak bardzo będę się bać za kilkanaście lat):
      -zniszczenia/pokruszenia/utraty zębów - niestety mam je bardzo kruche
      -nietrzymania moczu
      -worków pod oczami (niestety u mnie w rodzinie są w starszym wieku powszechne... i nie jakiś tam lekki obrzęk, tylko struktury zwisające niczym podłużny biust bez stanika)
      -utrudniającej samodzielność otyłości
      -umysłowego zastoju i zapętlania się, które widzę u znajomych seniorek w pracy - informację, którą można przekazać w dwóch zdaniach, przekazują w półgodzinnej tyradzie, podczas której kluczowa informacja podana jest jedenaście razy w formie zdań nieznacznie się różniących formą i zawierających identyczną treść.
      • kasica_k Re: Zrzednie, wyblaknie, sflaczeje, wypadnie. 31.03.14, 03:29
        Co do zastoju - ja jeszcze zauważyłam niebranie w ogóle pod uwagę stanu wiedzy rozmówcy i zaczynanie opowieści od środka, np. "No i wtedy powiedział mi, że..." - kiedy? kto? - nie wiadomo :) W podanym przez Ciebie przykładzie jest trochę podobnie, tj. informacja jest powtarzana, mimo że przecież rozmówca już ją dostał. Tak jakby dana osoba rozmawiała ze swoimi myślami, nie z innym człowiekiem. Ciekawe, czy jest na to jakaś nazwa.
        • pierwszalitera Re: Zrzednie, wyblaknie, sflaczeje, wypadnie. 31.03.14, 10:44
          kasica_k napisała:

          > Co do zastoju - ja jeszcze zauważyłam niebranie w ogóle pod uwagę stanu wiedzy
          > rozmówcy i zaczynanie opowieści od środka, np. "No i wtedy powiedział mi, że...
          > " - kiedy? kto? - nie wiadomo :) W podanym przez Ciebie przykładzie jest trochę
          > podobnie, tj. informacja jest powtarzana, mimo że przecież rozmówca już ją dos
          > tał. Tak jakby dana osoba rozmawiała ze swoimi myślami, nie z innym człowiekiem
          > . Ciekawe, czy jest na to jakaś nazwa.

          To może być ogólny spadek koncentracji. Nie ma bezpośredniego związku ze starzeniem, nie jest bowiem tak, że mózg u starszych ludzi przestaje ze starości funkcjonować. Jest za to często wynikiem chorób (choroby krążenia, cukrzyca), branych na te choroby lekarstw i banalnego odwodnienia. Starsi ludzie tracą często poczucie pragnienia, więc zapominają pić. Młody chronicznie odwodniony człowiek też ma problemy z logicznym układaniem zdań i przekazywaniem informacji.
          Inna sprawa, że starsi ludzie mają bardzo mało kontaktów społecznych z osobami spoza kręgu "wtajemniczonych" (głównie najbliższa rodzina) i nie mają potrzeby bliższego objaśniania przekazywanej treści. Wszyscy wiedzą bowiem o co chodzi, porozumiewają się niejednokrotnie wspólnymi kodami i chwytają od razu od co babci biega (antycypowanie- wyprzedzanie myślenia). W takiej sytuacji przestajesz się starać.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka